Dodaj do ulubionych

kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewczynek

26.01.08, 22:00
mam pytanie, bo moja mala jeszcze do przedszkola nie chodzi, ale
ostatnio zdebialam po prostu.
otoz w przedszkolu, do ktorego chodzi moj starszy synek, rada
rodzicow (a raczej sadze, ze jedna osoba, ktora niestety znam),
przeforsowal na mikolaja do paczek takie oto akcesoria... podobno
dziewczynki uwielbiaja, 3, 4 latki, a w zerowce juz wszystkie i
jest to wymarzony prezent.
no nie wiem, dziewczynka jest moja jeszcze mala, ale moj prawie
wstret to wywolalo, a juz propaganda tego typu gad|etow to dla mnie
skandal.
jaka jest wasza opinia?
czy kupujecie dziewczynkom takie rzeczy? czy ja przesadzam, ze nie
chce, zeby moja corka otrzymywala takie podarki w przedszkolu?
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 26.01.08, 22:32
      Idiotyzm.
      Dlatego, że te cale zestawy do makijazu dla dzieci to zabawki, nie musza
      spełniac żadnych norm dermatologicznych; nie wiadomo, jaki syf w tym siedzi.

      Ja mam prawie-trzylatkę niechodzącą do przedszkola. Jak się dorwie do mojej
      kosmetyczki, to ma tusz na nosie i kredkę na czole, oraz ślady korektora
      wszędzie. Zafascynowana jest tym wyraźnie. Ale co najmniej polowa przyjemności
      polega na tym, że jest to owoc zakazany smile
      • bomba001 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 26.01.08, 22:50
        no wlasnie wiem, ze zakazany smakuje najlepiej:0
        ale: po prostu, poz normami higienicznymi etc, chyba nie jest to
        wlasciwy prezent dla dziewczynki.
        jestem przerazona, bo w nastepnym roku moja mala bedzie (mam
        nadzieje) chodzic do grupy z corka owej pani. wiec bede musiala im
        stawic czola.
        ale kupujecie takie rzeczy? na codzien? pozwalacie sobie tipsy
        przyklejac? brrr. tak jak nie lubie kolczykow u dziewczynek malych,
        bizuterii i te blyszczki mnie przerazaja. co beda robic jak beda
        nastlotatkami?
        a moze ja przesadzam?
        • xixx Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 26.01.08, 23:00
          Jestem mamą chłopca, poza tym mniejszego ale też nie czuję tego. Poza kwestią ze
          są to kosmetyki wątpliwej jakości to po co tak małym dziewczynkom kosmetyki
          wogóle? Co innego podbieranie mamie, zabawa w malowanie ale celowe kupowanie
          tipsów, szminek dla takiego szkraba?
          No ale jak piszę - nie mam córki i może przesadzam, kolczyków też nie toleruję u
          małych dziewczynek.
          • phantomka Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 26.01.08, 23:19
            Przegiecie jak nic. Normalne, ze dziewczynki interesuja sie w tym
            wieku kosmetykami, bo widza je u swoich mam, ale zeby im je kupowac,
            to chyba troche za duzo jak na moja tolerancje.
            Natomiast patzac po polkach w sephorze, popyt na to jest duzy, bo
            takich swiecidelek sa tam setki.
            • kadewu1 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 26.01.08, 23:50
              Porażka intelektualna.
              Ja mam synka 2-latka (za miesiąc). Lubi używać mojego pudru i kremów
              na nosek smile. Ja sama nie używam żadnych kosmetyków do makijażu i
              nie pozwoliłabym na to dziecku w wieku przedszkolnym (co innego taka
              panna mp. 12-letnia). Ta mama z rady rodziców ma nierówno pod
              sufitem, naprawdę...
              K
        • mika_p Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 26.01.08, 23:59
          No, ale argument dermatologiczny (że paskudnej wysypki dziecko może dostać, bo
          to źródło naprawdę niepewne) to jedyny na taką mamusię, bo o gustach trudno
          dyskutować. I najlepiej będzie po tej linii stawiać czoła, myślę.

          Kupiłam dwulatce kredkę do oczu, niebieską.
          Używam do brwi brązowej i keidyś dla żartu jej coś namalowałam na dłoni i
          uznała, ze jej się taka ozdoba należy. Więc żeby się odczepiła od mojej, kupiłam
          jej jej własną - ale w normalnej drogerii.
          No i pozwalam jej na testowanie cieni w drogeriach - nakłada sobie ze 2 na
          policzki lub czubek nosa. To od niedawna.

          I tyle kontaktów z kosmetykami upiększającymi. Tipsy dla trzylatki? Po co?
          Kolczyki? Nie ma takiej opcji. Ona się nawet nie bawi w noszenie kolczyków na
          niby, jak wymyśla, to dla mnie smile

          Ale ma własną szminke ochronną, już trzecią w życiu. Pierwszą miała jako
          niemowlę i zgorszyłyśmy takie 8-9 letnie dziewczynki: "taka mała i już się maluje!".
    • kerry_weaver Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 27.01.08, 00:02
      Nie kupuję takich rzeczy 4-latce - szczerze mówiąc jak widzę te
      zestawy "mała tirówka" to mi niedobrze. Pójdzie do gimnazjum to
      dostanie porządne kosmetyki do dyskretnego makijażu, na razie ma
      jeszcze kupę czasu zanim będą jej potrzebne.
      Nie potępiam różowych kucyków, lalek Disney Princess, Bratz, Winx, i
      innych marzeń dziewczynek ale te kosmetyki budzą we mnie autentyczne
      obrzydzenie.
      Oczywiście córka takie coś dostała od ciotki na gwiazdkę, na
      szczęście wobec innych prezentów przeoczyła i schowałam głęboko.
      na szczęście w przedszkolu są względnie normalni, dziewczyny dostały
      po kucyku, chłopcy po autku, też niby seksizm ale taki
      dyskretniejszy. Raz się tylko oburzyłam, kiedy na zakończenie
      zerówki chłopcy dostali fajne książki w stylu "najfajniejsze
      wynalazki" a dziewczynki książkę "moi najmilsi przyjaciele" o
      puchatych zwierzaczkach - dla mnie to była dyskryminacja bo książka
      o wynalazkach była ciekawa a o zwierzakach - tylko śliczna.
      • bomba001 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 27.01.08, 11:24
        zestwa mala tirowka- swietny argument:0
    • bj32 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 27.01.08, 11:55
      Ufff, mam złote dziecię. Od moich kosmetyków zazwyczaj sie trzyma z
      daleka, chociaż się ostatnio obraziła, ze nie chcę jej paznokci
      pomalować. Ale generalnie wszelki "babskie" akcesoria są jej niemiłe
      [z lalkami włącznie; jedynie w kieckach lubi chadzać i z torebką,
      ale też nie dziecięcą tylko ma kilka takich "dorosłych", jak kiedyś
      były modne, ze akurat chusteczki higieniczne się tam zmieszcząsmile].
      Raz się uparła na zestaw kosmetyków dziecięcych, to jej kupiłam.
      Wysypała na stół, zrobiła tęcząwy stosik, który potem rozdmuchała po
      całej kuchni i miała zabawę ze sprzątaniemsmile))

      Pomysł z kupowaniem tego badziewia i stosowaniem uważam za pogięty.
    • sylwiater Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 09:37
      A ja uważam że trochę przesadzacie z tym oburzeniem.Moja córka (3lata) ciągle
      chce grzebać w mojej kosmetyczce, oczywiście nie pozwalam jej na to ale jak to
      dziecko chce naśladować mamę. Kupiłam jej w Smyku błyszczyk do ust, który tak
      naprawdę jest lizakiem a nie żadnym błyszczykiem. A kiedyś była u niej koleżanka
      i miała właśnie taki zestaw do "niby" makijażu i to były też jadalne, słodkie
      jakieś pudry. Przecież to tylko zabawa małych dziewczynek. Trochę to źle
      świadczy o osobach, które wobec małych dziewczynek używają określeń "tirówki".
      • marasia1 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 09:48
        A ja mojej córce (3-latka) kupiłam taką szminkę ochronną, truskawkową. Teraz z
        prawdziwą przyjemnością smaruje się nią jak jej się tylko przypomni.
        I czasem psika się dezodorantem.
        Na resztę kosmetyków przyjdzie czas później.
      • kerry_weaver Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 09:59
        Trochę to źle
        > świadczy o osobach, które wobec małych dziewczynek używają
        określeń "tirówki".

        nie wobec dziewczynek a wobec koncepcji osób dorosłych - hodowania
        od 3 roku życia pannicy zainteresowanej wyłącznie pacykowaniem się i
        strojeniem. Przykro mi, ale nadmierny makijaż i przesadnie dorosły,
        wyzywający często strój bardzo młodziutkich dziewczynek budzi u mnie
        jednoznaczne skojarzenia, lolitkowo-dyskotekowo-seksualne i nie mam
        zamiaru wpajać córce tak rozumianej "atrakcyjności", która tak
        naprawdę jest w fatalnym guście. Trzylatce (a śmiem twierdzić że i
        13-latce) makijaż nie jest do niczego potrzebny.
        • sylwiater Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 10:37
          Ależ nikt nie popiera makijażu dla 3-letniej dziewczynki czy nawet 13-letniej.
          Uważam tylko, że robicie "igły z widły". Ja pamiętam, że gdy byłam małą
          dziewczynką to lubiłam po kryjomu mamie podbierać kosmetyki i malować np. sobie
          usta. Ale jakoś nie wyrosłam na lolitkę, malować zaczęłam się dopiero na
          studiach. Te akcesoria dla dziewczynek to są tak naprawdę takie tylko zabawki i
          nie uważam,że przez to wychowam źle córkę.
          • kerry_weaver Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 12:39
            Zabawki ale z wdrukowanym wzorcem. Tak jak różowiutki zestaw
            odkurzacz+mop+szmata, żeby dziewczynka znała swoje miejsce i
            obowiązki już od przedszkola. Jak Barbie z podtekstem "nienaturalnie
            chuda i wystrojona = atrakcyjna". Jeśli zgadzasz się na zabawki z
            wzorcem "umalowana=ładna" to zgadzasz się i na wzorzec, który nie
            wszystkim odpowiada. Dobór zabawek warunkuje nasze dzieci, czy tego
            chcemy, czy nie. Pomijając już fakt że narzucanie takich zabawek
            odgórnie w formie prezentu dla obcych dzieci jest nie w porządku.
        • bj32 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 12:06
          Ja do regularnego makijażu dorosłam jako 32latkabig_grin
          A chora też jestem jak widuję dzieci [nie tylko dziewczynki, ale i
          chłopców!] z polakierowanymi pięknie paznokciami, nieraz u
          wszystkich kończyn...
          W ogóle nie sądzę, zeby kilkulatce potrzebny był jakikolwiek,
          makijaż, nie tylko nadmierny. Pomijając zabawę karnawałową, a i to
          nie zawsze.
    • mim288 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 12:12
      No to ja jakaś dziwna matka jestem. Kupuje córce takie zabawki i
      nie widzę z tym nic złego, że - jak większość dzieci - nasladuje
      dorosłych (czyli w tym wypadku mamę, która sie codziennie maluje).
      Zresztą gust jesli chodzi i kolorystykę (wściekły róz na topie)
      raczej sie jej zmieni za lat parę, a ostatecznie chcę wychowac
      eleganckie kobiety, a nie jakieś niewydarzone czupiradła.
      W kiczowatych zabawkach genaralnie wiele złego nie widzę (bo
      to "klasyka gatunku" - jak świat światem dzieci uwielbiały
      odpustową tandetę), problem dla mnie jest wtedy, gdy z zamiłowania
      do kiczowatych gadzetów się nie wyrasta w pewnym wieku.
      • mama-ola Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 13:48
        mim288 napisała:

        > No to ja jakaś dziwna matka jestem. Kupuje córce takie zabawki i
        > nie widzę z tym nic złego, że - jak większość dzieci - nasladuje
        > dorosłych (czyli w tym wypadku mamę, która sie codziennie maluje).

        Chłopcu też byś kupiła? Bo "większość dzieci - nasladuje
        dorosłych (czyli w tym wypadku mamę, która sie codziennie
        maluje)"? Nie? Czemu?

        Rodzice są od tego, żeby kształtować gust dzieci. Oczywiście na
        taki, jaki im odpowiada. Jak komuś odpowiada gust typu tipsy
        pstrokacizna, to tak sobie dziecię wychowuje.
        • marychna31 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 22:37
          > taki, jaki im odpowiada. Jak komuś odpowiada gust typu tipsy
          > pstrokacizna, to tak sobie dziecię wychowuje

          Brednie. Ja jako mała dziewczynka uwielbiałam wszystko co rózowe,
          złote, "brylantowe" i "diamentowe" i jako dorosłej osobie nic mi z
          tych "opodobań" nie pozostało.

          > Chłopcu też byś kupiła?
          A co, chłopiec to ma prawo pragnąc tylko zestawu moro i bagnetu na
          broń?? Jakby chciał, to czemu niby nie???

          Nie rozumiem, czy dziecko to nie człowiek i musi mu się tylko
          podobać to, co mu mamusia umysliła?
          • mama-ola Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 11:54
            > > taki, jaki im odpowiada. Jak komuś odpowiada gust typu tipsy
            > > pstrokacizna, to tak sobie dziecię wychowuje
            >
            > Brednie. Ja jako mała dziewczynka uwielbiałam wszystko co rózowe,
            > złote, "brylantowe" i "diamentowe" i jako dorosłej osobie nic mi z
            > tych "opodobań" nie pozostało.

            Odpisałaś bez sensu. Ja mówiłam o kształtowaniu gustu dzieci według
            takiego, jaki nam samym odpowiada, a Ty się zaperzyłaś, że z czegoś
            tam wyrosłaś. To są dwie różne kwestie.

            > > Chłopcu też byś kupiła?
            > A co, chłopiec to ma prawo pragnąc tylko zestawu moro i bagnetu na
            > broń?? Jakby chciał, to czemu niby nie???

            Nie pytałam Ciebie. Pytałam mim288, czy chłopcu też by kupiła,
            byłam ciekawa, czy jej zasada "większość dzieci nasladuje
            dorosłych..." dotyczy też chłopców. Mam nadzieję, że mi mim288
            odpowie, bo nadal mnie to ciekawi.

            Dobrze by było, marychna, jakbyś na przyszłość uważniej czytała,
            a nie dopisywała się tu i ówdzie, bo tak Ci się kliknęło.
      • mama303 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 21:02
        mim288 napisała:

        > No to ja jakaś dziwna matka jestem. Kupuje córce takie zabawki i
        > nie widzę z tym nic złego.

        Ja tez nie widzę. Moja córcia od wczesnych lat uwielbiała rózne
        kosmetyki i pachnace mazidła.
        A i paznokcie jej pare razy maznęłam jak sobie malowałam, jeszcze
        brokatem posypałyśmy, niezła była zabawa. Polecam troche luzu,
        kosmetyki i lakier sie zmywają. smile
    • saskiaplus1 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 13:16
      Dla mnie takie "zabawki" robią z dzieci potencjalne obiekty seksualne - przecież
      wilgotne usta u kobiety to oznaka gotowości seksualnej. Stąd użycie błyszczyka
      robi kobietę bardziej pociągającą. To nie są moje wymysły. Ale róbcie jak chcecie.
      • pysiamama Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 15:33
        Nie no, szok!!! Z krzesła spadłam! Jest taki kraj gdzie kobity nie mogą się
        malować, ba! Nie mogą pokazać twarzy ani kawałka ciała.... to chyba Afganistan
        • saskiaplus1 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 18:50
          Kochana, wstań z podłogi i przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam, ale tym
          razem ze zrozumieniem. Malują się dorosłe kobiety, bo cały system makijażu jest
          tak zorganizowany, żeby podkreślać atrakcyjność seksualną: wyraziste i
          błyszczące oczy, długie rzęsy, wilgotne i/lub czerwone usta, rumieniec... I nie
          ma w tym nic złego, jeśli robi to osoba dorosła, która świadomie podkreśla swoją
          seksualność. Jeśli ktoś to robi małej dziewczynce, jest zboczeńcem.
      • mim288 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 11:57
        Kobieto, opanuj się. Albo masz jakąs nerwicę seksulaną, albo mega
        kompleksy. Wiesz mnie małe dziewczynki w różowych brokatach nie
        kojarzą sie seksulanie, jak świat światem co druga mała dziewczynka
        chciała byc księzniczka (jak z filmów Disneya), a większośc z nich
        wyrastała na kobiety mające dobry gust.
        Troche więcej luzu drogie mamy, nie trzeba od kołyski kształtować
        super gustu (do szarych szat prosto od najlepszych projektantów),
        uczyć w pieluchach zamiłowania do Mozarta (zamiast słuchać Ojca
        Wirgiliusza, albo Jadą jadą misie...) itd i bez tego mądre dziatki
        moga Wam wyrosnąć.
        • saskiaplus1 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 14:36
          Mim288: oczywiście, że mam nerwicę seksualną i mega kompleksy (cokolwiek by to
          było) - zapewne jak wszystkie osoby, które mają inne zdanie niż Ty. Gdybym
          chciała podchodzić do odmiennych poglądów tak jak Ty, musiałabym Ci napisać coś
          w rodzaju: "Kobieto, opanuj się. Albo cierpisz na jakąś poważną dewiację
          seksualną albo masz kurzy móżdżek. Wiesz, mnie małe dziewczynki w błyszczykach i
          kolorowych paznokciach wyglądają, jakby rodzice stręczyli je pedofilom." Ale
          ponieważ uważam, że masz prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnym systemem
          wartości, to mogę mieć najwyżej nadzieję, że następnym razem pomyślisz ciut
          dłużej, zanim kupisz córce błyszczyk.
          • mama_kotula Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 14:45
            saskiaplus1 napisała:

            > Ale ponieważ uważam, że masz prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnym
            systemem wartości, to mogę mieć najwyżej nadzieję, że następnym razem pomyślisz
            ciut dłużej, zanim kupisz córce błyszczyk.

            A widzisz, Saskia, ja bym nawet w moim poważnym wieku nie wpadła na to, że te
            wilgotne usta to oznaka gotowości seksualnej. Nawet u dorosłej kobiety, a
            zwłaszcza u czterolatki tongue_out. Pomyślałabym po prostu, że fajnie wyglądają. No, ale
            fakt faktem ja nie jestem pedofilem i nie rzucam się na wypacykowane lolitki.

            I taak, pomyślę dłużej zanim kupię córce błyszczyk - przypomnę sobie tę dyskusję
            i szczerze się uśmieję jak to niektórzy dorabiają przecudne ideologie do
            paciania się czymś made in china po twarzy smile))
            • saskiaplus1 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 15:10
              Mamo_kotula: jak widać poważny wiek nie chroni przed brakiem wiedzy. No, na to
              nic nie poradzę, a i misji wychowywania dorosłych ludzi jakoś nie czuję. Tylko
              mam taki głupi zwyczaj, że jak mogę kogoś uświadomić w ważnej kwestii, to nie
              mogę się powstrzymać. Oczywiście, często potem tego żałuję, ale trudno, taki
              narów mam i nie poradzę.
              Dodam przy tym, że nikogo do podzielania moich poglądów nie zmuszam ani nawet
              nie spodziewam się, że zbyt wiele osób weźmie je poważnie - ot, po prostu
              wszyscy są zazwyczaj zbytnio przywiązani do własnych, żeby choćby zastanowić się
              nad cudzymi. Ale trudno, wiedzy nigdy za dużo, dlatego chętnie się nią dzielę.
              Choć wiem, na co się tym narażam. Tak to już jest, że jeśli czyjeś poglądy
              odbiegają nieco od tych głoszonych w popularnych mediach, to jest śmieszny i
              już. Nic nie poradzę ale niezbyt mnie to też martwi.
              • mama_kotula Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 15:35
                saskiaplus1 napisała:

                > Mamo_kotula: jak widać poważny wiek nie chroni przed brakiem wiedzy. No, na to
                > nic nie poradzę, a i misji wychowywania dorosłych ludzi jakoś nie czuję. Tylko
                mam taki głupi zwyczaj, że jak mogę kogoś uświadomić w ważnej kwestii, to nie
                mogę się powstrzymać.

                Dodaj: w ważnej DLA MNIE kwestii.
                Przyznaję szczerze, że dla mnie osobiście te wszystkie problemy z problemem
                błyszczących usteczek trzylatki na czele są wyssane z palca i nieco
                przejaskrawione. Ale nie odbieram nikomu prawa do innego zdania i nie mam
                poczucia misji.

                Kupienie dziecku zestawu "mała tirówka" nie zrobi z dziecka momentalnie małej
                pustogłowej lolitki z czółkiem myślą nietkniętym. Nie zrobi też z dziecka
                potencjalnego obiektu seksualnego. Wydaje mi się, że nieco przecenia się rolę
                przedmiotów we wpływie na kształtowanie poczucia tożsamości dziecka,
                zdecydowanie większy wpływ ma tutaj - pozwolę sobie zacytować koleżankę z innego
                forum - ogólna pustakowatość rodziców.
                Ja pustakiem się nie czuję, zapędów do uśliczniania na siłę nie mam, do
                kreowania dziewczęcia na śliczną małą księżniczkę też nie - i wiem, że
                zakupienie zestawu mazideł i różowej kiecki nie zmieni mojego dziecka o 180
                stopni smile))
        • saskiaplus1 Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 14:41
          Dodam jeszcze, że czym innym jest zabawa z mamą jej kosmetykami (nie mam nic
          przeciwko), a czym innym własne kosmetyki kolorowe i wychodzenie upiększonej
          nimi małej dziewczynki "do ludzi" (widziałam - koszmar, nie muszę chyba dodawać,
          że to przeciwko tej wersji jestem).
    • bomba001 wiec jednak przesadzam:) 28.01.08, 15:41
      ale, czy osoby, ktore pacykuja swoje dziewczynki od urodzenie,
      uwazaja, ze zrozumialy by, ze inni sobie takich "prezentow" nie
      zycza?
      dodam, ze stanelabym okoniem, jak by rodzice chcieli kupic jakies
      bionicle dla chlopcow czy inne obrzydliwe roboty, chyba tez bym bez
      problemu zrozumiala niekupowanie broni, zeswaw do golenia dla
      malego chlopca tez uwazam, ze bylby poronionym pomyslem.
      • alpepe Re: wiec jednak przesadzam:) 29.01.08, 11:06
        hola, hola smile, nie czytałam innych wypowiedzi, ale zaznaczę, że sama nie
        pacykuję się, nie lubię pacykować córki, ale ona chętnie by się pacykowała.
        Takiego zestawu nie dostała nigdy, ale wiem, że byłaby przeszczęśliwa.
      • demonii Re: wiec jednak przesadzam:) 29.01.08, 11:14
        A spytam tak z ciekawości: co obrzydliwego w bioniclach?
        Stworki są zajefajne i mogą być prawdziwą pasją dla chłopaka - pomijam juz
        fakt, że świetnie ćwiczą paluchy i wyobraźnię - cuda mozna zbudować nawet z
        jednego zestawu.
      • bomba001 bionicle:)) 29.01.08, 12:31
        no m,i sie nie podobajasmile) jakies takie agresywne sie wydaja.
        wole inne zestawy, np posterunek policjitongue_out
        ale zgadzam sie, nie sa zle. wlasnie, mozna cos z nimi zrobic, do
        czegos sluza.
        a te zestawy do makijazu i niestety inne zabawki dla dziewczynek?
        niestety, do niczego. nie widzialam fajnych zestawow lego do
        budowania, np palacu. Sa?
        dziekuje panu bogu, ze mam starszego syna- moja mala wie dobrze do
        czego sluza klocki, buduje na swoj wiek niesamowite rzeczy, wie do
        czego sluzy sluza i dzwig.
        naprawde, mysle ze te mazidla sa tylko wierzcholkiem gory lodowe.
        pytanie: jak fajnie wychowac dzieczyneke? nie z gory na matke
        sluzaca i sekretarke.
        kupujac mazidla mopy (!!!!) i llalki barbie nie do konca dajemy im
        wybor.
        u nas w przedszkolu propozycje wycieczek konczyly sie: dziewczynek
        to nie interesuje...
        tragedia.
        nie bede ukrywac, nie do konca wiem jak sie wychowuje dzieczynke na
        fajnego czlowieka, bez przypisywania jej od razu rol plciowych i
        determinacji tych rol.
        BTW, moja corka tez chcilaby sie malowac, moj syn 7 lat uwierlbia
        gotowac, mojej corki ulubionymi zabawkami sa samochodziki i tory do
        hotwheelow (ucza fizykismile)).
        • demonii Re: bionicle:)) 29.01.08, 13:34
          Powiem tak - moje dziewczyny dostały takie pierdoły dwa czy trzy razy, za każdym
          razem zużyły to niemal natychmiast malując tym wszystkich, mnie oczywiście też -
          fajnie się przy tym bawiłyśmy i tyle. Jakoś specjalnie się tym bym nie
          przejmowała smile
          Lego ma pałace smile
          o psze bardzo takie na przykład smile
          belville.lego.com/en-US/default.aspx typowo dziewczyńskie smile)
    • koza_w_rajtuzach Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 28.01.08, 19:37
      Głupota.
      Chociaż przyznam, że moja dwuletnia córka ma własne perfumy o zapachu
      truskawkowym. Dostała je od taty i zawsze gdy ja się perfumuję swoimi dorosłymi
      perfumami (które też dostałam od męża) to córka używa swoich dziecięcych. Nie
      zabiorę jej ich, bo bardzo je lubi, poza tym tak ślicznie truskawkami cały dzień
      pachnie wink).
    • mama_kotula Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 12:49
      Propaganda w przedszkolu - jestem przeciw, stawiam w tym przypadku na zabawki "neutralne" (nie sfokusowane płciowo).

      Ale jak moja młoda (3-latka) zachciała raz takie mazidła, argumentując "będę się malować jak mamusia" (co mnie najbardziej rozbawiło, bo co jak co, ale mamusia+makijaż to oksymoron), kupiłam. Mazała się tym przez kilka dni i rzuciła w kąt. Zresztą dostała uczulenia na chińszczyznę. Nie uważam, aby miało to jakikolwiek wpływ na jej psychikę. Mam poczucie, że potraktowała to po prostu jako kolejne farbki do malowania twarzy.

      Zestaw z mopem i ścierą, o zgrozo - różowy, też mamy. Też nie widzę negatywnego wpływu.

      Robienie z tego wielkiego ideologicznego halo to imho strzelanie z armaty do wróbli i tworzenie problemów na siłę.
    • reteczu Ale jaja! 29.01.08, 13:38
      Moja prawie pięciolatka drugi rok chodzi do przedszkola i nigdy tego
      typu podarków, ba!nawet propozycji takich podarków nie miała.
      Jestem zdecydowanie przeciwna tipsom. Nieważne krótkie czy długie, z
      brokatem czy z motylkiem. Nie, nie, nie!Nie znoszę tego, nie podoba
      mi się. Sama sobie tego nigdy nie zrobiłam i nie zrobię (chyba że
      sfiksuję na umyśle, to sobie nalepię wink he,he)
      Błyszczyki, kosmetyki...moim zdaniem na to jeszcze panienki mają
      czas.Że o kolczykach nie wspomnę...
      Nie jestem przeciwna szminkom ochronnym. Lepsze to niż popękane,
      bolące wargi.

      W naszym przedszkolu ostatnio jest kult Winxów, Witchów,
      księżniczek. Jutro bal karnawałowy i moja oczywiście będzie
      księżniczką. Do księżniczek nie mam nic jakoś, ale te Winxy, Witche
      i tym podobne pokradła, to bym najchętniej na Marsa
      posłała.Obejrzałam ze dwa odcinki tego dziadostwa...jakie wydumane
      problemy...jakie debilne komentarze...Jestem staroświecka, czyli
      Brzechwa, Tuwim, Andersen, Grimm wyselekcjonowany, bo nie wszystko
      Grimmów nadaje się dla dzieci, tudzież inni autorzy książek, w
      których raczej real z niewielką domieszką fantazji, mówiąca
      stokrotka, perorujący słowik i takie tam. Nudy, nie? wink

      P.S. Pamiętasz, Bomba, jak kłóciłyśmy się o kaszel mojej córki?
      Oczywiście Ty i inne babki udzielające się w tym wątku, które
      twierdziłyście, że przykrywanie dziecka śpiącego tyle pomoże na
      kaszel, co umarłemu nakadził, miałyście rację. Panna była
      niedoleczona. W dupsko dostała 20 zastrzyków i od tamtej pory zero
      kaszlu smile
      • mama-ola Re: Ale jaja! 29.01.08, 13:48
        > Jestem staroświecka, czyli Brzechwa, Tuwim, Andersen, Grimm
        > wyselekcjonowany, bo nie wszystko Grimmów nadaje się dla dzieci

        U nas podobnie smile z tym, że ja przestałam już selekcjonować Grimma,
        czytam i tłumaczę ze szczegółami nawet takie makabreski jak macocha
        każąca myśliwemu zabić Śnieżkę nożem, wykroić serce i jej przynieść,
        nie pomijam sceny, gdy królowa przyniesione serce zjada. A decyzja
        ta podyktowana została artykułem w "Polityce" nt. tego, co się z
        dzieckiem dzieje, gdy się pomija makabreski w literaturze. Artykuł
        ten b. pasował do mojego dziecka.
        • reteczu Re: Ale jaja! 29.01.08, 13:52
          mama-ola napisała:
          A decyzja
          > ta podyktowana została artykułem w "Polityce" nt. tego, co się z
          > dzieckiem dzieje, gdy się pomija makabreski w literaturze.

          Nie czytałam.A w którym numerze to było? Może w necie znajdę ten
          artykuł?

          No wiesz, sztucznych rajów jej nie tworzę, ale makabrę, głupotę
          dozuję.Nie umiem przekonać się do "Nagiego króla" czy niektórych
          epizodów z "Calineczki", np. ślub z kretem.
          • mama-ola Re: Ale jaja! 29.01.08, 19:26
            > Nie czytałam.A w którym numerze to było? Może w necie znajdę ten
            > artykuł?

            Obawiam się, ze wyrzuciłam to wydanie ;-( To był chyba ten numer,
            który ukazał się z pierwsza książką z serii "Cała Polska czyta
            dzieciom", czyli sprzed 2 m-cy. W skrócie chodziło o to, że dziecko
            pozbawione okrutnych lektur ma takie ciągoty i je realizuje np.
            poprzez wymyślanie okrutnych historii, oglądanie okrucieństwa w
            filmach i na komputerze, grania w gry komputerowe, w których
            przybiera postaci morderców, zbrodniarzy, strzela, zabija etc.

            Mój syn - 2 lata 8 m-cy!!! - chowany bez klapsów, prawie bez
            krzyków, kochany, chuchany, tulony etc., generalnie żyjący w
            ciepełku, ostatnio zaczął wymyślać jakieś okrutności dla lalki.
            Opowiedział mi ni mniej ni więcej, że "wygnał" lalkę samą do lasu,
            że lalka płakała, a on w ogóle do niej nie poszedł i nie pocieszył.
            Miała tam siedzieć i się bać. Niezłe, co? No to uznałam, że jest
            gotowy na Grimma.

            Aha, w tym artykule było też o tym, że czytanie wyrabia w naszych
            dzieciach umiejętność rozumienia toposów. Jeśli ktoś jako dziecko
            nie pozna "Czerwonego kapturka", to nie zrozumie toposu wilka.

            > Nie umiem przekonać się do "Nagiego króla" czy niektórych
            > epizodów z "Calineczki", np. ślub z kretem.

            Bajki przedstawiają trudne sytuacje z życia dorosłych, na poziomie
            podświadomym przekazują dzieciom wiedzę o nich i pokazują, jak sobie
            można poradzić. Ślub z kretem to zapewne sytuacja, kiedy ktoś nas
            zmusza do czegoś wbrew naszej woli - a kończy się dobrze. Myślę, że
            to mogłaby być cenna lekcja dla dziecka smile Ja bym czytała smile

            Polecam książkę Brunona Bettelheima "Cudowne i pożyteczne:
            O znaczeniach i wartościach baśni". Pozdrawiam smile
    • jakw Re: kosmetyki (roze, blyszczki), tipsy dla dziewc 29.01.08, 19:15
      Imho głupota, zwłaszcza, że może być szkodliwa dla zdrowia - vide
      afera z jakimś makijażami rodem z Chin.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka