Dodaj do ulubionych

Jak to bedzie... ??poradzcie

16.09.09, 10:40
Jestem w ciąży z drugim dzieckiem i już się boję co to będzie, po
porodzie. Pamiętam te wspaniałe początki z pierwszym dzieckiem,
kiedy teściowa wpadała do nas bez zapowiedzi (4 dni po porodzie o 8
rano).Wspaniałe rady z poprzedniej epiki, wyrywanie dziecka z rąk …
itp. Co prawda nigdy wprost, mnie nie skrytykowała, ale zawsze
dobrze radziła.
Najgorsze jest to że mój mąż, trzyma jej stronę (bo babcia też by
się chciała nacieszyć wnuczka – straszą córką), już teraz jej
obiecuje, ze po porodzie dostanie starsze dziecko do opieki. No
trafia mnie, ze już teraz jej obiecuje, że będzie się opiekować
dzieckiem. Nie mowie, ze nie jakiś spacer, czy odwiedziny oczywiście
ale zajmowanie się dzieckiem (u nich w domu)podczas mojego urlopu
macierzyńskiego, raczej odpada. Chciałabym sama zając się obojgiem
maluchów, przynajmniej spróbować, nie chce żeby przy okazji
pojawienia się młodszego straszak poczuł się odrzucony.
Macie jakąś rade jak to załatwić , bez zbędnych konfliktów , o ile
to w ogóle możliwe?
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 10:48
      Nie rozumiem czegos?
      Nie masz jezyka? Swojego zdania? Wlasnej woli?
      Jestes kukla w rekach meza i tesciowej? Rodzinnym warzywem?

      Postaw sie dziewczyno, powiedz tesciowej ze ma przychodzic
      zaproszona, nie daj sobie wyrywac dziecka z rak, nie daj sobie
      zabierac starszaka jesli nie chcesz, zrob mezowi scene za stanie za
      mamusia i skladanie jej obietnic bez porozumienia z Toba.

      Bez konfliktu sie nie obejdzie, no ale sorry jak Ty sobie to inaczej
      wyobrazasz?
      • margotka28 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 10:51
        o to to. Lipcowa dobrze prawi. Się podpiszę mam nadzieję, że nie
        masz nic przeciwko wink?
        • 18_lipcowa1 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 11:10
          margotka28 napisała:

          > o to to. Lipcowa dobrze prawi. Się podpiszę mam nadzieję, że nie
          > masz nic przeciwko wink?


          Jasne, ze nie chociaz zyczylabym sobie zeby autorka watku sie
          posluchala i zastosowala. Mam niestety przeczucie ze tak sie nie
          zdarzy ;-(
      • karro80 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 11:42
        Zgadzam się z Lipcową - to akurat najlepsze co można zrobić - bez
        sensu przez całe życie zmuszać się do czegoś i kryć co się
        czuje...mąż i teściowa nie mają takich problemów jak Ty i walą/robią
        prosto z mostu, co chcą...
        Co masz do stracenia? Mało moim zdaniem - a dużo do zyskania, bo
        albo teściowa się obrazi, albo będzie to początek nowych lepszych
        dla Ciebie relacji - i to i to korzystnewink
        Dwa, jest to okazja do szczerości w małżeństwie - dla mnie
        podstawa...jesli ja mam być podporą dla męża to on dla mnie jak
        najbardziej...

        Wiem, że łatwo pisać, ale wiem też, że opłaca się być sobą.
      • ahhna Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 19.09.09, 02:26
        Po raz pierwszy chyba muszę sie zgodzić z Lipcową
        • marsupilami25 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 19.09.09, 15:39
          Zrobic jak lipcowa mowi, ale bez awantury. Spokojna dyskusja z mezem i powtarzanie w kolko slowa NIE, naprawde moze sporo zdzialac. Nie daj z siebie zrobic "histeryczki w depresji poporodowej" (modne teraz okreslenie wsrod Tesciowych). Twardym trza byc a nie mietkim!
    • kali_pso Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 10:57

      To straszne, że teściowa chce Ci pomóc, straszne...Nie pisz tylko za
      jakiś czas, że padasz na twarz a mąż Ci nie pomaga- bo jesli
      teściową potraktujesz z buta to on Ci powie, że przecież poponował
      pomoc a Ty ja odrzuciłaś.Może więc zamiast zacietrzewiania się,
      warto usiąść we trójkę i omówić dokładnie zakres pomocy? Pomoc
      owszem, ale na okreslonych warunkach. Nie zabranie starszego dziecka
      ale właśnie spacer, zakupy itp.
      • ipola Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 11:03
        Pomoc to co innego, niż dominacja. W żadnym wypadku nie gódź się na narzucanie
        sobie woli innych. Co to ma znaczyć, że drugie dziecko ma być u teściowej?
        Powiedz jasno, że bardzo dziękujesz za deklarację pomocy i w razie potrzeby
        będziesz z niej korzystać.
        • 18_lipcowa1 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 11:12
          Poza tym dlaczego maz wysluguje sie swoja matka?
          Nie moze on z zona podzielic obowiazkow?
      • ankh_morkpork Re: Że co słucham??? 16.09.09, 11:27
        >Nie pisz tylko za
        > jakiś czas, że padasz na twarz a mąż Ci nie pomaga- bo jesli
        > teściową potraktujesz z buta to on Ci powie, że przecież poponował
        > pomoc a Ty ja odrzuciłaś.

        Mąż pomaga żonie po porodzie wysługując się swoją mamusią?!? Zamiast sam zakasać rękawy i przewinąć SWOJE dziecko, ponosić je po karmieniu do odbicia, wykąpać, zabrać starsze na podwórko itp? Kali_pso, proszę, przeczytaj jeszcze raz, co napisałaś i przemyśl.

        Pomagać to jedno. Włazić komuś na głowę, rzadzić się jak szara gęś w jego własnym domu i wywracać ten dom do góry nogami to drugie i to na pewno nie jest pomoc.

        Nie ma innego wyjścia, tylko:
        1. Odbyć długą i spokojną rozmowę z mężem. Bez obecności teściów i konsultowania się z nimi. Niech każde z rodziców powie, jak chce zorganizować funkcjonowanie rodziny po urodzeniu się drugiego dziecka i dlaczego tak. Jeśli mąż chce, zeby starszak spędzał całe dnie u babci, niech to uzasadni, ale porządnie. Nie w stylu: "bo babcia tak chce".
        2. W czasie tej rozmowy ustalić wspólnie jak rodzina będzie po porodzie zorganizowana.
        3. Mąż informuje swoich rodziców, a żona swoich, o podjętych ustaleniach, jeżeli którekolwiek z tych rodziców zaczyna wtrącać się w ich sprawy.
        4. Jeżeli małżonkowie doszli w czasie rozmów do wniosku, ze pomocy od dziadków potrzebują, to bardzo uprzejmie proszą o tą pomoc i tłumaczą, jak ta pomoc miałaby wg nich wyglądać. Dziadkowie wtedy informują czy pomogą i w jaki sposób - tu trzeba się dogadać.

        Nie życzysz sobie niezapowiedzianej wizyty? Powiedz to wprost. Mimo to o 8:00 teściowa dobija się do drzwi? Nie otwieraj, a w razie pretensji wyjaśnij: "karmiłam piersią i nie mogłam wstać z fotela", "byłam w ubikacji", "dziecko nie dało mi spać całą noc, zasnęłam nad ranem jak kamień, nic nie słyszałam". To dziecinne, prawda, ale jak nie da sie z kimś dogadać jak z dorosłym, to trudno. W dniu powrotu ze szpitala cała rodzinka zwaliła Ci się do domu? Zabierasz noworodka do osobnego pokoju i idziecie spać,a niech mąż gości obskakuje. Oczywiście kawki i ciasta nie szykujesz absolutnie.
        • tageza80 Re: Że co słucham??? 16.09.09, 12:41
          ankh_morkpork napisała:
          Mąż pomaga żonie po porodzie wysługując się swoją mamusią?!? Zamiast
          sam zakasać rękawy i przewinąć SWOJE dziecko, ponosić je po
          karmieniu do odbicia, wykąpać zabrać starsze na podwórko

          Tylko po co sie męczyć, skoro można mamusi chętnie weźmie
        • majan2 Re: Że co słucham??? 19.09.09, 13:31
          Ja bym jednak nie odpychała teściowej, z dwójka dzieci jest BBB wiele roboty.
          Moze jakiś kompromis - spacer z maluchem, a ty dzięki temu zyskujesz czas dla
          starszaka/siebie.
        • kali_pso Ty nie słuchaj tylko przeczytaj, to, co ... 19.09.09, 15:45
          ... napisałam na spokojnie i dopiero później się podniecaj, jesli
          uznasz, że jest czymwink

          Czy ja napisałam, że to MOJE zdanie lub, że według mnie na tym
          polega pomoc męża w domu?
          Nie. Napisałam, co MOŻE pomyśleć i powiedzieć taki facet uzależniony
          od zdania maminego i wyraźnie oczekujący na zoniną wdzieczność. Bo
          może to zrobić, czyż nie? Choćby bardzo się to nam nie podobało i
          choćbyśmy nie wiem jak były przekonane, że "my to nigdy bysmy sobie
          nie pozwoliły.." etc.

          teraz pojęłaś?
      • budyniowatowe Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 17.09.09, 19:26
        kali_pso napisała:

        >
        > To straszne, że teściowa chce Ci pomóc, straszne...Nie pisz tylko
        za
        > jakiś czas, że padasz na twarz a mąż Ci nie pomaga- bo jesli
        > teściową potraktujesz z buta to on Ci powie, że przecież poponował
        > pomoc a Ty ja odrzuciłaś.

        Zartujesz smile, jak na razie to maz autorki tego watku nie
        zaproponowal zadnej pomocy, tylko mamusie chce wkrecic.
        Pomagac, a raczej wypelniac swoje obowiazki, to ma mezus wlasnymi
        rekoma a nie mamusiowymi.

    • kkokoszkaa Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 12:06
      najważniejsze bys dogadała sie z mezem byście tworzyli wspólny
      front, razem podejmowali decyzje . Jeśli nie chcesz pomocy tesciowej
      jej dobrych rad i czujesz dyskomfort jak wygłasze swoje złote
      mysli , tesciowa powinna o tym wiedziec inaczej rozpedzi sie rad
      bedzie coraz wiecej i niezapowiedzianych wizyt równiez. Albo masz
      odwage powiedziec wprost -wiesz mamo szkoda twojej energi na twoje
      opowiesci ale ja nie pytałam cie o rade . Albo ze nielubsz jak
      któkolwiek prócz meza cos ci radzxi co dotyczy waszych dzieci czy
      meza ze ciebie to denerwuje ze męczy -czy cokolwiek innego by wysłas
      info ze po prostu nie chcesz tego słuchac.No i ze jak jak z czyms
      nie bedziesz sobie radzic to sama zapytasz o rade ale na razie
      prosisz o wstrzymanie sie z komentarzami bo wyprowadza cie to z
      równowagi bo czujesz to jako posrednia krytyke.
      Jeśli jednak masz problem z asertywnoscia popros męża by porozmawiał
      z mama ze te kometrzae cie denerwuja i czujesz sie po prostu
      krytykowana i czy mogłaby sie wstrzymac.
      Meżowi musisz wytłumaczyc ze takie komentarze odbierasz w taki
      własnie sposób i dlatego nie chcesz ich słyszec. Bo on nie za bradzo
      chyba kuma o co ci chodzi dla niego mam chce ci pomóc a ty po złosci
      te pomoc odrzucasz. Nic innego nie da sie zrobic prócz po prostu
      rozmawiania najpier z mezem pózniej z tesciowa. A po porodzie ---juz
      wczesnie zakomunikujcie ze chcecie razem nacieszyc sie nowa sytuacja
      oswic w nowym rodzinnym gronie dlatego jej pomoc na razie uwazacie
      za niepotrzebna ale jak nadal podtrzymuje swoja chce to tylko w
      razie takiej potrzeby bedziecie sie przypominac.
      • embeel Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 12:26
        nie nastawiaj sie od razu "na nie". byc moze po porodzie z checia
        oddasz starsze na kilka godzin, aby troche odpoczac albo/i zajac sie
        nowoprzybylym czlonkiem rodziny. Jesli masz pomoc w zasiegu, to
        warto wziac ja pod uwage i z niej skorzystac. Oczywiscie tesciowej
        wartoby przypomniec, ze Ty jako matka znasz najlpiej swoje dzieci i
        wiesz, co dla nich najlepsze, ale dyplomatycznie, bez klotni. No i
        maz tez niech sie wciagnie, a nie tylko mamusia zaslania.

        Masz jeszcze czas, nie stresuj sie na zapas, skup na malym
        mieszkancu i na reszcie rodziny.

        • tageza80 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 12:37
          nie nastawiaj sie od razu "na nie". byc moze po porodzie z checia
          > oddasz starsze na kilka godzin,

          Nie nastawiam sie odrazu na NIE, bo NIE bo moje dzieci. Tylko wiem,
          z doświadczenia, jak to będzie wyglądało poranny telefon co robicie,
          no i już zaraz będzie u nas... gadka szmatka z moim meżem a to
          babcia weźmie starszaka...
          Niestety przerabiałąm to jak tylko zniknę z pola widzenia to odrazu
          mamusia wyskakuje z prorozycjami ato wezme ja dziś do siebie,a mój
          maz nie umie jej odmówić
          • 18_lipcowa1 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 19:06
            . Tylko wiem,
            > z doświadczenia, jak to będzie wyglądało poranny telefon co
            robicie,
            > no i już zaraz będzie u nas... gadka szmatka z moim meżem a to
            > babcia weźmie starszaka...

            No a gdzie Ty w tym wszystkim?
            Pytam sie czy jestes warzywem? Nie potrafisz nie odebrac telefonu
            rano/ powiedziec ze masz inne plany/ ze nie dasz starszaka?



            > Niestety przerabiałąm to jak tylko zniknę z pola widzenia to
            odrazu
            > mamusia wyskakuje z prorozycjami ato wezme ja dziś do siebie,a mój
            > maz nie umie jej odmówić

            Ale Ty mozesz. Zwyczajnie odmow.
    • tageza80 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 16.09.09, 18:40
      dzięki za wszystkie rady, coś mi się zdaje że bez konfliktu się nie obejdzie, i
      będę musiała zabrać głos, którego do tej pory rzadko używałam,(nie chciałam
      konfliktów między mężem a mną) i pokazać gdzie jest czyje miejsce. woli
      pokłócić się ze mną niż powiedzieć NIE mamie
      • umasumak Zasadnicza sprawa 17.09.09, 09:37
        to uświadomić mężowi, że NIE MOŻECIE w momencie gdy pojawi się maluch w domu,
        oddawać starszą pod opiekę babci. Dla córeczki i tak to będzie nowa sytuacja, a
        jak ją odsuniecie poczuje się po prostu odrzucona. Moim zdaniem to jest
        najważniejszy problem.
        Co do reszty, to po prostu powiedz, że prosisz o zapowiadanie wizyt i już. Jak
        nie podziała, to w ostateczności można też nie wpuścić do domu wink
        • tageza80 Re: Zasadnicza sprawa 17.09.09, 09:55
          On niby to wie to wszystko, ze najważniejsze będzie zapewnienie
          poczucia akceptacji dla starszaka, i poświecenie mu czasu nawet niż
          obecnie, przy mnie wiem, ale jak tylko mama sie pojawi to jakby
          zmieniał fron i jej obiecuje ze po porodzie będzie często dostawała
          starszaka pod opieke.
          Nie zapieram się, ze NIE będę potrzebowała pomocy, ale wiem ze
          sytuacaj będzie cieższa dla starszaka nawet niż dla nas, nowy
          członek rodziny cała uwage skupina na nim, wiec nasza głowa w tym
          zeby nie poczuła się odrzucony (i podrzucony babci), bo mama ma
          nowego dziudziusia
        • hiacynta333 Re: Zasadnicza sprawa 17.09.09, 10:13
          Zależy jaka jest ta teściowa.Ja mojego teścia wpuścić nie chciałam,to ściągną na
          mnie policję i straż pożarną.Powiedział im, że powinnam być w domu,a poza tym
          czuje,że u mnie gaz się ulatnia.Weszli mi przez okno.Więc jeśli teściowa jest
          pie.......ta,to radzę uważać.
    • atena12345 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 17.09.09, 09:45
      jak urodzila się moja starsza córka, to moja mama czesto nas
      odwiedzala i wyrywała mojemu męzowi dziecko z rąk - bo plakało.
      Powiedziałam jej, że to jest ojciec i sobie nie życzę, by mu dziecko
      zabierala.
      Podasała się i przeszło.
      Jasne postawienie sprawy poplaca.
      Mialam tez kiedyś rodzinną sytuację "przy stole"
      Córka wrzeszczala u mnie na kolanach (bo czegos tam nie pozwoliłam)
      Pewna osoba podeszła i wyrwała mi ją z rak mówiąc "choc do cioci.."
      Powiedziałam jej co o tym myslę i był placz, awantura i słowa: nie
      zycze sobie byście do mnie przyjeżdżali...
      no cóż, tak tez się zdarza, ale nie żałuję. Moje dzieci, moje zycie.
      • tageza80 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 17.09.09, 10:00
        już widzę mine męża jaka mówię do teściowej nieżyczę sobie
        niezapowiedzialnych wizyt, ani decydowania kto i kiedy zajmie sie
        nzaszymi dziecmi ....awantura murowana, bo jak mogłam, ona chce nam
        pomóc (słyszałam już ten tekst.Ale moje dzieci (nasze)moja spraw
        • tabakierka2 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 17.09.09, 10:05
          tageza80 napisała:

          > już widzę mine męża jaka mówię do teściowej nieżyczę sobie
          > niezapowiedzialnych wizyt, ani decydowania kto i kiedy zajmie sie
          > nzaszymi dziecmi ....awantura murowana, bo jak mogłam, ona chce
          nam
          > pomóc (słyszałam już ten tekst.Ale moje dzieci (nasze)moja spraw

          ja bym nie potrafiła tak niedelikatnie.
          Asertywność asertywnością, ale kurcze, nie żyjemy w społecznej
          prózni.
          Granice trzeba stawiać innym ludziom, ale nie w taki sposób.
          Przecież można powiedzieć - 'mamo, damy znać, jak będziemy gotowi na
          Twoją wizytę, chcielibyśmy odpocząć po porodzie i nacieszyć się
          naszym dzieckiem' albo 'mamo, nie ma potrzeby, żeby X (starsze
          dziecko) było pod Twoją opieką, chciałabym żeby uczestniczyła w
          opiece nad braciszkiem/siostrą, nie chcemy jej odsuwać od dziecka'...
          Nie uważam, zeby palenie za sobą mostów było dobre.
          • arwena_11 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 17.09.09, 10:28
            NIe wiem jaka jest różnica wieku u twoich dzieci. U mnie jest mała,
            syn miał 20 miesięcy jak urodziłam córkę.
            Przez trzy tygodnie zajmowałam się sama 2 dzieci ( na szczęście
            córka głównie spała i jadła ), bo córcia się o 3,5 tygodnia
            pospieszyła. Walczyłam z uczuleniem, ściąganiem pokarmu, karmieniem
            i czasem dla syna. A i moi rodzice mi trochę pomagali.
            Jak moja teściowa wzięła urlop ( miała zaplanowany zaraz po
            urodzeniu córki, czyli od 1 sierpnia ), byłam jej wdzięczna, że
            zabiera synka na cały dzień. Nie musiałam gotować, bogłam troszkę
            pospać, pójść na zastrzyk. Syn był zadowolony, 100% zainteresowania
            dla niego, nauczył się rozpoznawać wszystkie marki samochodówsmile.
            Po miesiącu doszłam do siebie i już było łatwiej z dwójką. Ten
            miesiąc dał mi czas na zadbanie o swoje zdrowie, córka przeszła na
            butelkę i karmienie zajmowało 15-20 minut włącznie ze zrobieniem
            mleka, nie musiałąm co 3h ściągać, więc miałam naprawde dużo czasu
            dla synka.

            Może więc przemysl, czy nie będzie ci wygodniej. Mąż pewnie wraca do
            pracy i nie będzie przy tobie cały dzień. A ty z dwójką dzieci
            możesz paść na nos. Tylko ustal warunki.

            U nas teściowa musiała pilnować syna, zeby nie zapomniał o siusiu
            jak sie bawi ( bo był już bez pieluch ) i żeby nie dawać mu
            smażonego, bo potem są kłopoty z brzuchem. NIe zawsze sie to
            oczywiście udało, ale sie starała.
          • 18_lipcowa1 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 17.09.09, 10:50



            Tak tylko ze do niektorych grzeczne prosby nie docieraja.
        • 18_lipcowa1 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 17.09.09, 10:48
          tageza80 napisała:

          > już widzę mine męża jaka mówię do teściowej nieżyczę sobie
          > niezapowiedzialnych wizyt, ani decydowania kto i kiedy zajmie sie
          > nzaszymi dziecmi ....awantura murowana, bo jak mogłam, ona chce
          nam
          > pomóc (słyszałam już ten tekst.Ale moje dzieci (nasze)moja spraw



          TRUDNO!! Olej mine, fochy meza!
          To jest wasze zycie.
    • paolka_82 Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 17.09.09, 11:32
      Jak to będzie? Możliwości są dwie.

      1. Będzie tak jak zdecyduje teściowa a mąż jej przyklaśnie. Co masz do
      powiedzenia ty będzie w dalszym ciągu ignorowane i choćbyś urodziła jeszcze
      piątkę dzieci to nie staniesz się pełnoprawna mamą.

      2. Będzie tak jak ty chcesz i jak zdecydujesz wspólnie z mężem, musisz tylko
      jasno i precyzyjnie( co nie znaczy od razu chamsko) wypowiadać swoje zdanie.
      Dopóki jednak nie przekonasz męża, że to ty i on stanowicie wspólny front,
      najpewniej nic nie zdziałasz.
      Ty+mąż kontra teściowa to walka do wygrania, ale ty kontra tesciowa+mąż - to
      niestety nie może sie udać.
      Życzę zdecydowania i konsekwencji.
      • tageza80 do paolka_82 17.09.09, 11:36
        Wiem, zdaje sobie z tego sprawę tylko sęk w tym jak go do tego
        przekonać, jak przemówić mu do rozumu. bo niestety pare naszych
        wspólnych decyzji, uległo zmianie po konsultacji z mamą
        • i_love_my_babies Re: do paolka_82 17.09.09, 23:38
          ja też nie należę do osób, które potrafią walić prosto z mostu, ale
          raz nie wytrzymałam

          wróciłam po cesarce w piątek do domu, a moja teściowa (która akurat
          była u mnie) zaplanowała, że w niedzielę przyjedzie do nas jeszcze
          jej drugi syn z żoną i 2-letnim dzieckiem

          wtedy to już się wściekłam i kazałam mężowi zadzwonić do brata, że
          nie czuję się na siłach podejmować gości, a poza tym to NOWORODEK (u
          mnie nawał pokarmu, pogryzione do krwi brodawki, poruszałam się w
          pozycji "wpółzgięcia")

          no i brat się obraził

          przyjeżdża teraz (po 3 miesiącach), więc chyba mu przeszło


          a w ogóle to nie rozumiem, jak ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy,
          jak trudny to jest czas dla kobiety, dla całej rodziny, ile bólu
          jeszcze fizycznego, strachu o dziecko, jak przeżywa to rodzeństwo...
          • embeel Re: do paolka_82 18.09.09, 09:33
            > a w ogóle to nie rozumiem, jak ludzie mogą nie zdawać sobie
            sprawy,
            > jak trudny to jest czas dla kobiety, dla całej rodziny, ile bólu
            > jeszcze fizycznego, strachu o dziecko, jak przeżywa to rodzeństwo

            kochana, obawiam sie, ze ludzie niestety nie rozumieja, nawet ci,
            ktorzy sami rodzili i pod zadnym pozorem nie wpuszczali do domu
            gosci, potem robia innym numery. Moja kochana szwagierka, kochana,
            bo naprawde zlota dziewczyna i jest dla mnie jak siostra, ktorej nie
            mam; zwalila sie do nas dzien po moim wyjsciu ze szpitala z mloda
            liczaca wowczas 6 dni z mezem i dwojka maluchow...bo tak strasznie
            chciala zobaczyc nowo przybyla chrzesnice...Przezylismy, ale
            naprawde wolalabym, aby przyjechali choc tydzien pozniej, moglabym
            sie wtedy nimi bardziej nacieszyc.
        • bez27 Re: 18.09.09, 10:26
          napisałaś, że " bo niestety pare naszych
          > wspólnych decyzji, uległo zmianie po konsultacji z mamą"

          nie wyobrażam sobie tego, żeby nasze wspólne decyzje zmieniał facet
          po konsultacji ze swoją matka! odwagi dziewczyno; delikatnie,
          spokojnie wytłumacz i przedstaw swoje racje; pomagać babcia może,
          ale nie musi i nie na siłę;

          pamiętam nas, kiedy odwiedziła nas niby teściowa , synek miał może
          tydzień albo dwa, ja po cc, problemy z pokarmem, bólem fizycznym,
          wynajmowaliśmy wtedy małe ciemne mieszkanie i ona bardzo chciała
          zostać, aby nam pomóc! mówiła to przez swojego syna! powiedziałam
          NIE! moja mama też nam nie pomagała; jakoś sobie poradziliśmy;

          w Twoim przypadku jest starsze dziecko, dla którego jest to nowa
          sytuacja; ustal i ustaw wszystko, jak Ty chcesz, przedstaw mężowi,
          konsultujcie

          powodzenia
          • kajak75 Re: 19.09.09, 10:35
            ha, pamietam jeszcze lezalam po cesarce w szpitalu jak moja szwaierka wpadla
            na pomysl, ze przyjda obejrzec mala:ona, jej maz i 6 letnia corka. Grzecznie
            objasnilam, ze zaglucony 6 latek( mala nbyla non-stop przeziebiona, tak jak
            pozostale ich dzieci) i obcy mi facet nie sa krotkiej liscie osob, ktore mam
            ochte widziec.

            Jak wrocilam do domu, to moja mama byla genialna. "ustawila'smile mi tesciowa
            mowiac, ze najlepsza pomoca dla mnie bedzie, jesli pooga mi z gotowaniem. I
            rzeczywiscie przez 3 tyg. przychodzily na przemian z dietetycznymi obiadkami dla
            mnie ( mezowi tez taka kuchnia nie zaszkodzilasmile) pomagaly posprzatac. Nie
            wtracaly sie do dziecka, nie wyrywaly i bardzo sie staraly nie dawac dobrych
            radsmile, wiec atmosfera byla dobra. Jak mloda miala 2 tyg zostawilam ja tesciowej
            na spacer i urwalam si edo fryzjera.
        • q_fla Re: do paolka_82 19.09.09, 23:05
          Moja dobra znajoma bedąc w 7 mies ciązy po którymśtam z rzędu "bo
          moja mamusia twierdzi" spakowała męzowi walizkę i wywaliła go do
          mamusi. Było ostro i widowiskowo, bo to co nie zdołała spakować w
          szale wyrzucała mu przez okno czwartego piętra, na szczęście były to
          resztki garderoby i szczoteczka do zębów.
          Mąż pomieszkał u mamusi ze dwa tyg i wrócił skruszony do domu.
          Walczyła z nim tak jeszcze kilka razy robiąc natychmiastową
          wyprowadzkę do mamusi i teraz już jest dobrze, a teściowej za próg
          swojego domu nie wpuszcza, bo twierdzi, że nie ma miejsca w jej domu
          dla kogoś, kto ma mówić jak mają żyć.
          Zresztą teściowa jest już teraz całkowicie zdegustowana synową, bo
          wg niej prawdziwa kobieta rodzi pierwszego syna...
    • wierzba_placzaca Re: Jak to bedzie... ??poradzcie 19.09.09, 23:15
      Problem to masz głównie z mężem, ten z teściową jest wtórny. Ja bym zastosowała
      metodę zdartej płyty - grzecznie i stanowczo. Nie dajecie dziecka: nie,
      dziękujemy, sami się zajmiemy. I już. Bez wrzasków, z uśmiechem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka