Dodaj do ulubionych

dlaczego to problem- Chrzest

17.08.07, 08:40
Witam,

TROSZKĘ Z INNEJ BECZKI ALE MAM PYTANIE.
CZY KTÓRAŚ Z WAS WIE GDZIE MOGĄ OCHRZCIĆ DZIECKO RODZICE KTÓRZY NIE
MAJĄ ŚLUBU?
MAM OGROMNY PROBLEM.... W MOJEJ PARAFII CHODZIŁAM PRZEZ 3 MCE NA
SPOTKANIA DLA OSÓB KTÓRE ŻYJĄ W KONKUBINACIE A CHCIAŁY BY OCHRZCIĆ
DZIECKO, NIESTETY PROPOSZCZ SIĘ ZMIENIŁA NOWY POWIEDZIAŁ ŻE NAJPIERW
ŚLUB.
POJECHAŁAM DO PARAFII "MĘŻA" , TAM NAS WYGONIŁ KSIĄDZ Z HUKIEM.
OSTATNIA SZANSA TO PARAFIA W MIEJSCU NASZEGO PRZYSZŁEGO
ZAMIESZKANIA,TAM KSIĄDZ POWIEDZIAŁ POMYŚLCIE O ŚLUBIE JAK NIC Z TEGO
NIE WYJDZIE PRZYJEDŻCIE... BYŁAM WCZORAJ A KSIĄDZ SIĘ PRZEZ TEN CZAS
ROZMYŚLIŁ. CHRZESTNY DZIECKA JEST DO KOŃCA SIERPNIA CZYLI PRZYSZŁA
NIEDZIELA WCHODZI JEDYNIE W GRE.
WIEM TEŻ ŻE NA ŚLUB NIE MA SZANS sad.
NIE WIEM GDZIE SZUKAĆ W JAKIM KOŚCIELE, CZY KTOŚ WIE I MOŻE
PODPOWIEDZIEĆ?

POZDRAWIAM
Obserwuj wątek
    • tyssia Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 08:43
      Nie wiem bo ja nie miałam z tym problemu też nie mamy ślubu a dziecko
      ochrzczone, mieszkamy w Bytomiu
      • ayvi Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 08:55
        a My w Warszawie...jestem załamana...rozumiem że żyjemy w grzechu
        ale dlaczego moje dziecko ma ztego powodu nie być ochrzczone!!!
        • slonko1335 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 09:00
          a ja trochę rozumiem podejście księży, skoro Wy żyjecie w grzechu,
          jak sama piszesz to jak chcesz w wierze katolickiej wychowywać to
          dziecko skoro sama nie stoujesz się do podstawowych przykazań.
          Jednak nie mnie tu jednak oceniać to nie moja sprawa. Przyznam, że w
          Szczecinie z chrztem w niewielu miejscach robią problem. Możesz
          spróbować w jakiejś ewangelickiej parafii, znajomii tam często na
          pogrzeb brali księży do niewierzących osób, może chrztami też się
          zajmują.
          • slomka1311 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 09:11
            W Żyrardowie jest jedna taka parafia
      • emilka74 Re: do tyssia 21.08.07, 08:49
        Napisz proszę w jakim kościele chrzciłaś i który to ksiądz,jesli
        możesz.Ja coprawda jestem z Gdańska,ale mój nie-mąż właśnie z
        Bytomia.Tu gdzie mieszkamy jest problem ze chrztem.Mamy dwoje dzieci-
        3 latka i roczek.
        dzięki z góry,pozdrawiam mama Emilki i Gabrielkasmile
      • mamcia46 Re: dlaczego to problem- Chrzest 21.08.07, 11:43
        mojego meża siostra też nie ma ślubu a ksiądz bez problemu ochrzcił.
        Naprawde nie mam pojęcia o co im wszystkim chodzi. wkońcu dziecko
        nie jest niczemu winne że rodzice nie chcą wziąść ślubu. Powinni być
        zadowoleni że będą mieli nowego parafianina.
    • paskowka1973 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 09:26
      podobno na saskiej kepie jest taki kosciół. popatrz tez na forum Warszawa
      • ayvi Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 09:28
        dziekuję
        • kasia281075 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 10:04
          My też nie mamy ślubu, chrzest dziecka był w kościele na Tarchominie na ul. Mehoffera. Nie było żadnych problemów, ksiądz tylko się zapytał o ślub i nie robił żadnych komentarzy dotyczących jego braku.
    • wanilia39 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 10:12
      Ksiądz nie ma prawa odmwoic udzielenia chrztu!
      W razie czego zadzwoń do kuri.
    • saskiaplus1 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 10:50
      Zasadniczo teraz chrztów nie odmawia się z tego powodu, choć praktyka
      duszpasterska jest taka, żeby przy tej okazji zachęcać rodziców do uregulowania
      kwestii małżeństwa. Jeśli istnieją przeszkody nie do usunięcia (np. po rozwodzie
      nie można zawrzeć ponownego sakramentalnego małżeństwa), to dziecko można zwykle
      ochrzcić bez większych trudności, natomiast w przypadku rodziców żyjących w
      konkubinacie bez poważnych przeszkód małżeńskich zaleca się wręcz, aby wcześniej
      nakłonić ich do przemyślenia tej sprawy.
      Dodam w tym miejscu, że jestem stanowczą przeciwniczką chrzczenia dzieci, jeśli
      rodzice nie mają ślubu, szczególnie w przypadkach, gdy jest to ich własny wybór,
      a nie skutek innych okoliczności. Warto się zastanowić, po co chrzci się
      dziecko. Po to tylko, żeby zadośćuczynić tradycji? Wtedy chrzest nie jest
      sakramentem, tylko świętokradztwem, zabobonem lub zwykłą szopką, co zawsze
      uważam za obraźliwe dla ludzi, którzy te sprawy traktują serio. Jeśli nie chce
      się wziąć ślubu i żyć po chrześcijańsku, jeśli nie jest się w stanie obiecać, że
      wychowa się dziecko po katolicku (a to trzeba publicznie obiecać w czasie
      chrztu), to chrzczenie go jest oszustwem i krzywdą dla dziecka. Lepiej poczekać,
      aż samo będzie chciało przyjąć chrzest.
      • martucha90 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 11:12
        > Warto się zastanowić, po co chrzci się dziecko. Po to tylko, żeby
        > zadośćuczynić tradycji? Wtedy chrzest nie jest sakramentem,
        > tylko świętokradztwem, zabobonem lub zwykłą szopką, co zawsze
        > uważam za obraźliwe dla ludzi, którzy te sprawy traktują serio.

        Sorry, ale bzdura, jest dokładnie na odwrót! To wciąż "traktująca te
        sprawy serio", wierząca reszta rodziny (babcie, ciocie) byłaby
        śmiertelnie obrażona i zdruzgotana, gdyby dziecka nie ochrzcić.
        O ile są w stanie przełknąć, że młodzi nie mają ślubu, o tyle
        chrzest dziecka wydaje im się wręcz konieczny, a może nawet
        bardziej.
        Wiem co mówię. Od kiedy zrobiliśmy z mężem "coming out", czyli
        ogłosiliśmy, że straciliśmy wiarę i już nie chodzimy do kościoła,
        nasze mamy zareagowały panicznie i na potęgę zaczęły uczyć naszego
        brzdąca pacierza. Jeszcze nie jestem w ciąży, a już nie pytają z
        częstotliwością raz na miesiąc, czy na pewno ochrzczę drugie
        dziecko.
        To moja historia, ale nie odosobniony przypadek, znam takich jeszcze
        co najmniej kilka.
        • martucha90 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 11:14
          > Jeszcze nie jestem w ciąży, a już nie pytają z
          > częstotliwością raz na miesiąc, czy na pewno ochrzczę drugie
          > dziecko.

          Sorry, miało być "a już SIĘ pytają".
          • slonko1335 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 11:26
            martucha90 napisała:

            > > Jeszcze nie jestem w ciąży, a już nie pytają z
            > > częstotliwością raz na miesiąc, czy na pewno ochrzczę drugie
            > > dziecko.
            >
            > Sorry, miało być "a już SIĘ pytają".


            znaczy że chrzciłas pierwsze i ochrzcisz to drugie (o ile będzie
            oczywiście) tylko po to żeby tym ciociom-babciom przyjemnośc zrobić?
            • martucha90 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 11:42
              slonko1335 napisała:

              > znaczy że chrzciłas pierwsze i ochrzcisz to drugie (o ile będzie
              > oczywiście) tylko po to żeby tym ciociom-babciom przyjemnośc
              > zrobić?

              Mniejsza o to, co ja zrobiłam czy zrobię smile Odniosłam się jedynie
              do wypowiedzi, że czyjś chrzest może obrażać innych ludzi, bo
              uważam, że była bzdurna. Z moich obserwacji wynika, że raczej
              "niechrzest" bywa powodem obrazy.
              • ziemianin_pl Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 12:20
                Niechrzest jest obrazą dla ludzi nie traktujących tego poważnie tylko właśnie w
                kategoriach zabobonu, szopki itp, co napisała przedmówczyni.
                W czasie chrztu przysięga się, że się wychowa dziecko w określony sposób.
                Wychowuje sie przez przykład. Moi rodzice nie czuli wiary więc mnie nie
                ochrzcili tylko zostawili to do mojej decyzji, i słusznie. W końcu nie byli w
                stanie dotrzymać danego przed Bogiem i parafianami słowa.
                • martucha90 Re: dlaczego to problem- Chrzest 20.08.07, 08:31
                  ziemianin_pl napisał:

                  > Niechrzest jest obrazą dla ludzi nie traktujących tego poważnie
                  > tylko właśnie w kategoriach zabobonu, szopki itp,

                  Niekoniecznie. Oczywiście może być taki powód, ale może być też
                  inny - babcie-ciocie są osobami wierzącymi, wiara nadaje sens ich
                  życiu, uszczęśliwia ich możliwość zwracania się w modlitwie ze
                  swoimi radościami i prośbami do Boga itp. - i chciałyby tego
                  szczęścia dla malucha, swojego wnuczka. Brak wiary kojarzy im się ze
                  stratą (zresztą IMO słusznie) - a nie chcą, by wnuczek był stratny.
      • flowerbomb5 Re: dlaczego to problem- Chrzest 18.08.07, 13:43
        My nie mamy slubu, bo nie mieszkamy ze soba i nie mamy zamiaru
        wiazac sie na reszte zycia mimo dziecka. Dziecko chcialabym
        ochrzcic, wiec bedzie problem jezeli ksiadz sie sprzeciwi. Nie moge
        zmuszac sie do slubu jezeli jestem w separacji z ojcem dziecka.
    • enigmatic2 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 10:53
      Ja nie wiem, gdzie my żyjemy. Przecież nie siebie a dziecko Bogu zanosisz!?! My
      nie mamy ślubu a dwie córeczki ochrzczone bez żadnego problemu - tylko, że w
      sobotę a nie w niedzielę, a nawet drugim razem to już po mszy, bo za pierwszym
      razem bez.
    • bj32 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 11:45
      Zgłoś sprawę w Kurii. Ne ma tak, że Ci klecha dziecka nie ochrzci,
      bo ma fanaberię na ślub kościelny. My nie mamy żadnego ślubu, a
      wsrętów nam ksiadz nie czynił. Tyle, że komunię sobie odpuściliśmy,
      bo rozgrzeszenia nikt by nam nie dał.
      O ile mi wiadomo możesz być wyznawczynia zen, a maż buddystą. To
      rodzice chrzestni mają być katolikami.
      • slonko1335 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 11:53
        bj32 napisała:

        > O ile mi wiadomo możesz być wyznawczynia zen, a maż buddystą. To
        > rodzice chrzestni mają być katolikami.
        Matko czy masz choć cień pojęcia o kościele katolickim:
        liturgia.wiara.pl/?grupa=6&cr=3&kolej=0&art=1146748172&dzi=1115658735
        • bj32 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 12:46
          Nie jestem katoliczką. Córkę ochrzciłam ze względu na krewnych.
          Kiedyś po prostu czytałam książkę jakiegoś księdza [nie pamiętam
          kogo, bo to lata temu było] i on właśnie coś takiego twierdził.
          Mozliwe, ze oni po prostu stosują sie do własnego widzimisię, nie
          konsultują ze sobą wzajemnie i dlatego każdy co innego mówi...
          Pojecia nie mam.
          Pozdr.
          • fobia.1 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 16:45
            Wg stanowiska Kościoła Kat. przyjęcie chrztu jest warunkiem
            zbawienia - potwierdzal to zresztą obecny papież jeszcze jak był
            szefem kongregacji ds nauki i wiary. Odmawiając chrztu ksiądz
            odbiera dziecku łaskę zbawienia - zapytaj księdza dlaczego karze (wg
            zasada KK najgorszą karą jest brak szansy zbawienia) niczemu
            niewinne dziecko za sposób życia rodziców. Mój znajomy ksiądz
            wyjaśnił mi kiedyś, kiedy postanowiła się ochrzcić moja dorosła
            koleżanka a ja miałam wątpliwości dla jakich powodów to robi i z nim
            o tym rozmawiałam, że do chrztu wystarczy wola chrztu - osoby
            dorosłej bądź rodziców dziecka i nie ma innych formalnych warunków,
            nie nam też oceniać niczyje motywy bo to już jest sprawa między daną
            osobą a Bogiem.
            • bj32 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 20:48
              I to jest jak dla mnie logiczne. Mam wrażenie, ze wstrety, które
              niektórzy kapłani czynią, biorą się bądź z ich dobrej woli
              nawracania zbłąkanych owieczek odmawiających ślubu kościelnego, bądź
              z ich złej woli zagarnięcia większej gotówki "co łaska" nie tylko z
              chrztu, ale i ślubu [mała litera, bo chodzi i o ceremonię, nie
              sakrament]. My trafiliśmy na rozsądnego ksiedza, który nie tylko nie
              domagał isę ślubu kościelnego, ale na pytanie o koszt
              powiedział: "Co państwo dacie na tacę" i nie chciał nawet słyszeć o
              płatności z góry.
            • zuchatata Re: dlaczego to problem- Chrzest 18.08.07, 09:32
              fobia.1 napisała:

              > Wg stanowiska Kościoła Kat. przyjęcie chrztu jest warunkiem
              > zbawienia - potwierdzal to zresztą obecny papież jeszcze jak był
              > szefem kongregacji ds nauki i wiary. Odmawiając chrztu ksiądz
              > odbiera dziecku łaskę zbawienia - zapytaj księdza dlaczego karze (wg
              > zasada KK najgorszą karą jest brak szansy zbawienia) niczemu
              > niewinne dziecko z sposób życia rodziców.

              Czy trzeba coś jeszcze pisać na ten temat? Ksiądz, odmawiając chrztu
              komukolwiek, świadomie pozbawia możliwości zbawienia tę osobę. Bardzo to po
              chrześcijańsku.

              Co z tego, że rodzice nie są wierzący? Może mają powody? Może chcieliby być, ale
              wiarę stracili? A może żyją w grzechu bo nie mają innego wyjścia, a są głęboko
              wierzący? Czy to znaczy, że ich dziecko za ich winy ma smażyć się w piekle? Kto
              zagwarantuje, że dziecko dożyje do swojej świadomej decyzji o przyjęciu chrztu?

              Przepraszam, że się unoszę, ale temat dotyczy mnie bezpośrednio. Musiałem
              kłamać, żeby dziecko otrzymało chrzest. Nie, nie czuję się z tym dobrze, ale
              zrobiłem to dla dobra dziecka. Uznałem, że skoro i tak mam tańcować z diabłami,
              to jeszcze jedno kłamstwo mnie głębiej nie pogrąży. Zapluta rzeczywistość.

              Fajnie, że księża tak gorąco dbają o czyste sumienie swoich parafian nakłaniając
              ich do ślubów, szkoda tylko, że stosują metodę szantażu i to używając możliwości
              zbawienia dzieci jako materiału przetargowego. Spokojnych snów im życzę. Mam
              nadzieję, że pójdą do innego niż ja piekła, bo z nimi obcować na wieki nie chcę.
              Amen.
        • malabju Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 23:39
          > Matko czy masz choć cień pojęcia o kościele katolickim:
          o dziwo w niektórych kosciolach nie ma problemu z ochszczeniem dziecka warunkim
          bylo katolickie wyznanie chrzestnych
          • slonko1335 Re: dlaczego to problem- Chrzest 18.08.07, 19:14
            malabju napisała:

            > > Matko czy masz choć cień pojęcia o kościele katolickim:
            > o dziwo w niektórych kosciolach nie ma problemu z ochszczeniem
            dziecka warunkim
            > bylo katolickie wyznanie chrzestnych

            Malabju mój komentarz dotyczył wyznawcy zen i buddyzmu, a nie
            załatwienia chrztu bez ślubu rodziców, tak jak pisałam nigdy nie
            spotkałam się u mnie w mieście żeby ksiądz robił problem z takiego
            powodu ale też rozumiem stanowisko księdza który go robi...
    • kiniasek Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 11:58
      idź do księdza i jak powie,że Ci dziecka nie ochrzci poproś o
      karteczkę do kurii,że Ci odmawia ochrzczenia dziecka...zaręczam,że
      księżulo zmięknie, ja nie mam ślubu kościelnego a dziecko
      ochrzczone, mimo,że powiedziałam księdzu,że ślubu nie mam , bo go
      nie będę brała
      • ayvi Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 12:53
        dzięki,

        chyba tak zrobię jak ksiądz i dzisiaj mi tak powie jak pisalam
        wcześniej.
        • kiniasek Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 15:49
          pamietaj ksiądz ma obowiązek ochrzcić dziecko i kropka i konkretnie
          z nim rozmawiaj i bez strachu smile
          • malgosiek2 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 16:26
            A ja nie rozumiem chrzczenia dzieci dla "krwenych"
            A co oni mają do tego się pytam?
            Kto jest rodzicem tego dziecka oni czy Wy?
            No i dlaczego tak łatwo ulegamy wciąż presji rodziny?
            Sama nie mam ślubu kościelnego,mam 2 nie ochrzczonych dzieci,do
            kościoła nie chodzę wcale.
            A namowom mojej mamy i jej groźbom NIE uległam i NIE ulegnę.
            Wygarnęłam kiedyś jej małe co nie co i ma teraz spokój.
            Nie pcha już nam swoich "argumentów"
            No i jak by nie patrzył skoro Wy nie bierzecie udziału w życiu
            kościoła to taki obowiązek przejmują chrzestni.
            A chrzczenie dla rodziny uważam za hipokryzję mimo wszystko.
            Pzdr.Gosia
            • ayvi Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 18:35
              ...na 20 wizyta u księdza , będziemy próbować.


              pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi
              • slonko1335 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 20:37
                już pewnie po, mam nadzieję, że pozytywnie rozpatrzona prośba...
                • wanilia39 Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 21:27
                  i co na to ksiądz?
                  • ayvi Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 21:49
                    ...hmm...
                    KSIĄDZ CO PRAWDA NIE WPISAŁ DATY CHRZCIN ALE POWIEDZIAŁ ABYŚMY
                    PRZYSZLI JESZCZE W PONIEDZIAŁEK CELEM OMÓWIENIA EW.WZIĘCIA ŚLUBU
                    POMIMO ŻE "MĄŻ" POWIEDZIAŁ WPROST ŻE TERAZ ŚLUBU NIE WEŻMIEMY
                    TZN.PRZED CHRZTEM DZIECKA.
                    PROBOSZCZ OBIECAŁ NAM ŻE NA LODZIE NAS NIE ZOSTAWI I ŻE NIE BĘDZIE
                    KŁÓD POD NOGI RZUCAĆ...ALE JESZCZE CHCIAŁBY Z NAMI POROZMAWIAC.
                    ZALEŻY NAM OGROMNIE NA CHRZCINACH WIĘC TAK CZY INACZEJ JESZCZE W
                    PONIEDZIAŁEK WIZYTA.MAMA NADZIEJĘ ŻE WIĄŻĄCA....

                    POZDRAWIAM
                    • malgosiek2 Re: Wyłącz Capslocka!!bo to oznacza krzyk 17.08.07, 22:08
                      i się źle czytasmile)
                      Pzdr.Gosia
                    • bj32 Ayvi 17.08.07, 22:18
                      Uprzejmie proszę o pilnowanie Caps Lock'a. Bolą uszy i oczy od tej
                      czcionki...
                      wink
    • malabju Re: dlaczego to problem- Chrzest 17.08.07, 23:34
      u mnie nie bylo problemu, zadnego napierania na slub, poszlam do swojej parafi i
      nikt nawet o jakies zaswiadczenia nie prosil... na nauki dla konkubinatow
      tymbardziej nie chodzilam

      jesli szukasz parafii innej niz twoja to i tak mysialabys znalezc postepowa bo w
      kazdej beda prosic o zgode na pismie od twojego proboszcza ze mozesz chrzcic
      gdzie indziej, a jak nie chce on ochrzcic to raczej tak samo bedzie ze zgoda na
      chrzest gdzie indziej.. no chyba ze wyda aby miec was z glowy wink
      • mama_frania Re: dlaczego to problem- Chrzest 18.08.07, 12:26
        Spróbuj w parafii NMP Matki Kościoła przy Domaniewskiej w Warszawie. jak my
        chrzcilismy naszego synka to tego samego dnia było chrzczonych jeszcze dwoje
        dzieci, których rodzice nie mają ślubu. Poza tym spróbuj w kosciołach
        Dominikanów (jeden jest na Freta, ale to nie parafia więc nie wiem jak wygląda
        kwestia chrztu, a drugi, parafialny jest przy Dominikańskiej). Pozdrawiam
        • ayvi Re: dlaczego to problem- Chrzest 18.08.07, 17:55
          pilnując by Capslock był wyłączony smile, chciałam tylko napisać że
          mam nadzieję że poniedziałek będzie dniem gdzie ksiądz wpisze datę
          Chrztu.
          Czekam i mam nadzieję że mój spokój z tym związany świadczy że
          będzie ok.
          Dzięki za Wasze opinie.

          ayvi
          • balbinka01 Re: dlaczego to problem- Chrzest 18.08.07, 19:33
            hmmmmmm... ja jestem niewierząca, mój partner - nie mąż - wierzący,
            ale po polskuwink Chrzest dziecka się odbył, nie ukrywam, zę dla mnie
            byla to żenująca uroczystość. Nie ukrywam też, ze zrobilam to dla
            rodziny. Mnie to wisi, ale nasi rodzice - dziadkowie - nie
            przeżyliby tego. Dlaczego więc miałąm ich przyprawiać o zawal? nie
            widzę powodu. Dziecko ochrzczone - jak chce, niech będzie
            katoliczką - rodzice chrzestni - katolicy i to gorliwi, więc nie
            wiem, w czym problem w sytuacji, gdy niewierzący rodzic chrzci
            dziecko?
            • pawel_zet Re: dlaczego to problem- Chrzest 19.08.07, 22:49
              Była to dla Ciebie żenująca uroczystość, bo zachowałaś się w nieco
              żenujący sposób, jak mi się wydaje.
              Sorry, wiara bądź jej brak to jedno, a drugie elementarna uczciwość
              wobec innych osób. Dla osoby wierzacej (nie "po polsku", ale
              normalnie) chrzest to mistyczny sakrament. Należałoby ten fakt
              uszanować i podejść do chrztu z odpowiednią powagą, a nie robić z
              tego wydarzenia szopkę. Możesz być niewierząca, a Twój partner może
              być "wierzący po polsku", ale chodzi o to, by szczerze ten fakt
              zakomunikować kapłanowi oraz innym osobom uczestniczącym w tym
              wydarzeniu.
              PS. jestem ateistą.
              • balbinka01 Re: dlaczego to problem- Chrzest 21.08.07, 18:01
                po pierwsze - owszem - może i byłam nieco żenująca, ale cóż, jakoś
                nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu. Moje życie, mogę być
                żenująca czasem. Po drugie - nie wiem, dlavczego mam według Ciebie
                obowiązek informowania o mojim braku wiary. Gdyby ktoś mnie zapytał -
                prosze bardzo -powiem szczerze, ale bez pytania? po co? Tym
                ludziom nie była potrzebna informacja o mojej wierze bądz jej braku -
                oni się cieszyli, ze dziecko zostało ochrzczone. I ja się
                cieszyłam, że oni się ciesząsmile Nikomu nie zrobiłam krzywdy,. nikogo
                nie obraziłam, wręcz odwrotnie - wielu osobokm sprawiłam
                przyjemność. Ja nie zabraniam przeciez mojemu dziecku być
                katoliczką, chodzić z babciami do kościoła, pójść za kilka lat do
                komunii, bierzmowania, wzięcia ślubu kościelnego. Zrobi, co zechce.
                Ale utrudniać jej życia też nie będę. Brak chrztu może jej zamknąć
                wiele dróg - albo przynajmiej utrudnić - przystępując do chrztu
                cyrografu nie podpisuje, w niczym jej to nie przeszkadza.
    • anulkas86 Re: dlaczego to problem- Chrzest 19.08.07, 14:38
      Ksiądz ma OBOWIĄZEK ochrzcić Twoje dziecko. I powiedz mu to, zapytaj może w
      kurii. Z tym że nie licz na to że dziecko będzie ochrzczone w niedziele na mszy
      bo zasada jest taka że dzieci rodziców bez ślubu kościelnego nie chrzci się w
      niedziele na mszy. Na tygodniu po mszy może być ochrzczone.
      Ale tak z innej beczki... w końcu chrzcząc dziecko obiecujesz wychowywać dziecko
      w wierze, a jak masz to dziecko wychowywać w wierze skoro sama tak nie żyjesz? I
      nie piszę tego po to żeby Cię nawracać ale po prostu zastanowić się nad sensem
      tego chrztu.
      • datelek Re: dlaczego to problem- Chrzest 19.08.07, 15:41
        Ja ochrzciłam swoją córeczkę bez ślubu, nawet bez obecności jej
        ojca, gdyż jestem samotną matką. Na mszy w niedziele. Bez
        komplikacji. Rozumiem pretensje księzy, jednak uważam, że to nie ich
        sprawa, czy jesteście po ślubie, czy nie. A dziecko nie powinno mieć
        z tego powodu jakichkolwiek problemów.
        • thiessa Re: dlaczego to problem- Chrzest 19.08.07, 23:26
          Datelek, chrzest dziecka samotnej matki to zupelnie inna sprawa.
          Przychodzisz sama i chrzcisz.
          Tutaj chodzi o to, ze dziecko chca ochrzcic ludzie ktorzy, zyja ze
          soba bez slubu. Co wiecej zadnych przeszkod formnalnych nie ma, zeby
          ten slub wzieli.
          Zauwaz jakie jest tlumaczenie konkubenta autorki watku "teraz nie
          wezmie" a dlaczego nie teraz? Jak nie teraz to kiedy? I dlaczego
          nie? Odpowiedz brzmi "nie, bo nie". To zupelnie nie ma sensu.
          A dziecka nikt nie pozbawia mozliwosci potelcjalnego zbawienia, bo
          primo moze sie ochrzcic z wlasnej, nieprzymuszonej woli kiedy do
          tego chrztu dorosnie, secundo sam chrzest nie wystarczy, bo trzeba
          jeszcze ta wiara zyc, zeby osiagnac zbawienie a przy
          takich "przykladnych rodzicach" nie wiem czy mu sie to uda.
          Mnie interesuje bardziej dlaczego autorka watku koniecznie chce
          ochrzcic dziecko, bo jesli tylko dlatego, ze to Polska i tak sie tu
          robi to dla mnie zadne tlunaczenie. Dla rodziny? Tez zadne
          tlumaczenie. Skoro potrafili wytlumaczyc rodzinie dlaczego nie chca
          wziac slubu z chrztem dziecka powinno im chyba pojsc gladko.
          • martucha90 Re: dlaczego to problem- Chrzest 20.08.07, 08:25
            > Mnie interesuje bardziej dlaczego autorka watku koniecznie chce
            > ochrzcic dziecko...

            A czemu Cię to interesuje? Nie Twoja sprawa.
            • pawel_zet Re: dlaczego to problem- Chrzest 20.08.07, 10:32
              Jest to ważne dla oceny tego postępowania.
              I dlatego mnie to również interesuje. Jestem ateistą, ale każda
              świątynia to z mojego punktu widzenia miejsce kultu. A więc miejsce,
              gdzie człowiek powinien uszanować pewne symbole i uczucia religijne
              innych ludzi. Może zabawnie byłoby ateiście np. przyjąć komunię w
              takim miejscu, powygłupiać się podczas spowiedzi lub podprowadzić
              hostię i wsadzić ją sobie do albumu ze zdjęciami w wakacji, ale
              uważam, że takich rzeczy nie powinno się robić. Z tego też powodu
              uważam, że nie powinno się chrzcić dzieci, jeśli rodzice nie są
              religijni. To jest po prostu nabijanie się z religii.
              • martucha90 Re: dlaczego to problem- Chrzest 20.08.07, 11:11
                Twoja wypowiedź wydaje mi się czystym gdybaniem, teoretyzowaniem.

                O ile możliwe zapewne byłoby zbezczeszczenie kościoła dla jaj przez
                jakichś chuliganów, nabijanie się z księży czy kradzież hostii, o
                tyle nie wyobrażam sobie, by ktoś dla draki chrzcił dziecko.

                Moim zdaniem ateista nie ochrzciłby dziecka dla ubawu.

                Co do chrzczenia dziecka przez tych, co już stracili wiarę albo
                zwyczajnie zobojętnieli na ten temat, nie chodzą do kościoła. To się
                oczywiście zdarza, ale nie sądzę, by było w tym jakieś nabijanie się
                z kościoła. Te osoby chrzczą, bo tak się w ich rodzinie robi, bo
                starszyzna jest jeszcze religijna itp., i wszyscy wiedzą, jak się w
                kościele zachować należy. To nie jest tak, że jak się wiarę
                straciło, to się już z niej śmieje.

                Ja straciłam wiarę i do kościoła nie chodzę, ale jestem daleka od
                nabijania się z kogokolwiek. Nie śmieję się z kościoła ani z
                rytuałów, nie uważam się za mądrzejszą czy bardziej oświeconą od
                wierzących. Szacunek został, czemu miałby nie zostać.
                • pawel_zet Re: dlaczego to problem- Chrzest 20.08.07, 13:53
                  Zobacz poniżej wypowiedź sion2.
                  Z punktu widzenia teologicznego chrzest dziecka w Kościele
                  katolickim bez intencji traktowania chrztu jako sakramentu jest
                  znieważeniem religii katolickiej. A czy z ubawu, czy z ignorancji -
                  jakież ma to znaczenie?
                  Moja żona jest katoliczką. Brałem ślub kościelny. Poinformowałem
                  księdza o tym, że jestem ateistą. Ksiądz zwrócił się o zgodę do
                  biskupa diecezji, w której miał być ślub, i taką zgodę uzyskaliśmy.
                  Z chrztem był jeszcze mniejszy problem.
                  Gdyby nie to, że moja żona jest katoliczką, to nie byłoby ani ślubu
                  kościelnego, ani chrztu. Na pewno natomiast nie zgodziłbym się na
                  znieważanie religii katolickiej poprzez uczestnictwo w sakrementach,
                  pomimo że mógłbym udawać bez problemu katolika, jako że jestem
                  bierzmowany, co z punktu widzenia Kościoła katolickiego uprawnia
                  mnie do wzięcia ślubu kościelnego.
                  • martucha90 Sto pytań do :-) 21.08.07, 10:17
                    Przyznam, że nie rozumiem, o co Ci chodzi. Zapewne widzisz jakieś
                    subtelne różnice, których ja nie dostrzegam. Proszę nazwij te
                    różnice wyraźnie.

                    > Z punktu widzenia teologicznego chrzest dziecka w Kościele
                    > katolickim bez intencji traktowania chrztu jako sakramentu jest
                    > znieważeniem religii katolickiej.

                    Co to znaczy bez intencji traktowania chrztu jako sakramentu?

                    > A czy z ubawu, czy z ignorancji - jakież ma to znaczenie?

                    O ubawie Ty pisałeś, nie ja. Ja byłam zdania, że ubaw na chrzcie
                    jest mało prawdopodobny.
                    O jakiej ignorancji mówisz? Co tu jest ignorancją?

                    A co do Twojej historii - nie rozumiem jej wymowy. Co chciałeś przez
                    to powiedzieć? Rozumiem, że wszystko wydaje Ci się ok, ale na jaki
                    szczegół tej opowieści należy zwrócić szczególną uwagę? Bo chyba nie
                    miało się to sprowadzić do zapewnienia "ja ateista chrzciłem i
                    powagę zachowałem"? Jak już pisałam wcześniej, nie sądzę, by ktoś w
                    czasie chrztu powagi nie zachował.

                    Co to znaczy "intencja traktowania chrztu jako sakramentu"? - jak
                    ateista chrzci dziecko to traktuje chrzest jako sakrament? Jak
                    sakrament - czyli jak konkretnie? Przysięga wychować dziecko w
                    wierze katolickiej, której sam nie ma?
                    • pawel_zet Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 10:44
                      Dla osoby wierzącej istnieją pewne wydarzenia, które umożliwiają jej
                      kontakt z bóstwem, z sacrum. W religii chrześcijańskiej tego typu
                      wydarzeniami są między innymi sakramenty. Przyjęcie sakramentu
                      oznacza dla osoby wierzącej kontakt z Bogiem, przyjęcie od niego
                      pewnego daru. Jestem ateistą, ale ze względu na szacunek dla osób
                      wierzących nie mieści mi się w głowie, bym mógł przyjąć sakrament.
                      Uważam, że jest to pewna forma bluźnierstwa. Równie dobrze mógłbym
                      wysikać się na krzyż lub zrobić kupę pod buddyjską stupą. Nie robię
                      tego nie dlatego, że boję się, że mnie porazi jakiś grom z nieba,
                      ale po prostu szanuję uczucia religijne innych ludzi.
                      Sion2 poniżej pisze, dlaczego dla niej chrzest jest tak ważny.
                      Zgadza się z tym, co ja sam wiem o tym, jaką treść mają sakramenty w
                      chrześcijaństwie. Ktoś może niewłaściwie podchodzić do tego
                      sakramentu - czasem z celową intencją, częściej pewnie z niewiedzy
                      (czyli z ignorancji), nie zmienia to jednak faktu, że jest to
                      bluźnierstwo. A bluźnierstwo może urazić uczucia osoby wierzącej.
                      Oczywiście sakrament to sakrament - nawet dla mnie, ateisty. Dla
                      mnie inna niż dla chrześcijanina jest istota tego sakramentu. Nie
                      wierzę w sacrum, nie zmienia to jednak mojej wiedzy o tym, czym jest
                      sakrament dla osób wierzących (nie po polsku, ale świadomie).
                      Ponieważ szanuję ich uczucia religijne (np. uczucia religijne mojej
                      żony), traktuję sakramenty z odpowiednią powagą.
                      A co do chrztu, to ja nie przysięgałem wychowywać dziecka w wierze
                      katolickiej. Jeszcze przed ślubem, zwracając się o zgodę na ślub
                      katolicki do biskupa, zgodziłem się jednak na to, by moja żona mogła
                      wychować nasze dzieci w wierze katolickiej. Nie mam nic przeciwko
                      temu, gdyż sam zostałem wychowany w tej wierze. Człowiek świadomy
                      zawsze może wybrać swoją drogę w życiu, gdy dorośnie. To, czy poznał
                      jakąś religię w dzieciństwie, nie ma dużego znaczenia.
                      • martucha90 Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 10:52
                        > A co do chrztu, to ja nie przysięgałem wychowywać dziecka w wierze
                        > katolickiej.

                        Nie było Cię tam na tej mszy czy po prostu nic nie odpowiadałeś, gdy
                        ksiądz pytał "czy przysięgacie..."?
                        • pawel_zet Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 11:55
                          Nie odpowiadałem.
                          • martucha90 Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 12:14
                            U nas na mszy chrzci się przeważnie kilkoro dzieci jednocześnie.
                            Ksiądz pyta, a rodzice chórem odpowiadają. Ksiądz nie jest w stanie
                            kontrolować, patrzeć po twarzach, kto usta otwierał, a kto nie,
                            a priori zakłada, że wszyscy rodzice odpowiedzieli, bo po to tu
                            przyszli. Czy u Ciebie było inaczej? Jakoś księdza uprzedziłeś, by
                            nie zakładał z góry, że będziesz na pytania chóralnie z innymi
                            odpowiadał?
                            Przepraszam, że się tak wypytuję, ale wyglądasz na chętnego do
                            opowiadania o tym, sam zacząłeś wink
                            • pawel_zet Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 12:45
                              U nas chrzest był indywidualny. Ksiądz wiedział, że jestem ateistą.
                              Nie ma to w tym przypadku większego znaczenia pod warunkiem, że
                              jeden z rodziców jest wyznania katolickiego i to on gwarantuje
                              wychowanie dziecka w wierze katolickiej, a drugi rodzic tylko temu
                              nie sprzeciwia się. Jest to sytuacja akceptowana przez Kościół.
                              Jeśli oboje rodzice są niewierzący (choćby byli praktykujący), to
                              chrzest z mojego punktu widzenia byłby profanacją.
                              • martucha90 Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 13:09
                                > Jeśli oboje rodzice są niewierzący (choćby byli praktykujący), to
                                > chrzest z mojego punktu widzenia byłby profanacją.

                                Ostro.

                                ***

                                Ciekawe, co woli kościół. By niewierzący praktykujący chrzcili czy
                                nie. Coś mi się wydaje, że woleliby, żeby chrzcili. Przecież kościół
                                się tak strasznie wszędzie narzuca - jak tylko otworzy się gdzieś
                                przedszkole, zaraz lecą oferować lekcje religii. Z przymusowego
                                nauczania religii w szkołach się nie wycofują. Wliczania oceny z
                                religii do średniej żądają. Przez szkoły organizują przyjęcia do
                                pierwszej komunii i bierzmowania. Nikt nie pyta, co komu (uczniowi)
                                w sercu gra, tylko każą uczestniczyć. Uczeń nie ma możliwości w
                                praktyce deklaracji, że CHCE uczestniczyć, ma tylko możliwość
                                deklaracji, że NIE CHCE. Nie ma szansy się zastanowić na sobą, czy
                                by chciał i dlaczego. Może co najwyżej zdecydować, że nie chce i
                                gęsto się z tego tłumaczyć.
                                Myślę, że wielu dla świętego spokoju praktykuje, choć nie wierzy,
                                a kościół się cieszy i ze wszech miar stara się taką sytuację
                                zachować. Woli wiernych biernych niż żadnych. Do kościoła co
                                niedzielę chodzi 40% Polaków, śluby kościelne i chrzczone dzieci ma
                                ponad 2 razy większy odsetek Polaków.
                                • pawel_zet Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 13:51
                                  Trudno powiedzieć, co by woleli różni członkowie Kościoła
                                  katolickiego. Wydaje mi się jednak, że Kościół jako instytucja nie
                                  chce za bardzo, by osoby niewierzące chrzciły dzieci - gdyby było
                                  inaczej Kościół z pewnością usunąłby wymóg związanego z chrztem
                                  przyrzeczenia rodziców, że będą wychowywali dzieci w wierze, oraz
                                  zmodyfikował w jakiś sposób interpretację sakramentu. Kościołowi
                                  wszak wszystko wolno. smile
                                  Jako ateista również jestem głęboko zasmucony stałą intensywną
                                  katolicką indoktrynacją młodego pokolenia. Jej efektem są tylko nowe
                                  tabuny "Polaków-katolików", czyli osób nie mających zielonego
                                  pojęcia o zasadach wiary katolickiej, Biblii czy historii Kościoła,
                                  nie stosujących w życiu codziennym moralnej nauki Kościoła,
                                  traktujących w sposób pozbawiony treści religijnej obrządki tej
                                  religii. Jednak z tego tłumu wiernych, wyłania się fakt
                                  statystyczny, który umożliwia instytucjom Kościoła utrzymywanie czy
                                  wręcz powiększanie zakresu władzy politycznej. Smuci mnie to i
                                  niepokoi.
                                  Oceniam, że prawdziwych katolików jest w społeczeństwie może z 10%.
                                  Są to jednak już zupełnie inne tematy, nie mające nic wspólnego z
                                  kwestią wiary czy udzielania sakramentów. Z mojej niechęci do
                                  wtrącania się kleru katolickiego do życia społecznego czy
                                  politycznego nie wynika brak szacunku dla wiary innych ludzi.
                                  • martucha90 Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 14:32
                                    pawel_zet napisał:

                                    > Trudno powiedzieć, co by woleli różni członkowie Kościoła
                                    > katolickiego. Wydaje mi się jednak, że Kościół jako instytucja nie
                                    > chce za bardzo, by osoby niewierzące chrzciły dzieci - gdyby było
                                    > inaczej Kościół z pewnością usunąłby wymóg związanego z chrztem
                                    > przyrzeczenia rodziców, że będą wychowywali dzieci w wierze, oraz
                                    > zmodyfikował w jakiś sposób interpretację sakramentu. Kościołowi
                                    > wszak wszystko wolno. smile
                                    > Jako ateista również jestem głęboko zasmucony stałą intensywną
                                    > katolicką indoktrynacją młodego pokolenia. Jej efektem są tylko
                                    nowe
                                    > tabuny "Polaków-katolików", czyli osób nie mających zielonego
                                    > pojęcia o zasadach wiary katolickiej, Biblii czy historii
                                    Kościoła,
                                    > nie stosujących w życiu codziennym moralnej nauki Kościoła,
                                    > traktujących w sposób pozbawiony treści religijnej obrządki tej
                                    > religii. Jednak z tego tłumu wiernych, wyłania się fakt
                                    > statystyczny, który umożliwia instytucjom Kościoła utrzymywanie
                                    czy
                                    > wręcz powiększanie zakresu władzy politycznej. Smuci mnie to i
                                    > niepokoi.
                                    > Oceniam, że prawdziwych katolików jest w społeczeństwie może z 10%.
                                    > Są to jednak już zupełnie inne tematy, nie mające nic wspólnego z
                                    > kwestią wiary czy udzielania sakramentów. Z mojej niechęci do
                                    > wtrącania się kleru katolickiego do życia społecznego czy
                                    > politycznego nie wynika brak szacunku dla wiary innych ludzi.

                                    Dokładnie tak samo myślę...
                                    I podzielam zdanie sion2, że przyjemnie z Tobą porozmawiać na te
                                    tematy smile
                                    Jeszcze się tylko zastanawiam nad tym, co napisałeś wcześniej, o
                                    profanacji. To stanowisko wydaje mi się za ostre. Być może się
                                    jeszcze odezwę w tej sprawie, jak sobie to przemyślę.
                                    • sion2 Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 14:43
                                      profanacja to wg slownika jezyka polskiego "zniewazenie,
                                      potraktowanie bez nalezytego szacunku rzeczy otoczonej czcia, zwykle
                                      niewazenie przedmiotu lub miejsca kultu religijnego"

                                      mysle ze pawel dobrze uzyl tego okreslenia, choc na pewno profanacji
                                      takiej jak np. wysypanie Hostii konsekrowanych czy naplucie na krzyz
                                      nie mozna zrownac z profanacja jako przystepowaniem do sakramentow
                                      bez wiary, wiedzy, rozumienia i intencji spotkania z Bogiem

                                      jednak biorac pod uwage ze w sakramencie Bog wychodzi ku
                                      czlowiekowi... i znajduje go w stanie calkowitej ignorancji,
                                      skoncnetrowanym na pieknej sukieneczce dziewczecia badz gaworzeniu
                                      niemowlecia, zujacym gume, nie umiejacym sie nawet przeżegnac
                                      znakiem krzyza, bez rozumienia czego dostepuje, bez intencji nawet
                                      spotkania z Nim, nie mowiac o podziekowaniu na modlitwie... i to
                                      jest profanacja duchowa jakiej dopuszcza sie 80% przystepujacych
                                      zwlaszcza do chrztu (znaczy przynoszacych dziecko) oraz uczestnikow
                                      I Komunii i bioracych sluby
                                      i naprawde nie wina kosciola
                                      • martucha90 Re: Sto pytań do :-) 21.08.07, 15:27
                                        > jednak biorac pod uwage ze w sakramencie Bog wychodzi ku
                                        > czlowiekowi... i znajduje go w stanie calkowitej ignorancji,
                                        > skoncnetrowanym na pieknej sukieneczce dziewczecia badz gaworzeniu
                                        > niemowlecia, zujacym gume, nie umiejacym sie nawet przeżegnac
                                        > znakiem krzyza, bez rozumienia czego dostepuje, bez intencji nawet
                                        > spotkania z Nim, nie mowiac o podziekowaniu na modlitwie...

                                        Nie o to mi chodziło. Jak ktoś żuje gumę, nie umie się przeżegnać
                                        itp. to sprawa jest oczywista. Do zdefiniowania serc większości
                                        ludzi potrzeba czegoś więcej niż otworzyć słownik na danej stronie.
                                        Chodzi mi o ludzi, którzy wychowali się w wierze katolickiej, mają
                                        szacunek do niej, w kościele zachować się umieją, świetnie znają
                                        teorię na temat sakramentów i tego, co się w kościele czuć powinno.
                                        Cóż kiedy _n i e__c z u j ą_.
                                        Osoba deklarująca odejście od wiary czuje się jak zdrajca - odrzuca
                                        przecież to, co kochała w dzieciństwie, co było ważne, drogie. Nic
                                        nie czuje, zgoda, ale ogłosić się zdrajcą?... Przestąpić ten próg -
                                        przejść na stronę ateizmu? Ciężka decyzja. Nie chodzi o strach "co
                                        ludzie powiedzą", ale m.in. np. o wahanie: dzieciom własnym odbierać
                                        to, co nam samym w dzieciństwie było drogie?
                                        Jednym zdaniem - nie na wszystko słownik daje odpowiedź, upieram
                                        się, że jest o czym myśleć.

                                        > i to jest profanacja duchowa jakiej dopuszcza sie 80%
                                        > przystepujacych zwlaszcza do chrztu (znaczy przynoszacych dziecko)
                                        > oraz uczestnikow I Komunii i bioracych sluby

                                        80% przystepujacych do chrztu tak się zachowuje? Taki duży odsetek
                                        profanuje, nie umiejąc się nawet przeżegnać? Naprawdę takie
                                        poczyniłaś obserwacje? Mimochodem czy to Twoja praca?
                                      • 0golone_jajka Re: Sto pytań do :-) 25.08.07, 10:36
                                        i to
                                        > jest profanacja duchowa jakiej dopuszcza sie 80% przystepujacych
                                        > zwlaszcza do chrztu (znaczy przynoszacych dziecko) oraz uczestnikow
                                        > I Komunii i bioracych sluby
                                        > i naprawde nie wina kosciola

                                        Winą kościoła jest to że na to pozwala. A potem zdziwienie, że polski katolicyzm jest taki a nie inny. Funkcjonariusze kościoła w przeważającej większości przypadków nie interesują się wiarą człowieka i traktują go jako petenta, ewentualnie owieczkę do wydojenia. Z prawdziwą wiarą, jak sama napisałaś, w 80% nie ma to nic wspólnego.
                                • sion2 wtrące się 21.08.07, 13:55
                                  Musze powiedziec ze rzadko, bardzo rzadko spotyka sie osobe z tak
                                  kulturalnym podejsciem do wiary, a sama niewierzaca jak pawel

                                  nikt niewierzacych nie zmusza w kosciele do przysiegania zeby beda
                                  dzieci po katolicku wychowywac, wymnaga sie wylacznie zgody na
                                  wychowywanie ich w wierze przez wspolmalzonka
                                  nikt nie odmawia slubu ani chrztu rodzinie gdzie jedno wierzy a
                                  drugie nie
                                  nikt nikogo do niczego nie zmusza
                                  jesli ktos czuje sie przesladowany przez kosciol, ktory wg
                                  niego "wciska sie wszedzie" to przykre bo najwyrazniej ulega
                                  spolecznej histerii i zagubil dawno rozumienie czym jest wiara i
                                  wspolnota w ktore wzrost wiary sie dokonuje

                                  nie o to chodzi ze kosciol sie wciska ale o to ze wg wiekszosci
                                  powinien zrezygnowac z tego z czego rezygnowac mu nie wolno jesli
                                  chce byc wierny Chrystusowi i Jego nauce
                                  nabozenstwa, sakramenty - traktuje sie jak towar w supermarkecie: ma
                                  byc łanie, tanio i bez pytan po co, a co ja z tym "towarem" zrobie
                                  to moja prywatna sprawa
                                  zas wiara zaczyna miec coraz mniej wspolnego z wiarą chrzescijanska,
                                  ktora jest osadzona na prawdach objawionych przez Boga i dlatego
                                  niezmiennych, zas zaczyna byc zbiorem prywatnych przekonan i norm,
                                  do ktorych oczywiscie kosciol powinien sie dostosowac pod grozba
                                  utraty wiernych
      • kiniasek anulkas 20.08.07, 10:28
        a moje dziecko jest właśnie ochrzczone w niedziele na normalnej mszy
        z chrztami, mimo,że ksiądz jasno miał powiedziane ,że ślubu
        kościelnego nie bedzie więc nie pisz,że nie ma takiej możliwości
    • justica2 Re: dlaczego to problem- Chrzest 19.08.07, 23:04
      Myślę, że najlepiej zgłosić się do księdza, który zajmuje jakieś
      stanowisko kościelne np. jest dziekanem (tzn. jest szefem danego
      regionu) lub prałatem, wtedy można więcej załatwić. U mnie w Parafii
      był ksiądz, który był dziekanem i wszyscy, którzy mieli jakieś
      problemy w innych kościołach przychodzili do niego i udało im się
      załatwić. Przykładem jest moja koleżanka, która też żyje w
      konkubinacie i jak chciała ochrzcić dziecko w swojej parafii, to
      ksiądz chciał jej ochrzcić, ale w zakrystii, bez mszy, a ona nie
      chciała. Dlatego poszła do dziekana i dziecko miało normalny chrzest
      jak pozostałe dzieci. Zwykli księża często umywają ręce od trudnych
      spraw, może się boją, później muszę się z tego tłumaczyć.
      Pozdrawiam
      • sion2 sprostowania i wyjasnienia 20.08.07, 12:58
        odpowiem z punktu widzenia zarowno osoby wierzacej jak i swieckiego
        teologa, ktorym m.in jestem

        rzeczywiscie jest tak ze sam brak slubu rodzicow dziecka nie moze
        stanowic odmowy udzielenia chrztu, chyba ze ksiadz uslyszy ze brak
        slubu wynika z postawy "bo, nie" "bo nie mamy zamiaru stosowac w
        zyciu przykazan Bozych" "bo nic nas nie obchodzi nauka Kosciola na
        ten temat" a formalne przeszkody do slubu nie istnieja

        chrzest jest specyficznym sakramentem, tu na wstepie dodam ze nikt
        nie ma obowiazku byc katolikiem ani wychowywac dziecko po katolicku,
        jesli jednak ktos decyduje sie na wstapienie do kosciola nie moze
        wsciekac sie na kosciol za to ze broni GODNEGO udzielania sakramentow

        jesli czlowiek przyjmuje sakrament wylacznie dla tradycji lub chce
        go z tego powodu dla swego dziecka - niestety zniewaza sakrament a
        wlasciwie samego Chrystusa
        Chrystus w sakramencie chrztu obmywa dusze ludzka z grzechu
        pierworodnego, obmywa w swojej Krwi wylanej za zbawienie wszystkich
        ludzi na Krzyzu ok 2000 lat temu, poniewaz On odkupil wszystkich
        ludzi za darmo, dlatego udziela sie chrztu malutkim dzieciom, ktore
        jeszcze rozumu ani woli nie uzywaja, one niczym nie moga zasluzyc na
        dar jaki otrzymuja - podkresla sie w ten sposob darmowosc zbawienia

        jednoczesnie wiara katolicka jest taka ze łaska Boza udzielona
        czlowiekowi, domaga sie GODNEGO przyjecia oraz WSPOLPRACY
        godne przyjecie to m.in. rozumne podejscie rodzicow dziecka do
        sakramentu oraz wychowywanie dziecka w wierze katolickiej

        jesli rodzina jest taka ze widac iz dziecko nie ma szans na
        wychowywanie po katolicku czyli: stopniowe uswiadamianie dziecku
        prawd wiary przez rodzicow, udzial w coniedzielnej Mszy sw, nauka
        podstawowych modlitw, swietowanie po chrzescijansku, uszanowanie
        postow, wreszcie nauka religii w szkole oraz prowadzenie do dalszych
        sakramentow - ksiadz MA OBOWIAZEK zaproponowac odlozenie chrztu
        dziecka do czasu az samo bedzie moglo decydowac o swojej wierze

        jeszcze raz podkreslam: nikt nie ma obowiazku byc katolikiem, ale
        kosciol ma obowiazek bronic sakramenty przed sprowadzaniem ich do
        roli tradycji, zwyczaju, zabobonu, magii i przyjmowania ich przez
        ludzi ktorzy de facto katolikami nie maja zamiaru byc, bo maja w
        nosie nauke kosciola a z wiary biora tylko to, co im pasuje do ich
        swiatopogladu (oczywiscie nie pisze tego personalnnie do autorki
        wątku!!)

        chrzest dziecku jest udzielany pod warunkiem wiary rodzicow, wiary
        swiadomej i przekonania ze beda dziecko wychowywac w religii
        katolickiej
        chrztu sie nie kupuje od kosciola i to nie towar w supermarkecie
        zeby nikogo nie obchodzilo po co go bierzemy, dla tych co napisza ze
        przeciez sie placi za chrzest dodam ze to nie obowiazek gdyz sama
        uczestniczylam w 4 chrztach calkowicie za darmo udzielanych,
        rodzinom biednym i dzieciom zaniedbanym

        cala liturgia chrztu mowi o tym ze jesli ktos przyjmuje chrzest to
        dlatego decyduje sie byc chrzescijaninem albo chce tego dla swego
        dziecka, przyjmowanie chrztu "dla ludzi" jest obraza Chrystusa,
        ktory ten sakrament ustanowil
        • sion2 zapomnialam 20.08.07, 13:01
          nieprawda ze nauka kosciola jest taka ze dziecko zmarle bez chrztu
          idzie do piekla! co za bzdura!
          nikt nieochrzczony NIE ZE SWEJ WINY nie jest potepiony z powodu
          braku chrztu
        • olamazur Re: sprostowania i wyjasnienia 20.08.07, 13:13
          > jesli rodzina jest taka ze widac iz dziecko nie ma szans na
          > wychowywanie po katolicku

          Ale kto to ocenia? W praktyce.
          • sion2 Re: sprostowania i wyjasnienia 20.08.07, 14:15
            widac to najczesciej juz z samego zachowania, wcale nie to sa to
            "sądy po pozorach"
            jesli ojciec dziecka wchodzi do kosciola jak do stodoly, żuje gume,
            jesli od razu rodzice dziecka uderzaja w ton pretensji i "żądania
            wyświadczenia uslugi", jesli np. twierdza ze naleza do tej parafii a
            ksiadz ich nigdy na mszy nie widzial a po kolędzie nie wpuszczaja,
            jesli ksiadz zapyta "a kto to jest Duch sw" a oni "to ten gołąbek na
            obrazku", jesli nie potrafia powiedziec choc w najprostszch slowach
            jakie znaczenie ma chrzest jako sakrament itd itd - mozna nabrac
            podejrzenia czy miec zastrzezenia co do intencji rodzicow

            mozna ich tez zapytac co to znaczy wg nich wychowywac po katolicku
            itd

            nie chodzi tutaj o zadne przepytywanie, o osądzanie, o egzamin itd,
            chodzi o nierobienie posmiewiska z sakramentu, o udzielanie go
            ludziom ktorzy wiedza po co i dlaczego chrzcza dziecko - tylko tyle,
            aby rozlana łaska Boża nie pozostała daremna
            • malgosiek2 Re: sion2 popieram 20.08.07, 15:42
              Dlatego dla mnie to hipokaryzja chrzczenie dziecka dla tradycji dla
              babć,cioć jak ktoś wspomniał etc.,aby nie dostały zawału i dla ich
              spokoju.
              Jak wspomniałam wcześniej nie mam slubu kościelnego,nie chodze do
              koscioła i nie biorę czynnego udziału w nim,męża mam ateistę.
              Dlatego nie pchałam sie z ochrzczeniem dzieci,nawet jak
              przechodziłam boje z moją mamą i toczyła ze mną na zasadzie kto
              wygra nawet za cenę po cichu chrzest.
              Bo zdaję sobie z tego sprawę,że taka postawa nie jest w porządku dla
              nikogo,ani my wobec kościoła,ani kościół wobec nas jeśli dla
              przykrywki dałby nam chrzest.
              pzdr.Gosia
              • olamazur Re: sion2 popieram 20.08.07, 15:55
                Myślę, że hasła: hipokryzja, tradycja, spokój babć i cioć itp. to
                może być uproszczenie. Inne powody też mogą być.
                • malgosiek2 Re: sion2 popieram 20.08.07, 16:03
                  olamazur napisała:

                  > Myślę, że hasła: hipokryzja, tradycja, spokój babć i cioć itp. to
                  > może być uproszczenie. Inne powody też mogą być.

                  Owszem też mogą być inne powody.
                  Nie mniej te są najczęściej wymieniane,spotykane i o nich się czyta
                  jak np.w tym watkusmile)
                  Pzdr.Gosia
                  • sion2 Re: sion2 popieram 20.08.07, 16:28
                    dlaczego babcie/ciocie chca chrztu to one same wiedza, nie my
                    czesc na pewno wylacznie dla tradycji

                    jednak czesc po prostu dlatego ze z punktu widzenia wierzacego brak
                    chrztu jest szkoda dla dziecka - ale do chrztu udzielonego godnie
                    wymaga sie wiary rodzicow dziecka a nie babci/cioci

                    dla mnie samej, gleboko wierzacej chrzest jest niesamowitym
                    spotkaniem z Bogiem, z Jego łaską
                    ale rozumiem tych dla ktorych nie jest tak, bo nie wierza i nie
                    przekaza tej wiary dziecku
                    nie chcialabym zarowno ani wmawiania mi ze chrzcze "dla hipokryzji"
                    jak i tego zeby ktos chrzcil "bo co powiedza ludzie"

                    wszystkim zatroskanym babciom i ciociom mozna powiedziec ze kosciol
                    naucza ze w takich wypadkach chrzest sie odklada az dziecko samo
                    wybierze (z tego co sie orientuje dopiero 13-latka mozna ochrzcic
                    bez zgody jego rodzicow, ale za ich wiedza)
                    • olamazur Re: sion2 popieram 21.08.07, 08:27
                      Sion2, a czy spotkałaś się z sytuacją, że babcia poprosiła o chrzest
                      dla wnuczka, tłumacząc księdzu, że "rodzice nie chcą, a przecież to
                      nie może tak być"? Że zaniosła w tajemnicy dziecko? Ja się
                      spotkałam, ale tylko w opowieściach, że gdzieś tam, u kogoś, kiedyś.
                      • sion2 Re: sion2 popieram 21.08.07, 09:36
                        jako z opowiescia sie spotkalam, jednak nie sadze aby cos takiego
                        mialo miejsce w Polsce w ciagu ostatnich 30 lat - jesli zas tak, to
                        z wyraznym złamaniem przepisow koscielnych, ktore ZABRANIAJA chrztu
                        dziecka wbrew woli rodzicow

                        ktos powie ze przepisy mozna łamac i to prawda, kosciol okresla co
                        ma byc ale nikogo nie sledzi czy wiezi za zlamanie przepisow, wiec
                        nie mozna wykluczyc ze nawiedziona babcia trafila na nawiedzionego
                        ksiedza i ze dziecko ochrzcili, jednak podkreslam ze wbrew przepisom
                        kosciola sie to dzialo
                        jeslibys znala taki przypadek doklanie, nalezaloby doniesc do kurii
                        • olamazur Re: sion2 popieram 21.08.07, 09:58
                          Dzięki za odpowiedź. Dokładnie nie znam, tylko z opowieści, że
                          bywały takie przypadki. Zresztą z tym donoszeniem... hmm... raczej
                          bym się nie wtrącała, wiesz jak to jest smile
                          • 0golone_jajka Re: sion2 popieram 24.08.07, 21:35
                            Mam nadzieję, że moja wielce bogobojna teściowa nie ochrzciła moich dzieci za moimi plecami. Och, jakie ja batalie z nią toczyłem w tym temacie... Nawet mi kasę oferowała bylebym tylko pozwolił na chrzest. Nawet już wszystko umówiła i mi zapowiedziała, że chrzest za tydzień. A ja że nie ma mowy. Potem dzwonili z parafii, ale na szczęście ja odebrałem, więc powiedziałem, że dziękuję i że nie wpadniemy...
    • blanka74 Re: dlaczego to problem- Chrzest 24.08.07, 11:07
      Trochę chyba odeszliśmy w tej dyskusji od głównego pytania....
      Jestem w trakcie szukania parafii gdzie mogłabym ochrzcić swoje
      maleństwo (oczywiście nie mam ślubu z ojcem dziecka) odmówiono mi w
      Kościele przy ul. Gdańskiej (no może nie odmówiono ale
      poinformowano, że dziecko może być ochrzczone tylko na podwójnej
      ceremonii tzn. połączonej ze ślubem rodziców) - odpada. Zwróciłam
      się do swojej dawnej parafii w Ursusie (może to dla niektórych
      daleko ale zapewniam, że warto, nowy kościól, wspaniali księża,
      niepowtarzalny klimat). Ksiądz zgodził się po 5 min rozmowy, dodam,
      że nie mamy ślubu ale aktywnie uczestniczyliśmy w życiu tej parafii
      a ksiądz tylko zapytał czy chcemy wychować dziecko w wierze
      katolickiej...nie pytał dlaczego nie mamy ślubu nawet nie próbował
      nas do tego namawiać...
      POLECAM!!!
      Kościół Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa ul. Wojciechowskiego 32
      Warszawa tel. 508075612
    • 0golone_jajka fałszywe pojęcie o chrzcie 24.08.07, 21:29
      Większośc ludzi niewierzących lub tzw. wierzących-niepraktykujących (jak Wy) nie ma pojęcia czym jest chrzest. Myślą, że to się każdemu należy z racji urodzenia, że to coś obowiązkowego, bez czego nie da się żyć i że ksiądz nie ma prawa odmówić no i że jak odmówi to cham i że krzywde robi dziecku.
      NIC BARDZIEJ MYLNEGO.
      Chrzest to sakrament. A sakrament jest święty. To połączenie z Bogiem. Celem chrztu jest m.in. przywołanie na dziecko łaski wiary, która to łaska pomoże rodzicom wychowywać dziecko w katolicyźmie (o ile mówimy o chrzcie w kościele katolickim, no ale jesteśmy w Polsce więc...). A jakże po katolicku mogą wychować dziecko rodzice którzy nie chcą ślubu? Przecież oni w oczach Boga są wielkimi grzesznikami. Co to za przykład dla dziecka - matka i ojciec cudzołożą!? Nic więc dziwnego, że ksiądz któremu zależy nie tylko na kasie i statystyce nie chce ochrzcić takiego dziecka.
      Teraz, czy nieochrzczonemu dziecku coś się stanie? Czy ksiądz robi mu krzywdę? NIE. To mit. Spróbujcie rozróżnić w piaskownicy dzieci ochrzczone i nieochrzczone. Nie da się. A może nieochrzczone częściej chorują? Hmm, nie sądzę by tak było... Chrzest nie zając, nie ucieknie. Jeśli rodzice nie potrafią żyć po katolicku, to może dziecko samo w odpowiednim wieku zdecyduje że chce stać się członkiem danego kościoła i podejmie decyzję o chrzcie. Do tego czasu NIC MU NIE BĘDZIE.
      Poza tym, na pocieszenie dodam, że coraz więcej jest nieochrzczonych dzieci. Chrzest przestaje być traktowany jak szczepionka przed Złym. Ludzie mądrzeją...
      • sion2 fałszywe pojęcie o chrzcie ktore ma Ogolone_jajka 25.08.07, 20:56
        Ten osobnik - Ogolone_jajka, jest zawzietym patologicznym
        antyklerykalem, spedza cale dnie w sieci wyszukujac kazdej zlej info
        o kosciele katolickim, bluzga na kilku forach, z kilku byl wyrzucany
        za notoryczne wysmiewanie sie z katolikow i ich wiary. jego edukacja
        religijna jest rodem z wystawania pod kosciolem w czasie mszy sw,
        nie kuma nic a nic i radze wszystkim czytac jego wypociny o wierze z
        duuuzym dystansem :0)
        oczywiscie wypowiadac sie, nie zabraniam mu

        o chrzcie napisales bzdury, nalepszy jest fragment o "połączeniu z
        Bogiem" big_grin
        • 0golone_jajka Re: fałszywe pojęcie o chrzcie ktore ma Ogolone_ 26.08.07, 14:05
          taaaa, najlepiej od razu napluć człowiekowi w twarz
          • 0golone_jajka chrzest - połączenie z Bogiem 26.08.07, 14:09
            Po drugie możemy stwierdzić, że wyznanie wiary nie jest zbiorem zdań, nie jest teorią. Jest zakorzenione w wydarzeniu chrztu - wydarzeniu spotkania Boga i człowieka. Bóg schyla się nad nami, ludźmi, w tajemnicy chrztu; idzie nam naprzeciw i w ten sposób prowadzi również nas do siebie nawzajem.

            Tygodnik Niedziela pisze o tym jako o spotkaniu człowieka z Bogiem - ja nazwałem to połączeniem. A Ty od razu jadem i jadem...
    • pmwk Re: dlaczego to problem- Chrzest 25.08.07, 11:55
      Witam,
      ja chrzciłam Małą w Kościele Św. Anny bez problemu
      (dodam, że nie jest to miejsce zamieszkania mojego ani mojego "męzasmile
      ks. bardzo fajny
      dodatkowo mój "mąż" nie jest katolikiem, ale ks. się zgodził
      Polecam,
      na Chrzest "czekałam" 5 dni, we wtorem poszłam do ks., a niedzile
      Chrzest

      jakby co pisz na priv podam namiary na ks. (muszę je gdzieś
      wygrzebać)
      • 0golone_jajka Re: dlaczego to problem- Chrzest 25.08.07, 15:04
        czy to coś kosztowało?
    • magdusiek Re: dlaczego to problem- Chrzest 27.08.07, 21:30

      BYliśmy u Dominikanów, ale odesłali nas najpierw do naszej parafii
      młówiąc, z ejak nas wywalą to ammy wrócić, że oni nie mogą sami z
      siebie, bez karteczki od porboszcza itd ochrzcić dziecka nie ze
      swojej parafii.
      POszliśmy do naszej, mój partner ejst niewierzący, powiedział to
      ksiedzy, powiedział, ze nie chce ślubu, powaznie porozmawialiśmy po
      czym ksiadz spytał "to kiedy chce PANI ochrzcić dziecko". Miał słaba
      minę, ale dodał, ze sakramentów się nie odmawia.Nasza arafia to Św.
      Jana Apostoła i Ewangelisty.
      Zyczę powodzenia.
    • pwysocki Re: dlaczego to problem- Chrzest 02.09.07, 00:36
      Czy ktoś wie, jak to jest z rodzicami chrzestnymi?
      Czy mogą być tej samej płci?
      Czy muszą żyć w związkach sakramentalnych?
      • olamazur Re: dlaczego to problem- Chrzest 03.09.07, 08:23
        > Czy muszą żyć w związkach sakramentalnych?

        Na pewno nie mogą być tylko po cywilnym. Koleżanka była po cywilnym
        a przed kościelnym i w tej przerwie miała zostać chrzestną - ksiądz
        się nie zgodził. Natomiast jak ktoś żyje w konkubinacie, to
        wystarczy że się wyspowiada. (Oczywiście spowiedź zakłada szczere
        postanowienie poprawy).
        • pwysocki Re: dlaczego to problem- Chrzest 03.09.07, 11:45
          Najbardziej to mnie interesuje sprawa, czy mogą być np. dwie matki chrzestne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka