malgoska2_k
17.05.09, 11:16
Moja 3,5 letnia córcia miewa napady złości, ale nie jakieś tak
wrzaski i krzyki, ale spazmy, rzucanie się na podłogę, bicie mamusi,
tatusia, dzidziusia itp. Natychmiast potem bardzo tego żałuje. Jak
tylko urodził się Wojtuś (4 miesiące) pojawiły się problemy.
Przytulana, całowana, zawsze na kolanach i tak reagowała nerwami.
Dużo z nią rozmawiałam, miałam też dla niej czas (no chyba że
karmiłam). Początkowo dało się ją ujarzmic, ale teraz po powrocie po
dłuższej nieobecności do przedszkola, jest coraz gorzej. Rano nie
płacze, w grupie się bawi, chętnie leżakuje, ale w domu jest
masakra! Czy mieliście podobne problemy? poradźcie.