Dodaj do ulubionych

pytanie o nocnikowanie

27.10.08, 13:45
wiem, że już o tym było dużo, ale teorie już znam, tylko gorzej z praktyką smile
z 2 letnim synkiem doszliśmy do etapu, że jak posadze go na nocnik, to zrobił
ładnie siku i jest ok, ale ja musze tego pilnować, bo sam nie zawoła i zleje
sie w majty. niby wszystko wie, rozmawiamy o sikaniu do nocnika, wie, że
powinien wołać, ale w praktyce to nie wychodzi... i tu moje pytanie... czy
dalej go tak łapać i kontrolować i sadzać na ten nocnik co jakiś czas, czy
może lepiej dać mu sikać po nogach i czekać aż załapie, że nie jest fajnie w
mokrych spodniach i może bym zawołał troche wczesniej...
Obserwuj wątek
    • jagabaga92 Re: pytanie o nocnikowanie 27.10.08, 13:52
      Są dzieci, których nie wzrusza mokre ubranie. Uważam, że sam musi załapać, o co
      chodzi z nocnikiem. Pytać, przypominać, ale nie łapać i usadawiać na nocniku. No
      i oczywiście zaproponować nagrodę za samodzielne zaliczenie nocnika smile
      • teane Re: pytanie o nocnikowanie 27.10.08, 14:00
        ta, nagrody też zaliczamy smile jak wspominam, ze jak ładnie zrobi siusiu do
        nocniczka, to dostanie żelka, to od razu chce siusiu i wyciśnie chociaż pare
        kropel cwaniaczek, a pozniej o tym zapomina sad
        • jagabaga92 Re: pytanie o nocnikowanie 27.10.08, 14:04
          o żadnych żelkach i innych nagrodach nie ma mowy w Twoim pierwszym poście sad
    • mika_p Re: pytanie o nocnikowanie 27.10.08, 18:13
      A on w ogóle wie, że siusia, ze nie wspomnę o tym, że wie, że zaraz zacznie
      siusiac? Bo jesli na oba pytania odpowiedź brzmi "nie", to odpuść - nei nauczysz
      go, bo on nie ma żadnej możliwości kontroli.
      • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 27.10.08, 18:58
        Każdy wie, że siusia jeżeli czuje, że robi się ciepło i mokro
        (oczywiście jak się kuma co rodzic mówi). 2 latek z pewnością wie,
        kiedy będzie sikał, ale z drugiej strony nie wiem jak nawet
        sprawdzić sytuację na tak lub nie smile
        Moja córka załatwia się do nocnika od 15 miesiąca życia. Problem
        jest tylko taki, że 90% zawołań jest tylko przy gołym tyłku. Mokre
        ubranie nie robi żadnej różnicy.
        • brookeforrester Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 16:45
          kra123snal napisała:

          90% zawołań jest tylko przy gołym tyłku. Mokre
          > ubranie nie robi żadnej różnicy.

          Mam toczka w toczkę to samosmile Wszystko kuma. My czekamy. Do 18-tki się nauczy big_grin
        • mika_p Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 23:03
          Moja córka zrozumiała, że siusia, raczej bez mojego tłumaczenia, bo miała trochę
          ponad półtora roku, jak sama z siebie zaczeła ściągać pieluchę natychmiast po
          nasiusianiu w nią. Ja jej nie tłumaczyłam, bo moim zdaniem była za mała - zatem
          musiała sama zbystrzeć.

          Równolegle do chodzenia w pielusze sporo biegała po domu nago, bo to uwielbiała,
          a ja nie miałam cierpliwości ubierac jej kilkanascie razy na godzinę. O ile
          początkowo o tym, że siusiała, orientowałyśmy sie po mokrej plamie na dywanie
          (prędzej ja, bo jej niezbyt przeszkadzało siedzenie w kałuży). W pewnym momencie
          zauważyłam, ze zanim zacznie siusiać, wstaje i z upodobaniem obserwuje, co się
          dzieje. No i tu wkroczyłam i kazałam siusiać na nocnik.
          Rozpoczął się etap polowań - córka orientowała się, że będzie siusiać, wstawała
          i zaczynała, ja kazałam przestać (wstrzymywała siusianie) i zanosiłam ją do
          nocnika, gdzie kończyła.
          No a potem sama zaczęła biegać do przedpokoju.

          Stąd moje pytanie, czy dziecko autorki wątku wie, że siusia, że będzie siusiać.
          Jak siedzi, siusia i na to nie reaguje, to raczej nie ma szans na sukces w
          najbliższych dniach, bo facet nie kojarzy kałuży czy też ciepła i mokrości z
          działaniem własnego ciała.
          • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 29.10.08, 08:36
            > Stąd moje pytanie, czy dziecko autorki wątku wie, że siusia, że
            będzie siusiać.
            > Jak siedzi, siusia i na to nie reaguje, to raczej nie ma szans na
            sukces w
            > najbliższych dniach, bo facet nie kojarzy kałuży czy też ciepła i
            mokrości z
            > działaniem własnego ciała.

            Moja córka w pierwszym dniu też nie wiedziała, że sika. Siadała
            gdzieś i robiła w trakcie. Masakra. Wiedziałam, że dla jej zdrowia
            musi być bez pieluchy, ale nie widziałam szans na powodzenie
            odpieluchowania. Zaczęłam już jakoś zabezpieczać tetrą. PO czym
            trzeciego dnia zasygnalizowała kupę a kolejnego siusiu. Trzeba dać
            szansę smile Wytłumaczyć. Widocznie za dobrze nasze pieluszki
            separowały wilgoć smile
    • jakw Re: pytanie o nocnikowanie 27.10.08, 21:52
      Jeśli złapie w ciągu kilku dni o co chodzi (tydzień to maks, po 2-3
      dniach powinno być widać czy są jakiekolwiek szanse) to ok. Jeśli
      nie - kolejny taki eksperyment zrób za kilka tygodni. Między "jest
      mi mokro" a "zaraz będzie mi mokro" jest jednak spora różnica i nie
      ma sensu mordować się z delikwentem, który nie jest gotowy na
      stwierdzanie tego 2-go faktu.
      • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 27.10.08, 22:09
        moim zdaniem dzieci się przyzwyczajają do faktu robienia pod siebie
        i dlatego nie sygnalizują, że im się chce. Im później się próbuje,
        tym bardziej się "wrasta" w pieluchę. No przecież nawet
        kilkumiesięczne dzieci czasami nie robią nigdzie poza pieluchą...
        Kwestią jest chyba prawidłowe odczytywanie tego jak dziecko
        komunikuje potrzeby, gdy jeszcze nie mówi. Nie wierzę, ze 2-latek
        nie odczuwa potrzeby fizjologicznej.
        • jakw Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 00:04
          Nie wiem, moja starsza córa w wieku 2 lat jakoś nie dawała
          się "nauczyć nocnikowania". W 2 miesiące później zaczęłyśmy w piątek
          wieczorem, w niedzielę można było stwierdzić, że sukces został
          osiągnięty. Młodsza w tym samym wieku radośnie lała sobie przez 2
          tygodnie w majtki (ciepło było i na działce, więc specjalnie to
          nikomu nie przeszkadzało, a młodej w szczególności). W kilka
          miesięcy później po prostu zaczęła korzystać z nocnika - z dnia na
          dzień, nie zważając na niemal 2,5 roku korzystania z pieluchy.
          Chodzi mi o to, że jak widać, że delikwent nie wykazuje żadnych
          skłonności do "niewpadkowego" i samodzielnego korzystania z nocnika
          (tzn on zgłasza chęć korzystania, a nie tylko mama pilnuje) to nie
          ma sensu tygodniami katować się plamami na podłodze/dywanie i
          mokrymi spodniami. Widocznie to jeszcze nie ta pora. Próbować
          trzeba, bo nie jesteśmy w stanie z góry określić tego momentu, w
          którym dziecko jest w miarę gotowe do kontrolowania swoich potrzeb
          fizjologicznych. Wszystkie znajome dzieci osiąnęły ten moment między
          2-gimi a 3-cimi urodzinami - niezależnie od tego, kiedy
          zaczęły "naukę", a niektóre zaczynały wcześnie(jeśli była tu jakaś
          zależnośc, to raczej odwrotnie proporcjonalne). A jak dziecko jest w
          stanie osiągnąć moment stwierdzenia "zaraz będę robić siusiu" to da
          też radę jakoś poinformować rodzicieli, niekoniecznie za pomocą
          mowy. A gdyby to była tylko kwestia przyzwyczajenia się do robienia
          w pampersa, a nie dojrzałości do wykonywania danej czynności, to
          nauka "nocnikowania" osiągałaby świetne rezultaty u dzieci np. 3-
          miesięcznych.
          • teane Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 09:37
            tak chyba zrobie, dam nam tydziem, jak nic z tego nie wyjdzie to odpuszcze i
            jemu i sobie. nastepne podejscie bedzie pewnie dopiero na wiosne, bo za miesiac
            przybędzie nam nowy członek rodziny i pewnie nie będe miala siły na nocnikowanie
            smile dzieki za rady
          • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 10:21
            dookoła mnie wszystkie dzieci przed 2-gimi urodzinami siusiały do
            nocnika. Widocznie musisz tłumaczyć nocnikowanie tak a nie inaczej z
            powodu swoich dzieci... Może źle tłumaczyłaś, może sama nie byłaś do
            tego przekonana, może leniwa jesteś i tłumaczysz niedojrzałością
            dziecka (sama nie widzę nic złego w przyznaniu się do lenistwa).
            Jedyny 3 latek, który zaczął chodzić bez pieluchy w tym okresie, to
            taki, którego matka nawet nie zabrała się do prób wcześniej.
            Sztućcami też dziecko uczy się dość długo jeść, więc i należy
            przyjąć, ze początkowo dziecko nie zauważy wpadek przy
            odpieluchowywaniu (w końcu całe swoje dotychczasowe życie robił tam
            gdzie stał, a poza tym samo leciało).
            Słyszałam o dzieciach, które kontrolowały potrzeby na tyle, że nigdy
            od pewnego momentu nie zasikały przewijaka, znam dziecko, które przy
            przewijaniu tylko gdy poczuło pieluchę, to sikało, inne około 7
            miesięczne robiło kupę tylko do nocnika i nie na zasadzie ćwiczenia
            refleksu u matki. Jak rodzic dobrze obserwuje swoje dziecko, to może
            nawet odczyta znaki niemówiącego jeszcze dziecka (chyba w tym
            największy kłopot we wcześniejszym odpieluchowywaniu).
            Czekanie na zgłoszenie chęci ma się nijak do Twojego głównego
            zadania, czyli wprowadzania dziecka w świat, uczenia
            samodzielności... Rozumiem, że stąd tyle wpadek wśród nastolatek -
            rodzice czekają, aż dziecko samo wyrazi chęć porozmawiania o seksie
            i antykoncepcji. W sumie dziwił mnie 6 -latek karmiony przez matkę,
            ale w sumie moze nie pozwalała jeść samodzielnie, bo ubrudzi (tak
            jak robi kałuże przy odpieluchowywaniu), nie wyraża chęci
            samodzielnego jedzenia (czasami niektórych dzieci jak się nie
            zachęci, to się nie zorientuje, że może być inaczej), poza tym,
            przecież jeszcze mały jest...
            Żadna umiejętność nie przychodzi ot tak i głupotą dla mnie jest
            tłumaczenie wpadek niedojrzałością, tylko nie wiem jaką, bo dziecko
            jest niedojrzałe samo w sobie, a czasami ma nawet kilkumiesięczne
            opóźnienia przez brak wymagań i uwstecznianie, bo "mały jeszcze"...
            A może to nieodpowiedzialność dziecka, bo jemu zwisa, co rodzice
            robią z mokrymi ubraniami i dlatego je moczy? smile
            Przestańcie zwalać swoje lenistwo na barki dziecka. Nie chce się
            zmywać, to nie, ale po co dorabiać filozofię do swojego uwielbienia
            wygody?
            • sowa-1 Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 16:15
              Moja córka za miesiąc skończy 2 lata. W wieku 20 miesięcy zaczęła "wołać".
              Jednak wpadki zdarzały się prawie codziennie, a od kilku tygodni nie woła wcale.
              Potrafi wstrzymywać sikanie 3 godz. i w końcu zesikać się w majtki, chociaż na
              moje pytanie czy chce sikać mówi, że nie. Po nocy pampers jest często suchy,
              rano po wstaniu wysika się na nocnik, potem przed wyjściem na spacer i po
              powrocie wysika się, ale sama nie zawoła. Też nie wiem co lepsze, czy ją
              pilnować, czy pozwalać, żeby sikała pod siebie - w końcu jak długo?
              • donata72 Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 16:33
                ja mam najlepiej bo razy dwa i to chlopcy dwaj siuraki male unas
                bylo tak jak Beniamin mial 2 latka poprostu wstal po nocy i sam
                zawolal siku do nocnika i tak jakos polecialo bylo lato wiec na
                podworku sikali na stojaka po nogach koszmarek kupa bywala tez na
                sojaka .teraz robi sie zimno wiec zmiana rajstop i majtek byla
                tasmowo pranie razy dwa ale teraz juz gdy maja 2 lata i 3 miesiace
                jest juz lepiej wpadki sa ale mozemy juz isc na spacerek bez
                pampersa noc jeszcze w pampersie i niema tu nic do lenistwa rodzicow
                kazde dziecko jest inne umnie jeden bliniak inny i drugi tez inny
                wszyscy w kolo mowia ze itak wczesnie zaczeli wolac i niewolac siku
                wiec zycze powodzenia i nieoskarzajmy sie co ktora zaniedbala albo
                nie wywody niepotrzebne mamy sie niekrytykowac tyko podpowiadac a
                jak komus sie niepodoba niech nieczyta oooo taka jestem madra i
                zaraz zapytam chlopakow czy chca sisi i ich wysadze dla mojej wygody
            • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 21:14
              kra123snal napisała:
              > Sztućcami też dziecko uczy się dość długo jeść,

              Moze twoje...moje pewnego dnia siadlo i zaczelo jesc big_grin. Bynajmniej
              go nie uczylam...mialo 14 miesiecy.

              > więc i należy
              > przyjąć, ze początkowo dziecko nie zauważy wpadek przy
              > odpieluchowywaniu (w końcu całe swoje dotychczasowe życie robił
              tam
              > gdzie stał, a poza tym samo leciało).

              I nadal samo leci...tylko pod lecace czasem mama podstawia pieluche
              a czesem nocnik, a jak nic nie ma to leci w to nic big_grin.
              Dopiero kiedy bedzie wiedziec ze zaraz poleci mozna mowic o
              kontroli smile
              > Jak rodzic dobrze obserwuje swoje dziecko, to może
              > nawet odczyta znaki niemówiącego jeszcze dziecka (chyba w tym
              > największy kłopot we wcześniejszym odpieluchowywaniu).

              A co jak dziecko zostanie z niania, babcia, siostra mamy, ciocia,
              tata, wujkiem czy kims innym co nie obsersuje? Jak mniemam robi pod
              siebie uzywajac twojego slownictwa. I jaka to kontrola?

              > Żadna umiejętność nie przychodzi ot tak i głupotą dla mnie jest
              > tłumaczenie wpadek niedojrzałością, tylko nie wiem jaką, bo
              dziecko
              > jest niedojrzałe samo w sobie,

              W takim razie zastanawia mnie czemu nie uczylasz robienia na nocnik
              od razu po przyjsciu ze szpitala, no i do tego moglas dorzucic od
              razu lyzeczke i widelec, oraz poznawanie literek...chyba nie
              bedziesz tlumaczyc tego niedojrzaloscia do siedzenia, trzymania
              lyzeczki, itd...przeciez zadna umiejetnosc nie przychodzi sama z
              siebie. Moze jesli bys wtedy zaczela to w wieku 3 mies mialabys
              genialnie siedzace dziecko na nocniku i wcinajace lyzeczka big_grin

              > Przestańcie zwalać swoje lenistwo na barki dziecka. Nie chce się
              > zmywać, to nie, ale po co dorabiać filozofię do swojego
              uwielbienia
              > wygody?

              To nie wygoda...to zdrowy rozsadek big_grin. Widzisz...nie kazdy ma
              potrzebe wykonywanie bezsensownych rzeczy big_grin, by moc wszystkim
              opowiadac ze dziecko juz robi na nocnik (jak mama ten nocnik
              podstawi).
              CO z tego ze jak bede latac za dzieckiem i lapac jego kupy i siki, a
              jak zostanie z innym opiekunem to potrzeby beda leciec tak jak
              lecialy. Znam kilka takich egzemplarzy wokol mnie, poczytaj ile tu
              mam mowi, ze w domu pieknie robi i kuma a w przedszkolu, przy
              opiekunce zsiurane majty, kupy w majtach.
              • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 22:36
                "W takim razie zastanawia mnie czemu nie uczylasz robienia na nocnik
                od razu po przyjsciu ze szpitala, no i do tego moglas dorzucic od
                razu lyzeczke i widelec, oraz poznawanie literek...chyba nie
                bedziesz tlumaczyc tego niedojrzaloscia do siedzenia, trzymania
                lyzeczki, itd...przeciez zadna umiejetnosc nie przychodzi sama z
                siebie. Moze jesli bys wtedy zaczela to w wieku 3 mies mialabys
                genialnie siedzace dziecko na nocniku i wcinajace lyzeczka"

                Dlaczego nie uczyłam? Bo myślałam tak jak Ty, że nie kontroluje... W
                końcu wszędzie tak jest napisane, że nie ma sensu wcześniej. Nawet
                nocnik kupiłam około 15 miesiąca, żeby dziecko się "opatrzyło" i
                później nie traktowało jak UFO.

                Poza tym ja leniwa jestem i wizja biegania ze ścierą do mnie nie
                przemawiała.

                Skąd moja przemiana? Bo córka miała najpierw problem z układem
                moczowym - lekarka nakazała mega wietrzenie krocza, a później kupa
                alergiczna - mega odparzenie na tyłku. Zakumała na trzeci dzień.
                Powiedziała coś około kupy i szła z palcem wskazującym w kierunku
                nocnika. I ją zrobiła!

                Refleks ćwiczę tylko wtedy, kiedy nerwus próbuje mnie uderzyc "z
                główki"

                > Moze twoje...moje pewnego dnia siadlo i zaczelo jesc big_grin.
                Bynajmniej
                > go nie uczylam...mialo 14 miesiecy.

                Mamy się ścigać? Nie obciążam innych swoim dzieckiem smile Nigdy nie
                wypychała jedzenia języczkiem, od razu zakumała jedzenie łyżeczką,
                zresztą od pierwszych miesięcy piła z kieliszka witaminy (mogłabym
                powiedzieć, że od razu w drugim miesiącu potrafiłaby pić z kubka?)

                > Dopiero kiedy bedzie wiedziec ze zaraz poleci mozna mowic o
                > kontroli smile

                A skąd wiesz, że nie wie, że zaraz zrobi? Robienie pod siebie nie
                jest oznaką braku kontroli a bardziej braku dyskomfortu z powodu
                mokrego moczem ubrania

                > A co jak dziecko zostanie z niania, babcia, siostra mamy, ciocia,
                > tata, wujkiem czy kims innym co nie obsersuje? Jak mniemam robi
                pod
                > siebie uzywajac twojego slownictwa. I jaka to kontrola?

                Normalna kontrola. Jak Norweg do mnie powie po swojemu, że chce
                sikać to też nie zakumam, ale nie twierdzę, ze tylko Polacy mają
                kontrolę nad potrzebami fizjologicznymi! Kwestia zrozumienia a nie
                kontroli przecież! Sorry, ale z deka kretyński argument.

                > To nie wygoda...to zdrowy rozsadek big_grin. Widzisz...nie kazdy ma
                > potrzebe wykonywanie bezsensownych rzeczy big_grin, by moc wszystkim
                > opowiadac ze dziecko juz robi na nocnik (jak mama ten nocnik
                > podstawi).

                Jestem wygodna, leniwa i zdroworozsądkowa. Doświadczenie mnie
                nauczyło, że nie warto tak ślepo wierzyć w słowo pisane poradnikowe
                i zawierzyc również w doświadczenie pokoleń.

                Znam kilka takich egzemplarzy wokol mnie, poczytaj ile tu
                > mam mowi, ze w domu pieknie robi i kuma a w przedszkolu, przy
                > opiekunce zsiurane majty, kupy w majtach.

                Może innych dzieci mamy czekają aż dziecko zaobserwuje i zakuma do
                czego służy toaleta (zamiast samej wytłumaczyć i nie tłumaczyc tego
                niedojrzałością dziecka) i działa syndrom tłumu smile

                Sama pamiętam moje wpadki przedszkolakowe: toalety zajęte - nie
                wytrzymałam, pani czytała i nie pozwoliła pójść, bawiłam się i
                bawiłam i za późno się zebrałam - nie dobiegłam.

                Nie które dzieci nie kumają - ok, ale przypadki, gdy dziecko wołało
                i przestało, to już nie kwestia kontroli, czy wygodnictwa rodziców a
                jak domniemuję po prostu brak dyskomfortu. W koncu dziecko jeszcze
                nie wie, że to jest obleśne, obciążenie w majtkach i mokro nie
                przeszkadza, więc w sumie po co robić gdzieś skoro można wszędzie.
                Ale to już pokrętne myślenie malucha a nie kwestia fizjologiczna.
              • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 31.10.08, 11:37
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=82023183&a=82025332
                przypomniała mi się Twoja wypowiedź smile Moja córka jadła jak Twoje
                dziecko, tylko 5 miesięcy wcześniej.
                Może tak samo jest z nocnikiem?
                Znam matki dzieci kilkuletnich (5-6 lat), które karmią swoje dzieci
                i mówią o dzieciach wcześniej jedzących samodzielnie, że są
                wytresowane.
                Może tak samo jest z kontrolą zwieraczy...
                W końcu coraz więcej jest rodziców "umniejszających" swoje dzieci,
                uważających je za "dzidziusie", "za małe" na rzeczy, które kiedyś
                były normą w danym wieku (i nie mam tym razem na myśli nocnika smile ).
                Sama się zastanawiam, czy moje zniechęcenie do rozmazującej się kupy
                w nocniku i mycie tego śladu nie było powodem zniechęcenia córki do
                korzystania z niego.
                Nastawienie rodziców odgrywa niemałą rolę. Jak zachęcić dziecko
                skoro samemu się nie wierzy w powodzenie? Może rzeczywiście takim
                rodzicom lepiej poczekać, aż dziecko samo się zmotywuje. Dziecko
                będzie zadowolone, bo osiągnęło swój cel a i rodzic, bo uzna za
                prawdziwą swą teorię.
            • jakw Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 21:41
              Hm, a ja gdzieś pisałam, że trzeba czekać na zgłoszenie chęci? Bo
              jakoś tak kojarzę, że pisałam, że trzeba próbować. A jak nie
              wychodzi, to spróbować za kilka tygodni. Fakt, że młodsza
              odpampersiła się niejako na własną prośbę. Co tylko potwierdzałoby
              teorię, że dzieci zasadniczo do tego dojrzewają. I fakt, że uważam,
              że "nocnikowanie" dziecka rocznego nie ma większego sensu.
              A jedyne znane mi dziecko, które odpampersiło się dość późno tuż
              przed 3-cimi urodzinami to jest dziecko, które było
              uczone "nocnikowania" od czasu jak rok skończyło... Bodaj babcia
              doszła do wniosku, że to obciach, żeby dziecko 2-letnie sikało w
              pampersy (tak jak jej starszy brat i inne dzieci w rodzinie). Tylko
              jakoś tak dziwnie wyszło, że wszystkie inne dzieci nauczyły się w
              wieku 2-2,5 roku bez żadnych problemów, a ta się zaparła. I
              przeszło jej dopiero w przedszkolu. Ta sama osoba (babcia
              tej "uparciuszki") "nauczyła" mnie i moją siostrę sikania na nocnik
              w wieku roku z kawałkiem. Polegało to na tym, że się siedziało na
              nocniku dopóki się czegoś nie zrobiło. Rozumiem jej determinację.
              Letnisko z 3-jką małych dzieci - bez pampersów i pralki. Tylko potem
              z siostrą spędzałyśmy czas z prababcią, która nie miała siły ciągle
              latać za bliźniakami i wsadzać je na nocniki. Jako że w pieluchę
              ubrać już się nie dałyśmy, przez następny rok, wg relacji mojej
              mamy, sikałyśmy radośnie w majtki, buty i na dywany, lejąc równo na
              twoje teorie. I jakimś dziwnym trafem moja starsza córka opanowała
              sztukę bezwpadkowego nocnika, czyli kontroli swoich czynności
              fizjologicznych, w tym samym wieku co ja. Tylko mi to zajęło rok
              lania w majtki, a jej...3 dni. Młodsza nauczyła się ze 3 miesiące
              później. Od tego czasu, przez rok, miała może ze 4 wpadki, łącznie z
              tymi, które zaliczyła podczas nauki.
              A owszem, prać zasikanych dywanów mi się nie chciało. Po co, skoro
              za kilka m-cy można osiągnąć identyczny efekt bez latania za
              dzieciakiem i/lub kałuż? Ma to sens? Dla mnie nie. Proponuję
              przeszukać forum nieco wstecz. Temat w stylu:" Od tygodni/miesięcy
              wysadzam dziecko na nocnik, teraz ma 2 lata i nie skutkują
              groźby,prośby i nagrody. Co robić??" powtarza się dość często. Jakoś
              nie bardzo zgadza się to z twoimi teoriami.
              A co do dziecka 7-miesięcznego robiącego kupę tylko i wyłącznie do
              nocnika - w przypadku niektórych dzieci to żadna sztuka. Jakbym się
              uparła to moja młodsza mogłaby robić kupę tylko i wyłącznie do
              nocnika w wieku 4 m-cy. A starsza w wieku < 1 rok strzelała siusiu
              niemal za każdym razem gdy się jej pampersa zdejmowało. W sumie
              mogłabym ją ciągle sadzać na ten nocnik i twierdzić, że w 40% trafia
              w nocnik. Nie nazywałabym tego jednak kontrolą czynności
              fizjologicznych. Proponuję nieco literatury, np "Małe dziecko"
              Joanny Zdziennickiej. A co do nastolatków, seksu i
              antykoncepcji...chyba najwięcej ciąż w UE u nastolatek jest w UK,
              gdzie też jest obowiązkowa nauka nt antykoncepcji i chyba dodatkowo
              rozdają w szkołach prezerwatywy. Bo nauczyciele czy rodzice to mogą
              sobie gadać, a małolaty uważają, że i tak są mądrzejsze.
              Pzdr
              • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 23:13
                w swym zacietrzewieniu i braku wiary w dzieci (może już nie swoje,
                ale może w cudze?) zakładasz, że rodzice koniecznie muszą postępować
                zgodnie ze scenariuszem, który sobie ułożyłaś, odbierając im prawo
                do normalnego mówieniu o osiągnięciach dziecka, bo nie mieszczą się
                w Twoim światopoglądzie. 7-miesięczniak po prostu charakterystycznie
                się zachowuje i krzyczy dopóki nie usiądzie na nocniku, żeby
                opróżnić swe jelita. Problem z wpadkami jest pewnie w sile
                zwieraczy. Ileż można czekać, aż rodzic zakuma co dziecko chce
                przekazać, nawet na migi...
                Jak ktoś nie wytłumaczy, to dla dziecka moze byc nawet szokiem, że
                coś leci po nogach, chociaż wcześniej w takiej samej sytuacji robiło
                się tylko ciepło. Przypomina mi się film "Carrie" Briana de Palmy
                (na podstawie Stephena Kinga), w którym Carrie myślała, że umiera
                jak dostała okres...

                Forum nie muszę przeszukiwać, bo też byłam piewcą podobnych do
                Twoich poglądów. Moja córka nauczyła mnie pokory i przekonałam się,
                ze zwieracze to ona jest w stanie kontrolować. Brakuje jej tylko
                chęci, albo mojej konsekwencji, albo nie wiem czego, bo tak jak
                wiele dzieci (niedawno był wątek) z gołym tyłkiem a owszem, zawoła,
                skieruje się, nawet spróbuje usiąść (sama nie potrafi), w pieluszce
                tylko czasami, jak i w jakiejkolwiek innej garderobie odziewającej
                miednicę.
                Właśnie z tego powodu nie zwalam kałuż na karb niedojrzałości... i
                zauważ nie twierdzę, że moje dziecko jest wyjątkowe smile (chociaż
                wiadomo, ze jest) Naprawdę wierzę, że przeważająca większość dzieci
                jest w stanie załatwiać się do nocnika/toalety wcześniej niż po 2
                r.ż.
                • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 23:28
                  kra123snal napisała:
                  > Naprawdę wierzę, że przeważająca większość dzieci
                  > jest w stanie załatwiać się do nocnika/toalety wcześniej niż po 2
                  > r.ż.

                  Alez ja tez w to wierze, nawet znam takie dzieci...7 miesieczne
                  nawet big_grin.
                  Problem w tym ze one same nie wlaza na ten nocnik i nie widza albo
                  raczej nie czuja nawet potrzeby wchodzienia, sa tam sadzane przez
                  mame, babcie czy kogos tam smile...po polsku to mamy
                  nazywaja "wysadzaniem dziecka"...zauwaz...nie dziecko sie posadzilo
                  czy wysadzilo na nocniku, tylko zostalo wysadzone przez mame big_grin
                  • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 29.10.08, 08:15
                    No przecież wiadomo, że jest sadzane i najpierw rozbierane, bo
                    jeszcze samo nie umie. Masz wizję rodzica-łapacza, ale to wcale tak
                    nie wygląda. Nie rozumiem, dlaczego nie mieści Ci się to w głowie.
                    Moja córka sygnalizuje, ja ją rozbieram i sadzam. Ona wtedy robi co
                    chciała. Wycieram co trzeba, oglądamy, cieszymy się, brawo bijemy
                    itp.
                    Właśnie w trakcie pisania, zaczaiła się przy nocnikach, posadziłam
                    na jednym, nie - wstała, posadziłam na drugim, usiadła, zrobiła,
                    wstała, wyniosła sobie pieluszkę do śmieci. Wszystko niemal bez
                    słowa.
                    Ma 17 m-cy od niedawna, jeszcze nie mówi, sama się nie obsługuje,
                    ale że nie ma kontroli nad zwieraczami tego, to nikt mi nie powie.
                    I inne dzieci mają kontrolę, tylko brak zrozumienia niewerbalnych
                    sygnałów przez rodziców powoduje, że tkają sobie oni jakieś teorie
                    nieprzystające do rzeczywistości.
                    Powiedz po prostu, że Ci się nie chce zrozumieć dziecka, nie chce Ci
                    się spróbować, nie chce Ci się pomóc rozebrać "na zawołanie" zamiast
                    powtarzać jakieś dziwne teorie o nietrzymaniu.
                    I może jeszcze nigdy nie puściłaś dziecka bez pieluchy, ale
                    zapewniam Cię, że jak robi siku, to nie ma szans czegokolwiek
                    złapać smile Chwila moment i po wszystkim. Moja córka nie ma też
                    zaparć, więc podejrzewam, że wiele dzieci również kupę robi w
                    sekundę. Zanim się zauważy początek, to już jest koniec.

                    A co do potrzeby załatwiania się do nocnika, to no cóż. Jest to inna
                    kwestia... Dorośli jednka powinni pamiętać, że pielucha nie zapewnia
                    odpowiedniego "napowietrzenia" smile, u dziewczynek może powodować
                    różne dolegliwości (nie mam chłopca, więc nie wiem jak to jest u
                    nich), no i zanieczyszczenie środowiska, a jak ktoś ma węża w
                    kieszeni, to i sprawy finansowe odgrywają poważną rolę. To dorośli
                    muszą mieć jakąś motywację, bo dziecku będzie to jeszcze długo
                    powiewać.
                    • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 29.10.08, 21:27
                      kra123snal napisała:
                      > Nie rozumiem, dlaczego nie mieści Ci się to w głowie.

                      Alez miesci mi sie...iesci sie ze obserwujesz swoje dziecko i kiedy
                      zaczyna sie krecic podejrzanie to buch na nocnik...raz to jest to
                      wlasciwe buch a raz nie, i tak sobie strzelacie big_grin

                      > Właśnie w trakcie pisania, zaczaiła się przy nocnikach, posadziłam
                      > na jednym, nie - wstała, posadziłam na drugim, usiadła, zrobiła,
                      > wstała, wyniosła sobie pieluszkę do śmieci.

                      O tu przykladzik big_grin
                      Czy jak chce ci sie sieku to tez idziesz do kibelka, rozbierasz sie
                      siadasz, pomedytujesz, ubierasz z poworotem po czym wracasz za 15
                      min?

                      > Ma 17 m-cy od niedawna, jeszcze nie mówi, sama się nie obsługuje,
                      > ale że nie ma kontroli nad zwieraczami tego, to nikt mi nie powie.

                      Skoro tak uwazasz... smile

                      > Powiedz po prostu, że Ci się nie chce zrozumieć dziecka,

                      Ale w kontroli to nie ja mam zrozumiec tylko dziecko ma widziec
                      kiedy mu sie chce...naprawde nie rozumiesz czegos tak podstawowego?

                      > nie chce Ci
                      > się spróbować, nie chce Ci się pomóc rozebrać "na zawołanie"

                      No widzisz..na zawolanie...jak dziecko kontroluje to potrafi
                      potrzymac troszeczke, dojsc do kibelka

                      > I może jeszcze nigdy nie puściłaś dziecka bez pieluchy, ale
                      > zapewniam Cię, że jak robi siku, to nie ma szans czegokolwiek
                      > złapać smile

                      No widzisz...a sprobuj czy ty nie potrafisz zatrzymac strumienia
                      siusiu podczas siusiania smile. Ja potrafia bo moj miesien kegla
                      dzila..smile...a dziecka nie dziala stad nie potrafi smile

                      > Chwila moment i po wszystkim. Moja córka nie ma też
                      > zaparć, więc podejrzewam, że wiele dzieci również kupę robi w
                      > sekundę. Zanim się zauważy początek, to już jest koniec.

                      Tez tak robisz? Bo kontrola polega na tym by takiej chwili moment
                      nie bylo, tylko chwile potrzymalo i zrobilo po chwili smile

                      > A co do potrzeby załatwiania się do nocnika, to no cóż. Jest to
                      inna
                      > kwestia...

                      Kwestia ktorej ty jednak nie rozumiesz zupelnie, bo co innego
                      lazenie bez pieluchy a co innego kontrolowanie potrzeb, ale niestety
                      dla ciebie to to samo

                      > Dorośli jednka powinni pamiętać, że pielucha nie zapewnia
                      > odpowiedniego "napowietrzenia" smile, u dziewczynek może powodować
                      > różne dolegliwości (nie mam chłopca, więc nie wiem jak to jest u
                      > nich),

                      A jakos w wieku nowrorodkowym i wczesnoniemowlecym ci to nie
                      przeszkadzalo...wtedy tez napowietrzenia nie trzeba bylo smile?

                      > a jak ktoś ma węża w
                      > kieszeni, to i sprawy finansowe odgrywają poważną rolę.

                      Waz w kieszenie to skapstwo o ile sie nie myle...w jaki sposob mozna
                      miec weza i wydawac sporo kasy na pieluch zamiast oszczednie latac z
                      nocnikiem i wycierac podlogi szmata surprised?

                      > To dorośli
                      > muszą mieć jakąś motywację,

                      Ale jaka motywacje...do robienia na nocnik za pomoca wysadzania
                      przez rodzica czy do kontrolowania potrzeb...bo to pierwsze mozna
                      zalatwic latajac za dzieciem i go obserwujac jak to mowisz...do
                      kontrolowania sie dorasta tak jak do siedzienia czy chodzenia.
                      Ja nie mam weza w kieszenie tak jak ty...moge sobie pozwolic na
                      luksus pieluch i brak zmarnowanego czasu na wysadzanki. Szkoda
                      mojego i dziecka czasu na medytacje na nocniku, potem marnowanie
                      wody na szorowanie tegoz nocnika...ilez to czasu zmarnowanego i
                      wody, gdzie w tym czasie mozna albo fajnie sie bawic na placu zabaw,
                      basenie lub przyziemnie robic cos majacego sens a nie tylko siku i
                      kupe big_grin big_grin big_grin
                      • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 14:01
                        Nigdy nie latałam za córką z nocnikiem, nie wysadzam jej jak nie da
                        znaku (najczęściej kieruje się sama do nocnika), dałam przykład na
                        trzymanie skoro zmieniła nocnik, sikanie po nogach, to był przykład
                        na możliwość złapania tego a nie na umiejętność trzymania (ale do
                        tego trzeba mieć podstawową umiejętność czytania ze zrozumieniem).

                        A teraz analogia dla niekumatych (tak, m.in. do Ciebie). Dziecko
                        moje potrafi samo jeść (może umie, może nie, to taki przykład, nie
                        skupiaj się na nim), wie kiedy jest głodne, samo woła, ale dlatego,
                        że nie potrafi sama sobie zrobić kanapki, to nie twierdzę, że nie
                        odczuwa tego głodu.

                        Niewerbalna komunikacja jest równie ważna co werbalna. Współczuję
                        Twojej rodzinie, że tego nie rozumiesz. Jak Twój syn płacze, to nie
                        wiesz co się dzieje, prawda? Musi Ci powiedzieć, ze jest mu smutno,
                        wtedy piłeczka obija się o głowę, myśl zakwita i wtedy sobie
                        myślisz: "Mój syn jest smutny", ale pewnie dopóki nie wie, że łzy
                        może podetrzeć chusteczką, to nie wierzysz, że jednak jest smutny...
                        • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 14:54
                          kra123snal napisała:

                          > Nigdy nie latałam za córką z nocnikiem, nie wysadzam jej jak nie
                          da
                          > znaku (najczęściej kieruje się sama do nocnika), dałam przykład na
                          > trzymanie skoro zmieniła nocnik,

                          Taaaa...zmienila bo sie po prostu bawila a nie miala potrzebe
                          sikania big_grin. No chyba ze ty tez krecisz sie kolo WC, chodzisz zeby
                          sobie posiedziec, potem wychodzisz i znowu wracasz by zrobic w koncu
                          potrzeba. W takim razie podwojne podchodzenie do nocnika by mnie nie
                          dziwilo big_grin

                          > sikanie po nogach, to był przykład
                          > na możliwość złapania tego a nie na umiejętność trzymania (ale do
                          > tego trzeba mieć podstawową umiejętność czytania ze zrozumieniem).

                          No wlasnie czytaj ze zrozumieniem...jesli potrafisz kontrolowac to
                          potrafisz zatrzymac i zlapac gdzie trzeba, jesli nie kontrolujesz to
                          i nie potrafisz tego zatrzymac i zlapac big_grin
                          >
                          > A teraz analogia dla niekumatych (tak, m.in. do Ciebie). Dziecko
                          > moje potrafi samo jeść (może umie, może nie, to taki przykład, nie
                          > skupiaj się na nim), wie kiedy jest głodne, samo woła, ale
                          dlatego,
                          > że nie potrafi sama sobie zrobić kanapki, to nie twierdzę, że nie
                          > odczuwa tego głodu.

                          Dla niekumatych...czemu noworodek skoro ma 2 nogi i kregoslup nie
                          chodzi od razu...i czemu na Boga nie potrafi trzymac lyzeczki? Moze
                          pani kra123snal wyjasni bo nie rozumiem big_grin?
                          • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 15:09

                            > Taaaa...zmienila bo sie po prostu bawila a nie miala potrzebe
                            > sikania big_grin.

                            Jeden jej tyłek zasysa a drugi chociaż ma mniejszy otwór to jej nie
                            pasuje

                            No chyba ze ty tez krecisz sie kolo WC, chodzisz zeby
                            > sobie posiedziec, potem wychodzisz i znowu wracasz by zrobic w
                            koncu
                            > potrzeba. W takim razie podwojne podchodzenie do nocnika by mnie
                            nie
                            > dziwilo big_grin

                            Jak tak nie robię, ale większość kobiet robi na wszelki wypadek...
                            Dlatego później popuszczają, mają problemy z trzymaniem, muszą
                            chodzić częściej.

                            Jesteś chyba zbyt ograniczona, aby nadal z Tobą rozmawiać. Wiesz
                            lepiej jak jest u mnie w domu. Rozumiem, że ja jestem ślepa, głucha
                            a tak w ogóle to mnie tu nie ma, bo żyję w Matrixie i tylko Ty
                            możesz mi powiedzieć, że chodziaż nocnik nie zmienia swojej pozycji
                            na podłodze, to często jest w mojej ręcę, biegającej po pokoju. A ja
                            mam w ogóle córkę, czy to coś innego?

                            Jeżeli załatwianie się mojej córki jest dla Ciebie tak
                            niewiarygodne, to uznaj ją za geniusza w rozpoznawaniu swoich
                            potrzeb a jej mięśnie za rozwinięte ponad wiek.

                            Wpadki, jak to wpadki, są sporadyczne i określanie na ich podstawie
                            czyjeś dojrzałości jest oznaką niedojrzałości intelektualnej
                            twierdzącego.
                            • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 16:05
                              kra123snal napisała:
                              > No chyba ze ty tez krecisz sie kolo WC, chodzisz zeby
                              > > sobie posiedziec, potem wychodzisz i znowu wracasz by zrobic w
                              > koncu
                              > > potrzeba. W takim razie podwojne podchodzenie do nocnika by mnie
                              > nie
                              > > dziwilo big_grin
                              >
                              > Jak tak nie robię, ale większość kobiet robi na wszelki wypadek...
                              > Dlatego później popuszczają, mają problemy z trzymaniem, muszą
                              > chodzić częściej.
                              >
                              O kurcze...kolejna teoria krasnala big_grin...krecenie sie kolo kibelka
                              powodem czestego popuszczania u kobiet...moze jakiegos linka do
                              zrodla naukowego podrzucisz big_grin
                              Bo widze ze wszystko na temat fizjologii wyprozniania masz w malym
                              palcu big_grin
                              • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 18:31
                                www.emedycyna.info/problem-nietrzymania-moczu-u-doroslych
                                taki artykuł, ale wiedza jest powszechna. Tak przynajmniej myślałam.

                                "Inną przyczyną nietrzymania moczu z parcia jest podwyższone czucie
                                w pęcherzu." - podwyższone czucie w pęcherzu może być spowodowane
                                właśnie częstym oddawaniem moczu bez potrzeby, co zaburza pracę
                                receptorów, które zaczynają dawać znać o pełności pęcherza, kiedy
                                tego moczu jest mało.
                                To tak w skrócie i prosto.
                                • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 19:49
                                  kra123snal napisała:

                                  > www.emedycyna.info/problem-nietrzymania-moczu-u-doroslych
                                  > taki artykuł, ale wiedza jest powszechna. Tak przynajmniej
                                  myślałam.
                                  >
                                  > "Inną przyczyną nietrzymania moczu z parcia jest podwyższone
                                  czucie
                                  > w pęcherzu." - podwyższone czucie w pęcherzu może być spowodowane
                                  > właśnie częstym oddawaniem moczu bez potrzeby, co zaburza pracę
                                  > receptorów, które zaczynają dawać znać o pełności pęcherza, kiedy
                                  > tego moczu jest mało.
                                  > To tak w skrócie i prosto.

                                  Po pierwsze ...ja nie mowilam o czestym oddawaniu moczu przez
                                  doroslych tylko o medytacji na WC bez jego robienia (tak jak robi to
                                  twoje dziecko...posiedzi chwile, wstaje i przenosi sie na inny
                                  nocnik na ktorym byc moze zrobi a byc moze nie i wroci na poprzedni
                                  nocniksmile) mam nadzieje ze pamietasz o czym piszesz bo mam czasem
                                  wrazenie ze sie gubisz big_grin.
                                  Znane mi dorosle zdrowe osoby tak nie robia...tzn
                                  lopatologicznie...ida do WC z zamiarem wyproznienia smile

                                  Po drugie...z zainteresowaiem przeczytalam co podalas i niestety nie
                                  znalazlam nic w tekscie ze czeste oddawanie moczu powoduje jego
                                  nietrzymanie a wrecz jest odwrotnie nietrzymanie powoduje czeste
                                  jego oddawanie big_grin.
                                  Ale jesli twoja teoria bylaby prawdziwa to chyba zdajesz sobie
                                  sprawe ze SZKODZISZ swojemu dziecku bo czeste wysadzanie na 2 siuski
                                  spowoduje wlasnie nietrzymanie moczu big_grin big_grin big_grin
                                  • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 20:22
                                    nie siedzi chwili. POsadziłam, u niej wyprost, zmiana nocnika. Moje
                                    dziecko ma charakterek i ja doprawdy nie jestem w stanie posadzić,
                                    kiedy ona tego nie chce. A z kolei ja próbuję tylko wtedy, kiedy ona
                                    sygnalizuje, ze chce. Czyli dzisiaj 2 razy kupa i nie wiem ile razy
                                    siusiu. Poza tym chodziła w pieluszce większość czasu a ona ma
                                    zasadę, że siusiu sygnalizuje tylko bez opatulenia.
                                    Zdanie, które zacytowałam pochodzi z artykułu - wyjaśniłam Ci jego
                                    sens.
                                    Dorabiasz sobie teorie do czegoś co powinnaś czytać wprost, nie
                                    interpretować. Córka zmieniła nocniczek, tak jak Ty byś może
                                    zmieniła krzesło. Nie pasuje, wstaje, siada na innym, robi to po co
                                    na niego chciała usiąść.
                                    Ja nie wiem czego Ty nie kumasz. Nie sadzam mojego dziecka co 15
                                    minut na nocniku, bo jej się chce może co 2-3h. Nie wiem. Nie
                                    prowadzę statystyki. Poza tym jak pisałam wyżej, ona usiądzie na nim
                                    tylko kiedy tego sama chce. Nie zajmują mnie jej potrzeby
                                    fizjologiczne o tyle, żeby się na nią patrzeć i wpatrywać.
                                    Przeczytaj moje posty może jeszcze raz. Wyraźnie w nich piszę, że
                                    moje dziecko sygnalizuje swoje potrzeby, nie sadzam jak nie chce, bo
                                    ja też jestem zajęta. Jak przestaniesz nie wiem dlaczego szukać
                                    związku między mną a swoim wyobrażeniem to w końcu zrozumiesz o czym
                                    piszę.

                                    > Po pierwsze ...ja nie mowilam o czestym oddawaniu moczu przez
                                    > doroslych tylko o medytacji na WC bez jego robienia (tak jak robi
                                    to
                                    > twoje dziecko...posiedzi chwile, wstaje i przenosi sie na inny
                                    > nocnik na ktorym byc moze zrobi a byc moze nie i wroci na
                                    poprzedni
                                    > nocniksmile)

                                    Może właśnie o to chodzi, że ja pierwsza napisałam o nietrzymaniu
                                    moczu i skoro poddałaś w wątpliwość moje słowa, to podałam link, aby
                                    potwierdzić moje słowa a nie to co sobie wyobraziłaś,
                                    nadinterpretowałaś, może skojarzyłaś z sobą. Nie wiem. Nie napisałaś.
                                    • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 21:33
                                      kra123snal napisała:
                                      > Zdanie, które zacytowałam pochodzi z artykułu - wyjaśniłam Ci jego
                                      > sens.

                                      No tak pochodzi z artykulu...ale sens jego jest dokladnie odwrotny
                                      od twojego rozumienia. Moze jeszcze raz dokladnie przeczytaj artykul
                                      i nie staraj sie mi wyjasniac sensu zdania ktorego sama nie za
                                      bardzo rozumiesz.

                                      Swoja droga cos tam kreciesz...raz mowisz ze robi twoje dziecko do
                                      nocnika i pieluch nie uzywa, raz ze do pieluchy, raz ze
                                      napowietrzasz dziecko, wietrzysz krocze i chronisz przyrode i nie
                                      zasmiecasz pieluchami, innym razem ze jednak nie szkoda ci na te
                                      pieluchy kasy, innym razem ze sygnalizuje potrzeby, drugim ze nie do
                                      konca, raz ze trzeba obserwowac ale z drugiej strony obserwacja to
                                      za malo smile. Zarzucasz innym matkom ze sa leniwe i nie chce im sie
                                      zajmowac i obserwowac dzieci z drugiej strony mowisz ze tez leniwa
                                      jestes, potem ze twoje dziecko jest geniuszem ale raczej takim
                                      normalnym i ze niczego faktycznei to nie robi itd, itp, itd....
                                      takie te twoje posty nieskladne...o rozumieniu prostych pojec
                                      jak "waz w kieszeni" ktore uzywasz w kontekscie zupelnie odwrotnym
                                      niz faktyczne znaczenie nie wspomne smile
                                      • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 21:52
                                        Sens jest dokładnie taki jak napisałam.

                                        Nic nie kręcę. Nigdy nie napisałam, że pieluch nie używa. Przyrody
                                        nie chronię, węża nie mam w kieszeni. Wszelkie przykłady
                                        niekoniecznie są z mojego życia wzięte. Ja po prostu wiem, że ludzie
                                        różne motywacje mają.
                                        Nikomu nie zarzucam lenistwa, bo nie uważam tego za zarzut. Sama
                                        napisałam tak o sobie. Po prostu dlaczego lenistwo swoje utożsamiać
                                        z niedojrzałością dziecka? Dlaczego nie być takim prostolinijnym i
                                        przyznać się do tego lenistwa zamiast usprawiedliwiać się dzieckiem?

                                        o rozumieniu prostych pojec
                                        > jak "waz w kieszeni" ktore uzywasz w kontekscie zupelnie odwrotnym
                                        > niz faktyczne znaczenie nie wspomne smile

                                        www.sciaga.pl/tekst/34090-35-powszechnie_uzywane_zwiazki_frazeologiczne

                                        Kochanie, skarbie, wklejam Tobie linka do powszechnie stosowanych
                                        związków frazeologicznych dzięki którym zrozumiesz co krasnalek
                                        mówi, a używa powszechnie rozumianych pojęć, w ich prawidłowym
                                        znaczeniu. A teraz, żeby Cię nie fatygować za bardzo, bo moze coś
                                        się przepali: 2. Mieć węża w kieszeni – być skąpym

                                        Jakbyś nadal nie rozumiała, to skąpstwo powinno niektórych zachęcić
                                        do odpieluchowywania w celu niewydawania ciężkich pieniędzy na
                                        pieluszki.

                                        Jeżeli jeszcze jakieś pojęcie jest niezrozumiałe, to daj znać.
                                        • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 22:13
                                          kra123snal napisała:

                                          > Sens jest dokładnie taki jak napisałam.
                                          >
                                          > Nic nie kręcę. Nigdy nie napisałam, że pieluch nie używa. Przyrody
                                          > nie chronię, węża nie mam w kieszeni. Wszelkie przykłady
                                          > niekoniecznie są z mojego życia wzięte. Ja po prostu wiem, że
                                          ludzie
                                          > różne motywacje mają.
                                          > Nikomu nie zarzucam lenistwa, bo nie uważam tego za zarzut. Sama
                                          > napisałam tak o sobie. Po prostu dlaczego lenistwo swoje
                                          utożsamiać
                                          > z niedojrzałością dziecka? Dlaczego nie być takim prostolinijnym i
                                          > przyznać się do tego lenistwa zamiast usprawiedliwiać się
                                          dzieckiem?

                                          Moze przeczytaj jeszcze raz swoje posty bo chyba masz amnezje smile
                                          >
                                          > Kochanie, skarbie, wklejam Tobie linka do powszechnie stosowanych
                                          > związków frazeologicznych dzięki którym zrozumiesz co krasnalek
                                          > mówi, a używa powszechnie rozumianych pojęć, w ich prawidłowym
                                          > znaczeniu. A teraz, żeby Cię nie fatygować za bardzo, bo moze coś
                                          > się przepali: 2. Mieć węża w kieszeni – być skąpym

                                          Znaczenie tego bez slowniczka wyjasnilam ci conajmniej 10 postow
                                          nizej smile
                                          >
                                          > Jakbyś nadal nie rozumiała, to skąpstwo powinno niektórych
                                          zachęcić
                                          > do odpieluchowywania w celu niewydawania ciężkich pieniędzy na
                                          > pieluszki.

                                          A co jak sie nie jest skapcem? Na dziecko wlasne mam zalowadz kasy?
                                          Rozumiem ze propagujesz szybkie odpieluchowanie ze wzgledu na
                                          skapstwo big_grin a nie ze wzgledu na jego sensownosc czy nie big_grin

                                          > Jeżeli jeszcze jakieś pojęcie jest niezrozumiałe, to daj znać.

                                          Nie ...to ty niestety nie rozumiesz nawet tego co sama piszesz big_grin
                                          • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 22:19
                                            > Znaczenie tego bez slowniczka wyjasnilam ci conajmniej 10 postow
                                            > nizej smile

                                            Myślałam, ze się upewniasz, czy dobrze zrozumiałaś z kontekstu... A
                                            Twój zarzut do mnie już wyparował?

                                            > A co jak sie nie jest skapcem? Na dziecko wlasne mam zalowadz
                                            kasy?
                                            > Rozumiem ze propagujesz szybkie odpieluchowanie ze wzgledu na
                                            > skapstwo big_grin a nie ze wzgledu na jego sensownosc czy nie big_grin

                                            To podałam przykład ochrony środowiska... Mnie nic nie przekonuje,
                                            dlatego moja córka jeszcze z niej korzysta. A nie korzysta ze
                                            względu na dolegliwości. Ale korzysta/nie korzysta, to nie jest
                                            takie w znaczeniu nigdy, czy zawsze smile

                                            > Nie ...to ty niestety nie rozumiesz nawet tego co sama piszesz big_grin

                                            Biegła jesteś w teoriach, to powinnaś wiedzieć, że bez zrozumienia,
                                            to można czytać. Życzę bardziej przyjaznego podejścia

                                            • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 22:30
                                              kra123snal napisała:
                                              > To podałam przykład ochrony środowiska... Mnie nic nie przekonuje,
                                              > dlatego moja córka jeszcze z niej korzysta. A nie korzysta ze
                                              > względu na dolegliwości. Ale korzysta/nie korzysta, to nie jest
                                              > takie w znaczeniu nigdy, czy zawsze smile

                                              Wiesz...rozmowa z toba to jak rozmowa z slepym o kolorach.

                                              • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 31.10.08, 08:35
                                                Ale korzysta/nie korzysta, to nie jest
                                                > > takie w znaczeniu nigdy, czy zawsze smile

                                                To zdanie było specjalnie dla Ciebie tak skonstruowane. Jak piszę,
                                                że dziecko załatwia się do nocnika, to Ty czytasz: zawsze i w 100%.
                                                Stąd moje uściślenie dla czarno-białego świata, w którym chyba
                                                żyjesz.

                                                > Wiesz...rozmowa z toba to jak rozmowa z slepym o kolorach.

                                                No właśnie się tak czuję poraz kolejny tłumacząc Tobie, że to nie
                                                jest temat jak odpieluchować dziecko poniżej 2 lat a o kontroli
                                                potrzeb - co wg mnie nie musi iść w parze z porzuceniem myśli o
                                                założeniu pieluszki ze względu na swoj złożony charakter.
                                                Złożony charakter siusiania do nocnika może jest zbyt złożonym
                                                pojęciem dla prostego umysłu Hanalui, która zawsze w momencie
                                                mówienia o nocniku u malucha otwiera szufladkę z matką ścigającą się
                                                z innymi, biegającą za dzieckiem z nocnikiem, w drugiej ręce
                                                dzierżącej szmatę, nieoczytanej, bo przecież wiadomo, ze to walka z
                                                wiatrakami, dziecko przepuszcza wszystko przez siebie jak sito, no i
                                                sadzającej swoje dziecko co 15 minut na nocniku (nota bene jakie
                                                potulne musisz mieć dzieci, że taka myśl w ogóle mogła Ci zaświtać.
                                                Dziecko siada bez protestu, gdy nie chce).
                                                Może dziecko zalicza często wpadki, ale moim zdaniem to nie jest
                                                kwestia kontroli a np. zrozumienia przyjętych metod załatwiania się
                                                wśród społeczeństwa, nabycia przekonania o pierwszeństwie potrzeby
                                                fizjologicznej nad zabawą, czy poczucia dyskomfortu z powodu
                                                korzystania z pieluchy...
                                                Lepiej tego raczej nie wytłumaczę a i muszę liczyć, że zamkniesz
                                                swoją szufladkę i nie otworzysz innej. Musiałabyś stworzyć nową smile
                                            • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 22:37
                                              kra123snal napisała:
                                              > Mnie nic nie przekonuje,
                                              > dlatego moja córka jeszcze z niej korzysta. A nie korzysta ze
                                              > względu na dolegliwości. Ale korzysta/nie korzysta, to nie jest
                                              > takie w znaczeniu nigdy, czy zawsze smile

                                              Zapomnialam dodac...to zdanie to kwintesencja twojego rozumienia
                                              ideii odpieluchowywania, fizjologii dziecka, zalatwiania potrzeb na
                                              nocnik itd, itd...
                                              Slepy o kolorach big_grin

                                              Przykro mi bardzo ze nie rozumiesz pojecia "dawac znaki"

                                              • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 31.10.08, 08:20
                                                Problem w tym, że moją prośbę o porzuceniu swojej wizji zarzuciłaś.
                                                Ja nie mówiłam o odpieluchowywaniu a o kontroli potrzeb
                                                fizjologicznych. Staram się być bardziej dosadna, bo
                                                baaaaaaaaaaardzo dosłownie traktujesz to co piszę i wszystkie
                                                przykłady, propozycje odbierasz jako z mego życia wzięte smile))))))))
                                                Jeszcze raz, może trafi: ja nie o pozbyciu się pieluchy, tylko o
                                                kontroli potrzeb fizjologicznych
            • dariafox Krasnal 30.10.08, 15:18
              Oj Krasnalu, nie chce mi się czytać Twoich wszystkich wypowiedzi, ale
              kochana(y?) - poczytaj lekturę o małych dzieciach i wtedy może wysuwaj teorie -
              dziecko zaczyna ODCZUWAĆ potrzeby fizjologiczne między 18 a 24-26 miesiącem
              życia, wcześniej nie wie, że będzie robić siusiu czy kupę, u niektórych dzieci
              ta granica się przesuwa znacznie dalej, u niektórych już przed 1,5 roku - to
              jest b.indywidualna sprawa, jak ząbkowanie, nie masz na to wpływu. Oczywiście
              trzeba stymulować dziecko, sadzać, przypominać, ale jeśli nie osiągnie tego
              etapu to nic nie zrobisz. Więc jakbyś mogła (mógł)- nie oceniaj innych słowami
              typu "jesteś leniwa" ok?
              • kra123snal Re: Krasnal 30.10.08, 15:28
                Leniwa jestem ja i tak o sobie mówiłam. Hanalui jest leniwa zapewne,
                ale nie przyznaje się do tego, tylko wysuwa śmieszne teorie. Skoro
                sama piszesz, ze różne są granice, to dlaczego tak ciężko uwierzyc,
                że dziecko młodsze niż 1,5 kontroluje swoje potrzeby?
                Jak pisałąm wcześniej teorię przeczytałam, wierzyłam w nią nawet,
                ale jak to często bywa teoria ma się nijak do rzeczywistości.
                Ja odzyskałam wzrok. Moje dziecko mnie nauczyło pokory, tak jak i
                większość dzieci dookoła. Nie twierdzę, że wiem lepiej, bo tak jest
                w książce. Ja widzę jak jest w rzeczywistości i nie będę naginać
                moich doświadczeń do teorii z poradników dla amerykańskich matek.

                Nie chciałabyś tyle czytać co ja na temat wychowania, dojrzewania
                dzieci.... Ja lubię być teoretycznie przygotowana.
                Może podaj mi tę naukową pozycję, dzięki której uwierzę, że to tylko
                moje dziecko jest takie genialne.

                A tu tak a propos:
                kobieta.wp.pl/kat,98274,wid,10517766,title,Nauka-siusiania-
                krok-po-kroczku,wiadomosc.html
                • hanalui Re: Krasnal 30.10.08, 15:57
                  kra123snal napisała:

                  > Leniwa jestem ja i tak o sobie mówiłam. Hanalui jest leniwa
                  zapewne,
                  > ale nie przyznaje się do tego, tylko wysuwa śmieszne teorie.

                  Alez kochana...ja jestem leniwa i z tego lenistwa wlasnie nie
                  wykonuje czynnosci ktore nie maja sensu...jak uczenie trzymania
                  lyzeczki przez noworodka, uczenie go chodzenia czy sikania na
                  nocnik, bo byc moze akurat moje dziecko jest genialniejsze od innych
                  i bedzie to umialo nie w okolicach sredniej tylko rok wczesniej big_grin

                  I nadal nie odpowiedzialas na pytanie czemu nie zaczelas tego robic
                  od razu po przyjsci ze szpitala...czyzby wtedy fizjologia nie
                  dzialala, skoro glodne bylo i dawalo ci sygnaly to i chyba tez
                  musialo czuc potrzebe sikanie, nie?????...zgodnie z twoja teoria
                  ktorej ja nie kumam big_grin?
                  • kra123snal Re: Krasnal 30.10.08, 19:01
                    Ależ odpowiedziałam wiele razy, bo leniwa jestem i wydawało mi się,
                    ze taka oczytana jestem, mądra, wszystko w teorii już wiem i jako
                    taka światła matka dokładnie trzymałam się wszelkich zaleceń.
                    Dodatkowo jeszcze córka refluks ma, to tym bardziej przewrażliwiona
                    byłam, bo się słabo rozwijała, miała niesamowite tyły, więc też inne
                    zmartwienia miałam (nota bene wprawiła mnie w ścieraniu podłogi, bo
                    jej chlusty ścierałam w dzień i w nocy). Poza tym jeżeli wracamy do
                    nocnika, to obrzydliwek jestem, więc sobie myślałam, ze skoro ok. 2
                    roku życia zaczyna dziecko odczuwać potrzeby fizjologiczne, to może
                    uda się od razu na sedesie. Zostałam jednak przekonana do nocnika
                    jako pierwszego nauczyciela, bo na wysokości i poziomie dziecka,
                    dlatego zakupiłam, jako mebel do oglądania i oswajania się z
                    widokiem. Ściągnęłam pieluchę w celach leczniczych i stwierdziłam,
                    że połączę to z tłumaczeniem, że ta ciecz to siusiu a ta plastelina,
                    to kupa. Lała doszczętnie wszędzie. Nie mogłam powrócić przez jakiś
                    czas do jednorazowych, więc nawet użyłam tetry. Jak widziałam, że
                    kupa się święci, to na nocnik (chociaż miałam chwile załamania, gdy
                    zrobiła nie wiadomo kiedy na dywan i jeszcze w to wdepła, ale no
                    cóż, ja nie odpieluchowywałam, tylko "wietrzyłam" z musu). Trzeciego
                    dnia powiedziała coś jakby kupa i z palcem wskazującym w przodzie
                    udała się do nocnika, po czym po mojej pomocy (rozebrałam ją i
                    posadziłam)zrobiła. Siusiu zasygnalizowała trochę później.
                    Nie odpieluchowywałam, wyszło w praniu, chodzi nadal w pieluszce, bo
                    ma teraz jakąś fazę a poza tym nie czuje dyskomfortu.
                    Zresztą ja nie mam parcia na odpieluchowanie, może dlatego tylko
                    kupę robi do nocnika a siusiu jak jej się zechce, bo ja nie jestem
                    zmotywowana. Jedno wiem na pewno: ona wie, że zaraz coś będzie, umie
                    utrzymać. Kontroluje swoje potrzeby fizjologiczne, ale jej wizja
                    załatwiania się na razie nie pokrywa się z wizją dorosłych. Jak jej
                    nie przeszkadza mokro, to po co ma przerywać jedzenie, zabawę,
                    równie dobrze może łączyć nocnikowanie z robieniem pod siebie smile
                    Ja ją puszczam bez pieluchy, bo się boję, że problemy nie minęły
                    (mamy zlecenie badań) i nie chcę, zeby wróciły. A poza tym to co
                    sika poza nocnik jest promilem ilości kałuż mleka, więc mogę się
                    czasami ruszuc z miejsca. A dywan mam taki, że wystarczy przycisnąć
                    papier i pozostaje suchy.
                    Po kocie więcej sprzątałam.

                    Nie mam swojej teorii. Ja po prostu uwierzyłam po tym jak córka mi
                    pokazała, że te książkowe teorie są do niczego, z kosmosu.
                    • hanalui Re: Krasnal 30.10.08, 19:55
                      kra123snal napisała:

                      > Nie mam swojej teorii. Ja po prostu uwierzyłam po tym jak córka mi
                      > pokazała, że te książkowe teorie są do niczego, z kosmosu.

                      A ja z opisu twojego dziecka nie widze w nim niczeg niezwyklego,
                      siura i robi pod siebie jak inne dzieci i tak jak podaja ksiazki big_grin,
                      tylko ty jednak tego nie widzisz i wydaje ci sie za masz
                      geniusza ...ot coz...taka rola coponiektorych slepych matek big_grin
                      • kra123snal Re: Krasnal 30.10.08, 20:28
                        Nie twierdzę, że mam geniusza, bo uwierzyłam, ze to norma
                        fizjologiczna. Robi pod siebie, bo tak jest nocnik skonstruowany.
                        Widocznie mam więcej zrozumienia do dzieci i nie wymagam geniuszu,
                        jako normalności. Kilkulatkom zdarzają się wpadki (już nie wspomnę
                        nawet o moczeniu nocnym), więc nie oczekuję nie wiadomo czego od
                        kilkunastomiesięcznego dziecka.
                        Zresztą zastanawia mnie potwierdzenie teorii o braku kontroli. Niby
                        jak to stwierdzono? Obserwacje wykluczone, więc niby jak?
                        • jakw Re: Krasnal 30.10.08, 21:00
                          kra123snal napisała:


                          > Zresztą zastanawia mnie potwierdzenie teorii o braku kontroli.
                          Niby
                          > jak to stwierdzono? Obserwacje wykluczone, więc niby jak?
                          Pewnie tak samo jak ty to robisz teraz - ścierając plamy z dywanu.
                          Tylko ty dorabiasz do tego inne teorie.
                          • kra123snal Re: Krasnal 30.10.08, 21:07
                            jak napisałam: obserwacje to za mało.
                            Wymagania mam dostosowane do wieku. Ścieram plamy z dywanu, zdarza
                            się to też rodzicom 5-latków, 6-latków, a i starszych dzieci,
                            chociaż zgodnie z wszelkimi teoriami dzieci te już panują,
                            kontrolują i są biegłe w swoich potrzebach fizjologicznych.
                            • jakw Re: Krasnal 30.10.08, 21:31
                              Niemniej jak dziecko już kontroluje swoje potrzeby fizjologiczne
                              to "ścieranie plam z dywanu" ma miejsce raz na kilka miesięcy czy
                              lat. Czyżbyś sugerowała, że np. roczniak trafiający w 95% dywan
                              kontroluje swoje potrzeby fizjologiczne w % "dostosowanym do wieku"?
                              Chyba za bardzo teoretyzujesz. Moje obie córy po odstawieniu
                              pampersa miały "wpadki" naprawdę sporadycznie - co najwyżej raz na
                              kilka miesięcy . Po prostu w danym wieku były gotowe na ten moment.
                              Być może dałoby się je skutecznie odpampersić ze 2 czy 3 tygodnie
                              wcześniej, ale na pewno nie pół roku wcześniej, o roku nie mówiąc.
                              Przy czym przez "skuteczne odpampersienie" rozumiem stan, w którym
                              dziecko puszczone bez pieluchy w 99,9999% przypadków trafia do
                              nocnika czy sedesu. I to jest imho kontrola czynności
                              fizjologicznych. I chyba trochę mylisz jakiekolwiek odczuwanie
                              czynności fizjologicznych (typu dziecku mokro po fakcie, albo
                              zrobiło kałużę i w nią wdepnęło) z kontrolą ("O, chce mi się siusiu.
                              Gdzie jest nocnik?").
                              PS
                              Kupę dzieci zwykle na nocnik wcześniej niż siusiu - po prostu
                              trudniej "przegapić" zbliżanie się tego faktu - zarówno rodzicom
                              jak i dzieciom, więc proszę nie raczyć mnie na dowód teorii tekstami
                              o kupie wdeptanej w dywan.
                              Pzdr
                              • kra123snal Re: Krasnal 30.10.08, 21:40
                                Nie raczę teoriami smile Raczej jak widzę muszę się im
                                przeciwstawiać smile moja córka puszczona bez pieluchy, majtek, spodni
                                w 99% robi w jedno miejsce, pod siebie, bo na nocnik.
                                Przy opatulonym tyłku tylko kupę.
                                Dlaczego nosi pieluchę? Bo jej tyłek marznie na golasa a bez
                                pieluchy, ale w majtkach, czy spodniach, to za dużo bezsensownej
                                pracy, bo sygnalizuje bardzo rzadko. I to nie tylko moje 17-
                                miesięczne, ale jak się dowiedziałam z niedawnego wątku, również 3-
                                latki.
                                • jakw Re: Krasnal 30.10.08, 23:59
                                  Oj, raczysz. Bo listopad za pasem i pewnie większość siusiu młodej
                                  trafi jednak do pampersa, a nie do nocnika. Chyba że będziesz
                                  trzymać dzieciaka na golasa, ale o tej porze roku to chyba lekko
                                  zahacza o opiekę społeczną? Jeśli kontroluje to ją odpieluchuj i
                                  tyle. Po kiego diabła trzymać w domu w pampersie dzieciaka, które
                                  kontroluje czynności fizjologiczne? Ani to zdrowe dla dziecka, ani
                                  dla środowiska.
                                  Hm, a może nie odczytujesz właściwie sygnałów, które daje ci twoja
                                  opatulona córa? A może źle tłumaczysz? O zgrozo! Czyżbyś była taka
                                  sama jak mamy, których dzieci siadają na nocnik po 2-gich
                                  urodzinach? Ach, nie, młoda taka uparta jest i ma własną zasadę, że
                                  siusiu robi na nocnik tylko wtedy, gdy nie ma na pupie majtek! Inne
                                  dzieci widocznie mają zasady typu:"Siadam na nocnik jak zdmuchnę 2
                                  czy 3 świeczki na torcie". Wiem, pewnie złośliwa jestem, ale niemal
                                  wszystko powyższe napisałaś w tym wątku :-p
                                  A skoro dla ciebie "w majtkach czy w spodniach to za dużo
                                  bezsensownej pracy, bo bardzo rzadko sygnalizuje" to chyba musisz
                                  przyjąć do wiadomości, że dla rodziców wielu 2-latków i młodszych (a
                                  i trochę starszych często też) "nocnikowanie" ich własnych dzieci
                                  jest równie bez sensu i to dokładnie z tego samego powodu. A twoja
                                  córa ma spokojnie jeszcze czas i kiedyś (może już wkrótce)
                                  zrezygnuje ze swoich niewzruszonych "zasad". I pewnie nie dlatego,
                                  że nagle zmieni zasady. Btw jej wiek jednak potwierdzałby
                                  kwestionowane przez ciebie wyniki badań, a głoszące, że zdecydowana
                                  większość dzieci dojrzewa do kontroli czynności fizjologicznych po
                                  18-tym miesiącu życia.
                                  Pzdr
                                  • kra123snal Re: Krasnal 31.10.08, 08:17
                                    Nie mam parcia na odpieluchowanie. Kwestia, którą poruszam jest cały
                                    czas Wasze podejście zero jedynkowe: kontroluje/nie kontroluje. Dla
                                    mnie jest to bardziej złożone.
                                    Moim zdaniem kontroluje, ale nie całkowicie. Tak jak niecałkowicie
                                    kontroluje dwulatek, tak jak i dorosły traci kontrolę, tak i nie
                                    jesteśmy w stanie powiedzieć, co może spowodować brak kontroli u
                                    malucha...
                                    Twoja wybiórczość mnie powala. Jak piszę, że 3-latki mają podobne
                                    zachowanie, to Twój mózg omija tę informację... Może tak samo dzieje
                                    się z informacją o sikaniu bądź kupkowaniu u malucha - jest to
                                    informacja mniej ważna niż ułożenie wieży z klocków.
                                    Dorośli zasikani nie siedzą, bo mają już wpojone pewne normy
                                    społeczne. Może uświadomię: dziecko jeszcze długo będzie się ich
                                    uczyło.
                                    Chwalę się, że córka robi do nocnika, ale bardziej na zasadzie jaka
                                    ja głupia byłam, ślepa... Jest to też niewątpliwie jej osiągnięcie,
                                    szczególnie przy takim podejściu jak Twoje...
                                    Nie jestem matką ścigającą się, raczej walczącą z przeciwnościami,
                                    które los stawia na drodze córki. Cieszę się, że wyrównuje a nawet
                                    wyprzedza rówieśników, bo to znaczy, że najgorsze ma za sobą i
                                    będzie tylko lepiej.
                                    Uważam, że kontroluje w większości (a nie w mniejszości jak TY)
                                    przypadków, dlatego, że póki była to nowość 99% odchodów trafiało w
                                    nocnik. Stąd dla mnie jest to bardziej złożone niż w świat w
                                    systemie binarnym, w którym najwidoczniej nawet w rzeczywistości się
                                    poruszasz.
                                    • jakw Re: Krasnal 01.11.08, 01:35
                                      kra123snal napisała:

                                      > Kwestia, którą poruszam jest cały
                                      > czas Wasze podejście zero jedynkowe: kontroluje/nie kontroluje.
                                      Albo kontroluje albo nie kontroluje. W przychodni lekarz nie
                                      osłuchuje dziecka w 51% - albo sprawdził, albo nie sprawdził.


                                      > Moim zdaniem kontroluje, ale nie całkowicie.
                                      Moim zdaniem to oznacza, że jeszcze nie kontroluje. Być może wskutek
                                      tego, że, jak twierdziłaś, "dookoła mnie wszystkie dzieci przed 2-
                                      gimi urodzinami siusiały do nocnika" przystąpiłaś do rywalizacji
                                      pt."moje dziecko na pewno nie jest gorsze". I owszem, dziecko
                                      siusia. A tamte dzieci równie dobrze mogą/mogły siusiać podobnie jak
                                      twoja córa - jakiś tam % do nocnika, a reszta albo w pampersa ("bo
                                      ma zasadę, że w nocnik tylko na golasa") albo w podłogę. A presja
                                      tzw. opinii publicznej bywa większa niż zdrowy rozsądek i każda z
                                      tych mam będzie twierdziła, że dziecko normalnie korzysta z nocnika.
                                      Macie jakiś tam % sukcesów. Nie nazywałabym jednak tego
                                      kontrolowaniem. Bo co to za kontrolowanie, które występuje tylko na
                                      golasa? Wiem, wiem - ciekawość świata przeszkadza. Dziwna ta
                                      ciekawość występująca tylko wtedy gdy ma się spodnie na pupie. ( Btw
                                      w tym momencie jest to jak najbardziej binarne zjawisko :-p )


                                      > Twoja wybiórczość mnie powala. Jak piszę, że 3-latki mają podobne
                                      > zachowanie, to Twój mózg omija tę informację...
                                      A mnie powala twoja pewność nt zachowań 3-latków. Akutat to ja mam
                                      niespełna 3,5-latkę w domu, ty chyba nie? Mam też kontakt z jej
                                      koleżeństwem z przedszkola. Oraz mam jeszcze starszą, która też
                                      kiedyś była 3-latką. Więc możesz mi nie wciskać tekstów pt. "3-latki
                                      mają podobne zachowania". Być może niektóre (i to bardzo niektóre,
                                      raptem się chyba na 1 post powołujesz) tak się zachowują, ale
                                      pisanie "3-latki mają podobne zachowania" jest po prostu nadużyciem.

                                      Może tak samo dzieje
                                      > się z informacją o sikaniu bądź kupkowaniu u malucha - jest to
                                      > informacja mniej ważna niż ułożenie wieży z klocków.
                                      To ja podpowiem rzecz całkiem oczywistą, na którą sama powinnaś
                                      wpaść: w przypadku twojej córki informacja ta najwyraźniej grzęźnie
                                      gdzieś w majtkach/rajstopkach/spodenkach, skoro bez nich świetnie
                                      sobie radzi.

                                      >Może uświadomię: dziecko jeszcze długo będzie się ich uczyło.
                                      Dziękuję za uświadomienie. Uwielbiam taki protekcjonalny ton. :-p :-p

                                      > Nie jestem matką ścigającą się, raczej walczącą z przeciwnościami,
                                      > które los stawia na drodze córki. Cieszę się, że wyrównuje a nawet
                                      > wyprzedza rówieśników, bo to znaczy, że najgorsze ma za sobą i
                                      > będzie tylko lepiej.
                                      Tu życzę powodzenia. Ale naprawdę rozwój czy inteligencja nie są
                                      funkcją wieku, w którym dziecko usiadło na nocnik.

                                      > Uważam, że kontroluje w większości (a nie w mniejszości jak TY)
                                      To co, przez większość czasu biega na golasa? Tylko w takim
                                      przypadku możnaby mówić, że przez większość czasu osiąga sukcesy w
                                      trafianiu do nocnika. A wogóle co to za wyrażenie "kontroluje w
                                      większości/mniejszości" ? Btw ja tam swoje potrzeby fizjologiczne
                                      kontroluję , a nie kontroluję w mniejszości wink)

                                      > przypadków, dlatego, że póki była to nowość 99% odchodów trafiało
                                      w
                                      > nocnik.
                                      Tzn jak przestało byc nowością to trafia do nocnika w 100% czy w
                                      mniej niż 99%? W tym 1-szym przypadku gratuluję wam obu, w tym 2-gim
                                      pewnie łatwo da się to wytłumaczyć: na początku ty byłaś bardziej
                                      czujna?

                                      Stąd dla mnie jest to bardziej złożone niż w świat w
                                      > systemie binarnym, w którym najwidoczniej nawet w rzeczywistości
                                      się
                                      > poruszasz.
                                      A wiesz, że za pomocą 0 i 1 możesz zapisać każdą złożoność, która ci
                                      przyjdzie do głowy? Zresztą sama "nocnikowanie" swojej córki
                                      sprowadzasz do 2 stanów: na golasa (wtedy kontrola jest) / w ubraniu
                                      (i kontrola zanika).
                                      • kra123snal Re: Krasnal 01.11.08, 12:35
                                        Ta dyskusja nie ma sensu. Pisałam jak i dlaczego zweryfikowałam
                                        swoje poglądy. Moja córka pokazała mi, że wie kiedy siusia i chce
                                        kupę. Może warto, żebyś odchyliła klapki z oczu i jednak otworzyła
                                        się na doświadczenie realnej osoby a nie zamykała się na teorię z
                                        poradników (prosiłam też chociaż o link czegoś bardziej "naukowego"
                                        niż poradnik).

                                        Być może niektóre (i to bardzo niektóre,
                                        > raptem się chyba na 1 post powołujesz) tak się zachowują, ale
                                        > pisanie "3-latki mają podobne zachowania" jest po prostu
                                        nadużyciem.

                                        To przyjmij, że moja córka też jest takim wyjątkiem wśród swoich
                                        rówieśników, skoro do Ciebie nie dociera, że to jest możliwe... Poza
                                        tym był to przykład a ciężko mówić o prawidłowej próbie na podstawie
                                        problemów przedstawianych na forum (raczej jak ktoś chce powiedzieć
                                        coś pozytywnego, to jest ganiony za wyścig szczurów).

                                        Nie odczuwam presji, bo rodzina daleko, a kiedy koleżanki kupowały
                                        nocniki, to ja się pukałam w głowę po co. Jestem wyjątkowo odporna
                                        na presję otoczenia.

                                        > A wiesz, że za pomocą 0 i 1 możesz zapisać każdą złożoność, która
                                        ci
                                        > przyjdzie do głowy? Zresztą sama "nocnikowanie" swojej córki
                                        > sprowadzasz do 2 stanów: na golasa (wtedy kontrola jest) / w
                                        ubraniu
                                        > (i kontrola zanika).

                                        Gdybyś czytała mniej wybiórczo, to wspominałam, że kupy całe
                                        szczęście z majtek nie zdrapuję. To kontroluje w 100%. Czujna nigdy
                                        nie jestem, bo zdarzało mi się wdepnąć lub zobaczyć siur na zabawki
                                        podczas wspinania się na nie (zanim jej wytłumaczyłam i zrozumiała
                                        co to). Poza tym na początku, w pierwszy dzień
                                        bez pieluszki nie robiła przez 3h a jak już zrobiła, to na panele,
                                        więc nawet odpieluchowujacej mamuśki czujność by to uśpiło...

                                        Dlaczego uważam, że kontrola jest, ale niepełna? Bo ja jestem
                                        wymagająca i dla mnie kontroluje człowiek, który nie moczy się w
                                        nocy i generalnie potrafi wytrzymać na tyle długo, aby zrobić to w
                                        cywilizowany sposób. Jako, że dla mnie wszystkie mięśnie się ćwiczy,
                                        dlatego od maluszka nie wymagam takiej sprawności jak od dorosłego.
                                        Stąd czasami się zastanawiam, czy faceci sikający pod drzewem
                                        osiągnęli już wymagany poziom kontroli potrzeb fizjologicznych.
                                        Pamiętam z dzieciństwa moje wpadki i najczęściej było to
                                        pozostawienie sobie zbyt małego okresu czasu na dotarcie do toalety.
                                        Dzieci kontrolują na tyle na ile pozwalają im mięśnie i
                                        ich "wyćwiczenie". Dziecko jest nauczone robić "pod siebie", dla
                                        mnie oczywiste jest, że potrzebuje trochę czasu na "wyłowienie"
                                        informacji "chce mi się" i skojarzyć to z faktem "lepiej jest zrobić
                                        do nocnika, czy toalety" niż "tam, gdzie stoję".

                                        Nie czuję parcia na pozbycie się pieluchy, bo widzę ciekawość
                                        świata, która wygrywa z dużym naddatkiem z prozaiczną rzeczą, taką
                                        jak sikanie (może nawet dzieci lubią to uczucie ciepełka, ja
                                        lubiłam smile). Szczególnie, że zostało już to przetestowane i straciło
                                        swój pierwotny urok.

                                        Przyjmuję, że różne są dzieci, ale nawet w poradnikach jest
                                        napisane, że pieluszka poprzez swoją izolację utrudnia odczuwanie
                                        dyskomfortu i gdyby założyć np. tetrę uczucie przyjemnego ciepełka z
                                        czasem połączyłoby się z uczuciem nieprzyjemnego chłodu, po jakimś
                                        czasie od zrobienia. Też nie u wszystkich dzieci (moja córka jest
                                        całkowicie odporna na takie sprawy, jej nawet mokre ubranie na
                                        chłodzie nie przeszkadza), ale na pewno u większości.

                                        > To co, przez większość czasu biega na golasa?

                                        Prawie, bo w bluzeczce. Z gołymi stopami. Chociaż czasami mnie
                                        sumienie gryzie i jej skarpetki chociaż ubieram. A jak już w ogóle
                                        jakaś żałość mnie weźmie, to jej pieluchę i spodnie zakładam (bez
                                        pieluchy a w majtkach, jak mam dobry humor i nie strzeli mnie, gdy
                                        zasika)

                                        Co do odpieluchowanych dzieci, to jedno w 20 m-cu, drugie w 22 m-cu.
                                        Dzieci koleżanek, z których jedna żyje w swoim świecie i totalnie
                                        jej zwisa, co ludzie o niej myślą (tak w skrócie, generalnie
                                        wiarygodna osoba), druga z takimi szczegółami mi opowiedziała 2
                                        tygodnie nauki (zresztą zawsze była bezpośrednia), że naprawdę nie
                                        mam powodu nie wierzyć. Gdybyś je znała, to zasiałyby Ci ziarenko
                                        zwątpienia w teorii.

                                        > Tu życzę powodzenia. Ale naprawdę rozwój czy inteligencja nie są
                                        > funkcją wieku, w którym dziecko usiadło na nocnik.

                                        Wiem, dlatego był to późny zakup i od początku całkowicie negowany.

                                        Nie musisz mnie przekonywać do swoich racji. Ja je naprawdę
                                        rozumiem, bo sama taka byłam. Jeszcze 3 m-ce temu, może tak samo bym
                                        pisała komuś takiemu jak ja (może nie wmawiałabym, że wiem lepiej co
                                        się w jej domu dzieje). Patrząc na córkę zaczęłam się zastanawiać,
                                        dumać, próbować rozwikłać zagadnienie i doszłam do wniosku, że tak
                                        jak często się mówi, że dzieci są inteligentniejsze niż myślimy, tak
                                        w przypadku kontroli zwieraczy teoria traktuje je jak muszki
                                        owocówki. Więcej działań celowych wykonuje embrion w pewnym filmie
                                        propagandowym o aborcji, niż się uważa, że kilkunastomiesięczne
                                        dziecko potrafi w swym prawdziwym życiu.
                                  • dariafox Hahahaha 01.11.08, 19:05
                                    ale się uśmiałam, pierwsza klasa Jakwsmile)) Krasnal chyba już się zamotał sam i
                                    nie do końca pamięta co napisał na początku hahahahahah. Żallllllllllllwink
                                    • kra123snal Re: Hahahaha 01.11.08, 20:42
                                      w czym ja się motam? Córka kontroluje (jeżeli wymaga się od niej
                                      kontroli dorosłego, to nie, nie wytrzymuje godzinki, ale ja od niej
                                      wymagam na miarę jej wieku), nie wierzę w brak kontroli
                                      kilkunastomiesięcznego dziecka.
                                      Cieszę się, że Ci wesoło.
                                      Leniwy rodzic też człowiek.
                                      Żal mi Ciebie. Dlaczego? Bo prosty umysł masz. Pewnie szufladka z
                                      odpieluchowującą matką nie może się zamknąć smile))
                                      Kończąc, bo staje się to wszystko żałosne, tak jak żałosne jest
                                      przekonanie, że autorzy poradników lepiej znają Wasze dzieci, albo
                                      żałosny jest brak wiary w dzieci i doświadczenie.
                                      Nie siedzę w dziecku i nie wiem jak wszystko odczuwa. Ja przyjmuję,
                                      że skoro konsystencja kupy przypomina sraczkę, to i może parcie mogę
                                      porównać do biegunki smile Przyjmuję, że dziecko może też odczuwać
                                      nagłe parcie na pęcherz tak jak to czują niektórzy dorośli.
                                      Przyjmuję różne warianty, bo analizowanie tego wszystkiego i
                                      przyjmowanie jednej jedynej teorii przypomina mi komedię "Życie
                                      seksualne Ziemian".
                                      Tak, dziecko starsze zalicza mniej wpadek, ale od roczniaka dzieli
                                      go połowa jego życia i całe życie tego roczniaka. Skoro 2-latek
                                      kontroluje wg Waszej teorii, to dlaczego zdarzają mu się w ogóle
                                      wpadki? Jeżeli macie więcej tolerancji dla wpadek 2-latka, to
                                      dlaczego nie przyjąć, że wpadki roczniaka są na tym samym tle co
                                      tego dwulatka? Problemem jest doświadczenie.
                                      Moje dziecko musi raczyć się bez pieluchy większość czasu. Jeżeli
                                      nawet zaliczy wpadkę kilka razy, to ja to sprzątnę, bo wiem, że jest
                                      to dziecko małe. Gdyby wpadki były 100%, nawet 50%, to w życiu nie
                                      wypowiadałabym się o kontrolowaniu potrzeb, bo wpadki byłyby
                                      normalnym odruchem bezwarunkowym i nie mówiłabym o wpadkach, bo nie
                                      spełniałoby to definicji.
                                      Jeżeli te kilka wpadek dziennie (wersja bardzo pesymistyczna), przy
                                      braku zachowań jaki sobie uroiłyście, jeżeli chodzi o matkę
                                      czatującą z nocnikiem, komuś przeszkadza, to nie widzę problemu -
                                      dziecko może chodzić w pieluszce. Tylko to jest właśnie z nie-chce-
                                      mi-się. Dla mnie to lenistwo, ale jeżeli ktoś potrzebuje jakiegoś
                                      eufemizmu, to niech zostanie przy nie-chce-mi-się. Zasłanianie się
                                      poradnikowymi teoriami (a tylko w poradnikach się z takowymi
                                      spotkałam. Amerykańskich w dodatku, ale pewnie przejmujemy "prawdy"
                                      z "jednorazowego" świata. Obserwacje dzieci w pieluchach
                                      jednorazowych i korzystających z nich od kilkudziesięciu lat musiały
                                      zaowocować takimi wnioskami. Dla mnie obserwacje to za mało, bo
                                      dzieci, to nie muszki owocówki i są bardziej złożone niż posiadanie
                                      potrzeb fizjologicznych) jest dla mnie wentylem. Jak się nie udało
                                      wcześniej, to ok. Dziecko może rzeczywiście nie skumać, może rodzic
                                      źle tłumaczył... Może odczuwa potrzebę, ale zawsze przegrywa z czymś
                                      innym, z inną myślą. Ale nie spróbować, bo poradnik tak mówi, to dla
                                      mnie lenistwo - przynajmniej przy obserwacjach, które poczyniłam smile
                                      Moje obserwacje to za mało, ale w książce już są objawieniem...
                                      Teorie się zmieniają jak w kalejdoskopie. Sam sposób wychowania
                                      ulega ciągłym teoretycznym zmianom (dziecko płacze, bo ćwiczy płuca,
                                      dryl pruski, wychowanie bezstresowe, butelkowe, piersiowe,
                                      nienoszone, noszone, już nie wspomnę o diecie, karmienie co 3h z
                                      zegarkiem w ręku).
                                      Podejrzewam, że jak dłużej dzieci będą korzystać z pieluch
                                      jednorazowych a rodzice będą czekać aż dziecko poczuje samo miłość
                                      do nocnika/toalety, to już niedługo pojawi się prawda objawiona o
                                      gotowości do samodzielnego załatwiania się 4 a może i 5 latka. I nie
                                      będą dziwić 6-latki w pieluchach, którzy nie mogą jeszcze całkowicie
                                      z pieluszki zrezygnować...
                                      Kiedyś może moja córka będzie się na mnie patrzeć jak na kretynkę,
                                      że to niemożliwe odpieluchować 3 latka. Może wytłumaczy to wpadką
                                      raz na tydzień... Albo stwierdzi, że wpadka raz na tydzień, to moje
                                      urojenie i na pewno były codziennie a w ogóle to na pewno samo
                                      dziecko nie wołało tylko matka latała z nocnikiem i łapała (wsadzała
                                      do środka, gdy po nogach leciało? Trochę za duże żeby zmieścić smile
                                      Nie wiem jak to sobie wyobrażacie, ale przecież nie chodzi o sens
                                      słów, ale o udowodnienie teorii...).
                                      Dla mnie bezkrytyczne przyjęcie jakieś teorii jest żałosne. Jaka ja
                                      byłam żałosna... Taka jak Wy (chociaż jak ktoś mówi, że jakoś tam
                                      jest, to nie przyjmuję ze i tak wiem lepiej). Żałosna. I naprawdę
                                      nie piszę o rodzicach, którzy borykają się z tym problemem, bo
                                      dzieci sa różne (co nawet widać po jedzeniu noworodków tongue_out ), mają
                                      swój rozum, dużo rzeczy do poznania, różną wrażliwość, inne
                                      doświadczenia i różnie to bywa z tych względów a nie dlatego, że
                                      poradnik mówi o kontroli zwieracza i budzeniu receptorów w trzecim
                                      roku życia.

                                      Żałosna teoria i jej wyznawcy.
                                      • dariafox Re: Hahahaha 01.11.08, 21:19
                                        Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu,widzę, że jad Ci ekran przesłania Krasnalusmile Ale
                                        spoko, będzie lepiejsmile Good luck.
                                      • mika_p Re: Hahahaha 02.11.08, 11:32
                                        Wiesz co, hyba nie rozumiesz znaczenia słowa "wpadka" - to jest coś, co zdarza
                                        się niespodziewanie i nieregularnie. Zasiusiane majtki dwulatka są wpadką, bo
                                        otoczenie i sam zainteresowany nie spodziewają się tego. Liczą, że się uda.
                                        Tak samo nieplanowana ciąża nazywana jest wpadką - strony liczyły na to, że się
                                        uda antykoncepcja.

                                        Jeśli kilka razy dziennie trzeba wycierać kałuże i rodzic się tego spodziewa, to
                                        nie mozna tych kałuż nazwać wpadkami.

                                        I nie można mówić, ze "dziecko kontroluje", bo taka forma gramatyczna sugeruje
                                        stan stały, ty możesz powiedzieć że twoja córka zaczyna kontrolować i eto wsio.
                                        O tym, że kontroluje, będziesz mogła powiedzieć, kiedy kałuża na podłodze będzie
                                        wypadkiem, wpadką, a nie wielokrotnym zdarzeniem w ciągu dnia.
                                    • hanalui Re: Hahahaha 01.11.08, 21:40
                                      dariafox napisała:

                                      > ale się uśmiałam, pierwsza klasa Jakwsmile)) Krasnal chyba już się
                                      zamotał sam i
                                      > nie do końca pamięta co napisał na początku hahahahahah.
                                      Żallllllllllllwink

                                      Jak dla mnie krasnal jest na jakis bardzo silnych dragach...te jej
                                      dlugasne posty z ktorych wynika jedynie ...bla, bla, bla...a dziecko
                                      jej tak jak robilo tak i nadal robi pod siebie (uzywajac jej jezyka)
                                      czy jej sie to podoba czy nie big_grin...bez wzgledu czy wg niej wynika to
                                      z zamyslenia dziecka nad rozwiazywaniem skaplikowanych zadan
                                      rozniczkowych w glowie czy obecnosci spodni na tylku big_grin

                                      Dyskutowanie z nia nie ma zupelnego sensu...to ciagle gadanie z
                                      slepym o kolorach. Skoro jej dobrze z mysla ze jej dziecko czesciowo
                                      cos tam kontroluje to kij jej w plecy (z glupoty i slepoty ludzi
                                      wyleczyc niestety nie mozna)...a niech kontroluje/nie kontroluje,
                                      nosi dzieciak pieluche/nie nosi, niech sciera podlogi i szoruje
                                      nocniki...widocznie ma takie puste zycie ze ja to bawi...i niech
                                      dorabia sobie do tego co chce...
                    • jakw Re: Krasnal 30.10.08, 20:58
                      Wiesz, skoro jeszcze córki nie odpieluchowałaś, to, wybacz, na razie
                      jesteś raczej teoretykiem...Jak wizja Twojej córki kontrolowanie
                      nocnikowych potrzeb fizjologicznych pokryje się z Twoją - daj znać.
                      • kra123snal Re: Krasnal 30.10.08, 21:19
                        Nie odpieluchowałam, bo nawet nie widzę przyszłości załatwiania się
                        na dworze w czasie zbliżającej się zimy, kiedy wokół brak toalet
                        miejskich. Zresztą nie wspominam tego dobrze z dzieciństwa, więc
                        sobie daruję.
                        Ale co ma noszenie pieluchy do kontroli? Ja uważam, że córka
                        kontroluje, tylko nie siedzę w jej głowie i nie iwem co ona sobie
                        tam wydumała. Może już jej się znudziło? Może ma jeszcze umysł
                        jednowątkowy i zapomina się tak w czymś co robi w danym momencie, że
                        nic do niej nie dociera (jak informatycy, do których nic nie
                        dociera, kiedy siedzą przed kompem)? Dochodzi jeszcze od tego brak
                        dyskomfortu z powodu mokrego ubrania...
                        Może dzieci 2-letnie nie mają wpadek, ale to nie znaczy, ze dopiero
                        w danym momencie osiągnęły kontrolę nad zwieraczami tylko zapewne
                        jest spowodowane tym, że o połowę dłużej już żyją, może są dwu lub
                        więcej wątkowe, mówią i są lepiej rozumiani przez otoczenie, może
                        potrafią już rozpiąć guzik...
                        Ale czy to dowodzi osiągnięcie kontroli? Nie, to dowodzi, że się
                        rozwijają.
                        Z całkowitym odpieluchowaniem poczekam, ale dlaczego dzieci
                        postrzegacie jako jakieś totalne imbecyle? Przecież moją córkę nawet
                        odsłonięcie rolety podnieca, cały świat jest niesamowity, nie ma w
                        związku z tym całkowitej kontroli, ale patrząc w ten sposób, to
                        ludzie którzy sikają ze śmiechu lub puszczają ze strachu, też tej
                        kontroli nie mają...
                        • hanalui Re: Krasnal 30.10.08, 21:43
                          kra123snal napisała:
                          > Ale co ma noszenie pieluchy do kontroli?

                          Ano nic nie ma...czemu wiec ty pieluchy nie nosisz? big_grin

                          > Ja uważam, że córka
                          > kontroluje, tylko nie siedzę w jej głowie i nie iwem co ona sobie
                          > tam wydumała.

                          No tak..."ty uwazasz"big_grin ze kontroluje big_grin big_grin big_grin (nie ma to jak
                          przekonanie matki o genialnosci i umiejetnosciach swego dziecka)...i
                          co z obserwacji ci nie wynika nic...to jakos kiepsko obserwujesz w
                          takim ukladzie skoro nie wiesz co wydumala...a we wczesniejszych
                          postach twierdzilasz ze wiesz o co twojemu dziecku zawsze chodzi, bo
                          g obserwujesz big_grin

                          > Może już jej się znudziło? Może ma jeszcze umysł
                          > jednowątkowy i zapomina się tak w czymś co robi w danym momencie,
                          że
                          > nic do niej nie dociera (jak informatycy, do których nic nie
                          > dociera, kiedy siedzą przed kompem)? Dochodzi jeszcze od tego brak
                          > dyskomfortu z powodu mokrego ubrania...

                          Niesamowite....czyli co geniusz zyjacy we wlasym swiecie i tej
                          genialnosci jeszcze nie rozumiesz do konca...big_grin Ale masz dziewczyno
                          teorie big_grin

                          > Może dzieci 2-letnie nie mają wpadek, ale to nie znaczy, ze
                          dopiero
                          > w danym momencie osiągnęły kontrolę nad zwieraczami tylko zapewne
                          > jest spowodowane tym, że o połowę dłużej już żyją, może są dwu lub
                          > więcej wątkowe, mówią i są lepiej rozumiani przez otoczenie, może
                          > potrafią już rozpiąć guzik...
                          > Ale czy to dowodzi osiągnięcie kontroli? Nie, to dowodzi, że się
                          > rozwijają.
                          > Z całkowitym odpieluchowaniem poczekam, ale dlaczego dzieci
                          > postrzegacie jako jakieś totalne imbecyle?

                          big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin:D:D:
                          D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
                          :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:
                          D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
                          :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:
                          D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
                          :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D

                          > Przecież moją córkę nawet
                          > odsłonięcie rolety podnieca, cały świat jest niesamowity, nie ma w
                          > związku z tym całkowitej kontroli, ale patrząc w ten sposób,
                          :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:
                          D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
                          :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:
                          D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
                          :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:
                          D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
                          :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:
                          D

                          > to
                          > ludzie którzy sikają ze śmiechu lub puszczają ze strachu, też tej
                          > kontroli nie mają...

                          Tak...akurat w tym momencie traca nad taka czynnosci kontrole, ale
                          zeby to zrozumiec to wroc do artykulu z linku...i moze przeczytaj
                          jeszcze raz powolutku ...moze tam znajdziesz odpowiedz dlaczego tak
                          sie dzieje
                          • kra123snal Re: Krasnal 30.10.08, 21:59
                            a we wczesniejszych
                            > postach twierdzilasz ze wiesz o co twojemu dziecku zawsze chodzi,
                            bo
                            > g obserwujesz big_grin

                            podaj cytat - nie przypominam sobie smile

                            Co do wydumania córki, to nie mam zdolności czytania w myślach - nie
                            wiem co ona sobie duma, bo mi nie mówi.

                            > Niesamowite....czyli co geniusz zyjacy we wlasym swiecie i tej
                            > genialnosci jeszcze nie rozumiesz do konca...big_grin Ale masz
                            dziewczyno
                            > teorie big_grin

                            To Ty twierdzisz, że moje dziecko jest geniuszem. Cały czas piszę,
                            że uważam to za normalne. W końcu dlatego cały czas piszę. Gdyby
                            było inaczej, to bym przecież nie podważała Twoich teorii... Moje
                            dziecko byłoby jedyne i wyjątkowe...

                            > Tak...akurat w tym momencie traca nad taka czynnosci kontrole, ale
                            > zeby to zrozumiec to wroc do artykulu z linku...i moze przeczytaj
                            > jeszcze raz powolutku ...moze tam znajdziesz odpowiedz dlaczego
                            tak
                            > sie dzieje

                            Właśnie o to chodzi, że dajesz dorosłym prawo do tego, żeby tracili
                            kontrolę a u dzieci nazywasz to wpadkami będącymi dowodem na brak
                            tej kontroli.

                            Właśnie o to chodzi, że wymagasz od rozwijającego się człowieczka
                            więcej niż od dorosłego...
                        • jakw Re: Krasnal 31.10.08, 00:42
                          kra123snal napisała:

                          > Nie odpieluchowałam, bo nawet nie widzę przyszłości załatwiania
                          się
                          > na dworze w czasie zbliżającej się zimy, kiedy wokół brak toalet
                          > miejskich.
                          Moja młodsza odpampersiła się w październiku. Do marca na długie
                          spacery na wszelki wypadek chodziła w pampersach
                          (takich "majteczkowych")i nie miała żadnych problemów
                          typu "uwstecznianie". W pampersa na dworze nie chciała sikać, ale
                          kilka razy musiała bo było za daleko do jakiejkolwiek toalety.

                          > Ale co ma noszenie pieluchy do kontroli? Ja uważam, że córka
                          > kontroluje, tylko nie siedzę w jej głowie i nie iwem co ona sobie
                          > tam wydumała.
                          To skąd masz informacje o zasadzie:"sikam na nocnik tylko wtedy gdy
                          mam gołą pupę"?

                          >Może ma jeszcze umysł
                          > jednowątkowy i zapomina się tak w czymś co robi w danym momencie,
                          że
                          > nic do niej nie dociera (jak informatycy, do których nic nie
                          > dociera, kiedy siedzą przed kompem)?
                          Jednak to, że chce im się sikać, dociera. Jestem informatykiem, znam
                          wielu informatyków, i zapewniam, że nikt z nas nie chodzi zasikany.


                          > Może dzieci 2-letnie nie mają wpadek, ale to nie znaczy, ze
                          dopiero
                          > w danym momencie osiągnęły kontrolę nad zwieraczami tylko zapewne
                          > jest spowodowane tym, że o połowę dłużej już żyją,
                          I w trakcie tej połowy akurat osiągnęły stan pozwalający zapanować
                          im nad zwieraczami...

                          > może są dwu lub więcej wątkowe,
                          Prędzej został im wgrany jakiś patch naprawiający bug nr 23473738
                          czyli niesikanie do nocnika. Bo procesor nadal jest 1.

                          >mówią i są lepiej rozumiani przez otoczenie,
                          > może potrafią już rozpiąć guzik...
                          Guzika to moja młodsza do tej pory nie potrafi czasem rozpiąć - do
                          przedszkola chadza w takich spodenkach, z którymi sobie radzi;, a
                          pani w przedszkolu nie całkiem ją rozumie. Nie przeszkadza to
                          młodej w korzystaniu z sedesu.

                          > Ale czy to dowodzi osiągnięcie kontroli?
                          Hm, dowodzi to tego, że tej kontroli nie maja?

                          > ale dlaczego dzieci
                          > postrzegacie jako jakieś totalne imbecyle?
                          Inteligencja nie jest funkcją czasu opanowania nocnika. Więc
                          twierdzenie, że np. dzieci 18-miesięczne nie kontrolują czynności
                          fizjologicznych nijak ma się do twierdzenia o ich ilorazie
                          inteligencji.

                          Przecież moją córkę nawet
                          > odsłonięcie rolety podnieca, cały świat jest niesamowity, nie ma w
                          > związku z tym całkowitej kontroli,
                          Mojej córce bardzo podobają się panowie z wiertarkami, betoniarką i
                          styropianem remontujący przychodnię po drodze do przedszkola. Nie
                          robi jednak w majtki z tej okazji że ich widzi. Tłumacząc to na
                          twoją ulubioną chyba terminologię komputerową: w systemie
                          operacyjnym z załatanym bugiem nr 23473738 przerwanie "chce mi się
                          siusiu" ma wyższy priorytet niż "roleta"
        • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 20:36
          kra123snal napisała:
          > Kwestią jest chyba prawidłowe odczytywanie tego jak dziecko
          > komunikuje potrzeby, gdy jeszcze nie mówi.

          W zalatwianiu potrzeb na nocnik nie rodzic ma wiedziec kiedy dziec
          chcetylko dziecko powinno wiedziec. smile

          > Nie wierzę, ze 2-latek
          > nie odczuwa potrzeby fizjologicznej.

          Moze warto by poczytac jakas literature odnosnie fizjologii i
          rozwoju dziecka, bo kazda mama wrzeszczy ze dziecka nie powinno sie
          samodzielnie sadzac, bo to zle, ze samodzielnego spania nauczy sie
          kiedy potrzeba, a kiedy przychodzi o nocnikowanie i fizjologie to
          opowiadaja bzdury

          I ciekawe skad w watku o ginacych rzeczach w przedszkolu tyle dzieci
          ma posiurane majty...to chyba wlasnie te dzieci co to ich mamom sie
          wydaje ze kontroluja potrzeby...kontroluja kiedy mama odpowiednio
          szybko podstawi nocnik pod tylek - tak wyglada mniej wiecej
          kontrola...mamy nie dizecia big_grin
          • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 28.10.08, 22:42
            > W zalatwianiu potrzeb na nocnik nie rodzic ma wiedziec kiedy dziec
            > chcetylko dziecko powinno wiedziec. smile

            Wystarczy, ze rodzic rozumie swoje niemówiące dziecko. Niektóre
            dzieci zaczynają mówić dopiero po drugich urodzinach i teraz
            rozumiem Twoj tok rozumowania: nie rozumiem dziecka = dziecko nie
            kontroluje zwieraczy. A jak dziecko nieme, tzn. że nigdy nie będzie
            kontrolować zwieraczy, czy dopiero jak wszyscy nauczą się języka
            migowego?
            • jakw Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 21:09
              kra123snal napisała:

              > A jak dziecko nieme, tzn. że nigdy nie będzie
              > kontrolować zwieraczy, czy dopiero jak wszyscy nauczą się języka
              > migowego?
              Hm, moja młodsza miała świetnie opanowany swój "własny" język
              gestów - i w dodatku całkiem nieźle zrozumiały nie tylko dla
              rodziców. A sikać na nocnik nauczyła się wcześniej zanim zdołała
              wypowiedzieć słowo "siusiu".
              • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 21:25
                język gestów mojej córki jest tylko znany mi i mężowi, bo nie styka
                się raczej z innymi ludźmi.
                Przykład był dla Hanalui, dla której kontrola zwieraczy jest wtedy,
                gdy rodzice i otoczenie potrafią zrozumieć znaki dawane przez
                dziecko.
                Abstrahując od tego, dziecko zanim samo z siebie nawet siądzie na
                nocnik musi ćwiczyć mięśnie już chodząc w pieluszce, czyli z innej
                strony - kontrola nie musi być związana z sygnalizacją
                • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 21:55
                  kra123snal napisała:

                  > język gestów mojej córki jest tylko znany mi i mężowi, bo nie
                  styka
                  > się raczej z innymi ludźmi.

                  smutne...nie styka sie z innymi ludzmi. Biedne dziecko sad

                  > Przykład był dla Hanalui, dla której kontrola zwieraczy jest
                  wtedy,
                  > gdy rodzice i otoczenie potrafią zrozumieć znaki dawane przez
                  > dziecko.

                  Seriosurprised? Ja znaki swojego dziecka potrafilam odczytywac kilka tyg
                  po powrocie ze szpitala...a zwieraczy nie kontroluje dziec do
                  dzis...i co?
                  Kulawe te twoje spostrzezenia smile

                  > Abstrahując od tego, dziecko zanim samo z siebie nawet siądzie na
                  > nocnik musi ćwiczyć mięśnie już chodząc w pieluszce, czyli z innej
                  > strony - kontrola nie musi być związana z sygnalizacją

                  tiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa smile
                  • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 22:04
                    Sama pisałaś o mięśniach Kegla...

                    > smutne...nie styka sie z innymi ludzmi. Biedne dziecko sad

                    dziękuję za współczucie.

                    > Seriosurprised? Ja znaki swojego dziecka potrafilam odczytywac kilka tyg
                    > po powrocie ze szpitala...

                    Idąc Twoim tokiem myślenia: biedna ta matka, wierzy, że dziecko,
                    które ledwo patrzy na oczy znaki daje. A może już papa robiło?
                    Tiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa big_grin

                    • hanalui Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 22:17
                      kra123snal napisała:
                      > Idąc Twoim tokiem myślenia: biedna ta matka, wierzy, że dziecko,
                      > które ledwo patrzy na oczy znaki daje.

                      A masz jakies watpliwosci...znaki daje, czy ci sie podoba czy
                      nie...fizjologi nie kontroluje tez czy ci sie podoba czy nie big_grin

                      > A może już papa robiło?
                      > Tiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa big_grin

                      A dla ciebie jedyniek papa to tylko znak? Bo moje pojecie znaku jest
                      nieco szersze. Moze poszukaj jeszcze w swoichslowniczkach co moze
                      byc znakiem big_grin
                      • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 22:28
                        > A masz jakies watpliwosci...znaki daje, czy ci sie podoba czy
                        > nie...fizjologi nie kontroluje tez czy ci sie podoba czy nie big_grin

                        przy tym rozwoju mózgu... znaki daje... kontrola rączek... wrodzona
                        umiejętność języka migowego zapewne big_grin
                        I Ty nie masz wątpliwości? I takie genialne dziecko nie wie kiedy
                        sika? Niesamowite!
                        Z propozycji słowniczkowej nie mogę skorzystać, bo moje są
                        powszechne a tu byłby potrzebny hanaluiowy.

                        ALe mnie rozśmieszyłaś smile)))))))))))))))))))

                        Pamiętaj przykłady nie wyczerpują możliwości, dlatego są tylko
                        przykładami.

                        Dalej mam banana (tzn. uśmiecham się a nie chwalę posiadaniem owoca)
    • jukaka009 Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 14:24
      Mnie uczyli na studiach, że dziecko w pełni kontroluje potrzeby fizjologiczne
      ok. 3 r. życia. Owszem wcześniej można wytresować, jak pieska na zasadzie
      warunkowania, tylko po co i jakim kosztem. Moja córcia w wieli 2,2 sama załapała
      o co chodzi w siadaniu na nocnik, chociaż babcia już od roku ją próbowała
      sadzać. Ona po prostu sama któregoś dnia usiadła na nocnik i zrobiła. W tej
      chwili jeszcze zdarzają jej się wypadki i ma na to nasze przyzwolenie. Sama się
      nauczy wsztrzymywać do czasu, gdy będzie mogła załatwić się na nocniczek, jak
      przyjdzie jej czas.
      • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 14:32
        z Twojej wypowiedzi wynika, ze córka uległa zasadzie "wcześniej
        można wytresować, jak pieska na zasadzie
        > warunkowania" a chyba nie o to Ci chodziło?
        • jukaka009 Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 19:20
          Dwója z czytania ze zrozumieniem!
          • kra123snal Re: pytanie o nocnikowanie 30.10.08, 19:27
            No ale uczyli inaczej. Dlatego podejrzewam, że miałaś inne intencje
            mówiąc o córce, ale czy to znaczy, że nie zgadzasz się z tym czego
            uczono, czy zgadzasz się, ale Twoja córka to inna historia, czy
            znowu ma potwierdzać, że kontroluje, ale nie za bardzo?

            Jak widzisz czytam ze zrozumieniem, tylko niejasno to ujęłaś.
    • peia Re: pytanie o nocnikowanie 05.11.08, 21:57
      Zdecydowanie Mamusi wiesz sama co zrobic, ale chyba potzrebujesz potwierdzenia
      tylko. smile
      Pytac co chwile czy chce siusiu- TAK. Az sam zalapie, ze jesli poczujem, ze mu
      sie chce sisiac, to zawola albo pojdzie sam poproostu zrobic do toalety.
      Przetrzymanie w zasiusianych rzeczach- TAK- jak poczuje, ze fajnie to nie jest
      kilka razy, to w pewnym momencoie zrozumie, ze to jego problem i ze wcale tak
      byc nie musi.
      POWODZENIA smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka