Gość: Zocha
IP: *.*
27.02.03, 19:39
Wiem, wiem i biję się w piersi, że to wyłącznie nasza wina, bo go nie dopilnowaliśmy....Mój trzyletni syn wczoraj ogolił się maszynką taty, taką klasyczną z potrójnym ostrzem Wilkinsona....... Wyglądał jak mały wampir, gdy wyszedł z łazienki. A szedł tylko `siusiu`. Maszynka oczywiście - jak wiele rzeczy w naszym domu - była przed nim schowana na wysokiej półce w szafce.Teraz wygląda jak ofiara domowej przemocy, ma całą buzię w sińcach i zadrapaniach, jest bledziutki. Wczoraj płakał tak rozpaczliwie ..... Krew tryskała, prawie straciłam głowę ...Od rana obyliśmy już kilka pogadanek `czego nie wolno małym chłopcom...`. Odebraliśmy mu `prawo do intymności` w toalecie. A taka była z niego dumna, że od dłuższego już czasu chodzi sam ... o ja głupia.....Tyle, że maszynka, tak jak nożyczki, igły, lekarstwa itp są chowane przed dziećmi. By sięgnąć maszynkę mały musiał stanąć na wannie....Naprawdę nie wiem, gdzie teraz chować niektóre rzeczy ....Jak Wy radzicie sobie z pilnowaniem trzylatków.