Wady babci-opiekunki?

22.10.07, 15:37
Podzielcie sie swoimi spostrzezeniami jesli macie babcie opiekunke.
Ja mam 11m-czna corke i moja mama jest opiekunka od 3 m-cy odkad
wrocilam do pracy, place jej 1000zl, bo zrezygnowala z pracy by moc
sie zajac Niunia. Zalety oczywiscie babci/opiekunki sa same i
niepodwazalne- no bo kto bardziej niz mama i tata kocha dziecko?
odpowiedz jest prosta...babcia ( i to w doddatku mama mamy). ale czy
macie jakies problemy, konflikty, uwagi - negatywne na ten temat?
    • kanna Re: Wady babci-opiekunki? 22.10.07, 18:03
      Moja Mama jako opiekunka... temat rzeka. Kochała swoje wnuki nad
      zycie. Rozpieszczała je niemożebnie. Była nadopiekuńcza do granic
      mozliwości. Wchodziły jej na głowę. Były przeszczęśliwe.
      Uklad robi sie idealny, kiedy w nic nie ingerujesz. Ja wiedziałam,
      że Mama nie zrobi moim dzieciom krzywdy, wiec nie robilam żadnych
      uwag. Choc czesto je miałam.
      Teraz moje dzieci chodza do przedszkola, ale piątki, kiddy babcia je
      zabiera do siebie (na zmainę, autobusem) sa najwiekszym swiętem.

      pozd smile Ania
    • gosika78 Re: Wady babci-opiekunki? 22.10.07, 18:54
      Moją córką dziadkowie opiekowali się przez pół roku, teraz chodzi do żłobka (ze względu na stan zdrowia dziadków). Moje dziecko dziadków uwielbia z wzajemnością.
      Plusy - wiadoma rzecz.
      Minusy - nadopiekuńczość granicząca z obsesją (w każdym katarze widzieli zapalenie płuc), nadmierne ingerowanie w nasze życie(na przykład krytyka naszych wyjazdów z dzieckiem), podświadoma rywalizacja z ich strony o uczucia dziecka, wiecznie włączone TV, faszerowanie rocznego dziecka słodyczami (paczka herbatników - bo tak lubi), permanentna krytyka wszystkich naszych decyzji (np. rozstanie ze smoczkiem, sposób ubierania), postępowanie wbrew naszym zasadom (np. usypianie dziecka na rękach, pozwalanie na totalnie wszystko, wieczne noszenie roczniaka).
      Jednak mimo to wszystko byłam pewna, że krzywda się dziecku nie stanie i że jest kochane.
      A minusy biorą się z ich charakterów - może Twoja mama ma inny smile
    • scarlet_s Re: Wady babci-opiekunki? 22.10.07, 21:08
      Opowiem Ci o wadach jakie zauważyłam u innych, bo u mnie dziećmi nie
      zajmuje się babcia. Na placu zabaw miałamm kilka znajych babć.-
      opiekunek. Jedna babcia do pięcioleniej wnuczki: "nie idź na
      zjeżdżalnie, bo spadniesz", "jak zjeźdżasz, trzymaj nogi prosto",
      itp. Druga babcia, typ kury: "każde dziecko powinno mieć swoje
      zabawki i nie podchodzić, nie dotykać zabawek", trzymała dziecko w
      kącie piaskownicy i odganiała inne dzieci. Trzecia babcia tresowała
      dziecko, żeby było najmądzejsze i ciągle kazała mu mówić wierszyki.
      Czwarta babcia uczyiła chłopczyka, że musi być najlepszy, wszędzie
      pierwszy i niestety uczyła bić inne dzieci. Piąta babcia - koszmar:
      opiekowała się bliźniaczkami, które najpierw wiązała za rączki,
      potem chodziły w szelkach. Odzywała się do nich: "cicho bądźcie, bo
      cyganom was oddam", "nie biegajcie", "nie płaczcie" - dzieci nic nie
      mogły a babcia potrafiła do nich przekląć. Tragedia. No, ale to
      ciebie nie dotyczy. Napisałam ci co widziałam złego no i oczywiście -
      słodycze.
    • alizee6 Re: Wady babci-opiekunki? 22.10.07, 21:29
      no to ja za tego tysiaka zatrudniłabym obcą osobe i to młodą. mam
      owszem babcię (teściową) kobita do rany przyłóż, ale jest
      przewrażliwiona i nadopiekuńcza, i niestety odnoszę wrażenie, że
      starsze osoby tak mają. Po pierwsze ich sprawność fizyczna jest
      mniejsza, percepcja też, poza tym babcie z reguły szaleją za swoimi
      wnuczętami i to jest chyba ten jedyny punkt niezgody. Ot i wynik
      prosty, nieco, albo w nadmiarze rozpieszczone dziecko, to niestety
      wychodzi potem w np. przedszkolu. Nie mówię tu, że babcie są złe,
      wręcz przeciwnie uważam, że kontakt małego człowiek z babciami i
      dziadkami to fantastyczna rzecz, oni uczą dzieci zupełnie czegoś
      innego niż młodzi ludzie. Natomiast opieka taka na codzień... jednak
      jestem za żłobkiem, przedszkolem bądż opiekunką obcą osobą.
      Przerabiałam temat młodych opiekunek studentek, znalezionych w necie
      i albo miałam tyle szczęścia, albo mam zarypistą intuicję. Wierzcie
      dziewczyny takie, że poleciłabym ze spokojnym sumieniem. Mam też w
      rodzinie dziecię wychowywane przez rzeczoną na wstępie babcię i choć
      nie chcę jej czegokolwiek ujmować, to jednak dziecię jest
      rozpuszczone jak dziadowski bicz (no... rodzice też się trochę
      przyłożyli).
      • scarlet_s Re: Wady babci-opiekunki? 22.10.07, 21:44
        Zgadzam się. Ja bym nie dała dziecka pod opieke babci, raczej dobrej
        opiekunce a jedną taką znam. Super babka.
    • mayra3 Re: Wady babci-opiekunki? 22.10.07, 23:06
      matrix-79 napisała: Ja mam 11m-czna corke i moja mama jest opiekunka
      od 3 m-cy odkad
      > wrocilam do pracy, place jej 1000zl, bo zrezygnowala z pracy by
      moc
      > sie zajac Niunia.

      Mnie osobiście bardzo razi fakt, ze zamiast napisać, jak Twoja mama
      radzi sobie z niemowlakiem, czy nie jest to dla niej zbyt męczące,
      Ty piszesz o kwocie, ktorą "wykładasz na stół". Rzeczywiście ładne
      docenienie gestu (rezygnacja z pracy przed emeryturą) matki. A
      właściwie dlaczego to Ty nie zrezygnowałaś z pracy?
      • matrix-79 Re: Wady babci-opiekunki? 23.10.07, 09:47
        Moja Mama tak naprawde zostala zwolniona tzn zlikwidowano jej
        stanowisko po operacji. Nie pisalam o tym jak sobie radzi i jaka
        jest wspaniala, bo zajeloby mi to pol dnia, a i tak zalety Babci-
        mojej Mamy sa oczywiste i specjalnie o nich nie pisalam chcialam
        tylko poznanc Wasze zdanie czy sa jakies minusy. Moja Mama jest moja
        Najwieksza Przyjaciolka i autorytetem od zawsze na zawsze ale odkad
        ja jestem mama i moja Mama zajmuje sie moja corka zaczely wystepowac
        spiecia...stad moje pytanie. zauwaz ze nie opisalam ich z szacunku
        do mojej Mamy. A o kwocie napisalam - bo to czy sie placi babci czy
        nie - wydaje mi sie ze ma znaczenie ...i tyle chcialam znac opinie
        innych mam, moze sa w podobnych sytacjach. Ja po maciezynskim
        zostalam zwolniona i po 2 miesiacach dostalam propozycje powrotu do
        swojej starej - poprzedniej pracy za pieniadze kilkakrotnie wyzsze
        niz zarobilaby moja Mama pracuja w zimnym sklepie, dojezdzajac
        godzine w jedna strone do pracy. Dzieki temu ona ma troche lzej,
        zarabia lepiej niz poprzednio a i mnie zostaje sporo do domowego
        budzetu. Usatysfakcjonowana odpowiedzia?
        • kowalikm Re: Wady babci-opiekunki? 23.10.07, 10:37
          Mam bardzo podobnie. Tyle, że nie jestem w stanie zaoferować mamie tyle co
          dostaje w pracy. Też jest przed emeryturą tyle, że jeszcze z 8 lat sad. Zajmuje
          się małym prawie co dzień po południu. W dzień Jaśkiem zajmuje się niania - też
          jest super. Tyle że ma 38 lat i zupełnie różne od babciowego podejście do dzieci.
          Ja zaobserwowałam (oprócz tego co wymieniłyście) rywalizację pomiędzy babciami
          tzn. rodzi się ona raczej u mojej mamy. Dodatkowo mama dość delikatnie,
          aczkowliwiek na każdym kroku krytykuje postępowanie niani , mimo że tak na
          prawdę nie wie jak jest. Chyba to jest dla niej najbardziej frustrujące.
          Wychodzi z nim na dwór w zimne dni - mały się rozchoruje, źle go ubiera, być
          może nie daje mu wystarczająco dużo jeść, brzdąc jest zbyt zajęty w ciągu dnia i
          nie ma czasu na odpoczynek itp, itd.
          Druga babcia zajmowała i będzie zajmować się Jaśkiem zimą - zastąpi nianię. Ta
          zrobiłaby po prostu wszystko, aby uszczęśliwić dzicko. Na całe szczęście jeśli
          mam jakieś uwagi zawsze bierze je pod uwagę.
          Największe zatrzeżenia mam do jakości zabawek. Zawsze wydają furę pieniędzy na
          zabawki, które po paru dniach ulegają uszkodzeniom, albo sama muszę je odłożyć
          na bardzo wysoką półkę. Głupio mi strasznie, bo zawsze chcą coś przynieść.
          Prezent to prezent, ale... . Tłumaczyłam delikatnie, ale dalej posunąć się nie
          mogę - "Kupujcie 1 porządną (niestety zazwyczaj drogą) zabawkę zamiast 20
          badziewnych w kiosku czy na bazarku".
          Pewne rzeczy - jeśli trwale nie szkodzą zdrowiu czy psychice dziecka po prostu
          trzeba przemilczeć. Dla dobra dziadków i dziecka smile.
    • mozynka Re: Wady babci-opiekunki? 23.10.07, 12:18
      Moją córką opiekuje się teściowa już prawie przez rok (od 11 miesiąca życia).
      Wszystko jest super, wiem że ją baaaardzo kocha, robi jej kompociki, soczki z
      owoców wyciska, nie karmi słodyczami, nie oglądają TV, uczy wierszyków itp,
      ale.....jest jeden problem i to bardzo duży. Nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń.
      To jest koszmar. Jak tylko jej powiem, żeby robiła coś inaczej (staram się na
      błahostki nie zwracać uwagi a tylko na rzeczy naprawdę istotne, do tej pory w
      zasadzie miałam 2 takie "uwagi") to się zaczyna. Ona ma swoje zdanie, nie chce
      mi\nie słuchać, nie chce zaakceptować że ja jestem matką i ....poprostu tak ma
      być i koniec. Potem zagraziła ,ze jeśli tak to ona może w ogóle nie przychodzić.
      I bądź tu człowieku mądry!!!!
    • joasia_n Re: Wady babci-opiekunki? 23.10.07, 12:25
      Moja teściowa opiekuje się moją córką od lutego tego roku. Jest
      tylko jeden problem - lubi się spóźniać, ale już się do tego
      przyzwyczailiśmy. Poza tym są same zalety. Nie zamieniłabym jej na
      żadą inną opiekunkę.
    • olamazur Re: Wady babci-opiekunki? 23.10.07, 13:04
      Moim synkiem opiekują się dwie babcie - jedna 3 dni w tygodniu,
      druga - 2 dni. Jest świetnie. Właściwie przewidywałam konflikty i
      kłopoty, a zaskoczyły mnie obie bardzo pozytywnie - jestem baaardzo
      z ich opieki zadowolona. Ktoś tam wyżej pisał - byle nie babcia,
      lepiej żłobek czy obca osoba. Protestuję na całej linii, choć
      rozumiem, że zapewne taka opinia wzięła się z osobistych doświadczeń.

      Jakbym już musiała się zmusić do wyciągnięcia jakichś wad, to
      wymieniłabym "mleczne kanapki" czy parówki, które od czasu do czasu
      dostaje mój synek od jednej z babć, choć jestem przeciw. O taką
      drobnostkę nawet się jej nie czepiam smile W ogólnym rozrachunku
      wystawiam obydwu babciom 6 z plusami smile
    • ewcia1980 Re: Wady babci-opiekunki? 23.10.07, 17:39
      Moja córka skonczyła rok i od ok 1,5 miesiaca przez 2 dni w tygodniu
      zajmuje sie nia jedna babcia a 2 dni druga.

      I ja do nich nie mam żadnych zastrzezeń.
      Zajmuja sie moja córka rewelacyjnie, robia wszystko tak jak ustale,
      nie komentuja moich metod, nie narzucaja swojego zdania, nie sa
      przewrazliwione ( no oczywiscie sa troche bardziej niz ja, ale nie
      jest to jakas obsesja), nie daja mi zadnych dobrych rad i przez ten
      czas nauczyły moja córke naprawde wielu rzeczy.
      poza tym maja do niej DUZO wiecej cierpliwości niz ja miałam zanim
      wróciłam do pracy (teraz mam jej wiecej, wiec mój powrot do pracy
      wyszedł nam wszystkim na dobre smile

      Tesciowa to na dodatek gotuje mojej córce przepyszne obiadki, robi
      soczki, przez pół dnia jest z nia na spacerze.

      jedyne "ale" jakie kiedys powiedziałam (a 2 minuty pózniej ugryzłam
      sie w jezyk smile to to, ze tesciowa potrafi po 3-4 razy dziennie
      przebierac córke, nawet jak nie ma takiej potrzeby smile
      po prostu - lubi ja stroic.
      • olamazur Re: Wady babci-opiekunki? 24.10.07, 12:01
        > po prostu - lubi ja stroic.

        big_grin Moje też stroją. Chciałabym mieć tyle ciuchów, co mój synek big_grin
    • an_ni Re: Wady babci-opiekunki? 24.10.07, 00:19
      glowna wada to nadopiekunczosc i nadwrazliwosc
      a konkretnie u mojej mamy to nadgorliwosc co powoduje jej zmeczenie

      i co jest raczej zabawne to nienadazanie za nowinkami, babcia np nie
      wiecznie zapomina jak wlaczyc DVD czy plyte CD w wiezy

      a tak w ogole nie place mojej mamie za opieke, ale ogolnie pomagam
      jej finansowo i to uwazam za lepsze rozwiazanie niz stala pensja

      co do rozpieszczania wnukow - a kiedy bedzie na to czas?? czy dzieci
      musza byc tresowane od pierwszych miesiecy zycia?? babcia tak
      dogadza wnusi ze marzylabym o takiej sielance
    • 9-x-2 Re: Wady babci-opiekunki? 24.10.07, 09:41
      Wszystko wie najlepiej i ciągle poucza, podważa słuszność decyzji
      rodziców wobec dziecka. Ale różne są babcie smile
      • rysymafa Re: Wady babci-opiekunki? 25.10.07, 00:13
        ja mieszkam za granica. miedzy innymi z powodow formalnych (czekam
        na niezbedne papiery dla dziecka)jak i finansowych musialam
        sprowadzic swoja tesciowa tutaj. sama pracuje zawodowo z mezem i
        inaczej byc nie moze niestety, narazie.

        na poczatku kladlam wszystko na karb tego ze babcia tak sie poswieca
        i napewno nie chce dziecku zrobic krzywdy ale teraz widze ze robi
        dokladnie na odwrot niz ja chce a do tego jak po pracy chce sie sama
        zajac dzieckiem to doslownie mi je wyrywa sad

        tesciowa wie wszystko najlepiej, madrzy sie i nie doupusza mysli ze
        ktos moze miec inne zdanie...dziecko zanim nie zajela sie nim babcia
        na dobre, zasypialo samo wieczorem a teraz babcia lula a wrecz nim
        trzepie zeby zasnal. nie dawalam slodyczy a teraz mu "do
        sprobowania" daje i tak w kolko.

        z dnia na dzien rosnie we mnie agresja ktora tlumie w sobie poniewaz
        nie chce ranic meza ani robic awantur w domu. do tego jestem mlodsza
        od meza o prawie 10 lat wiec tesciowa traktuje mnie jak gowniare.

        dziewczyny rozpuszczanie dzieci to najmniejszy problem, ale jak juz
        babcia waszego dziecka was nie lubi to jest to tragedia do kwadratu.
        ( a dziecko pomiedzy wami)
        najgorsze jest to ze nie okazuje tego przy innych i znajomi sie
        stukaja w czolo co ja wygaduje.

        nie moge sie doczekac az bede mogla miec opiekunke do dziecka- obca
        osobe ktora uszanuje moje zdanie. wiem, nie zawsze mam racje ale to
        ja jestem mama wiec moge miec swoj poglad na to jak chce wychowywac
        dziecko, prawda?
    • kasik2222 Re: Wady babci-opiekunki? 25.10.07, 09:48
      Moja mama zajmuje się moja córeczką, odkąd ja po macierzyńskim
      wróciłam do pracy, to już 8 misięcu. Plusy : kocha moją niunię chyba
      bardziej niż własne dzieci, dba o nią chyba lepiej niż ja, karmi
      bardzo dobrze - mała nie zawsze jest chętna do jedzenia, nie daje
      słodyczy tylko owoce i warzywa, bawi się z nią, uczy poprzez zabawę.
      Minusy: nie chciała dawać małej w szóstym mniesiącu zupki z łyżeczki
      tylko przez smoczek bo dziecko za małe, teraz nie chce uczyć pić z
      kubeczka albo z dziubka, tylko przez smoczek - powód jak wyżej, lula
      na rękach, choć ja w domu odkładam do łóżeczka, bo nie będzie
      naprawiać moich błędów ( lulałam bardzo długo aż się zbuntowałam i
      nauczyłam dziecko samno zasypiać, ale niestety tylko wieczorem, bo w
      dzień babcia lula. Nic nie moge powiedzieć, bo moja mama zaraz
      płacze nie przyjmuje nawet delikatnych sugestii - nie mówiąc o
      słowach krytyki - bo nawet nie próbuję krytykować, bo ona krzywdy
      dziecku nie zrobi, widzę że jest o małą zazdrosna. Ja to jeszcze
      mogę być, ale jak mała się cieszy do swojego taty to zazdrość
      wychodzi najbardziej - złośliwości itp. Mogłabym jeszcze dużo
      napisać, ale po co . Jestem bardzo z mamy zadowolona. Nikt lepiej
      się moim dzieckiem nie zajmie. Pozdrawiam.
      • matrix-79 Re: Wady babci-opiekunki? 25.10.07, 10:21
        i chyba moj problem jest najblizej Twego (oprocz krytyki mego meza).
        pozdrawiam trzymajmy sie
    • 0golone_jajka Re: Wady babci-opiekunki? 25.10.07, 12:07
      W moim przypadku zauważyłem nadmierne wtrącanie się, układanie, przestawianie po swojemu oraz nadmierną indoktrynację religijną (babcia dewotka). Poza tym same plusy.
    • mim288 Re: Wady babci-opiekunki? 05.11.07, 16:27
      Moje dzieci dużo przebywają z dziadkami (mają tez opiekunkę). Wad
      raczej nie widzę. Oczywiście dziadkowie postępują czasem inaczej niż
      ja, ale nie są mną wieć to chyba oczywiste. Nie uważam, że jestem
      idealna i nic lepszego niz ja dla dzieci zrobic nie można. Dają
      słodycze, ale ja też (uważam, że wszystko można byle w miarę). Co
      uważam ,a wielki plus: nie zmuszają do jedzenia, nie rozpieszczają w
      beznadziejny sposób, nie opatulaja w 10 swetrów, nie mówią "nie
      biagaj, nie skacz, nie zjeżdzaj ze zjeżdzalni", a wręcz przeciwnie.
      Jedno jest pewne, kochają wnuki jak nikt inny i są widocznie
      szczęśliwi przebywając z nimi.
Pełna wersja