Dodaj do ulubionych

Niedożywione dzieci.

12.09.09, 17:57
To tak w kontekście promowania przez niektóre z Was rodzicielstwa za
wszelką cenę, bez środków finansowych i stałej pracy.
www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090907/REGION00/28414984
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:04
      lisbeth25, stała praca? W dzisiejszych czasach w godzinę możesz zostać na bruku.
      Nikt nie mówi że patologia ma się rozmnażać. Dla mnie te głodujące dzieci to nie
      jest bieda czy nawet ubóstwo ale właśnie patologia. Biedny rodzic jak widzi że
      nie ma co dziecku dać jeść to szuka pomocy a patologia ma to gdzieś.
      • kropkacom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:11
        > Biedny rodzic jak widzi że
        > nie ma co dziecku dać jeść to szuka pomocy a patologia ma to gdzieś.

        Oczywiście jest to tez jakieś uogólnienie bo są jeszcze rodzice skrajnie
        niezaradni, przytłoczeni sytuacją.
      • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:14
        > Nikt nie mówi że patologia ma się rozmnażać.

        Jak to nie mówi? Ile razy czytałam wątki, w których dziewczyna bez
        pracy, bez dochodów, nie potrafiąca się samodzielnie utrzymać, jej
        facet tak samo- chciała "dzidziusia" i ile to forumowiczek radziło
        jej radośnie, żeby nie zwlekała i brała się za rozmnażanie?

        > lisbeth25, stała praca? W dzisiejszych czasach w godzinę możesz
        zostać na bruku.
        Tak, mogę, ale decydowanie się na dziecko bez pracy to dla mnie
        patologia. Czym innym stracić pracę, gdy to dziecko już jest, a czym
        innym świadomie i z premedytacją skazywać je na biedę, bo mamuni się
        dzidziusia zachciało, nieważne, że nie ma na wyprawkę i jedzenie.
        • kropkacom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:20
          > Tak, mogę, ale decydowanie się na dziecko bez pracy to dla mnie
          > patologia.

          Napisz mi co to jest stała praca. Czy dajmy na to Lipcowa której mąż nie
          pracował kiedy postarali się o dziecko skazała małe na głód? Ja rozumiem że ten
          artykuł to tylko zasłona dymna dla innego przedstawionego przez Ciebie problemu.
          • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:23
            Kropko, to Ty interpretujesz wszystko jako atak na Twój styl życia.
            A mi chodziło jedynie o to, że trzeba pomyśleć przed rozmnożeniem, czy
            stać nas na to mentalnie i finansowo. Żeby później nie dochodziło do
            takich sytuacji, jak opisane w artykule.
            • kropkacom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:27
              > Kropko, to Ty interpretujesz wszystko jako atak na Twój styl życia.

              Przyczepiłam się tylko do tego co napisałaś. Jaki mój styl życia?
              • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:30
                To nie jest wątek: matki pracujące kontra niepracujące z wyboru kontra
                bezrobotne kontra niepracujący ojcowie itp. To jest wątek odnośnie
                decydowania się na dziecko bez warunków ku temu.
                • kropkacom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:33
                  A ja myślałam że o akcji dożywiania dzieci w szkołach. A ten mój styl to że nie
                  pracuje? Nie zajarzyłam smile
                  • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:34
                    Raczej o niedożywionych dzieciach.
            • kali_pso Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:29

              > A mi chodziło jedynie o to, że trzeba pomyśleć przed rozmnożeniem,
              czy
              > stać nas na to mentalnie i finansowo

              Czysta demagogia. Trzeba myśleć, fakt trzeba- tylko co z tego? Może
              jakieś warsztaty zorganizuj w regionie? Zbierz ludzi, którzy
              najczęściej nie przemęczają się myśleniem o rozmnażaniu od pokoleń i
              zrób pogadankę o konieczności planowania rodzicielstwa. Widzisz sens
              takiej akcji? Bo ja nie. No więc co? Puste gadanie o "Potrzebie
              myślenia" na forum zostaje jedynie..no można jeszcze rzucić uwagę o
              potrzebie sterylizacji czy odebiarania praw rodzicielskich i
              uspokojonym oraz usatysfakcjonowanym własną bezkompromisowością i
              rozsądkiem, iść wypić kawęwinkP
              • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:33
                Lepsza demagogia niż nic.
                A poza tym, to między innymi z tego forum dowiedziałam się, że Bóg da
                na dzieci, że nie trzeba mieć środków do życia, pracy, by się na dzieci
                decydować. Wystarczy chęć.
                • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:55
                  > Bóg da na dzieci, że nie trzeba mieć środków do życia, pracy, by się na dzieci decydować. Wystarczy chęć.

                  Dokładnie. Ludzie, którzy chcą mieć dzieci, znajdą środki na ich wyżywienie. Zresztą utrzymanie malutkiego dziecka to groszowa sprawa, a przez rok czy dwa sytuacja finansowa rodziny może się zmienić.
                  • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:00
                    Ciekawe, że ludziom z artykułu Bóg jednak na te dzieci nie dał. Swoją
                    drogą, nie chciałabym bycie twoim dzieckiem to gorzej niż masakra.
                    • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:01
                      A co takiego złego dzieje się moim dzieciom?
                      • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:03
                        Matka, która uważa, że Bóg daje na dzieci i że rozmnażać się powinno
                        bez większego zastanowienia czy rodzinę stać finansowo na dziecko.
                        • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:09
                          U mnie się sprawdziło, więc w czym problem?
                          • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:11
                            W tym, że u wielu się nie sprawdza.
                            • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:27
                              Mieszasz porządki. Powtórzę wcześniejszy post, którego dokładnie nie przeczytałaś.

                              > Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie, o co Lisbeth chodziło - o niepracujących meneli dzieciorobów, czy o wykształconych ludzi, którzy wolą mieć dzieci w młodym wieku, a po ich odchowaniu zająć się pracą. Tych pierwszych na tym forum chyba nie znajdzie.
                  • kali_pso Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:01

                    tak, tak...myslałam sobie nieśmiało, że zrobi się z tego raczej
                    dyskusja o biedzie, takie najbardziej przejmującej bo mającej twarz
                    dziecka ale widzę, że tutaj jak zwykle będzie jazda po niewydolnej
                    patologii. Jeszcze Wam się dziewczyny nie znudziło? Naprawdę nie? Co
                    Wam to daje, że po raz setny poujeżdzacie ulubionego konika? Nie
                    mówcie, że oprócz zaspokojenia poczucia bycia KIMŚ, coś takie gadki
                    wnoszą w Wasze życie, bo nie uwierzęwinkP albo w życie tej
                    patologiii..ech....
                    • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:07
                      Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie, o co Lisbeth chodziło - o niepracujących meneli dzieciorobów, czy o wykształconych ludzi, którzy wolą mieć dzieci w młodym wieku, a po ich odchowaniu zająć się pracą. Tych pierwszych na tym forum chyba nie znajdzie tongue_out
                      • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:10
                        Odpowiedz mi na jedno pytanie; kto finansuje rodzinę tych
                        wykształconych ludzi, którzy mają dzieci w młodym wieku i zajmują się
                        pracą dopiero po ich odchowaniu?
                        • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:20
                          lisbeth25 napisała:

                          > Odpowiedz mi na jedno pytanie; kto finansuje rodzinę tych
                          > wykształconych ludzi, którzy mają dzieci w młodym wieku i zajmują się
                          > pracą dopiero po ich odchowaniu?

                          chyba nie przeczytałas teog, co napisałam, ze nie wziełam ani złotówki zadnego
                          zasiłku, choć córkę urodziłam na studiach, bez pracy. moja córka urodziła się w
                          przerwie semestralnej, tydzień po cesarce wróciłam na studia. na siebie miałam
                          rentę rodzinną, po tacie. na córkę pracowałam po zajęciach, w weekendy -dawałam
                          korepetycje, pilnowałam dziecka znajomej (moje dziecko było ze mną), robiłam
                          tłumaczenia, pracowałam na umowę zlecenie w szkole językowej. oczywiście tata
                          dziecka, wtedy mój chłopak, teraz mąż, też dawał pieniążki na małą, choć wtedy
                          był 400km od nas i nie mógł za bardzo pomóc w opiece.
                          • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:21
                            Pisałam do Echtom.
                            • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:25
                              Ale pytałaś :

                              kto finansuje rodzinę tych
                              wykształconych ludzi, którzy mają dzieci w młodym wieku i zajmują się
                              pracą dopiero po ich odchowaniu?


                              a ponieważ byłam wtakiej sytuacji, więc ci odpowiedziałam wink
                        • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:30
                          Anyx Ci odpowiedziała. Dodam, że bez dziecka też przecież z czegoś żyli, a jak pisałam, utrzymanie niemowlęcia kosztuje grosze.
                          • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:35
                            Taa, pieluszki, środki pielęgnacyjne kosztują grosze. Anyx pracowała po
                            urodzeniu dziecka. Niestety większość takich rodzin finansują rodzice-
                            dziadkowie. A to już patologia.
                            • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:46
                              lisbeth25 napisała:

                              > Niestety większość takich rodzin finansują rodzice-
                              > dziadkowie. A to już patologia.

                              nasza mała tez dostawała prezenty od babci, cioć itd. za mieszkanie tez nie
                              płaciliśmy, bo mieszkałam u mamy (dokładaliśmy się tylko do rachunków).

                              a jesli chodzi ci o to, ze dzidkowie czy rodzice utrzymuja też rodziców dziecka,
                              nie tylko pomagają, to nawet, jesli to patologia, to przeciez im wolno. nie dają
                              twoich pieniędzy, tylko swoje.
                              • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:59
                                Ależ oczywiście, że wolno. Alkoholikom mającym dzieci też przecież
                                wolno pić. Nie przepijają moich pieniędzy, tylko swoje. Nawet jeśli to
                                patologia, to przecież im wolno.
                                • deodyma Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:05

                                  ale chyba nie bedziesz porownywala alkoholikow, ktorzy maja w dupie
                                  potrzeby swoich dzieci do rodzicow, ktorzy alkoholikami nie sa, ale
                                  pomagaja swoim dzieciom i wnukom finansowo?
                                  a wedlug Ciebie ci drudzy, to tez patologiabig_grin
                                  dobrebig_grin
                                  usmialam siebig_grin
                                  poczytaj sobie o znaczeniu slowa patologia, to moze Ci sie w tej
                                  Twojej tepej glowince cos rozjasnismile

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Dewiacja_spo%C5%82eczna
                                  • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:09
                                    Jeśli o tępotę chodzi, to nie ja jestem utrzymanką bez pracy i to nie
                                    ja nie potrafię czytać tekstu ze zrozumieniemsmile To nie dziadkowie,
                                    którzy chcą pomóc swoim niezaradnym dzieciom są patologią (chociaż może
                                    i troszkę tak, bo w końcu oni je wychowali), ale te dzieci, które
                                    założyły rodzinę i wyciągają ręce do rodziców i państwa, bo sami nie
                                    potrafią być odpowiedzialni za swoją rodzinę.smile Ty możesz nie
                                    zrozumieć, bo pojęcie odpowiedzialności finansowej za swoje małoletnie
                                    dziecko jest ci obcesmile
                                    • deodyma Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:17
                                      oj, dziecko...
                                      mundrzysz sie a jeszcze malo co o zyciu wieszsmile
                                      chyba tez nie do konca znasz tez znaczenie slowa "utrzymanka"smile
                                      chyba juz czas najwyzszy, bys zglebila znaczenie slow, ktorymi
                                      rzucasz na forach a nie masz o nicg zielobego pojecia, jak zreszta o
                                      wielu sprawach, na temat ktorych sie wypowiadaszbig_grin
                                      ale zabawna jestes dziewojabig_grin
                                      szkoda tylko, ze w kolko sie powtarzasz.
                                      nie nudzi cie to juz?
                            • kicia031 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:20
                              Niestety większość takich rodzin finansują rodzice-
                              > dziadkowie. A to już patologia.

                              A jaka przep[raszam patologia? Rodzice maja obowiazek laozyc na dziecko, dopoki
                              sie ksztalci. Moi rodzice mieli takiego farta, ze wyszlam za maz na studiach i
                              zamiast mnie utrzymywac w swoim domu dawali mi duzo skromniejsza sume pieniedzy
                              co miesiac.

                              Patologia sa rodzice, ktorzy nie utrzymuja uczacych sie dzieci ( nie mowie o
                              wiecznych studentach oczywiscie)
                              • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:28
                                Pisałam wyżej, że dzieci zakładające swoją rodzinę i nie potrafiące jej
                                utrzymać to patologia.

                                P.S.
                                To nie Ty gdzieś pisałaś, że po rozwodzie otrzymywałaś alimenty na
                                siebie?
                        • babcia47 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 11:29
                          ja zaciązyłam włąsciwie w tym samym czasie co poszłam do pierwszej
                          pracy, mąż jeszcze kończył studia..utrzymywalismy sie z mojego
                          wynagrodzenia i jego stypendium. Gdy urodziłam zaczął pierwsza pracę
                          i on przejął utrzymanie rodziny..przez ponad 4 lata byłam na
                          wychowawczym, po roku nie dostawałam juz zadnego zasiłku bo
                          przekroczyliśmy limit dochodu, mimo, ze po dwóch latach urodził się
                          świadomie ZAPLOWANY drugi syn. Tuż przed jego urodzeniem zaczęlismy
                          budowac dom!! Gdy synowie mieli ponad 2 i 4 lata poszli
                          do "placówek" a ja wróciłam do pracy i zajęłam się własną karierą.
                          Jako tzw. młode małżenstwo i przez kolejne lata nie mieliśmy
                          problemów z utrzymaniem i to na dośc wysokim poziomie..i dopiero gdy
                          chłopcy byli na przełomie średniej i studiów zawaliło nam się
                          wszystko obojgu na raz, stracilismy prace, szybko stopniały
                          oszczędności a wydatków było sporo i duzych, przez jakis czas
                          byliśmy "pod kreską"..z pomoca "dziadków" udało się utrzymac
                          chłopaków na studiach, zreszta sami zaczęli pracować w trakcie
                          studiów, gdy tylko była taka mozliwość..ale równie dobrze cos
                          takiego mogło się wydarzyc, gdy dzieci by były np. w podstawówce,
                          moglibysmy nie mieć podpory w postaci rodziców..nikt tego nie
                          przewidzi ani jak mu sie ułożą losy..majac takie poglądy jak Ty w
                          zasadzie ludzie wogóle nie powinni się rozmnażać lub dopiero około
                          60-tki, gdy będą mieli stała emeryturę i moliony odłozone na
                          kontach, której nie będzie mozliwości stracić..a to nie takie pewne,
                          bo przeciez moze wojna wybuchnąć to będzie po emeryturach i po
                          oszczędnościach..albo któres z rodziców umrzec lub powaznie
                          zachorować..całe to gadanie o tym ile, czego potrzeba by mieć
                          dziecko jest bez sensu..istny "dupościsk", jak to nazwała Zawadzka
                          • babcia47 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 12:49
                            "przez ponad 4 lata byłam na
                            wychowawczym, po roku nie dostawałam juz zadnego zasiłku bo
                            przekroczyliśmy limit dochodu"
                            wszystkie kobiety otrzymywały wtedy zasiłek wychowawczy, coś jak
                            ciąg dalszy wynagrodzenia do wysokości średniej krajowej..ja od
                            początku miałam niższy, bo z powodu ciąży nie przeszłam
                            na "normalne " wynagrodzenie tylko byłam na "uczniowskim" (różnica
                            ok 1/3)i przeszłam na "lekką pracę".. a i tak bez problemu starczało
                            nam "na życie". Gdy w rodzinie był wysoki dochód..wtedy zasiłek
                            wychowawczy zmniejszano o połowe lub całkowicie wstrzymywano
            • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:35
              lisbeth25, to ja jestem chyba jednak patologia, bo na dziecko zdecydowałam się
              na studiach (ostatni rok) i to dziennych, bez pracy. mój mąż tez zaczynał
              dopiero swoją karierę zawodową. urodziłam w wieku 24lat. chcioałam miec wlasnie
              w tym momencie dzieko. nie chciałam czekac do 30-stki, robić karierę, dorabiać
              się, zanim urodzę. chciałam robić to później, już zdzieckiem, nie być pod
              presją, że mój zegar biologiczny tyka i mogę mieć później problemy z zajściem w
              ciążę, z donoszeniem. kwestia priorytetów. dla mnie rodzina to podstawa. a teraz
              mam 4letnią odchowaną córcię i robię karierę wink a mojej córci niczego nie brakuje.
              • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:37
                aha, dodam tylko, że NIGDY nie wzięłam ani złotówki żadnego zasiłku, czy
                dofinansowania.
              • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:43
                Ja tak samo ustawiłam priorytety i biedy w domu nie ma. Chociaż dla takiej Lisbeth mój standard życia byłby pewnie biedą, bo nie mam samochodu i nie stać mnie jednocześnie na angielski i tenis dla trójki dzieci wink
                • kropkacom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:47
                  No i wyszło że patologia na ematce siedzi wink
          • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:25
            > Czy dajmy na to Lipcowa której mąż nie
            > pracował kiedy postarali się o dziecko skazała małe na głód?

            Co do pytania, dla mnie ludzie odpowiedzialni poczekaliby na dziecko aż
            mąż znajdzie stałą pracę- no chyba, że mieli oszczędności- tego nie
            wiem. Ale nie to jest tematem tego wątku.
            • nutka07 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:35
              A jak znajdzie prace na czas okreslony? Przykladowo 1 rok, to co wtedy? Maja sie
              decydowac czy czekac na stala umowe o prace?
          • nutka07 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:44
            No jak nie bedzie karmila piersia to napewno wink
    • kali_pso Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:10

      A mnie trochę zirytowała wypowiedź pana dyrektora- czy dzieci, które
      dostają dofinansowanie do obiadów nie mają prawa wybrzydzać? Czy te,
      których rodzice płacą, mają tylko prawo do powiedzenia- "nie smakuje
      mi" a "patologia" ma być za wszystko wdzięczna i pałaszować zelowate
      kotlety bez zmróżenia oka?
      Ludzie uważają, że jak dają komuś coś za darmo, to on musi i byle
      czym być ustatysfakcjonowany- ostatnio dostaliśmy książki. Brudne,
      pokryte pleśnią, z wadami( druk do góry nogami), nie mam pojecia co
      z tym zrobić.....- czy ja mam moim uczniom wmówić, że darczyńcy
      należą się wyrazy wdzięczności? Sama bym się wstydziła wysłać
      taki "podarunek". Obdarowywać też trzeba umieć...obdarowany tez jest
      człowiekiem i honor swój mawinkP
      • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:16
        Także mnie to zirytowało. I jeszcze: matkom nie chce się gotować. Te
        wyrodne matki, które nie gotują. Ciekawe, czy on sam gotuje swoim
        dzieciom, czy ma od tego żonę? Burak i seksista.
      • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:29
        kali_pso napisała:

        > A mnie trochę zirytowała wypowiedź pana dyrektora- czy dzieci, które
        > dostają dofinansowanie do obiadów nie mają prawa wybrzydzać? Czy te,
        > których rodzice płacą, mają tylko prawo do powiedzenia- "nie smakuje
        > mi" a "patologia" ma być za wszystko wdzięczna i pałaszować zelowate
        > kotlety bez zmróżenia oka?

        a ktoś każe im przyjmować darmowe obiady? a dlaczego moje dziecko nie dostaje za
        darmo obiadów, podręczników? czy dlatego, ze jestem za mało "patologiczna"?
        Nie winię dzieci oczywiście, ale rodziców. zabrać im zasiłki, które przepijają,
        a dać dzieciom za to obiady. Dlaczego dostają zasiłki i dodatkowo dofinansowanie
        tego czy tamtego? ja pracuję, mój mąż też i pracujemy na nierobów, którzy mają
        pracę w d..., bo wszystko dostaja za darmo. to po co mają się produkować. sa
        sytuacje, gdzie pracować nie mozna np. choroba, ale niestety w większośći
        przypadków jest to kwestia wyboru. Im więcej człowiek pracuje, im więcej się
        stara, zarabia, tym więcej mu zabierają na takich właśnie patologicznych
        rodziców. to chore! powinno byc odwrotnie, powinno się wspierać osoby, które
        pracują, którym chce się coś robić, a nie rzucac im kłody pod nogi i jeszcze
        kazać płacić wieksze podatki, żeby na zasiłki było.
        • kali_pso Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:37
          a ktoś każe im przyjmować darmowe obiady?

          Nie każe. Ale wczuj się przez chwilę w skórę takiego dzieciaka-
          koledzy i nauczyciele wiedzą, że dostajesz obiady z MOPSU- myslisz,
          że dla tych dzieci to jest powód do dumy? Nie dośc, że wszyscy o tym
          wiedzą to jeszcze oczekują, że dzieciak nie będzie grymasił- bo
          przecież dostaje za darmo, więc niech się cieszy. Bieda nie może
          pozbawiać człowieka godności.


          a dlaczego moje dziecko nie dostaje za
          darmo obiadów, podręczników?


          Naprawdę tego byś chciała? Aby Twoje dziecko dostawało za darmo
          podreczniki? I aby otoczenie o tym wiedziało? To jest dopiero
          straszne...bo ja tego dla mojego dziecka bym nie chciała. Nie
          przelewa mi się, ale nie pragnę takiego losu dla mojego syna i nie
          zazdroszczę innym, że darmowe podreczniki mają.
          • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:47
            kali_pso napisała:


            > a ktoś każe im przyjmować darmowe obiady?
            >
            > Nie każe. Ale wczuj się przez chwilę w skórę takiego dzieciaka-
            > koledzy i nauczyciele wiedzą, że dostajesz obiady z MOPSU- myslisz,
            > że dla tych dzieci to jest powód do dumy? Nie dośc, że wszyscy o tym
            > wiedzą to jeszcze oczekują, że dzieciak nie będzie grymasił- bo
            > przecież dostaje za darmo, więc niech się cieszy. Bieda nie może
            > pozbawiać człowieka godności.

            ale to jest wina rodziców, nie dziecka, że do takiej sytuacji doprowadzili!
            dlatego takich rodziców powinno się karać.

            > a dlaczego moje dziecko nie dostaje za
            > darmo obiadów, podręczników?
            >
            >
            > Naprawdę tego byś chciała? Aby Twoje dziecko dostawało za darmo
            > podreczniki? I aby otoczenie o tym wiedziało? To jest dopiero
            > straszne...bo ja tego dla mojego dziecka bym nie chciała. Nie
            > przelewa mi się, ale nie pragnę takiego losu dla mojego syna i nie
            > zazdroszczę innym, że darmowe podreczniki mają.

            naprawdę nie rozumiesz , o co mi chodzi? ja sobie żyły wypruwam, żeby mojemu
            dziecku niczego nie brakowało, a taki chwast ma swoje dziecko w d... i jeszcze
            dostaje za to nagrodę w postaci zasiłku, obiadów i darmowych obiadów. to nie
            chodzi o to, że ja zazdroszcze tych darmowych podreczników, bo ja bardzo chętnie
            pracuję, chocby po to, zeby miec na te przysłowiowe podręczniki, ale szlag mnie
            trafia, że w naszym kraju wspierana jest patologia, a nie osoby pracujące,
            którym "się chce".

            Ja bardzo współczuję tym dzieciom, ale nie powinno się ich do tego mieszać.
            problem jest w dorosłych - ich rodzicach, którzy nie powinni dostawać żadnych
            pieniędzy od państwa.
            • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:59
              > dlatego takich rodziców powinno się karać.

              Może nie karać, tylko pognać do roboty.
              • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:01
                echtom napisała:

                > > dlatego takich rodziców powinno się karać.
                >
                > Może nie karać, tylko pognać do roboty.

                tylko jak ich zmusić?
                może jak by ich karano, odierając przywileje, to cos by to dało.
          • lolinka2 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:26
            kali_pso napisała:

            > Ale wczuj się przez chwilę w skórę takiego dzieciaka-
            > koledzy i nauczyciele wiedzą, że dostajesz obiady z MOPSU- myslisz,
            > że dla tych dzieci to jest powód do dumy? Nie dośc, że wszyscy o
            tym
            > wiedzą to jeszcze oczekują, że dzieciak nie będzie grymasił- bo
            > przecież dostaje za darmo, więc niech się cieszy. Bieda nie może
            > pozbawiać człowieka godności.

            Kalipso, to jakaś lipa jest wobec tego - w życiu nie miałam pojęcia
            ani w SP ani w LO komu opieka finansowała obiady, w szkole mojego
            dziecka również nie jest to informacją podawaną gdziekolwiek poza
            dokumentacją w którą wgląd ma dyrekcja i MOPS plus gmina.
            Podobnie u drugiej córki w przedszkolu - nie wiem, kogo zwalniają z
            opłat a kogo nie. Mogę sobie gdybać że ten czy ów rodzic wygląda na
            NIEZARADNEGO ŻYCIOWO po prostu, nie biednego itp. i to głównie ci
            niezaradni wg mojej wiedzy stanowią stałą klientelę MOPSów. Zawsze
            jednak pozostanie to na poziomie gdybania. W miejscu, gdzie koledzy
            szkolni wiedzą że opieka społeczna płaci X czy Y za zupę, dochodzi do
            przekroczenia uprawnień. I roszczeń z tego tytułu można dochodzić w
            sądzie.
            • wieczna-gosia Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:55
              to prawda ja tez nigdy nie wiedzialam. Pare lat temu nasza dzielnica (w
              Warszawie) fundowala obiady rodzinom wielodzietnym bez limitu dochodow, wiec
              moje dzieci chodzily za free- normalnie na przerwie obiadowej a sa trzy, zadna
              nie byla wyznaczona dla mopsiakow czy cos smile
    • przeciwcialo Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:40
      W tzw. dobrych domach tez znajdziesz niedozywione dzieci karmione
      pizza i czipsami, drozdzówkami i tym podobnym jedzeniem.
      niedozywoienie to nie tylko niska kaloryczność ale tez niska jakość.
      Prostymi produktami mozna dziecko lepiej odzywić niż gotowcami.
      • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:46
        > W tzw. dobrych domach tez znajdziesz niedozywione dzieci karmione
        > pizza i czipsami, drozdzówkami

        Szczerze mówiąc, to właśnie przyszło mi na myśl, kiedy przeczytałam tytuł wątku smile
        • przeciwcialo Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 18:57
          Kiedys rozmawiałam z mama kolezanki która pracowała w stołówce w
          szkole, tez mówiła że dzieci wydziwiały nad talerzem a wynikało to z
          tego ze one nie znaja normalnego jedzenia, troche trwa zanim sie
          przekonaja ale potem zjadają z dokładką.
          Te grymasy chyba nie wynikaja ze złosliwości.
          • wieczna-gosia Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:44
            ja tez tak mysle, kiedys zdreszta czytalam taki obszerny artykul o Pradze. Dla
            nie- warszawianej- dzielnicy Praga. ktora to dzielnica znajduje sie w Warszawie.
            Bylo ogolnie o dawaniu wedki a nie ryby itd. i byly opowiesci kuratorek jak to
            musza od czasu do czasu nauczyc robic pierogi i wytlumaczyc ze jak sie w domu
            siedzi z najmlodszym to jednak wrto tych pierogow w sklepie nie kupowac tylko
            zagniesc i polepic, oraz o tym ze zupa zasadniczo wyglada w ten sposob ze kostka
            waolowa i koncentrat wiec dzieci w stolowce zupy na miesie z prawdziwymi
            warzywami nie chca jesc.
    • wieczna-gosia Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:52
      moim zdaniem patologii wcale nie czyni brak srodkow finansowych, stalej pracy.
      Bardziej ja czyni brak perspektyw oraz brak checi parcia w kierunku poprawy
      warunkow.

      Rodzina kulturalnych alkoholikow, oboje ze stala praca i metrazem- powinni
      decydowac sie na dziecko? Ano wlasnie smile
      • kropkacom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 19:58
        > Rodzina kulturalnych alkoholikow, oboje ze stala praca i metrazem- powinni
        > decydowac sie na dziecko? Ano wlasnie smile

        Dla większości jest tak, że póki chleją za swoje to nikt się nie czepia. Nie od
        dziś wiadomo że jest patologia i "patologia".
    • diabel.lancucki Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:04
      Wstrząsające wyniki badań
      260 tys. polskich dzieci nigdy nie je pierwszego śniadania w domu, a dla ponad
      70 tys. jedynym posiłkiem w ciągu dnia jest obiad w szkolnej stołówce. Takie są
      wyniki badań międzynarodowej firmy MillwardBrown.

      byl gdzies komentarz do tych badan(wyborcza? dziennik?- nie chce mi sie
      sprawdzac), ze duzo dzieci nie je sniadania w domu, bo rodzice mu nie daja.
      Matka nie je i nie daje dziecku, nie dostaja tez sniadania do szkoły. Dostaja
      piatka i kupuja za to czipsy i colę. Te dzieci tez sa niedozywione i to
      bynajmniej nie z biedy. Jak rozumiem twoim zdaniem to nie jest patologia?
      • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:06
        > Matka nie je i nie daje dziecku, nie dostaja tez sniadania do szkoły.

        Taa, jak zwykle wredna matka. A ojciec gdzie w tym czasie był? Czemu
        nie dał dziecku śniadania do szkoły?
        • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:12
          Lisbeth, przestań już forsować swój model równouprawnienia i podziału
          obowiązków, bo to nudne.
          • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:15
            To po co czytasz, skoro nudne? Zresztą, to nie ja zaczęłam OT, tematem
            było niedożywienie dzieci. Nijak ma się to do podziału obowiązków.
            • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:21
              > Zresztą, to nie ja zaczęłam OT

              Wyjechałaś z tym zaraz na początku dyskusji smile

              Re: Niedożywione dzieci.
              lisbeth25 12.09.09, 18:16 Odpowiedz
              Także mnie to zirytowało. I jeszcze: matkom nie chce się gotować. Te
              wyrodne matki, które nie gotują. Ciekawe, czy on sam gotuje swoim
              dzieciom, czy ma od tego żonę? Burak i seksista.
          • deodyma Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:19

            echtom napisała:

            > Lisbeth, przestań już forsować swój model równouprawnienia i
            podziału
            > obowiązków, bo to nudne.
            >



            ta panienka w ogole na te tematy nie powinna sie wypowiadac, wszak
            jak napisala gdzies, nie ma jeszcze dzieci
            jak urodzi, zacznie wychowywac dziecko, pojdzie do roboty a munz
            zacznie jej pomagac, wtedy moze sie powymundrzac i wtedy pokaze, ze
            cus na ten temat wiebig_grin
            • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:27
              > jak urodzi, zacznie wychowywac dziecko, pojdzie do roboty a munz
              > zacznie jej pomagac,
              W czym pomagać, haha? Bo nie bardzo rozumiem w czym można pomagać? No
              wyjaśnij, bo nie wiem o co chodzi?
              • deodyma Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:28
                taka mundra a nie rozumie, o co mi biegabig_grin
                glupia jestes, czy glupia udajesz?
                moze i nie wiesz, o co mi chodzi, bo dzieciaka jeszcze sie nie
                dorobilas, wiec w sumie sie nie dziwiebig_grin
                zakumala?
                • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:32
                  W moim środowisku mąż nie pomaga żonie, bo nie ma w czym. Mąż jest
                  współodpowiedzialny za dziecko, dom, rodzinę.
                  Pisałam gdzieś, że jestem matką adopcyjną. Tak, nie rodziłam, to pewnie
                  nic o życiu nie wiemsmile Tak sobie wmawiają te, co to obsługują mężusia i
                  całą rodzinę i piszą później, tym co mają lepiej, że nie wiedzą nic o
                  życiusmile
                  • deodyma Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:38
                    a skad wiesz, ze obsluguja mezusia i cala rodzine?
                    wrozka forumowa sie znalazlabig_grin
                    wcalebym sie nie zdiwila, gdybys to ty wlasnie byla ta sluzaca w
                    domu, ktora usluguje swojemu panu i wladcy a na forum wchodzisz po
                    to, zeby sie wyzycsmile
                    a jak temat staje sie dla ciebie niewygodny, wtedy nagla konczysz
                    dyskusje, piszesz, ze nie masz czasu, albo wyjezdzasz itd...

                    > W moim środowisku mąż nie pomaga żonie, bo nie ma w czym. Mąż jest
                    > współodpowiedzialny za dziecko, dom, rodzinę.


                    no, moze i tak u ciebie to wlasnie wygladasmile
                    tylko w jaki sposob jest on wspolodpowiedzialny, tego sie nie
                    dowiemy.
                    w koncu klawiatura wszystko, jak i papier, wszystko przyjmiesmile
                    • lisbeth25 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:44
                      W dupie mam co sobie myślisz na mój temat. Niby jesteś dorosła, a nawet
                      nie potrafisz samodzielnie się utrzymać. Porażka.
                      • deodyma Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:47

                        lisbeth25 napisała:

                        > W dupie mam co sobie myślisz na mój temat.


                        ojej, naprawde?
                        nie zalamuj mnie, kobieto, bo sie pochlastam z rozpaczybig_grin


                        Niby jesteś dorosła, a nawet
                        > nie potrafisz samodzielnie się utrzymać. Porażka.



                        kolejna diagnoza forumowej wrozki, albo jak kto woli, forumowej
                        psycholozkibig_grin
                        moze cos jeszcze ciekawego na moj temat napiszesz?
                        chetnie poczytam i sie posmieje bo bawisz mnie do lezbig_grin
                        smialo zatem lisbethsmile
                        nie tlum swych emocji!
                      • jola8181 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:48
                        Jakbym słuchała zdartej płyty. Nie umiesz myśleć samodzielnie kobietko. Ktoś ci
                        nawkładał do głowy a Ty powtarzasz. Rozumiem też że jako matka adopcyjna
                        musiałaś się wykazać ale już starczy. Zmień płytę i wychyl głowę spoza wąskich
                        horyzontów.
                        • jola8181 Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:49
                          To było do lisbeth25.
                      • czar_bajry Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 11:43
                        lisbeth25 napisała:

                        > W dupie mam co sobie myślisz na mój temat. Niby jesteś dorosła, a nawet
                        > nie potrafisz samodzielnie się utrzymać. Porażka.

                        Oj chyba przesadzasz- walisz na oślep nie patrząc na nic i mam wrażenie że
                        zwykła zazdrość i złość przez Ciebie przemawia. Za swoje niepowodzenia masz
                        pretensje do innych za to że im pewne sprawy przychodzą bez problemu i to jest
                        wg Ciebie niesprawiedliwe- a kto powiedział że życie to bajka i zawsze jest
                        sprawiedliwe?
        • donkaczka Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:18
          lisbeth jak cie czytam, to wiecznie nuce "angry inch" type o'negative...

          nie ma watku, gdzie bys nie warczala na facetow
        • wieczna-gosia Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:26
          lisbeth no wiec dla twojego komfortu psychicznego- wychowawczynie w szkolach
          moich dzieci co roku sygnalizuja problem ze dzieci nie dostaja sniadan- ani
          pierwszego ani drugiego do szkoly. Niewazne kto im nie robi/ nie zadbal zeby
          dziecko mialo zwyczaj sobie robic/ nie zainteresowal sie czy rano bedzie z czego
          zrobic- matka czy ojciec. Lepiej sie czujesz?
        • diabel.lancucki Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 08:46
          isbeth25 napisała:

          > > Matka nie je i nie daje dziecku, nie dostaja tez sniadania do szkoły.
          >
          > Taa, jak zwykle wredna matka. A ojciec gdzie w tym czasie był? Czemu
          > nie dał dziecku śniadania do szkoły?

          o rany, a co za roznica matka czy ojciec? nie dyskutujemy to o ucisku kobiet
          tylko niedozywieniu dzieci. uwielbiam jak ktos nie ma nic do powiedzenia i
          czepia sie szczegołów.
          wersja dla ciebie (specialnie): slowo matka zastąp słowem rodzic. I teraz się
          ustosunkuj do meritum wypowiedzi. dziekuje.
      • echtom Re: Niedożywione dzieci. 12.09.09, 20:14
        W Polsce po prostu nie ma tradycji jedzenia śniadań w domu przed wyjściem do
        pracy, to dzieci też nie jedzą.
    • estelka1 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 03:36
      Dla mnie faktycznym problemem jest to, że z biedą boryka się wiele
      rodzin, gdzie pracują obydwoje rodzice, dzieci jest normalna ilość
      tj. 2-3. Niestety takie są realia małych miast, między innymi w
      zachodniopomorskim, gdzie mieszkam.
      Pracujesz, często za najniższą krajową, do tego rodzinne z dodatkami
      i jakbyś nie kombinował, ale przekraczasz kryteria dochodowe, które
      kwalifikują Cię do pomocy społecznej. Dla przypomnienia to jest 351
      zł na osobę w rodzinie.
      No i weź teraz zaszalej za 2000 zł dla 4, czy 5 osobowej rodziny?
      Dzieci nawet nie dostaną dofinansowania do obiadów w szkole. I tu
      naprawdę jest rozpacz. W równie tragicznej sytuacji są seniorzy,
      którzy uczciwie przepracowali kupę lat. I też rzadko kiedy
      kwalifikują się do jakiejkolwiek pomocy. Patologia, nie hańbiąca się
      pracą z zasiłków, darów rzeczowych i żywności z rezerw UE "wyciąga"
      dużo więcej. Nie mniej dzieci w każdym przypadku mi żal. Chociaż
      rozdawnictwo - bo taką formę przybiera pomoc społeczna, jeśli ktoś
      się na nią załapie, działa patogennie niestety. Niestety patologia i
      związana z nią bieda na ogół jest "dziedziczna". Dla ścisłości -
      praca socjalna to moja codzienność.
      • nangaparbat3 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 11:39
        Mnie najbardziej boli, kiedy widze dziecko "patologii" walczace o normalne
        zycie, rodzinę ciagnącą je w dół i osobę "nie z patologii", ktora wydobywajace
        się spycha, majac jeszcze na to jakies bardzo rozumne uzasadnienie.
        • estelka1 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 12:25
          No fakt, takie sytuacje są dramatyczne. Niestety dziecko z
          patologicznej rodziny choćby najfajniejsze, najładniejsze i
          najmądrzejsze, prawie zawsze ma pod górę. A co jeszcze mnie bardzo
          niepokoi i drażni, to fakt że biedę zawsze utożsamia się z
          patologią.
          • babcia47 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 12:55
            A co jeszcze mnie bardzo
            > niepokoi i drażni, to fakt że biedę zawsze utożsamia się z
            > patologią.
            a mnie smieszy gdy niektóre kobiety, szczególnie z duzych miast,
            gdzie życie jest b.drogie w porównaniu z wiekszoscia kraju poziom
            dochodu uzyskiwany na tzw. prowincji kojarzą z biedą..no i do tego
            jeszcze dochodzi "dupościsk" czyli to, co zgodnie z ich poglądami i
            wyobrazeniami, jest niezbędne jako absolutne minimum do wychowania
            dziecka
            • triss_merigold6 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 13:13
              Jesli odwołujemy się do artykułu to jednak uważam, że więcej niż
              jeden zafundowany przez szkołę posiłek jest niezbędny. I rodzice,
              którzy nie potrafią/nie chcą zapewnić dzieciom przynajmniej
              wyżywienia są niewydolni. Bez względu na to czy robią to z lenistwa,
              głupoty czy z biedy efekt jest ten sam - niedożywione dziecko. A
              niedożywione dzieci mają obniżoną sprawność intelektualną i gorzej
              się rozwijają.
            • estelka1 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 13:44
              Wytłumacz mi proszę, dlaczego twierdzisz, że życie w dużych miastach
              jest droższe? Owszem większe są koszty dojazdu do pracy, szkoły,
              lekarza, a poza tym? I nie bierzmy pod uwagę cen w knajpkach,
              biletów do kina, koncert itd, bo to są przyjemności, a nie sprawy
              niezbędne.
              I żeby uniknąć nieporozumień, nie ma w moim pytaniu ani cienia
              złośliwości.
              • iwles Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 13:58

                > Wytłumacz mi proszę, dlaczego twierdzisz, że życie w dużych
                miastach
                > jest droższe?

                bo jest. Da każdego kto zna realia mieszkania i tu i tu jest to
                jasne.

                > to są przyjemności, a nie sprawy
                > niezbędne.


                różnice w cenie art. spożywczych też są i to spore.

                Wiesz - rożnica to przede wszystkim zarobki. W Warszawie -
                znalezienie pracy za 2000 zł, to podobno "fraszka", natomiast na
                prowincji, szczególnie w rejonie dużego bezrobocia - praca za 2000
                to szczyt marzeń.
                A śrenia na członka rodziny obowiązuje w całej Polsce. Nie ma
                podziału ani na rejon, ani na miasto-wieś.
                • estelka1 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 14:17
                  Mimo wszystko nie do końca jestem przekonana smile widzisz ja mieszkam
                  w niedużym mieście. Ceny żywności (poza sieciowymi marketami) są
                  kosmiczne, o ciuchach, sprzętach domowych nie wspomnę. Sama z racji
                  częstych wyjazdów do Szczecina czy Koszalina, wiele zakupów robię
                  tam. Łącznie z art. spożywczymi. Opłaty za prąd, wodę, gaz, obawiam
                  się że nie różnią się zanadto, podobnie paliwo. Ceny ustalane przez
                  Radę Miejską, typu jakieś podatki, bilety autobusowe, czynsze -
                  niestety porównywalne z dużymi miastami. Na pewno ceny kupna
                  mieszkania są niższe, no ale też jak sama zauważyłaś, zarobki też są
                  znacznie niższe.
                  Co do kryteriów dochodowych, kwalifikujących do pomocy społecznej,
                  słusznie zauważyłaś że są ujednolicone w całym kraju - 351 zł na
                  osobę w rodzinie, 477 zł na osobę samotną. Na pewno w większych
                  miastach, rodziny gdzie obydwoje rodzice pracują, nie korzystają z
                  pomocy społecznej. Ale i w takich prowincjonalnych miasteczkach, jak
                  moje też jest to sporadyczne. Te kryteria są po prostu śmieszne
                  • estelka1 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 14:19
                    Oczywiście nie upieram się przy swojej teorii smile Nie muszę mieć
                    racji. Może też być tak, że moje miasto jest wyjątkowo drogie.
                    • iwles Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 14:33

                      wystarczy, że w Twoim mieście jest rozwinięta jakas gałąź
                      gospodarki, która przynosi miastu duże dochody, aby i ceny były
                      odpowiednio większe. Co niestety, niekoniecznie przekłada się na to,
                      że wszyscy w mieście mają wysokie dochody.
                      • estelka1 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 15:38
                        Cały problem w tym iwles, że nie ma u nas żadnego poważnego
                        przemysłu (tereny popegeerowskie), raczej niewielkie firmy,
                        nierzadko wręcz rodzinne. Rozwinięty za to jest handel i tzw. kupcy
                        walą takie ceny, że nie daj Boże. A władze miejskie, no cóż również
                        windują ceny tego, na co mają wpływ. Wysokie dochody mają wyłącznie
                        ludzie prowadzący własną działalność. Nie wiem, czy to jest
                        specyfika tylko mojego miasta, czy inne mają podobnie.
                        Ale odbiegłyśmy od tematu wątku smile Pozdrawiam
                        • anyx27 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 17:31
                          estelka1 napisała:

                          > Cały problem w tym iwles, że nie ma u nas żadnego poważnego
                          > przemysłu (tereny popegeerowskie), raczej niewielkie firmy,
                          > nierzadko wręcz rodzinne. Rozwinięty za to jest handel i tzw. kupcy
                          > walą takie ceny, że nie daj Boże. A władze miejskie, no cóż również
                          > windują ceny tego, na co mają wpływ. Wysokie dochody mają wyłącznie
                          > ludzie prowadzący własną działalność. Nie wiem, czy to jest
                          > specyfika tylko mojego miasta, czy inne mają podobnie.

                          Mam porównanie dwóch miast - Wrocławia i Drawska Pomorskiego, gdzie mieszkałam
                          przez rok. i mogę z całą pewnoscią powiedzieć, że życie w Drawsku (ok. 12tys
                          mieszkańców) jest o wiele droższe. Owszem, mieszkania sa tańsze, choć teraz się
                          to wyrównuje - mq mieszkania w Drawsku to teraz ok. 3000pln, we Wrocławiu spadły
                          nowe do poziomu 4500-5000pln. Wynajem 2pok. mieszkania w Drawsku to koszt
                          700pln, we Wrocławiu 2 razy więcej. Jednak opłaty za media sa takie same, ale
                          już zywność, ubrania, kosmetyki, czyli rzeczy podstawowe sa o wiele droższe w
                          mniejszych miejscowościach. W dużym mieście sa hipermarkety, wyprzedaże itd.
                          Dojazdy do pracy (koszt) mniej wiecej na tym samym poziomie.
                          Jeśli ktoś nie ma swojego mieszkania, to róznica na korzyść malej miejscowosci
                          jest tak naprawdę tylko w wysokości kredytu, badz też ceny w wynajeciu mieszkania.
                          Ale za to mozliwosci rozwoju zawodowego, a wiec podniesienia wysokosci dochodów
                          wieksza. do tego dochodzą ceny usług - np. korepetycje czy tez naprawy w
                          warsztatach samochodowych sa o wiele niższe w duzym miescie, bo jest spora
                          konkurencja. w małym miescie jest drożej.
              • babcia47 Re: Niedożywione dzieci. 13.09.09, 16:51
                > Wytłumacz mi proszę, dlaczego twierdzisz, że życie w dużych
                miastach jest droższe?
                na podstawie wpisów mam z W-wy, które twierdzą, ze poniżej pewnego
                poziomu dochodów to ludzie MUSZĄ zyć na granicy nedzy..znam młode
                małżeństwo wynajmujace 2 pokojowe mieszkanie (z rachunkami ok 1
                tys.), utrzymujace 2 samochody z 1 dzieckiem dla których 3,5 tys.
                wystarcza bez problemu..sadząc po niktórych wątkach to nędza..znam
                też w moim m iescie sporo ludzi którym 3 tys. spokojnie wwystarcza
                na zycie w 4 osobowej rodzinie i nie uważają, że klepią
                biedę...jadaja normalnie, ubieraja sie normalnie, nawet na wakacje
                co roku im jakoś starcza. Ceny są uzaleznione od miejsca
                zamieszkania..zarówno gdy chodzi o płacone rachunki, czynsz, jak i
                ceny żywnosci, mozliwośc posiadania własnej działki, konieczność
                ponoszenia kosztów transportu, ceny usług itd. Sporo było juz
                wacików na ten temat na tym forum..ja np. płace za wywóz smieci 1/4
                tego co W-wie a może i mniej..za to ile płaci się za wynajecie 2
                pokojowego mieszkania u nas mozna wynająć całą chałupę
    • triss_merigold6 No i ? 13.09.09, 13:05
      Chciałam zauważyc, że kasacja ciąży z przyczyn tzw. społecznych jest
      w tym kraju zakazana więc znakomita większość dzieci z wpadek
      przychodzi na świat. To raz.
      Dwa - tych 260 tysięcy dzieci już JEST i można albo im pomagać via
      państwo (samorząd, organizacje pozarządowe etc.) albo pozwolić, żeby
      sobie umarły. Tertium non datur.
      Co do stałej pracy - po 89' były lata kiedy bezrobocie oscylowało
      wokół 18%, ci ludzie już mieli dzieci i qrwa co? Mieli je utopić?
      BTW 1 zdaje się, że w Polsce istnieje dość dramatyczna sytuacja
      demograficzna i państwo powinno wspierać rodziców tworząc warunki
      umożliwiające wychowywanie dzieci.
      BTW 2 cudownie by było gdyby wszystkie dzieci były zaplanowane i
      wychowywały się w rodzinach zamożnej klasy średniej bez cienia
      patologii ale tak nie jest i nie będzie więc get real.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka