Gość: Hipcio
IP: *.*
13.03.03, 19:27
Dwa tygodnie temu w przedszkolu, do którego chodzi moja córeczka zawisł plakat informujący, że w pierwszym dniu wiosny odbędzie się konkurs dla dzieci na najładniej powiedziany wiersz i przebranie za zwierzę występujące w wierszu. Dzieci, które zwyciężą w danej kategorii wiekowej ( a jest kategoria dla cztero, pięcio i sześciolatków) przechodzą do następnego etapu i wyjadą na eliminacje międzyprzedszkolne. Ciekawa jestem waszych opinii o tym pomyśle, bo dla mnie to bzdura i niedorzeczność. Po co wprowadza się ideę rywalizacji już na poziomie czterolatków? Po co ten element wygrywania i przegrywania, jak wytłumaczyć maluchom, które nie przejdą dalej, że ktoś inny ładniej od nich mówi wierszyk, że miał ładniejsze przebranie, więc wygrał, a ono, choć tak się starało i przeżywało swój występ, nie może jechać na "eliminacje międzyprzedszkolne?" Po co fundować tak małym dzieciom taki stres? Czy nie lepiej w tym wieku uczyć dzieci współdziałania i współpracy, zamiast podsycać bezsensowną rywalizację? Pani od dwóch tygodni prowadzi w przedszkolu próby wierszy, więc naturalnie wszystkie dzieci chcą uczestniczyć w konkursie i nie ma sposobu, by się z tego wywinąć. Zamiast zajmować się dziećmi i poświęcać im czas, którego nigdy dość dla maluchów, panie, jako zainteresowane tym, by przedszkole jak najlepiej wypadło, wałkują z dziećmi wierszyki! Czy to nie absurd? Kto to wymyślił?!Początkowo planowałam, że moja córka po prostu nie weźmie w tym udziału. Ale przecież nie może być jedynym dzieckiem, które będzie stało z boku i patrzyło, jak inni mówią swoje wiersze naprzedszkolnych próbach i potem na tym nieszczęsnym święcie wiosny! Nie dano mi więc wyboru... Oczywiście marzanny topić nie będą, bo panie, zajęte próbami, nie mają na takie głupstwa czasu...