Dodaj do ulubionych

..........gdy widzę słodycze..........

06.02.08, 17:16
chyba nie bylo takiego zagadnienia, bo szukalam. ciekawi mnie, czy dajecie
dzieciom swoim slodycze? jesli nie dajecie- jak egzekwujecie to wsrod rodziny?
ja mam wlasnie z tym maly problemik. dziadki sa wniebowziete, jak moga malego
napchac czekoladkami. ciekawe,ze tak nie pieja jak Tomaj zje kotleta? mnie to
wkurza, bo od poczatku mowione bylo, ze nie dajemy (w ogole), teraz -jesli zje
obiad.. ale niektorzy, np. tesciowa maja to gdzies, bo "on przeciez tak chce".
jasne, ze chce, bo to smaczne, ale do wzrostu niekoniecznie...jestem przeciwna
ze wzgledu na zeby, glupkowate reklamy i przede wszystkim mam przyklad
szwagierki, ktorej dzieciaki (4 i 7 lat) nie jadly nic poza slodkim (dokonaly
terroru na rodzicach).chce tego uniknac, jak bedzie starszy (teraz ma 15
mies)to sam wybierze. to jak, laski?
Obserwuj wątek
    • artjoasia Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 17:56
      Moja córka ma 14 miesięcy i "prawdziwych" słodyczy absolutnie nie daję - po
      prostu uważam, że to stanowczo zbyt wcześnie. Słodkie kaszki owszem, naleśniczki
      ze słodkim nadzieniem z przetartych owoców, jogurt lub serek naturalny też z
      utartymi owocami itp. Ale żadne czekoladki!!! Dopóki nie wie, że coś takiego
      istnieje, nie dopomina się. Moja rodzina też nie ma takich głupich pomysłów,
      więc nie mam problemów z egzekwowaniem.
    • manna_poranna Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 17:56
      Mówie nie i jescze raz nie słodyczom. I Mała teżsmile)) Wiem ,że to dziwne, sama
      jestem w szoku lekkim, jedyne, co jej podchodzi to Petitki Lubisie, raz w
      tygodniu. Natomiast wiem, że są mamy, które wiele słodyczami mogą ugrać ze
      swoimi dziećmi, nawet jedną znam... Żenada dla mnie.
    • epreis Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 19:34
      ja też zakłądałam, że słodyczom powiem nie, potem spodobał mi się pomysł jednego słodkiego dnia- ale wyśmiał go mąż, potem niestety okazało się, że sama lubię dac coś dobrego synkowi...
      aczkolwiek nie dostaje dużo, nie codziennie a raz na jakiś czas - je czekoladę, żelki i od niedawna gumy rozpuszczalne ..uwielbia lizaki...
      dostaje zawsze gdy zje łądnie obiadek (potem jest NASZCZĘŚCIE tak obiedzony, że słodycze tylko próbuje bo nie ma jak wcisnąć i zjeść) albo z jakiejś "okazji" ale wtedy mu nie żałuję i daję duzo choć też nie zawsze wszystko (kwestia ilości jaką dostał)

      co do babć i dziadkó którzy chcą - uważam, że to twoje dziecko i ty decydujesz, nie chcesz dawać? to mówisz nie i tego się trzymasz- konsekwentnie jak z wychowaniem dziecka..
      mojemu tez nie mogli się doczekać kiedy czekoladka kiedy lizaczek i wogóle byle szybko bo to taka frajda ale ja byłam uparta - do roku nie jadł żadnych słodyczy oprócz ciasteczek dla niemowlaków i czasem biszkoptów, była fanem chrupek kukurydzianych, potem czasem dostawał czekoladkę ale uwielbiał paluszki i dalej chrupki...
      teraz na święta się trochę rozpuścił ale teżnie mamy problemów z przesadą i nadmiarem słodyczy..

      daję bo uważam, że teraz gdy jest dzieckiem nalezy mu się od życia trochę słodyczy i radości - my też jedliśmy i jeśli rodzic ma rozsądek, zna i ustala jakieś granicę to gdy czasem maluch zje odrobinę to nic mu się nie stanie...
      aaa..dodam, że czasem mały dostawał i dostaje tictaci które bardzo nam pomogły- zamiast syropków które uciążliwe (przynajmniej dla mnie) łyka tabletki i nie ma ztym problemu smile
      • zuzuua Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 20:07
        czesc,
        jestem mama 15 mies malojadka - niejadka, ktory je, tylko dlatego bo
        nie dostaje slodyczy i slodkiego do picia i jest karmiany o stalych
        porach. ze slodyczy dostaje tylko okragle biszkopty lu, lu petitki i
        czekolade kinder. jesli zje wszystkie posilki t.j. sniadanie, II
        sniadanie, zupe i obiad (kazdy posilek jest z przerwa ok 3 godz) po
        poludniu wieczorem dostaje czasami cos slodkiego. kolacji mala nie
        je, poniewaz podbiera nam z talerza nasz obiad ok 17-18 i jest juz
        tak napchana ze nie chce jesc. slodycze dostaje tylko PO posilku, na
        deser daje najczesciej owoce typu manadrynka, pomarancz, grejfrut
        lub jablko. nie daje slodkich kaszek, bo mala ich nie lubi.
        czekolade dostaje raz na tydzien, moze nawet rzadziej, ciastka tez
        od wielkiego dzwonu. jesli pieke jakies ciasto, ciastka, lub kupuje
        (najczesciej drozdzowe) to tez dostaje, ale i tak wiekszosc
        rozkruszy.
        moja mama, ktora wychowala mnie, czyli ekstremalnego niejadka, na
        szczescie nie daje slodyczy, czasem jesli mala ma dobry wsus przy
        obiedzie daje jej jako deser jakiegos biszkopta. moja tesciowa ( na
        szczescie mieszkajaca w odleglosci 300 km i widzimy sie z nia raz na
        pol roku) wpychala w mala rozne ciastka, ciasteczka, jabluszko 10
        min przed obiadem itp. a przerwy w karmieniu co 3-3,5 godz uwazala
        za moj chory wymysl bo przeciez dziecko glodne bo zjadlo tu
        ciasteczko, tu cos tam, ale jak zobaczyla ze ona potem nie je, to
        odpuscila i nie daje jej slodkiego przed posilkiem.
        wytlumacz babci ze nie je slodyczy, bo nie. a jesli chcesz zeby byl
        owca cala i wilk syty to powiedz ze PO posilku moze zjesc.
    • ariana1 Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 20:43
      Jasne, że daję. A dlaczego mam nie dawać? Od czasu do czasu
      dziewczynki zjadają słodycze. Przynajmniej raz dziennie. Oczywiście
      nie zamiast normalnych posiłków, tylko oprócz nich.
    • tuberosa77 Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 21:04
      Zakładałam ze nie będę dawała jak najdłużej. Niestety sama uwielbiam
      słodycze, ciasta, lody. Córka to widzi chociaż kryję się jak moge,
      no i niestety czasem się z nią dzielę ale w rozsądnych ilościach i
      nie codziennie. Czasem dostanie trochę ciasta, ciasteczka, poliże
      loda, czekoladek raczej unikam. Wydaje mi się ze nie ma po co
      wprowadzać słodyczowego terroru. Wszystko z umiarem.
      • phantomka Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 21:17
        Najbardziej smakuje to, co zakazane.
        Daje od czasu do czasu, zawsze wtedy, kiedy ladnie je, to dostaje
        cos slodkiego. Moje dziecko nie jest wybredne, najbardziej lubi
        chrupki, paluszki. Czekolade dostaje raz na jakis czas i to jest
        jeden baton. Lizakow nie lubi.
        Moj siostrzeniec byl obsypywany slodyczami, ale ich nie jadl, bo mu
        nie smakowaly.
        • kitka20061 Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 21:49
          Nie do końca mogę się tu zgodzic, ze najbardziej smakuje to, co zakazane. Moja córka od urodzenia nie je słodyczy (wyjatkiem są paluszki z sezamem). Obecnie ma 2,3 lata. Słodyze zastępują jej warzywa, owoce (w tym równiez suszone), orzechy - wszsystko to uwielbia. W tłusty czwartek na zajeciach adaptacyjnych w przedszkolu były małe pączuszki. Nie chciałam jej zabraniac, bo uważam że byłoby to nie w porządku, gdyby wszystkie dzieci jadły a ona nie. Czułaby sie gorsza, że czegos jej zabraniam, gdy robia to wszyscy. Zjadła jednego, a gdy wróciła do domu powiedziała tacie że był nie dobry. Jak widzi dzieci jedzące słodycze, to wie że to cukierek, ale nigdy nie mówi że też by chciała, w sklepie też mnie nie prosi o ich kupowanie. Zdaje sobie sprawę, ze kiedyś zacznie jeść, ale myślę że chociaz trzy lata bez słodyczy to tez dobre dla jej zdrowia. Poznała wiele ciekawych smaków (uwielbia zielone olivki, ktewetki, serek plesniowy) i może nie bedzie jej tak ciągnęło do słodyczy.
          Co do dziadków, cioć i innych, to nie potrafią zrozumieć dlaczego nie daje dziecku słodyczy, czasem mówią ze robie jej krzywde (nie moge zrozumieć jaką, bo nie widzę aby była nieszczęsliwa), ale stosuja sie do moich poleceń. Jestem bardzo stanowcza, jak muszę to używam ostrych argumentów, a takze słów i rodzina musi respektować moje zdanie, bo w końcu to moje dziecko i ja decyduje co ma jeść a czego nie.
          • papiki Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 22:25
            Ja postanowiłam wraz z mężem, że córka (13 mies) będzie wychowywana
            bez słodyczy jak najdłużej. Omijam wszelkie słoiczkowe deserki i
            soczki, w skład których wchodzi cukier, tak samo kaszki owocowe. Ze
            słodyczy daję jedynie suszone owoce. A swój tort urodzinowy
            skwitowała kwaśną miną i wypluła go. Od podawania słodyczy odwiódł
            mnie widok dzieci znajomej, które pomimo próchniczego braku zębów i
            czarnego uśmiechu żreją cukiery nonstop - przed obiadem, na obiad,
            po obiedziesad Poza tym na pewno jeszcze zdąży się najeśc słodyczy w
            swoim życiu, a teraz dopóki mam wpływ na to co je słodyczom mówię
            NIE.
            • kitka20061 Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 22:31
              Nasza córka też nie je tych sztucznych, przesłodzonych kaszek i Danonków i.t.p. Kaszę je naturalną, sama gotuję na mleku lub wodzie i dodaje owoc, jogurty naturalne z owocem lub szczypiorkiem, koperkiem lub bez dodatków, soczki tylko własnorecznie wyciskane (ale najbardziej lubi wodę), nic nie słodzimy.
          • phantomka Re: kitka 07.02.08, 09:00
            Twoje dziecko nie chce slodyczy, wiec one nie sa owocem zakazanym.
            Inaczej ma sie rzecz, kiedy dziecko prosi, a nie dostaje - wtedy to
            jest bardziej pozadane.
    • mamaigiiemilki Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 22:37
      teraz juz daje, ale dziewczyny wiedza, ze slodyczy nie mozna jesc za duzo, bo sa niezdrowe w nadmiarze- dostaja np. kanke czekolady gorzkiej/kilka paluszkow/herbatnika/kilka m&m/kilka zelkow; nie placza, ze chca wiecej, rozumieja ze taka ilosc starczy;
      • alexandrabrown Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 06.02.08, 22:42
        my takze nie dajemy slodyczy typu czekolada itp.staramy sie zastapic
        owocami,chrupkami kukurydzianymi(bez soli),od czasu do czasu
        herbatniczka lubi zjesc.uwielbia tez jogurciki z
        owocami,serki...mysle,ze tyle poki co wystarczy,mala ma 13 miesiecy
        i uwazam,ze czekolada i inne slodkosci sa zbedne w tym
        wieku...pozdrawiamsmile))
    • agawikk Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 07.02.08, 10:00
      Ja nie daję 12 m córce, zje tylko torcik urodzinowy. Dziadkom
      powiedziałam, że ma nietolerancję cukrów i lekarz nie pozwolił dawać
      słodyczy do 3 r. ż( mała ma nietolerancję laktozy a to też
      cukier wink).
    • mim288 Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 07.02.08, 10:01
      Ja słodycze daję i to od wczesnego wieku. Może dlatego, że nigdy
      nie były owocem zakazanym, nie są też problemem - dzieciaki wezmą
      np. czekoladkę, czy jajko z niepodzianka i zjedzą połowę (z własnej
      woli, nie z wydzielania). Słodycze u nas w domu są, ale my zmężem
      jemy raczej niewiele (żadne z nas nie ma zwyczaju objadania się
      słodyczami w duzych ilościa "dlatego, że są pod ręką"), myślę, że
      dzieci trzeba nauczyć, że "wszystko mozna byle w miarę" również w
      odniesieniu do jedzenia łakoci. Nigdy nie walczyłam z tym, że ktoś
      daje moim dzieciom słodycze, po pierwsze jak świat światem
      dzieciaki dostawały w prezencie cukierki i nie rosły pokolenia
      degeneratów, po drugie wychodzę z założenia, że ktoś chce sprawić
      przyjemnośc mojemu dziecku i nie bedę mu robic przyktości
      ekzekwując rygory żywieniowe.
      • epreis Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 07.02.08, 13:04
        zgadzam się..choć był okres gdy mały nie dostawał, właściwie teraz nie może za dużo bo pani alergolog stwierdziła, że nie może się przyzwyczaić bo to wszystko uczula smile ale nie zabroniłą czasem mu dać..aczkolwiek wydaje mi się, ze gdy dziecko dostaje "normalne posiłki" a słodycze są dodatkiem do jedzenia a nie podstawą diety to nie zaszkodzą...

        mój mały mnie ostatnio zaskoczył bo oglądaliśmy peppę, gdzie georg nie chciał jeść warzywek i dostał czekoladę..
        no to ja pytam małego co jadł georg?
        a on - czekoladę, nie chciał jeść warzywek..
        ja- nie lubi warzywek? czekoladę lubi?
        on- lubi czekoladę
        ja - a ty też lubisz czekoladkę co?
        on - już wystarczy czekoladki, nie można za dużo...
        był po śniadanku... smile
        a co do warzywek to uwielbia i surowe warzywka i owoce, choć ostatnio wybrzydza, kiwi nie i czosnek już nie..
        • mamamamba Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 07.02.08, 13:13
          hehe , dobre! potem samo dziecko Ci tlumaczy JAK NALEZY postepowac smile buzki dla Was
      • mamamamba Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 07.02.08, 13:19
        oczywiscie masz racje, ze od wiekow itd. nie chodzi mi tu o glupia zasade, tylko
        wprowadzenie jakichs zasad -po jedzeniu itd. jak juz wspomnialam, nauczona
        jestem doswiadczeniem mojej szwagierki, ktorej dzieciaki do niedawna nie jadly
        nic normalnego(serio jeden tylko pierogi, drugi suchy chleb , z łaską). jelsi
        nie jadly to "przeciez nie moga glodowac, dajmy im wafelka!" wbrew moim radom,
        zeby je przeglodzic, to zjedza..w koncu poszla do psych , ktory jej poradzil co
        ja wczesniej rzeklam.. juz nie moglam sluchac jak marudzi cala rodzina (mojego
        meza), ze te biedne dzieci nie jedza nic.. bo , do diabla, z glodu nie
        umra...?!! nie jest znany przypadek w Europie, by dziecko majace dostep do
        jedzenia zaglodzilo sie na smierc. tylko, ze jesli tym "jedzeniem" sa
        czekoladki, to nie jest dobrze... chce uniknac tego z moim synkiem.
        • epreis zasady 07.02.08, 22:31
          aaa...to jak najbardziej, mój nigdy nie dostaje słodyczy PRZED jedzeniem (no raz, siostra przyjechała z norwegii nie widziała go rok czasu i wpadła akurat przed obiadem na chwilkę dała mu czipsy, pozwoliłam, obiad był na kolację- ale to raz i wtedy jeden jedyny raz wogóle czipsy jadł big_grin), tak samo gdy wpada w etap niejadka i nie chce jeść to nie dostaje słodyczy, totalne zero dopóki znów nie je normalnie standardowych posiłków, i gdy nie chce robić kupki i widze, że nie robił np 2 dni to też- zero...

          a co do stanowczości - no to dziewczyny, naprawdę nie umiecie postawić na swoim? przecież matki są jak lwice- walczcie o swoje dzieci...pozatym to taka próba charakteru - łatwiej jest postawić na swoim gdy walczysz z teściową której nie lubisz, niż potem gdy wpada w histerię ukochane dziecko - trza nabierać wprawy big_grin
          • mamamamba Re: zasady 08.02.08, 15:09
            ze znaku zodiaku jestem lwica, wiec walcze... ale czasem , jak mowilam, lapy mi
            opadaja! zwlaszcza co do mych pradziadkow, sklerotykow.. wlasnie dotarlo do
            mnie,ze od lat 7 nie jem slodkiego (smak mi sie zmienil), jedynie okazjonalnie,
            a mimo to kazda wizyta u nich zaczyna sie od "olcia, co zjesz, ciasteczko czy
            torcika?"! i po raz tysiaczny im tlumacze- nie lubie.. masakra. nie
            przetlumaczysz, nie dociera!hm..
    • agnieszka_i_dzieci Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 07.02.08, 10:35
      Jedzą słodkości,ale z zasady po jedzeniu jakimś porządniejszym.
      Jak byli mali (powiedzmy poniżej 2 lat) jedli jako słodkości np.suszone
      owoce,rodzynki itp.
    • loola_kr moje dzieci jedzą 07.02.08, 10:39
      kiedy im sie przypomni, że maja ochotę to dostają.
      Przeważnie w weekendy ale w ciągu tygodnia też.
    • mamamamba dzieki za odpowiedzi.. 07.02.08, 13:08
      .. stookrotne! niektore z Was sugerowaly, zeby zakazac babci.. w sumie to mam
      problem bardziej z pradziadkami mego lobuza, bo moi rodzice wiedza..no i jeszcze
      tesciowa.. doszlam do wniosku, ze osoby, ktore nie przepadaja za slodyczami (ja,
      moja matka i siora) nie daja, natomiast te, ktore lubia to oczywiscie faszeruja
      nimi dziecko! za czele tesciowa- przeciez on jest taki biedny!! nie zjadl
      torcika (tzn.3-go kawalka), jak jej go zal!!! bo sama slodkie wpi...dala i
      uwaza, ze to krzywda, jak powiem STARCZY. ty,czasem obczytalam sie, ze jak
      dziecko NIE ZNA to mu NIE ZAL. tymczasem juz jest za pozno, bo za moimi plecami
      mu dawali , jak sie okazuje. i tym wyrzadzili mu krzywde, bo Maly uwielbia
      wszystkie owoce swieze, warzywa, suszone owoce, ktore tez cukier maja,a teraz
      zaczyna wydziwiac, bo jak na horyzoncie pojawia sie dziadek (moj ojciec tez jest
      na tej mniej chlubnej liscie), to Tomaj wie, ze ciul z obiadkiem, tera beda
      lepsze rzeczy... lapy opadaja
      • epreis Re: dzieki za odpowiedzi.. 07.02.08, 22:57
        jeszcze nie jest za późno, mojego też swojego czasu nauczyli śmieciowania - a potem ostro, jedna awantura, druga i teraz respektują moje zdanie..
        • sylwiawenta Re: dzieki za odpowiedzi.. 08.02.08, 09:15
          a ja sama narobiłam raz sobie kibla, słodycze zawsze u nas są na
          widoku, ale moja jest za mała aby tam sięgnąc, a nawet jak coś
          dupnie w papierku to sie tym bawi bo dla niej jedzenie to coś juz
          bez papierka, to miala całą zapakowaną czekolade i sobie nią waliła
          o podłoge, poszłam do łazienki i mówie mojemu patrz na nią co robi,
          wracam mój patrzy w ekran a mała ma rozpakowaną cała czekolade, ful
          paszcza, całe wyro ufajdane, ona, włosy, a mój na to o kurde nie
          zauwarzyłem, i już trzeba chować....
          • sylwiawenta Re: dzieki za odpowiedzi.. 08.02.08, 09:18
            a tak sama jej daje czekolade też ale z umiarem....
          • mamamamba Re: dzieki za odpowiedzi.. 08.02.08, 15:12
            ej, mialam ostatnio to samo smile spalam u rodzicow i maly dorwal merci....wyjawszy
            go z lozka o 7 skoro swit(gdy sie darl juz jak kojot), a poszedlszy spac o 4
            (balanga u starych byla mala) nie dojrzalam tegoz faktu.. za to za 2 godzine
            golym okiem widac bylo gnoj naokolo..cala wysmarowana: pizamka, buzia oraz
            kanapa i dywan 2 dni wczesniej karcharowane (wiecie, ten sprzet, karcher do
            mebli)...
    • mamamamba do bj32 08.02.08, 17:23
      a tak w ogole czemu temat ten jest na tapecie?smile bo chyba nie do konca
      zapoznalam sie z regulaminem..
    • daga_j Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 09.02.08, 20:32
      My naszej pozwoliliśmy spróbować słodkiego w okolicach drugich urodzin, nie pamiętam. W wieku Twojej córki 15 mies. nasza była jeszcze alergikiem i i tak nie mogła zbyt wiele, to rozwiązywało kwestię. Ale potem owszem, lecz z umiarem. Na szczęście nasze dziecko nie rzuca się na słodkie co mnie niezmiennie dziwi, bo sama z mężem lubię słodycze! Np. stoją delicje i jest pozwolenie na jedzenie, ona zje 2 i dziękuję, wystarczy. Albo gryzie coś pysznego po czym oddaje mi cześć i mówi "już nie chcę, Ty zjedz" smile Ale czasem u teściów bywało - nie zjadła obiadu a na dojedzenie teściowa jej podaje wprost do ust te delicje, a skoro ona podaje to dziecko je więcej niż dwie sztuki.. Jednak im dziecko starsze tym więcej mam wyrozumiałości dla dziadków i jak to się zdarza 1 na tydzień lub rzadziej, to ok.
      Sama prawie codziennie daję na deser też coś słodkiego, np. kinder mleczna kanapka, Miś Lubiś, domowe ciasto, żelków kilka (nie wszystko na raz wink Jeśli dziecko je normalne posiłki, jeśli nie jest za grube i jeśli myje zęby to może słodycze.
    • renatar-d Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 09.02.08, 21:42
      Moja córeczka ma 15 miesięcy, nie je nic z czekoladą. Je chrupki
      kukurydziane, wafle ryzowe, paluszki i takie "słodycze" przynoszą w
      prezencie ciocie, na moją prośbę i nikt sie nie obraził. Mam w domu
      paczke lulu petitków jak przychodzą goscie to lądują na stole dla
      niej a my mamy swoje, mała wie które są dla kogo i nawet częstuje
      czyli wciska do buzi np delicje cioci. Z moimi rodzicami nie ma
      problemu, mieszkają z moją ciostrą i jej dziećmi wiec respektują
      nasze metody wychowawcze i nie robią wyjątków tylko dlatego że widzą
      wnusie raz na miesiąc. A z tesciami... teść sam nie je słodyczy więc
      u niego też sie nie naje a tesciowa robi wszystko tylko nie to o co
      prosze, ale mieszka 2,5 tys kilometrów ode mnie, więc nie mam z tym
      problemuwink ale jej tez wcisnęłam ostatnio, że lekarz zabronił bo ma
      wysypke. Generalnie wszystko jest dla ludzi, ale ma całe życie przed
      sobą by wszystkiego spróbować a teraz szkoda mi ząbków.
    • tamara5 Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 10.02.08, 00:57
      Też tak myślałam - żadnych słodyczy, no, może wyjątkowo. Potem
      zaczęły się odwiedziny u kolegów i koleżanek, biszkopciki,
      ciasteczka, cukiereczki, jakieś okropne pianki. Potem gdy mały
      niejadek nie ruszał obiadu a musiałam z nim wyjść dostawał
      czekoladowego kindera, który znikał w 5 sekund. Ciekawostka, że
      niejadek ruszył wówczas z jedzeniem. Zjadał i obiad, i słodycze.
      Słodycze zaistniały u nas w okolicy 2 lat i właściwie nie mam nic
      przeciwko.
      • mamamamba Re: ..........gdy widzę słodycze.......... 12.02.08, 13:28
        czyli jak zwykle, teoria z praktyka w parze nie ida smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka