pisze pod wpływem watku o trójce dzieci rok po roku

ja mam jedno dziecko - córeczkę 1,5 i zastanawiam się nad drugim dzieckiem, ale.. no właśnie jest kilka spraw, które sprawiają, że jestem między młotem, a kowadłem, a mianowicie:
1. nasza córeczka to egzemplarz trudny, krnabrny i dała nam popalić na początku że strach, nie chodzi tylko o zarwane noce, ale problemy zdrowotne dziecka, teraz jest ok, ale początek to był jeden wielki stres
2. mój mąż jak słyszy o drugim dziecku to ma w oczach panikę zapewne w związku z punktem pierwszym
3. ja miałam problemy zdrowotne w ciąży, poważne ( przetaczanie krwi, problemy z sercem ) i jest duże prawdopodobieństwo powtórki tej sytuacji w ciąży następnej
4. jestem raczej słabego zdrowia i opieka nad dzieckiem mocno mnie obciąża fizycznie
5. czasy zrobiły się podłe, kryzys, recesja i nie wiadomo co człowieka jutro w pracy spotka
wziąwszy pod uwage powyższe ja nadal myśle o drugim dziecku, nie chcę, żeby córeczka była jedynaczką, sama mam brata i rodzeństwo uważam za bardzo fajną sprawę w przeciwieństwie do mojego męża, który jest jedynakiem i ten fakty bardzo sobie chwali. Poza tym mam 35 lat i myślę, że jak rodzić to teraz, a uwzględniając to że jestem strasznym cherlakiem, to nie wiem czy już aby za późno nie jest

Bije się z myślami już od jakiegoś czasu, nie chcę tzw.wpadki małżenskiej, chcę, żeby poczęcie drugiego dziecka było decyzją świadomą, stąd pewnie moje dylematy
Proszę napiszcie, czy miałyście tez takie sytuacje, czy decyzja o kolejnym dziecku była ciężka ( a może wręcz przeciwnie ) jak sobie z tym dałyście rade?
pozdrawiam