Dodaj do ulubionych

Oj ta komunia...

29.09.09, 22:52
Starsze dziecie idzie w tym roku szkolnym do komunii, zaczynam
zalowac ze nie zaplanowalismy przeprowadzki do Polski po tej
szczesliwej okazji zamiast przed. Mielibysmy 3 miesiace
coniedzielnych popoludniowych nauk , tymczasem mamy caly rok
obowiazkowo z rodzicami na 9ta rano w niedziele. "Rodzice maja sie
oprzec pokusie wyspania sie raz w tygodniu" zarzadzil ksiadz. Do
tego wlasnie doszly rozance czwartkowe "nieobowiazkowe, ale mysle ze
kazdy bedzie chcial". Tak wiec mamy zrezygnowac z wszystkich
weekendowych wyjazdow w tym roku i poprzestawiac sobie zajecia
pozalekcyjne ktore koliduja ze spotkaniami rozancowymi. Podejrzewam
ze jakos to przezyje, ale nie w tym kwestia.

Uwazam sie za katoliczke, aczkolwiek pretendowanie do tego tytulu
przez cale moje zycie uslane jest murami w ktore wale lbem. Lubie
chodzic do kosciola wtedy kiedy jest pusty albo jest w nim garstka
modlacych sie, lubie siedziec lub kleczec wtedy i rozmawiac z
Bogiem. Nie lubie mszy niemodernizowanych od wiekow, nudnych jak
flaki z olejem, wysluchiwanych w tlumie nie zawsze domytych
dewotek. Nie zgadzam sie spowiadac sie ksiedzu, wychodze z
zalozenia ze Bog i tak wie co zrobilam. Teraz bede do tego
zmuszona, bedzie to farsa bo nie bede sie przeciez wynaturzac przed
obcym facetem ktory sam grzeszy na lewo i prawo.

A rownoczesnie nie chce odbierac swojemu dziecku komunii. Jest
zafascynowany nauka i opowiescmi o Bogu, sam chce chodzic do tego
kosciola i isc do komunii.

Dlatego zaluje ze nie poszedl do komunii tam gdzie byl chrzczony -
gdzie liczylo sie dziecko a nie to co robia lub nie robia rodzice.
Obserwuj wątek
    • olamka1 A po kiego grzyba masz się spowiadać... 29.09.09, 22:58
      ... księdzu... jeśli tego nie chcesz? Nie kumam. To komunia syna a nie Twoja.
      Wyluzuj.
      • lipsmacker Re: A po kiego grzyba masz się spowiadać... 29.09.09, 23:05
        Chetnie bym wyluzowala, niestety spowiedz rodzicow tez jest
        obowiazkowa.
        • olamka1 To jakaś bzdura... 29.09.09, 23:09
          ... wybacz... ale NIE wierzę. Spowiedź NIE może być obowiązkowa. A jeśli ksiądz
          tak zarządził to nie obraź się, du..y jesteście nie rodzice sad Nikogo nie było
          stać na opór?
          Technicznie JAK spowiedź ma być obowiązkowa u Was? Z podpisaniem listy obecności
          w konfesjonale...??? smile
          A Ty naprawdę WYLUZUJ lub załóż komitet protestacyjny. Polacy są w tym mocni smile
          ... naprawdę!
          • lipsmacker Re: To jakaś bzdura... 29.09.09, 23:16
            A kto mial zaprotestowac jak tu wszystkie i tak rowno lataja do tej
            spowiedzi co rusz? Chyba ja jedna, a ja tu jestem nowa, stanowie i
            tak obiekt kuriozalny z roznych powodow, moj prostest bylby jak
            ladowanie obcych na plebani.
        • z_lasu Re: A po kiego grzyba masz się spowiadać... 29.09.09, 23:13
          A jak się nie będziesz spowiadać to co? Nie dopuści dziecka do
          komunii?
          • lipsmacker Re: A po kiego grzyba masz się spowiadać... 29.09.09, 23:20
            Nie wiem. Nie chodzi o sama spowiedz, nie sadze ze bedzie
            zachwycony ze rodzice nie przyszli do spowiedzi, dziecko nie stawia
            sie regularnie na kolko rozancowe, nie wiem zreszta co tam jeszcze
            moze wyjsc. Narazie slabo znam tego ksiedza, poznalam go w reczniku
            bo mi wlazl do domu po koledzie jak z wanny wychodzilam a ja glupia
            w innym kraju wychowana drzwi na klucz zamknietych nie trzymalam.
    • szyszunia11 Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:17
      szkoda, ze trafilas na taki a nie inny kosciol, bo zareczam Ci, ze nie wszedzie msze sa "niemodernizowane od wiekow". Co do spowiedzi, to mysle, ze nie bardzo rozumiesz jej istote - przede wszystkim jest to spotkanie z Bogiem, ksiadz jest tylko posrednikiem, szafarzem tego sakramentu. Oczywiscie, ze grzeszy, jak kazdy, ale spowiednik nie pretenduje do miana bezgrzesznego, on moca Chrystusa i Kosciola odpuszcza grzechy, nie wlasna, co zreszta mowi w formule spowiedzi.
      Bog wie co zrobilas, co nie zmienia faktu, ze chce przyjsc do Ciebie w sakramencie, ktory nie tyle jest "prysznicem" oczyszczajacym z grzechow, co miejscem umocnienia. To tak w kilku slowach, bo szkoda by bylo isc do spowiedzi i zrobic z tego farse - szkoda ze wzgledu na Ciebiewink
      • beznickova Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 09:01
        Szyszuniu - mam nadzieję, że nie potraktujesz tego pytania jako ataku, zadaję je
        akurat Tobie, bo zdajesz się poważnie podchodzić do kwestii wiary: skoro to Bóg
        przemawia przez spowiednika, to dlaczego ta sama osoba, wyznając te same winy u
        jednego księdza otrzymuje rozgrzeszenie, a u innego nie? Czytałam swego czasu
        artykuł, zdaje się w "Newsweeku", gdzie wypowiadający się katolicy przyznawali,
        że z premedytacją chodzą do bardziej liberalnych, "życiowych" księży.
        • szyszunia11 beznickowa 30.09.09, 09:39
          to nie do konca tak, ze Bog "przemawia" przez spowiednika. Nieraz slyszalam glupstwa w konfesjonale, ktorych Bogu bym nie przypisywala. Niewazne, co powie spowiednik z punktu widzenia sakramentu, w ktorym przychodzi Bog. Czasem posluzy sie slowem spowiednika, ktore do mnie trafi, ktore do dzis pamietam, czasem zas mam wrazenie, ze cala nauka byla bez sensu, co nie zmienia faktu, ze sakramnet Byla wazny i to tak naprawde Bogu wyznawalam grzechy i to on mi je odpuscil i dal umocnienie. co do przypadku ktory opisujesz, sa pewne warunki spowiedzi, jezeli sa one spelnione, spowiednik powinien grzechy odpuscic, jesli nie - to nie. jezeli taka osoba spelnila warunki, to nie widze powodu, dlaczego ksiadz grzechow nie odpuscil. Byc moze popelnil wielku blad, za ktory przed Bogiem odpowie. Ale jesli np. zlalozmy byla to osoba zyjaca w zwiazku niesakramentalnym i nie palnujaca nic z tym zrobic, to chyba jasne jest ze rozgrzeszenia nie dostanie, popelnia bowiem grzech ciezki i nie zamierza tego zmienic. W takim wyspadku to "liberalny" ksiadz bardzo sie zagubil. Tu nie ma miejsca na liberalizm, a na madra rozmowe, byc moze skierowania do duszpasterstwa dla osob w zwiazkach niesakr. Mam tez wrazenie, ze sam penitent czuje w takiej, ze cos tu nie gra... oczywiscie, mozna sobie nawet znalexc gluchego skiedza na spowiednika, ale jaki w tym sens? jak adojrzalosc? jakie powazne traktowanie siebie i wiary?
          • beznickova Re: beznickowa 30.09.09, 09:53
            No ale po co w takim razie ten pośrednik?


            Piszesz:
            > to tak naprawde Bogu wyznawalam grzechy i to on mi je odpuscil i
            > dal umocnienie.

            A jeśli rozgrzeszenia nie ma (mimo spełnionych warunków spowiedzi), to co - nie
            doszło do spotkania z Bogiem w konfesjonale?
            • szyszunia11 Re: beznickowa 30.09.09, 10:00
              beznickova napisała:

              > No ale po co w takim razie ten pośrednik?
              Przedde wszystkim dlatego, ze sam zalozyciel Kosciola - Chrystus - tak postanowil.
              nie jstem w tej dziedzinie specjalista, ale mysle, ze wlasnie miedzy innymi po to by spowoadajacy sie otrzymal jednak nauke, rade. Mysle tez, ze dla kazdego jest to lekcja pokory, zwlaszcza ze np. zakonniki tez musi sie wyspoeiwadac, czesto u swoejgo wspolbrata ktorego dobrze zna i moze byc wiekszy wstyd... wink nawet papiez sie spowiada i spowiednik papieza tez. nie ma tu rownych i rowniejszych, a akurat kaplanom Bog udzielil wladzy odpuszczenia grzechow, juz w Ewangelii o tym jest. I oni faktycznie maja te wladze decydowac czy grzech moze byc odpuszczony, czy nie,ale sami na siebie biora za to odpowiedzialnosc. Gdyby nie posrednik, to czlowiek sam decydowalby co dobre a co zle, sam odpuszczal sobie grzechy i sam siebie prowadzil - mysle, ze wowczas ilu ludzi, tyle religii bysmy mieli.


              > Piszesz:
              > > to tak naprawde Bogu wyznawalam grzechy i to on mi je odpuscil i
              > > dal umocnienie.
              >
              > A jeśli rozgrzeszenia nie ma (mimo spełnionych warunków spowiedzi), to co - nie
              > doszło do spotkania z Bogiem w konfesjonale?
              >
              to nie bylo sakramentu i laski z niego plynacej. "spotkanie z Bogiem" to termin dosc nieostry i nie mnie go ocenia. Sakrament byl albo nie- to konkret.
              • maadzik3 Re: beznickowa 30.09.09, 18:22
                Alez nic podobnego. W Biblii o spowiedzi nie ma slowa (przynajmniej w formie
                indywidualnego wyznawania grzechow), do V wieku w chrzescijanstwie nie istniala,
                nie ma jej w kosciolach protestanckich, a w katolickim wymyslili irlandzcy mnisi
                a potem sie upowszechnila. To tak gwoli historii
                • szyszunia11 :) 30.09.09, 20:04
                  madzik, oczywiscie, ze przeciwnicy spowiedzi w katolickiej formie interpretuja slowa Jezusa inaczej. Dla mnie sa dosc jednoznacznewink
                  wiec dzieki za te rewelacje... wink
                  • attiya Re: :) 30.09.09, 20:08
                    myślę, że każdy katolik tak reaguje na niewygodne mu rewelacje....i interpretuje
                    biblię w miarę wygodny dla niego sposób bez względu na historyczne fakty
                    • szyszunia11 Re: :) 30.09.09, 20:14
                      akurat w tym miejscu nie przychodzi mi do glowy zaden niewygodny fakt.
                      a na historii sie troche znam, z racji wyksztalceniawink
                      poniewaz zas interesuje sie teologia, to naprawde zadna rewelacja.
                      zadna tez rewelacja nie jest fakt, ze na gruncie tzw. historycznej dyskucji nikt nikogo nie przekonasmile
                      pozdrawiam.
                      • attiya Re: :) 01.10.09, 07:36
                        jesteś związana z historią a nie przychodzi ci do głowy żaden nie wygodny fakt?
            • szyszunia11 Re: beznickowa 30.09.09, 10:06
              beznickova napisała:

              > A jeśli rozgrzeszenia nie ma (mimo spełnionych warunków spowiedzi),

              swoja droga jesli faktycznie spowiadajacy sie spelnial te warunki, to chyba powinien otrzymac wyjasnienie dlaczego rozgrzeszenia nie dostaje? albo takiego wyjasnienia sie domagac? bo to naprawde nietypowa sytuacja.
              >
              • mniemanologia Re: beznickowa 30.09.09, 10:43
                Nie taka nietypowa.
                Za często zdarza się, że przed ślubem jedno z narzeczonych dostaje
                rozgrzeszenie, a drugie nie.
                Wyjaśnienie? "nie ma gwarancji, że jeśli do tej pory żyliście w
                grzechu cudzołóstwa, to w tym okresie powstrzymacie się od
                współżycia"
                • szyszunia11 Re: beznickowa 30.09.09, 11:39
                  > Wyjaśnienie? "nie ma gwarancji, że jeśli do tej pory żyliście w
                  > grzechu cudzołóstwa, to w tym okresie powstrzymacie się od
                  > współżycia"

                  totalny absurd, ale skoro znasz takie przypadki nie moge temu zaprzeczyc. spowiednik politowania godny. Coz, oczywiscie pod warunkiem, ze naprawde przy tej spowiedzi byl zal za grzechi i postanowienie poprawy a nie tylko chec zalatwienia karteczki. A moze za czesto zdarza sie, ze do sakramentu malzenstwa chca przystapic ludzie majacy zasady wiary 'w tyle", a spowiedz nie jest wyrazem nawrocenia i checi zmainy stylu zycia a tylko srodkiem do przepustki na uroczystosc koscielna?
                  • mniemanologia Re: beznickowa 30.09.09, 12:20
                    Widzisz, żal za grzechy i postanowienie poprawy to warunki, których
                    spowiednik nie jest w stanie zweryfikować. Podobnie jak nie
                    sprawdzi, czy zrobiłam dobrze rachunek sumienia czy zadośćuczyniłam.
                    Tu "na słowo" musi uwierzyć osobie spowiadającej się, zresztą w
                    ogóle clue tego sakramentu polega na tym, że większość warunków
                    opiera się na woli spowiadającego się i spowiednik nijak tego nie
                    zweryfikuje...
                    I jeśli mamy dwie osoby, które grzeszyły razem, bo już od czasu
                    jakiegoś - jak to czesto jest w dziesiejszych czasach - razem
                    mieszkają, to tutaj traktowanie jednej osoby tak, a drugiej inaczej
                    jest wyraźną nierównością. I po czymś takim bardzo ciężko jest nie
                    mieć głębokiego poczucia dozanej niesprawiedliwości i dużego żalu.

                    A znam taki przypadek z autopsji.
                    Oczywiście nie rzucam się na ciebie z tego powodu ani nie mam do
                    Ciebie pretensji o to smile Po prostu - to są rzeczy, które skutecznie
                    mnie zniechęcają do KK. Aha - jakiś czas później byłam świadkiem
                    analogicznej sytuacji, gdy narzeczony rozgrzeszenie dostał, a
                    narzeczona nie. Dobrze, że przed sakramentem ślubu wymagane są dwie
                    spowiedzi i można pójść po prostu do innego spowiednika (i wydusić z
                    siebie "ostatni raz spowiadałam się tydzień temu, rozgrzeszenia nie
                    otrzymałam").
                    • szyszunia11 Re: beznickowa 30.09.09, 15:06
                      oczywiscie jezeli mowisz o sobie to ani mysle tego kwestionowac, nic mi do tego, moge jedynie ubolewac, ze trafilas na glupiego spowiednika, ktory nie dal Ci rozgrzeszenia mimo spelnienia warunkow. Natomiast mylisz sie co do faktu, ze warunkow nie da sie zweryfikowac. Czasem ksiadz pyta: czy zalujesz? i jak kto naprawde nie zaluje, to nie jest w stanie tego poweidziec, lub w tym miejscu zacznie klocic sie, dyskutowac... czy jestes gotowy zmienic swoje zycie? - mysle, ze w takim przypadku to jak najbardziej zasadne pytanie.nie wiem jak tamta spowiedz wygladala, ale naprawde trzeba by bylo to dokladnie wiedziec, zeby to moc ocenic.
                      dla ksiedza jest zawsze wielka radoscia autentyczna spowiedz, nawet (a moze tym bardziej) po latach, nawrocenie, czyjas chec zmiany zycia. Ale jesli ktos chce odstawic szopke dla papierka, moze to jak najbardziej wyjsc podczas spowiedzi.

                      moje dziecuszko

                      patologia
                      • mniemanologia Re: beznickowa 30.09.09, 15:36
                        No właśnie, jak ktoś idzie po to tylko, żeby dostać rozgrzeszenie na
                        karteczce od księdza, to wystarczy, żeby był w miarę inteligentny i
                        będzie wiedział, że nie należy robić przy tym kłopotów, udawac
                        skruchę, potakiwać i w ogóle. A już w ogóle to może powiedzieć, że
                        jedyne grzechy to brak modlitwy wieczornej i porannej, sporadyczne
                        przeklinanie, lenistwo i że dwa razy opuścił niedzielną mszę.
                        Ewentualnie może nawet powiedzieć, że ma trochę wątpliwości, jeśli
                        chodzi o stosunek do antykoncepcji, czy że uprawiał masturbację czy
                        namawiał narzeczoną do pettingu i mu wstyd, czy jakieś coś z tym
                        stylu, żeby się "uwiarygodnić"; że wstąpienie na nową drogę życia
                        jest dla niego szansą na zmiany itd.
                        I kwitek dostaje.
                        • szyszunia11 Re: beznickowa 30.09.09, 15:56
                          mniemanologia napisała:

                          > No właśnie, jak ktoś idzie po to tylko, żeby dostać rozgrzeszenie na
                          > karteczce od księdza, to wystarczy, żeby był w miarę inteligentny

                          oczywiscie, z pewnoscia niestety wiele osob tak robi, rzecz jasna kwitek jest, ale spowiedz niewazna i komunia swietokradczasad
                          calkowicie przyznaje Ci racje.
                          co nie wyklucza, ze moga byc tez inne sytuacje, kiedy ktos sie np. wda w pyskowke, zdenerwuje. nie kazdemu inteligentnemu czlowiekowi latwo przychodzi zapieranie sie siebie, swoich przekonan. jesli ktos nie byl dlugo, latami u spowiedzi moze sie spodziewac pytan w konfesjonale, bo trudno taka osobe podejrzewac o wyksztalcone sumienie. a jesli przypadkowo jest to spowiedz przedslubna wlasnie, to nasuwa sie podejrzenie, ze nie chodzi tu o nagle nawrocenie.
                          choc z tego co wiem, bo akurat znam osoby przygotowujace sie do malzenstwa,ksieza sa tu bardzo frontem do narzeczonych ustawieni.
                          zeby podsumowac: podejrzewam, ze jesli ksiadz faktycznie jednej z tych osob odmowil rozgrzeszenia to mogl miec powod. chyba, ze uzasadnil to wprost tymi slowy, o ktorych piszesz mimo, ze penitent z serca nawrocony i pelen zalusmile
                          • mniemanologia Re: beznickowa 30.09.09, 16:12
                            Aha, aha - to dwaj różni księża. Poszliśmy do róznych konfesjonałów.
                            Chcieliśmy uniknąć porównywania. Tia, no i uniknęliśmy.
                            A argumentacja była właśnie taka. Spowiednik męża znalazł na to
                            sposób - po prostu powiedział mu m.in. że do ślubu nic nie teges (co
                            zresztą sami z siebie już dawno wiedzieliśmy) i że mamy spać
                            oddzielnie. A mój - że nie ma gwarancji.
                            Wiesz, gdyby mi zależało na kwitku, to bym kwitek sobie "załatwiła"
                            tak, jak to pisałam. Ale chciałam być naprawdę w porządku.
                            No nieważne.
                            • szyszunia11 Re: beznickowa 30.09.09, 16:32


                              no nie posadzalabym Ciebie o koniunkturalne kretactwasmile
                              cala sytuacja moglabym ocenic tylko zkaldajac podsluch w konfesjonale i slyszac rozmowe. To nie chodzi o to, ze za wszelka cene bronie ksiedza, bo gorsze glupoty w konfesjonalach sie dzieja - tak to juz jest. Ni ebardzo wyobrazam sobie, zeby ksaidz powiedzial tak osobie, ktora faktycznie zaluje, zmienila cos w swoim mysleniu i widac to z jej wypowiedzi. Bo moze przeciez byc i tak: "nie zgadzam sie z tym wszystkim, gdybym jeszcze raz dokonywala wyboru tez bym to zrobila, ale chce byc uczicwa wiec do slubu wytrzymam, a potem dalej bede kierowac sie swoja moralnoscia w "lozkowych" kwestiach". Moim zdaniem w takiej sytuacji mozna miec powazne watpliwosci co do rozgrzeszenia. nie sugeruje, ze tak bylo w Twoim przypadku bo tego nie wiem i nic mi do tego. nie odmawiam Ci prawa do bycia zraniona przez ksiedza - niestety wiekszoci praktykujacych sie to zdarza, bo taka nasza ludzka ulomna natura.
                              tak czy inaczej - ksieza sa rozni, w trudnych sprawach warto poszukac dobrego, madrego, cieszacego sie "renoma" spowiednika, najlepiej zakonnika.
                    • szyszunia11 Re: beznickowa 30.09.09, 15:08
                      mniemanologia napisała:

                      > Oczywiście nie rzucam się na ciebie z tego powodu ani nie mam do
                      > Ciebie pretensji o to smile

                      hehe, no nawet jesli tak faktycznie bylo trudno sie w tym doszukiwac mojej winy...wink
                      • mniemanologia Re: beznickowa 30.09.09, 15:20
                        smile
                        Wiesz, o co mi chodzi. Osoba, która na forum zadeklaruje się jako
                        wierząca, często zbiera cięgi za wszystkie błędy KK albo musi
                        odpowiadać na wszelakie zarzuty.
                        • szyszunia11 Re: beznickowa 30.09.09, 15:22
                          mniemanologia napisała:

                          > smile
                          > Wiesz, o co mi chodzi. Osoba, która na forum zadeklaruje się jako
                          > wierząca, często zbiera cięgi za wszystkie błędy KK albo musi
                          > odpowiadać na wszelakie zarzuty.

                          no pewnie ze wiem, ale nie mam zamiaru swiecic oczami za cudze bledy. jezeli faktycznie byl blad to byl blad i juz wink
                          • mniemanologia Re: beznickowa 30.09.09, 15:39
                            Dobra, dobra smile
                            Po prostu nie chciałam, żebyś czuła się zaatakowana przez
                            rozgoryczoną na Kościół babę big_grin
    • solaris31 Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:17
      wiesz, ja myślę, że masz trochę pecha. msze na które ja chodzę nie
      sa nudne jak flaki z olejem wink

      a co do przygotowań - no to ja się zgadzam w sumie z poglądami
      księdza. komunia to uroczystosć kościelna, duchowa, wymagająca
      przygotowania. inaczej zostanie spłycona do prezentów i ładnej
      sukienki /w przypadku dziewczynek oczywiście /. może i za dużo tych
      spotkań, ale przeciez wazne jest, żeby iść z dzieckiem do kościoła
      razem, całą rodziną. a co do różańca - sama piszesz, że
      nieobowiązkowe, więc o co chodzi? raz na jakiś czas możesz z
      dzieckiem pójść, skoro uważasz się za osobe wierzącą. różaniec to
      piękna modlitwa , dzieci ją zwykle lubią. ja akurat nie chodze, bo w
      tym czasie pracuję wink


      drugi akapit Twojej wypowiedzi pozostawię bez komentarza. bo chyba
      bardziej niż o komunię dziecka chodzi Ci o wygadanie się, jaki to
      kościł niereformowalny. po co więc otoczka komunii dziecka? wink nie
      mówię, że się nie zgadzam, ale mówię, że bez sensu ta woalka z
      komunią wink ja tam wolę nazywać rzeczy po imieniu od razu wink
      • szyszunia11 Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:20
        a moze potraktuj to jako szanse dla siebie? na "modernizacje" swojego zycia duchowego? moze gdyby nie komunia dziecka i mniej lub bardziej madre nakazy ksiedza, nie musialabys sie nad tym zastanowic?
        moze to Pan Bog puszcza do Ciebie oko? wink
        • lipsmacker Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:29
          Szyszuni wypowiedz jest blizsza istocie sprawy. Komunia nie
          stanowi 'woalki' a jest okazja z ktorej stanelam ponownie przed
          trapiacym mnie zagadnieniem istoty mojej wiary. Moje zdanie o
          spowiedzi pozostaje jednak niezmienne. Sa sprawy w moim zyciu
          ktorych za nic w swiecie nie bede szeptac ksiedzu ani tez
          komukolwiek innemu. Sa to albo sprawy ktorych zaluje ale nie
          przejda mi przez gardlo i koniec, albo takie ktore kosciol uwaza za
          naganne a ja nie - w tym drugim przypadku spowiedz i tak bylaby nie
          wazna bo zal nie szczery.

          • solaris31 Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:33
            no dobrze, ale po co mieszasz kwestię własnych kłopotów z komunią
            dziecka?

            chcesz pogadać na ten temat - ok, ale nie zasłaniaj się komunią
            dziecka. sądzę, że bardziej Ci przeszkadzają te inne sprawy niż same
            przygotowania do komunii. sądzę, że w pierwszym poście oszukujesz
            sama siebie...
            • lipsmacker Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:38
              Nie rozumiem w jakim sensie oszukuje siebie? Bo nie jestem
              przykladna katoliczka godzaca sie na kazy wymog kosciola? O tym to
              ja doskonale wiem, szarpie sie ze swoja wiara od dobrych 20stu lat
              bo wiele w niej widze absurdow, jednak w Boga wierze i wierzyc bede.

              • solaris31 Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:44
                >Nie rozumiem w jakim sensie oszukuje siebie?

                bo zamiast napisać wprost post o swoich wątpliwosciach i tym, co Ci
                nie leży, zamiast zatytułowac na przykład - mam wątplwiosci, nie
                chodze do spowidzi, albo coś w tym stylu - to piszesz o komunii
                dziecka, a potem ni z gruchy, ni z pietruchy przechodzisz do sedna
                problemu. czyli do własnych kłopotów z wiarą i jej zasadami.
                • lipsmacker Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:55
                  No niestety nie moge oddzielic tych dwoch faktow: 1. dziecko idzi do
                  komunii 2. ja mam klopoty z wiara i ejj zasadami. Bo gdyby dziecko
                  nie szlo do komunii nie musialabym zastanawiac sie czy wogole wierze
                  w sens tej komunii czy tez nie. Jak dla mnie - wiara to wiara a
                  kosciol to instytucja, dla mnie czesciowo zbedna. Nie chce jednak
                  narzucac wlasnych przekonan dziecku i dlatego dziecko do komunii
                  idzie a ja siedze w lawce co tydzien i zastanawiam sie co ja tam
                  robie.
                  • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:07
                    nie myśl, że Cię jakoś osądzam albo coś w tym stylu... masz na tyle
                    powazny problem, ze nie możesz chyba mówic o sobie, że jesteś osobą
                    wierzącą... gdybys była wierząca, rozumiałabyś wiele - a z Twoich
                    wypowiedzi wynika, ze nie rozumiesz i sama idea jest Ci niesłuszna i
                    jakby obca. jesteś więc niekonsekwentna zarówno w słowach, jak i w
                    działaniu. pamietaj tylko, że to Ty jestes wzorem dla swojego
                    dziecka. nie ksiądz i nie nabożeństwo. tylko Ty. zastanów się, czego
                    tak naprawde chcesz. a jeśli sie zdecydujesz - no to wykaż sie
                    konsekwencją w działaniu.

                    wciąż uważam, że masz większy problem ze soba niż z tymi mszami co
                    niedzielę wink ale jeśli już dyskutujemy o instytucji kościoła, to i
                    ja - wierząca i praktykująca katoliczka czasem oddzielam sprawy
                    wiary od instytucji. widzę, co jest nie tak - ale to mi nie
                    przeszkadza na tyle, żeby uczestniczyć w życiu mojego kościoła. po
                    prostu - wiem swoje i tyle. ale wierzę w to, co wierzę, a nie w to,
                    co mi pasuje. przymuję wszystkie zasady, nawet te, przeciw którym
                    sie czasem buntuję. ale tak to już chyba musi być - albo się cos
                    przyjmuje i konsekwentnie realizuje, albo nie ma sobie co zawracac
                    głowy. wszystko - albo nic. ale oczywiście, z zachowaniem własnego
                    intelektu i zdroworozsądkowego myślenia. wyciagania wniosków i
                    patrzenia na to, co jest złe.

                    a co do spowiedzi - no ja spowiadam sie Bogu, nie księdzu wink
                    wychodzę z założenia, że ksiądz i tak zaraz zapomni wink a mówiąc
                    już serio - w spowiedzi przed księdzem chodzi właśnie o to, żeby
                    przełamac swój wstyd za to, co się zrobiło. gdybys spowiadała sie
                    tylko Bogu, w cichej modlitwie na łące - byłoby łatwiej. a tak -
                    trzeba przełamać ten wstyd....trudne to bardzo...ale trzeba sie
                    umiec przyznać - nie tylko przed sobą - do czegoś, co się zrobiło...
                    i choćby to jest przykład na to, że jednak nie wszystko rozumiesz.

                    myślę, że trzeba sobie na kilka pytan odpowiedzieć... przemyśl to -
                    powodzenia!
                    • lipsmacker Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:47
                      W porzadku, z tym ze wedlug Ciebie moje odrzucanie niektorych cech
                      wiary katolickiej wogole wyklucza wiare sama w sobie, a z tym nie
                      moge sie zgodzic. Mozna przeciez wierzyc w Boga nie wierzac w caly
                      szereg towarzyszacych elementow proponowanych przez kosciol,
                      katolicki tudziez dowolnie inny.

                      Jednoczesnie bedac wzorem dla mojego dziecka nie jestem JEDYNYM jego
                      wzorem i uwazam ze nie tylko moge ale powinnam mu umozliwic szukania
                      wlasnej drogi. Konsekwencja w stylu 'mamie sie nie do konca podoba
                      ten kosciol katolicki a wiec nie pojdziesz do komuni synku' to
                      traktowanie dziecka jako nieodrebnej czesci mnie samej.
                      • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 08:54
                        W porzadku, z tym ze wedlug Ciebie moje odrzucanie niektorych cech
                        > wiary katolickiej wogole wyklucza wiare sama w sobie, a z tym nie
                        > moge sie zgodzic.

                        ale ja tego nigdzie nie napisałam. i sie akurat w tej kwestii
                        zgadzam - bo odrzucanie czegos tam nie ma związku z wiara jako
                        taką. ale odrzucając cokolwiek nie jestes jednak katoliczką - blizej
                        Ci do prostestantów. wierzysz - ale nie po katolicku, raczej
                        właśnie na kształt protestantów, ewangelików - to są wyznania
                        łagodniejsze niż sam katolicyzm - ale wciaz chrześcijańskie przecież.

                        mnie się podoba to, że Twoje wątpliwości nie mają odzwierciedlenia
                        na dziecku. ono samo kiedys też coś wybierze.
          • szyszunia11 Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:46
            lipsmacker napisała:

            Moje zdanie o
            > spowiedzi pozostaje jednak niezmienne. Sa sprawy w moim zyciu
            > ktorych za nic w swiecie nie bede szeptac ksiedzu ani tez
            > komukolwiek innemu. Sa to albo sprawy ktorych zaluje ale nie
            > przejda mi przez gardlo i koniec, albo takie ktore kosciol uwaza za
            > naganne a ja nie - w tym drugim przypadku spowiedz i tak bylaby nie
            > wazna bo zal nie szczery.
            >

            no i to juz sa sprawy miedzy Toba a Bogiem. Z tego, co piszesz, to poszukujesz, a to znaczy, ze tak naprawde On Ciebie poszukujewink
            mysle, ze przydalaby Ci sie dobra ksiazka (bynajmniej nie akurat o spowiedzi, tylko o Bogu) lub madry rozmowca. Nie sadze by forum, zwlaszcza to forum Ci pomoglo w tej sprawie, bo tu generalnie do religii stosunek lekcewazacy przewaza.
            powodzenia w poszukiwaniach!
            • tabakierka2 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 08:32
              szyszunia11 napisała:

              > >
              >
              > no i to juz sa sprawy miedzy Toba a Bogiem. Z tego, co piszesz, to
              poszukujesz,
              > a to znaczy, ze tak naprawde On Ciebie poszukujewink
              > mysle, ze przydalaby Ci sie dobra ksiazka (bynajmniej nie akurat o
              spowiedzi, t
              > ylko o Bogu) lub madry rozmowca.

              osobiście polecam wyjazd tygodniowy do Taize (są takie wyjazdy także
              dla rodzin) - to wspólnota ekumeniczna łącząca wyznawców Chrystusa
              (katolików, prawosławnych...). Ja tam odnalazłam siebie, wielu moich
              znajomych również znalazło odpowiedzi na nurtujące ich pytania, a
              przede wszystkim modlitwa w duchu Taize ma trochę inny charakter,
              wielbi sie Boga głównie śpiewem, uczestniczy w nabożeństwach. Trudno
              opisać wrażenia, trzeba to przeżyć.
    • mika_p Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:24
      Tak. To straszne, że katolik musi co tydzień uczestniczyć we Mszy świętej.
      Przecież mógłby w ogóle się w kościele nie pokazać przez cały rok, w żadną
      niedzielę. To tylko kwestia miejsca zamieszkania.
      • lipsmacker Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:34
        Przeczytalas to co chcialas przeczytac. Zastanawiam sie po prostu
        dlaczego w jednym kraju da sie dziecko przygotowac do komunii w
        2godz tygodniowo przez 3mies, a w innym potrzebne jest 3 godz
        katechezy + 2 godz w niedziele + godzine rozanca tygodniowo przez 9
        miesiecy?

        Jesli uwazasz ze wymogi nie sa plynne to odpowiedz mi dlaczego przy
        chrzcie nikt nie wymagal od nas swiadectwa slubu (mamy koscielny), a
        chrzestna jednego z synow jest innego wyznania (kosciol grecko-
        ortodoksyjny), co rowiez nie stanowilo problemu? Mozliwe by to bylo
        w Polsce?
        • morekac Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:40
          a
          > chrzestna jednego z synow jest innego wyznania (kosciol grecko-
          > ortodoksyjny), co rowiez nie stanowilo problemu? Mozliwe by to bylo
          > w Polsce?
          Znam przypadek, że chrzestna jest prawosławna. Tu, w Polsce.
        • angazetka Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:40
          W Polsce możliwe jest bycie świadkiem chrztu, jesli ma się inne
          wyznanie (co to jest Kościół grecko-ortodoksyjny?) - a na Podlasiu
          często po prostu chrzestnym. Z zaświadczeniem o slubie też róznie
          bywa, ale w sumie rozumiem, po co ono jest potrzebne przy chrzcie.
          Wymogi są, oczywiście płynne, róznią się pewnie nawet między
          parafiami.
        • solaris31 Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:41
          nie gniewaj się, ale Ty chyba nie chodzisz do kościóła wink

          msze nie trwaja 2 godzin.
          różaniec nie trwa godziny. i nie przez 9 miesięcy - tylko w
          październiku. bo październik to miesiąc Maryjny.

          i jeszcze jedno. kościól grecko-katolicki to to samo wyznanie co
          rzymski. te same dogmaty, te same zasady, zwierzchnictwo papieża i
          tak dalej. jedna jest tylko różnica - liturgia. w kościele rzymskim
          zachodnia, a w kościele greckim - bizantyjska. i owszem, jest to o
          czym piszesz możliwe w Polce.
      • lubie.garfielda Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:31
        Rozumiem, że katolik powinien coniedzielę się pojawić w kościele ale
        dlaczego w konkretnym budynku i o konkretnej godzinie? W końcu
        Wszechmocny jest wszędzie!
        I pamiętam z własnego przygotowania do komuni - ksiądz żądał by
        dzieci przygotowujące się do komuni stały na tej mszy przed ławkami
        (matka mi nie chciała w to uwierzyć, twierdziła że się przesłyszałam)

        A tak pozatym - czy w waszych parafiach nie ma czegoś takiego jak
        masz św. szkolna w tygodniu po południu?
    • kali_pso Re: Oj ta komunia... 29.09.09, 23:53

      Różaniec odmawia się w Kosciele w październiku, nie wiedziałaś?
      Kto Ci naopowiadał, że przez 9 miesięcy?

      Uwielbiam, kiedy ludzie w moim otoczeniu posyłaja swoje dzieci do
      Komunii. Lubię to, bo wielu ciekawych rzeczy mozna się dowiedzieć-
      ostatnio wprost zaniemówiłam z wrażenia, jak dowiedziałam się , że
      znajomi, którzy nie chodza do Koscioła, bo NIE( on deklaruje się
      jako ateista) zdecydowali się na to, aby ich syn do Komunii poszedł-
      i juz sarkają, że ksiądz w niedzielę spotkań sobie zażyczył...nóz
      się w kieszeni otwiera...a u nas nie jest najgorzejwink- nie ma
      wyznaczonej godziny na mszę, spotkania co miesiąc po południu w
      niedzielę, różaniec TYLKO w październikuwink i to bez karteczek czy
      obowiązkowych wpisów w zeszycie. Ale niektórym nigdy nie dogodzi
      się, nigdy...



      > gdzie liczylo sie dziecko a nie to co robia lub nie robia rodzice.



      Tobie się chyba coś pomyliło, albo masz powazne luki w wiadomościach-
      Komunia to nietylko sprawa dziecka, to również swoisty egzamin dla
      rodziców i życia duchowego w rodzinie. Ale z tego co napisałaś
      widać, że u Was tej wspólnoty brakuje, dlatego tak Cię dziwi fakt,
      że ksiądz wymaga obecności rodziców na mszach.
      • lipsmacker Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:05
        Nie wiem jak nazwac kosciol grecko-ortodoksyjny po polsku. Po
        angielsku tak wlasnie mowia: Greek orthodox. Papieza nie uznaja.

        Do kosciola chodze - pomodlic sie, a na msze faktycznie rzadko.
        Jesli komunia to test dla rodzicow jak ktos napisal to przykro mi
        ale ze mnie przykladu nie bedzie. Wiara nie jest dla mnie
        rownoznaczna z instytucja kosciola a dziecko posylam do komunii
        dlatego ze nie chce przesadzac o jego przekonaniach. Moze beda
        zgola odmienne od moich, nie widze powodu zabraniania mu komunii
        ktorej pragnie ze wzgledu na moje przekonania i braki jako
        katoliczki.

        • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:13
          też nie wiem, co to za kościół, ale na pewno jeśli nie uznaja
          papieża, nie można o nim pisać - grecko-katolicki. nawet jeśli
          dodasz - ortodoksyjny. zresztą, to jest te zmniej istotne w całym
          wątku.

          komunia to sakrament. dar od Boga. dar dla dziecka i jego rodziny.
          niestety dla Ciebie ma inne znaczenie. skoro nie widzisz się w roli
          przewodnika dziecka po wierze, skoro nie chcesz uczestniczyć w
          przygotowaniach, a jednocześnie nie chcesz dziecku zabraniać - to
          może znajdź kogoś, kto to zrobi. strasznie się w tym wszystkim
          miotasz...

          a tak w ogóle - polecam Ci rozmowy z dominikaninami. nie chodzi o
          to, żebyś się "nawróciła " - ale o to, żebyś odzyskała jakiś spokój
          i równowagę, bo strasznie się męczysz z tym wszystkim.

          wiara katolicka jest bardzo, bardzo trudna... nie jest łatwo...
          szczególnie w dzisiejszych czasach...
        • mgla_jedwabna Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:17
          Czyli Grecki Kościół Prawosławny. W Polsce go siłą rzeczy nie ma.

          Kościół Rzymsko-Katolicki ma jednego zwierzchnika "na cały swiat" w Rzymie, natomiast Cerkwie Prawosławne są autokefaliczne tzn. nie ma jednego wspólnego międzynarodowego zwierzchnika. Najwyższymi władzami są więc zwierzchnicy krajowi. Tak więc mamy Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, analogicznie rosyjski, grecki itd. Z punktu widzenia doktryny jest to to samo wyznanie.

          Kościół Grecko-Katolicki to wynalazek wyłącznie polski. Taka "hybryda" - z grubsza rzecz biorąc, obrządek prawosławny i katolicka podległość papieżowi.
          • mgla_jedwabna Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:19
            O, przepraszam, doczytałam właśnie w wiki, że koscioły grecko-katolickie są również poza Polską (generalnie Europa południowa i wschodnia).
            • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:25
              O, przepraszam, doczytałam właśnie w wiki, że koscioły grecko-
              katolickie są rów
              > nież poza Polską (generalnie Europa południowa i wschodnia).

              wiesz, lepiej nie czytaj ju ztej wikipedii big_grin same bzdury tam
              piszą - akurat w tym temacie.

              można prędzej powiedzieć, że koscioły greckokatolickie / a raczej
              sobory lub cerkwie/ są również w Polsce. szczególnie na terenach
              przygranicznych, w Polsce wschodniej i południowowschodniej, gdzie
              zmieniały sie granice i migrowała ludność pochodzenia ukraińskiego.
          • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:22
            >Kościół Grecko-Katolicki to wynalazek wyłącznie polski.

            alez absolutnie nie! kościół greckokatolicki jest kościołem
            ukraińskim, zwlaczanym zresztą przez całe lata przez prawosławie na
            terenach dzisiejszej Ukrainy, dawnego ZSRR. grekokatolicy to niemal
            wyłącznie wierni pochodzenia ukraińskiego, łemkowskiego lub
            bojkowskiego. Polacy nie są grekokatolikami. inna nazwa cerkwii
            greckokatolickiej to - unicka albo bizantyjsko - ukraińska.
            • angazetka Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:27
              > alez absolutnie nie! kościół greckokatolicki jest kościołem
              > ukraińskim,

              Ale powstał dzięki unii brzeskiej z 1596 r., zawartej w
              Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W tym sensie jest to polski
              wynalazek.
              • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:30
                dlatego napisałam wyżej nazwę - unicki wink ale wyznawcy tego kościoła
                nigdy nie byli pochodzenia polskiego. nie wydaje mi się więc /mimo
                wszystko/, żeby w takiej sytuacji można było mówić o kościele
                greckokatolickim jako o wynalazku polskim.
                • angazetka Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:35
                  Byli obywatelami Polski. W czasach zawierania unii o narodowości
                  trudno było mówić, a na dzisiejszym pograniczu polsko-bialorusko-
                  ukraińskim trudno o niej mówić do dziś. Kościół unicki jest zatem po
                  prostu dziedzictwem I RP.
                  • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:40
                    no i co z tego , że byli obywatelami? narodowość to jedno,
                    obywatelstwo drugie. Polacy przez lata nie mieli obywatelstwa
                    polskiego podczas zaborów, a mimo to jakos Polakami zostali.

                    dzisiejsi wyznawcy kościoła greckokatolickiego w Polsce też są z
                    dokumentów Polakami. ale narodowośc i pochodzenie mają ukraińskie.
                    tak się składa, że mam przyjaciółkę unitkę, Polkę od wielu pokoleń -
                    ale pochodzenia ukraińskiego - więc i infromacje z pierwszej ręki.
                    • angazetka Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:44
                      > no i co z tego , że byli obywatelami? narodowość to jedno,
                      > obywatelstwo drugie

                      To właśnie napisalam post wyżej. Też się trochę znam na wyznaniach,
                      na problemach na linii narodowość-obywatelstwo więcej niż trochę i
                      wiem, że tu nie ma jednoznacznych podziałów.
                      • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:49
                        no to jakos może źle zrozumiałam, wszak pierwsza godzina w nocy się
                        zbliża wink

                        z pewnością o jednoznaczności mówić nie można - ale akurat znani mi
                        unici nie maja problemów z samookreśleniem się. prędzej Bojkowie i
                        Łemkowie. ale nie Ukraińcy.
                        • angazetka Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:52
                          Faktem jednak jest, że w spisiem powszechnym do narodowości
                          ukrainskiej przyznało się jakieś 10% domniemanych Ukraińców. No, ale
                          to temat na inną rozmowę, i tak ładny OT tu zrobiłyśmy smile
                          • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 01:02
                            prawda smile i w zakresie offtopu i w zakresie spisu. wink
    • sueellen Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:33
      A ja po raz ostatni spowiadałam się 19 lat temu - właśnie przed pierwszą komunią
      i pamiętam to jak dziś. Ba, nawet pamiętam część wyklepanej formułki. Stałam z
      koleżankami przed konfesjonałem i naradzałyśmy się co powiedzieć, żeby było
      wiarygodnie. No normalnie uzgadniałyśmy zeznania jak przed przesłuchaniem,
      ośmioletnie kryminalistki.
      • lubie.garfielda Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:35
        No normalnie uzgadniałyśmy zeznania jak przed przesłuchaniem,
        > ośmioletnie kryminalistki.

        nomen omen Boskie!!!
      • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:35
        ja podobnie pamiętam piewszą spowiedź big_grin

        i choćby z tego powodu uważam, że spowiedź i komunia w wieku lat 9
        to nieporozumienie. to za wcześnie.
        • tabakierka2 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 08:43
          solaris31 napisała:

          > ja podobnie pamiętam piewszą spowiedź big_grin
          >
          > i choćby z tego powodu uważam, że spowiedź i komunia w wieku lat 9
          > to nieporozumienie. to za wcześnie.

          ja pamiętam rachunek sumienia - siedziałam z mamą w kuchni i
          spisywałam na kartce wszystkie moje grzechy, żeby żadnego nie
          zapomnieć. Później, po spowiedzi podarłam kartkę...jakoś mi zapadła
          w pamięci ta chwila.
          Odnośnie komunii w wieku 9lat - pamietacie historię dzieci z Fatimy?
          (chyba Łucja uparła się na przyjęcie komunii wcześniej niż
          jej 'przysługiwało'? - myślicie, że te dzieciaki były dojrzalsze?)
      • angazetka Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:36
        Takie cyniczne osmiolatki?
        • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:42
          nie sądze, że cyniczne wink po prostu - za młode winknie zdające sobie
          sprawy z powagi sytuacji - nazwij jak chcesz wink dzieci nie sa
          cyniczne - tylko myślą jak dzieci wink
        • lubie.garfielda Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:43
          Bardziej cyniczna wg mnie była moja koleżanka która rzuciła hasło że
          należy przed pierwszą spowiedzią przeprosić panią wychowawczynię (a
          było to jeszcze przed powrotem krzyży do szkół)... poszłyśmy stadnie
          i po latach muszę przyznać że miałyśmy szczęście, że nasza pani nie
          jest komunistką ideową.
          • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:47
            czy Ty chodziłas ze mną do klasy ? big_grin big_grin big_grin

            my tez stadnie przepraszaliśmy wychowawczynię - w sumie to sie do
            dzisiaj zastanawiam, za co, ale dobra - poszliśmy wink może chodziło
            o jakiś aspekt wychowawczy -pojęcia nie mam wink w każdym razie, też
            mieliśmy szczęście, bo pani nie była komunistką ideową, a takich w
            szkołach wtedy nie brakowało... jak i kapusiów, którzy donosili
            milicji i bezpiece, które dzieci do komunii idą... a potem kłopoty w
            pracy, nachodzenie w domach.. ech,co za czasy...
            • lubie.garfielda Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:53
              Jestem w takim wieku że zanim doszłam do ósmej klasy krzyże już
              były, więc nie bałabym się kablowania i nieprzyjemności dla rodziców
              a raczej bury od nauczycielki za niepotrafienie oddzielenia sakrum
              od profanum
              • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 01:04
                mój ojciec miał burę w pracy za moją komunię, za bierzmowanie już
                nie, bo czasy się zmienili wink
            • jowita771 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 09:08
              > jak i kapusiów, którzy donosili
              > milicji i bezpiece, które dzieci do komunii idą...

              Ta milicja i bezpieka to jacyś debile musieli być, bo wystarczyło się przejść w
              komunijna niedzielę pod kościół.
              Nie wszędzie było tak źle, mój dziadek był członkiem partii, chociaż nie
              angażował się. Piastował dyrektorskie stanowisko, a jego dzieci były ochrzczone
              i do komunii poszły normalnie.
              • solaris31 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 09:21
                Ta milicja i bezpieka to jacyś debile musieli być, bo wystarczyło
                się przejść w
                > komunijna niedzielę pod kościół.

                niekoniecznie wink nie wszystki edzieci przystępowały do komunii w
                swoich parafiach,czy ze swoją klasą. w mojej klasie kilkoro dzieci
                poszło do komunii po cichu, w innej parafii, żeby zminimalizować
                zaintersowanie służb. mój kuzyn - milicjant - brał ślub kościelny po
                kryjomu, na wiosce, bez orszaków i tak dalej. przebierali się w
                zakrystii, a na ślubie kościelnym była tylko najbliższa rodzina -
                dosłownie kilka osób. za to reszta gości bawiła sie już na weselu,
                po ślubie cywilnym wink młodzi pojechali na zdjęcia - no cos długo ich
                nie było smile

                ale owszem, nie wszędzie było tak źle, myślę, że wiele zależało od
                regionu i od służalczości danego oficera.
    • brzydula_betty Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 00:36
      lipsmacker napisała:
      A kto mial zaprotestowac jak tu wszystkie i tak rowno lataja do tej
      spowiedzi co rusz? Chyba ja jedna, a ja tu jestem nowa, stanowie i
      tak obiekt kuriozalny z roznych powodow, moj prostest bylby jak
      ladowanie obcych na plebani.

      Ty miałaś zaprotestowac skoro nie zgadzasz się z nakazem pójścia rodziców do
      spowiedzi. Inne się zgadzają więc nie protestują, ty się nie zgadzasz ale się na
      to godzisz bo się boisz księdza czy jak?
    • attiya lipsmacker 30.09.09, 07:43
      zgadzam się z Tobą - w Polsce to jakieś chore wynaturzenie z tą komunią...
      akurat na temat przygotowań wiem coś - przygotowań w innych krajach - w USA w JC
      trwa to około 4 m-ce - raz w tygodniu - 2 godziny, dobrze aby obydwoje rodzice
      byli na spotkaniu ale jak nie uda im się no to trudno...
      W Walii spotkania trwają w polskiej szkółce i zaczynają się około lutego. Raz w
      tygodniu - bo raz w tygodniu jest ta polska szkółka. Msza i później pogadanka z
      księdzem. Obecność rodziców mile widziana, bo po zakończeniu spotkania są
      organizowane zabawy dla dzieci z poczęstunkiem. Każdy z rodziców coś przywozi i
      robią - jak pogoda pozwoli piknik. Spotkanie miłe i przyjemne. W jednym
      uczestniczyłam. Rodzice razem z dziećmi czynnie uczestniczyli w pogadance pt.
      "Jak wyobrażam siebie w czasach Jezusa Chrystusa" Nikt nie chciał skończyć
      spotkania bo rozmowy były na takim poziomie, że aż ksiądz chwalił wszystkich po
      spotkaniu. Na koniec jest egzamin zaliczający a raczej takie spotkanie. Gdzie
      każdy musi na kilka pytań odpowiedzieć, odmówić jakaś modlitwę, i opowiedzieć
      swoimi słowami co to komunia, co ten sakrament nam da itp. Żadnych 200 czy
      więcej pytań do wykucia na blachę.
      Czyli tak jak wyżej - te 9-cio miesięczne przygotowania, obowiązkowe spotkania o
      danej godzinie w kościele, karteczki i inne cuda to naprawdę tylko chyba w
      Polsce. Nie dziwota, że niektórzy mówią, że katolicyzm najbardziej wynaturzony
      jest tylko w Polsce.
      • evee1 Re: lipsmacker 30.09.09, 08:23
        Moim zdanie to tez przegiecie i nie ma to nic wspolnego z "prawdziwa
        wiara", a raczej z sztywnym podejsciem niektorych ksiezy. Tym
        bardziej, ze jak same piszecie w roznych parafiach jest roznie,
        czyli nie jest to scisla dyrektywa polskiego episkopatu.
        W innych krajach podleglych przciez temu samemu papiezowi dzieci tez
        przygotowywane sa do komuni i chodza na rozne spotkania, ale jest
        zdecydowanie przyjemniejsze wink. Rodzice sa zachecani do udzialu w
        tych przygotowaniach, ale nie ma zadnych nakazow, ze trzeba/musza
        itd.
        Parafie tez maja pewna dowolnosc jezeli chodzi o sposob w jaki te
        przygotowania i sama komunia sa organizowane. U mojego syna w
        szkole/kosciele bylo nawet tak, ze dzieci oddzielnie przystepowaly
        do sakramentu spowiedzi, a dopiero w kolejnym roku - do komunii.
        Ja jestem katoliczka i do kosciola chodze co tydzien, bo lubie tam
        chodzic. Nie tylko dlatego, ze tam sie spotykam z Bogiem, ale takze
        dlatego, ze bardzo lubie panujaca tam atmosfere wspolnoty. Ale
        mieszkam za granica.
      • mal_art Re: lipsmacker 30.09.09, 08:42
        Nie powiedziałabym, że katolicyzm w Polsce jest wynaturzony, tylko po prostu
        taki mamy "bagaż kulturowy" - związany z faktem, że kościół jest miejscem, gdzie
        wypada się pokazać, chrzcić, brać ślub, nawet jeśli nie bardzo się wierzy. Po
        prostu wypada. Kościół, o ile wiem, nad tym, że tylko wypada, ubolewa i niekedy
        próbuje to zmienić, problem, że trafionych inicjatyw jest za mało jak na tłumy
        ludzi właściwie obojętnych religijnie, którym wypada.
        Ja też jestem mamą dziecka komunijnego, też po pierwszym spotkaniu mam mieszane
        uczucia... Niestety w naszej parafii (bo tu niestety najwięcej od parafii
        zależy) ksiądz nie traktuje rodziców po partnersku, uważa, że on wie najlepiej,
        jak powinna wyglądać uroczystość, stroje dzieci, przygotowanie... Zgoda, on na
        to patrzy co rok i wie, jakie rozwiązania się dotąd sprawdziły, ale chciałabym
        mieć nieco wiecej wpływu na kształt tego przygotowania, żeby było może bardziej
        tak, jak napisała Attiya - rozmowy i rozumowanie - a nie bezmyślne wkuwanie
        formułek prawd wiary (jakby ktoś miał pomysł na wytłumaczenie 8-latkowi sensu
        przykazania "nie cudzołóż", to proszę się podzielić). Żeby modlitwa nie była
        odklepaniem wyuczonego niezrozumiałego tekstu, tylko rozmową z Bogiem, najlepiej
        własnymi słowami. Ja tego próbuję uczyć dziecko w domu, ale za eksperta od spraw
        religii ono uznaje siostrę katechetkę, więc już wie, że wyklepanie wierszyka
        jest ważniejsze. sad A nie zaczęłam dyskusji o tych sprawach również dlatego, że
        na spotkaniu dyskutowano gorąco o tak ważkich problemach, jak stroje dzieci -
        przy czym ksiądz prezentuje postawę ignorującą całą kulturową, świecką otoczkę
        tego święta i twierdzi, że wybór został już dokonany i nie ma o czym gadać.
        Uprzedził też, że bez ważnych powodów (np. dziecko w szkole na terenie innej
        parafii) nie udzieli zgody na komunię dziecka w innym kościele. Czyli choćbyśmy
        nie wiem jak protestowali, niewiele uda się nam zdziałać.
        Obowiązek chodzenia na niedzielne msze, różaniec w październiku, gorzkie żale w
        Wielkim Poście mnie nie odstrasza, bardziej martwią mnie comiesięczne katechezy
        dla rodziców w takich godzinach, które mi z pewnych względów nie odpowiadają.
        • jowita771 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:37
          > (jakby ktoś miał pomysł na wytłumaczenie 8-latkowi sensu
          > przykazania "nie cudzołóż", to proszę się podzielić).

          Zakonnica, która przygotowywała mnie do komunii, miała sposób taki:
          Zapytała, kto z dzieci ma drugiego tatusia. Zgłosiłam się, kazała mi wstać.
          Potem powiedziała, że cudzołożenie to jest właśnie to, co robią moi rodzice i
          jest to grzech śmiertelny za który się idzie do piekła, więc moi rodzice tam
          właśnie trafią. Szkoda, że byłam wtedy nieśmiałą ośmiolatką, nawet zbyt
          nieśmiałą, by opowiedzieć to mamie. Ustawiłaby babsko do pionu aż miło.
          Ja jestem w podobnej sytuacji do mojej mamy, więc takie ograniczone zakonnice
          również chciałyby mnie wysłać do piekła, dlatego oszczędzę mojej córce słuchania
          tych bzdur.
          Swoją drogą, jakim trzeba być pyszałkiem bez odrobiny pokory, żeby twierdzić, że
          ktoś pójdzie do piekła.
    • mariolka55 lipsmacker 30.09.09, 08:40

      Uwazam sie za katoliczke, aczkolwiek pretendowanie do tego tytulu
      > przez cale moje zycie uslane jest murami w ktore wale lbem. Lubie
      > chodzic do kosciola wtedy kiedy jest pusty albo jest w nim garstka
      > modlacych sie, lubie siedziec lub kleczec wtedy i rozmawiac z
      > Bogiem. Nie lubie mszy niemodernizowanych od wiekow, nudnych jak
      > flaki z olejem, wysluchiwanych w tlumie nie zawsze domytych
      > dewotek. Nie zgadzam sie spowiadac sie ksiedzu, wychodze z
      > zalozenia ze Bog i tak wie co zrobilam. Teraz bede do tego
      > zmuszona, bedzie to farsa bo nie bede sie przeciez wynaturzac przed
      > obcym facetem ktory sam grzeszy na lewo i prawo.


      mam dokładnie tak samo

      mnie Komunia czeka za 3 lata i już mnie ściska ze złości na samą myślindifferent
      u nas podobnie,co niedziela do kościoła z kartką do podpisania
      do tego różańce,jakies wręczania na mszy przez rodziców,kupa pytań, nauki i
      stresu dla małych jeszcze dzieci,jakby nie mozna było tego zrobić w innej
      formie,bardziej przyjaznej dzieciom
      no i właśnie co? chyba trzeba na rok z wyjazdów weekendowych zrezygnować?
      cała ta Komunia to jedna wielka farsa,imprezy,prezenty coraz droższe uncertain
      • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 08:45
        mariolka55 napisała:

        >
        > cała ta Komunia to jedna wielka farsa,imprezy,prezenty coraz
        droższe uncertain
        >

        Mariolko, bardzo, bardzo wiele zależy od tego, czy rodzice z Komunii
        zrobią farsę.
        • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 08:53
          oj ja Cię Tabako proszę nie pisz takich rzeczy
          Naprawdę nie wszystkim rodzicom zależy za sukience a la Barbie i na zebraniu co
          najmniej 50 tysięcy zł od gości.
          Dziwne, że Polacy za granicą nie robią takich szopek - no po prawdzie i nie
          wszyscy w Polsce robią takie szopki. Dziadkowie, chrzestni, obiad z dwóch dań i
          papa. A później rozmowa z dzieckiem o wydarzeniach dnia gdy przyjął nowy
          sakrament. Sory - ton ie rodzice wymyślili 284 pytania, wszystkie modlitwy do
          zaliczenia i opisanie swoimi słowami na czym polega przykazanie "Nie pożądaj
          żony bliźniego swego". Tego rodzice nie wymyślili. Nie wiedziałam, że bycie
          katolikiem sprowadza się do obowiązkowego stawienia się z dzieckiem trzy razy w
          tygodniu w kościele - bo pan ksiądz kazali. Aha - o godzinie 16:00. A że się
          pracuje do 17:00 to pana księdza gó... obchodzi. "Ksiondz" ważniejszy niż praca.
          A już szczególnie ważniejsze to co powiedział.
          • kali_pso Re: lipsmacker 30.09.09, 08:59
            i opisanie swoimi słowami na czym polega przykazanie "Nie pożądaj
            żony bliźniego swego".


            A według Ciebie jak to powinno wyglądać- dziecko ma zakuć na pamięć
            i nawet nie wiedzieć o co chodzi w tym przykazaniu? No, rzeczywiście
            dążmy do tego, aby plotło coś bez zastanowienia, byleby powiedziało
            i odbębniło swoje. Pamietam, jak z synem analizowalismy każde
            pytanie, każde przykazanie, bo siostrze w szkole to do głowy nie
            przyszłowink- może sie wstydziła a może własnie oczekuje sie, aby to
            rodzice z dzieckiem usiedli i porozmawiali o tym, czego sie uczy?
            • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 09:06
              a dlaczego analizowałaś z synem słowo po słowie? Bo mundrej siostrze nie
              przyszło w szkole to do głowy...
              Ciekawe dlaczego w przypadku opisanym przeze mnie wyżej takie sprawy przychodzą
              jednak polskim księżom w parafiach za granicą? Tam im się chce a tu nie za
              bardzo? Tam można z komunii zrobić święto a tu się robi farsę.
          • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:00
            attiya napisała:

            > oj ja Cię Tabako proszę nie pisz takich rzeczy
            > Naprawdę nie wszystkim rodzicom zależy za sukience a la Barbie i
            na zebraniu co
            > najmniej 50 tysięcy zł od gości.

            ale ja tak nie twierdzę.
            Napisałam, że bardzo wiele zalezy od podejścia rodziców. I za czasów
            kiedy ja miałam Komunię (93rok) zdarzało się, że rodzice wysyłali
            córeczkę do fryzjera, mała miała lekki makijaż (powaznie!!!) suknię
            prawie balową - Komunia była pewnie okazją do pokazania się,
            zaprezentowania, otrzymania kosztowanych (jak na tamte czasy)
            prezentów.


            > Dziwne, że Polacy za granicą nie robią takich szopek - no po
            prawdzie i nie
            > wszyscy w Polsce robią takie szopki.

            dokładnie!
            część robi z Komunii farsę, bo nie bardzo wie o co 'w tym wszystkim
            chodzi'.

            "Ksiondz" ważniejszy niż praca

            tu nie o księdza chodzi, attiyo, bo nie dla księdza się do kościoła
            chodzi.
            • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 09:09
              skoro nie dla księdza to w takim razie po co te karteczki, podpisywanie listy,
              sprawdzanie czy obydwoje rodzice przyszli do kościoła.
              Bóg zdaje się nie odhacza listy obecności.
              Poza tym i za moich czasów co niektórym już odbijało (pierwsza połowa lat
              80-tych) Ale jeszcze królował wtedy rozsądek. Jeszcze...
              • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:15
                attiya napisała:

                > skoro nie dla księdza to w takim razie po co te karteczki,
                podpisywanie listy,
                > sprawdzanie czy obydwoje rodzice przyszli do kościoła.
                > Bóg zdaje się nie odhacza listy obecności.
                >

                Nie wiem, może odhaczabig_grin

                attiyo, nie wiem, po co te karteczki - osobiście byłam wściekła,
                kiedy musiałam iść do spowiedzi przedślubnej z karteczką - dla nas
                to było powiedzmy upokarzające bo i tak byśmy poszli, wiadomo.
                Niemniej, skoro takie mają wymagania, trudno, ostatecznie korony nam
                z głów nie spadły. Trochę traktowanie dorosłych ludzi jak dzieci,
                ale z drugiej strony te wszystkie 'uniki' i pomysły dorosłych jak
                obejść np. spowiedź są również dziecinne...
                zapytaj księdza po co te karteczki.
                • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 09:20
                  sory ale nie widzę powodu aby mnie tak traktować....Dzieckiem nie jestem, uników
                  nie robię
                  Co do tego czy Bóg odhacza czy nie listę obecności to obawiam się, że nie po to
                  on syna na ziemię posłał aby w jego imieniu taki cyrk tu teraz robiono....Wierz
                  mi, nie po to jest wiara aby stawiać sie co tydzień pokornie w kościele....To
                  akurat ludzie wymyślili nie Bóg - ten to w neibie bezsilnie palce gryzie patrząc
                  jak jego wiarę ludzie wynaturzają
              • maurra Re: lipsmacker 30.09.09, 09:31
                attiya napisała:
                > skoro nie dla księdza to w takim razie po co te karteczki, podpisywanie listy,
                > sprawdzanie czy obydwoje rodzice przyszli do kościoła.

                bo ma katolików za kombinatorów, których do posłuszeństwa nakazom wiary można
                zmusić tylko metodą zdobywania kolejnych karteczek z pieczątkami, że się
                faktycznie było/widziało/spowiadało/zaliczyło.
        • evee1 Re: lipsmacker 30.09.09, 08:59

          tabakierka2 napisała:
          > Mariolko, bardzo, bardzo wiele zależy od tego, czy rodzice z
          Komunii
          > zrobią farsę.
          Tak, ale bardzo wielu rodzicow robi i nawet jezeli Twoje dziecko w
          tym nie uczestniczy, to na to patrzy.
          U nas jak doszlo do omawiania strojow komunijnych (w UK to bylo), to
          ksiadz oswiadczyl, ze dzieci maja sie dobrze czuc i nie narzuca
          nikomu co ma na siebie zalozyc. Oczywiscie dzieci byly ubrane
          odswietnie, biale sukienki, biale koszule, garniturki, itd, ale
          jeden chlopiec byl w zwyklej bluzie. Nie wiem dlaczego (raczej
          ideowo, niz z biedy - jego tata mial zwyczaj chodzic w spodniach w
          pomaranczowe paski wink), ale nikt go nie wytykal palcami, nikt nie
          mial pretensji. A juz ostatnia osoba byloby nasz ksiadz!
          • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:05
            evee1 napisała:


            Oczywiscie dzieci byly ubrane
            > odswietnie, biale sukienki, biale koszule, garniturki, itd, ale
            > jeden chlopiec byl w zwyklej bluzie. Nie wiem dlaczego (raczej
            > ideowo, niz z biedy - jego tata mial zwyczaj chodzic w spodniach w
            > pomaranczowe paski wink), ale nikt go nie wytykal palcami, nikt nie
            > mial pretensji. A juz ostatnia osoba byloby nasz ksiadz!

            wszystko fajnie, tyle, że to bardzo wazny dzień, powinno się przyjść
            ubranym odświętnie, nie mówię, żeby wydawać jakieś wielkie kwoty,
            ale schludnie, czysto, po prostu elegancko - tak, żeby okazać
            wyglądem szacunek, bo to sakrament. U nas w parafii wszystkie dzieci
            przyjmują Komunię w albach - wszystkie wyglądają tak samo, są równe.
            • evee1 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:11
              tabakierka2 napisała:
              > wszystko fajnie, tyle, że to bardzo wazny dzień, powinno się
              przyjść
              > ubranym odświętnie, nie mówię, żeby wydawać jakieś wielkie kwoty,
              > ale schludnie, czysto, po prostu elegancko - tak, żeby okazać
              > wyglądem szacunek, bo to sakrament.
              Moze powinno, ale moze on z jakichs powodow nie mogl, czy nie
              chcial. Eleganckim ubiorem mozna wyrazac szacunek, ale jego brak
              niekoniecznie oznacza brak tego szacunku. Zalezy jaki kod spoleczny
              sie uznaje i stosuje.
            • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 09:12
              tabakierka2 napisała:


              > wszystko fajnie, tyle, że to bardzo wazny dzień, powinno się przyjść
              > ubranym odświętnie, nie mówię, żeby wydawać jakieś wielkie kwoty,
              > ale schludnie, czysto, po prostu elegancko - tak, żeby okazać
              > wyglądem szacunek, bo to sakrament. U nas w parafii wszystkie dzieci
              > przyjmują Komunię w albach - wszystkie wyglądają tak samo, są równe.

              widzisz Tabako i właśnie takie myślenie też nakręca ten biznes.
              Bo ciągle będę wracać do komunii w Walii i w Usa. Tam widocznie nikt nie odbiera
              schludnego, czystego ubrania jako czegoś nie teges. Nikt w garniturach nie
              lata, tym bardziej w sukniach mini-weselnych.
              Naprawdę nie wiedziałam, że szacunek okazuje sie w tym dniu zakładając albę ....
              Tam wystarczy biała bluzka i dżinsy
              • kali_pso Re: lipsmacker 30.09.09, 09:26
                > Tam wystarczy biała bluzka i dżinsy


                No i co z tego?
                Żeby przeżyć właściwie ten dzień koniecznie trzeba udowadniac, że
                on niczym szczególnym nie rózni się od innych dni w roku? To zdaje
                się normalne, że ludzie i strojem podkreślają rangę wydarzenia? Ale
                może to jest nienormalne- dzinsy i t-shirt na wszystkie okazjewink To
                juz wolę moją zaściankowośćwink
                • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 09:33
                  a poźniej płacz i zgrzytanie zębami, że kasę się wydaje na imprezę....To trzeba
                  się zastanowić czy ważniejsze jest przeżycie duchowe czy sukienka
                  Dla mnie osobiście nie strój czyni uroczystość czymś wyjątkowym
                  No ale dla niektórych jest to element nieodzowny aby móc coś przeżyc
                  • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:39
                    attiya napisała:

                    > a poźniej płacz i zgrzytanie zębami, że kasę się wydaje na
                    imprezę....To trzeba
                    > się zastanowić czy ważniejsze jest przeżycie duchowe czy sukienka
                    > Dla mnie osobiście nie strój czyni uroczystość czymś wyjątkowym
                    > No ale dla niektórych jest to element nieodzowny aby móc coś
                    przeżyc

                    nie, attiya, kultura wymaga żeby w pewne miejsca i w pewnych
                    okolicznościach ubierać się w określony sposób, np. do opery,
                    teatru, na własny ślub, Komunię, bierzmowanie trzeba ubrać się
                    stosowanie do okazji. Nikt nie mówi o niewiadomo jakim wydatku,
                    dziecko w dżinsach również Komunię otrzyma, ale to jest bardzo ważna
                    uroczystość i należy się odpowiednio ubrać. Na rozmowę
                    kwalifikacyjną do pracy w biurze też nie pójdziesz w dresie i
                    adidasach, bo najnormaniej w świecie to nie jest strój biurowy.
                    • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 09:55
                      Tabako - przestań !
                      Babcia opowiadała mi, że przed wojną do komunii chodziło się w sukience około
                      kolana. W sukience, w której szła co tydzień do kościoła. W sukience, w której
                      była wcześniej na ślubie jakiegoś kuzyna. Moja mama gdy szła do komunii - mam
                      nawet jej zdjęcie z komunii opowiadała coś podobnego. Nie pochodziła z jakiejś
                      biednej rodziny - z bogatej też nie, ale wtedy nie wymagano specjalnego stroju
                      bo to jakaś super specjalna okazja. Byłam na komunii w Walii. Podobnie. Dzieci
                      było około20-stu. W tym połowa to dzieci polskie. Żadne nei było w sukience
                      komunijnej, w albie, w garniturze. Od jedno w sukience hmmm takiej w miarę
                      skromnej za kolana, niektóre dziewczynki w spódniczkach, chłopcy w białych
                      bluzeczkach i dżinsach, jeden chłopiec miał spodnie od garnituru i białą bluzkę.
                      Sory - uparcie będę powtarzać, że te suknie, alby i garnitury to li i jedynie
                      wymysł polskiego katolicyzmu. Bo niby dlaczego za granicą nikt nie uważa, ze tu
                      potrzebny jest specjalny strój a tam wystarczy przyjść ubranym czysto i
                      schludnie. Poza tym dlaczego moja babcia, mama nie miały wypasionego stroju -
                      oki - mama miała komunię po wojnie - ciężkie czasy itepe.
                      I nie porównuj komunii do ślubu - zresztą bywałam na ślubach gdzie panie miały
                      skromne sukienki - niekoniecznie wyglądające na ślubne i też było oki. No i
                      skoro sama napisałaś, że dziecko w dżinsach też otrzyma komunię to jednak nie
                      strój jest tu najważniejszy.
                      • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 10:00
                        attiya napisała:
                        zjadło mi kawałek tekstu
                        > Poza tym dlaczego moja babcia...
                        ...mogła iść w sukience, w której chodziła co tydzień do kościoła ? Dlatego, że
                        na szczęście wtedy jeszcze myślano o przeżyciach duchowych a nie o strojach
                        ponoć godnych aby w nich przeżywać ten sakrament.

                        • angazetka Re: lipsmacker 30.09.09, 10:03
                          > > Poza tym dlaczego moja babcia...
                          > ...mogła iść w sukience, w której chodziła co tydzień do
                          kościoła ? Dlatego, że
                          > na szczęście wtedy jeszcze myślano o przeżyciach duchowych a nie o
                          strojach ponoć godnych aby w nich przeżywać ten sakrament

                          A to już od rodziców dziecka zależy, co będzie ważniejsze w tym
                          dniu - najpiękniejsza nawet suknia czy sama Komunia.
                        • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 11:26
                          attiya, nie chce mi się cytować ani spierać z Tobą - zupełnie nie
                          rozumiesz, co mam na myśli.
                          Odświętny strój to taki w którym chodzisz 'od święta', czyli nie
                          strój codzienny.

                          Nie wiem, jak jest w Walii, bo nigdy nie byłam, ale dzieci we
                          Włoszech, w Polsce, w Hiszpanii, Portugalii, Niemczech chodzą do
                          Komunii ubrane odświętnie, czyli elegancko i stosowanie do okazji,
                          co nie znaczy, że mają mega wypaśne (drogie!) ciuchy.

                          p.s moja babcia i moja mama szły do Komunii ubrane w sukienki
                          skromne, ale komunijne - babci sukienka (zdjęcie widziałam, to był
                          rok ok. 44)była biała i takie same miały inne dziewczynki (chłopcy
                          też byli na bialo ubrani), w przypadku mamy zdecydowanie trend był
                          inny (dziewczynki sukienki białe przed kolanko + podkolankówki
                          wszystko bardzo skromnie, chłopcy czarne garniturki, krótkie
                          spodnie, białe podkolanówki).
                      • angazetka Re: lipsmacker 30.09.09, 10:02
                        > dziecko w dżinsach też otrzyma komunię to jednak nie
                        > strój jest tu najważniejszy.

                        Podobnie jak człowiek w dresie wejdzie do teatru, prawda? Ale jednak
                        przyjęło się, by do teatru chodzić w stroju nieco bardziej
                        eleganckim. Taka konwencja. Tak jak się przyjęło, by "komuniści"
                        byli ubrani odświętnie - możliwe, że tylko w Polsce, no ale mówimy
                        tu właśnie o Polsce. Walia może mieć własne zwyczaje.
                        BTW u mnie i mama, i babcia, miały sukienki typowo komunijne, zgodne
                        oczywiście z panującymi wtedy trendami.
                        • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 11:28
                          angazetka napisała:

                          > Tak jak się przyjęło, by "komuniści"
                          > byli ubrani odświętnie - możliwe, że tylko w Polsce, no ale mówimy
                          > tu właśnie o Polsce.

                          zdedydowanie nie tylko w Polsce - we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii
                          i Niemczech dzieci też mają komunijne stroje (czasem alby) - wiem,
                          bo widziałam na własne oczy. W Walii nie byłam, nie wiem, nie
                          widziałam.


                          > BTW u mnie i mama, i babcia, miały sukienki typowo komunijne,
                          zgodne
                          > oczywiście z panującymi wtedy trendami.

                          u moich tak samo.
                      • kali_pso Re: lipsmacker 30.09.09, 10:10


                        NIKT nie twierdzi tutaj, że stój jest najważniejszy.
                        Strojem podkreśla się tylko wyjatkowośc tego dnia, nie samo
                        przyjęcie Komunii, no litościiii, nie potrafisz tego rozróżnić?
                        W Polsce jest taki komunijny dress code i tyle.
                        Jesli ktos poważnie podchodzi do spraw wiary, to i piekna sukienka
                        komunijna mu tego nie przesłoni. Problem jest wtedy, gdy
                        reprezentuje się podejście części społeczeństwa- z blichtrem na
                        zewnatrz a pustką wewnątrz, no to można się pogubić, ale nie
                        rzucałabym wszystkich do jedngo worka.
                        • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 10:13
                          no i może pora to zmienić, co?
                          jak i wiele innych dziwnych ponoć polskich=katolickich zwyczajów
                          • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 11:30
                            attiya napisała:

                            > no i może pora to zmienić, co?
                            > jak i wiele innych dziwnych ponoć polskich=katolickich zwyczajów


                            no, możemy np. również do ślubu chodzić w dżinsach - co za różnica w
                            sumie, w biurze siedzieć w dresie, na imieniny iść w klapkach, jeść
                            obiad w stroju kąpielowym - wszystko to wbrew panującej etykiecie.
                            • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 11:56
                              hmmm nigdzie nie pisałam, że odświętnym strojem jest dres albo strój kąpielowy -
                              nie popadajmy w przesadę
                              • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 11:59
                                attiya napisała:

                                > hmmm nigdzie nie pisałam, że odświętnym strojem jest dres albo
                                strój kąpielowy
                                > -
                                > nie popadajmy w przesadę

                                nie popadam - ja nie twierdzę, że napisałaś.
                                Twierdzę natomiast, że obowiązuje nas pewna etykieta i, że są
                                miejsca/sytuacje w których nie wypada ubrać się w strój codzienny.
                                Attiya, kumata jesteś, wiesz, co mam na myśli.
                                • attiya Re: lipsmacker 30.09.09, 12:31
                                  no chyba jestem
                                  tzn tak mi się zdaje
                                  albo inaczej - chciałabym aby tak było
                                  no wiesz - po prostu dla mnie strój odświętny to nie tylko sukienka wypasiona za
                                  1000 zeta (choć może i więcej albo mniej ale nie jestem na bieżąco z cenami
                                  sukienek)
                                  • tabakierka2 Re: lipsmacker 01.10.09, 07:00
                                    attiya napisała:


                                    > no wiesz - po prostu dla mnie strój odświętny to nie tylko
                                    sukienka wypasiona z
                                    > a
                                    > 1000 zeta (choć może i więcej albo mniej ale nie jestem na bieżąco
                                    z cenami
                                    > sukienek)

                                    dla mnie zdecydowanie sukienka za 1.000zł nie jest odpowiednim
                                    strojem dla dziecka idącego do Komunii np. Z tego, co się orientuję
                                    alba u nas w parafii kosztuje coś koło 200zł (nowa, od krawcowej), a
                                    za używaną (użytą w dniu Komunii i w Białym Tygodniu) można zapłacić
                                    koło 70-100zł a i za darmo czasami biedniejsze rodziny dostają.
                                    • attiya Re: lipsmacker 01.10.09, 07:40
                                      rzecz gustu....wolę jednak dziecko w spodniach i koszuli (analogicznie
                                      spódniczka) a nie w czymś a la worek
            • kali_pso Re: lipsmacker 30.09.09, 09:15
              U nas w parafii wszystkie dzieci
              przyjmują Komunię w albach - wszystkie wyglądają tak samo, są równe


              A mnie się te sukmany zupełnie nie podobają.
              U nas chłopcy mają jednakowe garnitury, dziewczynki- jednakowe
              sukienki, chociaż na korzyść alb przemawia ich cena, niewątpliwie.
              • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:19
                kali_pso napisała:


                >
                > A mnie się te sukmany zupełnie nie podobają.
                > U nas chłopcy mają jednakowe garnitury, dziewczynki- jednakowe
                > sukienki, chociaż na korzyść alb przemawia ich cena, niewątpliwie.


                alby naszym dzieciakom szyje krawcowa z parafii - są bardzo ładne,
                delikatne, proste. wyglądają odświętnie. Nie ma rewii mody, nie ma
                podkreślania, że ktoś jest 'lepszy' bo go stać na taką czy inną
                sukienkę 'balową'.
                • jowita771 Re: lipsmacker 30.09.09, 10:11
                  W parafii mojej mamy też ksiądz zarządził sukienki skromne, żeby się nikt nie
                  wyróżniał. Problem był taki, że cena tej sukienki u księdza była taka, jak za
                  wypasioną, więc biedniejsi rodzice mieli problem. Z początku rodzice kupowali od
                  starszego rocznika, ksiądz najpierw grzmiał, ale racjonalnego argumentu,
                  dlaczego nie wolno, nie miał, więc wymyślił sposób - sukienki co roku różnią się
                  nieco.
                  • jowita771 Re: lipsmacker 30.09.09, 10:12
                    Aha, a księdzu tak zależy, ponieważ od każdej sukienki dostaje dolę.
                  • mariolka55 Re: lipsmacker 30.09.09, 10:21
                    Cytat Z początku rodzice kupowali od
                    starszego rocznika, ksiądz najpierw grzmiał, ale racjonalnego argumentu,
                    dlaczego nie wolno, nie miał, więc wymyślił sposób - sukienki co roku różnią się
                    nieco.


                    big_grinbig_grinbig_grin

                    CytatAha, a księdzu tak zależy, ponieważ od każdej sukienki dostaje dolę.

                    oczywście,przecież to kościelny biznes ,zakonnice szyją
                    • kali_pso Re: lipsmacker 30.09.09, 10:26

                      U nas wcale nie zakonnice, tylko zaprzyjaźniona, świecka firmasmile
                  • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 11:32
                    jowita771 napisał:

                    > W parafii mojej mamy też ksiądz zarządził sukienki skromne, żeby
                    się nikt nie
                    > wyróżniał. Problem był taki, że cena tej sukienki u księdza była
                    taka, jak za
                    > wypasioną, więc biedniejsi rodzice mieli problem. Z początku
                    rodzice kupowali o
                    > d
                    > starszego rocznika, ksiądz najpierw grzmiał, ale racjonalnego
                    argumentu,
                    > dlaczego nie wolno, nie miał, więc wymyślił sposób - sukienki co
                    roku różnią si
                    > ę
                    > nieco.

                    jesli tak faktycznie jest, to bardzo brzydko.
                    U nas, z tego,co wiem, starsze roczniki odsprzedają młodszym za
                    niewielką opłatą albo rodzice zostawiają albę dla młodszego
                    rodzeństwa. Czasem zdarza sie, że dziecko ma albę z innej parafii (
                    róznią się detalami) ale nie ma problemu, bo nie chodzi o naciąganie
                    na niepotrzebne koszty.
              • mariolka55 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:27
                > U nas w parafii wszystkie dzieci
                > przyjmują Komunię w albach - wszystkie wyglądają tak samo, są równe
                >

                u nas na szczęście też
          • mariolka55 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:17
            >Tak, ale bardzo wielu rodzicow robi i nawet jezeli Twoje dziecko w
            >tym nie uczestniczy, to na to patrzy.

            dokładnie
            a quady na komunie to nieporozumienie,zresztą ja ogólnie wróg quadówsuspicious
      • marzeka1 Re: lipsmacker 30.09.09, 08:50
        "mnie Komunia czeka za 3 lata i już mnie ściska ze złości na samą myślindifferent"- serio
        to przymus z wpisem do akt posłać dziecko do komunii???? Bo dla mnie pisanie
        czegoś takiego i takie podejście to dulszczyzna czystej wody. Po prostu nie
        chcesz w tym uczestniczyć, nie posyłasz dziecka i tyle, a tu fundujesz sobie
        złość w imię czego??? Czegoś, co nie jest dal ciebie żadną wartością, a robisz,
        bo odruch stadny.

        "chyba trzeba na rok z wyjazdów weekendowych zrezygnować?
        > cała ta Komunia to jedna wielka farsa,imprezy,prezenty coraz droższe uncertain
        > "- przerażajacy sposób rozumowania, mam za sobą 2 komunie, żadna farsa, żadne
        drogie prezenty, goście tylko, ci których widzieć chciałam. Mieszasz to, co
        niektórzy robią z komunii, z tym, czym ona powinna
        być.
        U mnie w mieście jest też możliwość komunii w Wielki Czwartek przez Wielkanocą,
        po południu w dzień ustanowienia sakramentu dzieci przyjmują komunię, nie ma
        cyrków,fet, następny dzień Wielki Piątek.

        Myślenie, jakie prezentujesz jest zaściankowowe, niczym Hiacynta Bukiet z jej
        "co ludzie powiedzą".
        • mariolka55 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:49
          Po prostu nie
          > chcesz w tym uczestniczyć, nie posyłasz dziecka i tyle, a tu fundujesz sobie
          > złość w imię czego??? Czegoś, co nie jest dal ciebie żadną wartością, a robisz,
          > bo odruch stadny.

          nie odruch stadny,chcę posłac dziecko do Komunii i samo dziecko podejrzewam też
          bedzie chciało już chodzi na religię
          chodzi mi o tą wkurzającą otoczkę Komunii trwająca kilka miesięcy z wszelkim
          przymusami i nakazami samego księdza
          zamęczania i stresowania dzieci tysiącami pytań i egzaminami
          z czego większość się szybko zapomina
          można by to było zrobic w bardziej przyjazny dla dzieci sposób.
          mozna by trochę zaufać rodzicom (podpisywania kartek obecności na mszy)
          można by było z rodzicami rozmawiać,a nie prezentowac postawę jestem proboszczem
          i ja wiem najlepiej.
      • kali_pso Re: lipsmacker 30.09.09, 08:56
        cała ta Komunia to jedna wielka farsa,imprezy,prezenty coraz
        droższe uncertain



        Dla mnie to już jest Urban Legend normalniewink
        Nie wiem, w jakich Wy się środowisku obracacie, ale nie przypominam
        sobie, aby w klasie syna były jakies licytacje prezentami i wyścig,
        kto lepsze i droższe przyjęcie urządzi i da jakie prezenty-
        wiekszość odbyła sie w domu a prezenty? Nawet nie wiem, kto co
        dostał, syn zdaje się też niewink
        No ale wiele zalezy od nastawienia rodziców, jesli w Komunii widzi
        się tylko przeszkodę w swobodnym weekendowaniu, to rzeczywiście
        trzeba później sobie odbić- super wypasionym mini weselem lub quadem
        dla progenitury...żałosne to jest w sumie, ale mnie chyba bardziej
        bawi niż złościwink
        • tabakierka2 Re: lipsmacker 30.09.09, 09:06
          kali_pso napisała:


          > No ale wiele zalezy od nastawienia rodziców, jesli w Komunii widzi
          > się tylko przeszkodę w swobodnym weekendowaniu, to rzeczywiście
          > trzeba później sobie odbić- super wypasionym mini weselem lub
          quadem
          > dla progenitury...żałosne to jest w sumie, ale mnie chyba bardziej
          > bawi niż złościwink

          też tak twierdzę!
          bardzo wiele zalezy od tego, jak ten Dzień rozumieją rodzice/rodzina
          dziecka i jaki komunikat to dziecko od nich otrzyma.
    • beznickova Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 08:56
      > "Rodzice maja sie
      > oprzec pokusie wyspania sie raz w tygodniu"

      Yyyy....
      • attiya Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 08:59
        beznickova napisała:

        > > "Rodzice maja sie
        > > oprzec pokusie wyspania sie raz w tygodniu"
        >
        > Yyyy....
        >
        >

        o to to to....też z lekka mnie to ubawiło....bo pewnie rodzice cały boży rok w
        domu siedzą, do pracy nie chodzą, wstają o 10 albo i później a nie o 5 nad ranem....
        chciałoby się napisać dobitnie ale powstrzymam się i napiszę tylko - głupie
        gadanie kogos kto nei zna realiów życia dzisiejszego
        • czar_bajry Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 10:15
          Niestety w ostatnich latach księża i katecheci zamiast zająć się przygotowaniem
          dzieci do tego wydarzenia, starają się "nawrócić" całą rodzinę.
          Moja córka w tym roku ma bierzmowanie- masakrasmile
          • mariolka55 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 10:23
            >Niestety w ostatnich latach księża i katecheci zamiast zająć się przygotowaniem
            > dzieci do tego wydarzenia, starają się "nawrócić" całą rodzinę.

            tylko ze to efekt przynosi odwrotnyindifferent
          • tabakierka2 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 11:35
            czar_bajry napisała:

            > Niestety w ostatnich latach księża i katecheci zamiast zająć się
            przygotowaniem
            > dzieci do tego wydarzenia, starają się "nawrócić" całą rodzinę.
            >

            wiesz, moja kuzynka kilka lat temu grzmiała, że każą jej uczyć
            dziecko modlitwy 'Zdrowaś Mario', gdzie są słowa 'i błogosławiony
            Owoc Żywota Twojego, Jezus' - dziecko przyszło do niej, żeby mu
            wyjaśniła, a ona niedość, że sama nie wiedziała, to jeszcze była
            cała wściekła, że jej dziecko ma sie modlitw uczyćindifferent
            • szyszunia11 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 11:40
              tabakierka2 napisała:

              > czar_bajry napisała:
              >
              > > Niestety w ostatnich latach księża i katecheci zamiast zająć się
              > przygotowaniem
              > > dzieci do tego wydarzenia, starają się "nawrócić" całą rodzinę.
              > >

              jezeli tak, to uwazam, ze dobrze robiasmile
              • tabakierka2 Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 11:41
                szyszunia11 napisała:


                >
                > jezeli tak, to uwazam, ze dobrze robiasmile

                i szkoda, że dopiero w ostatnich latachtongue_out
            • mal_art Re: Oj ta komunia... 30.09.09, 14:58
              A wiesz, że dla 8-latka słowa "błogosławiony Owoc żywota Twojego" są dość trudne
              w wymowie? Zwłaszcza, jak nie bardzo wie, co oznaczają? Byłam świadkiem, jak
              pewien ksiądz, podczas rekolekcji, nakrzyczał na chłopca, który zaciął się
              wymawiając te słowa - po prostu zaczął się biedak jąkać przy mikrofonie. Byłam
              oburzona podejściem księdza i na jego szczęście to nie ja byłam tego dzieciaka
              opiekunką, bo gdybym była, to odpowiedziałabym mu równie "miło", jak on zwrócił
              się do tego chłopca. Nie zważając na ołtarz i obecność innych dzieci,
              nauczycieli i rodziców. Bo jeśli dzieciak czegoś się w tej sytuacji nauczył, to
              na pewno nie prawidłowej modlitwy "Zdrowaś Mario", tylko tego, że w kościele
              krzyczy się na ludzi i ich upokarza. Niestety, tak też bywa w polskim Kościele sad
              • tabakierka2 Re: Oj ta komunia... 01.10.09, 06:56
                mal_art napisał:

                > A wiesz, że dla 8-latka słowa "błogosławiony Owoc żywota Twojego"
                są dość trudn
                > e
                > w wymowie? Zwłaszcza, jak nie bardzo wie, co oznaczają?

                wiem, domyślam się.
                Tylko ja nie uderzam w dziecko, bo 'co ono winne' tylko w matkę.
                Widzisz, kobieta 35letnia deklarująca sie jako katoliczka powinna
                znać znaczenie tych słów i je dziecku wyjaśnić, a skoro nie zna i
                nie potrafi, to coś tu nie tak i jednak chyba należałoby również
                całą rodziną włączyć w przygotowania do Komunii dziecka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka