Dodaj do ulubionych

czterolatka i wózek?

07.05.09, 19:07
Mam pytanie, czy wasze czterolatki nadal jeżdżą wózku, chodzi o taką
mały wózeczek typu parasolka. Moja mała nie potrafi się z nim
rozstać, przed domem biega, jeździ na rowerze i hulajnodze, ale na
dalsze spacery nie chce chodzić, zaraz jest zmęczona i bolą ją
nogi.Na nic tłumaczenia, że jest już dużą dziewczynką, twierdzi, że
bez wózka nie może żyć.Jak z waszymi czterolatkami, czy też należą
do tych leniuszków?
Obserwuj wątek
    • coronella Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 19:14
      tak, jezdzą, i wcale nie mam zamiaru zbyt szybko rezygnować. Z jednego powodu: MI jest tak wygodnie. Poza tym ja doskonale rozumiem, że dziecko może nie lubić chodzenia. Chodzenie jest nudne, patrząc z punktu widzenia aktywnego i ruchliwego dziecka.
      Córki tez nie odzwyczajałam, jezdziła w wozku dopóki sama z niego nie zrezygnowała.
      • anyx27 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 19:24
        coronella napisała:

        > tak, jezdzą, i wcale nie mam zamiaru zbyt szybko rezygnować. Z
        jednego powodu:
        > MI jest tak wygodnie. Poza tym ja doskonale rozumiem, że dziecko
        może nie lubić
        > chodzenia. Chodzenie jest nudne, patrząc z punktu widzenia
        aktywnego i ruchliw
        > ego dziecka.
        > Córki tez nie odzwyczajałam, jezdziła w wozku dopóki sama z niego
        nie zrezygnow
        > ała.

        a w jakim wieku masz dzieci? kurcze, gorzej jak dzieciak zrezygnuje
        dopiero w okolicach 18-tych urodzin wink
      • naomi19 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 22:15
        Twoje dziecko jest po prostu leniwe i MAŁO AKTYWNE. Sama je zresztą
        do tego przyzwyczaiłaś. Nie ma wóżków dla 4-latków, tylko wózki dla
        dzieci niepełnosprawnych (rozumiem wyjątki dziecko chore, jakaś
        daleka podróż, ale na co dzień nie spotkałam się z takim dzieckiem).
        • coronella Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 15:12
          wóżków dla 4 latków nie ma,
          ale wózki są, jak najbardziej smile np taki buggster, zmieści się w nim nie tylko 4 latek, ale i 6 latka. Słowo!
      • joanon Re: czterolatka i wózek? 10.05.09, 09:03
        totalna bzdura, to przecież wstyd. Dziecko 4 letnie już powinno
        chodzić na nóżkach a nie w wózku. Moja mała jak miała 2,5roku to
        schowaliśmy wózek. Przecież musi ćwiczyć swoje nóżki. Dziecko 4-
        letnie w wózku to wina rodziców, są leniwi, wygodniej im jest
        wsadzić dziecko do wózka i tyle.
    • bomba001 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 19:15
      mala ma teraz 3,5 roku. nie jezdzi w nim juz od ponad roku. mamy parasolke,
      gleboko schowana. sluzy do:
      -przepychania dziecka VIPow i rodzicow z malymi dziecmi- wyglada to bardziej
      przekonywujaco jak jest w wozku.
      -jak wyjezdzamy zwiedzac, kilka razy w roku- to dziecko jest w wozku- inaczej
      bysmy nie zwidzili nic tylko plac zabawsmile

      zadne znane mi 4 latki nie jezdza juz w wozkach. chyba ze niepelnosprawne.
      schowaj, powiedz, ze sie zepsuł, chwila moment i zapomni.
      • lilka69 bomba 07.05.09, 21:07
        a dlaczego twoim zdaniem nie powinny czterolatki jezdzic w wozku?

        moj 3,5 latek jezdzi w normalnej spacerowce9Bardzo wygodnej dla mnie i dla
        niego) i ani ja ani on nie zamierzamy przez kolejne pol roku rezygnowac.
        • bomba001 Re: bomba 07.05.09, 23:43
          a dlaczego ty nie jezdzisz w wozku? wiesz jak to jest wygodne?

          napisz- wygodnej dla mniesmile
          bo latwo zakupy wlozyc, bo nie trzeba sie marwic jak dziecku utrzymac, bo nie
          trzeba namawiac do chodzenia i docierania na miejsce- czyli nie trzeba pokonywac
          konfliktow.
          czyli rodzic nie spelnia swojej roli. czyli krzywdzi dziecko.
          do kiedy bedziesz wozic? jak w zerowce sie beda smiac z niego to po protu do
          psychologa pojdziesz, nie?
          dziwne pytanie
          • lilka69 Re: bomba-wpadasz w skarjosci w skrajnosc 08.05.09, 10:31
            nie bede wozic do zerowki wozkiem. mysle jednak , ze do 4 lat na
            pewno. mam duzy wygodny dla dziecka wozek( slalom jane).

            malo pracuje zatem zawsze od urodzenia syna mialam czas na dalekie
            spacery i dugie wyjscia, czesto do lasu i na wspaniale place zabaw w
            moich okolicach gdzie mialo okazje sie wyszalec. wiosna i latem 3-4
            godzinne. dziecko szlo do punktu A a wracalo do domu wozkiem.

            kazdy byl zadowolony.
            • anyx27 Re: bomba-wpadasz w skarjosci w skrajnosc 08.05.09, 10:32
              lilka69 napisała:

              > nie bede wozic do zerowki wozkiem. mysle jednak , ze do 4 lat na
              > pewno. mam duzy wygodny dla dziecka wozek( slalom jane).


              ale dlaczego nie beziesz wozić do zerówki? coś się zmieni? nie
              będziecie chodzić na spacery?
              • lilka69 Re: anyx 08.05.09, 12:07
                bo nie wpadam wlasnie w skrajnosc. to domena nastolatek.
          • jakw Ale ty nigdy nie jeździsz samochodem? 08.05.09, 15:17
            Zawsze zasuwasz komunikacją miejską czy na piechotę, także z
            dzieckiem? I nigdy dziecko nie bolą nogi (nawet jak ma do przejścia
            kawał drogi)? I na dokładkę jeszcze zawsze jesteś/jesteście na czas?
            Wózka używamy bardzo rzadko - typu planowany długi spacer. Rozumiem,
            że to niedopuszczalne. Podobnie jak zgarnięcie 4-letniej rozbrykanej
            delikwentki i zaniesienie jej do przedszkola, bo: zaraz będzie
            śniadanie, matka chciałaby wrócić o przyzwoitej porze z pracy, a
            przejście 300 metrów na trasie dom-przedszkole zajmuje 25 minut.
      • panna_piszczka Re: Dla kogo wygodne ? 13.05.09, 15:15
        Chyba dla mamusi, bo nie trzeba ganiac dziecka smile
        Najlepiej, jak juz dziecko, chodzi, odkladamy wozki i chodzimy !!!
    • anyx27 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 19:22
      nie, moje dziecko nie należy do leniuszkow, bo jej tego nie
      nauczylam. wozka pozbyliśmy sie, jak mała skonczyla 2lata. od kiedy
      zaczela chodzic, wozek slużyl nam przede wszytkich do robienia
      zakupów (kosz pod spodem). potem przesiadla sie na rowerek 3-kolowy,
      teraz hulajnoga, rower.

      A może rzeczywiście nogi ją bolą? nie zawsze jest to kwestia
      lenistwa, czy przyzwyczajenia, czasem moze być to problem zdrowotny.

      Najlepszy sposób, to po prostu pozbycie się wózka, ale nie tak po
      kryjomu, tylko zaproponowanie dziecku cos w zamian. Wytłumacz, ze
      jest juz dużą dziewczynka i tylko dzidziusie jeżdza w wózeczkach, a
      w nagrodę, że jest już taka duza, to moze zamienic swoj wozek na
      jakas atrakcyjna zabawke - moze wozek dla lalek i jakas lalę. taka
      wymiana zazwyczaj skutkuje wink
      u nas ostatnio córcia zażyczyła sobie kolejną lale, a poniewaz to
      lala, która robi cuda (kupę tez wink), kosztuje na allegro ok. 200pln,
      zawarłyśmy umowę. Jula wybierze lalę, która jej się znudziła,
      sprzedamy ją i kupimy tą nową. Lala sprzedała się na allegro za
      prawie 90pln, więc prawie połowa nowej lali się zwróciła. i wszyscy
      byli zadowoleni wink

      teraz jest dobry moment - dzień dziecka.
      • phantomka Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 19:25
        No ale nogi ja bola podczas chodzenia, a podczas pedalowania czy
        odpychania na hulajnodze - nie? Mysle, ze to kwestia
        przyzwyczajenia. Moja nie jezdzi w wozku odkad skonczyla jakies 2
        lata, tzn. wczesniej juz wozek podczas spacerow byl czesciej pchany
        niz uzyteczny dla dziecka. Na wakacjach za to jest przydatny i
        bedzie pewnie jeszcze dla 5 latkismile
        • oli.nek Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 19:36
          o, jakbym czytala o mojej 4-latce, tylko, ze ja mam jeszcze 2-latke
          i w wozku nie jezdzi juz odkad miala 2 lata i 7 m-cy dokladnie.
          czesto jojczy zaraz jak wyjdzie z domu, ze ja nogi bola, jak tylko
          mlodsza idzie piechota ta siup do wozka, ale tak naprawde potrafi
          przejsc z kilometr, dwa i ma sie dobrze. schowaj wozek. to
          przypomina smoczek w poznym wieku, czy dojenie butli, w pewnym wieku
          nienaturalne.
    • deela Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 19:45
      na milosc boga
      4 latka???????
      moj 2,5 latek od roku nie wie co to wozek :o
      • bluemadlen Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 19:22
        taaa bo twój to ideał !!!!zawsze krytykujesz
    • beatazet Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 19:46
      Nie. Dawno już nie. często mówi, że jest zmęczona i że bolą nóżki, bo dużo czasu
      aktywnie spędza na dworze. Jej święte prawo.
    • ciri_77 Dla mnie sporo za duza na wózek! 07.05.09, 20:07
      ??? Dla mnie to duża dziewczynka, mam w domu dwie trzylatki i dwa lata temu
      zrezygnowały z wózka. To raczej kwestia przyzwyczajenia, duzo chodzą, stopniowo
      wydłużając trase marszu. Nigdy nie musiałam ich nosic.
    • figrut Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 20:27
      Jeśli ktoś ma daleko do sklepu i robi duże zakupy, wtedy wózek i dla czterolatka
      się nada - zawsze jest to pretekst do wożenia w nim zakupów. Moi zrezygnowali
      definitywnie w wieku trzech lat. Do trzech był używany na naprawdę dalekie
      wycieczki piesze już w drodze powrotnej.
      Co się martwisz. Do zerówki z moim synem chodzi dziewczynka (też z lata, a więc
      prawie 7 lat) którą wożą wózkiem do przedszkola (zerówka w przedszkolu).
      • deela Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 21:13
        > Co się martwisz. Do zerówki z moim synem chodzi dziewczynka (też z lata, a więc
        > prawie 7 lat) którą wożą wózkiem do przedszkola (zerówka w przedszkolu).
        hihihihih
        no to juz debilizm do potegi
        • ciociacesia Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 13:02
          ale zawiezienie samochodem to juz nie debilizm, prawda?
          • deela Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 13:23
            300 m samochodem to tez debilizm :F
    • dziub_dziubasek Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 21:22
      Mój synek zrezygnował z wózka jak miał 1,5 roku- ale z niego akurat piechur
      straszny smile
      Moim zdaniem 4 lata to za dużo jak na wózek.
      • zuza-86 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 21:55
        > Co się martwisz. Do zerówki z moim synem chodzi dziewczynka (też z lata, a więc
        > prawie 7 lat) którą wożą wózkiem do przedszkola (zerówka w przedszkolu).

        To przesada! To dziecko na pewno było zdrowe? To znaczy w pełni sprawne?

        Ja ostatni raz użyłam wózka w grudniu (córa miała 4 lata i 3 miesiące) po
        rocznej przerwie ale w tedy w głównej mierze posłużył nam do przetransportowania
        zakupów bo córka spędziła w nim może 10 minut i zdecydowanie wolała go pchać niż
        w nim siedzieć!
        Potem oddałam go siostrze i ma spokój!
        • figrut Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 22:10
          > To przesada! To dziecko na pewno było zdrowe? To znaczy w pełni sprawne?
          Nie wnikam w ich sprawy ściśle prywatne. Widzę to, co widzę. Jeśli przychodząc
          po moich chłopaków widzę teraz dziewczynkę szarżującą z innymi dziećmi na
          zjeżdżalni, wchodzącą na samolot (taki szkielet z rurek zamiast drabinek do
          wspinania), to chyba jest wszystko z nią w porządku. Często widuję dziewczynkę z
          mamą i babcią w markecie - nie kuleje, chodzi zupełnie normalnie. Do przedszkola
          ma jakieś 300 może 400 metrów (małe miasteczko i ludzie znają się z widzenia i
          kto gdzie mniej więcej mieszka). Na początku przedszkola myślałam, że babcia lub
          mama zaraz po zaprowadzeniu dziecka idą po zakupy do marketu, to by w jakiś
          sposób wózek tłumaczyło choćby na ciężkie zakupy, ale nie, zwykle wraca na pusto
          z wózkiem do domu.
          • zuza-86 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 23:37
            figrut napisała:

            > Na początku przedszkola myślałam, że babcia lub mama zaraz po
            > zaprowadzeniu dziecka idą po zakupy do marketu, to by w jakiś
            > sposób wózek tłumaczyło choćby na ciężkie zakupy, ale nie, zwykle
            > wraca na pusto z wózkiem do domu.

            To ja nie wiem po co im on.....
    • mika_p Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 21:47
      Mam czterolatkę, którą odwózkowałam kiedy miała 2,5 roku. Pierworodnego nawet
      wcześniej.

      Kilometr to jest tyle, ile dorosły przechodzi szybkim krokiem w 10 minut,
      spacerowym krokiem z dzieckiem da się to przejść pewnie w 20. Ciężko mi
      uwierzyć, że kilometr czy dwa to ejst wielki wyczyn dla czterolatki. Nie mówię,
      że ma ciurkiem iść, można się zatrzymac nad biedronką czy mrówkami, posiedzieć
      na ławce, pobiegać po podjazach do sklepów - ale cięzko mi uwierzyć, że zdrowe
      dziecko może miec problem z takimi odległościami.
      • jakw Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 15:55
        Mika, zdrowe dziecko nie ma problemu z taką odległością.Problemem
        jest czas jej pokonania i stopień wykończenia opiekuna. Czasem droga
        do przedszkola oddalonego o jakieś 300 metrów (w lini prostej)
        zajmuje nam 25 minut. Jak już się kończy moja cierpliwość/czas to po
        prostu biorę młodą i niosę. Jakbyśmy miały do pokonania kilometr to
        pewnie codziennie młoda jeździłaby wózkiem.
    • bast3 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 22:15
      A ja nie widzę nic złego w wózkach. Co prawda moje dziecko ma 2,5
      roku, ale myślę, że jak będzie miał i więcej to dlaczego by nie
      wózek. Dla nie to wielka wygoda bo my często robimy sobie
      całodzienne wypady to do parku a tu do innych miejsc, nie wyobrażam
      sobie jakbym miała nosić pełną torbę rzeczy na ewentualną wpadkę,
      picie, jedzonko, zabawki do piachu, piłkę itd. Tak to wpakuję to do
      wózka i przynajmniej nosić tego nie muszę. A bywa, że wracamy po
      całym dniu do domu i mały po prostu mi zasypia, wtedy myk do wózka i
      pcham. Mały raczej w wózku już nie jeździ, woli biegać. Ale przy
      przeprawie przy ruchliwych ulicach to pewniej dla nie włożyć go do
      wózka i podjechać kawałek, szybciej, sprawniej i bezpieczniej. Każde
      dziecko myślę samo wyrośnie z wózka, tak jak i z pieluch czy
      smoczka, grunt aby było wygodnie i mamie i dziecku, czasami
      przesadzamy chyba z odzwyczajaniem naszych dzieci z pewnych rzeczy,
      z których same w końcu wyrosną, a wiek dziecka nie ma tutaj
      znaczenia.
      • grzalka Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 22:20
        córka przestała jeździć w wózku jak miała 3 latka (ale miała kiddy-board),
        bliźniaki około 2,5- przyznam, że z wózkiem było bardzo wygodnie, ale to był ich
        wybór
    • berciakowa Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 23:06
      Znam dziewczynkę ma 6 lat i 2 miesiące co używa takiej laski wózka. Jest w
      pełni sprawna ruchowo. Do tego używa jeszcze smoczka i wszystkie napoje pije z
      butelki ze smoczkiem. Żal mi tego dzieciaka.
    • kitka20061 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 23:23
      Jak dla mnie to robienie z dziecka kaleki. Jak nie ma siły chodzić, to chyba jest chora, bo zdrowe dzieci w tym wieku mają tyle energii, że trudno je na tyłku posadzić, bo tylko by biegały i biegały.
      Wózek do śmietnika i niech chodzi, a jak nie ma siły to niech siedzi cały dzień w domu, to zaraz ją nogi przestaną boleć.
      • asia0212 Re: czterolatka i wózek? 07.05.09, 23:41
        Moja córka(3,4lata) nie jest chora i na dłuższe wypady bierzemy wózek.
        Nie widzę w tym nic złego ani dziwnego. Mi jest wygodniej, bo mała nie marudzi,
        że ją bolą nogi i zakupów nie muszę dźwigać. Starsze córki również długo używały
        wózka(4lata), taka ich uroda smile Do szkoły ich już nie woziłam, nie mają
        problemów ze zdrowiem psychicznym czy fizycznym.
      • zuza-86 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 00:11
        berciakowa napisała:

        > Znam dziewczynkę ma 6 lat i 2 miesiące co używa takiej laski wózka.

        ...a co to jest bo nie bardzo jestem w stanie sobie wyobrazić?


        > Jest w pełni sprawna ruchowo. Do tego używa jeszcze smoczka i
        > wszystkie napoje pije z butelki ze smoczkiem. Żal mi tego
        > dzieciaka.

        Nie obraź się ale jestem ciekawa skąd wiesz, że wszystkie? Zdarzają się różne
        rzeczy np mój brat był niejadkiem strasznie tracił na wadze, nie tolerował
        niczego prócz kaszy i moja mama z obawy o jego zdrowie wolała mu tą kaszę z
        butli dawać niż miałby chłopak nabawić się anemii czy nie daj Boże czegoś
        gorszego. W wieku był podobnym!
        Co do smoka to jest niemożliwe gdyż odruch ssania zanika w pierwszym roku życia
        i potem smoczek jest dziecku zbędny! Chyba, że rodzice tej dziewczynki starają
        się przedłużyć dziecku okres niemowlęcy ile się tylko da smile Siku pewnie te nie
        musi wołać?
        Dla mnie dziwne!

        • berciakowa Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 22:39

          >
          > Nie obraź się ale jestem ciekawa skąd wiesz, że wszystkie? Zdarzają się różne
          > rzeczy np mój brat był niejadkiem strasznie tracił na wadze, nie tolerował
          > niczego prócz kaszy i moja mama z obawy o jego zdrowie wolała mu tą kaszę z
          > butli dawać niż miałby chłopak nabawić się anemii czy nie daj Boże czegoś
          > gorszego. W wieku był podobnym!
          > Co do smoka to jest niemożliwe gdyż odruch ssania zanika w pierwszym roku życia
          > i potem smoczek jest dziecku zbędny! Chyba, że rodzice tej dziewczynki starają
          > się przedłużyć dziecku okres niemowlęcy ile się tylko da smile Siku pewnie te nie
          > musi wołać?
          > Dla mnie dziwne!

          Używa wózka tak zwanej parasolki, a z tym siku to trochę jakbyś zgadła na
          dłuższą drogę taką ponad 200 km ma zakładanego pampersa, w czasie lotu samolotem
          także miała pampersa. Napoje pije wszystkie przez smoczek mleko, soczki typu
          Kubuś, colę, herbatę, sporadycznie coś wypije ze szklanki ale wtedy tylko przez
          słomkę. Mi żal tego dziecka.
          • zuza-86 Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 07:55
            Cytatberciakowa napisała:

            > Używa wózka tak zwanej parasolki, a z tym siku to trochę jakbyś zgadła na
            > dłuższą drogę taką ponad 200 km ma zakładanego pampersa, w czasie lotu samolote
            > m
            > także miała pampersa. Napoje pije wszystkie przez smoczek mleko, soczki typu
            > Kubuś, colę, herbatę, sporadycznie coś wypije ze szklanki ale wtedy tylko przez
            > słomkę. Mi żal tego dziecka.



            To już jest według mnie coś nie tak albo z dzieckiem albo z rodzicem. Nie wyobrażam sobie przebierać ponad 6 latki z zasikanego pampersa poza tym nie wyobrażam sobie również by tak duże dziecko godziło się od tak na pieluchy! Wózek może i jeszcze ujdzie ale to już raczej nie
          • jakw Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 08:42
            berciakowa napisała:
            > a z tym siku to trochę jakbyś zgadła na
            > dłuższą drogę taką ponad 200 km ma zakładanego pampersa, w czasie
            lotu samolotemtakże miała pampersa.
            Rzeczywiście dziwne. Toalety są przecież w samolotach, a przy
            podróży samochodem można przecież się zatrzymać.
            • franczii Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 08:56
              Ja swojemu 3latkowi zalozylam pampersa na podroz samolotem bo nie wiedzialam
              jeszcze jakie sa jego mozliwosci utrzymania moczu. Zachcialo mu sie przy
              ladowaniusmile Ale z pampersa nie skorzystal i wytrzymal az znalezlismy wc na
              lotnisku. Nastepnym razem juz nie bede zakladac. I z pewnoscia w wieku 6lat tez
              nie.
              • zuza-86 Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 09:15
                CytatHm, skąd w takim razie kilkulatki ssące palce?

                Jest wiele przyczyn ale głównie takie zachowanie jest reakcją na stres wink Według mnie oczywiście

                Cytat
                franczii napisała:

                > Ja swojemu 3latkowi zalozylam pampersa na podroz samolotem bo nie wiedzialam
                > jeszcze jakie sa jego mozliwosci utrzymania moczu. Zachcialo mu sie przy
                > ladowaniusmile Ale z pampersa nie skorzystal i wytrzymal az znalezlismy wc na
                > lotnisku. Nastepnym razem juz nie bede zakladac. I z pewnoscia w wieku 6lat tez
                > nie.


                Ja swojej córce też zakładałam poprzedniej zimy w awaryjnych lub niepewnych sytuacjach właśnie na dalszą podróż bądź dłuższy spacer bez kibelka w pobliżu w głównej mierze dla bezpieczeństwa ale i przy okazji upewniłam się, że córa już ładnie trzyma! Miała pozwolenie na sikanie ale pieluchy po za jedną sytuacją na sankach był czyste i całkowicie zakończyliśmy epizod z nimi!
                Moja córka jest 2 lata młodsza od tej dziewczynki i ładnie kontroluje więc po co 6 latce pampers.

        • jakw Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 08:40
          zuza-86 napisała:

          > Co do smoka to jest niemożliwe gdyż odruch ssania zanika w
          pierwszym roku życia i potem smoczek jest dziecku zbędny!
          Hm, skąd w takim razie kilkulatki ssące palce?
          • mshyde Re: czterolatka i wózek? 13.05.09, 19:28
            U noworodka to odruch czyli nieswiadoma reakcja, u starszego juz
            swiadoma i kontrolowana. Dorosly tez potrafi ssac np pic przez
            slomke, prawda?
            • mama_kotula Re: czterolatka i wózek? 13.05.09, 19:56
              mshyde napisała:
              > Dorosly tez potrafi ssac np pic przez
              > slomke, prawda?

              Dałabym inny przykład, bo picie przez słomkę akurat ze ssaniem nie ma nic wspólnego. W ssaniu pracuje język i sporo mięśni, przy słomce już nie.
    • franczii Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 06:55
      Do tych wszystkich wysmiewajacych 3latki w wozkach, powiedzcie, co robicie w
      sytuacji, gdy wybieracie sie na wycieczke piesza, ponad poldniowa z planem
      pokonania ponad 10km?

      Moj 3latek nie przejdzie 10km choc przyzwyczajony do pieszych wypraw. Ostatnio
      bylismy na spacerze bez wozka i przeszedl 5 km i to wiekszosc biegiem. Ale jesli
      wycieczka dluzsza niz 4 godziny to korzysta z parasolki nie tylko dlatego, ze go
      bola nogi ale tez zmeczony sie w niej zdrzemnie. Nie widze nic zlego w wozeniu
      tak duzego dziecka jesli tylko ma odpowiednia dawke ruchu.
      A z nosidel turystycznych tez nie korzystacie? Jaka roznica czy 4latek jedzie
      parasolka czy na plecach w nosidle?
      • mama_kotula Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 08:26
        Heh, ja zawsze się zastanawiam - odnoszę się w tym momencie tylko i wyłacznie do wożenia dziecka wózkiem np. do przedszkola - dlaczego nikt nie sugeruje matkom wożącym dzieci do przedszkola samochodem, że ich dzieci są leniwe i niesprawne, bo piechotą nie idą. Oraz matkom jadącym z dzieckiem na zakupy samochodem, zamiast popylać do marketu na piechotkę tongue_out. Rozgrzeszone? A intencje przecież te same, żeby było szybko i wygodnie tongue_out


        Woziłam długo, samochodu nie posiadając - podwójny wózek miał duży fajny koszyk o ładowności 18 kilo, bez problemu wchodziły zakupy marketowe tongue_out. Dzieci mam sprawne, nieleniwe, łażą po górach jak stare i wali mi to, co kto sobie myślał i mruczał pod nosem, widząc czterolatka w wózku. A nawet 2 sztuki tychże czterolatków.
        • alabama8 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 08:39
          mama_kotula, popieram.
          Wszystkie te mamusie bezwózkowych dwulatków jeżdżą głównie
          samochodem, a na spacer owszem wychodzą, ale na plac odległy od domu
          o max 50m.

          Niech mi teraz któraś napisze że świadomie zrezygnowała z wózka bo
          dziecko już duże, ma 2 lata, i taka matka teraz idzie z tym 2-
          latkiem na zakupy do sklepu oddalonego o skromny kilometr a potem
          ten kilometr targa siaty idąc wesoło za swoim spacerującym
          dwulatkiem. No która?
          Która swojego bezwózkowego dwulatka ciągnie za rękę 2 kilometry do
          najbliższej przychodni? No która?
          Która nosi na rękach te dwa kilometry swojego czterolatka bo
          dzieciak ma gorączkę i ledwo lezie? No która?

          Żadna! P....one sportsmenki. Dzwonią po chłopa i wsiadają w auto.

          Dlatego mój 6-cio latek ma wózek na czarną godzinę którym jeździ do
          przychodni kiedy jest chory. Do przychodni 500m, a ja sobie nie
          wyobrażam żeby 20 kilowe dziecko nieść na rękach (do przychodni, z
          przychodni do apteki, z apteki do domu).
          • damap Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 09:05
            Alabama8- ŚWIĘTA PRAWDA!!!
          • mw144 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 09:15
            Moja mama ma 65 lat i też jeździ na wózku, ale z innych przyczyn niż
            lenistwo. Dzieci zrezygnowały jak się nauczyły chodzić, czyli ok 1
            roku. Do sklepu mam nie kilometr ,a 3 km, ale za nic by się nie dały
            przypiąć do wózka, wolą już same nieść siatki. Raz Młody wsiadl do
            wózka siostry ciotecznej i kazał się przewieźć jak miał 2,5 roku,
            ale to dlatego, że udawał "małą dzidzię".
            • franczii Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 08:25
              Szczerze mowiac, to nie chcialoby mi sie isc do sklepu 3 km piechota z malym
              dzieckiem. Takie zakupy trwaja chyba ze 3godziny. Ja mniejsze zakupy typu
              pieczywo, mleko, mieso i warzywa zalatwiam raz na dwa dni. Nie chcialoby mi sie
              przemierzac prawie codziennie tej samej trasy. A 3 godziny to sporo czasu i
              mozna go fajnie wykorzystac, zobaczyc cos nowego. Odwalilabym zakupowy obowiazek
              w 40min. samochodem lub rowerem a na spacer udalabym sie w jakies
              atrakcyjniejsze miejsce.
              • ciociacesia sie by nie chciało 11.05.09, 11:07
                chciec to by i mi sie nie chciało, tylko chcenie chceniem a zycie sobie. nie mam
                samochodu wiec ciezko byłoby mi po te zakupy skoczyc samochodem. rowerem? a co
                by dziecko w tym czasie robiło? nianie na en czas wynająć?
                • franczii Re: sie by nie chciało 11.05.09, 15:57
                  ja jezdzilam na zakupy rowerem z roczniakiem w foteliku. Wiem, ze nie zawsze
                  jest wybor. Ja tez kiedys tez do dyspozycji mialam tylko wlasne nogismile
          • hellious Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 10:21
            O porzepraszam, mimo ze ja nadal wozkowa, to czesto chodzimy piechota i moj
            niespelna dwulatek zapierdzielal ostatnio ze mna 3 klocki i jakos na raczki nie
            chcial, wiec nie zawsze trzeba tego dwulatka ciagnac za reke do przychodni,
            niektore same idatongue_out
          • tusia-mama-jasia Re: czterolatka i wózek? 10.05.09, 22:12
            Ja.
            Synek 2,5 roku, wozek dawno sprzedany, dziecię łoi zarówno w terenie
            płaskim jak i po górach. 2km to zaden dystans dla niego, bo robi i
            7, i na wyjazdach 10 nawet czasami - oczywiscie wtedy nie bez
            przerwy, tylko z przerwą na posilek.
            Samochodu nie mam, prawa jazdy tez - z wyboru, z zakupow wracam
            zwykle z plecakiem, a nie siatami, prowadzac synka za reke i
            rozmawiamy sobie jak zawsze w trasie, na place zabaw chodzimy rozne,
            czasem gdzies podjedziemy autobusem jak trzeba dotrzec na godzine, a
            w sytuacjach awaryjnych sa taksowki. I wcale nie jestem sportsmenką,
            po prostu oboje z synkiem mamy zdrowe nogi, wiec czemu mamy ich nie
            uzywac? Zawsze duzo chodziłam, synek przejął ten styl i uważa to za
            oczywiste. Proste jak drut, a jakie zdrowe!
        • figrut Kotula 08.05.09, 09:53
          Trudno nie przyznać Ci racji, ale właśnie w wypadku, kiedy człowiek na zakupy
          się wybiera. Ja zawsze byłam wygodna i dlatego też wózek trzymałam, aby mieć w
          co zakupy zapakować, zamiast ciągnąć parę kilogramów ręcznie. Z tego też powodu
          co drugi dzień zawożę dzieciaki do przedszkola samochodem, bo co drugi dzień
          robię dość ciężkie zakupy. Zimą miałam dodatkowo inny powód. Do samochodu
          pakowałam ich w przedszkolnych ciuchach zarzucając bluzy na grzbiety, a kurtki,
          rękawiczki i ciepłe, wiązane buty zabierałam pod pachę wchodząc do przedszkola.
          Było szybko w domu i szybko w przedszkolu, bez długiego ubierania i długiego
          rozbierania. Zawożę młodych i już nie wracając do domu jadę do polomarketu i
          biedronki. Z tego też powodu na początku przedszkola wcale mnie nie dziwiło, że
          dziecko wożą w wózku do przedszkola, bo zawsze to dobry pretekst do zapakowania
          w nim zakupów kiedy już się młode w przedszkolu zostawi (market na przeciw
          przedszkola po drugiej stronie ulicy). Bratowa na wsi też długo wózka używała,
          bo do sklepu daleko, a zawsze łatwiej 5 latka do wózka wpakować, zakupy w
          wózkowy koszyk i człowiek się nie umęczy dźwigając pakunki i prowadząc dziecko
          na ulicy za rękę.
          • anyx27 Re: Kotula 08.05.09, 10:13
            Żal tych dzieciaków, które w wóżkach jeżdżą w wieku 3-4-5l. To jest
            niezdrowe z wielu względów - to po pierwsze. a co do wygody, to
            dla starszych dzieci są rowerki. a jak mamusia wsadza dzieciaka do
            wózka, bo jej tak jest wygodniej, to może niech ubierze też pampersa
            i da flaszkę do łapy, bo tak jest wygodniej.My też jeździmy na
            wycieczki, chodzimy na zakupy itd. na dłuższe wycieczki zabieramy
            często rower, a jeśli nie mamy i mała się zmęczy (baaaaardzo
            rzadko, bo nauczona jest chodzić - nigdy nie robiliśmy z niej
            kaleki), to odpoczywamy, albo tata bierze na chwilę na barana tongue_out
            wózki z założenia są dla dzieci, które nie umieją chodzić lub
            dopiero zaczęły i jeszcze nie są gotowe na dłuższe spacery. Tak
            samo jak smoczki i butelki są dla niemowlaków, które nie umieją jeść
            łyżeczką.

            a skoro to tylko o wygodę chodzi, to przciez jak dziecko bedzie
            mieć 7 lat też się nic nie zmieni -trzeba będzie nadal chodzic na
            zakupy, na wycieczki itd. i nadal w wózku?
            • franczii Re: Kotula 08.05.09, 14:30
              Wytlumacz mi prosze, bo nadal nie rozumiem jaka jest roznica pomiedzy tym, ze
              dziecko po 5km piechota przysiadzie na chwile w wozku a tym, ze zostanie
              poniesione na barana.
              Tym bardziej nie rozumiem roznicy pomiedzy niesieniem na barana a niesieniem w
              nosidle turystycznym. Tu na plecach i tu przy czym w nosidle wygodniej i dla
              dziecka i rodzica. Sprobuj sobie poniesc wykonczonego zasypiajacego 3latka na
              barana. Mam na swiezo takie doswiadczenie i nikomu nie polecam. Poza tym na
              dluzsza wycieczke zabiera sie tez plecaki wiec zycze przyjemnej przechadzki z 25
              kg i na maksa niewygodnym ciezarem na plecach.
              Na rowerach tez jezdzimy, ale tylko tam, gdzie sa sciezki, nie wpychamy sie
              rowerami gdzie jest miejsce wylacznie dla pieszych tylko dlatego, zeby nie
              narazic na ludzkie wspolczucie naszego 3latka i nie odkladamy zobaczenia
              interesujacych nas mniejsc tylko dlatego, ze dziecko jeszcze na wlasnych nogach
              tam nie dojdzie.
              Co do odpoczywania, to odpoczywa sie tez w miare mozliwosci ale zawsze jest
              jakis plan do wykonania jakas trasa, jakis szlak i jakas meta, schronisko z
              zarezerwowanym posilkiem i do domu przed nocka wypadaloby wrocic, prawda? Poza
              tym czy sie dziecko przekima godzinke w wozku czy na trawce, nie widze zadnej
              roznicy.
              I nikt mi nie wmowi, ze mam leniwe i nieruchawe kalekie dziecko, cos takiego
              wlasnie sugerujesz, bo nie potrafi przejsc w ciagu dnia 20km i zamiast tego
              przejdzie polowe.
              • franczii Re: Kotula 08.05.09, 14:36
                >Sprobuj sobie poniesc wykonczonego zasypiajacego 3latka na
                barana. Mam na swiezo takie doswiadczenie i nikomu nie polecam.

                A wlasciwie znosic go z gorskiego szlaku. Bardzo nieprzyjemne i niebezpieczne.
                • intuicja77 Re: Kotula 11.05.09, 08:18
                  masz całkowita rację!
                  Dużo bezpieczniej zjechać z górskiego szlaku wózkiem parasolką!
                  • franczii Re: Kotula 11.05.09, 08:22
                    Nie, z dzieckiem w nosidle turystycznym zamiast na barana. Zachecam do
                    dokladniejszej lekturysmile
            • jakw Re: Kotula 08.05.09, 15:33
              Anyx, wózek ma to do siebie, że i zakupy można jeszcze tam wrzucić i
              zawiesić - w przeciwieństwie do dziecinnego rowerka. Weź też pod
              uwagę, że nie każdy tatuś czy mamusia mają kręgosłup w odpowiednim
              stanie, żeby tachać dziecko na barana. Smoczki, butelki czy pampersy
              to trochę inny kaliber.
              A wiesz jaka różnica jest m-y dzieckiem 4-letnim a 7-letnim? To
              ostatnie to może nawet ci trochę zakupów po niesie, a z 4-letnim
              samobieżnym to będziesz szła te 500 m 2 godziny z siatami i jeszcze
              łapała 3-cią ręką wink
              • anyx27 Re: Kotula 08.05.09, 17:46
                jakw napisała:

                > Anyx, wózek ma to do siebie, że i zakupy można jeszcze tam wrzucić
                i
                > zawiesić - w przeciwieństwie do dziecinnego rowerka. Weź też pod
                > uwagę, że nie każdy tatuś czy mamusia mają kręgosłup w odpowiednim
                > stanie, żeby tachać dziecko na barana. Smoczki, butelki czy
                pampersy
                > to trochę inny kaliber.
                > A wiesz jaka różnica jest m-y dzieckiem 4-letnim a 7-letnim? To
                > ostatnie to może nawet ci trochę zakupów po niesie, a z 4-letnim
                > samobieżnym to będziesz szła te 500 m 2 godziny z siatami i
                jeszcze
                > łapała 3-cią ręką wink

                nie nosze mojej córki na barana, zakupy robimy w sklepie osiedlowym
                9nie sądzę, że masz do najblizszego sklepu więcej niż 500m, chyba,
                ze mieszkasz na jakimś odludziu), po większe jeżdzimy czasem autem
                (ja nie mam prawa jazdy), a najczesciej zamawiamy przez net.

                Rozumiem, że można wozić 2-letnie dziecko w wózku, ale nie
                rozumiem, jaka jest różnica, jesli chodzi o zdolności
                przemieszczania się, miedzy dzieckiem 4-letnim, a dorosłym. takie
                dziecko ma nogi i umie chodzić (nie mówimy o dziecku
                niepełnosprawnym, tylko zdrowym).
                • 3-mamuska anyx 08.05.09, 19:45
                  no wlasnie jaka madra samochodem i przez neta zakupy robi to nawet z rocznym
                  mozna wyjsc na spacer lub po bulki do sklepiku na rogu ale nie jak matka z pracy
                  z zakupami goni do domu to co innego
                  • anyx27 Re: anyx 08.05.09, 20:57
                    3-mamuska napisała:

                    > no wlasnie jaka madra samochodem i przez neta zakupy robi to nawet
                    z rocznym
                    > mozna wyjsc na spacer lub po bulki do sklepiku na rogu ale nie jak
                    matka z prac
                    > y
                    > z zakupami goni do domu to co innego

                    tak, tak, wierzę, że ty robisz z dzieckiem 15km w jedną stronę do
                    sklepu.
                • franczii Re: Kotula 09.05.09, 07:55
                  ale nie
                  > rozumiem, jaka jest różnica, jesli chodzi o zdolności
                  > przemieszczania się, miedzy dzieckiem 4-letnim, a dorosłym.

                  Roznica w sposobie przemieszczania jest i to spora. Na krotszych odcinkach np.
                  do 5km nie ma ona znaczenia ale przy wycieczce pieszej calodniowej ma i to
                  jakie. Dziecko nie potrafi ocenic i dostosowac swoich mozliwosci do odleglosci i
                  nie potrafi ocenic stopnia trudnosci spaceru. Dorosly, ktory wie, ze czeka go 3
                  godzinny marsz nie rusza sprintem tylko idzie raczej wolnym krokiem i utrzymuje
                  spokojny rytm. To samo robi dorosly, ktory wie, ze czeka go 1,5 godz.
                  wspinaczka. A dziecko nie rozumie jeszcze, ze powinno gospodarowac swoimi
                  silami, dlaczego powinno to robic i jak. Mojemu 3latkowi zaczynamy to tlumaczyc
                  ale jeszcze nie jest gotowy aby tego od niego wymagac. Moj syn zrywa sie na
                  spacerach biegiem czy to jest na plaskim czy pod gorke. Po kilkuset metrach
                  zatrzymuje sie zmeczony i odpoczywa, potem znow do przodu biegiem i tak do
                  zupelnej utraty sil. W tym roku odkryl ze jesli sie biegnie pod gorke, to nie
                  przebiegnie nawet kilkuset metrow jak po plaskim. Niech sam zdobywa takie
                  doswiadczenia. A ja z wlasnego doswiadczenia wiem, co to znaczy wyczerpac swoje
                  sily z powodu zlego gospodarowania nimi. W zeszlym roku bylam na rowerowej
                  wycieczce. Przejechac 70 km to dla mnie zaden problem ale na terenie plaskim,
                  ewentualnie z malym stopniem nachylenia na krociutkich odcinkach. Tamtym razem
                  wiedzialam, ze czeka nas 2,5 km odcinek w nachyleniu ale nie majac doswiadczenia
                  w jezdzie pod gorke przecenilam sie, stracilam oddech i nie pozbieralam sie do
                  konca dnia. Nie udalo mi sie zregenerowac sil nawet na dluzszym postoju. Potem
                  bylo juz na plask ale ja czulam sie ciagle na granicy wyczerpania, ledwo co
                  dojechalam do celu chyba tylko sila woli i bez zadnej frajdy. Tak samo czuje
                  sie moj syn po 3 godzinach zrywow tyle ze on jest dzieckiem i wedruje do wozka
                  lub nosidla.
                  A jeszcze czy do 7 lat bedzie jezdzil wozkiem. Chodzilam z moim tata po gorach
                  na kazdych wakacjach. Cala rodzina chodzilismy. Jako 4latka prawie caly dzien
                  siedzialam u taty na barana. Nie zrobilo to ze mnie kaleki. W wieku 7 lat te
                  same szlaki przemierzylam na wlasnych nogach a miejsce na barana zajal mlodszy
                  brat, ktory w kilka lat pozniej tez wedrowal na wlasnych nogach. Wyroslismy
                  wszyscy na niezlych piechurow i zamilowanie do wedrowek wpajamy wlasnym
                  dzieciom a wozek i nosidlo w tym nam pomagaja.
                • jakw Re: Kotula 09.05.09, 08:05
                  anyx27 napisała:

                  > po większe jeżdzimy czasem autem (ja nie mam prawa jazdy), a
                  najczesciej zamawiamy przez net
                  I dlatego pewnie nie jesteś w stanie zrozumieć, że niektórzy
                  wszystkie zakupy robią na piechotę. I w dodatku muszą to zrobić. I
                  na dokładkę te większe zakupy robią w sklepie oddalonym o kilometr,
                  a nie o 100 metrów. Skoro wyobraźnia szwankuje, proponuję ćwiczenie:
                  wybierz się z dzieciakiem sama do sklepu oddalonego o kilometr, zrób
                  zakupy na 3 dni, a potem wróć.

                  > nie rozumiem, jaka jest różnica, jesli chodzi o zdolności
                  > przemieszczania się, miedzy dzieckiem 4-letnim, a dorosłym
                  To proponuję kolejne ćwiczenie: z 4-letnim dzieckiem na 20-
                  kilometrową wycieczkę.
                  • anyx27 Re: Kotula 09.05.09, 23:27
                    jakw napisała:

                    > anyx27 napisała:
                    >
                    > > po większe jeżdzimy czasem autem (ja nie mam prawa jazdy), a
                    > najczesciej zamawiamy przez net

                    > I dlatego pewnie nie jesteś w stanie zrozumieć, że niektórzy
                    > wszystkie zakupy robią na piechotę. I w dodatku muszą to zrobić. I
                    > na dokładkę te większe zakupy robią w sklepie oddalonym o
                    kilometr,
                    > a nie o 100 metrów. Skoro wyobraźnia szwankuje, proponuję
                    ćwiczenie:
                    > wybierz się z dzieciakiem sama do sklepu oddalonego o kilometr,
                    zrób
                    > zakupy na 3 dni, a potem wróć.

                    nie robie zakupów na 3dni wsklepie oddalonym o km, ale chodze na
                    poczte z paczkami (ok.30-50szt) ok. 700m z dzieckiem. mam dwie
                    torby zawieszone przez ramiona. wyglądam jak Rumun wink chodze tak
                    kilka razy w tyg. z dzieckiem. DA SIĘ!

                    >
                    > > nie rozumiem, jaka jest różnica, jesli chodzi o zdolności
                    > > przemieszczania się, miedzy dzieckiem 4-letnim, a dorosłym
                    > To proponuję kolejne ćwiczenie: z 4-letnim dzieckiem na 20-
                    > kilometrową wycieczkę.

                    Bywamy na wycieczkach praktycznie co weekend. może nie 20km, ale
                    1015km standardowo. DA SIĘ. a jak według ciebie 4-latek nie daje
                    rady, to od jakiego wieku dziecko jest na to gotowe? 7,8,10 lat?
                    • anyx27 Re: Kotula 09.05.09, 23:28
                      > Bywamy na wycieczkach praktycznie co weekend. może nie 20km, ale
                      > 1015km- miało byc oczywiscie 10-15km, standardowo. DA SIĘ.
                    • franczii Re: Kotula 11.05.09, 06:42
                      > Bywamy na wycieczkach praktycznie co weekend. może nie 20km, ale
                      > 1015km standardowo. DA SIĘ. a jak według ciebie 4-latek nie daje
                      > rady, to od jakiego wieku dziecko jest na to gotowe? 7,8,10 lat?

                      U mnie akurat cos takiego sie nie da z powodow o ktorych pisalam. Taki
                      temperament. Mysle, ze jesli dziecko przebiegnie 5 lub wiecej km samo to kolejny
                      mozna mu pozwolic przejechac w wozku lub nosidle bez obaw o zdrowie, o to ze len
                      lub kaleka. Wy sobie wtedy bierzecie na barana a my wieziemy, rezultat jest
                      identyczny. Poza tym widac tez czy, dziec robi postepy. Sezon dlugasnych
                      wycieczek zaczal sie niedawno a trening czyni mistrza. Jestem pewna, ze moj syn
                      we wrzesniu bedzie w stanie przejsc ponad 10km na wlasnych nogach. W przyszlym
                      roku jako 4latek bedzie chodzil jeszcze wiecej. Moze zacznie przechodzic nawet
                      cala trase a moze nie i wtedy bedziemy uzywac wozka lub nosidla. W wieku 5 lat
                      juz raczej nie beda potrzebne.
                    • jakw Re: Kotula 11.05.09, 19:07
                      anyx27 napisała:

                      > a jak według ciebie 4-latek nie daje
                      > rady, to od jakiego wieku dziecko jest na to gotowe? 7,8,10 lat?
                      Podam na przykładzie starszej: jako 4-latek przy przejściu 2-3 km
                      marudziła, w wieku lat 6-7 spokojnie już robiła te 10 czy 15 km. W
                      wieku lat 12 zasuwa całkiem nieżle po górach (i to od kilku lat).
                      Myślę, że gdyby jej zaaplikować wycieczkę 20 km w wieku lat 4 to na
                      żadną następną pewnie by nie poszła.
                      PS
                      Znam dziecko, które w wieku lat 4 dzielnie przeszło kilkanaście km
                      po górach, po czym stwierdziło, że ma w pewnej części ciała "te
                      wasze wycieczki".
            • 3-mamuska any 08.05.09, 19:41
              do super maketu tez rowerem i rowerem po sklepie jezdzisz bo ja ostanio widialm
              taka madra mamuske i ludzi ktorym ok 3 letnie dziecko jezdzilo po nogach a
              mamuska z koszykiem dogonic nie mogla,chore jezdzenie po chodnikach i na rowewch
              kilka lat temu moj 3 latek jechal na rowerze ze 3 metry z przodu i zatrzymala
              sie policja kazali malego wziasc za reke i posci na rowek dopiero w ogrodzonym
              parku.
              • anyx27 Re: any 08.05.09, 20:54
                3-mamuska napisała:

                > do super maketu tez rowerem i rowerem po sklepie jezdzisz bo ja
                ostanio widialm
                > taka madra mamuske i ludzi ktorym ok 3 letnie dziecko jezdzilo po
                nogach a
                > mamuska z koszykiem dogonic nie mogla,

                nie napisalam, ze do marketu jezdze rowerem. po pierwsze domarketu
                jezdze rzadko - raz w miesiacu - samochodem, po drugie jak nie
                mialam samochodu jezdzilam autobusem, bo mialam daleko.

                chore jezdzenie po chodnikach i na rowewc
                > h
                > kilka lat temu moj 3 latek jechal na rowerze ze 3 metry z przodu i
                zatrzymala
                > sie policja kazali malego wziasc za reke i posci na rowek dopiero
                w ogrodzonym
                > parku.

                jasne wink ciekawe w jakim mieście to taki nadmiar policjantów, że
                zajmuja się dziećmi jeżdżacymi na rowerkach. poza tym dziecko ma
                prawo jeździć rowerkiem po chodniku - takie są przepisy.
                • 3-mamuska Re: any 11.05.09, 12:09
                  no wlasnie ze tu policjanci bardzo dbaja o bezpieczenstwo dzieci, wyjazdzali po
                  malutku z bocznej droga i zatrzymali sie byli bardzo mili powiedzieli ze
                  martwia sie tylko czy maly sie zatrzyma czy wiedzie pod kola i powiedzieli ze
                  lepiej jesli maly do parku dojdzie na nogach za reke a w parku pojezdzi i o
                  zgrozo tu duzo dzieci chodzi na smyczach dla bezpieczenstwa i jest to zupelnie
                  normalne
                  • anyx27 Re: any 11.05.09, 17:06
                    3-mamuska napisała:

                    > no wlasnie ze tu policjanci bardzo dbaja o bezpieczenstwo dzieci,
                    wyjazdzali po
                    > malutku z bocznej droga i zatrzymali sie byli bardzo mili
                    powiedzieli ze
                    > martwia sie tylko czy maly sie zatrzyma czy wiedzie pod kola i
                    powiedzieli ze
                    > lepiej jesli maly do parku dojdzie na nogach za reke a w parku
                    pojezdzi

                    a teraz to wszystko jasne. myslalam, ze gdzies sa policjanci, którzy
                    nie mają co robić, tylko ścigac malych rowerzystów wink u nas we
                    wrocławiu na 200.000 ludzi jest 1 radiowóz, więc trudno spotkać
                    policjantów pilnujących porządku.

                    i o
                    > zgrozo tu duzo dzieci chodzi na smyczach dla bezpieczenstwa i jest
                    to zupelnie
                    > normalne

                    masz rację, o zgrozo! choc dla niektórych to norma - smycz,
                    kaganiec, przywiązywanie do wózka.
        • peresia Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 10:16
          Kotula, jest zasadnicza róznica w wożeniu dziecia wózkiem do
          przedszkola, które oddalone jest od domu 200m, a wożenie samochodem
          z drugiego końca miasta na przykład.
          Osobiście moja czterolatka ma jeszcze spacerówkę, ale uzywam jej
          bardzo sporadycznie, np. ostatnio szłysmy na działkę oddaloną od
          naszego domu o dobre 2km w jedną stronę, a Młoda była osłabiona po
          jelitówce, na bank by nie zaszła, a nosić nie zamierzam, kręgosłup
          mam jeden. Normalnie idzie pieszo bez problemu, albo jedzie na
          rowerze.
          Za to w grupie Młodej jest dziewczynka lat ponad cztery, zdrowa na
          ciele i umyśle, którą mama codziennie wozi do i z przedszkola w
          wózku, a przedszkole oddalone jest od ich bloku niecałe 200m. W
          zimie jak jest śnieg też ją wozi, bo się boi, że dziecko się
          pośliźnie i upadnie...
          • mama_kotula Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 10:36
            CytatKotula, jest zasadnicza róznica w wożeniu dziecia wózkiem do
            przedszkola, które oddalone jest od domu 200m, a wożenie samochodem
            z drugiego końca miasta na przykład.


            ALe ja nie mówię o wożeniu z drugiego końca miasta. Ja mówię o podwożeniu dziecka samochodem po drodze do pracy do przedszkola oddalonego o kilkaset metrów.
            Zgodnie z zasadą tego forum, powinno się najpierw odprowadzić dziecko na nogach, aby sie nie rozleniwiło, a potem wrócić się do domu i pojechać samochodem do pracy.
            Pokaż mi chociaż jedną osobę, która tak robi.
            • anyx27 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 10:39
              mama_kotula napisała:

              > CytatKotula, jest zasadnicza róznica w wożeniu dziecia wózkiem do
              > przedszkola, które oddalone jest od domu 200m, a wożenie samochodem
              > z drugiego końca miasta na przykład.

              >
              > ALe ja nie mówię o wożeniu z drugiego końca miasta. Ja mówię o
              podwożeniu dziec
              > ka samochodem po drodze do pracy do przedszkola oddalonego o
              kilkaset metrów.
              > Zgodnie z zasadą tego forum, powinno się najpierw odprowadzić
              dziecko na nogach
              > , aby sie nie rozleniwiło, a potem wrócić się do domu i pojechać
              samochodem do
              > pracy.
              > Pokaż mi chociaż jedną osobę, która tak robi.

              Ale to jest troszkę inna sytuacja, bo tutaj nie chodzi o dziecko,
              tylko o to, że potem jedziesz do pracy. a jak ty idziesz z tym
              wózkiem i zostawiasz dziecko w przedszkolu, to potem jedziesz tym
              wózkiem do pracy??? czy wracasz do domu? śmiesznie musisz wyglądać tongue_out
              • mama_kotula Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 10:40
                Wali mi, skarbie, że wyglądam śmiesznie z pustym wózkiem smile
                Dla twojej wiadomości - wózek zostawiałam w przedszkolu, jeśli nie szłam na zakupy.
                • anyx27 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 11:08
                  mama_kotula napisała:

                  > Wali mi, skarbie, że wyglądam śmiesznie z pustym wózkiem smile
                  > Dla twojej wiadomości - wózek zostawiałam w przedszkolu, jeśli nie
                  szłam na zak
                  > upy.
                  >

                  ja napisałam, ze śmiesznie musisz wyglądać w tym wózku, a nie z
                  nim tongue_out bo napisałaś, że to to samo, co auto, wiec domyślam się nim
                  jeździsz wink

                  • mama_kotula Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 11:10
                    Nie wykręcaj kota ogonem smile
                    Motywy wożenia wózkiem i samochodem do przedszkola są identyczne - szybkość oraz wygoda.
                    Pod tym względem się to w ogóle nie różni smile
          • luna333 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 10:36
            200m to pewnie że przesada ale spróbuj kilometr albo półtora o 6
            rano gdy dziecko 15 min wcześniej wstało z ciepłego wyreczka a na
            dworzu np. leje deszcz albo jest śnieżyca a ty się spieszysz do
            pracy i za chwilę tą samą trasę będziesz też biegiem pokonywać-
            pewnie że można a nawet pewnie trzeba/ po prostu rewelacja smile i to
            codziennie 4 razy dziennie dla mamy hehe w ciągu kilku m-cy schudłam
            15 kg- polecam smile na szczęście już niedługo bo robię prawko i
            problem wózka się rozwiąże na rzecz większego i takiego gdzie się
            woda na głowę nie leje
            • zuza-86 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 11:04
              luna333 napisała:

              > 200m to pewnie że przesada ale spróbuj kilometr albo półtora o 6
              > rano gdy dziecko 15 min wcześniej wstało z ciepłego wyreczka a na
              > dworzu np. leje deszcz albo jest śnieżyca a ty się spieszysz do
              > pracy i za chwilę tą samą trasę będziesz też biegiem pokonywać-
              > pewnie że można a nawet pewnie trzeba/ po prostu rewelacja smile i to
              > codziennie 4 razy dziennie dla mamy hehe w ciągu kilku m-cy schudłam
              > 15 kg- polecam smile na szczęście już niedługo bo robię prawko i
              > problem wózka się rozwiąże na rzecz większego i takiego gdzie się
              > woda na głowę nie leje

              Kurcze 10 kg to bym zrzuciła smile może zacznę robić trasy "na około" bo dla mnie i
              mojej córki odległość 1 km to żadna odległość ale to akurat zależy od dziecka!
              Poza tym nie odbierz tego jako czepianie się ale można spróbować nieco
              wcześniej z dzieckiem wstawać to zaoszczędzi się stresu i zdrowia wink
              • mama_kotula Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 11:09
                CytatPoza tym nie odbierz tego jako czepianie się ale można spróbować nieco wcześniej z dzieckiem wstawać to zaoszczędzi się stresu i zdrowia wink

                Wiedziałam, że ta cudna rada się w końcu w wątku pojawi.
                Już widzę, jak te tabuny matek nastawiają budzik na szóstą i budzą dziecię, aby wyjść pół godziny wcześniej "dla zdrowia i braku stresu". LOL LOL LOL. Już widzę jak mi się znacząco zmniejszy stres, kiedy będę musiała z rana jeszcze zaliczać focha wyrwanej ze snu czterolatki. Ale w sumie mogę jej powiedzieć, że to dla jej zdrowia i dobra tongue_out
                Tyle, że mi się nie chciało. Ani wstawać wcześniej, ani budzić dziecka wcześniej tongue_out
                • luna333 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 11:26
                  hehe ja piszę że o 6 wychodzą z domu - mój budzik dzwoni o 5 rano smile
                  koleżanka sugeruje żeby wstawać jeszcze wcześniej dla zdrowia???!!!!
                  sen jest zdrowy - człowiek chronicznie niewyspany choruje/
                • zuza-86 Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 07:47
                  mama_kotula napisała:

                  > Wiedziałam, że ta cudna rada się w końcu w wątku pojawi.
                  > Już widzę, jak te tabuny matek nastawiają budzik na szóstą i budzą dziecię, aby
                  > wyjść pół godziny wcześniej "dla zdrowia i braku stresu". LOL LOL LOL. Już wid
                  > zę jak mi się znacząco zmniejszy stres, kiedy będę musiała z rana jeszcze zalic
                  > zać focha wyrwanej ze snu czterolatki. Ale w sumie mogę jej powiedzieć, że to d
                  > la jej zdrowia i dobra tongue_out
                  > Tyle, że mi się nie chciało. Ani wstawać wcześniej, ani budzić dziecka wcześnie
                  > j tongue_out

                  Na prawdę nie wiem skąd w was tyle agresji! Ta wypowiedź nie miała na celu pouczenia cię bądź nakazania ci robić tak jak ja! To była tylko propozycja nic więcej! Jeśli uraziłam to przepraszam wink
                  U mnie gdy o 5 rano "zadrynda" mój budzik to nie ja mam problem z córką i budzeniem jej tylko córka ma problem ze mną! xD Córce zawsze czytam przed snem i z reguły ok 21 już śpi także i ze wstawaniem nie ma kłopotu wink Ze mną to niestety inna historia.....
              • luna333 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 11:13
                sugerujesz że mam dziecko budzić o 5 rano???? a ja mam wstawać o 4???
                i w imię czego??? że kogoś to kłuje w oczy? co innego spacer a co
                innego sprint - skoro ja prawie biegnę to dziecko chyba by frunęło
                za mną - w imię czego? a ja właśnie wolę żeby pospało do tej 5.45
                zważywszy że będzie w tym przedszkolu od 7 do 17.30 a potem jeszcze
                trasa powrotna do domu/codziennie/ w imię czego mam wykańczać
                dziecko- się pytam - wcale nie chcę żeby moje dziecko schudło 10kg
              • jakw Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 15:43
                zuza-86 napisała:

                > luna333 napisała:
                >
                > > 200m to pewnie że przesada ale spróbuj kilometr albo półtora
                o 6
                > > rano
                gdy dziecko 15 min wcześniej wstało z ciepłego wyreczka
                (...)
                > Poza tym nie odbierz tego jako czepianie się ale można
                spróbować nieco
                > wcześniej z dzieckiem wstawać
                to zaoszczędzi się stresu i
                zdrowia wink
                Wiesz, to jest 200% czepianie się. Zakładając, że Luna ciągnie
                dziecko do przedszkola o 6 rano, dziecko wstało 5.45, to zgadnij , o
                której wstała Luna. Rozumiem, że codziennie wstajesz co najmniej 15
                minut wcześniej niż ona.
                • luna333 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 15:51
                  na szczęście niedawno tatuś zmienił godziny pracy i teraz dziecko
                  wstaje o 6 rano a wychodzi o 6.30 najpóźniej smile i nie jest już
                  pierwszym dzieckiem w przedszkolu - oczywiście tatuś wiezie dziecko
                  wózkiem bo w przeciwnym razie młody nadal by musiał wychodzić koło 6
                  rano/ u mnie się nie zmieniło - no wstaję 5.15 smile
                  pozdrv pędzę po dziecko
          • mama_kotula Przykład z działką 08.05.09, 10:39
            Jest znaczna różnica, bo na działkę nie musisz przyjśc o określonej godzinie - a do przedszkola teoretycznie musisz (śniadanie) nie mówiąc o tym, że potem pędzisz do pracy na przykład na 8:00.

            Idąc na działkę możesz sobie pozwolić na zatrzymanie się przy każdym kamyczku, masz czas na ewentualnego focha i posiedzenie na krawężniku (taak, wiem, dzieci które nie jeżdżą wózkiem NIGDY nie foszą tongue_out). Idąc do przedszkola, a potem do pracy, czas jest kwestią kluczową.
            • peresia Re: Przykład z działką 08.05.09, 12:29
              W moim przypadku raczej niespecjalnie - 2/3 drogi idzie się przez
              działki alejkami, na których nie uświadczysz ani kawałka ławki, ani
              tymbardziej krawężnika, do tego w jedną stronę cały czas pod górkę.
              Młodą wiozłam wczoraj, od tygodnia mało co jadła, od dwóch dni nie
              wymiotuje, ani nie ma biegunki, jest bardzo osłabiona i żadne
              kamyczki, kwiatuszki i patyczki, tudzież przystawanie, przykucanie
              nie dodałoby jej sił.
              Jak jest zdrowa, to maszerujemy, nieraz i dwa razy dziennie.
          • jakw Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 15:39
            peresia napisała:

            > Kotula, jest zasadnicza róznica w wożeniu dziecia wózkiem do
            > przedszkola, które oddalone jest od domu 200m, a wożenie
            samochodem
            > z drugiego końca miasta na przykład
            Ale co w przypadku gdy nie ma się samochodu, a trzeba pokonać np.
            600 metrów?
            Bo my do przedszkola mamy te 200 czy 300 metrów i wózka nie używamy.
            Ale do przychodni, która była oddalona o jakieś 10-15 minut piechotą
            to jednak wózek czasem się przydawał.
            • anyx27 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 17:49
              jakw napisała:

              > Bo my do przedszkola mamy te 200 czy 300 metrów i wózka nie
              używamy.
              > Ale do przychodni, która była oddalona o jakieś 10-15 minut
              piechotą
              > to jednak wózek czasem się przydawał.

              ja mam przedszkole jakiś km od domu - spacerkiem z dzieckiem 15min.
              czasami, jak mąż jedzie rano do pracy, podwozi małą. ja ją odbieram
              i wracamy do domu na piechotę, czasem z rowerem lub hulajnogą. czy
              naprawdę uważasz, że dziecko nie przejdzie do tej przychodni, gdzie
              zajmuje to 15minut???

              • jakw Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 08:36
                anyx27 napisała:

                > czy
                > naprawdę uważasz, że dziecko nie przejdzie do tej przychodni,
                gdzie
                > zajmuje to 15minut???
                Zależy jak chore. Prawdę mówiąc ze 2 m-ce temu jak byłam chora i
                ledwo trzymałam się na nogach to do lekarza pojechałam taryfą. Nogi
                się pode mną uginały.
                A jak zdrowa i jest to wizyta tzw. rutynowa te 15 minut piechotą
                (dla mnie samej) to pewnie zmieni się w conajmniej 30, a może 40. I
                nie pisz mi , że powinnam wcześniej wyjść z dzieckiem, bo w takich
                przypadkach i tak muszę się zrywać z pracy.
      • damap Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 09:02
        franczii- odpowiedź jest prosta, mamy wyśmiewające 3 latki w
        wózkach po prostu widocznie na dalekie wycieczki piesze się nie
        wybierają ze swoimi 3 latkami wink
        Mój 2,5 latek jest bardzo energiczny, na bliskie spacery wózka nie
        bierzemy, mały biega na placu zabaw, gania za piłką, jeździ na
        jeździku, zjeżdża ze zjeżdzalni, ale mimo to w sytuacjach
        koniecznych (np. większe zakupy, wycieczka całodniowa, wyjście do
        Kościoła) używamy wciąż wózka i pewnie przez najbliższy rok też
        będziemy z niego korzystać i nie widzę nic w tym złego. Pod wózek
        można zapakować prowiant, zabawki, ubrania na zmianę, wodę i wiele
        innych niezbędnych rzeczy. Wolę pchać niż nosić na plecach. Trzeba
        sobie ułatwiać życie a nie utrudniać. Czy jak robicie wieksze
        zakupy w hipermarkecie to idziecie na piechotę i wracacie z siatami
        na głowie czy podjeżdżacie samochodem? I czy to nie jest
        wygodnictwo? A i owszem. To samo dotyczy wózka, czasem jest po
        prostu niezbędny.
    • iwona335 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 08:12
      Zaczynając ten wątek nie myślałam o dziecku chorym czy upośledzonym
      fizycznie, ale o pełnej życia i wigoru czterolatce, która biega i
      bawi się jak inne dzieci i nie zamierzam jej podwozić wózkiem do
      szkoły. Korzystamy z wózka na dłuższych spacerach i wypadach,a
      chodzimy namiętnie i dużo i nie wiem, czy te dzielne 3 - 4 latki,
      które wędrują od chwili ukończenia 1 roku byłyby w stanie przejść
      taki dystans samodzielnie.
    • maria70 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 08:23
      nie rozumiem oburzenia, a co w tym złego, ze nawet 4 latek jeździ na
      wózku, są wóżki do 29 kg i nie są to inwalidzkie wózki, moja córa ma
      3 latka i czasem domaga się wóżka, co w tym złego? jesczez się
      nachodzi i na biega w zyciu, ludzie troche luzu
      • olimpia_b81 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 08:39
        ja nie wiem w czym tu problem?
        ja woze 3 latke jak jest taka potrzeba np
        jestesmy w ruchliwym,pelnym ludzi miejscu,
        po co miec oczy naokolo glowy jak mozna wsadzic do wozka i po
        sprawie?
        jak ide na zakupy-sorry ale ona,siatki to jak dla mnie przesada,
        za leniwa jestem,
        jak jedziemy gdzies gdzie jest duzo chodzenia-przeciez nosic jej nie
        bede bo ma prawo sie zmeczyc,
        jak sie gdzies spiesze to ja wsadzam bo idac z nia musze obejrzec
        kazdy kamien,lisc na chodniku itd
        ja sobie lubie zycie ulatwiac i tym jest dla mnie wozek,
        jak ide na spacer to of kors pieszo(z definicji) ale jak trzeba-sru
        ja do woza i tyle
    • hellious Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 08:39
      Ja tam nie widze w tym nic zlego. Nich jezdzi, jak chce i matce z tym dobrze.
      Choc ja bym wolala zeby moj mlody juz teraz zrezygnowal z wozka, bo sie lekko
      rozpada a drugiego kupowac nie zamierzam tongue_out
      • luna333 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 09:15
        jeździ do przedszkola i spowrotem/ normalnie to bez wózka ale nie na
        jakieś strasznie długie spacery - do przedszkola mam daleko i sama
        wymiękam od tego sprintu - nie wyobrażam sobie dziecka o 6 rano
        które trenuje długodystansowe biegi - aha i mam gdzieś że on wygląda
        na conajmniej 5 latka i wszyscy się gorszą że takie duże dziecko w
        wózku
        • monika19782 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 11:23
          Moja prawie 4 latka sporadycznie używa parasolki, np gdy idziemy do
          marketu na dłuższe zakupy albo odprowadzamy rano starszą rano do
          szkoły, mała jest zaspana a trzeba sie spieszyć, wszystko w
          granicach rozsądku i przyznam że ciężko mi uwierzyć w te
          odwózkowane półtoraroczne maluchy.
          • barbarka178 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 11:43
            Ja tez nie widzę w tym nic złego, że 4letnie dziecko jezdzi w wózku. Mój mały w
            wieku 17 miesięcy zrezygnował całkowicie z wózka, wszedzie chodzi pieszo.Szkoda
            tylko, że nie pomyslał o tym, że 3 miesiące wcześniej uzbieraliśmy na nowy
            wózeczek, kupiliśmy i teraz się kurzysmile. Nawet na wakacjach , przed swoimi
            drugimi urodzinami, w Ustroniu doginał kilka kilometrów bez marudzenia. Wszystko
            zależy od dziecka.
          • franczii Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 14:41
            przyznam że ciężko mi uwierzyć w te
            > odwózkowane półtoraroczne maluchy.

            I przemierzajace 15km gorskie szlaki co niedziele
            • barbarka178 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 14:55
              A jednak jest to możliwe. Ja miałam nadzieję, że młody troszkę dłużej będzie z
              wózka korzystał, niestety nie udało się. A z tymi 15 kilometrami to chyba
              troszkę przesadzaszsmile
              • franczii Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 16:11
                > wózka korzystał, niestety nie udało się. A z tymi 15 kilometrami to chyba
                > troszkę przesadzaszsmile

                Nie przesadzam, ja na takie wycieczki chodze a jesli po plaskim to jeszcze
                dluzsze. Jesli ktos mi sugeruje, ze z dziecka kaleke robie bo kawalek podwioze w
                wozku lub nosidle to wniosek taki, ze jego dzieci te same odleglosci pokonuja o
                wlasnych silach.
                • barbarka178 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 16:19
                  Wyraznie napisałam, że sam tak zdecydował, a nie ja. Dla mnie wygodniej by było
                  gdyby nie był takim uparciuchem i dawał się wozićsmilei na pewno nie sugerowałam,
                  że z dziecka kalekę robisz smile.Mój chodzi bo lubi i nic tego nie zmieni ale ja
                  nie neguję wożenia dzieciaków w wózkach. Przez spacerki małego musieliśmy
                  okrajać nasze wycieczki do kilku kilometrów mimo, że bardzo lubimy dużo dłuższe
                  wyprawy. Pozdrawiam
                  • franczii Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 16:37
                    Nie do Ciebie pilam a do tych dziewczyn, ktore twierdza, ze 3latek (albo nawet i
                    mlodsze dziecko) wytrzyma caly dzien na wlasnych nogach, ze one z wlasnymi
                    dziecmi chodza na calodniowe wycieczki i ze 3latek w wozku na takiej wycieczce
                    to zalosny widok i daja madre rady jak na dystansie 15km uniknac wozka: a to
                    postoj, a to spanko na trawce, a to na barana u taty byle tylko nie wozek.
              • jakw Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 08:27
                barbarka178 napisała:

                > A z tymi 15 kilometrami to chyba
                > troszkę przesadzaszsmile
                My w zeszłym roku zasuwaliśmy na całkiem długie wycieczki z 3-
                latką... w nosidle turystycznym. Ale fakt, że do tego potrzebnych
                było 2 "tragarzy": jeden z nosidełkiem, drugi z plecakiem z piciem,
                jedzeniem etc. W tym roku przerzucimy się chyba na wycieczki
                rowerowe z 4-latką w foteliku, bo do noszenia już za ciężka
                (przynajmniej dla naszych kręgosłupów).
                Wózka na codzień nie używamy, ale też jestem w stanie zrozumieć, że
                przy 4-latku może po prostu ułatwiać codzienne życie.
                Pzdr

                • abradaka Re: czterolatka i wózek? 05.06.09, 12:00
                  Moja siostrzenica ma 4 latka i jeszcze jezdzi w wózku.. Le kupili
                  specjalny model na amko.com.pl z tego co wiem dobrze sie sprawuje.
            • luna333 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 15:03
              mój jak miał 1,5 roku to też nie chciał w wózku siedzieć i doginał
              całkiem niezłe trasy - ale potem zrozumiał że chodzenie to czynność
              którą musimy wykonywać żeby się przemieszczać z punktu A do B
              i jako 2latek przeprosił się z wózkiem na długie dystanse tym
              bardziej że dużo podróżujemy komunikacją miejską i w wózku ma zawsze
              miejsce siedzące lub śpiące- wózek się zepsuł a ja musiałam jechać z
              dzieckiem z Tarchomina przez Bemowo na najdalsze Okęcie tudzież za
              okęcie - po 2 godzinach tułaczek autobusowo-tramwajowych dziecko mi
              zasnęło na rękach i nikt w tramwaju nie chciał mi miejsca ustąpić/
              wózek ma właśnie tą zaletę że jak dziecko padnie ze zmęczenia to nie
              muszę dziecka nieść a wtedy niosłam go 1,5 km i rozwalony wózek na
              plecach/ i żadnej taxówki bo to jakieś zadoopie było/
              są sytuacje że wózek jest przydatny - do przedszkola i spowrotem
              ewentualnie na dłuuugi spacer tzn w jedną stronę idzie na nóżkach a
              po kilku godzinach szaleństw gdy pada ze zmęczenia - wózek i
              natychmiast w nim zasypia/ wożenie 200m do przedszkola to chyba
              przegięcie ale jak jest śnieżyca, ulewa czy inne gradobicia to
              pewnie i 200m - wózkiem szybciej/
          • hancik5 Re: czterolatka i wózek? 12.05.09, 08:55
            Moja jeździła do 3,5 roku, chodziliśmy na bardzo dalekie spacery.
            Nie wyrosła leniwa, potrafi przejść wiele kilometrów i nigdy nie marudzi, ma 10 lat.
            Jak widzę malutkie 2-letnie dziecko na nóżkach i ambitną mamusię, co to schowała
            już dziecku wózek do piwnicy, to żal serce ściska.
            Co jest ważniejsze, to co powiedzą ludzie, czy dobro malutkiego dziecka ?
            Dla malutkich nóżek dwa kilometry to naprawdę dużo...
          • abradaka Re: czterolatka i wózek? 22.05.09, 13:34
            Moje dziecko ma 1,5 roku i jezdzi w takim wózeczku
            www.amko.com.pl/spacerowka-parasolka-pluto-green-icoo-cat-779-id-2037.aspx
            jest bardzo wygodny i bezpieczny.
    • coronella w podsumowaniu 08.05.09, 15:19
      po raz kolejny, stara mądra mądrość- robić tak, jak jest NAM wygodnie i jak NAM pasuje,
      a nie- oducz od jezdzenia w wózku, bo MOJE dziecko już nie jeżdzi.....

      ok, jedno dziecko nie jezdzi, a inne jezdzi,
      i komu w czym to przeszkadza?
      mnie osobiście zupełnie nie obchodzą inne dzieci, i to, co robią z nimi rodzice.
      dlaczego jedna mama ma sie wzorowac na innej?
      Dlaczego zmeczone, marudne dziecko, uwieszone na rękach u rodziców jest bardziej poprawne od dziecka jadącego w wózku?

      O takie rzeczy nie warto tu pytac, bo zawsze znajda sie mądrusie, wytykający,że coś sie robi, z oburzeniem, bo JA tego nie robię.

      nie tylko w temacie wózka, ale i nocnika, pampersa, butelki,
      oducz! bo JA juz dawno oduczyłam....

      a autorce- cierpliwości, przyjdzie dzień, że córka sama przestanie w wózku jezdzić.

      • ola33333 Re: w podsumowaniu 08.05.09, 15:32
        a swoja droga moze ortopeda powinien zobaczyc nozki dziecka, bo moze
        faktycznie z jakiegos powodu ja bola. U nas jest maly problem
        ortopedyczny (sklonnosc do plaskostopia) i przypuszczam ze mloda
        bedzie jezdzic wozkiem pewnie tez gdzies do 4 roku zycia. Teraz ma 2
        lata i 3 miesiace. Chetnie biega na placu zabaw i to po kilka
        godzin, ale powroty do domu na pieszo sa zawsze nudne i to tez
        poglebia jej niechec do chodzenia.
    • jakw Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 15:22
      Może zaproponuj jej "wspomaganie roweru" typu jakiś kijek, dzięki
      któremu ją będziesz mogła popchać gdy będzie baardzo zmęczona po
      spacerze?
      • bluemadlen Re: czterolatka i wózek? 10.05.09, 13:14
        a o co chodzi z tym wózkiem?? rowerek ze wspomagaczem zamiast wózka?? po co a
        co szkodzi ze w wózku chce jechać??przy rowerku tez mama musi byc i ewentualnie
        nawet pchać
        • jakw Re: czterolatka i wózek? 10.05.09, 13:20
          bluemadlen napisała:

          > rowerek ze wspomagaczem zamiast wózka??
          A to po to, żeby nie trzeba było pchać dziecka w wózku i jeszcze
          holować rowerka...
          • bluemadlen Re: czterolatka i wózek? 10.05.09, 22:13
            a kto ci każe brać obie te rzeczy na raz, weź rowerek na krutszy spacer wózek na
            dłuższy
    • mamabasia Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 17:13
      Mój prawie czterolatek jeździ w wózku jak musze szybko rano
      dostarczyc go do przedszkola. Autobus nie poczeka na mnie a do
      autobusu kawał drogi jest. Nie widze w tym nic złego że czterolatek
      jeździ w wózku.
    • kiniak22 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 17:15
      ja nie wierze ze sa dzieci 2-3 letnie ktore robia kilometry bez wozka uncertain moja starsza ma 3,5, gdyby nie fakt posiadania mlodszej siostry to dalej by chciala jezdzic w wozku, owszem na zakupy do pobliskiego sklepu, czy na plac zabaw pojdzie i wroci, ale juz dluzszy spacer jest niemozliwy bo zaraz marudzi ze ja nogi bola i albo chce na rece albo upycham dwojke w jednym wozku, dalej jezdze samochodem wiec tez w miare mam blisko, u mojej rocznikowej czterolatki nie da sie zastapic wozka np rowerkiem uncertain trzykolowki mam 2 i co z tego jak nie jezdzi tylko chce zeby ja pchac, jest zdrowa dziewczynka ALE jest niejadkiem i szczerze wierze w to ze ona po prostu nie ma sily na takie rzeczy, owszem kawalek przejedzie a potem trzeba ja pchac uncertain mlodsza cora strasza siostra tarmosi nieraz jak marionetka sad zalosne to ale prawdziwe sad jak idziemy na dluuugie spacery wtedy zabieramy dla starszej wozek bo wiem ze nie bedzie szla, no czasem idzie ale przy tym slania sie na nogach i placze... a to wtedy nie jest przyjemny spacer tylko juz meczarnia smile sama w przypadku mlodszej cory nie zrezygnuje z wozka jeszcze na pewno przez rok, dla mojej i jej wygody, i nie widze w tym nic zlego
      • anyx27 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 17:57
        kiniak22 napisała:
        > ja nie wierze ze sa dzieci 2-3 letnie ktore robia kilometry bez
        wozka uncertain

        wózek sprzedaliśmy, jak mała miała 2lata, a "parasolki" nie mieliśmy
        nigdy.

        moja s
        > tarsza ma 3,5, gdyby nie fakt posiadania mlodszej siostry to dalej
        by chciala j
        > ezdzic w wozku, owszem na zakupy do pobliskiego sklepu, czy na
        plac zabaw pojdz
        > ie i wroci, ale juz dluzszy spacer jest niemozliwy bo zaraz
        marudzi ze ja nogi
        > bola i albo chce na rece albo upycham dwojke w jednym wozku

        Sama nauczyłaś ją noszenia na rekach czy jeżdzenia w wozku, więc nie
        ma się co dziwic, ze woli mowic, ze ją nogi bolą i wykorzystywać
        mamusię.

        jak idziemy na dluuugie spacery wtedy
        > zabieramy dla starszej wozek bo wiem ze nie bedzie szla, no czasem
        idzie ale pr
        > zy tym slania sie na nogach i placze... a to wtedy nie jest
        przyjemny spacer ty
        > lko juz meczarnia smile

        jak wyżej, przecież sama ją tego nauczyłaś, więc ta męczarnia jest
        tylko twoją zasługą.


        To tak jak uczenie malutkiego dziecka jeżdżenia/spania w wózku w
        domu lub noszenia całą noc na rękach, a potem żalenie się, że
        inaczej to nie zaśnie i to takie męczące. To rodzice sami
        przyzwyczają dzieci do wszystkiego, a potem narzekają uncertain
      • ciri_77 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 19:43
        Cytatkiniak22 napisała:

        > ja nie wierze ze sa dzieci 2-3 letnie ktore robia kilometry bez wozka uncertain


        Moje robią kilometry bez wózka, również dlatego ze nie uśmiecha mi sie pchanie wózka z dwójka dzieci po moich wiejskich wertepach smile
        Na szczęscie nie kupiłam spacerówki, byłyby to wyrzucone pieniądze.
    • 3-mamuska Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 19:17
      moja zjezdzila do 4lat i 3 miesiecy (potem urodzil sie synek i zamienilismy
      wozek malemu (kupilismy nowy)ale tez z wygody torba torebki picie koc i wszystko
      pod wozek i w droge a ja juz zakupow w rekach nie umiem niosic na placy zabaw
      szaleje wszedzie jej pelno do dzis wspina sie ale chodzenie jest nudne i tyle
    • bluemadlen Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 19:23
      a niech jeżdzi ile chce i dziecku dobrze i mamie bo jak dalsze spacery to mamie
      lżej.
    • asia_i_p Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 19:37
      U nas wózek naturalnie się sam odstawił po przeprowadzce, czyli jak
      córeczka miała trochę mniej niż 3 lata - szopki z wyciągniem go z
      piwnicy były zniechęcające, jeśli w nim zasypiała, to zamiast
      starego dobrego ogródka, kiedy mieszkałam u taty, miałam siedzenie z
      nią przed blokiem aż wstanie, itd.
      I wiesz, chyba po prostu najpiękniej tam, gdzie nas nie ma - bo ja
      się martwię, czy nie za wczesnie. Podobno długie chodzenie, w
      przeciwieństwie do zróżnicowanego ruchu podczas zabawy, wcale nie
      jest aż tak zdrowe dla dziecięcych nóżek. Nie mówiąc już o tym, ile
      zajęło mi przestawianie się na to, ile zakupów potrafię unieść,
      kiedy nie mogę ich władować do wózka wink.
      Ja wiem, że 4 lata to sporo, ale ja bym zaufała dziecku i twojej
      intuicji. Jeśli w ogóle się rusza chętnie i widzisz, że naprawdę
      nogi ją bolą albo się męczy, a nie jest to dla ciebie uciążliwe, to
      czemu nie? I tak pewnie przy zabawie wylatuje parę kilometrów
      dziennie.
      • naomi19 Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 15:00
        Czasem jak tu się coś przeczyta, to się źle robi. Jestem
        rehabilitantką i nie słyszałam jeszcze teorii, żeby CHODZENIE
        SZKODZIŁO DZIECIOM! Dzewczyny, ruch, ruc i jeszcze raz ruch, jak
        zaszczepimy to dzieciom od najmłodszego, to nóżki nie będą bolały po
        przejściu kilometra!
        • asia_i_p Re: czterolatka i wózek? 09.05.09, 22:56
          Ruch to nie tylko chodzenie.
          W przypadku koślawych kolanek np. zaleca się pływanie, jazdę na
          rowerze, jazdę konną, taniec - wyraźnie odradza długie monotonne
          spacery. Co mnie nie zachwyca, bo właśnie chodzenie - ale to nie
          znaczy, że akurat ta forma ruchu jest najzdrowsza dla małego dziecka.
          Nie mówię tu o kilometrze, ale jednak kiedy idziemy na
          pięciokilometrowy spacer, to dziecko przynajmniej częśc spędza w
          plecowym nosidle.
          • naomi19 Re: czterolatka i wózek? 10.05.09, 13:10
            Asia, kto jak kto, ale ja powinnam wiedzieć, co zaleca się przy
            koślawych kolankach, ba! wiem nawet, co zaleca się przy
            szpotawych big_grin Ja jednak mówię o dzieciach zdrwowych, bez żadnych
            wad! Jedynym sposobem, by tych wad UNIKAĆ jest ruch! Czyli jeśłi po
            5 m 4-letnie dziecko narzeka, że bolą go nóżki... a mamusia hop- do
            wózka, to jest troszkę dziwne. Są oczywiście sytuacje, w których
            wózek jest wybawieniem, zreszta pisałam o nich wcześniej, ale nie na
            codzień, przy zdrowym dziecku przy w miare krótkich dystansach-
            wszystko trzeba dostosować do wieku i możliwości dziecka.
            • asia_i_p Re: czterolatka i wózek? 10.05.09, 16:24
              Ale ja się nie czepiam ruchu. Tylko uważam, że ruch powinien byc
              zróżnicowany i jeśli ma się 2 km na plac zabaw czy do sklepu, to
              lepiej częśc tego dystansu przejechac w wózku a w zaoszczędzonym
              czasie wyjśc na rower albo się na tym placu zabaw pobawi. Czyli
              równomiernie obciążac różne partie mięśni, a nie tylko te
              aktywizowane przy chodzeniu, bo potem się robią takie okazy jak ja,
              które przejdą bez zbytniego zmęczenia i szybko 10 km, ale wysiadają
              po dziesięciu przysiadach. Ja z ruchu lubiłam tylko chodzenie i
              głównie chodziłam i teraz jest to niestety jedyna forma ruchu, przy
              której mam jakąkolwiek formę i odpornośc na zmęczenie.
              • mika_p Re: czterolatka i wózek? 12.05.09, 01:09
                Hm... powiem ci, jak wygląda "spacer" do sklepu moją córką:
                - najpierw jest sprint po alejkach przed blokiem
                - potem kontemplacja kwiatków w ogródku
                - kawałek marszu, z przerwami na przykucnięcie w celu obejrzenia mrówek, małych
                kwiatków czy biedronek na płotku
                - potem ejst sklep z podjazdem i schodami, więc kilka okrążeń biegiem po
                pochylni i spokojnie po schodach, plus pochylanie się pod poręczami
                - znów kawałek marszu, w dodatku za rękę, bo przez jezdnię
                - dalej mamy kawałek trawnika z topolami, no to jak jest błoto, to trzeba w nim
                pogrzebać nogą, albo przykucnąć po patyk i narysować coś na kawałku ziemi, albo
                poprzeginać się za drzewem w lewo i prawo, bo bawimy się w "akuku"
                - wzdłuż marketu budowlanego jest pas kamyczków, to można w nich nogami
                poszurać, albo poschylać się, zeby wrzucić na wlaściwe miejsce te, które wypadły
                za krawężnik
                - przy wejściu ejst pozioma rurka, to się po niej idzie
                - znów pas kamyczków, a jak kamyczki nudne, to można po nich pobieegać, albo po
                równoległym chodniku
                - i jeszcze poprzeginać się w "akuku" za kolumna przy wejściu do właściwego sklepu.

                To faktycznie jest niezróżnicowany ruch.
                • franczii Re: czterolatka i wózek? 12.05.09, 06:35
                  Dokladnie. Tak samo wyglada spacer mojego 3latka. Z przewaga sprintu. Plus
                  wspinanie sie na kazde napotkane schody i zbieganie z nich. Ale rownoczesnie z
                  powodu tego tak zroznicowanego ruchu meczy sie szybciej niz gdyby szedl
                  normalnie wiec nie jest jeszcze w stanie wytrzymac na calodniowych wycieczkach
                  kiedy idziemy te 15, 20km i wtedy ku zdziwieniu niektorych, bo przeciez to
                  kalectwo w tym wieku, zdarza mu sie podjechac w wozku lub nosidle.
                  • mika_p Re: czterolatka i wózek? 23.05.09, 00:06
                    No dobra, ale czemu zwykłym, codziennym wyjściom przeciwstawiasz całodniową
                    wycieczkę? Bo to chyba zupełnie inne sprawy - 15, 20 kilometrów a 2,3 w
                    bliskości domu.

                    Mam takie skojarzenie z niektórymi dorosłymi znajomymi: ruch tylko
                    zinstytucjonalizowany, czyli samochodem do siłowni, samochodem na basen, a nie
                    ma czegos takiego jak ruch naturalny, czyli na piechotę do sklepu (bo lepiej
                    podjechać 3 km do hipermarketu niż pójść pieszo 500 m do niewielkiego,
                    osiedlowego, takoż samoobsługowego, sklepu - po garść drobiazgów, które ze 2 kg
                    ważą).
                    • franczii Re: czterolatka i wózek? 23.05.09, 06:06
                      Nie przeciwstawiam ale tylko podaje przyklad kiedy uzycie wozka uwazam za
                      usprawiedliwione w wieku nawet 4 lat. Osobiscie blisko domu wozka nie uzywam,
                      zreszta teraz jest to niemozliwe bo mam tez niemowlaka ale jesli wybieramy sie
                      gdzies na ponad pol dnia, jemy poza domem i tak naprawde nie ma okreslonej
                      godziny powrotu to zawsze zabieramy wozek dla 3latka. Zdaje sobie sprawe, ze nie
                      wszyscy chodza na dlugasne wycieczki a woza duze dzieci na krotkich
                      odleglosciach ale jednak kiedy widze duze dziecko spiace w wozku to chociaz
                      rzeczywiscie troche to dziwnie wyglada to pierwsza moja mysl jest taka, ze
                      dzieciak ma za soba bardzo intensywny dzien poza domem a nie ze kaleka. A
                      zdaniem niektorych wozek to wstyd, robienie kaleki z dziecka i niezaleznie od
                      okolicznosci z wozkiem wypada sie rozstac do pewnego wieku a na wycieczkach
                      cyrki urzadzac z braniem na barana.

                      > Mam takie skojarzenie z niektórymi dorosłymi znajomymi: ruch tylko
                      > zinstytucjonalizowany
                      Oj moge cos na ten temat powiedziec. W kraju obecnego zamieszkania bez 2
                      samochodow na rodzine sie nie ruszysz. Niestety frenetyczny rytm zycia to na nas
                      wymusil i sprawia, ze ruch naturalny zanika, organizacja pracy od 8 do 17 lub 18
                      z dluga przerwa w ciagu dnia wiec tak naprawde nie pozostaje juz czasu na ruch
                      naturalny bo po pracy trzeba zalatwic sprawunki, ludzie z trudem daja rade
                      wygospodarowac troche czasu na jakies swoje pasje wiec trudno wymagac od nich,
                      zeby jeszcze przeznaczali go na godzinny spacer. Tak samo z zakupami ja sama
                      wole pojechac do sklepu raz na 3 dni niz sie wlec codziennie, a zyskany czas
                      przeznaczyc na cos przyjemniejszego chocby spacer ale w jakims atrakcyjnym
                      miejscu.
    • royalmail Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 20:08
      Według prognoz w Europie w roku 2010 1 dziecko na 10 będzie otyłe.
      Tyle perorujecie o zdrowych nawykach żywieniowych w długaśnych
      wątkach piętnujących każdą łyżkę cukru.
      Szkoda, że większość zapomina, iż na dole piramidy żywienia znajduje
      się RUCH.
      Ruch wpajamy dziecku od maleńkości, tak jak zdrowe nawyki
      żywieniowe. Dlatego zasuwamy piechotą do kiosku zamiast wozić się
      autem i dlatego nie rozklapujemy tyłka cały dzień przed kompem i
      tv.I to wpajamy dzieciom, to nawet da w przyszłości lepszy efekt niż
      walka z babcią o kawałek czekolady dany wnuczkowi.
      • iwona335 Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 20:39
        Pragnę zapewnić moją przedmówczynię, że mimo iż na dłuższe spacery
        zabieramy wózek to mojemy dziecku raczej nadwaga nie grozi, a już na
        pewno nie z powodu wózka. Moja "leniwa" biegająca i od czasu do
        czasu jeżdżąca wózkiem czterolatka przy wzroście 110 waży 14,5 kg,
        podczas gdy mojej sąsiadki bezwózkowa czterolatka waży 19,5kg.
        • coronella Re: czterolatka i wózek? 08.05.09, 21:08
          my tu nie piszemy o wożeniu dziecka w wózku jak lake, ale o dzieciach, które maja ruchu wystarczająco duzo, a wózek zabiera się im na dłuższe spacery, i tez pewnie nie do jezdzenia cały czas, a do przysiadania, jak sie zmeczy.
          Mój bardzo zagrożony otyłościa, prawie 4 letni syn, wozony w wózku zawsze, gdy tego chce, wazy 14 kg. I problem mam... co zrobic, by przytył.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka