hej

wczoraj zdarzyla mi sie taka sytuacja, ze kolezanka hustala moja 14 mies
corke trzymajac ja za rece miedzy nogami. ja niestety tego nie widzialam,
wiec nie zdazylam zareagowac, zeby tak nie robila. malej niestety cos
wyskoczylo w lokciu. nie wiedzielismy zupelnie co sie stalo, bo bardzo nagle
zaczela plakac i to nie w czasie hustania, tylko chwile pozniej. zauwazylam,
ze cos nie tak jest z raczka, jak nie mogla wlozyc sobie do buzi ulubionego
miskopta, tylko znowu zaczela plakac.
na szczescie szybo udalo nam sie spotkac z chirurgiem i "naprawil" malej
raczke. musimy teraz uwazac przez kilka dni, zeby jej nie wyginala.
kiedys czytalam, ze ktos mial podobna sytuacje, wiec sama wiedzialam, ze tak
nie nalezy robic do czasu jak dziecko skonczy trzy lata. wczesniej tez nie
mialam o tym pojecia i nie wiedzialam, ze mozna zrobic dziecku krzywde. pisze
otym z dwoch wzgledow - zeby ostrzec innych i jeszcze zapytac czy ktos mial
podobny "wypadek" - chcialabym sie dowiedziec, czy moze to miec wplyw na
pozniejsze kontuzje, czy tez moze sie to zdarzac czesciej przy zwyklych
zabawach.