Dodaj do ulubionych

Mały nerwusek - prosze o rade

15.03.09, 20:30
Moj synek 18 miesiecy,ma dosc "niebezpieczny"typ zachowania mianowicie,gdy cos próbuje zrobic,lub wziac i to np nie udaje sie np cos bardzo precyzyjnego ,lub nie oszukujmy sie nie na jego wiek,zaczyna sie denerwowac i wtedy rzuca tym przedmiotem.Dzis bym o mało nie zarobiła kula do klocków.Tłumaczylam i nic, wiem ze jest za mały i nie wiele zrozumie,ale boje sie,ze jak pojdziemy np latem do piaskownicy to zrobi komus krzywde gdy rzuci np wiaderkiem.Co robić?
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Mały nerwusek - prosze o rade 15.03.09, 21:49
      Każdy się złości, jak mu coś nie wychodzi smile Tylko z wiekiem uczymy
      wyrażać ów złość w sposób bardziej cywilizowany. Co dla Ciebie
      byłoby cywilizowanym wyrażeniem złości? - zastanów się i podpowiedz
      synowi, naucz go.

      Ja akurat robiłam tak.

      Po pierwsze, mówiłam mu dobitnie, co czuje, np. "jesteś zły, bo
      rozwaliła ci się wieża", "jesteś zdenerwowany, bo nie lubisz, jak
      piasek ci się sypie za bluzkę".
      Jak się dziecku nazwie daną emocję, to jest mu łatwiej, poza tym za
      następnym razem ono samo potrafi ją rozpoznać i nazwać. W wersji dla
      1,5-roczniaka brzmiało to w uproszczonej wersji "Ata nie jubi!"
      ("Antoś nie lubi") plus pokazanie palcem.
      Złość, zdenerwowanie, wściekłość - wszystko w tym czasie określał
      zdaniem-wytrychem "Ata nie jubi" i taka skarga do mamy niesamowicie
      mu ułatwiała poradzenie sobie z problemem, tym bardziej że ja wtedy
      starałam się pomóc.
      Po drugie, mówiłam mu że czuję to samo. Np. Antoś dostawał histerii
      na widok balonów w supermarkecie, pokazywał je palcem, trząsł się i
      mówił (albo i nie), że Ata nie jubi, płakał. No to kucałam, mówiłam,
      że też nie lubię, że są okropne, że masz rację.
      Pomagało niesmowicie - każda kolejna wizyta w supermarkecie
      wyglądała lepiej, z czasem przeszło to do "Bajony. Ata nie jubi,
      mama nie jubi" i po sprawie, bez histerii.

      W Twoim przypadku z klockami mówiłabym coś w duchu: "jesteś zły, bo
      nie udało ci się...; masz prawo być zły, to jest naprawdę
      wkurzające, gdy nie uda się to i to...; jak jesteś zły, powiedz...;
      ja też jestem zła, że to się rozwaliło, co za okropne klocki".

      No i po trzecie, uczyłam siłowego, ale cywilizowanego wyrażania
      złości, takiego, żeby nikt nie ucierpiał. U nas młody mógł rzucać ku
      mojej aprobacie i przy moich zachętach, ale tym co ja mu podawałam
      do ręki i w kierunku, który mu pokazałam. Jak się wkurzył i mnie
      uderzył, mówiłam: "mnie nie bij, to mnie boli, nie wolno. Jak
      chcesz, to rzuć tym tam" - no i mały brał i rzucał. A ja: "świetnie,
      jeszcze mocniej!" - i następna zabawka z dokładną instrukcją "rzuć
      tym tam". Po kilku razach złość ustępowała radości.
      Antek mógł też walić w złości mieczem w fotel.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka