Moja 15 mies. coreczka jest nie do wytrzymania!!!
Nie zrozumcie mnie zle ale powoli zaczynaja mi puszczac nerwy. Niby
nic jej nie dolega, jest pogodnym i usmiechnietym dzieckiem ale...
Pomijam fakt ze w ciagu dnia nie da mi nic zrobic, z nikim nie
zostanie nawet na minute bo zaraz jest przerazliwy płacz i
wola "mama". Raczej nie ma powodu by tak sie zachowywała, nigdy nie
zostawiłam jej samej no poza tym gdy np. musze isc do toalety ale od
dłuzszego czasu zabieram ja po prostu ze soba.
Sama niczym sie nie zajmie, raczej jest dzieckiem ktorego nic nie
ciekawi poza mega psotami.
Jednym słowem- dzien jak codzien ale noce tez sa okropne.
Potrafi budzic sie z płaczem po kilkanascie razy i o godz 6 max 6.30
jest juz wyspana

Ja szczerze mowiac od paru tygodni słaniam sie
po domu, nie mam na nic ochoty, jedyne co to nerwy i ciagła złosc-
oczywiscie z dala od dziecka.
Nie wiem juz co mam robic? Jakies 2 ies. temu tez corka budzila sie
w nocy z placzem, p. doktor przepisala jej Luminal- ale ze wzgledu
na to ze to jest silny lek nie chce go podawac mojemu dziecku.
Za 3 tyg. mamy wesele mojego brata- głupio było by nie isc ale
naprawde nie wiem jak moje dziecko zniesie ta noc?! Ja ledwo sobie z
nia radze a co dopiero bedzie jak zostanie z dziadkami?!
Błagam pomózcie... Dlaczego ona taka jest? Co ja robie nie tak?
Kupki robi normalne- raczej ja nic nie boli, co prawda zabkuje ale
to raczej nie to.
Nie wiem co mam robic?!
Juz mi sie wszystkiego odechciewa... Czy któras z Was miała podobny
problem badz ma? Kiedy to minie? Kiedy spokojnie przespie jedna noc
albo na spokojnie zjem czy sie umyje? Praktycznie spie po 4-5h i tez
co 10 min co pół godz musze wtawac i ja uspokajac.
Jezeli ktos ma jakies dobre rady lub podobna historie to prosze
napiszcie- bede wdzieczna.
Pozdrawiam