Dodaj do ulubionych

Coś o chowaniu dzieci...

IP: *.* 12.02.03, 13:12
Chciałabym podzielić się z Wami moimi spstrzeżaniami, na temat jak niektórzy rodzice chowają (nie wychowują) dzieci. Mam siostrę,która ma męża i dwójkę dzieci. Chłopiec Piotruś lat 3,5 i dziweczynkę Julię lat 1,4. Cały problem tkwi w tym, że rodzice tych dzieci nie zwracają uwagi na wychowanie dzieci. Uważają, że dziecko ma być najedzone, wyspane i czysto, ładnie ubrane, reszta to tylko dodatki :what: I tak tata Piotrusia uważa przekonany całkowicie w swojej słuszności, że chłpoak powinien umieć się bić, przeklinać, szturchać, kopać , pluć, biegać przewracając przy tym inne dzieci (siostrę też) :what: Córeczka powinna być grzeczna, ładnie uczesana, ma grzecznie bawić się i ogólnie nie przeszkadzać :what: My uczymy naszego 3 letniego syna z całym przekonaniem, że dzieci nie wolno bić, nie wolno przeklinać, nie wolno pluć, czy popychać.Problem polega na tym, że co niedziela chodzimy do moich rodziców na obiady. Po obiedzie przychodzi moja siostra z rodziną i zaczyna się jazda. Nasz syn bierze z Piotrka przykład i gdy widzą się zachowuje się w taki sposób, w jaki nam to nie odpowiada. Nasi mężowie tolerują sie, ale ograniczają się tylko to krótkiej wymiany zdań. Na pewno za sobą nie przepadają. Gdy tylko zwrócimy uwagę Piotrusiowi, że tak nie wolno, jego tatuś podnosi na nas głos, ze mamy swojego chować, a nie wtrącać się do wychowania jego dziecka, które on uważa, za cudowne, np: Piotruś jest mądry, bo wie gdzie ma uderzyć, a jaki przy tym szybki, cios za ciosem-słowa zadowolonego tatusia :fou: Siostra nie zwraca w ogóle na to uwagi, tak jakby nie dotyczyLo to jej syna i męża.Gdy nasz syn coś zrobi, to krzykna tak głośno, zeby babcia w kuchni słyszała, że to nasz syn coś zrobił-ich jest zawsze "święty".Ostatnio byli u nas i muszę przyznać, że była to jedna z lepszych wizyt (bo tatuś Piotrusia siedział cały czas przy kompie), gdy wychodzili to nasz syn z Piotrusiem zaczeli popychać się, na początku wyglądało to całkiem niwinnie,ale po chwili, gdy tylko pojawił się tatuś Piotrusia ten zmienił minę i chciał bić naszego syna. Potem poszli do moich rodziców i tatuś pochwalił się jak to Piotruś "skopał dupę" (przepraszam za wyrażenie) naszemu synowi (oczywiście tak nie było).Proszę poradzcie, co z takim kretynem zrobić, bo raczej jesteśmy skazani na ich towarzystwo od czasu do czasu. Zaznaczam, ze tłumaczenia na niewile się zdadzą, bo on uważa, że chłopak taki ma być, koniec i kropka :(A może to my żle wychowujemy nasze dziecko, może rzeczywiscie każdy chłopak musi umieć się bić???Sorry, że takie długie wyszło, ale musiałam się tym z Wami podzielić.Jeżeli macie jakieś rozwiązanie tego problemu, by nasze stosunki w rodzinie nie pogorszyły się, a jednocześnie jak wytłumaczyć im, że powinni wychowywać dzieci, a nie chować-byłabym bardzo wdzięczna.Pozdrawiam. Gosia :hello:
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Coś o chowaniu dzieci... IP: *.* 12.02.03, 14:23
      Coz tu mowic. Jestem tego samego zdania co Ty. Uwazem ze dziecko owinno sie tak wychowywac, zeby nie najesc sie ani wstydu za nie, ani zeby ono kiedys sie jego nie najadlo.Znam jedna rodzine, w ktorej syn jest podobnie wychowywany jak Twoj siostrzeniec. Rodzice twierdza ze maly musi sobie poradzic w kazdej sytuacji. Poradzic, ale jak??? Piesciami??? Czy to znaczy ze on sobie potrafii poradzic??? Od malego pozwalano temu dziecku na wszystko. Mogl bic i dzieci i doroslych. Ojciec byl dumny, zawsze powtarzal "Patrz jeki rosnie z niego bokser". No i co maja dzis, kiedy syn ma juz 7 lat. Jest agresywny, nie moga poruszac sie gdziekolwiek z domu, bo maly wszystkich bije, na wszystko sobie pozwala. Wie ze ojciec jest dumny z takiego zachowania, ale co to rokuje??? W przyszlosci bedzie to "babski bokser", jak on juz dzis potrafi bezkarnie bic siostre, matke czy ich znajome.Mysle ze nie tedy droga. Dziecko powinno wiedziec ze sa granice. Powinnismy im je pokazywac. W Twoim przypadku, dla dobra synka i Twojej rodziny radze ograniczyc kontakty z siostrzencem do minimalnych. Niestety dzieci jedne od drugich biora przyklad. I niekiedy nie pomaga tlumaczenia, skoro dziecko widzi fascynacje doroslego (tu Twojego szwagra). A druga rzecz nie chce byc gorsze. I chce sie bronic.Pozdrawiam serdecznieBeataCh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka