Dodaj do ulubionych

czaję się na drugie dziecko

09.07.09, 17:47
pisze pod wpływem watku o trójce dzieci rok po roku smile
ja mam jedno dziecko - córeczkę 1,5 i zastanawiam się nad drugim dzieckiem, ale.. no właśnie jest kilka spraw, które sprawiają, że jestem między młotem, a kowadłem, a mianowicie:
1. nasza córeczka to egzemplarz trudny, krnabrny i dała nam popalić na początku że strach, nie chodzi tylko o zarwane noce, ale problemy zdrowotne dziecka, teraz jest ok, ale początek to był jeden wielki stres
2. mój mąż jak słyszy o drugim dziecku to ma w oczach panikę zapewne w związku z punktem pierwszym
3. ja miałam problemy zdrowotne w ciąży, poważne ( przetaczanie krwi, problemy z sercem ) i jest duże prawdopodobieństwo powtórki tej sytuacji w ciąży następnej
4. jestem raczej słabego zdrowia i opieka nad dzieckiem mocno mnie obciąża fizycznie
5. czasy zrobiły się podłe, kryzys, recesja i nie wiadomo co człowieka jutro w pracy spotka

wziąwszy pod uwage powyższe ja nadal myśle o drugim dziecku, nie chcę, żeby córeczka była jedynaczką, sama mam brata i rodzeństwo uważam za bardzo fajną sprawę w przeciwieństwie do mojego męża, który jest jedynakiem i ten fakty bardzo sobie chwali. Poza tym mam 35 lat i myślę, że jak rodzić to teraz, a uwzględniając to że jestem strasznym cherlakiem, to nie wiem czy już aby za późno nie jest sad
Bije się z myślami już od jakiegoś czasu, nie chcę tzw.wpadki małżenskiej, chcę, żeby poczęcie drugiego dziecka było decyzją świadomą, stąd pewnie moje dylematy smile
Proszę napiszcie, czy miałyście tez takie sytuacje, czy decyzja o kolejnym dziecku była ciężka ( a może wręcz przeciwnie ) jak sobie z tym dałyście rade?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • majan2 Re: czaję się na drugie dziecko 09.07.09, 20:55
      To musi byc wasza dcyzja, ja znosze ciąże dobrze, córka starsza była w miare
      łatwa, gorzej jak juz pojawiłą sie siostra i od zawsze wiedziała, ze chce
      minimum 2 ludziki (chyba na tym poprzestane). Nie doradze, choć moj Tata mówi,
      ze dziecko zawsze rodzi sie z kromka chleba
      • marcelina4 Re: czaję się na drugie dziecko 09.07.09, 21:49
        bardzo ładne powiedzenie Twojego Taty smile zapamiętam
    • ik_ecc Re: czaję się na drugie dziecko 09.07.09, 22:10
      Mialam podobne dylematy (czy raczej sytacje) co Ty. Corka byla bardzo
      trudnym niemowlakiem, bylo troche problemow zdrowotnych. Ja tez
      cherlak i nieprzespane noce sa dla mnie bardzo wyczerpujace (i mocno
      rzucaja mi sie na samopoczucie). W ciazy nie mialam wielkich
      problemow zdrowotnych poza niewiarygodnym zmeczeniem i koszmarnymi
      bolami plecow (czasami z tydzien czy dwa nie moglam chodzic) - i to
      mnie przeraza kiedy pomysle o starszej corce. Mam tez 35 lat. Ale
      drugie dziecko jednak mocno chce. Czekalam az corka zacznie solidnie
      przesypiac noce, co sie stalo okolo jej 3 urodzin i... I nic. Od roku
      nie moge zajsc w ciaze. Oczywiscie im bardziej nie moge zajsc tym
      bardziej chce. wink

      Nic Ci nie doradze.... Ale dylemat rozumiem. Trudna sprawa, trudna
      sytuacja...
      • marcelina4 Re: czaję się na drugie dziecko 10.07.09, 17:18
        ik_ecc ja się boję właśnie takiej sytuacji jak u Ciebie, że jak juz ta decyzja
        zapadnie i zaczną się starania, to może się nie udać, raz z racji tego zdrowia
        kiepskiego, dwa z powodu wieku, wiadomo przecież, że z każdym rokiem jest
        trudniej zajść w ciążę, a i ryzyko wad wrodzonych u dziecka większe, niemniej
        jednak ja chcę dziecka, mąż się jeszcze opiera, ale myślę, że coraz bardziej
        jest na tak.
        Ech... trudna to sprawa, dla innych zupełnie naturalna i bezproblemowa, a dla
        mnie ciężki dylemat
        mam nadzieję, że szybko będziesz brzuszasta, serdecznie Ci tego życzę smile pozdrawiam
    • mama-ola Re: czaję się na drugie dziecko 09.07.09, 22:16
      Rzeczywiście masz trudną sytuację... Ale jak ma być drugie dziecko,
      to raczej jak najszybciej, odkładać nie ma sensu.
      Pozdrawiam smile
    • jagabaga92 Re: czaję się na drugie dziecko 09.07.09, 22:30
      Ja mam siostrę, mąż jest jedynakiem. Mamy jednego syna (praktycznie
      "bezproblemowego" od urodzenia, z wyj. alergii pokarmowej, ale to w porównaniu z
      innymi chorobami nie problem; ciąża książkowa, poród łatwy). Ja chciałam drugie
      dziecko, mąż nie. Stanęło na tym, że on szanuje moją decyzję, a ja jego i...
      czekamy, co będzie smile A będzie to, co ma być. Dla przykładu napiszę, że znajoma
      jest w koncówce drugiej ciąży (pierwsze poronienie, druga ciąża: dziecko martwe,
      za trzecim razem zdrowa córka). Oboje obawiali sie, że sytuacja z początku
      małżeństwa może się powtórzyć i nie chcieli decydować sie na drugie dziecko.
      Zabezpieczali się więc bardzo sumiennie, a tu... druga ciąża. Nawet lekarz
      zapytał: Jak wy to zrobiliście, bo przecież nie było takiej możliwości? wink
      • geehee czyli wrobisz męża w drugie dziecko 16.07.09, 12:10
        jak czytam wypowiedzi kobiet w kwestii planowania rodziny, to przestaję się
        dziwić że faceci nie chcą się żenić. facet wyraźnie mówi, że nie chce drugiego
        bachora, bo nie ma pieniędzy, bo chce trochę pożyć a nie tylko pieluchy
        zmieniać, bo problemy, kłopoty, niepewna sytuacja w pracy itp. ale baba ma to za
        nic i wbrew wszystkiemu rodzi kolejne dziecko, bo przecież ona wie lepiej że
        dziecko musi mieć rodzeństwo, bo ona zawsze chciała dwójkę, trójkę etc., bo
        jakoś to będzie, bo przecież dadzą sobie radę ... W praktyce wygląda to tak, że
        ona usatysfakcjonowana siedzi w domu i chucha w rodzinne ognisko a on zapie...
        aby związać koniec z końcem, ona jest wniebowzięta z powiększenia rodziny, on
        czuje się wściekle wrobiony i zlekceważony, ona opowiada znajomym farmazony o
        szczęśliwej rodzince i cudownym życiu, on jest sfrustrowany i najchętniej do
        domu nie wracałby wogóle, bo tam babiniec i dzieciniec panuje ... czyli rozwód
        za jakieś dwa lata w tle już się rysuje ale to przecież pryszcz wobec tego, że
        ona chciała mieć dwójkę dzieci i doprowadziła do tego ...
        • axio-mat Re: czyli wrobisz męża w drugie dziecko 16.07.09, 12:39
          Moze az tak brutalnie tego nie widze, ale cos w tym jest...
          Nie rozumiem kobiet, ktorych jedyna ambicja jest rodzenie dzieci i siedzenie
          latami w domu nad pieluchami, pralka, garami. Marza o dziecku, czesto nie biorac
          pod uwage tego, ze ich facet nie chce juz dzieci, ze ma dosc ciaglego
          zapieprzania, zeby utrzymac "zachcianki" swojej kobiety, ktora juz jego kobieta
          bywa rzadko. Boze, gdzie, drogie Panie, Wasze ambicje, ciekawosc swiata, chec
          zrobienia czegos fajnego?
          • pysiaaa1 Re: czyli wrobisz męża w drugie dziecko 16.07.09, 13:13
            cos ci sie pomieszalo chybasmile
            obecnie zdecydowana wiekszosc kobiet to kobiety pracujace i
            wychowujace dzieci- teraz zadko ktora kobieta jak to pisales /as
            siedzi tylko w domu a biedny maz tyra! to nie te czasy i nie ta
            swiadomosc spoleczenstwa!
            jesli sa takie przypadki to raczej swiadomie uzgodnione partnersko a
            nie zachcianki kobiety- co ty czytasz lub w jakim swiecie zyjesz?
            • julamimi Re: czyli wrobisz męża w drugie dziecko 16.07.09, 13:20
              pysia, tylko czy te pracująco-wychowujące matki mają jeszcze czas
              dla męża (tak, wiem, banał)? Jesli mąż był chętny na drugie i włącza
              sie w obowiazki, to czas dla siebie znajdą, jesli mąż nie chciał
              drugiego i ostentacyjnie pokazuje, ze przy maluchu zrobi, jak juz
              bedzie musial, to uwierz mi, ani czasu, ani chęci dla nich jako
              pary. Bo kobietę do faceta też zniechęca to, że on się niechętnie
              zajmuje własnym dzieckiem.
              Niestety piszę z obserwacji otoczenia sad
              pozdr
              ps. sama jestem pracująco-wychowująca dwójkę, ale moj mąż ani przez
              chwile nie był przeciwny, wrecz namawial, zeby roznica wieku miedzy
              dziecmi byla jak najmniejsza (jest 3 lata).
              • tangerka no właśnie 16.07.09, 15:53
                julamimi ujęła sedno sprawy: ilość dzieci to musi być WSPÓLNA DECYZJA i zdanie
                męża jest tu równie ważne jak żony, bo inaczej odbije się to na związku,
                dziecku, przyszłości. Nikt nie lubi być w nic wrabiany, więc jeżeli mąż mówi
                stanowcze "nie" drugiemu potomkowi i nie daje się przekonać, to raczej należy
                zrezygnować, chyba że wolisz się rozwieść i poszukać następnego "wspólnika" do
                drugiego dziecka. Nie wyobrażam sobie podejmowania tak fundamentalnej decyzji
                wbrew woli jednego z partnerów, nie wyobrażam sobie związku funkcjonującego w
                sytuacji urodzenia takiego niechcianego drugiego dziecka, bo przecież dajesz
                jasno do zrozumienia, że zdanie męża masz gdzieś i twoje pragnienie następnego
                dziecka jest ważniejsze niż jego plany kupna nowego wozu, zwiedzenia Grenlandii
                czy zmiany pracy czy zawodu itp, itd.
                I czy faktycznie drugie dziecko da wam aż tyle szczęścia, że łatwo będzie
                zrezygnować z dotychczasowego stylu życia, odmówić sobie małych przyjemności,
                nie mieć czasu dla siebie, przestać być parą a być tylko mamą i tatą? Dla mnie
                nie ale to oczywiście wasza decyzja.
            • uwolnic_cyce Re: czyli wrobisz męża w drugie dziecko 17.07.09, 09:36
              pysiaaa1 napisała:
              > jesli sa takie przypadki to raczej swiadomie uzgodnione partnersko
              a
              > nie zachcianki kobiety- co ty czytasz lub w jakim swiecie zyjesz?

              Przeca w tytułwym poście wyraźnie napisano,że to kobita chce a facet
              nie.
              A co do powodów dla, których faceci mogą nie chcieć więcej dzici
              dodam aspekt (nazwijmy go) estetyczny. Większość kobiet "po"
              wygląda jak bite wozy.
          • kosciotrupek Re: czyli wrobisz męża w drugie dziecko 17.07.09, 23:24
            Wyobraź sobie axio-mat, że ja z kolei nie rozumiem kobiet, które cały swój
            wewnętrzny kompas nastawiają tylko na kierunek "kariera" ewentualnie "wielka
            kariera" (albo "jeszcze większa kariera"), a rodzina (jeżeli jest) to dynda się
            gdzieś tam w ogonie.
            Tak się składa, że ambicją wielu kobiet, które Ty krytykujesz, jest nie tyle
            siedzenie nad pieluchami, pralką i garami, ale urodzenie dzieci i wychowanie ich
            na dobrych ludzi. Nie bardzo da się to wykonać bez tego, co tak smakowicie
            opisujesz (a dodajmy jeszcze do tego nocniki, zasmarkane chusteczki do nosa,
            zaplute śliniaki - to tak, żeby dopełnić obrazu), więc dziwaczki, którym po
            głowie chodzą takie ambicje, robią to wszystko specjalnie nie wybrzydzając, bo
            wiedzą, że jest to warunek konieczny. Aczkolwiek jednocześnie jest warunkiem
            niewystarczającym, więc musimy się rozwijać, uczyć nowych rzeczy, coraz więcej
            się dowiadywać, żeby być stale o krok przed naszymi dziećmi. Wychowanie dzieci
            nie sprowadza się do sadzania ich na x godzin dziennie przed TV, ale jest między
            innymi własnie zaszczepianiem im tej ciekawości świata, o której piszesz. Jak
            mogłabym to zrobić, gdybym sama nie była ciekawa tego, co się wokół dzieje (i
            nie myślę tu o losach bohaterów 1000 odcinka serialu)? Uważasz, że tylko kobiety
            pracujące mają w sobie coś, co się nazywa ambicjami albo ciekawością świata?
            Jeżeli tak, to grubo się mylisz. Poza tym dlaczego uważasz, że urodzenie i
            wychowanie dzieci nie jest czymś fajnym? To znaczy, oczywiście - Tobie samej
            (samemu) może to nie odpowiadać - ale dlaczego pojechałaś (-łeś?) sobie po tych,
            którzy widzą w tym rzecz nie tylko fajną, ale i ważną? Moja praca bardzo mnie
            interesuje, jest dla mnie bardzo ważna, niech będzie, że i fajna, ale jedną z 2
            najfajniejszych spraw na świecie jest wg mnie wychowanie dzieci (pierwszą jest
            mój mąż wink))

            A na koniec jeszcze jedna uwaga... Całe szczęście, że Twoi rodzice mieli inne
            zdanie na ten temat i jednak znalazłeś się, szanowny axio-macie, wśród ich
            ważnych spraw wink
        • imbaczek Re: czyli wrobisz męża w drugie dziecko 16.07.09, 19:56
          prawdę rzeczesz, dobrze że są kobiety, które potrafią się choć na chwilę wczuć w
          rolę faceta...
          • edit38 Re: czyli wrobisz męża w drugie dziecko 17.07.09, 06:53
            Ale to nie trzeba wczuwać się w niczyją rolę, wystarczy że jest się
            osobą odpowiedzialną. Dla mnie nieodpowiedzialnym byłoby wrobienie
            męża w dziecko. Ja chciałam mieć dziecko dużo wcześniej niż mąż do
            tego dojrzał więc uszanowałam jego zdanie. Później gdy mąż już
            dojrzał do myśli że chce mieć dziecko okazało się że sytuacja
            finansowa jest nienajlepsza, więc czekaliśmy 5 lat od ślubu na
            decyzję o dziecku. Na ślub też długo czekaliśmy – 9 lat.
    • edit38 Re: czaję się na drugie dziecko 10.07.09, 08:08
      Ja zawsze byłam pewna że chcę mieć dwójkę do czasu aż pojawiła się
      Zuzia. Moja córeczka skończyła już 2 latka a ja cały czas mam
      wątpliwości.
      1. Pierwsza ciąża była zagrożono od 13 tyg byłam na zwolnieniu i
      przez prawie 3 m-ce z łóżka wstawałam tylko po to aby przyszykować
      coś do zjedzenia, umyć się i załatwić.
      2. Miałam dosyć poważną depresję poporodową i boję się „powtórki z
      rozrywki” chociaż wiem że po następnym porodzie wcale nie musze mieć
      depresji tym bardziej że wiem co było prawdopodobnie przyczyną
      (nastawiłam się na karmienie piersią a się nie udało)
      3. Przez 2 lata spałam po 3-4 godziny na dobę ponieważ mała spała
      bardzo niespokojnie płacząc przez sen lub budząc się nawet
      kilkanaście razy a ja mam bardzo lekki sen i po wybudzeniu ciężko mi
      znowu zasnąć, mąż do małej prawie wcale nie wstawał ponieważ on z
      kolei ma bardzo twardy sen i prawie nigdy nie słyszał że mała
      płacze. Jak mała skończyła 7 m-cy wróciłam do pracy więc zarwanej
      nocy już wcale nie miałam szans nadrobić.
      4. Mąż bardzo sobie ceni swoje cotygodniowe wyjścia do kumpli wiec
      raz w tygodniu zostaję na cały wieczór sama z dzieckiem. Dodatkowo
      jeszcze mniej więcej 2 razy w tygodniu ma nocki więc już 3 razy w
      tygodniu wieczory spędzamy same. Mniej więcej 2 razy w tyg. ma
      dniówkę i wraca do domu około19:30-20 więc wieczorem mam go przy
      sobie ale popołudniami jesteśmy same. (nie mogę na niego narzekać bo
      naprawdę wspaniale zajmuje się dzieckiem kiedy jest w domu)
      5. Jeśli urodziłabym drugie dziecko musiałabym zrezygnować z pracy
      ponieważ nie miałabym sumienia mamie podrzucać dwójki a na nianię
      nie byłoby nas stać. Moja mama zajmuje się małą gdy mąż ma dniówkę i
      gdy schodzi z nocy. Od tygodnia mama ma dwójkę pod opieką ponieważ
      bratowa wróciła do pracy i zostawiła jej 6 m-cznego malucha.
      6. Na pomoc teściowej nie mogę i nie chcę liczyć. Miałyśmy bardzo
      dobry kontakt ze sobą do czasu jak zaszłam w ciążę wtedy zaczęła być
      w stosunku do mnie złośliwa i uszczypliwa, gdy urodziła się mała
      sytuacja jeszcze bardziej się zaogniła tym bardziej że ja z powodu
      depresji nie potrafiłam przymknąć oka na jej złośliwości. Ni
      mogłabym chyba zostawić dziecka pod jej opieką ponieważ nie mam do
      niej zaufania, potrafi nawet w mojej obecności powiedzieć dziecku że
      mamusia go nie kocha że tylko babcia je kocha więc gdybym zostawiła
      jej dziecko mogłoby się okazać że będzie robić dziecku „pranie
      mózgu”
      Coraz częściej myślę o drugim dziecku ale bardzo się tego boję.
      Coraz mniej istotne są pierwsze punkty ale nadal punkty 5 i 6 mnie
      powstrzymują przed zajściem w ciążę.
      Jestem coraz starsza (mam 32 lata) więc jeśli będę jeszcze zwlekać z
      tą decyzją to muszę liczyć się z tym że może się okazać że już jest
      za późno tym bardziej że aby zajść w ciążę musiałam brać leki na
      wywołanie owulacji.
      • agatta-a1 Re: czaję się na drugie dziecko 10.07.09, 09:02
        ja mam 2 letnią córeczkę i marzę o drugim, ale:
        1. ciąza 1 była cały czas zagrozona
        2. rożnie się układa w małżeństwie
        3. kiepsko finansowo
        4. nie będę miała drugiego z kim zostawić. moja mama nie chce znowu
        podjąc się opieki na kolejnym, pomimo ze moja córeczka to chodzący
        aniołek. poukładana, grzeczna i posłuchana do bólu.
        tylko ze ja jestem sfrustrowana i chcę jeszcze jedno!!!!!!!!!!!
        • magda2663 Re: czaję się na drugie dziecko 10.07.09, 09:50
          jak synek miał 2,5 roku strasznie marzyłam o drugim dziecku ,
          zaszłam w drugą ciąże bardzo szybko córeczkA urodziła sie jak synek
          miał 3,5 roku .I wtedy okazało sie ze pracy prz y dwójce tak małych
          dzieci jest naprawde duzo np. córcia wisiała mi przy piersi a druga
          ręką kramiłam starszego.Aczkolwiek nigdy nie żąłowałam ze
          zdecydowalismy sie na drugie dzieco , moje dzieciaki bardzo sie
          kochają.łatwo nie jest pracuje tylko mąż ja juz piec lat siedze w
          domu i wychowuje dzieci czasami mam wrazenie ze nie robiłam w zyciu
          nic innego.Ale gdy patrze na szczesliwe buzie moich dzieci wiem ze
          to co robie ma sens.Polecam kazdemu.Rodzenstwo to fajna sprawa.
          • petelka79 Re: czaję się na drugie dziecko 10.07.09, 13:09
            Ja mam córkę,która w maju skończyła 2 latka.Ciąża bezproblemowa,poród
            też,dziecko trochę dało mi popalić,przesypiać noce zaczęło dopiero
            niedawno.Myślę o drugim ,ale dopiero teraz czuję,że jest łatwiej,że możemy na
            więcej sobie pozwolić-wyjazdów,wyjść itp.Dziecko jest w miarę samodzielne.Chcemy
            z mężem trochę z tego czasu pokorzystać.Nie mamy żadnej pomocy w postaci babć
            czy rodziny(wszyscy mieszkają na drugim końcu Polski).Chcemy poczekać,by
            pierworodna poszła do przedszkola,oswoiła się z nim,odchorowała swoje i może
            wtedy?Czyli różnica wieku wyniosłaby jakieś 4 lata( o ile się uda).Sama mam
            teraz 30 lat.
            • mama-ola Re: czaję się na drugie dziecko 10.07.09, 15:46
              > Chcemy poczekać,by pierworodna poszła do przedszkola,oswoiła
              > się z nim,odchorowała swoje i może
              > wtedy?Czyli różnica wieku wyniosłaby jakieś 4 lata

              U mnie tak jest smile To rzeczywiście dobra różnica wieku. Jak byłam w
              ciąży, na zwolnieniu, to synek chodził już w przedszkola i to było
              dobre. Jak się drugi urodził, to starszy nie chodził do przedszkola
              przez 2 tygodnie, żeby się z bratem "poznali", ale potem już chciał
              z powrotem chodzić. Jak starszy jest w przedszkolu, a ja zostaję
              tylko z młodszym w domu, to jest łatwo. Starszy juz sporo umie itd. -
              sporo zalet ma taka różnica wieku.
            • marcelina4 Re: czaję się na drugie dziecko 10.07.09, 17:26
              qrcze petelka, chciałabym miec teraz 30 lat, ale mam o pięć więcej smile ale wiem
              co masz na mysli, my też dopiero teraz troszkę łapiemy oddechu, córeczka już nie
              jest takim strasznym wrzeszczakiem, zaczęła przesypiać noce, do ideału jeszcze
              daleko, ale jest zdecydowani lżej niż na początku.
              doceniamy to z mężem i też chcielibyśmy troszkę z tego skorzystać, odetchnąć,
              mieć więcej czasu dla sibie, ale niestety w naszym przypadku czas na korzyść nie
              działa, wręcz przeciwnie, im więcej go upływa, tym bardziej się martwię, że
              drugiego dziecka nie będzie.
              Nawet gdybym urodziła powiedzmy za trzy, czy cztery lata, to trochę przeraża
              mnie wizja tego, że ja będę miała lat 50, a moje dziecko np. dopiero 10,
              wiadomo, że trzeba dziecko wychować, posłać na studia, utrzymać, a czy zdrowie i
              finanse na to pozwolą?
              Z pierwszym dzieckiem nie czekaliśmy specjalnie, po prostu tak się nam w życiu
              ułożyło, że urodziłam dopiero mając lat 34 smile oj, gdybym miała 10 lat mniej... smile
      • daga_j Re: czaję się na drugie dziecko 10.07.09, 14:22
        Trudniejszą sytuację decyzyjną ma autorka wątku (według mnie) więc poradzę Tobie
        edit38 smile Myślę, że w twojej sytuacji zdecydowałabym się jednak na drugie.
        Skoro najbardziej przerażają Cię punkty 5 i 6 to jest coś takiego jak urlop
        wychowawczy, którego pracodawca nie możę Ci odmówić. Może i nie będziesz
        dostawała pensji ale będziesz jako zatrudniona, z szansą powrotu do pracy, a
        dzieci do przedszkola i nie musisz nikogo prosić o opiekę (czyli babć). Jeśli z
        jedną pensją byłoby Wam wówczas ciężko, to może dostalibyście zasiłek, zawsze to
        trochę grosza, a dla maluszka nie potrzeba wiele - ubranka po starszym (zależnie
        od płci drugiego ale zawsze coś będzie unisex), akcesoria, no z karmieniem to
        nie mogę powiedzieć, że piersią taniej, bo tym razem nie możesz nastawiać się
        czy będziesz karmić tak czy siak, okazałoby się smile
        Ja bym się najbardziej bała punktu 1, leżenie przy ruchliwym dwulatku (prawie 3
        latku -z biegiem czasu ciąży) to będzie problem.. wtedy nieodzowna okaże się
        pomoc babć a czy będą chętne?...
        No może jeszcze z rok się wstrzymać, dziecko do przedszkola i możesz sobie
        zachodzić w ciążę smile Powodzenia!
        A przy okazji - mąż sobie ceni wyjścia, nie miejmy temu nic przeciwko, ale Ty
        też powinnaś mieć prawo do wyjścia w tygodniu, szczególnie jak będziesz miała
        dwójkę.
        (ja mam dwójkę i nigdy nie wychodzę wieczorami ale mąż też nie.. no synek
        przyzwyczajony że to ja go usypiam, a imprezowym typem nie jesteśmy więc na
        razie jesteśmy "przy dzieciach" wink
    • szarsz Re: czaję się na drugie dziecko 13.07.09, 00:14
      marcelina4 napisała:
      > Proszę napiszcie, czy miałyście tez takie sytuacje, czy decyzja o
      > kolejnym dziecku była ciężka ( a może wręcz przeciwnie ) jak sobie
      > z tym dałyście rade?

      U mnie punkt pierwszy i drugi. Z tym, że panika była obustronna.
      Młody ma już cztery latka, wciąż jest trudny, baaaardzo ciężko
      podporządkowujący się, z własnym zdaniem, piekielknie inteligentny,
      nie lubiący spać i potwornie głośny. Właściwie zawsze miał płuca do
      samych pięt i korzystał z nich nadzwyczaj często. Od urodzenia
      wypoczywał wrzeszcząc.

      Punkt czwarty - ja MUSZĘ się wyspać. Brak lub niedostatek snu
      powoduje u mnie agresję, złe samopoczucie i brak koncentracji, co
      może doprowadzić do nieszczęscia :\


      Zdecydowaliśmy się na drugie, z tym, że różnica wieku jest u nas
      sporo większa, bo gdy urodzi się młodsze, starszak będzie miał już
      rocznikowo pięć lat. Ale też i staraliśmy się o to drugie trzy lata.
      Teraz, z perspektywy czasu po prostu widzę, że problemy wieku
      niemowlęcego to tylko krótki wycinek naszego wspólnego życia. Że jak
      się przetrwa tych kilka pierwszych miesięcy, to potem jest już tylko
      łatwiej. O ile oczywiście dziecko zdrowe, czego nikt nie jest w
      stanie Ci zagwarantować, i to jest właściwe ryzyko. Nikt Ci nie
      powie, czy powinnaś je podjąć...
    • lille2 Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 10:35
      Moja druga ciąża to była właśnie ta "małżeńska wpadka", bez tego nie
      pomyślałabym pewnie o drugim dziecku tak szybko. Może odstawić
      antykoncepcję i czekać co przyniesie los? Mamy w kraju dobrych
      lekarzy, więc na pewno będzie wszystko w porządku smile
    • a.szr Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 11:17
      Właściwie wszystko co piszesz zniechęca do decyzji o dziecku. Wiek
      przyszłej mamy też coraz bardziej grozi ryzykiem wad genetycznych.
      Ale widzę powód, dla którego warto się zdecydować. Twoje dziecko
      teraz małe, być może ma dziadków, kuzynów czyli większą rodzinę. Gdy
      wydorośleje bez rodzeństwa będzie samo, bo dziadków zabraknie, a
      więzy z kuzynami z czasem zwykle rozluźniają się (a po tacie
      jedynaku to nawet kuzynów nie będzie). Może mężczyźnie to nie
      przeszkadza ale kobiety zwykle chcą mieć bliskich krewnych.
      • bszalacha Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 11:46
        Ja wiem jedno:
        nie rodzi się dzieci ani dla dobra rodzeństwa,ani na złość
        komukolwiek.
        Dziwię się,że skoro poprzednia ciąża i dziecko dało Wam tak w
        kość,chcesz mieć następne.Czy nie zamierzasz czasami ukarać w ten
        sposób pierwszej córki?Np.przez skoncentrowanie uwagi na kolejnym
        dziecku?
        Pomyśl,jakie będzie to miało skutki dla tego dziecka,dla męża/jest
        przerażony/,w końcu dla całej waszej rodziny.Uważam,że nie jesteś na
        to gotowa i zrobisz więcej złego niż dobrego.Idż do
        psychologa/najlepiej psychoterapeuty/i porozmawiaj o swoich emocjach
        wobec członków roziny bo na mój ogląd jest w Tobie duzy
        bałagan,którym siejesz w zły sposób.
        • lucyna_n Re: czaję się na drugie dziecko 17.07.09, 11:15
          > Dziwię się,że skoro poprzednia ciąża i dziecko dało Wam tak w
          > kość,chcesz mieć następne.Czy nie zamierzasz czasami ukarać w ten
          > sposób pierwszej córki?Np.przez skoncentrowanie uwagi na kolejnym
          > dziecku?

          Ty Baśka jesteś nienormalna, przestań ludzi wbijać w chore poczucie winy.
    • ewcia1980 Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 11:37
      no ja miałam o wiele łatwiejsza sytuacje a i tak trudno bylo mi
      zdecydowac sie na drugie dziecko.
      - Pierwsza ciąza nie była lekka (druga była jeszcze gorsza) ale nie
      działo sie nic z czym lekarze nie mogliby sobie poradzic. Musiałam
      dbac o siebie i oszczedzac sie - i w sumie "tyle"
      - Corka (do czasu pojawienia sie brata sad ) była bardzo grzecznym,
      pogodnym, nieproblemowym dzieckiem
      - Maz nalegał na drugie dziecko bardzo szybko
      - sytuacja finansowa pozwalała nam na powiekszenkie rodziny
      - moja sytuacja w pracy była unormowana i kolejna ciaza i
      mackierzynski nie stanowiły problemu
      - pomoc babc (chociaz duzo mniejsza jak po urodzeniu sie corki)
      mielismy i mamy - a to sie bardzo liczyu
      - mam (teraz) dopiero 29 lat
      - pierwszy poród wspominam "lajtowo" (drugi to była masakra)

      i jakos ciezko było mi sie zdecydowac.
      a czym bardziej maz nalegał tym bardziej ja byłam na NIE.

      pewnego dnia rano stwierdziłam - chce miec kolejne dziecko.
      i mam dwójke smile

      taka decyzja jest trudna.
      i nalezy tylko do partnerów - nie nalezy sie sugerowac zdaniem
      innych.
      no i wazne zeby kiedys nie załowac ze sie cos zrobila albo ze sie
      czegos nie zrobiło.

      pozdrawiam i zycze dobrych decyzji.
    • smplipcc Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 11:48
      Marcelina jeżeli to coś pomoże to doradzam.Ja mam 16 letnią córkę i
      12 miesięczną różnica wieku zabójcza ale dziewczyny są
      urocze.Urodziłam, pierwsze dziecko w wieku 23 lat drugie 38.Obie
      ciąże były planowane ,bardzo cgciałam drugie dziecko i to była madra
      decyzja a czas uciekał to był ostatni dzwonek.
    • veszta Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 11:54
      Mielismy podobna sytuacje. Jednak rok temu, majac skonczone 35 lat, urodzilam
      druga coreczke, i jestem bardzo zadowolona ze dluziej nie czekalam. Starsza
      coreczka ma obecnie 4 i pol lata. Ja znowu pracuje i zarabiam na babysitterka,
      ktora jest wspaniala.
      Mala jest znacznie latwiejszym w 'obslugiwaniu' dzieckiem niz starsza coreczka.
      Tak ponoc czesto sie zdarza, ze pierwsze dziecko ma trudniejszy charakter, jest
      bardziej wymagajace, rodzice mniej doswiadczone.
      Z drugim dzieckiem bedzie Ci latwiej uporac sie, zobaczysz!
      A ze latwo nie bedzie miec dwojka malych dzieci, to masz zagwarantowane.
      Ale takze bedziesz miala zagwarantowane ze nie bedziesz za pare lat zalowala ze
      (jeszcze) zwlekalas lub w ogole nie zdecydoala sie urodzic drugiego dziecka.
      I tak decyzja pozostaje Twoja. No i mezowi, oczywiscie.
      Ale warto rozwazyc powaznie.
      Potem to sie samo potoczy wink
      Powodzenia!
    • bura-tino Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 12:14
      Moje zdanie jest takie: dać sobie spokój, bo i za późno, i twoje
      problemy zdrowotne, i mąż nie chce, a jednomyślość w tej sprawie to
      podstawa. Osobiście uważam, że dzieci trzeba urodzić do
      trzydziestki. Ile się zdąży, tyle się ma. I koniec. Ja mam jedno, na
      dalsze zabrakło czasu, ale to co mam jest wspaniałe. A dlaczego
      dzieci do trzydziestki ? Bo trzeba zdążyć je wychować. Poza tym
      dziecku są potrzebni rodzice, a nie dodatkowa para dziadków.
      Pozdrawiam
      • black_tangens Po przeczytaniu tekstu bura-tino zaczelam sie bac 16.07.09, 12:27
        bura-tino napisała:

        > Moje zdanie jest takie: dać sobie spokój, bo i za późno, i twoje
        > problemy zdrowotne, i mąż nie chce, a jednomyślość w tej sprawie to
        > podstawa. Osobiście uważam, że dzieci trzeba urodzić do
        > trzydziestki. Ile się zdąży, tyle się ma. I koniec. Ja mam jedno, na
        > dalsze zabrakło czasu, ale to co mam jest wspaniałe. A dlaczego
        > dzieci do trzydziestki ? Bo trzeba zdążyć je wychować. Poza tym
        > dziecku są potrzebni rodzice, a nie dodatkowa para dziadków.
        > Pozdrawiam

        Po przeczytaniu tekstu bura-tino zaczelam sie bac.....
    • framp czytam i włos mi się jeży ... 16.07.09, 12:30
      Przypadkiem przeczytałem kilka wpisów i doznałem trwałego szoku poznawczego,
      widocznie facet nie powinien czytać babskich tematów bo to po prostu załamujące!
      Wygląda na to, że instynkt macierzyński ponad wszystko, nic nie zniechęca
      kobiety do rozmnożenia się, ani zła sytuacja finansowa, kłopoty z pracą, kłopoty
      ze zdrowiem, brak opieki dla dziecka, sprzeciw męża - to wszystko pikuś, jeżeli
      kobieta CHCE MIEĆ DZIECKO! Jak chce to znaczy, że urodzi i już, nawet jak mąż
      miałby odejść a ona miała zostać z dwójką dzieci bez środków do życia ale co
      tam, przecież JEST DZIECKO! Niestety dowodzi to że kobiety myślą macicą i
      zachowują się jak samice w rui w swoim dążeniu do rozrodu. Nic dziwnego, że
      mężowie was zostawiają, skoro racjonalnie dogadać się z wami w kwestii
      planowania rodziny nie można, zero zaufania, bo przecież i tak zachodzicie w
      ciążę bez względu na to czego chce mąż i bez względu na to, czy jest na to dość
      pieniędzy, seks tylko w prezerwatywie albo prostytutka bo strach że kolejny
      brzuch i kolejne dzieci na świecie, kobiety - leczcie się! Dzieci to nie jest
      szczyt ludzkich osigniec, znajdzcie sobie inne hobby, kolejne dzieci nie rowna
      sie wiecej szczescia tzlko wiecej problemow!
      • sigford Re: czytam i włos mi się jeży ... 16.07.09, 12:50
        podzielam zdziwienie i przerażenie taką postawą kobiet Szok i masakra brak słów...
      • ugenwillla ja jestem kobietą i myślę podobnie 16.07.09, 12:56
        i znam w praktyce kilka takich zawołanych matek, które jak już złapały samca do
        tyrania na rodzinę, to rodziły dzieci bez tołku (talk' u, small talk, u z mężem
        chociażby?) i w efekcie zostawały same z dwójką albo trójką, bo mąż zwiewał do
        łatwiejszego życia bez dzieci, o czym zresztą lojalnie informował już po
        pierwszym potomku i planach na drugiego. nie poskutkowało, nie dotarło do
        ciebie, że mąż ma też inne życiowe plany niż pieluchy - sama jesteś sobie winna
        i nawet alimenty ci nie pomogą. rozumiem, że kobiety chcą się macierzyńsko
        zrealizować ale do tego wystarczy jedno dziecko i związane z tym zamieszanie, a
        jak chcesz wiecej to musisz być szczęśliwą posiadaczką bardzo rodzinnego męża,
        który TEŻ TEGO CHCE. A obecnie większość nie chce i wyraźnie o tym mówi, bo woli
        odkładać na samochód niż kolejne dziecko ku radości żony (i tylko jej) i ma do
        tego prawo, ale żona rzadko chce słuchać zapatrzona w swoją macicę i zegar
        biologiczny. I w efekcie często zostaje sama. YOUR CHOICE!
      • julamimi Re: czytam i włos mi się jeży ... 16.07.09, 13:07
        jak bym slyszala jednego swojego znajomego smile framp, masz dwojke
        dziecki? mlodszą dziewczynke, mniej wiecej 7-8miesieczna? wink

        stety/niestety, muszę się zgodzić z tym postem. Po pierwsze, nikt na
        forum nie jest w stanie odpowiedziec, czy przy "przeciw" podanych
        przez autorke jednak warto/nie warto/mozna/nie mozna miec drugiego
        dziecka.

        Po drugie, to moim zdaniem nie powinna byc li tylko decyzja
        potencjalnej przyszlej mamy, ale potencjalnych przyszlych DWOJGA
        rodzicow. I jesli mąż zglasza wątpliwosci, to one naprawde powinny
        zostac wziete - na poważnie - pod uwage.

        Żadne przeciwnosci natury materialnej nie przeszkadzają, jeśli
        drugiego dziecka rzeczywiscie chcą oboje. Ale jesli jedno jest
        przeciwne...

        Mam takich znajomych. Pierwsze dziecko w wieku 28 lat, dziecko ze
        sporymi problemami zdrowotnymi (dwie operacje w pierwszych 2 latach
        zycia, teraz ma 5 lat i jest ok), do tego chlopak zywotny ponad
        miare (wierzcie mi, niewiele jest takich dzieciakow...)
        2-3 lata temu dziewczyna zaczela przebakiwac o drugim. Zeby starszy
        nie byl sam, u znajomych juz drugie dzieci, teraz mala roznica
        wieku, pozniej bedzie coraz trudniej itd itp.
        Mąż okoniem - bo starszak dal i daje im niezle popalic, czasu duzo
        dla siebie nie mają, jako para dogadywali się już przy tym jednym
        dziecku duzo slabiej niz przed dzieckiem. Słowem - w drugim dziecku
        facet widzial zagrozenie dla ich zwiazku.
        Ale dziewczyna klapek na oczy dostala i przeforsowala... niby przy
        akceptacji męża (tzn. przestał ostro protestowac, ale nadal
        tlumaczyl, ze to w ich przypadku nie najlepszy pomysl). Teraz
        mlodsza ma tak okolo 8mcy, rodzice czasu dla siebie nie mają w
        zasadzie wcale, mąż wydaje się coraz bardziej zrezygnowany walką o
        związek (choc zostawiac ich nie zamierza, tylko jakis taki wypalony
        chlopak sie wydaje sad ). Do drugiego dziecka niechetny (jak zona mu
        da do odbicia czy uspienia, to i wezmie, ale sam z siebie sie nie
        garnie i zadowolenia w oczach nie widac), omija je szerokim lukiem,
        winiac je pewnie za pogorszenie małżeństwa...
        Dziewczyna zagrozenia nie widzi, bo "jakos to bedzie, my sobie to
        poukladamy"...

        Nie kieruję tego konkretnie do autorki watku, bo to tylko ona z
        partnerem moze podjac decyzje. I niczyje zachety/odradzania na forum
        nie powinny sie do tej decyzji przylozyc.

        Pisze to po to, żeby jednak nie miec klapek na oczach. Bo czasem
        jest to wybor "drugie dziecko czy dobra relacja z partnerem".

        Dobrych związków dzieci nie rozwalą, kiepskim związkom z całą
        pewnością nie pomogą sad

        pozdr
      • alfalfa Re: czytam i włos mi się jeży ... 16.07.09, 13:19
        framp napisała:

        > Przypadkiem przeczytałem kilka wpisów i doznałem trwałego szoku
        poznawczego,
        > widocznie facet nie powinien czytać babskich tematów bo to po
        prostu załamujące
        > !

        Widać trzeba umieć czytać. Przeczytaj pozostałe i Ci przejdzie szok:
        to są posty w których świadome kobiety zastanawiają się i podają
        argumenty za i przeciw drugiemu dziecku. Gdyby miały miód lub gdyby
        były, jak im zarzucasz, "myślące macicą" to by się nie zastanawiały
        i nie miałbyś czego czytać - proste?
        A.
      • black_tangens framp, szkoda ze twoja mama "myslala macica" 16.07.09, 17:05
        framp napisała:

        > Przypadkiem przeczytałem kilka wpisów i doznałem trwałego szoku poznawczego,
        > widocznie facet nie powinien czytać babskich tematów bo to po prostu załamujące
        > !
        > Wygląda na to, że instynkt macierzyński ponad wszystko, nic nie zniechęca
        > kobiety do rozmnożenia się, ani zła sytuacja finansowa, kłopoty z pracą, kłopot
        > y
        > ze zdrowiem, brak opieki dla dziecka, sprzeciw męża - to wszystko pikuś, jeżeli
        > kobieta CHCE MIEĆ DZIECKO! Jak chce to znaczy, że urodzi i już, nawet jak mąż
        > miałby odejść a ona miała zostać z dwójką dzieci bez środków do życia ale co
        > tam, przecież JEST DZIECKO! Niestety dowodzi to że kobiety myślą macicą i
        > zachowują się jak samice w rui w swoim dążeniu do rozrodu. Nic dziwnego, że
        > mężowie was zostawiają, skoro racjonalnie dogadać się z wami w kwestii
        > planowania rodziny nie można, zero zaufania, bo przecież i tak zachodzicie w
        > ciążę bez względu na to czego chce mąż i bez względu na to, czy jest na to dość
        > pieniędzy, seks tylko w prezerwatywie albo prostytutka bo strach że kolejny
        > brzuch i kolejne dzieci na świecie, kobiety - leczcie się! Dzieci to nie jest
        > szczyt ludzkich osigniec, znajdzcie sobie inne hobby, kolejne dzieci nie rowna
        > sie wiecej szczescia tzlko wiecej problemow!

        framp, szkoda ze twoja mama "myslala macica" (cytat twoich slow), bo
        jakby nie miala instynktu macierzynskiego to moze by ciebie nie bylo na swiecie
        a nawet jakbys jakos z tzw. "wpadki" sie pojawil, to nie majac instynktu
        macierzynskiego moze by szanowna mamusia zostawila cie gdzies na smietnikusad
        Tez mysle, ze swiat by troche skorzystal gdyby niektore kobiety rodzace malych
        szowinistow nie mialy instynktu macierzynskiego, czy jak to szowinistycznie
        okresliles gdyby te kobiety nie "myslaly macica".
        • tomasz_wiking Re: framp, szkoda ze twoja mama "myslala macica" 16.07.09, 17:08
          black_tangens napisała:


          >
          > framp, szkoda ze twoja mama "myslala macica" (cytat twoich slow), bo
          > jakby nie miala instynktu macierzynskiego to moze by ciebie nie bylo na swiecie


          Prymitywny argument, tak jak prymitywne są kobiety myślące macicą.
        • tangerka argument z gatunku co by było gdyby 16.07.09, 22:34
          świadczy o tym, że brak jest innych prawdziwych argumentów przeciwko tezie
          wygłoszonej przez Framp, on po prostu ma rację, choć niektórym kobietom ciężko
          to przełknąć i przyznać, że bardzo często to ich egoizm i ich wizja szczęścia i
          rodziny napędza takie wybory a facet musi się dostosować. To znaczy kiedyś
          musiał, bo teraz coraz częściej odchodzi i szuka szczęścia po swojemu. Ku
          przemyśleniom.
        • kosciotrupek Re: framp, szkoda ze twoja mama "myslala macica" 18.07.09, 00:20
          No patrz, black tangensie, to samo pomyślałam smile wszystko pięknie, może i dla
          niektórych szczyty ludzkich osiągnięć leżą daleko, daleko od dzieci.
          Jednocześnie ci sami "niektórzy" nie zwracają uwagi na pewien drobiazg - że
          gdyby nie ich rodzice (a szczególnie matki, czyli, jak ktoś dalej ładnie to ujął
          "puste kobiety"), to oni sami nie mieliby najmniejszych szans nawet na te
          szczyty zerknąć. Bo ich matki same wybrałyby wspinanie się na nie, zamiast
          przyziemnego zajmowania się dzieciakami.
          "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
      • tomasz_wiking puste kobiety 16.07.09, 17:07
        framp napisała:


        > szczyt ludzkich osigniec, znajdzcie sobie inne hobby, kolejne dzieci nie rowna
        > sie wiecej szczescia tzlko wiecej problemow!


        Chyba w tym problem , że niektóre kobiety są puste i maja silna potrzebę
        wypełnienia tej pustki DOSŁOWNIE... Jeśli zona planuje sobie kolejne dziecko,
        nie licząc się z możliwościami, zdrowiem i zdaniem męża to ja szczerze współczujęsad
    • agnesta Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 12:35
      Zaszłam w drugą ciążę jak córeczka miała właśnie 1,5 roku i
      urodziłam synka w wieku 36 lat.
      U mnie była to świadoma decyzja, bardzo chciałam mieć drugie dziecko
      mimo, że córka podobnie jak twoja była trudnym egzemplarzem.
      Myślałam sobie, że drugie na pewno będzie spokojne i grzeczne .. ale
      jest jeszcze gorzej, synek jest bardzo absorbujący i płaczliwy, z
      rodzaju tych, co to wiszą tylko na nodze, w dodatku to taki mały
      nerwus.
      Córeczka ma teraz 3,5 roku i jest w miarę samodzielna, jest w stanie
      sama się sobą zajać. Mały ma 14 miesięcy i pewnie odetchnę dopiero
      gdzieś za rok ... czytałam wiele wypowiedzi mam takich dwóch
      maluchów, które zazwyczaj mówiły, że najgorsze są piewrsze dwa lata.


    • lisbeth25 Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 12:49
      Dopóki mąż nie zgodzi się na drugie dziecko, to nie masz nawet o czym
      myśleć.
      • seun Re: czaję się na drugie dziecko 17.07.09, 10:43
        mam synka, który właśnie skończył 14miesięcy - energiczny, nerwus, czasami już
        nie mam siły smile
        mimo wszystko marzę o kolejnym dziecku, pewnie zdecyduję się zajść w ciążę w
        przyszłym roku, gdy będę kończyć studia.
        Finansowo jest u nas bardzo dobrze.
        Mąż sam namawia mnie na kolejne dziecko.
        I to właśnie uważam za podstawę.
        Małżonkowie muszą chcieć dziecka - OBOJE!
        Ponadto sytuacja finansowa jest bardzo ważna
        i jeśli ktoś bagatelizuje tę wartość mówiąc, że 'jakoś to będzie' to po prostu
        do roli rodzica nie dorósł.
    • 4zaj Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 13:34
      Myślę,że warto spokojnie rozważyć za i przeciw z mężem, wybrać się
      do lekarza sprawdzić stan Twojego zdrowia, pomyśleć o tym czy ktoś
      może Wam pomóc gdybyś miała problemy w ciąży.
      U nas jest róznica 6 lat.Ze starszym tez mieliśmy problemy
      zdrowotne, też długo zastanawialiśmy się nad drugim dzieckiem czy
      tak , czy nie, czy teraz czy później.Kiedy już padła decyzja,że
      jednak tak to nie było tak łatwo, udało się po prawie 2 latach
      starań.Najważniejsza jest wspólna decyzja.
    • bzorek Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 13:35
      Hmm, moja sytuacja w kilku punktach jest bardzo podobna do Twojej.
      Też mam 35 lat i baaardzo pragnęłabym drugiego dziecka. Mój syn
      skończył 8 lat i jest (i był) praktycznie dzieckiem bezproblemowym.
      Pomijając okresy choroby (zwykłe wieku dziecięcego) nie wiem co to
      nieprzespane noce, jest bardzo grzeczny. Mój mąż jest jedynakiem, ja
      mam brata.
      Od zawsze chciałam mieć 2 lub troje dzieci. Po urodzeniu synka
      trochę miałam problemów zdrowotnych (niezwiązanych z ciążą i
      porodem). Od jakiegoś czasu mam jakąś schizę w temacie drugiego
      dziecka. Mąż uważa, że dobrze jest jak jest. Wystarczy jedno.
      Niemniej zdecydowaliśmy się na drugie. W ubiegłym roku zaszłam w
      ciążę. I co? Zamiast szaleć ze szczęścia szalałam, ale ze strachu.
      Czy damy sobie radę finansowo, czy dziecko urodzi się zdrowe, czy
      aby nie będzie to ciąża bliźniacza? Bałam się. W pierwszej ciąży nie
      miałam takich obaw: mieliśmy kredyt na samochód, właśnie kupiliśmy
      mieszkanie, ja wiedziałam, że stracę pracę po urodzeniu. A jednak
      miałam to gdzieś. Teraz: żadnych kredytów, własne m3, możliwość
      powrotu do pracy po macierzyńskim. A tyle obaw.
      Niestety, straciłam dziecko w 3-miesiącu ciąży. Na samym początku
      poczułam rozpacz ale i ulgę... . Teraz została sama rozpacz. Tak
      bardzo chciałabym dziecka. Ale jednocześnie nadal się boję. Nie wiem
      czy się zdecydujemy. Nie chciałabym przechodzić tego, co w ub. roku.
      Ale wiem jednocześnie, że jeżeli się nie zdecyduję - będę tego
      żałować do końca życia.
      Cholernie mi ciężko. Mam 35 lat, mój mąż 39 i wiem, że na decyzję
      wiele czasu nam nie pozostało.
      Pozdrawiam,
      Joanna
      • korniz Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 15:46
        No wlaśnie strata dziecka.Zapomnialam dodac że ja też straciłam
        dziecko 2 lata temu na początku ciąży i również czułam rozpacz i
        ulgę i tym bardziej się cieszę że los dał mi bobaska -rok po
        poronieniu zaszłam w ciążę .
      • seun Re: czaję się na drugie dziecko 17.07.09, 10:52
        bzorek napisała:

        > Hmm, moja sytuacja w kilku punktach jest bardzo podobna do Twojej.
        > Też mam 35 lat i baaardzo pragnęłabym drugiego dziecka. Mój syn
        > skończył 8 lat i jest

        Ja osobiście nie jestem za tak wielką różnicą wieku między dziećmi.
        Uważam, że 2-3lata jest ok.
        ale 8?
        mam brata i jest pomiędzy nami różnica 6 lat.
        Nigdy nie miałam z nim super kontaktu, bo i o czym rozmawiać z 12 latkiem jak
        się ma lat 18?
        w dodatku rodzice często skupiają się na młodszym dziecku, a starsze
        zostaje jakoby 'same'
        Bałabym się szczególnie okresu dojrzewania, bo zakładając, że jedno dziecko ma
        lat 15,16 a drugie 8 to mogłoby być bardzo trudne
    • korniz Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 15:41
      gdyby nie nasza wpadka to do dziś miałabym jedynaka.Już się
      pogodziłam że mam jedynaka juz planowalam zmiany w życiu tzn
      praca ,podroże,wycieczki a za kilka dni test wyszedł
      pozytywny.Obawy mialam te same.Los za nas zadecydowal i w domu mam 2
      miesięczne kochane dziecię a starszy syn ma 10 lat.Tyle lat się
      wahaliśmy.34 lata mam.To też dla mnie byl ostatni dzwonek po 35
      zaczełabym się bardziej zabezpieczać ze strachu przed jakaś wadą
      genetyczną ktorej mogło wcale nie byc ale gdzieś tam w głowie ta
      myśl tkwi.
    • agatita82 A adopcja? 16.07.09, 18:29
      Rozważaliście adopcję? Dziecko będzie a bez stresu związanym ze
      zdrowiem i ciążą. smile
    • koza_w_rajtuzach Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 19:33
      Uważam, że skoro Ty jesteś chorowita i Twoja córka jest również chorowita, to
      nie powinnaś decydować się na drugie dziecko. A może pomyśl o adopcji?
    • bkt Re: czaję się na drugie dziecko 16.07.09, 23:02
      Zastanów się w świetle punktu 4 - dziecko wymaga żelaznego zdrowia i
      nie daj sobie wmówić że jest inaczej, szczególnie przy dwójce,
      musisz być non stop dyspozycyjna.

      Moje drugie dziecko (tak jak pierwsze) było wyśnione, wymarzone,
      planowane. Ciąża była super modelowa, ja byłam w euforii. Poród
      trwał 2,5 godziny (wszystko!), bólu nie czułam przez tę euforię, to
      było przeżycie mistyczne. W synku zakochałam się bez pamięci od
      początku, ma coś takiego zniewalającego w sobie że wszyscy go
      kochają - my, dziadkowie, panie w przedszkolu.

      Ma autyzm.

      Łatwo nie było, ale daliśmy radę i jest coraz lepiej. Czasem
      zastanawiam się jak by to było prosto i łatwo, gdyby ... ale nie
      zamieniłabym się na żadne inne. Ani na życie bez mojego skarba.

      Wszyscy planujący dziecko powinni się zastanowić - co zrobię jeśli
      moje dziecko będzie trochę inne? Czy jestem na to gotowa?
    • cegielka612 Re: czaję się na drugie dziecko 17.07.09, 07:48
      Trzeba też wziąść pod uwagę fakt, że na dziecko nigdy nie jest dobra
      pora - zawsze jest coś co można uznać argument przeciw. U marceliny4
      trochę się jednak skumulowało i głównie brałabym pod uwagę problemy
      zdrowotne. Z mężem wiadomo, że trzeba sprawę uzgodnić, przecież
      nigdzie nikt nie pisze, że zamierza go "wrobić" w dziecko, po prostu
      jak dla mnie są to na razie luźne rozmowy i zastanawianie się samej
      autorki wątku czy ona chce a do ewentualnego przekonywania męża
      jeszcze daleko. Co do kryzysu - dziecko to nie jest inwestycja dwu
      czy pięcioletnia - czasy ciągle się zmieniają, gdyby brać to pod
      uwagę to nikt by nie rodził dzieci, bo przecież zawsze może przyjść
      kryzys. Co do innych punktów - ja też wspominam pierwszy rok jako
      ciągły strach o zdrowie małego, chociaż większych problemów nie
      miał. Jest sprawa, żeby rozważyć czy te problemy mogą się powtórzyć
      i czy można coś zrobić żeby im zapobiec. Twoje problemy zdrowotne to
      poważna sprawa. Opieka nad dzieckiem obciąża fizycznie chyba
      każdego, ja byłam ledwo żywa - generalnie poza nielicznymi
      przykładami, które posiadają dzieci-anioły reszta się masakrycznie
      męczy, przynajmniej pierwsze 1,5 roku.
      Za mnie decyzję na szczęście podjął los smile, tj. zgodni byliśmy z
      mężem co do faktu, że chcemy mieć więcej niż jedno dziecko więc
      wiadomość o ciąży nas ucieszyła, nawet męża bardziej bo ja byłam w
      lekkim szoku. Teraz cieszę się że nie musiałam się zastanawiać nad
      tym, czy to dobry moment bo na pewno doszłabym do wniosku że nie. A
      tak będzie 2 lata dramatu a poźniej już na pewno będzie łatwiej. Mój
      synek ma teraz właśnie 1,5 roku i przez ostatnie 4 miesiące bardzo
      się zmienił. Cieszę się też że rodzeństwo pojawi się tak szybko, bo
      myślę że po roku zapomni że kiedykolwiek był sam.
    • turbo-liberal Nie psuj puli genów ludzkości. 17.07.09, 09:03
      Wielokrotnie napisałaś, żeś cherlak. Więc nie rozmnażaj się więcej, bo dziecko też będzie cherlakiem, i będzie miało same problemy.
    • iwonna75 Re: czaję się na drugie dziecko 17.07.09, 09:25
      mam 2 córeczki - starsza ma 3 lata młodsza 2,5 miesiąca - decyzję o
      drugim dziecku podjęliśmy wspólnie z mężem (bez żadnych wpadek)też
      miałam problemy w obu ciążach z nerkami leżałam w szpitalu - za to
      drugi poród trwał tylko 1,5 godziny - moim zdaniem powinniście się
      zdecydować na drugie dziecko - będzie ciężko zwłaszcza pierwszy
      miesiąc u mnie to była masakra kolki, nieprzespane noce, starsza
      zazdrosna - na szczęście mogłam liczyć na pomoc rodziny zwłaszcza
      teściowej - teraz mała ma już 2,5 miesiąca, kolki minęły, ładnie śpi
      w nocy i jest taka cudna że rozpływam się jak na nią patrzę -
      zrobisz jak uważasz ale jeżeli podświadomie pragniesz drugiego
      dziecka to będziesz sobie później wyrzucać że się nie zdecydowałaś -
      a co do tzw kosztów to ja praktycznie kupuję tylko pieluchy bo
      wszystko jest po starszej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka