lillaj 07.10.09, 16:12 Głos w dyskusji: "Ile trzeba zarabiać...." https://forum.gazeta.pl/forum/w,23,101110318,101250979,Re_Ile_trzeba_zarabiac_aby_cieszyc_sie_zyciem_.html?wv.x=2 Normalnie załamałam się. Moje dziecko pochodzi z patologicznej rodziny Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 16:30 No jeśli komuś trzeba co najmniej 10000zł , żeby móc cieszyć się życiem, to ja współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:02 > No jeśli komuś trzeba co najmniej 10000zł , żeby móc cieszyć się > życiem, to ja współczuję. mysle ze niepotrzebnie jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodowa do tesciow ewentualnie woli jezdzic samochodem niz pks'em to mysle ze ma do tego prawo i zadne wspolczucie mu niepotrzebne raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa zasluguja na wspolczucie Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:27 > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa > zasluguja na wspolczucie niekoniecznie ilosc metrow kwadratowych i stan finansow (oczywiscie pod warunkiem, ze tych pieniedzy starcza na zycie) nie przeklada sie zupelnie na jakosc zycia (w sensie: odczuwanie szczescia) mysle, ze rowniez na wspolczucie zasluguja ludzie slepo goniacy za pieniedzmi, kosztem relacji z najblizszymi, z dziecmi. Czasem ten 300-metrowy dom ma sie po to, zeby w nim tylko spac, a rodzine oglada sie już spiącą (bo takie są koszty zarabiania sporych pieniedzy - nie czarujmy sie, forsy nie dostaje sie za darmo). A trumna niestety - nie ma kieszeni... Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:18 yenna, czasem sytuacje ktore opisujesz nie doswiadczylas. Wspolczuje tez osobom z dwojka dzieci i psem, czy bez psa to malo miejsca. Mialam jeszcze mniej miejsca i zylam w skrajnej biedzie, tzn stareczylo mi tylko na oplaty i zycie skromne. Zylismy tylko z pensji meza. Zaczelismy gonic za pieniedzmi, bo rodszina wypedzala, podnosili czynsz.Nie stac nas bylo mieszkac u rodziny. Stac nas bylo kupic mieszkanie na kredyt. Ale gonilismy za pieniedzmi, bo zycie zmuszalo, nikt nie chcial tak zyc. Teraz mam salon z kuchnia wlasnie te 30m2 i uwazam ze to naprawde minimum socjalne dla 3 osob, nie mowic 4 czy jeszcze psa. Powiem Ci ze zycie za 10 ty\s wcale nie jest na wysokim poziomie. Zalezy to od wielu czynnikow. Jakbym mieszkala u tesciow na wsi, wystareczylaby mi pensja 1500, jedna na 3 osoby, aby bylo na skromne jedzenie, jakies kino, czy wyjscie z raz, czy dwa i na paliwo. W przypadku moim musze zaplacic kredyt mieszkaniowy, czynsz, i inne oplaty miastowe to jakies 4 tys. Moglabytm nie gonic za pieniedzmi na wsi, bo pewnie bylabym na bezrbociu. A we miescie jest innny standard. Zylam ubogo i nie chce wiecej!!!! A gonienie nie znaczy zarabianbie kokosow. czasem pracuje sie za male pieniadze cale dnie. Zalezy kto ma jaka prace, naprawde. Uwazam ze jak ludzie nie maja zobowiazan to malo wydaja. Same oplaty to naprawde sporo kosztow miesiecznych. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:20 chcialam dodac ze mam sam salon 30m2, plus 70 m2 pozostalej czesci mieszkania. Nie sam salon. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 16:14 nie wiem, czy nie doswiadczylam 1. nie pochodzimy oboje z mezem z zamoznych rodzin i generalnie pierwsze 7 lat malzenstwa przebiedowalismy po akademikach i hotelach asystenta 2. tania mielonka i boczek rolowany, jak rowniez zakupy w Biedronce byly na porzadku dziennym Potem, jak finansowo sie poprawilo - w moim mieszkaniu na jakies 2 lata zrobil sie sped rodzinny (bo tak wyszlo) ja, maz, 2 dzieci, 2 koty, pies (bokser) i moja studiujaca siostra mieszkanie ma 54 metry i 3 pokoje z kuchnia otwarta na salon i powiem Ci, ze niedawno specjalnie zrezygonowalam z pracy za dobrą kasę. No mialabym dom - niemaly i piekny. Miałabym (liczac meza pensje) juz jakies przyzwoite pieniadze, na pewno powyzej 10 tys netto. jednej rzeczy nie mialabym - zycia rodzinnego. Nikt by nie mial. A w tym domu spalibysmy tylko, opedzajac sie (bo zmeczeni) od domagajacych sie uwagi dzieci. I wiesz, ze moze dzieci uwazaja, ze okres, gdy b. ostro oboje pracowalismy, to byla totalna tragedia i dlan nich koszmar, ktorego nie chca powtarzac? kwestia: byc albo miec kazdy ma inne priorytety zyciowe ale na co mnie ta kasa, jesli dzieci zeszlyby na zla droge i i tak nie byloby komu tego wszystkiego zostawic? a trumna i tak nie ma kieszeni... oczywiscie to byl moj swiadomy wybor zyciowy. nie kazdy musi miec takie jak ja priorytety Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 17:22 yenna mając powyzej 10 tys netto, balabym sie miec dom niemaly, piekny jak napisalas. Nie wiesz chyba ile kosztuje utrzymanie, nie masz pojęcia. Ja wiem ile kosztuja podaki, i inne, ogrzewanie, utrzymanie - zeby byl piękny. o mieszkaniu i balkonie mozna mowic przy takiej kwocie. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 18:11 ja1ja1 nie naciagaj mnie na wyznania finansowe, bo i tak sie nie przyznam powiem krotko: mialabym bo dom prawie kupilam zanim z pracy zrezygnowalam tyle, ze dla mnie nie jest wazne miec na cholere mi ten dom, jesli musialabym zazynac sie, zeby zarobic na ten dom i zapierniczac jak maly osiolek? (nie czarujmy sie, za darmo sie nie zarabia pieniedzy, generalnie jesli zarabia sie sporo to bardzo czesto kosztem czasu spedzonego z rodzina - za darmo nikt w tym kraju nie placi). wazne dla mnie jest bycie szczesliwa, bo zycie krotkie i generalnie do trumny i tak wszystkiego nie zabiore powiedzmy, ze takie podejscie wynika z moich doswiadczen zyciowych (o ktorych niekoniecznie chce tutaj pisac) Odpowiedz Link Zgłoś
elan-o100 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 12:41 ja1ja1 napisała: > chcialam dodac ze mam sam salon 30m2, plus 70 m2 pozostalej czesci > mieszkania. Nie sam salon. no tak kupuje sie 100 m2 na kredyt i potem kobita placze ze wychodzi z domu rano a wraca o 20. a dziecko widzi podczas dojazdow i kiedy spi. oj ludzie, ludzie..... Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 13:49 elan-o100 napisała: > ja1ja1 napisała: > > > chcialam dodac ze mam sam salon 30m2, plus 70 m2 pozostalej czesci > > mieszkania. Nie sam salon. > > > no tak kupuje sie 100 m2 na kredyt i potem kobita placze ze wychodzi z domu ran > o a wraca o 20. > a dziecko widzi podczas dojazdow i kiedy spi. > oj ludzie, ludzie..... z tego co chyba wiesz, to kredyt splaca się latami, no nie? Wiec dziwne to by było zebym sobie na kredytkupiła kawalerkę albo jakies ciasne 2 pokoje. Jak sie kupuje to przynajmniej jakies warunki do życia. Odpowiedz Link Zgłoś
elan-o100 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 20:55 ja1ja1 napisała: > elan-o100 napisała: > > > ja1ja1 napisała: > > > > > chcialam dodac ze mam sam salon 30m2, plus 70 m2 pozostalej > czesci > > > mieszkania. Nie sam salon. > > > > > > no tak kupuje sie 100 m2 na kredyt i potem kobita placze ze > wychodzi z domu ran > > o a wraca o 20. > > a dziecko widzi podczas dojazdow i kiedy spi. > > oj ludzie, ludzie..... > > > z tego co chyba wiesz, to kredyt splaca się latami, no nie? > Wiec dziwne to by było zebym sobie na kredytkupiła kawalerkę albo > jakies ciasne 2 pokoje. Jak sie kupuje to przynajmniej jakies > warunki do życia. no tak, oczywiscie jak kupowac to od razu 100 m2 zeby kazdy zazdraszczal a potem sie zazynac zeby raty splacac (facet pracujacy 7 dni w tygodniu!!!!)- swietne , widocznie Ci to odpowiada, choc w Twoim watku o braku czasu jakos tego zadowolenia z zycia nie widac Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 12:49 Wiesz co, jakbym mieszkała na 30m2, to bym jednak kupowała wino za 100zł niż za 200zł, a te oszczędzone 400zł miesięcznie odkładała na większe lokum. A skrajnej biedy to Ty nie poznałaś, nie szafuj tymi słowami. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 12:51 A nie, już doczytałam w kolejnej wypowiedzi, ok. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:32 > mysle ze niepotrzebnie > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodowa do > tesciow Ja rozumiem że brak pieniędzy budzi frustracje ale z drugiej strony uzależnianie szczęścia od jakiś tam konkretnych sum na koncie też nie bardzo. Bo jak zwolnią i nie znajdzie pracy za te 10 000zł to będzie żył w permanentnym nieszczęściu? Phi, to nie zazdroszczę. Odpowiedz Link Zgłoś
mim288 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:49 Gdzieś jest ten złoty środek. Na 30 z dzieckiem, albo dziećmi (jeśli dziecko nie jest niemowlakiem), z finansowym "nożem na gardle", na granicy wyp lacalności pewnie dość trudno być szczęśliwym - nie będzie się patologią, ale szczęśliwym też nie do końca łatwo. Przyjemniej jednak żyje się na pewnym finansowym luzie, pod warunkiem wszakże że ten luz nie jest kosztem zacharowywania się permanentnie na śmierć, tylko osiągalny przy normalnym (nawet sporym ale w granicach normy) zaangażowaniu w pracę.. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_fasolki Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 19:51 Mnie się wydaje, że o to właśnie chodzi - szczęście (czy może raczej radość życia, bo szczęście to pojęcie głębsze) łatwiej osiągnąć mając pewien "finansowy luz" dający jakieś tam poczucie bezpieczeństwa i spokojną głowę.Rzecz jasna ów "finansowy luz" dla każdego oznacza co innego, dlatego wszelkie dyskusje typu "ile trzeba zarabiać, żeby być szczęśliwym" są raczej bez sensu Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:56 jamesonwhiskey napisał: > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa > zasluguja na wspolczucie Z teściową może nie, ale z dwójką dzieci i psem czemu nie? Różne są upodobania jedni wolą wypasioną wycieczkę i tylko tak wyobrażają sobie udane wakacje, a inni wolą zapadniętą dziurę na Mazurach z dwójką dzieci i psem. Poza tym głównie chodziło o stwierdzenie, że rodzina, która nie osiąga dochodu w wysokości 10 000 zł miesięcznie to patologia. Wokół mnie sama patologia Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 19:15 Mnie się zdaje, że brak forsy moze zaburzyc poczucie bezpieczeństwa i wtedy trudno cieszyc sie zyciem. Jednocześnie jednak zadna, ale to żadna suma nie zapewni radosci zycia komus, kto nie jest do jej odczuwania zdolny (obawiam się, ze o wiele więcej osob, niz mogloby się wydawac). Szczęścia mu nie da - ale troche zagluszy smutek, to na pewno. Chyba jakos tak ktos powiedzial: pieniadze nie dają szczęścia, ale pozwalają przyjemnie przeżyc nieszczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 19:23 > Poza tym głównie chodziło o stwierdzenie, że rodzina, która nie osiąga dochodu > w > wysokości 10 000 zł miesięcznie to patologia. Wokół mnie sama patologia nie chce tu wchodzic w tematy co autor mial na mysli piszac to, jednak gdy nie masz zeby dziecku dac na wycieczke szkolna , nie ma na kompa , wyjscie do kina , kregle , gokarty czujesz sie szczesliwa ja wiem ze mozna robic origami z gazet w gronie rodzinnym przy swiecach , lub pojsc na spacer do parku porzucac chleb labedziom jednak ciezko cos ciekawego robic bez pieniedzy a substytuty nie oszukujmy sie alemoga sie znudzic po jakims czasie > Z teściową może nie, ale z dwójką dzieci i psem czemu nie? nie no pewnie , szczegolnie gdy sa w wieku nastoletnim i jakos tak chec na siedzenie mamusi na kolanach im mija i raczej chcialyby swojego pokoju i troche prywatnosci Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 :) 07.10.09, 20:03 > ja wiem ze mozna robic origami z gazet w gronie rodzinnym przy swiecach , lub > pojsc na spacer do parku porzucac chleb labedziom > jednak ciezko cos ciekawego robic bez pieniedzy a substytuty nie oszukujmy sie > alemoga sie znudzic po jakims czasie Widzisz, James, cały dowcip w tym, ze komp, kino, kręgle i gokarty są tak naprawdę substytutem wspolnego robienia origami czy karmienia labedzi w parku resztkami suchego chleba. Klopot jednak w tym, ze tę wiedze najczęściej osiąga się dopiero po jakimś czasie Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: :) 07.10.09, 20:20 nangaparbat3 napisała: > Widzisz, James, cały dowcip w tym, ze komp, kino, kręgle i gokarty są tak > naprawdę substytutem wspolnego robienia origami czy karmienia labedzi w parku > resztkami suchego chleba. > Klopot jednak w tym, ze tę wiedze najczęściej osiąga się dopiero po jakimś czas > ie Zgadzam się I wydaje mi się, że gość, który to pisał nawet mając 10 tys. nie będzie się cieszył życiem. Zawsze można mieć przecież 50 tys. A gdy proste przyjemności nie cieszą, gdy dziecku proponuje się komórę i fajny ciuch zamiast bliskości to nie widzę szans na fajne życie. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: :) 08.10.09, 13:18 A gdy proste > przyjemności nie cieszą, gdy dziecku proponuje się komórę i fajny ciuch zamiast > bliskości to nie widzę szans na fajne życie. Dlaczego zamiast? Mozna i wypasiona komórke i wiele milosci, czulosci, czasu. Da sie. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: :) 08.10.09, 13:42 lola211 napisała: > A gdy proste > > przyjemności nie cieszą, gdy dziecku proponuje się komórę i fajny > ciuch zamiast > > bliskości to nie widzę szans na fajne życie. > > Dlaczego zamiast? > > Mozna i wypasiona komórke i wiele milosci, czulosci, czasu. > Da sie. Wyrwałaś zdanie z kontekstu. Przeczytaj co napisał koleś, którego cytuję, a zrozumiesz o czym piszę. Pewnie, ze się da. Jedno nie wyklucza drugiego. Ale wg gościa, który to napisał komóra i fajny ciuch jest podstawą oraz zarobki powyżej 10 tys wzwyż. Gdy ma się mniej nie należy decydować się na dziecko, bo skończy puszczając się w galerii handlowej. Nie widzisz w tym nic dziwnego? Chyba inaczej rozumiemy słowo patologia. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: :) 08.10.09, 13:59 "oraz zarobki powyżej 10 tys wzwyż". miało być powyżej 10 tys. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: :) 08.10.09, 15:58 Ja takich opinii nie biore powaznie i mnie to nie rusza. Natomiast dosc czesto przy okazji dyskusji o zarobkach pojawia sie argument, ze dzieci z dobrze sytuowanych domow sa zaniedbywane emocjonalnie- jakby to byla jakas prawidłowosc. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: :) 08.10.09, 16:12 Jest to prawidlowośc o tyle, ze dzieci w wiekszości są zaniedbywane emocjonalnie, niezaleznie od dochodow rodziców. Do tego: dzieci z biednych rodzin, mieszkajace w małych mieszkaniach, silą rzeczy kontaktuja sie z innymi osobami, bo nie ma wyjscia. W wielkim domu, gdzie kazdy ma wlasny pokoj z wlasnym komputerem, trzeba sie specjalnie starac o najzwyklejszy kontakt. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 20:13 jamesonwhiskey napisał: > ja wiem ze mozna robic origami z gazet w gronie rodzinnym przy swiecach , lub > pojsc na spacer do parku porzucac chleb labedziom > jednak ciezko cos ciekawego robic bez pieniedzy a substytuty nie oszukujmy sie > alemoga sie znudzic po jakims czasie > Ale w jakim celu popadasz w takie skrajności? Nie mamy 10 tys miesięcznie, ale też nie klepiemy biedy. Jeździmy na wakacje, kupujemy książki, chodzimy do kina, dziecko ma wszystko o czym marzy, mamy także kompa, który swoją drogą dzisiaj strasznym luksusem nie jest . Czy jesteśmy patologiczną rodziną? Nie rozumiem twoich odniesień do mieszkania z teściami, małym metrażem, czy origami przy świecach - media także posiadamy i nawet płacimy rachunki, więc świece nam nie grożą, no chyba, że dla przyjemności Chciałam wiedzieć co Wy na to drogie mamy, czy nie mając 10 tys. miesięcznie niszczymy dziecku życie? Bo tak twierdzi Autor zalinkowanego posta. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 21:30 > mamy także kompa, który swoją drogą dzisiaj strasznym luksusem nie jest Nawet pan Szwak sprzedał źrebaki i dzieciom kompa kupił, a to przecież najbardziej patologiczna rodzina w całej Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 11:32 > jednak ciezko cos ciekawego robic bez pieniedzy a substytuty nie oszukujmy sie > alemoga sie znudzic po jakims czasie > Ludziom bez wyobraźni cieżko na pewno.Wychowywałam się w zwyczajnym, nie wypasionym domu. Nie było pieniędzy na drogie rozrywki, i o dziwo - nie potrzebowałam ich. Człowiek inteligentny się nie nudzi - głosi stare przysłowie. I to jest właśnie clue sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:22 lillaj napisała: > jamesonwhiskey napisał: > > > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa > > zasluguja na wspolczucie > > Z teściową może nie, ale z dwójką dzieci i psem czemu nie? > Różne są upodobania jedni wolą wypasioną wycieczkę i tylko tak wyobrażają sobie > udane wakacje, a inni wolą zapadniętą dziurę na Mazurach z dwójką dzieci i psem > . > Poza tym głównie chodziło o stwierdzenie, że rodzina, która nie osiąga dochodu > w > wysokości 10 000 zł miesięcznie to patologia. Wokół mnie sama patologia skad Ty wiesz ile ludzie zrabiaja. Ludzie zarabiaja wiecej niz mowia. nikt sie nie chwali. Popatrz na samochody na swoim osiedlu, jakiej klasy jezdza. Ja kiedys tez tak myslalam. Ale jak popatrzylam jakimi samochodami ludzie jezdza to nie wierze jak ktos mowi ile zarabia. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:35 ja1ja1 napisała: > skad Ty wiesz ile ludzie zrabiaja. Ludzie zarabiaja wiecej niz > mowia. nikt sie nie chwali. Popatrz na samochody na swoim osiedlu, > jakiej klasy jezdza. Ja kiedys tez tak myslalam. Ale jak popatrzylam > jakimi samochodami ludzie jezdza to nie wierze jak ktos mowi ile > zarabia. Nie rozumiesz kobieto. Nie chodzi mi o bycie szczęśliwym, gdy żyje się na granicy nędzy, a o stwierdzenie, że rodzina, która ma mniej niż 10 tys. i decyduje się na dziecko to patologia. Nie zaglądam ludziom do portfela, ale mam znajomych i mniej więcej wiemy jak nam się powodzi. Mamy wyższe wykształcenie i pracę, ale wszyscy jesteśmy patologią. Nie mieszkam na nowoczesnym osiedlu zamkniętym dla obcych, tylko w starej kamienicy w centrum miasta może dlatego nie widuję zbyt wielu wypasionych fur wśród moich sąsiadów. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:05 lillaj, znasz poziom zycia znajomych? Moja przyjaciolka zarabia bardzo duzo, wiecej niz ja z mezem i wyobraz sobie ze nie stac ja na to co mnie. Zalezy jak kto rzadzi. Jeden powie ze obiad ugotuje za 50 zl a dugi za 20 zl o tym samym skladzie. wiesz co watpie ze Ci znajomi mowia ile wydaja codziennie i na co. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:33 ja1ja1 napisała: > lillaj, znasz poziom zycia znajomych? > Moja przyjaciolka zarabia bardzo duzo, wiecej niz ja z mezem i > wyobraz sobie ze nie stac ja na to co mnie. Zalezy jak kto rzadzi. > Jeden powie ze obiad ugotuje za 50 zl a dugi za 20 zl o tym samym > skladzie. wiesz co watpie ze Ci znajomi mowia ile wydaja codziennie > i na co. Wiem w jakich branżach pracują i na jakich stanowiskach. Spotykamy się często, rozmawiamy. To wystarczy, nie musimy sobie pokazywać wyciągów bankowych, żeby wiedzieć jak się nam powodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:23 > Z teściową może nie, ale z dwójką dzieci i psem czemu nie? Bo na 30m2 to ciężko się w dwie osoby mieszka. Każdy normalny człowiek o niezaburzonej potrzebie własnej przestrzeni wciśnięty na taki metraż z 3 innymi osobami szybko będzie miał ochotę pozostałych pozagryzać. Odpowiedz Link Zgłoś
maminka.best Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 05:03 jamesonwhiskey napisał: > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodowa do > tesciow > ewentualnie woli jezdzic samochodem niz pks'em a wg Ciebie do tego potrzebne jest 10 000??? wg mnie można mieć miesięcznie tylko połowę z tej kwoty i żyć na poziomie, gdzie nie trzeba sobie i dzieciom wszystkiego odmawiać Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:33 maminka.best napisała: > jamesonwhiskey napisał: > > > > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodo > wa do > > tesciow > > ewentualnie woli jezdzic samochodem niz pks'em > > a wg Ciebie do tego potrzebne jest 10 000??? > wg mnie można mieć miesięcznie tylko połowę z tej kwoty i żyć na poziomie, gdzi > e > nie trzeba sobie i dzieciom wszystkiego odmawiać a myslalas ile wydaje sie na zakupy na jedzenie? To podstawa. Kupujac zakupy za 50 zl prawie nic nie kupisz. Ja wydaje przynajmniej te 70 zl dsziennie. Zobacz ile to wynosi mieisecznie, robie codziennie zakupy. My jemy duzo. Majac 5 tys nie wyrobilabym z samymi oplatami.Wiec tak jak pisalam wczesniej 5 tys zalezy komu starczy i na co. Zylam za 1000 zl i uwazam ze to byla patologia nie na wlasne zyczenie. Ale zyjac w takich warunkach jak zylam za 5 tys to bylby luksus. ale zyjac w takich warunkach jak obecnie 5 tys to nie byloby nawet na przetrwanie. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:57 70 zł dziennie na jedzenie? My wydajemy ok. 300 na tydzień (w hipermarkecie, więc nie tylko jedzenie tu wchodzi, ale tez uzywki, środki czystości, jakaś zabawka). Na 3 osoby dorosłe, 1 dziecko. I uważam, ze to sporo! Ale, jak piszesz, jecie dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:08 mniemanologia napisała: > 70 zł dziennie na jedzenie? > My wydajemy ok. 300 na tydzień (w hipermarkecie, więc nie tylko > jedzenie tu wchodzi, ale tez uzywki, środki czystości, jakaś > zabawka). Na 3 osoby dorosłe, 1 dziecko. I uważam, ze to sporo! > Ale, jak piszesz, jecie dużo. > na jedzenie i jesli cos tqam zabraknie to sie dokupuje. Wyroby garmazeryjne cZy jakies jedzenie w pracy to zawsze wychodzi drozej niz ugotowanie w domu, stad wiecej wydajemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:10 mniemanologia napisała: > 70 zł dziennie na jedzenie? > My wydajemy ok. 300 na tydzień (w hipermarkecie, więc nie tylko > jedzenie tu wchodzi, ale tez uzywki, środki czystości, jakaś > zabawka). Na 3 osoby dorosłe, 1 dziecko. I uważam, ze to sporo! > Ale, jak piszesz, jecie dużo. > 3 osoby dorosle? i dziecko. To chyba wy sie nie odzywiacie. Swego czasu robilam zakupy, jak nie pracowalam w biedroncewiecej wydawalam tygodniowo. Wspolczuje. Chyba duzo gotujesz warzyw, ziemniakow. Chyba naprawde malo kupujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:32 Warzywa tak, ziemniaków w zasadzie nie jadamy (przestałam kupować, nikt ich nie jadł i się psuły). Śniadania na szybko w domu; mąż je czasami w pracy (najsmaczniej w stołówce urzędu skarbowego ), a czasem sobie coś bierze z domu; ja do pracy zabieram jabłko i paczkę musli/owsianki (to grosze kosztuje); Młody je w przedszkolu, siostra w domu je kanapki, grzanki, ryż z sosem słodko-kwaśnym (nie, nie z torebki ), spagetti, czasem jakieś gotowe dania z mrożonki. Wieczorem - różnie, wczoraj była sałatka (lodowa, feta, sos czosnkowy) z grzankami, przedwczoraj sushi (do przeżarcia), przed-przedwczoraj leczo. Dodatkowo lody, jogurty, wiadomo. Możesz współczuć, nie ma sprawy Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 16:19 Wspołczujesz gotowania dużej ilosci warzyw? To nie masz pojecia o zasadach odzywiania się. Jecie duzo? Naprawde zamozni ludzie jedzą mało, a lodowki mają pustawe. No chyba ze w ich rodzinach w nieodleglej przeszłości glod w oczy zagladal. Mam takich znajomych - najwazniejsze to najeśc się, dobrze i do syta. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 17:26 nangaparbat3 napisała: > Wspołczujesz gotowania dużej ilosci warzyw? To nie masz pojecia o zasadach > odzywiania się. > > Jecie duzo? > > Naprawde zamozni ludzie jedzą mało, a lodowki mają pustawe. > No chyba ze w ich rodzinach w nieodleglej przeszłości glod w oczy zagladal. Mam > takich znajomych - najwazniejsze to najeśc się, dobrze i do syta. ja gotuje warzywa, smaze, owszem ale do warzyw mieso, ziemniaki, ryz, rozne. Wiec to kosztuje. A zjesc same ziemniaki np z kalafiorem to juz odpada koszt miesa. Ja sie odzywiam dobrze bo mnie na to stac. Nie znaczy ze jak wydaje duzo na jedzenie, to znaczy ze wpiep...am za stu. Ja jem takie rzeczy co są drogie, a to jest koszt, napic sie cos dobrego do obiadu czasem w weekend. Piłam kiedys wino za 10 zł. A teraz pije powyzej 100 zł za butelkę. Myśle ze to tez jest jakis koszt. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 17:33 To faktycznie jest jakis koszt, naprawdę dobre wino. Ale uważaj z mięsem - powinno sie je jesc kilka razy w tygodniu najwyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 19:02 ja1ja1 napisała: > ja gotuje warzywa, smaze, owszem ale do warzyw mieso, ziemniaki, > ryz, rozne. Wiec to kosztuje. No bez przesady, i z tego wychodzi Ci 70zł dziennie? Jedyne, co tu kosztuje, to mięso. Ok, dużo jecie, to może mięsa też dużo. Ja za mięsem nie przepadam (wiem, sa ludzie, którzy jak nie zjedzą mięsa, to tak jakby nic nie zjedli). Owszem, wiadomo, wędlina, czasem wołowina (mąż robi świetną z kurkami), czasem kurczak, ale z mięs wolę rybę > A zjesc same ziemniaki np z kalafiorem to juz odpada koszt miesa. Kalafior jest lepszy jako zapiekanka, z kurczakiem Odpadają ziemniaki (hehe, pewnie dlatego u nas się psuły ) > A teraz pije powyzej 100 zł za butelkę. Myśle ze to tez > jest jakis koszt. Woda do obiadu to koszt żaden Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:05 mniemanologia napisała: > ja1ja1 napisała: > > > ja gotuje warzywa, smaze, owszem ale do warzyw mieso, ziemniaki, > > ryz, rozne. Wiec to kosztuje. > > No bez przesady, i z tego wychodzi Ci 70zł dziennie? Jedyne, co tu > kosztuje, to mięso. Ok, dużo jecie, to może mięsa też dużo. Ja za > mięsem nie przepadam (wiem, sa ludzie, którzy jak nie zjedzą mięsa, > to tak jakby nic nie zjedli). Owszem, wiadomo, wędlina, czasem > wołowina (mąż robi świetną z kurkami), czasem kurczak, ale z mięs > wolę rybę > > > A zjesc same ziemniaki np z kalafiorem to juz odpada koszt miesa. > > Kalafior jest lepszy jako zapiekanka, z kurczakiem Odpadają > ziemniaki (hehe, pewnie dlatego u nas się psuły ) > > > A teraz pije powyzej 100 zł za butelkę. Myśle ze to tez > > jest jakis koszt. > > Woda do obiadu to koszt żaden > czy uwazasz ze 70 zl to duzo? naprawde? w biedronce to bym nakupowala, ale w dobrym sklepie to juz jednak malo co mozna za te pieniadze kupic na 3 osoby oczywiscie. Nie uwazam ze dziennie te 70 zl na 3 osoby t duzo. Ja np kupuje wedlinke w krakowskim kredensie, kto zna ten sklep to wie. Lubie chlep tostowy za 6 zl w markecie 8 w zabce. Ne mowiac o innych dobrych rzeczach. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:27 No to jest dużo. To prawie 500zł tygodniowo. Miesięcznie wychodzi 2000zł. Nie wiem, skąd u Ciebie taka maniera poniżania osób, które wydają po prostu mniej, i to nie jakoś drastycznie mniej. Tak jakby ktoś, kto wydaje mniej, automatycznie jadał ziemniaki z kalafiorem, pijał wino za 10 zł i kupował w Biedronce same "niedobre rzeczy" (bo to Ty jadasz te dobre). Tak wyglądają Twoje sugestie. Wędlinę to ja wolę wziąć od swoich rodziców niż przepłacać (uprzedzam Twoje ewentualne domysły - nie, nie mam rodziców chłopów, którzy od święta zarzynają świnkę i robią kiełbasy, tylko takich, którzy kupują mięso i wędzą fantastyczną polędwicę). Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 07:39 ja1ja1 napisała: Ja jem takie rzeczy co są drogie, a to jest koszt, napic sie cos > dobrego do obiadu czasem w weekend. Piłam kiedys wino za 10 zł. A teraz > pije powyzej 100 zł za butelkę. Myśle ze to tez jest jakis koszt. Drogie,nie oznacza z automatu lepsze.Te same produkty w auchanie np sa tańsze niż w bomi.Różni je tylko cena,nie jakość I serio co weekend pijesz wina za 100 butelka? Cudny wątek..... Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 08:56 gryzelda71 napisała: > Drogie,nie oznacza z automatu lepsze.Te same produkty w auchanie np sa tańsze > niż w bomi.Różni je tylko cena,nie jakość > I serio co weekend pijesz wina za 100 butelka? > Cudny wątek..... co weekend nie pije regularnie, ale roznie czlowiek sie napije. wino mam czasem drozsze niz 200 zl. To zalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:02 Zapytam jeszcze raz ,bo widzę ze te ceny wina rosną u ciebie z kazdym postem.Ile takich win ponad 200 zł butelka wypijasz rocznie? Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:09 gryzelda71 napisała: > Zapytam jeszcze raz ,bo widzę ze te ceny wina rosną u ciebie z kazdym postem.Il > e > takich win ponad 200 zł butelka wypijasz rocznie? daj spokoj! skad mam wiedziec, pije likiery tez dobre wina, skad mam wiedziec ile tego wypije. Maz nierqaz cos kupi nie wiem ile zaplaci ale wiem ze tanizny nie kupje. A Ty ile stosunkow z mezem masz rocznie? liczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:16 No tak tysiak w tą tysiak w tamta co tu liczyć.Daję spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:18 gryzelda71 napisała: > No tak tysiak w tą tysiak w tamta co tu liczyć.Daję spokój. jak mialam do przezycia 1000 na 3 osoby to zachowywalam sie tak samo jak ty, nie wierzac ze mozna jesc lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:23 Mogę mieć i złocisz na dzień jeśli tylko twoje samopoczucie ulegnie poprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:35 ja1ja1 napisała: > jak mialam do przezycia 1000 na 3 osoby to zachowywalam sie tak samo > jak ty, nie wierzac ze mozna jesc lepiej. Dyskusja staje się coraz bardziej żenująca. Cóż wino za 200 zł, a słoma z butów... Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:00 lilaj, ale zazdrosc z ciebie wychodzi. Szkoda mi ciebie ze nie pilas takiego wina, ale ja kiedys tez tak zylam jak ty biednie i los sie wkoncu odwrocil, u ciebie moze byc podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:03 ja1ja1 napisała: > lilaj, ale zazdrosc z ciebie wychodzi. Szkoda mi ciebie ze nie pilas > takiego wina, ale ja kiedys tez tak zylam jak ty biednie i los sie > wkoncu odwrocil, u ciebie moze byc podobnie. aaaaaaa.... matulu! lilaj, zawsze możesz wprosić się na lampkę wina do jaja może uraczy Cię? jak myślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:04 tabakierka2 napisała: > ja1ja1 napisała: > > > lilaj, ale zazdrosc z ciebie wychodzi. Szkoda mi ciebie ze nie > pilas > > takiego wina, ale ja kiedys tez tak zylam jak ty biednie i los sie > > wkoncu odwrocil, u ciebie moze byc podobnie. > > aaaaaaa.... > matulu! > lilaj, zawsze możesz wprosić się na lampkę wina do jaja może > uraczy Cię? jak myślisz? zapraszam, umiem sie dzielic i bardzo lubie. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:09 ja1ja1 napisała: > > > > zapraszam, umiem sie dzielic i bardzo lubie. lilaj pewnie wpadnie, ja dziękuję, wino pijam okazyjnie i niezbyt chętnie Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:17 Te soosby, które twierdza, ze w małych miejscowosciach wszystko jest tansze, to powinny najpierw tam zamieszkac. Owszem, mieszkania sa drozsze w duzych miastach, ale wszystko inne jest drozsze - jedzenie, ubrania, kosmetyki, usługi i najczesciej osoby ztych malych miast jezdza wlasnie do duzych miast po takie zakupy. dzieje sie tak dlatego, ze w malych miastach nie ma takiej konkurencji. przez rok mieszkałam w Drawsku Pom. (ok. 20tys mieszkancow) i raz, ze usługi typu korepetycje czy naprawy auta są drozsze, to jesczze ciuchy, kosmetyki. jesli ktos nie ma mozliwosci czesto jechac do wiekszego miasta, gdzie sa hipermarkety, czy galerie z wyprzedazami, a takze zatrzesienie usług, to wydaje bardzo duzo. podkreslam, nie mówie o cenach mieszkan, bo to inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:10 tabakierka2 napisała: > aaaaaaa.... > matulu! > lilaj, zawsze możesz wprosić się na lampkę wina do jaja może > uraczy Cię? jak myślisz? Marzę o tym tabakierko, żeby wypić winko w towarzystwie nadętej nowobogackiej panny. Po prostu zielenieję z zazdrości. Ja1ja1 mnie rozszyfrowała. Klepię biedę i umieram z zawiści. Rety. Skąd się tacy ludzie biorą. A kysz. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:13 lillaj napisała: > tabakierka2 napisała: > > aaaaaaa.... > > matulu! > > lilaj, zawsze możesz wprosić się na lampkę wina do jaja może > > uraczy Cię? jak myślisz? > > Marzę o tym tabakierko, żeby wypić winko w towarzystwie nadętej nowobogackiej > panny. Po prostu zielenieję z zazdrości. Ja1ja1 mnie rozszyfrowała. Klepię bied > ę > i umieram z zawiści. Rety. Skąd się tacy ludzie biorą. A kysz. odpisalam na twoje zawisci. Ja tak anie jestem ale jadem od ciebie zieje to trzeba sie bronic. Jak mam to sie podziele, wiem co znaczy bieda, kiedys jej doswiadczylam ze na chleb nie mialam. teraz jest lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:19 ja1ja1 napisała: > Jak mam to sie podziele, wiem co znaczy bieda, kiedys jej > doswiadczylam ze na chleb nie mialam. teraz jest lepiej. wybacz, ale biedą nie jest 'nie_wydawanie' pieniędzy na wino za 200- 300zł. Stać mnie osobiście, ale po jaką cholerę? rozumiem, można być smakoszem, mozna kupować wino za 200-300zł, ale klasę widać w tym, że osoba faktycznie mająca dużo pieniędzy nie opowiada innym z wyższością na co ją stać. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:47 tabakierka, jak nie mialam na chleb to mi przez mysl nie przeszlo wino za 200 zl. teraz lepiej mi sie zyje i probuje jesli moge. Jestem smakoszem dobrej kawy, wina. Skoro moge cos sobie kupic to kupuje. Nie nzaczy ze sie chwale, bez przesady. Jesli tak myslisz to widocznie biednie zyjesz. Jesli ktos napisze ze kupil sobie buty zza tysiac to mam byc zlosliwa i dogryzac ze te buty pewnie tej osobie sie nie podobaja tylko sie chwali? Ja lubie kupic sobie cos lepszego, bo mnei na to stac. moze kiedys nie bede mogla sobie pozwolic to czemu nie sprobowac? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:51 ja1ja1 napisała: > Skoro moge cos sobie kupic to > kupuje. Nie nzaczy ze sie chwale, bez przesady. Jesli tak myslisz to > widocznie biednie zyjesz. ciekawy wniosek, ale nie bardzo rozumiem na podstawie jakich faktów wyciągnięty jesli myślę,że się chwalisz, to znaczy, że biednie żyję? hm.... Jesli ktos napisze ze kupil sobie buty zza > tysiac to mam byc zlosliwa i dogryzac ze te buty pewnie tej osobie > sie nie podobaja tylko sie chwali? nie, ale jeśli powiesz, że ktoś, kto nie kupuje butów za taką kwotę żyje biednie, to już coś jest nie halo. > Ja lubie kupic sobie cos lepszego, bo mnei na to stac. moze kiedys > nie bede mogla sobie pozwolic to czemu nie sprobowac? próbuj, ale nie traktuj pozostałych, tych, którzy żyją inaczej, jako gorszych <?> Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 11:06 Widzisz, róznica jest taka, że Ty kupujesz coś, BO Cię na to stać. A ja tego nie kupuję MIMO że mnie na to stać. Nie kupuję w Krakowskim Kredensie MIMO że mnie na to stać, nie pijam win, które kosztują 200zł MIMO że mnie na to stać i nie sugeruję ludziom, którzy wydają na jedzenie mniej niż 70zł dziennie, że żywią się ziemniakami z Biedronki. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 11:19 nie sądzę, żeby jakikolwiek koneser wina za 200 zł jeździł PKS-em do roboty i przedszkola po 1,5 godziny i się skarzył, że jak zrezygnuje z pracy to nie popłaci kredytów itp itd vide wątek forum.gazeta.pl/forum/w,567,100503120,100526163,Re_macie_czas_po_pracy_.html Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 13:01 No fakt. Zwłaszcza jeśli pisze "oczywiscie moge zmienic przedszkole na prywatne, i placic 4 razy wiecej a co to! za takie rady dziekuje". To ja już wolałabym płacić za przedszkole prywatne i darować sobie wino za 200zł; to by było miesięcznie co najmniej 400 zł oszczędzonych na alkoholu, a to mogłoby wystarczyć, żeby dziecko poszło do prywatnego, nie państwowego przedszkola, w dogodniejszej lokalizacji. Ale cóż, ludzie mają różne priorytety. Zwłaszcza jeśli piszą "nie mam wyjscia z tej sytuacji". Co to wino za 200zł robi z ludźmi Dobra, już nie będe złośliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 12:20 > Jestem smakoszem dobrej kawy, wina. dziwne w takim razie, że nie rzucasz nazwami i rocznikami tego wina, tylko ceną. myślę, że to wiele o tobie mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:24 ja1ja1 napisała: odpisalam na twoje zawisci. Ja tak anie jestem ale jadem od ciebie zieje to trzeba sie bronic. Jak mam to sie podziele, wiem co znaczy bieda, kiedys jej doswiadczylam ze na chleb nie mialam. teraz jest lepiej. Kobieto przyjmij do wiadomości. Nie klepię biedy, nie wiem skąd taki wniosek, bo nie zarabiam 10 tys miesięcznie? Jestem zadowolona ze swojego życia i niczego Ci nie zazdroszczę. Mam fantastyczną rodzinę i pracę i nie zamieniłabym się z Tobą za nic. Porażają mnie tylko i bulwersują Twoje protekcjonalne wypowiedzi w stosunku do tabakierki, a teraz i do mnie. Nie współczuj mi, mam się świetnie. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:25 lillaj napisała: > Kobieto przyjmij do wiadomości. Nie klepię biedy, nie wiem skąd taki wniosek, b > o > nie zarabiam 10 tys miesięcznie? Jestem zadowolona ze swojego życia i niczego C > i > nie zazdroszczę. Mam fantastyczną rodzinę i pracę i nie zamieniłabym się z Tobą > za nic. eeee...tam, gadasz, nie znasz się, lilaj kupujesz winko za 200-300zł? nie? to klepiesz biedę! o! Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:52 tabakierka2 napisała: > lillaj napisała: > > > > Kobieto przyjmij do wiadomości. Nie klepię biedy, nie wiem skąd > taki wniosek, b > > o > > nie zarabiam 10 tys miesięcznie? Jestem zadowolona ze swojego > życia i niczego C > > i > > nie zazdroszczę. Mam fantastyczną rodzinę i pracę i nie > zamieniłabym się z Tobą > > za nic. > > > eeee...tam, gadasz, nie znasz się, lilaj > kupujesz winko za 200-300zł? nie? to klepiesz biedę! o! a kto pisze ze klepie biede czlowiek ktory nie pije winka za 200? ja? to chyba nie do mnie. tak jakby porownac osobe ktora ma samochod a ktora nie ma, to tez bieda? Moja znajoma nie ma prawa jazdy, jej maz rowniez, a zarabiaja grubo powyzej 10 tys.to chyba biedni sa? jesli tak porownujecie. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 11:13 tabakierka2 napisała: > eeee...tam, gadasz, nie znasz się, lilaj > kupujesz winko za 200-300zł? nie? to klepiesz biedę! o! Niech jej będzie, niech się cieszy A poważnie, jedzenie i picie nie jest sensem mojego życia. Niespecjalnie interesują mnie tematy gastronomiczne Nie pasjonuję się szyneczkami, boczusiami itp Nie jestem smakoszem, co nie znaczy, że truję rodzinę chemiczną wędliną i pijam jabola. Mam swoje pasje i wolę na nie wydawać kasę. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego, ale tak już mam. Nie jestem snobem, mogę wypić wino za 50 zł i nie czuję się z tego powodu gorsza. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:49 lilaj jesli nie masz problemu to nie pisz do mnie. Omin mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:36 ja1ja1 napisała: > lilaj, ale zazdrosc z ciebie wychodzi. Szkoda mi ciebie ze nie > pilas takiego wina, ale ja kiedys tez tak zylam jak ty biednie i > los sie wkoncu odwrocil, u ciebie moze byc podobnie. Ja coś zaczynam podejrzewać, że trolle to na pieniądzach śpią. Nawet chyba kiedyś taka bajkę o tym oglądałam Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 11:00 Wiesz, gdyby u mnie los się odwrócił, na pewno wydawałabym nadmiar kasy na co innego niż markowe wino za parę stów I pytanie zasadnicze - czy nie można być szczęśliwym, nie znając smaku wina za 200 zł? Odpowiedz Link Zgłoś
w_miare_normalna Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 14:44 Ale ty pierdoły opowiadasz. Mam nadzieję, że tylko taką tu zgrywasz, a w rzeczywistości jesteś inna bo dupę masz wyżej niż łeb. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 07:51 nangaparbat3 napisała: > > Jecie duzo? > > Naprawde zamozni ludzie jedzą mało, a lodowki mają pustawe. > No chyba ze w ich rodzinach w nieodleglej przeszłości glod w oczy zagladal. Mam > takich znajomych - najwazniejsze to najeśc się, dobrze i do syta. z resztą pamiętam, że kiedyś czytałam, że o zamożności świadczy fakt, jaki procent zarobków wydaje się na jedzenie (niech mnie ktoś poprawi, bo nie jestem pewna, czy dobrze zapamiętałam). Im więcej, tym gorzej w skrócie Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:06 Osoby co o chlebie i wodzie powinny dowiedzieć się o tej zależności,poprawi im się samopoczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:27 faktycznie jest cos takiego - ze im kto bogatszy tym mniejszy procent zarobków wydaje na jedzenie, tyle ze nadal sa to znacznie wieksze kwoty niz u bieduinów - tyle ze procent z całych zarobków mniejszy Odpowiedz Link Zgłoś
maminka.best Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 06:00 > a myslalas ile wydaje sie na zakupy na jedzenie? ano myślałam, przecież codziennie robię zakupy... 5 tys zalezy komu > starczy i na co. i jeszcze gdzie - zależy w dużym mieście czy na prowincji z dala od dużych miast Odpowiedz Link Zgłoś
mim288 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:35 A my jemy mało (bo tak lubimy). I choć kupuję dużo rzeczy w sklepach ze zdrową zywnościa i ekologicznych (które do najtańszych może nie należą) to 70 zł dziennie nie przejemy choćbyśmy sie starali (chyba że pójdziemy do restauracji, ale w domu nie). Oszczędność za to mamy z braku potrzeby wydawania kasy na cud peparaty odchudzające i inne tego typu specyfiki. Każdy ma inne potrzeby - jak się okazuje - nawet żywieniowe, więc uogónianie "trzeba koniecznie tyle, a tyle ..." ma mało sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:22 maminka.best napisała: > a wg Ciebie do tego potrzebne jest 10 000??? > wg mnie można mieć miesięcznie tylko połowę z tej kwoty i żyć na poziomie, gdzi > e > nie trzeba sobie i dzieciom wszystkiego odmawiać to zalezy jakie masz koszty utrzymania. my samych opłat miesięcznie mamy ok. 5000pln.... więc, gdybyśmy mieli tylko te 5000pln, to byłoby kiepsko Odpowiedz Link Zgłoś
maminka.best Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 05:56 > to zalezy jakie masz koszty utrzymania. my samych opłat miesięcznie mamy ok. > 5000pln.... więc, gdybyśmy mieli tylko te 5000pln, to byłoby kiepsko no tu się zgadzam, koszty utrzymania+miejsce zamieszkania ja na szczęście/nieszczęście mieszkam w małej mieścinie z dala od dużych miast, tak więc tu i koszty utrzymania są niższe ale też i zarobki są niższe niż np. w Poznaniu czy Wrocławiu wiele osób z dużych miast się dziwi, że można żyć za 3,4 tys. miesięcznie, ale kobitki nie zdajecie sobie sprawy o ile niższe są zarobki w małych mieścinach - tu gdzie mieszkam, zarobki rzędu 5 tys i ponad to rzadkość zarezerwowana dla prezesów, gł. księgowych, lekarzy i prawników, inni nawet po studiach zarabiają ok. 2 tys. w porywach, ale generalnie 1-1,5 tys. to jest najczęstsza stawka. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 12:56 jamesonwhiskey napisał: > > No jeśli komuś trzeba co najmniej 10000zł , żeby móc cieszyć się > > życiem, to ja współczuję. > > mysle ze niepotrzebnie Pewnie niepotrzebnie, ale ja już taka współczująca jestem. Wiem, nikomu moje współczucie nie jest potrzebne, takie osoby wręcz by się oburzyły, że im współczuję, i zaczęły pisać, jak to z małymi pieniędzmi szczęścia być nie może, bo wakacje u teściów na działce itd. > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke > ogrodowa do tesciow, ewentualnie woli jezdzic samochodem niz > pks'em to mysle ze ma do tego prawo i zadne wspolczucie mu > niepotrzebne Rany Ale można zarabiać i 4000 i zwiedzac Chorwację, Grecję, Włochy, maaatko I być szczęśliwym. I można potem wskoczyć na wyższe zarobki, polecieć gdzieś na Karaiby all inclusive 9i dobrze się przy tym bawić) - i wciąż uważać, ze najlepsze wakacje to były wtedy, gdy się w Tico zjeżdżało cała Chorwację. > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa > zasluguja na wspolczucie Ale to nie ma nic wspólnego z zarobkami. Można zarabiać 10000 i mieszkać z dwójką dzieci, psem i teściową na 30m2, można też zarabiac mniej i mieszkać w domku z działką (w Warszawie), dwójką dzieci (bez teściów) i wakacje spędzać tak, jak się chce. A szczęście nie ma tu nic do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 11:27 jamesonwhiskey napisał: > > > No jeśli komuś trzeba co najmniej 10000zł , żeby móc cieszyć się > > życiem, to ja współczuję. > > mysle ze niepotrzebnie > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodowa do > tesciow > ewentualnie woli jezdzic samochodem niz pks'em to mysle ze ma do tego prawo i > zadne wspolczucie mu niepotrzebne > > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa > zasluguja na wspolczucie Fatalne podejście do życia. Jak płytkim trzeba być człowiekiem, żeby doznawać szczęścia tylko dzięki kasie? Wyobrażam sobie tę pustotę umysłową, duchową i wszelaką. Brrrrrrrrrrr. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 20:06 bycie szczesliwym z tego co sie ma nie wyklucza daze w gore. sadze ze bylabym szczeskliwa majac 10 tysiecy na osobe co nie oznacza ze teraz nie moge byc szczesliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 20:22 Nedza raczej nie sprzyja szczęściu. Uzaleznianie szczęscia od posiadania okreslonych dochodow - szczęście po prostu wyklucza. Lubie miec pieniadze, maja one cos wspolnego z poczuciem bezpieczenstwa czy pewnym zadowoleniem z zycia, ale ze szczęsciem nijak. Owszem, bylam szczęśliwa na 30 m. z mężem i dwójka dzieci. Zmeczona, zaorana, niewyspana, biedna i szczęśliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiek195 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 20:30 Pieniądze szczęścia nie dają ,tylko biedę umilają Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 21:05 verdana napisała: > Owszem, bylam szczęśliwa na 30 m. z mężem i dwójka dzieci. Zmeczona, > zaorana, niewyspana, biedna i szczęśliwa. Jak się usmiechasz, to widac, ze dalej jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 21:14 Mam gdzieś, co sądzi na temat mojej destrukcyjnej mocy sprawczej z racji nieposiadania nawet połowy w/w sumy, jakis popapraniec forumowy, któremu z dobrobytu w czterech literach się zagotowało. Jestem patologią? Ok, mogę być- ale moje dziecko dzisiaj wróciło szczęsliwe z wycieczki a ja dostałam nagrodę od Dyrektorki i też jestem szczęśliwaP Odpowiedz Link Zgłoś
bez27 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 21:26 każdemu potrzeba czegoś innego, 10 000 może dać poczucie cieszenia się życiem ale nie musi; bo to nie od kwestii finansowej zależy, natomiast poczucie , jak ktoś napisał, "finansowego luzu" jest bardzo ważne, daje poczucie bezpieczeństwa; na 30 m2 z 2ką dzieci , teściową i psem mieszkać bym nie chciała; w czasach kiedy czasem brak funduszy wcale nie jest się szczęśliwym tylko zestresowanym i liczącym: starczy czy nie, ciągle stoi się przed wyborem: co i za ile? 10 000 to dla jednego masa kasy dla drugiego niewiele, zależy.. == Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_molinezja Pieniądze szczęścia nie dają... 07.10.09, 21:54 Można ich mieć miliony, ale co z tego, jeżeli będziesz np chory, albo będziesz mieć chore dziecko? Czy to, że wtedy ma się 10 tys. zł miesięcznie dochodu da człowiekowi radość życia? MNie na pewno nie. Mimo, że u mnie z kasą (jak mieszkałam 20 lat z mamą) zawsze był problem. Teraz jest lepiej, ale mam inne priorytety i potrafię docenić każdy grosz i cieszyć się chociaż godziną spędzoną z mężem (bo tyle go mam dziennie). Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Pieniądze szczęścia nie dają... 08.10.09, 07:24 > Można ich mieć miliony, ale co z tego, jeżeli będziesz np chory, albo będziesz > mieć chore dziecko? Czy to, że wtedy ma się 10 tys. zł miesięcznie dochodu da > człowiekowi radość życia? To z tego,że stać ciebie będzie na leczenie.Ot taki drobiazg prawda? A przecież nie chorują tylko bogaci... Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: Pieniądze szczęścia nie dają... 08.10.09, 09:26 chcialam dodac, ze dla mnei szczesliwe zycie to takie gdzie starczy mi na podstawowe rzeczy w zyciu z pensji. Oplaty, jedzenie, leki, cos z rozrywki czy samochod-o ile z niego korzystam bo musze. Bo dla mnie to zlo koniecznie.Nie lubie inwestowac w samochody. I nie jest to konkretna suma. tylko zeby sie nie przejmowac ze nie starczy na minimum. Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:29 > Normalnie załamałam się. Moje dziecko pochodzi z patologicznej rodziny nie lam sie kobieto! lacze sie z Toba w bolu i cierpieniu patologia rzadzi Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:37 deodyma napisała: nie lam sie kobieto! > lacze sie z Toba w bolu i cierpieniu > patologia rzadzi Dzięki deodyma za wsparcie. Już mi lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:15 A co ma piernik do wiatraka. Teksty w stylu "pieniądze szczęścia nie dają", albo lepszy "co ci po pieniądzach, jak będziesz miała chore dziecko" to ja głosiłam w liceum. Teraz jestem za stara na takie pierdoły. Szczęśliwa byłam z niemężem w wynajętym mieszkaniu, gdy jeździliśmy pod namioty i zostawiałam sobie 5 zeta dziennie na przyjemności. Trudno mie powiedziec, czy teraz, kiedy mieszkamy w dużym ładnym mieszkaniu, mamy dwa samochody, jeździmy kilka razy w roku na wczasy jestem szczęśliwsza. Owszem, jestem, ale dlatego, ze mam syna. Ale kasa daje mi poczucie bezpieczeństwa. I wolę ją mieć, niż jej nie mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama P.S. 08.10.09, 10:23 I nie wiem, po co takie krygowanie się "to ja z patologicznej rodziny jestem". Uwielbiam też to polskie myślenie o ludziach zamożnych: 1. ukradli 2. pewnie i tak nie są szczęśliw 3. co im to da, jak im dziecko zachoruje. Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 10:39 Gąskamo nasz kraj byłby rajem na ziemie,żeby to była prawda:10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to raczej dosc przeciętne pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: P.S. 08.10.09, 10:43 Szczerze mówiąc, to wśród naszych znajomych nie znam nikogo, kto by miał mniej na rodzinę. I raczej nikt Jaguarem nie jeździ, wakacje też nie na Bora Bora i nikt domu nie ma. Wystarczy kredyt 2-3 tyś, prywatne przedszkole za tysiac zeta (bo do państwowego dziecko się niedostało), opłaty za mieszkanie 1 tyś, utrzymanie aut ze 2 tyś i zostje Ci 4 tysiaki na życie. To tak nadprzeciętnie? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 10:48 A wśród moich znajomych niewiele ma te 10.000 na rodzinę.A jeżdzą całkiem dobrymi autami i sa wakację i zajęcia dodatkowe dla dzieci itp. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: P.S. 08.10.09, 10:48 Większość znanych mi 3-4 osobowych rodzin żyje za mniej więcej połowę tej kwoty, głodni i obdarci nie chodzą, i jeszcze, o zgrozo, na jakieś wakacje i rozrywki im starcza. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 10:49 echtom napisała: > Większość znanych mi 3-4 osobowych rodzin żyje za mniej więcej > połowę tej kwoty, głodni i obdarci nie chodzą, i jeszcze, o zgrozo, > na jakieś wakacje i rozrywki im starcza. > widocznie nie mają chocby kredytów mieszkaniowych. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 10:42 gaskama napisała: > > Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było > dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze. no, ale przecież wiele zalezy od miejsca zamieszkania. My z mężem nie mamy kredytu, mamy niski czynsz za mieszkanie, jeden samochód, idealny dojazd do centrum (szybko i tanio), na zakupy tracimy średnio miesięcznie jakieś 500zł + opłaty/rachunki 300zł (mniej więcej). Spokojnie utrzymalibyśmy się z jednej pensji, a mamy dwie i jeszcze sporo jesteśmy w stanie odłożyć. Aha, 10tys. nie mamy (jakąś połowę z tego). Pewnie w Warszawie utrzymanie jest droższe. Nie wyobrażam też sobie małżeństwa z 2-letnim powiedzmy stażem, rocznym dzieckiem (załóżmy, że ślub zaraz po studiach, więc oboje mają po 26 lat) zarabiającego w okolicach 10tys. Ale może są takie pary - osobiście nie znam. Tych po 30stce i pod 40stkę owszem, ale takich młodych nie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: P.S. 08.10.09, 10:46 No ja nie jestem z tych "młodych", podchodzę pod kategorię, w której znasz tyle zarabiających. Odpowiedz Link Zgłoś
generation-me Re: P.S. 08.10.09, 10:48 Zakupy - 500 zł?!?!?! Co się jada za taką kwotę? Na jednego członka rodziny? Na tydzień? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 11:17 generation-me napisała: > Zakupy - 500 zł?!?!?! > miesięcznie Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 11:19 tabakierka2 napisała: > generation-me napisała: > > > Zakupy - 500 zł?!?!?! > > > > miesięcznie aha, i mam tu na myśli zakupy jedzeniowe (na dwie osoby)+ środki czystości itp. + oczywiście drobne zakupy codziennie (chleb itp.)ale tutaj pewnie tygodniowo wychodzi niewiele, może z 50-60zł. Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: P.S. 08.10.09, 11:23 Wow, 70 zł to ja wydaję dziennie na świerze pieczywo, wędlinę, napoje, owoce i warzywa. Codziennie. Do tego dochodzą duże zakupy weekendowe za 500-700 zł (w tym chemia, kosmetyki). Ale my lubimy dobre sery, dobrą oliwę, dobre wina, w Warszawie produkty zdrowe (często kupuję w sklepie ekologicznym) są bardzo drogie. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 11:29 gaskama napisała: > Wow, 70 zł to ja wydaję dziennie na świerze pieczywo, wędlinę, > napoje, owoce i warzywa. Codziennie. wow my kupujemy owoce, warzywa, wędlinę co tydzień. Na dwie osoby wystraczy. Ale my generalnie jesteśmy niejadki Do tego dochodzą duże zakupy > weekendowe za 500-700 zł (w tym chemia, kosmetyki). jak czesto kupujecie chemię i kosmetyki? bo w sumie proszek do prania mam kilka miesięcy (jakoś od lutego) 5kilogromowy i jeszcze nam starczy na jakiś miesiąc-dwa a piorę co tydzień (2 prania), a inne środki czystości kupujemy w Makro, więc w sumie jednorazowy wydatek. Ale my lubimy > dobre sery, dobrą oliwę, dobre wina, my wina mamy jeszcze z wesela + z parapetówki. Sery jemy prawie wyłącznie białe w Warszawie produkty zdrowe > (często kupuję w sklepie ekologicznym) są bardzo drogie. coś mi się zdaje, że te zdrowe produkty, to ściema my kupujemy np. jajka, niektóre warzywa (np. pomidory) i owoce od znajomej, która mieszka na wsi. Tak samo mięso. Bardzo tanio sprzedaje, a produkty są naprawdę prawdziwe, a nie plastikowe Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 12:09 Tabakierko,ja muszę prać co najmniej 5 razy w tygodniu,czasem częściej(rodzina 2+2).I tez 50 zł to na codzienne zakupy.W weekendy więcej.No ale moje dzieci mają duże potrzeby jedzeniowe.My z resztą też lubimy smacznie zjeśc(najczęściej oznacza to drogo) Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 czyli jednak poznańska oszczędność 08.10.09, 12:15 u mnie wychodzi gryzeldo, jeśli przy 4osobach pierzesz 5 razy/tydzien to wychodzi podobnie, jak ja (proporcjonalnie)bo nas jest dwoje a piorę 2razy tygodniowo. To samo z jedzeniem wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
generation-me Re: czyli jednak poznańska oszczędność 08.10.09, 21:41 Ja też z Poznania i na jedzeniu (i zdrowiu bliskich i własnym) nie szczędzę. proszę nie rozprzestrzeniać stereotypów. W moim otoczeniu nie skąpstwo króluje, ale szacunek dla pracy i zarobionych pieniędzy. A dobrze wydać, moim zdaniem, to wydać na rzeczy(w tym jedzenie) dobrej jakości. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: czyli jednak poznańska oszczędność 09.10.09, 07:07 generation-me napisała: > Ja też z Poznania i na jedzeniu (i zdrowiu bliskich i własnym) nie szczędzę. > proszę nie rozprzestrzeniać stereotypów. W moim otoczeniu nie skąpstwo króluje, > ale szacunek dla pracy i zarobionych pieniędzy. A dobrze wydać, moim zdaniem, t > o > wydać na rzeczy(w tym jedzenie) dobrej jakości. o matko..wrrrrr.... napisałam gdzieś, że szczędzę <?> /oszczędzam na jedzeniu (tudzież na zdrowiu własnym/męża)? matko... skąd to przypisywanie innym czegoś, czego nie powiedzieli/nie napisali. A co to jest jedzenie dobrej jakości? tzw. jedzenie ze sklepów ze zdrową żywnością? hmm...wybacz, ale siedzę w branzy i dobrze wiem ile zdrowia w takiej żywności Wiesz, że za jajka kupowane na wiosce pod Poznaniem płacę połowę (przeszło! bo kupujemy hurtem dla nas, dla mamy, dla babci i ciotki) mniej niż w sklepie? a jajka zdecydowanie mają inny kolor i smak niż te 'sklepowe'. Tak samo mięso. I płacę również przeszło połowę mniej. Tak samo za warzywa. Cena o połowę niższa, a jakość zdedyowanie inna niż warzyw sklepowych. Więc nie wiem, o co Tobie chodzi i dlaczego się mnie czepiasz. Poza tym gotuję sama, rzadko jemy w knajpach sztuczne platikowe żarcie. Nie wiem z czgeo wywnioskowałaś, że oszczedzam na zdrowiu rodziny. Zastanów się zanim podobną bzdurę napiszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: P.S. 08.10.09, 13:11 gryzelda71 napisała: > Tabakierko,ja muszę prać co najmniej 5 razy w tygodniu,czasem częściej(rodzina > 2+2).I tez 50 zł to na codzienne zakupy.W weekendy więcej.No ale moje dzieci > mają duże potrzeby jedzeniowe.My z resztą też lubimy smacznie zjeśc (najczęściej > oznacza to drogo) w weekend wydajemy tez wiecej na zakupy, przewaznie wtedy kupujemy ubrania, zabawki, ksiazki, czy jakis sprzet i oczywiscie jedzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
generation-me Re: P.S. 08.10.09, 21:36 Wędlinę na tydzień? Po 3-4 dniach płuczesz z nalotu? Czy mortadelka folowana (saaamo zdrowie). Ufff, ja się brzydzę tanich wędlin, które robią się oślizgłe po jednym dniu. Jedyny produkt, który dla mnie MUSI być z najwyższej półki, to mięso. Kupuję najczęściej w sklepie z ekologiczną żywnością, porządna, w miarę naturalna szyneczka, świeże mięso. Nikt z nas (4-osobowa rodzina) nie ruszyłby paczkowanych kiełbach. A już osławione piersi kurczacze "z tacki" - dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 07:13 generation-me napisała: > Jedyny produkt, który dla mnie MUSI być z najwyższej półki, to > mięso. Kupuję najczęściej w sklepie z ekologiczną żywnością, porządna, w miarę > naturalna szyneczka, świeże mięso. hahaahahaah!!!!!!!!! leżę i kwiczę! baaaardzo świeże tam mają mięso reklama robi ludziom wodę z mózgu wystarczy napisać 'ekologiczna zdrowa zywność'. Nikt z nas (4-osobowa rodzina) nie ruszyłby > paczkowanych kiełbach. A już osławione piersi kurczacze "z tacki" - dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:20 tabakierka2 napisała: > generation-me napisała: > > > Jedyny produkt, który dla mnie MUSI być z najwyższej półki, to > > mięso. Kupuję najczęściej w sklepie z ekologiczną żywnością, > porządna, w miarę > > naturalna szyneczka, świeże mięso. > > > hahaahahaah!!!!!!!!! > leżę i kwiczę! > baaaardzo świeże tam mają mięso reklama robi ludziom wodę z mózgu > wystarczy napisać 'ekologiczna zdrowa zywność'. nie, wystarczy skosztowac. owszem miecha bym tam nie kupila, ale juz wedlinę kupuje i smak i jakosc wyczuwa sie od razu. spróbuję choc raz zamienic swoją szyneczke wiejska, ktora ma sklad na 4 linijki, na szynke, ktora ma w skladzie samo mięcho. odechce ci sie kupowac w sklepie miesnym. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:23 anyx27 napisała: spróbuję choc raz zamienic swoją > szyneczke wiejska, ktora ma sklad na 4 linijki, na szynke, ktora ma w skladzie > samo mięcho. odechce ci sie kupowac w sklepie miesnym. ale ja nie kupuję wiejskiej szyneczki a jaka szynka ma w składzie samo mięso? pytam bez złośliwości. Jakoś sie nazywa ta szynka? Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:31 tabakierka2 napisała: > anyx27 napisała: > > spróbuję choc raz zamienic swoją > > szyneczke wiejska, ktora ma sklad na 4 linijki, na szynke, ktora > ma w skladzie > > samo mięcho. odechce ci sie kupowac w sklepie miesnym. > > ale ja nie kupuję wiejskiej szyneczki > a jaka szynka ma w składzie samo mięso? pytam bez złośliwości. Jakoś > sie nazywa ta szynka? jesdt ich kilka, nie pamietam konkretnych nazw, ale są to wędliny dostepne w piotrze i pawle od Wolarka. mają mięcho i przyprawy naturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:35 anyx27 napisała: > > jesdt ich kilka, nie pamietam konkretnych nazw, ale są to wędliny dostepne w > piotrze i pawle od Wolarka. mają mięcho i przyprawy naturalne. No, ale P&P to market (też tam kupuję wędliny). Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 10:54 tabakierka2 napisała: > anyx27 napisała: > > spróbuję choc raz zamienic swoją > > szyneczke wiejska, ktora ma sklad na 4 linijki, na szynke, ktora > ma w skladzie > > samo mięcho. odechce ci sie kupowac w sklepie miesnym. > > ale ja nie kupuję wiejskiej szyneczki > a jaka szynka ma w składzie samo mięso? pytam bez złośliwości. Jakoś > sie nazywa ta szynka? ja lubie wedzonke, schab pieczony, poledwice lososiowa. te sa drozsze od zwyklej szynki. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 09:01 generation-me napisała: > Wędlinę na tydzień? Po 3-4 dniach płuczesz z nalotu? Czy mortadelka folowana > (saaamo zdrowie). Ufff, ja się brzydzę tanich wędlin, które robią się oślizgłe > po jednym dniu. Jedyny produkt, który dla mnie MUSI być z najwyższej półki, to > mięso. Kupuję najczęściej w sklepie z ekologiczną żywnością, porządna, w miarę > naturalna szyneczka, świeże mięso. Nikt z nas (4-osobowa rodzina) nie ruszyłby > paczkowanych kiełbach. A już osławione piersi kurczacze "z tacki" - dziękuję. ja szczerze wspolczuje wedline kupowac co tydzien, chyba ze zamraza i codziennie odmraza to moze jakos da rade. Ja wedlinke lubvie z krakowskiego kredensu. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 09:06 ja1ja1 napisała: > > ja szczerze wspolczuje wedline kupowac co tydzien, chyba ze zamraza > i codziennie odmraza to moze jakos da rade. Ja wedlinke lubvie z > krakowskiego kredensu. nie wiem, czy to do mnie jaja, wiesz ile czasu taka wędlinka lezy w sklepie zanim ją kupisz? a wiesz ile leży na 'zapleczu' zanim trafi do sklepu? albo ile czasu zajmuje proces transportu owej szyneczki po wyprodukowaniu aż do dostarczenia jej do sklepu? Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 09:07 tabakierka2 napisała: > ja1ja1 napisała: > > > > > > ja szczerze wspolczuje wedline kupowac co tydzien, chyba ze > zamraza > > i codziennie odmraza to moze jakos da rade. Ja wedlinke lubvie z > > krakowskiego kredensu. > > nie wiem, czy to do mnie > jaja, wiesz ile czasu taka wędlinka lezy w sklepie zanim ją kupisz? > a wiesz ile leży na 'zapleczu' zanim trafi do sklepu? albo ile czasu > zajmuje proces transportu owej szyneczki po wyprodukowaniu aż do > dostarczenia jej do sklepu? nie wiem ile ale nie wydluzam jej zywotu przetrzymujac jeszcze tydzien w lodowce. Kupuje i jem, codziennie cos nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 09:13 ja1ja1 napisała: > > nie wiem ile ale nie wydluzam jej zywotu przetrzymujac jeszcze > tydzien w lodowce. Kupuje i jem, codziennie cos nowego. ja wiem,niestety kupuję w większości szynki suche i od jakiegoś czasu staram sie kupować po kilka plasterków co drugi dzień, ale w zasadzie jaka różnica, skoro te szynki i tak leżą w sklepie kilka dni? mogą leżeć u mnie w lodówce, albo w lodówce w sklepie. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 09:15 tabakierka2 napisała: > ja1ja1 napisała: > > > > > > nie wiem ile ale nie wydluzam jej zywotu przetrzymujac jeszcze > > tydzien w lodowce. Kupuje i jem, codziennie cos nowego. > > > ja wiem,niestety > kupuję w większości szynki suche i od jakiegoś czasu staram sie > kupować po kilka plasterków co drugi dzień, ale w zasadzie jaka > różnica, skoro te szynki i tak leżą w sklepie kilka dni? mogą leżeć > u mnie w lodówce, albo w lodówce w sklepie. przestan pieprzy...c Idz do krakowskiego kredensu. Tam to dopiero wedlinka. Dokoad nie jadlam tej wedliny to myslalam ze jem szynke z marketu. ale wszystkie szynki marketowe to smak boczku, sloniny-akurat znam smak. Tam wedlinka jest tak swieza i wiem napewno ze nie lezy nawet jeden dzien. W markecie to tak. Przewaznie kupuje sie juz sliska. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 09:16 www.krakowskikredens.pl/lokalizacje.php?page=adresy Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 09:20 > Tam wedlinka jest tak swieza i wiem napewno ze nie lezy nawet jeden > dzien. Chcesz powiedzieć ze mają ubojnię na zapleczu?I wędzarnię?I często nie mają już nic na ladzie bo panie tobie podobne po 5 plastrów kupiły i towar się skończył? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 09:20 ja1ja1 napisała: > Idz do krakowskiego kredensu. Tam to dopiero wedlinka. wybacz, ale z racji zawodu wiem, co to za wędlinka. Łudź, się łudź jak mówi bajka o Łodzi. > Tam wedlinka jest tak swieza i wiem napewno ze nie lezy nawet jeden > dzien. a skąd to, przepraszam bardzo wiesz? bo, widzisz, jak z kolei wiem, jaka jest droga takiej wędlinki i zaręczam Ci, że ona zdecydowanie jednego dnia tam nie leży. Chyba, że sklep ma własną produkcję na zapleczu, ale chyba nie ma, prawda? Ok, już Cię nie przekonuję. Wiem, jak to wygląda 'od kuchni', stąd piszę, to co piszę. Możesz nadal wierzyć, że ta wędlinka tam dnia nie lezy. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 10:07 tabakierka2 napisała: > ja1ja1 napisała: > > > > > Idz do krakowskiego kredensu. Tam to dopiero wedlinka. > > wybacz, ale z racji zawodu wiem, co to za wędlinka. > Łudź, się łudź jak mówi bajka o Łodzi. > > > > Tam wedlinka jest tak swieza i wiem napewno ze nie lezy nawet > jeden > > dzien. > > a skąd to, przepraszam bardzo wiesz? > bo, widzisz, jak z kolei wiem, jaka jest droga takiej wędlinki i > zaręczam Ci, że ona zdecydowanie jednego dnia tam nie leży. Chyba, > że sklep ma własną produkcję na zapleczu, ale chyba nie ma, prawda? > Ok, już Cię nie przekonuję. Wiem, jak to wygląda 'od kuchni', stąd > piszę, to co piszę. Możesz nadal wierzyć, że ta wędlinka tam dnia > nie lezy. > ja z kolei wiem tez i znam proces przetwarzania nie tylko wedlin. Ale wiem to ze smaku i widzenia ze wedlinka z kredensu jest lepsza. Kupowalam w markecie i maz zawsze mowil co Ty kupilas, tego nie das sie jesc, a mi wtedy nawet srednio smakowalo. wczoraj po zakupach w kredensie, maz zrobil sobie kanapke i mowi dawno takiej wedliny nie jadlem. cenowo rozni sie wiadomo, ale smak jest naprawde dobry. szczegolnie kabanosy. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:26 tabakierka2 napisała: bo, widzisz, jak z kolei wiem, jaka jest droga takiej wędlinki i > zaręczam Ci, że ona zdecydowanie jednego dnia tam nie leży. Chyba, > że sklep ma własną produkcję na zapleczu, ale chyba nie ma, prawda? > Ok, już Cię nie przekonuję. Wiem, jak to wygląda 'od kuchni', stąd > piszę, to co piszę. Możesz nadal wierzyć, że ta wędlinka tam dnia > nie lezy. > dobrze, ze w hipermarkecie mają węedzarnie na zapleczu. przeciez od razu czuc, czy wedlina jest swieza czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:35 anyx27 napisała: > > dobrze, ze w hipermarkecie mają węedzarnie na zapleczu. przeciez od razu czuc, > czy wedlina jest swieza czy nie. a gdzie ja napisałam, że z marketu jest świeża? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: P.S. 09.10.09, 10:19 jesli sie kupi w kawalku wedline suszona lub wedzona typu szynka parmenska, speck tyrolski, boczek suszony, najlepiej prosto od lokalnego wytworcy to jak najbardziej mozna zrobic zapas na dluzej i kroic codziennie. Znam osoby ktore tak robia ale do tego trzeba miec wielka spizarnie i wielka rodzine bo nawet szyneczka parmensk moze sie przejesc Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:21 franczii napisała: > bo nawet > szyneczka parmensk moze sie przejesc nie przepadam za szynką parmeńską Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: P.S. 09.10.09, 10:39 Ja tez nie, wole dobrze uwedzony speck ale on tez si moze przejesc Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: P.S. 08.10.09, 14:21 gaskama napisała: > Wow, 70 zł to ja wydaję dziennie na świerze pieczywo, wędlinę, > napoje, owoce i warzywa. Codziennie. Do tego dochodzą duże zakupy > weekendowe za 500-700 zł (w tym chemia, kosmetyki). Ale my lubimy > dobre sery, dobrą oliwę, dobre wina, w Warszawie produkty zdrowe > (często kupuję w sklepie ekologicznym) są bardzo drogie. My też lubimy, zwłaszcza świeże pieczywo Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: P.S. 09.10.09, 07:00 Obstawiam Warszawę, Kraków albo Łódź. Moja ciotka jak przyjeżdżała z Warszawy do Wrocławia i szła do sklepu, to kłóciła się z ekspedientkami, że się na pewno pomyliły i za dużo jej wydały. Trochę się z niej śmiałam, a potem pojechaliśmy z mężem na wakacje do dwutysięcznego miasta (są takie!) i jak dostaliśmy resztę z 10 złotych w warzywnym, to też myśleliśmy, że się kobieta pomyliła. Różnice potrafią być naprawdę duże i jeśli się mieszka w małej miejscowości i tam kupuje jedzenie, a ma możliwość kupowania w dużej ubrań i chemii, to można naprawdę tanio żyć. Niestety, te różnice dotyczą też zarobków. Odpowiedz Link Zgłoś
ewcia1976 Re: P.S. 09.10.09, 10:07 Też tak myślałam ,dopóki mąż w Warszawie przez 1,5 roku miaszkał. Ceny w Biedronce czy innym Realu te same, bilety miesięczne tańsze niż. Fakt mieszkał w dzielnicy gdzie psy d...pą szczekają, jeden sklepik więc tam drożej. Może te zarobki po 10000 i są. Wsród moich znajomych nie zanm osób z takim dochodem. My mamy ok 3,5- 4 tyś miesięcznie. Może gdybym szczęście było dla mnie równoważne ze stanem posiadania to siedziałabym i płakała. Jestem na tyle zboczona, że: nie rozrózniam marek aut, kocham jezdzić w polskie góry, nie podoba mi się, że za 3 lata trzeba bedzie zmienić tv na płaski bo na starym lepiej mi się ogląda, nie cierpię chodzić na zakupy. Dla mnie szczęście to: uśmiech mojej córki, dobra herbata , gorący seks ,dotyk męża, ciekawa książka, ciepło. I na to nam starcza. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: P.S. 09.10.09, 10:37 A propos hipermarketow i oszczednych zakupow na caly tydzien. Odkad jestem w domu na macierzynskim i teraz wychowawczym zrezygnowalam z wielkich zakupow hipermarketowych i robie zakupy raz na 2, 3 dni w sklepach w mojej dzielnicy i ze zdumieniem odkrylam, ze zaczelam wydawac mniej i mniej zywnosci sie marnuje. Niby ceny sa troche wyzsze ale jakosc i swiezosc produktow jest lepsza i naprawde mniej wydaje niz wczesniej. Pewnie dlatego, ze kupuje tylko tyle ile mi naprawde trzeba na te 2 dni, wiem, co bede gotowac na caly tydzien trudniej zaplanowac posilki na kazdy dzien. W markecie tylko chemia, makarony, ryz itp. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 10:41 > Niby ceny sa troche wyzsze ale jakosc i swiezosc produktow jest lepsza i > naprawde mniej wydaje niz wczesniej Piszesz o świeżości czego?Bo w markecie też można świeże dostać i nie ma obowiązku zakupu wiotkiej marchwi. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: P.S. 09.10.09, 10:53 Pisze o swiezosci i smaku, ktory ze swiezoscia jest scisle zwiazany owocow i warzyw, wedlin, serow, miesa. Nie pisze, ze jedzenie w markecie jest przeterminowane i niedobre ale odkad siedze w domu i mam mozliwosc i czas kupowac mieso w miesnym, chleb w piekarni, owoce na straganie jestesmy bardziej usatysfakcjonowani smakiem jedzenia A do tego mniej wydaje. Nie mieszkam w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: P.S. 09.10.09, 11:07 Nie mieszkam w Polsce a i tak na jedzenie wydaje mniej niz niektore w tym watku . Tygodniowo rzadko mi sie zdarzy przekroczyc 150 euro a kupuje duzo ryb, owocow morza, ktore tu sa dosc drogie. A wczesniej przy zakupach na caly tydzien w hipermarkecie 200euro. Osobny koszt to oliwa i wino bo kupujemy wielkszy zapas u producenta. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 09.10.09, 12:35 Ja zas mieszkam w Polsce i tez wystrzegam sie kupowania warzyw w markecie.Jakos dziewnym trawem nigdy nie wydaja mi sie tak swieze jak w sklepiku za rogiem czy w almie. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 13:29 Kupuje świeże,a nazwa sklepu nie ma znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ja1ja1 Re: P.S. 08.10.09, 13:14 generation-me napisała: > Zakupy - 500 zł?!?!?! > Co się jada za taką kwotę? > Na jednego członka rodziny? > Na tydzień? dwa obiady w dobrej restauracji albo codziennie w barze mlecznym Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 13:41 ja1ja1 napisała: > generation-me napisała: > > > Zakupy - 500 zł?!?!?! > > Co się jada za taką kwotę? > > Na jednego członka rodziny? > > Na tydzień? > dwa obiady w dobrej restauracji albo codziennie w barze mlecznym dwa obiady??? obiad za 250zł? szkoda by mi było kasy na taki obiad wolę domowe jedzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 08.10.09, 13:04 Są, sa.Dobra praca od razu po studiach i zarabiasz w miesiacu tyle ile inni w poł roku. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 13:07 lola211 napisała: > Są, sa.Dobra praca od razu po studiach i zarabiasz w miesiacu tyle > ile inni w poł roku. po studiach ścisłych, takich jak informatyka pewnie tak, ale mimo to nie znam zbyt wiele osób, które zarabiają wspólnie z parą 10tys. Większość moich znajomych ze studiów nie zarabia więcej niż 1.5tys. + mniej więcej tyle samo para. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 08.10.09, 13:12 tabakierka, serio? w poznaniu? w łodzi zarobisz więcej na taśmie, a to jest b. biedne miasto. Odpowiedz Link Zgłoś
generation-me Re: P.S. 08.10.09, 21:53 Proszę nie wierzyć w te rewelacje. Zapewniam, że w Poznaniu po studiach trzeba się postarać, żeby 1500 zł zarabiać. Nawet bezpośrednio po. Wśród moich znajomych ze studiów (większość mieszka w Poz.) większość dobija (albo przekracza i to znacznie) 10000. Pracują w prywatnych firmach, własnych bądź cudzych, ale i w instytucjach publicznych (3000 brutto - to najniższe wynagrodzenie, o jakim słyszałam, w UW). Mowa o osobach kończących studia w 2000. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 22:07 generation-me napisała: > Proszę nie wierzyć w te rewelacje. Zapewniam, że w Poznaniu po studiach trzeba > się postarać, żeby 1500 zł zarabiać. Nawet bezpośrednio po. > > Wśród moich znajomych ze studiów (większość mieszka w Poz.) większość dobija > (albo przekracza i to znacznie) 10000. Pracują w prywatnych firmach, własnych > bądź cudzych, ale i w instytucjach publicznych (3000 brutto - to najniższe > wynagrodzenie, o jakim słyszałam, w UW). Mowa o osobach kończących studia w 200 > 0. to tak jak we Wrocławiu i ja tez kupuję wędlinkę zdrową, najczęściej w Piotrze i Pawle, bo tam podany jest skład i biorę tę od Wolarka, gdzie jest tylko mięcho i przyprawy i jest pycha nawet po kilku dniach, a że kosztuje od 35pln wzwyż, no cóż. nie na wszystkim trzeba oszczedzac Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: P.S. 09.10.09, 07:49 anyx27 napisała: > i ja tez kupuję wędlinkę zdrową, najczęściej w Piotrze i Pawle, bo tam podany > jest skład i biorę tę od Wolarka, gdzie jest tylko mięcho i przyprawy i jest > pycha nawet po kilku dniach, a że kosztuje od 35pln wzwyż, no cóż. nie na > wszystkim trzeba oszczedzac Oj Anyx zostałaś moją idolką Mogłabyś prowadzić telewizję śniadaniową. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:28 lillaj napisała: > anyx27 napisała: > > i ja tez kupuję wędlinkę zdrową, najczęściej w Piotrze i Pawle, bo tam po > dany > > jest skład i biorę tę od Wolarka, gdzie jest tylko mięcho i przyprawy i j > est > > pycha nawet po kilku dniach, a że kosztuje od 35pln wzwyż, no cóż. nie > na > > wszystkim trzeba oszczedzac > > Oj Anyx zostałaś moją idolką Mogłabyś prowadzić telewizję śniadaniową. bo nie lubię truć dziecka konserwantami i wędliną ze składem 4-linijkowym? ach, dziękuję! Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 10:44 Bo albo szynka z biedronki w składzie 40%mięsa,albo specjały za 100 kg.Nic pośrodku I licytacja kto gdzie drożej może kupić to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 07:19 generation-me napisała: > Proszę nie wierzyć w te rewelacje. Zapewniam, że w Poznaniu po studiach trzeba > się postarać, żeby 1500 zł zarabiać. Nawet bezpośrednio po. hmm..ok jestem tuż po studiach ( w zasadzie rok) jak i przeważająca większość moich znajomych. Pierwsze studia są humanistyczne, więc OK, moi znajomi faktycznie mogą tyle zarabiać (ok.20osób, które zostało w Poznaniu po studiach tyle właśnie zarabia). Ale rozumiem, że lepiej znasz realia i może Twoi znajomi maja większe pensje, nie wnikam. > > Wśród moich znajomych ze studiów (większość mieszka w Poz.) większość dobija > (albo przekracza i to znacznie) 10000. Pracują w prywatnych firmach, własnych > bądź cudzych, a w jakiej branży, jeśli wolno spytać? bo dość konkretnie interesuję się rynkiem pracy w Poznaniu i mam rozeznanie. ale i w instytucjach publicznych (3000 brutto - to najniższe > wynagrodzenie, o jakim słyszałam, w UW). ooo!!! moja koleżanka pracuje jako pracownik samorządowy (zatrudnienie przez UM) i dostaje 2.000 BRUTTO. Dwa tysiące brutto słownie! Mowa o osobach kończących studia w 200 > 0. czyli z prawie 10letnim stażem pracy. Fakt, to osoby tuż po studiach...well... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 11:44 ally napisała: > tabakierka, serio? w poznaniu? w łodzi zarobisz więcej na taśmie, a to jest b. > biedne miasto. a dziękuję za radę, ja akurat poza studiami mam jeszcze inny kierunek, więc nie zarabiam tych 1.5 tys. Odpowiedz Link Zgłoś
ally tabakierka 10.10.09, 11:23 ja Ci żadnej rady nie udzielałam, po prostu się zdziwiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 08.10.09, 13:42 > po studiach ścisłych Niekoniecznie. Pewnie, ze nie jest to norma, ale i nie jakas rzadkosc. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 08.10.09, 17:17 a to się dzieje w prywatnych przedsiębiorstwach? bo nie sądzę. co do sektora publicznego, to owszem, takie rzeczy się zdarzają. tyle że jest to patologia, którą należałoby tępić, bo na ważne stanowiska trafiają ludzie bez odpowiedniego doświadczenia. i wcale mi się nie podoba, że ja za to płacę. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 08.10.09, 17:52 i tak z zerowym doświadczeniem (same studia), w otwartej rekrutacji? coś mi się wierzyć nie chce. no chyba że ktoś skończył niszowy kierunek typu sinologia. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 08.10.09, 19:05 Nie z zerowym, bo pracowac mozna juz na studiach.Fakt- trzeba miec i szczescie, by zaledwie po pol roku wyladowac jako dyrektor i miec ekstra pensje.To jest mozliwe, naprawde.I wcale nie przez jakies krecenie, plecy, tylko normalnie. Moja kolezanka niedawno z dorywczej pracy na studiach załapała sie po roku na stanowisko kierownicze, bo szef z niej byl zadowolony i na jakis czas studia przerwala.Pensja zadowalajaca, ona mloda mezatka- startuja z dobrego poziomu. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 20:42 No dobrze a jaki to procent wśród twoich znajomych na takiego farta?Na starcie i na szczycie? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 09.10.09, 12:41 20%? Pewnie, ze to mniejszosc, ale jest.To tak wobec argumentów, ze sie nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 09.10.09, 12:52 no cóż, ale to chyba nie najlepiej świadczy o tych firmach, skoro nie stać ich na doświadczonych pracowników. bo wyjaśnij, dlaczego ktoś miałby powierzać naprawdę istotne stanowisko (nie tylko z nazwy, bo sama znam takich "dyrektorów" ds. marketingu) osobie z małym lub zgoła żadnym doświadczeniem, jeśli ma do wyboru kogoś z większą wiedzą? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 09.10.09, 14:29 > no cóż, ale to chyba nie najlepiej świadczy o tych firmach, skoro nie stać ich > na doświadczonych pracowników. Zapewniam cie, ze sa to duze firmy, do ktorych kandadaci pchaja sie drzwiami i oknami. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 14:40 Ale sama znam takie przypadki,gdzie prawie na wstępie młodzian obejmował wysokie(i bardzo dobrze płatne)stanowisko.To,że był synem szefa nie ma chyba znaczenie prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 09.10.09, 14:45 och, na pewno nie. ale może lola mówi o korporacjach, gdzie faktycznie chętnie przyjmują ludzi po studiach. i równie chętnie awansują ich na tzw. "managerów". nazwa fajna, tylko co z tego Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 09.10.09, 15:55 Konkrety zachowam dla siebie, pozwolisz. nazwa fajna, tylko > co z tego Ano nic, oprocz comiesiecznych wysokich wplywow na konto. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 09.10.09, 16:05 nie wiem, ile zarabia się w korporacjach, więc nie będę się wypowiadać. ale jeżeli co drugi/co trzeci pracownik w jakiejś firmie to "manager", to taki z niego manager/kierownik/dyrektor, jak ze mnie śpiewaczka operowa Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: P.S. 08.10.09, 21:11 24-25 lat to lepszy czas na dziecko niż gonienie za dyrektorskim stanowiskiem. Moi znajomi startowali z jednej pensji nauczyciela-stażysty i też się z czasem dorobili. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 21:17 echtom napisała: > 24-25 lat to lepszy czas na dziecko niż gonienie za dyrektorskim stanowiskiem. > Moi znajomi startowali z jednej pensji nauczyciela-stażysty i też się z czasem > dorobili. > to dokladnie tak jak ja dziecko - 24lata, 1szy rok pracy jako nauczyciel stazysta Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 09.10.09, 12:38 > 24-25 lat to lepszy czas na dziecko Moze według ciebie. Moje znajome wola najpierw powalczyc o dobra prace, by nie siedziec pozniej na wychowawczym korzystajac z zasilku. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:02 lola211 napisała: > > 24-25 lat to lepszy czas na dziecko > > Moze według ciebie. > Moje znajome wola najpierw powalczyc o dobra prace, by nie siedziec > pozniej na wychowawczym korzystajac z zasilku. a potem rycza, bo ok. 30stki dziecka, za przeproszeniem, zrobić sobie nie mogą. popatrz, ja chciałam miec dziecko jesczze na studiach i urodzilam na ostatnim roku, bez pracy i na zadnym zasilku nie byłam. Odpowiedz Link Zgłoś
lisbeth25 Re: P.S. 09.10.09, 23:46 anyx27 napisała: > popatrz, ja chciałam miec dziecko jesczze na studiach i urodzilam na ostatnim > roku, bez pracy i na zadnym zasilku nie byłam. To na kim pasożytowałaś??? Poza tym gdzie Ty żyjesz, że 30letnie młode kobiety nie mogą zajść w ciążę? Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:54 lisbeth25 napisała: > > anyx27 napisała: > > > > popatrz, ja chciałam miec dziecko jesczze na studiach i urodzilam na > ostatnim > > roku, bez pracy i na zadnym zasilku nie byłam. > > To na kim pasożytowałaś??? na nikim miałam jesczze wtedy rentę po ojcu, tydzien po cesarce wróciłam na studia dzienne i do pracy (korepetycje, tłumaczenia). > Poza tym gdzie Ty żyjesz, że 30letnie młode kobiety nie mogą zajść w > ciążę? we Wrocławiu Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:57 lisbeth, już ci kiedyś odpowiedziałam, nie pamiętasz? cytuję: lisbeth25 napisała: > Odpowiedz mi na jedno pytanie; kto finansuje rodzinę tych > wykształconych ludzi, którzy mają dzieci w młodym wieku i zajmują się > pracą dopiero po ich odchowaniu? chyba nie przeczytałas teog, co napisałam, ze nie wziełam ani złotówki zadnego zasiłku, choć córkę urodziłam na studiach, bez pracy. moja córka urodziła się w przerwie semestralnej, tydzień po cesarce wróciłam na studia. na siebie miałam rentę rodzinną, po tacie. na córkę pracowałam po zajęciach, w weekendy -dawałam korepetycje, pilnowałam dziecka znajomej (moje dziecko było ze mną), robiłam tłumaczenia, pracowałam na umowę zlecenie w szkole językowej. oczywiście tata dziecka, wtedy mój chłopak, teraz mąż, też dawał pieniążki na małą, choć wtedy był 400km od nas i nie mógł za bardzo pomóc w opiece. Odpowiedz Link Zgłoś
lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 00:00 > dziecka, wtedy mój chłopak, teraz mąż, też dawał pieniążki na małą, choć wtedy > był 400km od nas i nie mógł za bardzo pomóc w opiece. Dobre wytłumaczenie dla faceta, który nie chce zajmować się swoim dzieckiem. Ja takiego faceta od razu bym pogoniła. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 10.10.09, 00:09 lisbeth25 napisała: > > > dziecka, wtedy mój chłopak, teraz mąż, też dawał pieniążki na małą, > choć wtedy > > był 400km od nas i nie mógł za bardzo pomóc w opiece. > > Dobre wytłumaczenie dla faceta, który nie chce zajmować się swoim > dzieckiem. Ja takiego faceta od razu bym pogoniła. Odpowiedz Link Zgłoś
lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 00:15 Taaa, jasne. Jak jeszcze uspprawiedliwisz fakt, że byłaś samotną matką mimo posiadania męża? Facet, który nie jest obecny przez pierwsze kilka miesięcy życia swpjego dziecka to totalne dno. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 10.10.09, 00:27 isbeth25 napisała: > > Taaa, jasne. > Jak jeszcze uspprawiedliwisz fakt, że byłaś samotną matką mimo > posiadania męża? Facet, który nie jest obecny przez pierwsze kilka > miesięcy życia swpjego dziecka to totalne dno. Odpowiedz Link Zgłoś
lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 00:37 > akurat kilka pierwszym miesiecy to dziecku zwiewa. Dziecko nie potrzenuje ojca w pierwszym miesiącach życia? Ty normalna jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 10.10.09, 00:50 lis, nie odpowiedzialas na moje pytanie. czy twój facet pracuje tak jak mój tylko 2 dni w tygodniu i spedza z dzieckiem kilkanscie godzin dziennie? jesli nie, to strzelilas sobie samobója Odpowiedz Link Zgłoś
lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 00:56 Przeczytaj moje wcześniejsze posty na temat tego, ile "moje dziecko" ma lat to się dowiesz. Tak, mój mąż spędził z nim o wiele więcej czasu niż ja.Zresztą nasza sytuacja jest specyficzna. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 10.10.09, 01:01 lisbeth25 napisała: > Przeczytaj moje wcześniejsze posty na temat tego, ile "moje dziecko" ma > lat to się dowiesz. Tak, mój mąż spędził z nim o wiele więcej czasu niż > ja.Zresztą nasza sytuacja jest specyficzna. nadal nie odpowiedzialas konkretnie na moje pytanie. zarzucasz mi, ze jestem zwiazana z nieodpowiedzialnym czlowiekiem, wiec badź łaskawa odpowiedziec. bo według twoich kryteriów, jesli twój mąż nie spedza lub nie spedzał z kilkuletnim dzieckiem kilkunastu godzin dziennie, to powinnas go rzucic. spędzał czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: P.S. 10.10.09, 10:09 Anyx, po co wdajesz się w dyskusję z fiksatką, która domaga się, by rodzice noworodka na równi pracowali na pełnym etacie i na równi karmili młode piersią? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 10.10.09, 21:02 Pacz jakie niektóre maja szczęście.Są pasożytami i maja żywiciela.Ciebie każdy od razu wydala więc nie dziwne ze wku..w wielki Na szczęście możesz na forum wyzyć się Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: P.S. 10.10.09, 21:18 Cosik źle się podpina, bo pod Gryzeldą miało być. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 09.10.09, 14:03 > 24-25 lat to lepszy czas na dziecko niż gonienie za dyrektorskim stanowiskiem. może dla Ciebie i Twoich znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 14:11 No tak tylko 20% w tym wieku ma te 10 tysiaków coby o dziecku myśleć Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 09.10.09, 14:34 ale przecież echtom wraz ze znajomymi się nie zaliczają do tej grupy . chcieli tak szybko mieć dzieci - ich decyzja, ale nie każdy tak chce. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 14:43 Echtom tak jak i ja z innego pokolenia.Wśród moich znajomych równolatków prawie każda babka w tym wieku(no może coś koło 26-27)miała dziecko,była w ciązy,planowała.A jak nie miały to bardziej z powodu braku partnera,niż kariery. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 09.10.09, 15:12 ok, ale realia się nieco zmieniły i warto to zauważyć. na szczęście moja matka oraz moje babcie to widzą i nie serwują mi złotych myśli typu "w twoim wieku lepiej rodzić dzieci niż gonić za karierą". Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:11 ally napisała: > ok, ale realia się nieco zmieniły i warto to zauważyć. na szczęście moja matka > oraz moje babcie to widzą i nie serwują mi złotych myśli typu "w twoim wieku > lepiej rodzić dzieci niż gonić za karierą". a nie boisz sie, ze mozesz nie zdążyc, albo, ze te swoje zarobione pieniądze bedziesz musiała wydac na invitro i leczenie nieplodnosci? a propos, mam nadzieje, ze nigdy nie bedzie to refundowane. z kazdym rokiem kobiecie coraz trudniej zajsc w ciaze, donosic. moje 30-letnie kolezanki ronią, mają zagrożone ciąże, albo wcale nie mogą zajść w ciąże i ryczą po kątach. współczuję im bardzo, ale wiem, że same sobie sa winne. taki był ich wybór. ja mam inne priorytety. dla mnie dziecko, rodzina, to podstawa. mam 28lat i 4-letnią córcię. urodziłam na studiach, nie miałam nic, kariery nie zrobiłam, a teraz mam odchowane dziecko, któremu niczego nie brakuje i które jest szczęsliwe, bo ma szczęśliwych rodziców, nie żyjących pod żadną presją, że zegar biologiczny itd. dziecko tak motywuje, ze w ciągu 2 lat nasze dochody wzrosły 5-krotnie, a jesli ktos twierdzi, że dziecko przeszkadza w rozwoju zawodowym, w dorabianiu się, to ośmiesza sam siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:13 Ally, jesli masz takie , anie inne podejscie, to co ty robisz na emamie? jakis ukryty instynkt macieżynski? Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 10.10.09, 11:35 rozumiem, że na emamie jedynym słusznym podejściem jest chęć rodzenia na studiach lub tuż po? jeśli tak cię to szalenie interesuje, to trafiłam tu, bo pisałam pracę o języku, jakim posługują się matki dyskutujące o swoich dzieciach w necie. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: P.S. 10.10.09, 09:02 anyx27 napisała: > a nie boisz sie, ze mozesz nie zdążyc, albo, ze te swoje zarobione pieniądze > bedziesz musiała wydac na invitro i leczenie nieplodnosci? a propos, mam > nadzieje, ze nigdy nie bedzie to refundowane. z kazdym rokiem kobiecie coraz > trudniej zajsc w ciaze, donosic. moje 30-letnie kolezanki ronią, mają zagrożone > ciąże, albo wcale nie mogą zajść w ciąże i ryczą po kątach. współczuję im > bardzo, ale wiem, że same sobie sa winne. taki był ich wybór. ja mam inne > priorytety. dla mnie dziecko, rodzina, to podstawa. O rety! Tekst z ambony. Każdy musi żyć tak jak Ty i mieć takie same priorytety? Różne są przyczyny niepłodności, wyobraź sobie, że nie tylko zwlekanie z urodzeniem dziecka, ale też ludzie mają różną sytuację życiową, nie zawsze łatwo jest zdecydować się na dziecko przed 30-ką. Okrutna jesteś Anyx. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: P.S. 10.10.09, 09:11 Anyx, uwazaj bo przemawia przez ciebie pycha! Pomijajac sytuacje finansowa, nie przypisuj sobie zaslug ktorych nie masz a innym nie przypisuj win, ktorych oni nie ponosza. Ty nie podjelas decyzji sama. To ze w wieku 24 lat albo i wczesniej moglas podjac decyzje o urodzeniu dziecka to nie jest twoja zasluga. To, ze w tym wieku mialas juz perspektywy zalozenia rodziny bo mialas u boku faceta, o ktorym moglas powiedziec, ze chcesz z nim spedzic zycie to nie jest twoja zasluga! Wiele moich kolezanek powychodzilo za maz tuz po studiach po kilku latach chodzenia z chlopakami jeszcze z czasow licealnych ale wiekszosc poznalo obecnych partnerow dopiero w okolicach 30. Kiedy one te dzieci mialy rodzic, moze mi odpowiesz. A niektore do tej pory sa samotnymi kobietami bez zadnych widokow na ulozenie sobie zycia rodzinnego. Dlatego nie pisz o winie, bo to niczyja wina! Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: P.S. 10.10.09, 09:51 A jeszcze a propos nieplodnosci. Mam wsrod znajomych 2 pary leczace nieplodnosc. Jedna para przed 30 zaczela sie starac i nie moga. Druga para przed 40 dlatego, ze spotkali sie dopiero kiedy oboje mieli po 38 lat. I to niczyja wina przeciez. A z moich bliskich kolezanek ze studiow, z ktorymi dzielilam mieszkanie: 2 z nich mialy marzenia o zalozeniu rodziny i do tej pory zadna z nich sie nie zwiazala z zadnym mezczyzna, obie robia kariere, jedna ma wlasna swietnie prosperujaca firme. Maja dopiero po 30 lat, Anyx, czy nie zasluguja na to, zeby spelnily sie ich marzenia o zalozeniu rodziny? A ja 10 lat temu myslalam, ze nigdy nie bede chciala miec rodziny, nawet plcia przeciwna sie zbytnio nie interesowalam a z urodzeniem 2 dzieci uwinelam sie przed 30=P Los takie scenariusze pisze Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: P.S. 10.10.09, 10:20 > a nie boisz sie, ze mozesz nie zdążyc, albo, ze te swoje zarobione pieniądze > bedziesz musiała wydac na invitro i leczenie nieplodnosci? a propos, mam > nadzieje, ze nigdy nie bedzie to refundowane. z kazdym rokiem kobiecie coraz > trudniej zajsc w ciaze, donosic. moje 30-letnie kolezanki ronią, mają zagrożone > ciąże, albo wcale nie mogą zajść w ciąże i ryczą po kątach. współczuję im > bardzo, ale wiem, że same sobie sa winne. taki był ich wybór. ja mam inne > priorytety. dla mnie dziecko, rodzina, to podstawa. mam 28lat i 4-letnią córcię > . no patrz, a moja 28 letnia kuzynka od 4 lat leczy się na bezpłodność. sama sobie winna, bo mogła się starać o dziecko w wieku 16 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: P.S. 10.10.09, 10:46 No, ale faktem jednak jest że po trzydziestce mogą się z większym prawdopodobieństwem nawarstwiać trudności jeśli chodzi o zajście i samą ciąże. Tylko że życie układa się rożnie a każdy bierze odpowiedzialność za swoje decyzje. Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: P.S. 10.10.09, 11:06 oczywiście, że tak. nie każda spotyka "rycerza na białym koniu" w wieku 20 lat, nie każdy ma możliwości, warunki wcześniej. nie każdy jest gotowy mentalnie. in vitro powinno być refundowane. nie dla każdej pary dziecko po 40 to fanaberia. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 10.10.09, 11:28 > a nie boisz sie, ze mozesz nie zdążyc, albo, ze te swoje zarobione pieniądze > bedziesz musiała wydac na invitro i leczenie nieplodnosci? pilnuj lepiej wlasnego tylka i wlasnych pieniedzy. ale jesli tak cie to interesuje, to nie, nie boje sie. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 18:14 tabakierka2 napisała: > lola211 napisała: > > > Są, sa.Dobra praca od razu po studiach i zarabiasz w miesiacu tyle > > ile inni w poł roku. > > po studiach ścisłych, takich jak informatyka pewnie tak, ale mimo to > nie znam zbyt wiele osób, które zarabiają wspólnie z parą 10tys. > Większość moich znajomych ze studiów nie zarabia więcej niż 1.5tys. > + mniej więcej tyle samo para. nie uwierzę, że rodzina 2+1 w dużym miescie, bez mieszkania (kredyt) wyżyje za 3000pln, podczas, gdy sam kredyt to zwykle min.1500. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 07:23 anyx27 napisała: > tabakierka2 napisała: > > > > po studiach ścisłych, takich jak informatyka pewnie tak, ale mimo to > > nie znam zbyt wiele osób, które zarabiają wspólnie z parą 10tys. > > Większość moich znajomych ze studiów nie zarabia więcej niż 1.5tys. > > + mniej więcej tyle samo para. > > nie uwierzę, że rodzina 2+1 w dużym miescie, bez mieszkania (kredyt) wyżyje za > 3000pln, podczas, gdy sam kredyt to zwykle min.1500. a gdzieś pisałam o kredycie? albo o rodzinie 2+1??? Pisałam o parze, która łącznie ma 3tys. Skąd wzięłaś +1? niektórzy mieszkają z rodzicami. W to, że rodzina 3 osobowa z kredytem i pensją 3tys. wyżyje też trudno mi uwierzyć, ale ja nie pisałam o takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:24 tabakierka2 napisała: > a gdzieś pisałam o kredycie? albo o rodzinie 2+1??? > Pisałam o parze, która łącznie ma 3tys. Skąd wzięłaś +1? > niektórzy mieszkają z rodzicami. > W to, że rodzina 3 osobowa z kredytem i pensją 3tys. wyżyje też > trudno mi uwierzyć, ale ja nie pisałam o takiej sytuacji. a nie, to inna sprawa, jak ktos pasożytuje na rodzicach, to 3000 na pewno wystarcza Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:28 anyx27 napisała: > a nie, to inna sprawa, jak ktos pasożytuje na rodzicach, to 3000 na pewno > wystarcza dlaczego pasożytuje? a starsi rodzice mieszkający u swoich dzieci też na nich pasożytują? Dlaczego krytykujesz czyjś pomysł na życie? jeśli rodzicom i dzieciom pasuje taki układ wspólnego mieszkania ( i być może młodzi sie dokładają do wydatków tak, że ostatecznie układ jest korzystny dla obu stron), to co ktokolwiek ma do gadania? Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:37 tabakierka2 napisała: > anyx27 napisała: > > > > > a nie, to inna sprawa, jak ktos pasożytuje na rodzicach, to 3000 > na pewno > > wystarcza > > > dlaczego pasożytuje? > a starsi rodzice mieszkający u swoich dzieci też na nich pasożytują? > Dlaczego krytykujesz czyjś pomysł na życie? jeśli rodzicom i > dzieciom pasuje taki układ wspólnego mieszkania ( i być może młodzi > sie dokładają do wydatków tak, że ostatecznie układ jest korzystny > dla obu stron), to co ktokolwiek ma do gadania? jasne, ze nikomu nic do tego, tylko wtedy porównywanie takich osób, to normalnie, czyli samodzielnie funkcjonujących ludzi i pisanie, ze 3000 wystarcza na wszytsko, jest bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: P.S. 10.10.09, 11:09 > nie uwierzę, że rodzina 2+1 w dużym miescie, bez mieszkania (kredyt) wyżyje za > 3000pln, podczas, gdy sam kredyt to zwykle min.1500. wyżyje. bez fajerwerków, przyjemności, w stresie, z kalkulatorem w ręku, ale wyżyje. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: P.S. 08.10.09, 10:43 gaskama napisała: > I nie wiem, po co takie krygowanie się "to ja z patologicznej > rodziny jestem". Uwielbiam też to polskie myślenie o ludziach > zamożnych: > 1. ukradli > 2. pewnie i tak nie są szczęśliw > 3. co im to da, jak im dziecko zachoruje. > Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było > dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze. Kto pisał, że ukradli? Jesteś w błędzie nie myślę żle o zamożnych ludziach i nie cierpię na obsesyjną podejrzliwość co do legalności ich zarobków. I nie kryguję się. Tak twierdzi Autor cytowanej wypowiedzi. Ja się tylko głęboko zdziwiłam, więc nie czuj się atakowana. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 10:43 gaskama napisała: > I nie wiem, po co takie krygowanie się "to ja z patologicznej > rodziny jestem". Uwielbiam też to polskie myślenie o ludziach > zamożnych: > 1. ukradli > 2. pewnie i tak nie są szczęśliw > 3. co im to da, jak im dziecko zachoruje. > Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było > dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze. zgadzam sie z tobą. my zaczynalismy od zera, nie mamy bogatych rodziców. na wszystko zarabiamy sami. wczesniej mieszkalismy u mojej mamy, nie mielismy nic, dochody minimalne (nauczycielka i policjant...), ale wzielismy sie do roboty, wystarczyły dobre chęci i pomysły i po dwóch latach mamy auto, mieszkanie, jeszcze wynajete, ale niedługo własne 3pok, prawie 70mq, z ogródkiem )) nie odmawiamy sobie niczego, oczywiscie w granicach rozsadku. mielismy mozliwosc wysłania dziecka do prywatnego przedszkola, jesli coś mi sie spodoba, to to kupuję 9głownie ciuchy), nie zastanawiając się, czy aby przypadkiem nie zabraknie do przysłowiowego pierwszego. Dzieki zarabkom takim , a nie innym, kiedy zachorowałam, moglam sie leczyc. lecze sie od 2 lat, miesiecznie wydaję 1000-1500pln na leki. i własnie ten komfort, poczucie bezpieczenstwa dają mi pieniadze. same w sobie nie sprawiaja, ze jestem szczesliwsza, ale dzieki nim czuję się bezpieczniej, nie jestem pod zadna presja, nie zyje w strachu, czy wystarczy na podstawowe potrzeby. Bardzo długo nie miałam nic i tez byłam szczesliwa, ale komfort zycia jets nieporównywalny. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 10:51 Masz rację szczeście nie zależy od kasy,ale komfort zycia jest nieporównywalny. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: P.S. 08.10.09, 12:44 gaskama napisała: > Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było > dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze. Średnia płaca w Polsce to ok. 3300 zł. Brutto! Nawet jeśli tyle zarabiają wszystkie te 3 osoby w rodzinie, to nie wychodzi 10.000, czyli że te 10.000 to nie są "dość przeciętne pieniądze". A to, że Twoi znajomi zarabiają więcej, to żaden argument. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 08.10.09, 13:07 > Średnia płaca w Polsce to ok. 3300 zł. Brutto! hehe, ale na forum to będzie pewnie z 7 tys. netto, bo już np. za 5 tys. netto doprawdy NIE DA SIĘ żyć, można tylko wegetować; zaraz parę osób Ci to udowodni Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: P.S. 08.10.09, 13:38 Oczywiście. Ludziom brak perspektywy, jakoś nie mogą wyjrzeć spoza swojego portfela i 10.000 na 3 osoby wydaje im się "dość przeciętnymi pieniędzmi". Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: P.S. 08.10.09, 13:58 > Ludziom brak perspektywy ....słuszna uwaga- im komuś bardziej sie powiodło tym z większa niechęcią pisze czy mówi o tych, którym powiodło się mniej, są biedni, niezaradni itp. Im bardziej sam chce zabłysnąć tym większy musi stworzyć dystans między sobą a biedniejszymi, który w tym wydaniu forumowych wynosi(aż) 10 koła Zero poczucia realności( bo ona i jej znajomi to.....- jakby świat ograniczał się do niej i jej znajomych) zero skromności, mnóstwo nadęcia i protekcjonalizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: P.S. 08.10.09, 13:48 Ja nie wiem nawet czy mnie to bardziej śmieszy czy oburza. W kraju, w którym ludzie zyją za 2 koła z gromadą dzieci, pisanie, że 10 tys, to przeciętna kwota przy jednym dziecku, jest zwyczajną bufonadą. No oczywiście, zaraz napisze jedna z drugą, że ma kredyt- ja tez mam, mam rachunki, bieżące potrzeby i duuuuuuuuuuuuużo mniej niz 10 koła. Żyję, ale jak widać poniżej przeciętnej Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 14:04 kali_pso napisała: > Żyję, ale jak widać poniżej przeciętnej my z mężolem żyjemy o połowę niżej niż przeciętna ale może dla bezdzietnych inne normy 'normalności' są Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 18:12 ally napisała: > > Średnia płaca w Polsce to ok. 3300 zł. Brutto! > > hehe, ale na forum to będzie pewnie z 7 tys. netto, bo już np. za 5 tys. netto > doprawdy NIE DA SIĘ żyć, można tylko wegetować; zaraz parę osób Ci to udowodni > tylko,z eteraz rzadko kto pracuje tylko na jeden etat i przynosi co miesiac te 2500pln. albo ma sie drugi etat, albo nadgodziny, albo swoją działalność. mój mąż na etacie, ja mam swoją firme i mąż mi pomaga, wiec tak, jakby pracował na 2 etaty. teraz takie czasy, że mało kto żyje tylko z jednej pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
mondovi Re: P.S. 09.10.09, 07:23 > tylko,z eteraz rzadko kto pracuje tylko na jeden etat i przynosi co miesiac te > 2500pln. albo ma sie drugi etat, albo nadgodziny, albo swoją działalność. > mój mąż na etacie, ja mam swoją firme i mąż mi pomaga, wiec tak, jakby pracował > na 2 etaty. teraz takie czasy, że mało kto żyje tylko z jednej pensji. nie wiem, których jest więcej - pracujących na dwa etaty, czy nie pracujących wcale, albo takich rodzin, gdzie pracuje jedna osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:22 mondovi napisała: > > tylko,z eteraz rzadko kto pracuje tylko na jeden etat i przynosi co miesi > ac te > > 2500pln. albo ma sie drugi etat, albo nadgodziny, albo swoją działalność. > > mój mąż na etacie, ja mam swoją firme i mąż mi pomaga, wiec tak, jakby pr > acował > > na 2 etaty. teraz takie czasy, że mało kto żyje tylko z jednej pensji. > > nie wiem, których jest więcej - pracujących na dwa etaty, czy nie pracujących > wcale, albo takich rodzin, gdzie pracuje jedna osoba. mówie o rodzinach, w których ludziom chce się pracowac, a nie o leniach. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:24 anyx27 napisała: > mówie o rodzinach, w których ludziom chce się pracowac, a nie o leniach. czasem ludziom chce się pracować, ale pracy brak Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:34 tabakierka2 napisała: > anyx27 napisała: > > > > mówie o rodzinach, w których ludziom chce się pracowac, a nie o > leniach. > > czasem ludziom chce się pracować, ale pracy brak jasne, kazda wymowka jest dobra. albo wymagania za wysokie. nie wiem, gdzie mieszkasz, ale nie wierze w te bajki o tym, ze nie mozna pracy znalezc. moze nie zawsze wymarzoną, ale na pewno pracę. jest chocby tyle sklepów, marketów, potrzebne osoby do sprzatania, do pilnowania dzieci. poza tym mozna zawsze zalozyc swoj biznes, gdzie nie potrzeba wcale duzych pieniedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: P.S. 08.10.09, 13:41 To ja ci jeszcze inaczej powiem- ktoś, kto mówi lub pisze, że 10 tys. to mało, przeciętnie lub rodzina taka klepie biedę jest dla mnie tak samo powazny jak ten co pisze :" Mój mąż mnie nigdy nie zdradzi". Trzeba kompletnie nie znac realiów zycia, żeby wypisywać bzdury tego typu. Czy wy zyjecie na tym samym świecie co ja? Cholera ja nie znam ludzi, którzy mają 10 tys i twierdzą, że to mało. Znam takich, którzy tyle mają i żyją w luksusach i nawet mają dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: P.S. 08.10.09, 13:46 kali_pso napisała: > Cholera > ja nie znam ludzi, którzy mają 10 tys i twierdzą, że to mało. Znam > takich, którzy tyle mają i żyją w luksusach i nawet mają dzieci I mówią o sobie "Jesteśmy hardkorem" Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: P.S. 08.10.09, 14:03 kali_pso napisała: "Czy wy zyjecie na tym samym świecie co ja?" Też się nad tym zastanawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: P.S. 08.10.09, 16:32 > którzy mają 10 tys i twierdzą, że to mało. Znam > takich, którzy tyle mają i żyją w luksusach i nawet mają dzieci Dzieci to się robi jak ma się 20 tysiaków na miesiąc Inaczej jesteś nieodpowiedzialna Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: P.S. 08.10.09, 17:10 nie wiem dlaczego sie tak napinacie ze ktos czuje sie szczesliwy jak ma 10 tysiecy moze akurat tyle potrzebuje macie mniej jestescie szczesliwe no to super tylko pozazdroscic wszytko odnosi sie do subiektywnej oceny i nie ma sie tu z czego wysmiewac Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: P.S. 08.10.09, 17:42 Tu nie chodzi o kwotę, ale o ideę zaleznosci poczucia szczęścia od dochodow. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: P.S. 09.10.09, 12:49 Jednak jakas zaleznosc statystycznie rzecz biorac jest.Im kto ma wiecej pieniedzy tym najczesciej wieksza odczuwa z zycia satysfakcje- pewnie dlatego, ze wraz ze wzrostem zarobkow czlowiek czuje sie bardziej doceniony, ma wieksze mozliwosci korzystania z zycia.Ma wiekszy wybor, w mniejszym stopniu jest ograniczony jesli chodzi o zaspokojenie potrzeb.Pewnie, ze to kwestia indywidualna i sa jednostki zadowalajace sie minimum, jednak najczesciej jest tak, ze niskie dochody rodza frustracje, a to przeklada sie ocene swojego zycia pod katem bycia szczesliwym. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 lola 09.10.09, 14:20 a mnie się wydaje (obserwacje), że najszczęśliwsi są ci, co mają średnio, tzn. tyle, że nie muszą się o finanse martwic. Raczej bym tu widziała zależność w kształcie odwróconej litery U - skrajności są najmniej szzcęśliwe - życie w skrajnej biedzie - wiadomo, ale też skrajnie wysokie zarobki (tu pewnie pojawia się obawa o kradzież, porwanie dla okupu - nie mówię o 10.tys miesiecznie, raczej o 50tys. i więcej). Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: P.S. 08.10.09, 17:57 jamesonwhiskey napisał: > nie wiem dlaczego sie tak napinacie ze ktos czuje sie szczesliwy jak ma 10 > tysiecy moze akurat tyle potrzebuje > macie mniej jestescie szczesliwe no to super tylko pozazdroscic > wszytko odnosi sie do subiektywnej oceny i nie ma sie tu z czego wysmiewac Nie napinam się z tego powodu, że ktoś się czuje szczęśliwy gdy ma 10 tys, tylko z tego co sądzi o tych którzy mają mniej. Cały czas jest to dla Ciebie niezrozumiałe? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: P.S. 08.10.09, 17:39 Gdyby wszyscy tak postepowali, to kto by sprzątal? Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: P.S. 08.10.09, 17:58 Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys netto zarabia może 8 % społeczeństwa. Ci, co piszą, że oni żyją w biedzie, mają coś z deklem, żyją niespełnionymi marzeniami albo chcą się popisać. Forum wszystko przyjmie. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 18:20 ledzeppelin3 napisała: > Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys netto zarabia > może 8 % społeczeństwa. to chyba dane sprzed 10lat... Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: P.S. 08.10.09, 19:08 anyx27 napisała: > ledzeppelin3 napisała: > > Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys > > netto zarabia > > może 8 % społeczeństwa. > > to chyba dane sprzed 10lat... Chyba tak, bo z tego roku dane są o kilkaset zł wyższe www.gazetaprawna.pl/wskazniki/wynagrodzenia Dlatego pisałam o 3300zł. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: P.S. 08.10.09, 20:20 anyx27 napisała: > ledzeppelin3 napisała: > > Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys netto zara > bia > > może 8 % społeczeństwa. > > to chyba dane sprzed 10lat... Anyx oglądasz czasem wiadomości, programy publicystyczne, czytasz gazety, czy żyjesz w świecie do którego nie docierają takie "nieciekawe" informacje? Totalne oderwanie od rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 21:03 lillaj napisała: > anyx27 napisała: > > > ledzeppelin3 napisała: > > > Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys nett > o zara > > bia > > > może 8 % społeczeństwa. > > > > to chyba dane sprzed 10lat... > > Anyx oglądasz czasem wiadomości, programy publicystyczne, czytasz gazety, czy > żyjesz w świecie do którego nie docierają takie "nieciekawe" informacje? Totaln > e > oderwanie od rzeczywistości. przeciez koleaznka , która pisała ponizej, podała link do danych z sierpnia. to raczej nie ja jestem oderwana od rzeczywistości. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: P.S. 08.10.09, 20:54 Tu masz artykuł z 2008 roku, ilu Polaków jest zaineresowanych III filarem i na niego odkłada Przejrzyj na oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 21:04 ledzeppelin3 napisała: > Tu masz artykuł z 2008 roku, ilu Polaków jest zaineresowanych III filarem i na > niego odkłada > Przejrzyj na oczy. i to jest wyznacznik dobrych zarobków? nigdy nie dam sie sfrajerować na III filar. wolę inne inwestycje. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 21:16 mam znajomych, którzy zarabiają po 1500pln, ale oni mieszkają w małym miasteczku i im to wystarcza, ale wiekszość znajomych w moim miescie (Wro) ma dochody duzo powyzej 5000pln. Mozna przezyc za mniej, owszem, ale to zalezy od potrzeb. Gdy my nie zarabialismy tyle, zeby wystarczalo na wszystko, to zajelismy sie czyms innym. jednym wystarczają 2000 i wegetują jakoś, a inni potrzebuja więcej, bo np. nie maja mieszkania i wynajmują, albo spłacają kredyt, bo np. chcą mieć lepszy samochód, albo mają chore dziecko i potrzebują kasę na leki. Ja mam to szczescie, ze nie mam określonych maksymalnych zarobków i jesli potrzebuję wiecej kasy w danym miesiacu, to pracuję wiecej i wiecej zarabiam. Robię badania medyczne, zarobek mam od kazdego pacjenta. zazwyczaj pracuję 20h tygodniowo, a jak mi się chce i mam pilną potrzebę to pracuję więcej. wiekszość znajomych nie poprzestaje na jednym zajęciu, wielu zakłada swoje firmy, byle zarabiac na swoje potrzeby. jesli komus sie nie chce , jest zadowolony z tego, co ma to ok, ale nie rozumiem tej ukrytej zawisci, czy tez narzekania albo próby udowadniania, że większość to jednak zarabia 1500pln. moze wiekszośc w jakiejs dziurze zabitej dechami, ale nie wiekszosc osób ok. 30-40 roku zycia, w duzym miescie. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: P.S. 08.10.09, 20:58 Cherie, 3300 brutto to niecałe 2400 zł na rękę. Bez szału, powiedziałabym. I tak zarabia mnóstwo ludzi, tak, również tych wykształconych. Zejdź na ziemię. Odpowiedz Link Zgłoś
ally Re: P.S. 09.10.09, 12:14 > Cherie, 3300 brutto to niecałe 2400 zł na rękę. Bez szału, > powiedziałabym. I tak zarabia mnóstwo ludzi, tak, również tych > wykształconych. a większość zarabia mniej, bo to jest średnia arytmetyczna, a nie dominanta czy mediana. Odpowiedz Link Zgłoś