foorte
12.06.08, 14:44
przede wszstkim na poczatku bardzo Was prosze nie oceniajcie mnie
zle z gory, bo wiem jak tego typu sprawa jest zawsze odbierana przez
inne matki
Mam 3,5 letniego synka, jest cudownym dzieckiem, oczywiscie nie
musze mowic jak bardzo bardzo go kocham. Moj maly bardzo wczesnie
zaczal mowic, tak wczesnie ze ja w zasadzie nawet nie pamietam
kiedy, wiem ze jak mial 2 lata to juz normalnie z nim rozmawialam,
on odopwiadal mi pelnym zdaniami itd.... na poczatku to bylo
przeurocze, no i oczywiscie ta duma, ktora uwielbiaja wszystkie
matki, kiedy ich bable sa takie zdolne i robia cos wczesniej niz
inne dzieci... nadal jstem dumna, nadal to jest urocze... tyle ze
tylko teraz ja wiem jak bardzo jest to meczace....on poprostu teraz
nie przestaje mowic, nie przstaje ani na jedna minutke, absolutnie w
ogole, do tego dochodzi ze jak ma w reku cos, np. lyzke to zeby
tylko cos mowic, mowi: "mama, zobacz co mam, co mam? no zapytaj sie
co mam w reku? no to ja na to: lyzke, a on: mama mam lyzke! Nie
wiem, czy rozumiecie o co mi chodzi, ale ja juz nie daje rady, on
nie daje mi sie skoncetrowac absolutnie na niczym, nie ma takiej
mozliwosci zebym mogla choc na chwilke jadna cos pomyslec w ciszy i
spokoju. Musze tu koniecznei zaznaczyc, ze ja pracuje, w domu jestem
tak okolo 5 i jak tylko wejde to wtedy sie zaczyna... Wiem, ze jest
to w czesci pewnie dlatego, ze mnie nie ma caly dzien, ja to
wszystko doskonale rozmumiem, tylko ze ja naprawde juz czasem nie
daje rady. Kiedys robilismy zakupy spozywcze no i on tak ciegle
gadal i gadal i gadal... juz sama nie wiedzialam, co mam kupic bo
nie bylam w stanie sie skupic na niczynnym innym tylko na nim, wiec
powiedzialam mu ze bawimy sie teraz w cisze.... a on oczywscie ze
takiej zabawy to on nie lubi i nie mozna tak mowic do dzieci... Bo
wiecie, on jest w tym wszystkim bardzo inteligentny...Moglabym tu
wypracowanie napisac, jakie on rzeczy do mnie mowi, nie moge czasem
uwierzyc, ja sama ze on ma 3,5 roku!!! Ja wiem, inna mi powie:
glupia jestes, ciesz sie i ja sie ciesze ale jednoczesnie to mnie
juz coraz czesciej przerasta, dochodzi do tego ze zaczynam sie nie
niego wydzierac, a wiem ze to juz najgorsze co moze byc!!! Nikt w
rodzinie mnie nie rozumie, mowia ze jestem glupia i ze wszytkie
dzieci takie sa, ale ja jakos innego takiego dziecka
nie znam, a przeciez czesto obracam sie w towarzystwie innych matek
i dziecmi... Blagam pomozcie, co ja mam robic, bo jak narazie
rozwiazaniem sa dl amnie calmsy, zilowe tabletki uspokajajace, ktore
mi pomoagaja zeby nie wybuchnac... nienawidze sie za to, bo on jest
moim calym zyciem i wiem ze to cudownie ze jest taki rezolutny,
tylko jak ja mam sobie z tym radzic....?