Dodaj do ulubionych

Kasa a dzieci - głos w dyskusji

07.10.09, 16:12

Głos w dyskusji: "Ile trzeba zarabiać...."
https://forum.gazeta.pl/forum/w,23,101110318,101250979,Re_Ile_trzeba_zarabiac_aby_cieszyc_sie_zyciem_.html?wv.x=2

Normalnie załamałam się. Moje dziecko pochodzi z patologicznej rodzinysmile
Obserwuj wątek
    • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 16:30
      No jeśli komuś trzeba co najmniej 10000zł , żeby móc cieszyć się
      życiem, to ja współczuję.
      • jamesonwhiskey Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:02

        > No jeśli komuś trzeba co najmniej 10000zł , żeby móc cieszyć się
        > życiem, to ja współczuję.

        mysle ze niepotrzebnie
        jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodowa do
        tesciow
        ewentualnie woli jezdzic samochodem niz pks'em to mysle ze ma do tego prawo i
        zadne wspolczucie mu niepotrzebne

        raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa
        zasluguja na wspolczucie
        • yenna_m Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:27
          > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa
          > zasluguja na wspolczucie


          niekoniecznie
          ilosc metrow kwadratowych i stan finansow (oczywiscie pod warunkiem, ze tych
          pieniedzy starcza na zycie) nie przeklada sie zupelnie na jakosc zycia (w
          sensie: odczuwanie szczescia)

          mysle, ze rowniez na wspolczucie zasluguja ludzie slepo goniacy za pieniedzmi,
          kosztem relacji z najblizszymi, z dziecmi. Czasem ten 300-metrowy dom ma sie po
          to, zeby w nim tylko spac, a rodzine oglada sie już spiącą (bo takie są koszty
          zarabiania sporych pieniedzy - nie czarujmy sie, forsy nie dostaje sie za
          darmo). A trumna niestety - nie ma kieszeni...
          • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:18
            yenna, czasem sytuacje ktore opisujesz nie doswiadczylas.
            Wspolczuje tez osobom z dwojka dzieci i psem, czy bez psa to malo
            miejsca. Mialam jeszcze mniej miejsca i zylam w skrajnej biedzie,
            tzn stareczylo mi tylko na oplaty i zycie skromne. Zylismy tylko z
            pensji meza. Zaczelismy gonic za pieniedzmi, bo rodszina wypedzala,
            podnosili czynsz.Nie stac nas bylo mieszkac u rodziny. Stac nas bylo
            kupic mieszkanie na kredyt. Ale gonilismy za pieniedzmi, bo zycie
            zmuszalo, nikt nie chcial tak zyc.
            Teraz mam salon z kuchnia wlasnie te 30m2 i uwazam ze to naprawde
            minimum socjalne dla 3 osob, nie mowic 4 czy jeszcze psa.
            Powiem Ci ze zycie za 10 ty\s wcale nie jest na wysokim poziomie.
            Zalezy to od wielu czynnikow. Jakbym mieszkala u tesciow na wsi,
            wystareczylaby mi pensja 1500, jedna na 3 osoby, aby bylo na skromne
            jedzenie, jakies kino, czy wyjscie z raz, czy dwa i na paliwo.
            W przypadku moim musze zaplacic kredyt mieszkaniowy, czynsz, i inne
            oplaty miastowe to jakies 4 tys. Moglabytm nie gonic za pieniedzmi
            na wsi, bo pewnie bylabym na bezrbociu. A we miescie jest innny
            standard.
            Zylam ubogo i nie chce wiecej!!!! A gonienie nie znaczy zarabianbie
            kokosow. czasem pracuje sie za male pieniadze cale dnie. Zalezy kto
            ma jaka prace, naprawde.
            Uwazam ze jak ludzie nie maja zobowiazan to malo wydaja. Same oplaty
            to naprawde sporo kosztow miesiecznych.
            • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:20
              chcialam dodac ze mam sam salon 30m2, plus 70 m2 pozostalej czesci
              mieszkania. Nie sam salon.
              • yenna_m Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 16:14
                nie wiem, czy nie doswiadczylam tongue_out
                1. nie pochodzimy oboje z mezem z zamoznych rodzin i generalnie pierwsze 7 lat
                malzenstwa przebiedowalismy po akademikach i hotelach asystenta
                2. tania mielonka i boczek rolowany, jak rowniez zakupy w Biedronce byly na
                porzadku dziennym

                Potem, jak finansowo sie poprawilo - w moim mieszkaniu na jakies 2 lata zrobil
                sie sped rodzinny (bo tak wyszlo)
                ja, maz, 2 dzieci, 2 koty, pies (bokser) i moja studiujaca siostra
                mieszkanie ma 54 metry i 3 pokoje z kuchnia otwarta na salon wink

                i powiem Ci, ze niedawno specjalnie zrezygonowalam z pracy za dobrą kasę. No
                mialabym dom - niemaly i piekny. Miałabym (liczac meza pensje) juz jakies
                przyzwoite pieniadze, na pewno powyzej 10 tys netto.

                jednej rzeczy nie mialabym - zycia rodzinnego. Nikt by nie mial. A w tym domu
                spalibysmy tylko, opedzajac sie (bo zmeczeni) od domagajacych sie uwagi dzieci.
                I wiesz, ze moze dzieci uwazaja, ze okres, gdy b. ostro oboje pracowalismy, to
                byla totalna tragedia i dlan nich koszmar, ktorego nie chca powtarzac?

                kwestia: byc albo miec

                kazdy ma inne priorytety zyciowe

                ale na co mnie ta kasa, jesli dzieci zeszlyby na zla droge i i tak nie byloby
                komu tego wszystkiego zostawic? a trumna i tak nie ma kieszeni...

                oczywiscie to byl moj swiadomy wybor zyciowy.
                nie kazdy musi miec takie jak ja priorytety
                • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 17:22
                  yenna mając powyzej 10 tys netto, balabym sie miec dom niemaly, piekny
                  jak napisalas. Nie wiesz chyba ile kosztuje utrzymanie, nie masz pojęcia.
                  Ja wiem ile kosztuja podaki, i inne, ogrzewanie, utrzymanie - zeby byl
                  piękny. o mieszkaniu i balkonie mozna mowic przy takiej kwocie.
                  • yenna_m Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 18:11
                    ja1ja1 nie naciagaj mnie na wyznania finansowe, bo i tak sie nie przyznam smile

                    powiem krotko: mialabym smile bo dom prawie kupilam zanim z pracy zrezygnowalam smile

                    tyle, ze dla mnie nie jest wazne miec
                    na cholere mi ten dom, jesli musialabym zazynac sie, zeby zarobic na ten dom i
                    zapierniczac jak maly osiolek? (nie czarujmy sie, za darmo sie nie zarabia
                    pieniedzy, generalnie jesli zarabia sie sporo to bardzo czesto kosztem czasu
                    spedzonego z rodzina - za darmo nikt w tym kraju nie placi).

                    wazne dla mnie jest bycie szczesliwa, bo zycie krotkie i generalnie do trumny i
                    tak wszystkiego nie zabiore
                    powiedzmy, ze takie podejscie wynika z moich doswiadczen zyciowych (o ktorych
                    niekoniecznie chce tutaj pisac)
              • elan-o100 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 12:41
                ja1ja1 napisała:

                > chcialam dodac ze mam sam salon 30m2, plus 70 m2 pozostalej czesci
                > mieszkania. Nie sam salon.


                no tak kupuje sie 100 m2 na kredyt i potem kobita placze ze wychodzi z domu rano a wraca o 20.
                a dziecko widzi podczas dojazdow i kiedy spi.
                oj ludzie, ludzie.....
                • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 13:49
                  elan-o100 napisała:

                  > ja1ja1 napisała:
                  >
                  > > chcialam dodac ze mam sam salon 30m2, plus 70 m2 pozostalej
                  czesci
                  > > mieszkania. Nie sam salon.
                  >
                  >
                  > no tak kupuje sie 100 m2 na kredyt i potem kobita placze ze
                  wychodzi z domu ran
                  > o a wraca o 20.
                  > a dziecko widzi podczas dojazdow i kiedy spi.
                  > oj ludzie, ludzie.....


                  z tego co chyba wiesz, to kredyt splaca się latami, no nie?
                  Wiec dziwne to by było zebym sobie na kredytkupiła kawalerkę albo
                  jakies ciasne 2 pokoje. Jak sie kupuje to przynajmniej jakies
                  warunki do życia.
                  • elan-o100 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 20:55
                    ja1ja1 napisała:

                    > elan-o100 napisała:
                    >
                    > > ja1ja1 napisała:
                    > >
                    > > > chcialam dodac ze mam sam salon 30m2, plus 70 m2 pozostalej
                    > czesci
                    > > > mieszkania. Nie sam salon.
                    > >
                    > >
                    > > no tak kupuje sie 100 m2 na kredyt i potem kobita placze ze
                    > wychodzi z domu ran
                    > > o a wraca o 20.
                    > > a dziecko widzi podczas dojazdow i kiedy spi.
                    > > oj ludzie, ludzie.....
                    >
                    >
                    > z tego co chyba wiesz, to kredyt splaca się latami, no nie?
                    > Wiec dziwne to by było zebym sobie na kredytkupiła kawalerkę albo
                    > jakies ciasne 2 pokoje. Jak sie kupuje to przynajmniej jakies
                    > warunki do życia.

                    no tak, oczywiscie jak kupowac to od razu 100 m2 zeby kazdy zazdraszczal wink a potem sie zazynac zeby raty splacac (facet pracujacy 7 dni w tygodniu!!!!)- swietne big_grin, widocznie Ci to odpowiada, choc w Twoim watku o braku czasu jakos tego zadowolenia z zycia nie widac smile
            • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 12:49
              Wiesz co, jakbym mieszkała na 30m2, to bym jednak kupowała wino za
              100zł niż za 200zł, a te oszczędzone 400zł miesięcznie odkładała na
              większe lokum.

              A skrajnej biedy to Ty nie poznałaś, nie szafuj tymi słowami.
              • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 12:51
                A nie, już doczytałam w kolejnej wypowiedzi, ok.
        • kropkacom Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:32
          > mysle ze niepotrzebnie
          > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodowa do
          > tesciow

          Ja rozumiem że brak pieniędzy budzi frustracje ale z drugiej strony uzależnianie
          szczęścia od jakiś tam konkretnych sum na koncie też nie bardzo. Bo jak zwolnią
          i nie znajdzie pracy za te 10 000zł to będzie żył w permanentnym nieszczęściu?
          Phi, to nie zazdroszczę. tongue_out
          • mim288 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:49
            Gdzieś jest ten złoty środek. Na 30 z dzieckiem, albo dziećmi (jeśli dziecko
            nie jest niemowlakiem), z finansowym "nożem na gardle", na granicy wyp
            lacalności pewnie dość trudno być szczęśliwym - nie będzie się patologią, ale
            szczęśliwym też nie do końca łatwo. Przyjemniej jednak żyje się na pewnym
            finansowym luzie, pod warunkiem wszakże że ten luz nie jest kosztem
            zacharowywania się permanentnie na śmierć, tylko osiągalny przy normalnym (nawet
            sporym ale w granicach normy) zaangażowaniu w pracę..
            • mama_fasolki Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 19:51
              Mnie się wydaje, że o to właśnie chodzi - szczęście (czy może raczej radość
              życia, bo szczęście to pojęcie głębszewink) łatwiej osiągnąć mając pewien
              "finansowy luz" dający jakieś tam poczucie bezpieczeństwa i spokojną głowę.Rzecz
              jasna ów "finansowy luz" dla każdego oznacza co innego, dlatego wszelkie
              dyskusje typu "ile trzeba zarabiać, żeby być szczęśliwym" są raczej bez sensusmile
        • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 18:56
          jamesonwhiskey napisał:

          > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa
          > zasluguja na wspolczucie

          Z teściową może nie, ale z dwójką dzieci i psem czemu nie?
          Różne są upodobania jedni wolą wypasioną wycieczkę i tylko tak wyobrażają sobie
          udane wakacje, a inni wolą zapadniętą dziurę na Mazurach z dwójką dzieci i psem.
          Poza tym głównie chodziło o stwierdzenie, że rodzina, która nie osiąga dochodu w
          wysokości 10 000 zł miesięcznie to patologia. Wokół mnie sama patologiasmile
          • nangaparbat3 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 19:15
            Mnie się zdaje, że brak forsy moze zaburzyc poczucie bezpieczeństwa i wtedy
            trudno cieszyc sie zyciem.
            Jednocześnie jednak zadna, ale to żadna suma nie zapewni radosci zycia komus,
            kto nie jest do jej odczuwania zdolny (obawiam się, ze o wiele więcej osob, niz
            mogloby się wydawac). Szczęścia mu nie da - ale troche zagluszy smutek, to na pewno.

            Chyba jakos tak ktos powiedzial: pieniadze nie dają szczęścia, ale pozwalają
            przyjemnie przeżyc nieszczęście.
          • jamesonwhiskey Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 19:23
            > Poza tym głównie chodziło o stwierdzenie, że rodzina, która nie osiąga dochodu
            > w
            > wysokości 10 000 zł miesięcznie to patologia. Wokół mnie sama patologiasmile

            nie chce tu wchodzic w tematy co autor mial na mysli piszac to,
            jednak gdy nie masz zeby dziecku dac na wycieczke szkolna ,
            nie ma na kompa , wyjscie do kina , kregle , gokarty
            czujesz sie szczesliwa

            ja wiem ze mozna robic origami z gazet w gronie rodzinnym przy swiecach , lub
            pojsc na spacer do parku porzucac chleb labedziom
            jednak ciezko cos ciekawego robic bez pieniedzy a substytuty nie oszukujmy sie
            alemoga sie znudzic po jakims czasie

            > Z teściową może nie, ale z dwójką dzieci i psem czemu nie?

            nie no pewnie , szczegolnie gdy sa w wieku nastoletnim i jakos
            tak chec na siedzenie mamusi na kolanach im mija i raczej chcialyby swojego
            pokoju i troche prywatnosci
            • nangaparbat3 :) 07.10.09, 20:03
              > ja wiem ze mozna robic origami z gazet w gronie rodzinnym przy swiecach , lub
              > pojsc na spacer do parku porzucac chleb labedziom
              > jednak ciezko cos ciekawego robic bez pieniedzy a substytuty nie oszukujmy sie
              > alemoga sie znudzic po jakims czasie



              Widzisz, James, cały dowcip w tym, ze komp, kino, kręgle i gokarty są tak
              naprawdę substytutem wspolnego robienia origami czy karmienia labedzi w parku
              resztkami suchego chleba.
              Klopot jednak w tym, ze tę wiedze najczęściej osiąga się dopiero po jakimś czasie smile
              • lillaj Re: :) 07.10.09, 20:20
                nangaparbat3 napisała:

                > Widzisz, James, cały dowcip w tym, ze komp, kino, kręgle i gokarty są tak
                > naprawdę substytutem wspolnego robienia origami czy karmienia labedzi w parku
                > resztkami suchego chleba.
                > Klopot jednak w tym, ze tę wiedze najczęściej osiąga się dopiero po jakimś czas
                > ie smile
                Zgadzam sięsmile I wydaje mi się, że gość, który to pisał nawet mając 10 tys. nie
                będzie się cieszył życiem. Zawsze można mieć przecież 50 tys. A gdy proste
                przyjemności nie cieszą, gdy dziecku proponuje się komórę i fajny ciuch zamiast
                bliskości to nie widzę szans na fajne życie.
                • lola211 Re: :) 08.10.09, 13:18
                  A gdy proste
                  > przyjemności nie cieszą, gdy dziecku proponuje się komórę i fajny
                  ciuch zamiast
                  > bliskości to nie widzę szans na fajne życie.

                  Dlaczego zamiast?

                  Mozna i wypasiona komórke i wiele milosci, czulosci, czasu.
                  Da sie.
                  • lillaj Re: :) 08.10.09, 13:42
                    lola211 napisała:

                    > A gdy proste
                    > > przyjemności nie cieszą, gdy dziecku proponuje się komórę i fajny
                    > ciuch zamiast
                    > > bliskości to nie widzę szans na fajne życie.
                    >
                    > Dlaczego zamiast?
                    >
                    > Mozna i wypasiona komórke i wiele milosci, czulosci, czasu.
                    > Da sie.

                    Wyrwałaś zdanie z kontekstu. Przeczytaj co napisał koleś, którego cytuję, a
                    zrozumiesz o czym piszę. Pewnie, ze się da. Jedno nie wyklucza drugiego. Ale wg
                    gościa, który to napisał komóra i fajny ciuch jest podstawą oraz zarobki powyżej
                    10 tys wzwyż. Gdy ma się mniej nie należy decydować się na dziecko, bo skończy
                    puszczając się w galerii handlowej. Nie widzisz w tym nic dziwnego? Chyba
                    inaczej rozumiemy słowo patologia.
                    • lillaj Re: :) 08.10.09, 13:59
                      "oraz zarobki powyżej 10 tys wzwyż".
                      miało być powyżej 10 tys.smile
                    • lola211 Re: :) 08.10.09, 15:58
                      Ja takich opinii nie biore powaznie i mnie to nie rusza.
                      Natomiast dosc czesto przy okazji dyskusji o zarobkach pojawia sie
                      argument, ze dzieci z dobrze sytuowanych domow sa zaniedbywane
                      emocjonalnie- jakby to byla jakas prawidłowosc.
                      • nangaparbat3 Re: :) 08.10.09, 16:12
                        Jest to prawidlowośc o tyle, ze dzieci w wiekszości są zaniedbywane
                        emocjonalnie, niezaleznie od dochodow rodziców.
                        Do tego: dzieci z biednych rodzin, mieszkajace w małych mieszkaniach, silą
                        rzeczy kontaktuja sie z innymi osobami, bo nie ma wyjscia. W wielkim domu, gdzie
                        kazdy ma wlasny pokoj z wlasnym komputerem, trzeba sie specjalnie starac o
                        najzwyklejszy kontakt.
            • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 20:13
              jamesonwhiskey napisał:

              > ja wiem ze mozna robic origami z gazet w gronie rodzinnym przy swiecach , lub
              > pojsc na spacer do parku porzucac chleb labedziom
              > jednak ciezko cos ciekawego robic bez pieniedzy a substytuty nie oszukujmy sie
              > alemoga sie znudzic po jakims czasie
              >

              Ale w jakim celu popadasz w takie skrajności? Nie mamy 10 tys miesięcznie, ale
              też nie klepiemy biedy. Jeździmy na wakacje, kupujemy książki, chodzimy do kina,
              dziecko ma wszystko o czym marzy, mamy także kompasmile, który swoją drogą dzisiaj
              strasznym luksusem nie jest . Czy jesteśmy patologiczną rodziną? Nie rozumiem
              twoich odniesień do mieszkania z teściami, małym metrażem, czy origami przy
              świecach - media także posiadamy i nawet płacimy rachunki, więc świece nam nie
              grożą, no chyba, że dla przyjemnoścismile
              Chciałam wiedzieć co Wy na to drogie mamy, czy nie mając 10 tys. miesięcznie
              niszczymy dziecku życie? Bo tak twierdzi Autor zalinkowanego posta.
              • echtom Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 21:30
                > mamy także kompasmile, który swoją drogą dzisiaj strasznym luksusem nie jest

                Nawet pan Szwak sprzedał źrebaki i dzieciom kompa kupił, a to przecież najbardziej patologiczna rodzina w całej Polsce tongue_out
            • sanna.i Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 11:32
              > jednak ciezko cos ciekawego robic bez pieniedzy a substytuty nie oszukujmy sie
              > alemoga sie znudzic po jakims czasie
              >

              Ludziom bez wyobraźni cieżko na pewno.Wychowywałam się w zwyczajnym, nie
              wypasionym domu. Nie było pieniędzy na drogie rozrywki, i o dziwo - nie
              potrzebowałam ich. Człowiek inteligentny się nie nudzi - głosi stare przysłowie.
              I to jest właśnie clue sprawy.
          • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:22
            lillaj napisała:

            > jamesonwhiskey napisał:
            >
            > > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa
            > > zasluguja na wspolczucie
            >
            > Z teściową może nie, ale z dwójką dzieci i psem czemu nie?
            > Różne są upodobania jedni wolą wypasioną wycieczkę i tylko tak
            wyobrażają sobie
            > udane wakacje, a inni wolą zapadniętą dziurę na Mazurach z dwójką
            dzieci i psem
            > .
            > Poza tym głównie chodziło o stwierdzenie, że rodzina, która nie
            osiąga dochodu
            > w
            > wysokości 10 000 zł miesięcznie to patologia. Wokół mnie sama
            patologiasmile


            skad Ty wiesz ile ludzie zrabiaja. Ludzie zarabiaja wiecej niz
            mowia. nikt sie nie chwali. Popatrz na samochody na swoim osiedlu,
            jakiej klasy jezdza. Ja kiedys tez tak myslalam. Ale jak popatrzylam
            jakimi samochodami ludzie jezdza to nie wierze jak ktos mowi ile
            zarabia.
            • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:35
              ja1ja1 napisała:
              > skad Ty wiesz ile ludzie zrabiaja. Ludzie zarabiaja wiecej niz
              > mowia. nikt sie nie chwali. Popatrz na samochody na swoim osiedlu,
              > jakiej klasy jezdza. Ja kiedys tez tak myslalam. Ale jak popatrzylam
              > jakimi samochodami ludzie jezdza to nie wierze jak ktos mowi ile
              > zarabia.

              Nie rozumiesz kobieto. Nie chodzi mi o bycie szczęśliwym, gdy żyje się na
              granicy nędzy, a o stwierdzenie, że rodzina, która ma mniej niż 10 tys. i
              decyduje się na dziecko to patologia.
              Nie zaglądam ludziom do portfela, ale mam znajomych i mniej więcej wiemy jak nam
              się powodzi. Mamy wyższe wykształcenie i pracę, ale wszyscy jesteśmy
              patologiąsmile. Nie mieszkam na nowoczesnym osiedlu zamkniętym dla obcych, tylko w
              starej kamienicy w centrum miasta może dlatego nie widuję zbyt wielu wypasionych
              fur wśród moich sąsiadów.
              • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:05
                lillaj, znasz poziom zycia znajomych?
                Moja przyjaciolka zarabia bardzo duzo, wiecej niz ja z mezem i
                wyobraz sobie ze nie stac ja na to co mnie. Zalezy jak kto rzadzi.
                Jeden powie ze obiad ugotuje za 50 zl a dugi za 20 zl o tym samym
                skladzie. wiesz co watpie ze Ci znajomi mowia ile wydaja codziennie
                i na co.
                • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:33
                  ja1ja1 napisała:

                  > lillaj, znasz poziom zycia znajomych?
                  > Moja przyjaciolka zarabia bardzo duzo, wiecej niz ja z mezem i
                  > wyobraz sobie ze nie stac ja na to co mnie. Zalezy jak kto rzadzi.
                  > Jeden powie ze obiad ugotuje za 50 zl a dugi za 20 zl o tym samym
                  > skladzie. wiesz co watpie ze Ci znajomi mowia ile wydaja codziennie
                  > i na co.

                  Wiem w jakich branżach pracują i na jakich stanowiskach. Spotykamy się często,
                  rozmawiamy. To wystarczy, nie musimy sobie pokazywać wyciągów bankowych, żeby
                  wiedzieć jak się nam powodzi.
          • crises Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:23
            > Z teściową może nie, ale z dwójką dzieci i psem czemu nie?

            Bo na 30m2 to ciężko się w dwie osoby mieszka. Każdy normalny
            człowiek o niezaburzonej potrzebie własnej przestrzeni wciśnięty na
            taki metraż z 3 innymi osobami szybko będzie miał ochotę pozostałych
            pozagryzać.
        • maminka.best Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 05:03
          jamesonwhiskey napisał:


          > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodowa do
          > tesciow
          > ewentualnie woli jezdzic samochodem niz pks'em

          a wg Ciebie do tego potrzebne jest 10 000???
          wg mnie można mieć miesięcznie tylko połowę z tej kwoty i żyć na poziomie, gdzie
          nie trzeba sobie i dzieciom wszystkiego odmawiać
          • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:33
            maminka.best napisała:

            > jamesonwhiskey napisał:
            >
            >
            > > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na
            dzialke ogrodo
            > wa do
            > > tesciow
            > > ewentualnie woli jezdzic samochodem niz pks'em
            >
            > a wg Ciebie do tego potrzebne jest 10 000???
            > wg mnie można mieć miesięcznie tylko połowę z tej kwoty i żyć na
            poziomie, gdzi
            > e
            > nie trzeba sobie i dzieciom wszystkiego odmawiać


            a myslalas ile wydaje sie na zakupy na jedzenie? To podstawa.
            Kupujac zakupy za 50 zl prawie nic nie kupisz. Ja wydaje
            przynajmniej te 70 zl dsziennie. Zobacz ile to wynosi mieisecznie,
            robie codziennie zakupy. My jemy duzo. Majac 5 tys nie wyrobilabym z
            samymi oplatami.Wiec tak jak pisalam wczesniej 5 tys zalezy komu
            starczy i na co. Zylam za 1000 zl i uwazam ze to byla patologia nie
            na wlasne zyczenie. Ale zyjac w takich warunkach jak zylam za 5 tys
            to bylby luksus. ale zyjac w takich warunkach jak obecnie 5 tys to
            nie byloby nawet na przetrwanie.
            • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:57
              70 zł dziennie na jedzenie?
              My wydajemy ok. 300 na tydzień (w hipermarkecie, więc nie tylko
              jedzenie tu wchodzi, ale tez uzywki, środki czystości, jakaś
              zabawka). Na 3 osoby dorosłe, 1 dziecko. I uważam, ze to sporo!
              Ale, jak piszesz, jecie dużo.
              • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:08
                mniemanologia napisała:

                > 70 zł dziennie na jedzenie?
                > My wydajemy ok. 300 na tydzień (w hipermarkecie, więc nie tylko
                > jedzenie tu wchodzi, ale tez uzywki, środki czystości, jakaś
                > zabawka). Na 3 osoby dorosłe, 1 dziecko. I uważam, ze to sporo!
                > Ale, jak piszesz, jecie dużo.
                >

                na jedzenie i jesli cos tqam zabraknie to sie dokupuje. Wyroby
                garmazeryjne cZy jakies jedzenie w pracy to zawsze wychodzi drozej
                niz ugotowanie w domu, stad wiecej wydajemy.
              • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:10
                mniemanologia napisała:

                > 70 zł dziennie na jedzenie?
                > My wydajemy ok. 300 na tydzień (w hipermarkecie, więc nie tylko
                > jedzenie tu wchodzi, ale tez uzywki, środki czystości, jakaś
                > zabawka). Na 3 osoby dorosłe, 1 dziecko. I uważam, ze to sporo!
                > Ale, jak piszesz, jecie dużo.
                >


                3 osoby dorosle? i dziecko. To chyba wy sie nie odzywiacie. Swego
                czasu robilam zakupy, jak nie pracowalam w biedroncewiecej wydawalam
                tygodniowo. Wspolczuje. Chyba duzo gotujesz warzyw, ziemniakow.
                Chyba naprawde malo kupujesz.
                • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 13:32
                  Warzywa tak, ziemniaków w zasadzie nie jadamy (przestałam kupować,
                  nikt ich nie jadł i się psuły).
                  Śniadania na szybko w domu; mąż je czasami w pracy (najsmaczniej w
                  stołówce urzędu skarbowego big_grin), a czasem sobie coś bierze z domu; ja
                  do pracy zabieram jabłko i paczkę musli/owsianki (to grosze
                  kosztuje); Młody je w przedszkolu, siostra w domu je kanapki,
                  grzanki, ryż z sosem słodko-kwaśnym (nie, nie z torebki smile),
                  spagetti, czasem jakieś gotowe dania z mrożonki. Wieczorem - różnie,
                  wczoraj była sałatka (lodowa, feta, sos czosnkowy) z grzankami,
                  przedwczoraj sushi (do przeżarcia), przed-przedwczoraj leczo.
                  Dodatkowo lody, jogurty, wiadomo.
                  Możesz współczuć, nie ma sprawy smile
                • nangaparbat3 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 16:19
                  Wspołczujesz gotowania dużej ilosci warzyw? To nie masz pojecia o zasadach
                  odzywiania się.

                  Jecie duzo?

                  Naprawde zamozni ludzie jedzą mało, a lodowki mają pustawe.
                  No chyba ze w ich rodzinach w nieodleglej przeszłości glod w oczy zagladal. Mam
                  takich znajomych - najwazniejsze to najeśc się, dobrze i do syta.
                  • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 17:26
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Wspołczujesz gotowania dużej ilosci warzyw? To nie masz pojecia o
                    zasadach
                    > odzywiania się.
                    >
                    > Jecie duzo?
                    >
                    > Naprawde zamozni ludzie jedzą mało, a lodowki mają pustawe.
                    > No chyba ze w ich rodzinach w nieodleglej przeszłości glod w oczy
                    zagladal. Mam
                    > takich znajomych - najwazniejsze to najeśc się, dobrze i do syta.



                    ja gotuje warzywa, smaze, owszem ale do warzyw mieso, ziemniaki, ryz,
                    rozne. Wiec to kosztuje. A zjesc same ziemniaki np z kalafiorem to juz
                    odpada koszt miesa. Ja sie odzywiam dobrze bo mnie na to stac.
                    Nie znaczy ze jak wydaje duzo na jedzenie, to znaczy ze wpiep...am za
                    stu. Ja jem takie rzeczy co są drogie, a to jest koszt, napic sie cos
                    dobrego do obiadu czasem w weekend. Piłam kiedys wino za 10 zł. A teraz
                    pije powyzej 100 zł za butelkę. Myśle ze to tez jest jakis koszt.
                    • nangaparbat3 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 17:33
                      To faktycznie jest jakis koszt, naprawdę dobre wino.
                      Ale uważaj z mięsem - powinno sie je jesc kilka razy w tygodniu najwyżej.
                    • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 19:02
                      ja1ja1 napisała:

                      > ja gotuje warzywa, smaze, owszem ale do warzyw mieso, ziemniaki,
                      > ryz, rozne. Wiec to kosztuje.

                      No bez przesady, i z tego wychodzi Ci 70zł dziennie? Jedyne, co tu
                      kosztuje, to mięso. Ok, dużo jecie, to może mięsa też dużo. Ja za
                      mięsem nie przepadam (wiem, sa ludzie, którzy jak nie zjedzą mięsa,
                      to tak jakby nic nie zjedli). Owszem, wiadomo, wędlina, czasem
                      wołowina (mąż robi świetną z kurkami), czasem kurczak, ale z mięs
                      wolę rybę wink

                      > A zjesc same ziemniaki np z kalafiorem to juz odpada koszt miesa.

                      Kalafior jest lepszy jako zapiekanka, z kurczakiem smile Odpadają
                      ziemniaki (hehe, pewnie dlatego u nas się psuły wink)

                      > A teraz pije powyzej 100 zł za butelkę. Myśle ze to tez
                      > jest jakis koszt.

                      Woda do obiadu to koszt żaden smile
                      • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:05
                        mniemanologia napisała:

                        > ja1ja1 napisała:
                        >
                        > > ja gotuje warzywa, smaze, owszem ale do warzyw mieso, ziemniaki,
                        > > ryz, rozne. Wiec to kosztuje.
                        >
                        > No bez przesady, i z tego wychodzi Ci 70zł dziennie? Jedyne, co tu
                        > kosztuje, to mięso. Ok, dużo jecie, to może mięsa też dużo. Ja za
                        > mięsem nie przepadam (wiem, sa ludzie, którzy jak nie zjedzą
                        mięsa,
                        > to tak jakby nic nie zjedli). Owszem, wiadomo, wędlina, czasem
                        > wołowina (mąż robi świetną z kurkami), czasem kurczak, ale z mięs
                        > wolę rybę wink
                        >
                        > > A zjesc same ziemniaki np z kalafiorem to juz odpada koszt
                        miesa.
                        >
                        > Kalafior jest lepszy jako zapiekanka, z kurczakiem smile Odpadają
                        > ziemniaki (hehe, pewnie dlatego u nas się psuły wink)
                        >
                        > > A teraz pije powyzej 100 zł za butelkę. Myśle ze to tez
                        > > jest jakis koszt.
                        >
                        > Woda do obiadu to koszt żaden smile
                        >
                        czy uwazasz ze 70 zl to duzo?
                        naprawde?
                        w biedronce to bym nakupowala, ale w dobrym sklepie to juz jednak
                        malo co mozna za te pieniadze kupic na 3 osoby oczywiscie.
                        Nie uwazam ze dziennie te 70 zl na 3 osoby t duzo. Ja np kupuje
                        wedlinke w krakowskim kredensie, kto zna ten sklep to wie. Lubie
                        chlep tostowy za 6 zl w markecie 8 w zabce. Ne mowiac o innych
                        dobrych rzeczach.
                        • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:27
                          No to jest dużo.
                          To prawie 500zł tygodniowo. Miesięcznie wychodzi 2000zł.

                          Nie wiem, skąd u Ciebie taka maniera poniżania osób, które wydają po
                          prostu mniej, i to nie jakoś drastycznie mniej. Tak jakby ktoś, kto
                          wydaje mniej, automatycznie jadał ziemniaki z kalafiorem, pijał wino
                          za 10 zł i kupował w Biedronce same "niedobre rzeczy" (bo to Ty
                          jadasz te dobre). Tak wyglądają Twoje sugestie.
                          Wędlinę to ja wolę wziąć od swoich rodziców niż przepłacać
                          (uprzedzam Twoje ewentualne domysły - nie, nie mam rodziców chłopów,
                          którzy od święta zarzynają świnkę i robią kiełbasy, tylko takich,
                          którzy kupują mięso i wędzą fantastyczną polędwicę).
                    • gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 07:39
                      ja1ja1 napisała:
                      Ja jem takie rzeczy co są drogie, a to jest koszt, napic sie cos
                      > dobrego do obiadu czasem w weekend. Piłam kiedys wino za 10 zł. A teraz
                      > pije powyzej 100 zł za butelkę. Myśle ze to tez jest jakis koszt.

                      Drogie,nie oznacza z automatu lepsze.Te same produkty w auchanie np sa tańsze
                      niż w bomi.Różni je tylko cena,nie jakośćsmile
                      I serio co weekend pijesz wina za 100 butelka?
                      Cudny wątek.....
                      • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 08:56
                        gryzelda71 napisała:

                        > Drogie,nie oznacza z automatu lepsze.Te same produkty w auchanie
                        np sa tańsze
                        > niż w bomi.Różni je tylko cena,nie jakośćsmile
                        > I serio co weekend pijesz wina za 100 butelka?
                        > Cudny wątek.....


                        co weekend nie pije regularnie, ale roznie czlowiek sie napije. wino
                        mam czasem drozsze niz 200 zl. To zalezy.
                        • gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:02
                          Zapytam jeszcze raz ,bo widzę ze te ceny wina rosną u ciebie z kazdym postem.Ile
                          takich win ponad 200 zł butelka wypijasz rocznie?
                          • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:09


                            gryzelda71 napisała:

                            > Zapytam jeszcze raz ,bo widzę ze te ceny wina rosną u ciebie z
                            kazdym postem.Il
                            > e
                            > takich win ponad 200 zł butelka wypijasz rocznie?


                            daj spokoj! skad mam wiedziec, pije likiery tez dobre wina, skad mam
                            wiedziec ile tego wypije. Maz nierqaz cos kupi nie wiem ile zaplaci
                            ale wiem ze tanizny nie kupje. A Ty ile stosunkow z mezem masz
                            rocznie? liczysz?
                            • gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:16
                              No tak tysiak w tą tysiak w tamta co tu liczyć.Daję spokój.
                              • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:18
                                gryzelda71 napisała:

                                > No tak tysiak w tą tysiak w tamta co tu liczyć.Daję spokój.


                                jak mialam do przezycia 1000 na 3 osoby to zachowywalam sie tak samo
                                jak ty, nie wierzac ze mozna jesc lepiej.
                                • gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:23
                                  Mogę mieć i złocisz na dzień jeśli tylko twoje samopoczucie ulegnie poprawie.
                                • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:35
                                  ja1ja1 napisała:
                                  > jak mialam do przezycia 1000 na 3 osoby to zachowywalam sie tak samo
                                  > jak ty, nie wierzac ze mozna jesc lepiej.

                                  Dyskusja staje się coraz bardziej żenująca. Cóż wino za 200 zł, a słoma z butów...
                                  • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:00
                                    lilaj, ale zazdrosc z ciebie wychodzi. Szkoda mi ciebie ze nie pilas
                                    takiego wina, ale ja kiedys tez tak zylam jak ty biednie i los sie
                                    wkoncu odwrocil, u ciebie moze byc podobnie.
                                    • tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:03
                                      ja1ja1 napisała:

                                      > lilaj, ale zazdrosc z ciebie wychodzi. Szkoda mi ciebie ze nie
                                      pilas
                                      > takiego wina, ale ja kiedys tez tak zylam jak ty biednie i los sie
                                      > wkoncu odwrocil, u ciebie moze byc podobnie.

                                      aaaaaaa....big_grinbig_grinbig_grin
                                      matulu!
                                      lilaj, zawsze możesz wprosić się na lampkę wina do jajabig_grin może
                                      uraczy Cię? jak myślisz?
                                      • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:04
                                        tabakierka2 napisała:

                                        > ja1ja1 napisała:
                                        >
                                        > > lilaj, ale zazdrosc z ciebie wychodzi. Szkoda mi ciebie ze nie
                                        > pilas
                                        > > takiego wina, ale ja kiedys tez tak zylam jak ty biednie i los
                                        sie
                                        > > wkoncu odwrocil, u ciebie moze byc podobnie.
                                        >
                                        > aaaaaaa....big_grinbig_grinbig_grin
                                        > matulu!
                                        > lilaj, zawsze możesz wprosić się na lampkę wina do jajabig_grin może
                                        > uraczy Cię? jak myślisz?



                                        zapraszam, umiem sie dzielic i bardzo lubie.
                                        • tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:09
                                          ja1ja1 napisała:

                                          >
                                          >
                                          >
                                          > zapraszam, umiem sie dzielic i bardzo lubie.

                                          lilaj pewnie wpadnie, ja dziękuję, wino pijam okazyjnie i niezbyt
                                          chętnietongue_out
                                          • anyx27 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:17
                                            Te soosby, które twierdza, ze w małych miejscowosciach wszystko jest tansze, to
                                            powinny najpierw tam zamieszkac. Owszem, mieszkania sa drozsze w duzych
                                            miastach, ale wszystko inne jest drozsze - jedzenie, ubrania, kosmetyki, usługi
                                            i najczesciej osoby ztych malych miast jezdza wlasnie do duzych miast po takie
                                            zakupy. dzieje sie tak dlatego, ze w malych miastach nie ma takiej konkurencji.
                                            przez rok mieszkałam w Drawsku Pom. (ok. 20tys mieszkancow) i raz, ze usługi
                                            typu korepetycje czy naprawy auta są drozsze, to jesczze ciuchy, kosmetyki.
                                            jesli ktos nie ma mozliwosci czesto jechac do wiekszego miasta, gdzie sa
                                            hipermarkety, czy galerie z wyprzedazami, a takze zatrzesienie usług, to wydaje
                                            bardzo duzo. podkreslam, nie mówie o cenach mieszkan, bo to inna bajka.
                                      • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:10
                                        tabakierka2 napisała:
                                        > aaaaaaa....big_grinbig_grinbig_grin
                                        > matulu!
                                        > lilaj, zawsze możesz wprosić się na lampkę wina do jajabig_grin może
                                        > uraczy Cię? jak myślisz?

                                        Marzę o tym tabakierko, żeby wypić winko w towarzystwie nadętej nowobogackiej
                                        panny. Po prostu zielenieję z zazdrości. Ja1ja1 mnie rozszyfrowała. Klepię biedę
                                        i umieram z zawiści. Rety. Skąd się tacy ludzie biorą. A kysz.
                                        • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:13
                                          lillaj napisała:

                                          > tabakierka2 napisała:
                                          > > aaaaaaa....big_grinbig_grinbig_grin
                                          > > matulu!
                                          > > lilaj, zawsze możesz wprosić się na lampkę wina do jajabig_grin może
                                          > > uraczy Cię? jak myślisz?
                                          >
                                          > Marzę o tym tabakierko, żeby wypić winko w towarzystwie nadętej
                                          nowobogackiej
                                          > panny. Po prostu zielenieję z zazdrości. Ja1ja1 mnie
                                          rozszyfrowała. Klepię bied
                                          > ę
                                          > i umieram z zawiści. Rety. Skąd się tacy ludzie biorą. A kysz.


                                          odpisalam na twoje zawisci. Ja tak anie jestem ale jadem od ciebie
                                          zieje to trzeba sie bronic.
                                          Jak mam to sie podziele, wiem co znaczy bieda, kiedys jej
                                          doswiadczylam ze na chleb nie mialam. teraz jest lepiej.
                                          • tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:19
                                            ja1ja1 napisała:



                                            > Jak mam to sie podziele, wiem co znaczy bieda, kiedys jej
                                            > doswiadczylam ze na chleb nie mialam. teraz jest lepiej.

                                            wybacz, ale biedą nie jest 'nie_wydawanie' pieniędzy na wino za 200-
                                            300zł. Stać mnie osobiście, ale po jaką cholerę? rozumiem, można być
                                            smakoszem, mozna kupować wino za 200-300zł, ale klasę widać w tym,
                                            że osoba faktycznie mająca dużo pieniędzy nie opowiada innym z
                                            wyższością na co ją stać.
                                            • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:47
                                              tabakierka, jak nie mialam na chleb to mi przez mysl nie przeszlo
                                              wino za 200 zl. teraz lepiej mi sie zyje i probuje jesli moge.
                                              Jestem smakoszem dobrej kawy, wina. Skoro moge cos sobie kupic to
                                              kupuje. Nie nzaczy ze sie chwale, bez przesady. Jesli tak myslisz to
                                              widocznie biednie zyjesz. Jesli ktos napisze ze kupil sobie buty zza
                                              tysiac to mam byc zlosliwa i dogryzac ze te buty pewnie tej osobie
                                              sie nie podobaja tylko sie chwali?
                                              Ja lubie kupic sobie cos lepszego, bo mnei na to stac. moze kiedys
                                              nie bede mogla sobie pozwolic to czemu nie sprobowac?
                                              • tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:51
                                                ja1ja1 napisała:

                                                > Skoro moge cos sobie kupic to
                                                > kupuje. Nie nzaczy ze sie chwale, bez przesady. Jesli tak myslisz
                                                to
                                                > widocznie biednie zyjesz.

                                                ciekawy wniosek, ale nie bardzo rozumiem na podstawie jakich faktów
                                                wyciągniętyindifferent jesli myślę,że się chwalisz, to znaczy, że biednie
                                                żyję? hm....


                                                Jesli ktos napisze ze kupil sobie buty zza
                                                > tysiac to mam byc zlosliwa i dogryzac ze te buty pewnie tej osobie
                                                > sie nie podobaja tylko sie chwali?

                                                nie, ale jeśli powiesz, że ktoś, kto nie kupuje butów za taką kwotę
                                                żyje biednie, to już coś jest nie halo.

                                                > Ja lubie kupic sobie cos lepszego, bo mnei na to stac. moze kiedys
                                                > nie bede mogla sobie pozwolic to czemu nie sprobowac?

                                                próbuj, ale nie traktuj pozostałych, tych, którzy żyją inaczej, jako
                                                gorszych <?>
                                              • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 11:06
                                                Widzisz, róznica jest taka, że Ty kupujesz coś, BO Cię na to stać.
                                                A ja tego nie kupuję MIMO że mnie na to stać.

                                                Nie kupuję w Krakowskim Kredensie MIMO że mnie na to stać, nie pijam
                                                win, które kosztują 200zł MIMO że mnie na to stać i nie sugeruję
                                                ludziom, którzy wydają na jedzenie mniej niż 70zł dziennie, że żywią
                                                się ziemniakami z Biedronki.
                                                • joanna_poz Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 11:19
                                                  nie sądzę, żeby jakikolwiek koneser wina za 200 zł jeździł PKS-em do
                                                  roboty i przedszkola po 1,5 godziny i się skarzył, że jak zrezygnuje
                                                  z pracy to nie popłaci kredytów itp itd

                                                  vide wątek

                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,100503120,100526163,Re_macie_czas_po_pracy_.html
                                                  • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 13:01
                                                    No fakt.
                                                    Zwłaszcza jeśli pisze "oczywiscie moge zmienic przedszkole na
                                                    prywatne, i placic 4 razy wiecej a co to! za takie rady dziekuje".
                                                    To ja już wolałabym płacić za przedszkole prywatne i darować sobie
                                                    wino za 200zł; to by było miesięcznie co najmniej 400 zł
                                                    oszczędzonych na alkoholu, a to mogłoby wystarczyć, żeby dziecko
                                                    poszło do prywatnego, nie państwowego przedszkola, w dogodniejszej
                                                    lokalizacji.
                                                    Ale cóż, ludzie mają różne priorytety. Zwłaszcza jeśli piszą "nie
                                                    mam wyjscia z tej sytuacji".
                                                    Co to wino za 200zł robi z ludźmi smile

                                                    Dobra, już nie będe złośliwa.
                                              • ally Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 12:20
                                                > Jestem smakoszem dobrej kawy, wina.

                                                dziwne w takim razie, że nie rzucasz nazwami i rocznikami tego wina, tylko ceną.
                                                myślę, że to wiele o tobie mówi.
                                          • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:24
                                            ja1ja1 napisała:

                                            odpisalam na twoje zawisci. Ja tak anie jestem ale jadem od ciebie
                                            zieje to trzeba sie bronic.
                                            Jak mam to sie podziele, wiem co znaczy bieda, kiedys jej
                                            doswiadczylam ze na chleb nie mialam. teraz jest lepiej.

                                            Kobieto przyjmij do wiadomości. Nie klepię biedy, nie wiem skąd taki wniosek, bo
                                            nie zarabiam 10 tys miesięcznie? Jestem zadowolona ze swojego życia i niczego Ci
                                            nie zazdroszczę. Mam fantastyczną rodzinę i pracę i nie zamieniłabym się z Tobą
                                            za nic. Porażają mnie tylko i bulwersują Twoje protekcjonalne wypowiedzi w
                                            stosunku do tabakierki, a teraz i do mnie. Nie współczuj mi, mam się świetnie.
                                            • tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:25
                                              lillaj napisała:


                                              > Kobieto przyjmij do wiadomości. Nie klepię biedy, nie wiem skąd
                                              taki wniosek, b
                                              > o
                                              > nie zarabiam 10 tys miesięcznie? Jestem zadowolona ze swojego
                                              życia i niczego C
                                              > i
                                              > nie zazdroszczę. Mam fantastyczną rodzinę i pracę i nie
                                              zamieniłabym się z Tobą
                                              > za nic.


                                              eeee...tam, gadasz, nie znasz się, lilajsmile
                                              kupujesz winko za 200-300zł? nie? to klepiesz biedę! o!tongue_out
                                              • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:52
                                                tabakierka2 napisała:

                                                > lillaj napisała:
                                                >
                                                >
                                                > > Kobieto przyjmij do wiadomości. Nie klepię biedy, nie wiem skąd
                                                > taki wniosek, b
                                                > > o
                                                > > nie zarabiam 10 tys miesięcznie? Jestem zadowolona ze swojego
                                                > życia i niczego C
                                                > > i
                                                > > nie zazdroszczę. Mam fantastyczną rodzinę i pracę i nie
                                                > zamieniłabym się z Tobą
                                                > > za nic.
                                                >
                                                >
                                                > eeee...tam, gadasz, nie znasz się, lilajsmile
                                                > kupujesz winko za 200-300zł? nie? to klepiesz biedę! o!tongue_out


                                                a kto pisze ze klepie biede czlowiek ktory nie pije winka za 200? ja?
                                                to chyba nie do mnie.
                                                tak jakby porownac osobe ktora ma samochod a ktora nie ma, to tez
                                                bieda?
                                                Moja znajoma nie ma prawa jazdy, jej maz rowniez, a zarabiaja grubo
                                                powyzej 10 tys.to chyba biedni sa?
                                                jesli tak porownujecie.
                                              • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 11:13
                                                tabakierka2 napisała:
                                                > eeee...tam, gadasz, nie znasz się, lilajsmile
                                                > kupujesz winko za 200-300zł? nie? to klepiesz biedę! o!tongue_out

                                                Niech jej będzie, niech się cieszysmile A poważnie, jedzenie i picie nie jest
                                                sensem mojego życia. Niespecjalnie interesują mnie tematy gastronomicznesmile Nie
                                                pasjonuję się szyneczkami, boczusiami itp Nie jestem smakoszem, co nie znaczy,
                                                że truję rodzinę chemiczną wędliną i pijam jabola. Mam swoje pasje i wolę na nie
                                                wydawać kasę. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego, ale tak już mam. Nie
                                                jestem snobem, mogę wypić wino za 50 zł i nie czuję się z tego powodu gorsza.
                                            • ja1ja1 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:49
                                              lilaj jesli nie masz problemu to nie pisz do mnie. Omin mnie.
                                    • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:36
                                      ja1ja1 napisała:

                                      > lilaj, ale zazdrosc z ciebie wychodzi. Szkoda mi ciebie ze nie
                                      > pilas takiego wina, ale ja kiedys tez tak zylam jak ty biednie i
                                      > los sie wkoncu odwrocil, u ciebie moze byc podobnie.

                                      Ja coś zaczynam podejrzewać, że trolle to na pieniądzach śpią. Nawet
                                      chyba kiedyś taka bajkę o tym oglądałam smile
                                    • echtom Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 11:00
                                      Wiesz, gdyby u mnie los się odwrócił, na pewno wydawałabym nadmiar
                                      kasy na co innego niż markowe wino za parę stów smile
                                      I pytanie zasadnicze - czy nie można być szczęśliwym, nie znając
                                      smaku wina za 200 zł?
                    • w_miare_normalna Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 14:44
                      Ale ty pierdoły opowiadasz.
                      Mam nadzieję, że tylko taką tu zgrywasz, a w rzeczywistości jesteś inna
                      bo dupę masz wyżej niż łeb.
                  • tabakierka2 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 07:51
                    nangaparbat3 napisała:


                    >
                    > Jecie duzo?
                    >
                    > Naprawde zamozni ludzie jedzą mało, a lodowki mają pustawe.
                    > No chyba ze w ich rodzinach w nieodleglej przeszłości glod w oczy
                    zagladal. Mam
                    > takich znajomych - najwazniejsze to najeśc się, dobrze i do syta.

                    z resztą pamiętam, że kiedyś czytałam, że o zamożności świadczy
                    fakt, jaki procent zarobków wydaje się na jedzenie (niech mnie ktoś
                    poprawi, bo nie jestem pewna, czy dobrze zapamiętałam). Im więcej,
                    tym gorzejtongue_out w skrócietongue_out
                    • gryzelda71 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 09:06
                      Osoby co o chlebie i wodzie powinny dowiedzieć się o tej zależności,poprawi im
                      się samopoczucie.
                    • ciociacesia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:27
                      faktycznie jest cos takiego - ze im kto bogatszy tym mniejszy procent zarobków
                      wydaje na jedzenie, tyle ze nadal sa to znacznie wieksze kwoty niz u bieduinów -
                      tyle ze procent z całych zarobków mniejszy
            • maminka.best Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 06:00

              > a myslalas ile wydaje sie na zakupy na jedzenie?

              ano myślałam, przecież codziennie robię zakupy...

              5 tys zalezy komu
              > starczy i na co.

              i jeszcze gdzie - zależy w dużym mieście czy na prowincji z dala od dużych miast
            • mim288 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 10:35
              A my jemy mało (bo tak lubimy). I choć kupuję dużo rzeczy w sklepach
              ze zdrową zywnościa i ekologicznych (które do najtańszych może nie
              należą) to 70 zł dziennie nie przejemy choćbyśmy sie starali (chyba
              że pójdziemy do restauracji, ale w domu nie). Oszczędność za to mamy
              z braku potrzeby wydawania kasy na cud peparaty odchudzające i inne
              tego typu specyfiki.
              Każdy ma inne potrzeby - jak się okazuje - nawet żywieniowe, więc
              uogónianie "trzeba koniecznie tyle, a tyle ..." ma mało sensu.
          • anyx27 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:22
            maminka.best napisała:

            > a wg Ciebie do tego potrzebne jest 10 000???
            > wg mnie można mieć miesięcznie tylko połowę z tej kwoty i żyć na poziomie, gdzi
            > e
            > nie trzeba sobie i dzieciom wszystkiego odmawiać

            to zalezy jakie masz koszty utrzymania. my samych opłat miesięcznie mamy ok.
            5000pln.... więc, gdybyśmy mieli tylko te 5000pln, to byłoby kiepsko sad
            • maminka.best Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 09.10.09, 05:56


              > to zalezy jakie masz koszty utrzymania. my samych opłat miesięcznie mamy ok.
              > 5000pln.... więc, gdybyśmy mieli tylko te 5000pln, to byłoby kiepsko sad

              no tu się zgadzam, koszty utrzymania+miejsce zamieszkania

              ja na szczęście/nieszczęście mieszkam w małej mieścinie z dala od dużych miast,
              tak więc tu i koszty utrzymania są niższe ale też i zarobki są niższe niż np. w
              Poznaniu czy Wrocławiu

              wiele osób z dużych miast się dziwi, że można żyć za 3,4 tys. miesięcznie, ale
              kobitki nie zdajecie sobie sprawy o ile niższe są zarobki w małych mieścinach -
              tu gdzie mieszkam, zarobki rzędu 5 tys i ponad to rzadkość zarezerwowana dla
              prezesów, gł. księgowych, lekarzy i prawników, inni nawet po studiach zarabiają
              ok. 2 tys. w porywach, ale generalnie 1-1,5 tys. to jest najczęstsza stawka.
        • mniemanologia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 12:56
          jamesonwhiskey napisał:

          > > No jeśli komuś trzeba co najmniej 10000zł , żeby móc cieszyć się
          > > życiem, to ja współczuję.
          >
          > mysle ze niepotrzebnie

          Pewnie niepotrzebnie, ale ja już taka współczująca jestem. Wiem,
          nikomu moje współczucie nie jest potrzebne, takie osoby wręcz by się
          oburzyły, że im współczuję, i zaczęły pisać, jak to z małymi
          pieniędzmi szczęścia być nie może, bo wakacje u teściów na działce
          itd.

          > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke
          > ogrodowa do tesciow, ewentualnie woli jezdzic samochodem niz
          > pks'em to mysle ze ma do tego prawo i zadne wspolczucie mu
          > niepotrzebne

          Rany smile Ale można zarabiać i 4000 i zwiedzac Chorwację, Grecję,
          Włochy, maaatko big_grin I być szczęśliwym. I można potem wskoczyć na
          wyższe zarobki, polecieć gdzieś na Karaiby all inclusive 9i dobrze
          się przy tym bawić) - i wciąż uważać, ze najlepsze wakacje to były
          wtedy, gdy się w Tico zjeżdżało cała Chorwację.

          > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa
          > zasluguja na wspolczucie

          Ale to nie ma nic wspólnego z zarobkami. Można zarabiać 10000 i
          mieszkać z dwójką dzieci, psem i teściową na 30m2, można też
          zarabiac mniej i mieszkać w domku z działką (w Warszawie), dwójką
          dzieci (bez teściów) i wakacje spędzać tak, jak się chce.
          A szczęście nie ma tu nic do tego.
        • sanna.i Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 10.10.09, 11:27
          jamesonwhiskey napisał:

          >
          > > No jeśli komuś trzeba co najmniej 10000zł , żeby móc cieszyć się
          > > życiem, to ja współczuję.
          >
          > mysle ze niepotrzebnie
          > jesli ktos woli jechac na wakacje w ciekawe miejsce niz na dzialke ogrodowa do
          > tesciow
          > ewentualnie woli jezdzic samochodem niz pks'em to mysle ze ma do tego prawo i
          > zadne wspolczucie mu niepotrzebne
          >
          > raczej szczesliwi na 30m2 z dwojka dzieci psem i tesciowa
          > zasluguja na wspolczucie


          Fatalne podejście do życia. Jak płytkim trzeba być człowiekiem, żeby doznawać
          szczęścia tylko dzięki kasie? Wyobrażam sobie tę pustotę umysłową, duchową i
          wszelaką. Brrrrrrrrrrr.
    • wieczna-gosia Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 20:06
      bycie szczesliwym z tego co sie ma nie wyklucza daze w gore. sadze ze bylabym
      szczeskliwa majac 10 tysiecy na osobe co nie oznacza ze teraz nie moge byc
      szczesliwa.
      • verdana Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 20:22
        Nedza raczej nie sprzyja szczęściu. Uzaleznianie szczęscia od
        posiadania okreslonych dochodow - szczęście po prostu wyklucza.
        Lubie miec pieniadze, maja one cos wspolnego z poczuciem
        bezpieczenstwa czy pewnym zadowoleniem z zycia, ale ze szczęsciem
        nijak.
        Owszem, bylam szczęśliwa na 30 m. z mężem i dwójka dzieci. Zmeczona,
        zaorana, niewyspana, biedna i szczęśliwa.
        • gosiek195 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 20:30
          Pieniądze szczęścia nie dają ,tylko biedę umilają
        • nangaparbat3 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 21:05
          verdana napisała:

          > Owszem, bylam szczęśliwa na 30 m. z mężem i dwójka dzieci. Zmeczona,
          > zaorana, niewyspana, biedna i szczęśliwa.
          Jak się usmiechasz, to widac, ze dalej jesteś smile
    • kali_pso Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 21:14

      Mam gdzieś, co sądzi na temat mojej destrukcyjnej mocy sprawczej z
      racji nieposiadania nawet połowy w/w sumy, jakis popapraniec
      forumowy, któremu z dobrobytu w czterech literach się zagotowało.

      Jestem patologią? Ok, mogę być- ale moje dziecko dzisiaj wróciło
      szczęsliwe z wycieczki a ja dostałam nagrodę od Dyrektorki i też
      jestem szczęśliwawinkP
    • bez27 Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 07.10.09, 21:26
      każdemu potrzeba czegoś innego, 10 000 może dać poczucie cieszenia
      się życiem ale nie musi; bo to nie od kwestii finansowej zależy,
      natomiast poczucie , jak ktoś napisał, "finansowego luzu" jest
      bardzo ważne, daje poczucie bezpieczeństwa;
      na 30 m2 z 2ką dzieci , teściową i psem mieszkać bym nie chciała;
      w czasach kiedy czasem brak funduszy wcale nie jest się szczęśliwym
      tylko zestresowanym i liczącym: starczy czy nie, ciągle stoi się
      przed wyborem: co i za ile?
      10 000 to dla jednego masa kasy dla drugiego niewiele, zależy..

      ==
    • czarna_molinezja Pieniądze szczęścia nie dają... 07.10.09, 21:54
      Można ich mieć miliony, ale co z tego, jeżeli będziesz np chory, albo będziesz
      mieć chore dziecko? Czy to, że wtedy ma się 10 tys. zł miesięcznie dochodu da
      człowiekowi radość życia? MNie na pewno nie. Mimo, że u mnie z kasą (jak
      mieszkałam 20 lat z mamą) zawsze był problem. Teraz jest lepiej, ale mam inne
      priorytety i potrafię docenić każdy grosz i cieszyć się chociaż godziną spędzoną
      z mężem (bo tyle go mam dziennie).
      • gryzelda71 Re: Pieniądze szczęścia nie dają... 08.10.09, 07:24
        > Można ich mieć miliony, ale co z tego, jeżeli będziesz np chory, albo będziesz
        > mieć chore dziecko? Czy to, że wtedy ma się 10 tys. zł miesięcznie dochodu da
        > człowiekowi radość życia?

        To z tego,że stać ciebie będzie na leczenie.Ot taki drobiazg prawda?
        A przecież nie chorują tylko bogaci...
        • ja1ja1 Re: Pieniądze szczęścia nie dają... 08.10.09, 09:26
          chcialam dodac, ze dla mnei szczesliwe zycie to takie gdzie starczy
          mi na podstawowe rzeczy w zyciu z pensji. Oplaty, jedzenie, leki,
          cos z rozrywki czy samochod-o ile z niego korzystam bo musze. Bo dla
          mnie to zlo koniecznie.Nie lubie inwestowac w samochody.
          I nie jest to konkretna suma. tylko zeby sie nie przejmowac ze nie
          starczy na minimum.
    • deodyma Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 09:29

      > Normalnie załamałam się. Moje dziecko pochodzi z patologicznej
      rodzinysmile





      nie lam sie kobieto!
      lacze sie z Toba w bolu i cierpieniusmile
      patologia rzadzibig_grin
      • lillaj Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:37
        deodyma napisała:

        nie lam sie kobieto!
        > lacze sie z Toba w bolu i cierpieniusmile
        > patologia rzadzibig_grin


        Dzięki deodyma za wsparcie. Już mi lepiejsmile
    • gaskama Re: Kasa a dzieci - głos w dyskusji 08.10.09, 10:15
      A co ma piernik do wiatraka. Teksty w stylu "pieniądze szczęścia nie
      dają", albo lepszy "co ci po pieniądzach, jak będziesz miała chore
      dziecko" to ja głosiłam w liceum. Teraz jestem za stara na takie
      pierdoły.
      Szczęśliwa byłam z niemężem w wynajętym mieszkaniu, gdy jeździliśmy
      pod namioty i zostawiałam sobie 5 zeta dziennie na przyjemności.
      Trudno mie powiedziec, czy teraz, kiedy mieszkamy w dużym ładnym
      mieszkaniu, mamy dwa samochody, jeździmy kilka razy w roku na wczasy
      jestem szczęśliwsza. Owszem, jestem, ale dlatego, ze mam syna. Ale
      kasa daje mi poczucie bezpieczeństwa. I wolę ją mieć, niż jej nie
      mieć.
      • gaskama P.S. 08.10.09, 10:23
        I nie wiem, po co takie krygowanie się "to ja z patologicznej
        rodziny jestem". Uwielbiam też to polskie myślenie o ludziach
        zamożnych:
        1. ukradli
        2. pewnie i tak nie są szczęśliw
        3. co im to da, jak im dziecko zachoruje.
        Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było
        dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze.
        • gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 10:39
          Gąskamo nasz kraj byłby rajem na ziemie,żeby to była prawda:10.000 miesięcznie
          na trzyosobową rodzinę to raczej dosc przeciętne pieniądze.
          • gaskama Re: P.S. 08.10.09, 10:43
            Szczerze mówiąc, to wśród naszych znajomych nie znam nikogo, kto by
            miał mniej na rodzinę. I raczej nikt Jaguarem nie jeździ, wakacje
            też nie na Bora Bora i nikt domu nie ma. Wystarczy kredyt 2-3 tyś,
            prywatne przedszkole za tysiac zeta (bo do państwowego dziecko się
            niedostało), opłaty za mieszkanie 1 tyś, utrzymanie aut ze 2 tyś i
            zostje Ci 4 tysiaki na życie. To tak nadprzeciętnie?
            • gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 10:48
              A wśród moich znajomych niewiele ma te 10.000 na rodzinę.A jeżdzą całkiem
              dobrymi autami i sa wakację i zajęcia dodatkowe dla dzieci itp.
              • gaskama Re: P.S. 08.10.09, 10:58
                Gratuluję oszczędnych i rozsądnych znajomych.
          • echtom Re: P.S. 08.10.09, 10:48
            Większość znanych mi 3-4 osobowych rodzin żyje za mniej więcej
            połowę tej kwoty, głodni i obdarci nie chodzą, i jeszcze, o zgrozo,
            na jakieś wakacje i rozrywki im starcza.
            • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 10:49
              echtom napisała:

              > Większość znanych mi 3-4 osobowych rodzin żyje za mniej więcej
              > połowę tej kwoty, głodni i obdarci nie chodzą, i jeszcze, o zgrozo,
              > na jakieś wakacje i rozrywki im starcza.
              >

              widocznie nie mają chocby kredytów mieszkaniowych.
        • tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 10:42
          gaskama napisała:

          >
          > Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było
          > dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze.

          no, ale przecież wiele zalezy od miejsca zamieszkania.
          My z mężem nie mamy kredytu, mamy niski czynsz za mieszkanie, jeden
          samochód, idealny dojazd do centrum (szybko i tanio), na zakupy
          tracimy średnio miesięcznie jakieś 500zł + opłaty/rachunki 300zł
          (mniej więcej). Spokojnie utrzymalibyśmy się z jednej pensji, a mamy
          dwie i jeszcze sporo jesteśmy w stanie odłożyć. Aha, 10tys. nie mamy
          (jakąś połowę z tego). Pewnie w Warszawie utrzymanie jest droższe.
          Nie wyobrażam też sobie małżeństwa z 2-letnim powiedzmy stażem,
          rocznym dzieckiem (załóżmy, że ślub zaraz po studiach, więc oboje
          mają po 26 lat) zarabiającego w okolicach 10tys. Ale może są takie
          pary - osobiście nie znam. Tych po 30stce i pod 40stkę owszem, ale
          takich młodych nie.
          • gaskama Re: P.S. 08.10.09, 10:46
            No ja nie jestem z tych "młodych", podchodzę pod kategorię, w której
            znasz tyle zarabiających.
          • generation-me Re: P.S. 08.10.09, 10:48
            Zakupy - 500 zł?!?!?!
            Co się jada za taką kwotę?
            Na jednego członka rodziny?
            Na tydzień?
            • tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 11:17
              generation-me napisała:

              > Zakupy - 500 zł?!?!?!
              >

              miesięcznietongue_out
              • tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 11:19
                tabakierka2 napisała:

                > generation-me napisała:
                >
                > > Zakupy - 500 zł?!?!?!
                > >
                >
                > miesięcznietongue_out
                aha, i mam tu na myśli zakupy jedzeniowe (na dwie osoby)+ środki
                czystości itp. + oczywiście drobne zakupy codziennie (chleb itp.)ale
                tutaj pewnie tygodniowo wychodzi niewiele, może z 50-60zł.
                • gaskama Re: P.S. 08.10.09, 11:23
                  Wow, 70 zł to ja wydaję dziennie na świerze pieczywo, wędlinę,
                  napoje, owoce i warzywa. Codziennie. Do tego dochodzą duże zakupy
                  weekendowe za 500-700 zł (w tym chemia, kosmetyki). Ale my lubimy
                  dobre sery, dobrą oliwę, dobre wina, w Warszawie produkty zdrowe
                  (często kupuję w sklepie ekologicznym) są bardzo drogie.
                  • tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 11:29
                    gaskama napisała:

                    > Wow, 70 zł to ja wydaję dziennie na świerze pieczywo, wędlinę,
                    > napoje, owoce i warzywa. Codziennie.

                    wowsmile
                    my kupujemy owoce, warzywa, wędlinę co tydzień. Na dwie osoby
                    wystraczy. Ale my generalnie jesteśmy niejadkitongue_out

                    Do tego dochodzą duże zakupy
                    > weekendowe za 500-700 zł (w tym chemia, kosmetyki).

                    jak czesto kupujecie chemię i kosmetyki?
                    bo w sumie proszek do prania mam kilka miesięcy (jakoś od lutego)
                    5kilogromowy i jeszcze nam starczy na jakiś miesiąc-dwa a piorę co
                    tydzień (2 prania), a inne środki czystości kupujemy w Makro, więc w
                    sumie jednorazowy wydatek.


                    Ale my lubimy
                    > dobre sery, dobrą oliwę, dobre wina,

                    my wina mamy jeszcze z weselasmile + z parapetówki.
                    Sery jemy prawie wyłącznie białetongue_out

                    w Warszawie produkty zdrowe
                    > (często kupuję w sklepie ekologicznym) są bardzo drogie.

                    coś mi się zdaje, że te zdrowe produkty, to ściemaindifferent
                    my kupujemy np. jajka, niektóre warzywa (np. pomidory) i owoce od
                    znajomej, która mieszka na wsi. Tak samo mięso. Bardzo tanio
                    sprzedaje, a produkty są naprawdę prawdziwe, a nie plastikowetongue_out
                    • gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 12:09
                      Tabakierko,ja muszę prać co najmniej 5 razy w tygodniu,czasem częściej(rodzina
                      2+2).I tez 50 zł to na codzienne zakupy.W weekendy więcej.No ale moje dzieci
                      mają duże potrzeby jedzeniowe.My z resztą też lubimy smacznie zjeśc(najczęściej
                      oznacza to drogo)
                      • tabakierka2 czyli jednak poznańska oszczędność 08.10.09, 12:15
                        u mnie wychodzibig_grin
                        gryzeldo, jeśli przy 4osobach pierzesz 5 razy/tydzien to wychodzi
                        podobnie, jak ja (proporcjonalnie)bo nas jest dwoje a piorę 2razy
                        tygodniowo. To samo z jedzeniem wychodziwink
                        • generation-me Re: czyli jednak poznańska oszczędność 08.10.09, 21:41
                          Ja też z Poznania i na jedzeniu (i zdrowiu bliskich i własnym) nie szczędzę.
                          proszę nie rozprzestrzeniać stereotypów. W moim otoczeniu nie skąpstwo króluje,
                          ale szacunek dla pracy i zarobionych pieniędzy. A dobrze wydać, moim zdaniem, to
                          wydać na rzeczy(w tym jedzenie) dobrej jakości.
                          • tabakierka2 Re: czyli jednak poznańska oszczędność 09.10.09, 07:07
                            generation-me napisała:

                            > Ja też z Poznania i na jedzeniu (i zdrowiu bliskich i własnym) nie
                            szczędzę.
                            > proszę nie rozprzestrzeniać stereotypów. W moim otoczeniu nie
                            skąpstwo króluje,
                            > ale szacunek dla pracy i zarobionych pieniędzy. A dobrze wydać,
                            moim zdaniem, t
                            > o
                            > wydać na rzeczy(w tym jedzenie) dobrej jakości.

                            o matko..wrrrrr....
                            napisałam gdzieś, że szczędzę <?> /oszczędzam na jedzeniu (tudzież
                            na zdrowiu własnym/męża)? matko... skąd to przypisywanie innym
                            czegoś, czego nie powiedzieli/nie napisali.
                            A co to jest jedzenie dobrej jakości? tzw. jedzenie ze sklepów ze
                            zdrową żywnością? hmm...wybacz, ale siedzę w branzy i dobrze wiem
                            ile zdrowia w takiej żywnościindifferent
                            Wiesz, że za jajka kupowane na wiosce pod Poznaniem płacę połowę
                            (przeszło! bo kupujemy hurtem dla nas, dla mamy, dla babci i ciotki)
                            mniej niż w sklepie? a jajka zdecydowanie mają inny kolor i smak niż
                            te 'sklepowe'. Tak samo mięso. I płacę również przeszło połowę mniej.
                            Tak samo za warzywa. Cena o połowę niższa, a jakość zdedyowanie inna
                            niż warzyw sklepowych. Więc nie wiem, o co Tobie chodzi i dlaczego
                            się mnie czepiasz. Poza tym gotuję sama, rzadko jemy w knajpach
                            sztuczne platikowe żarcie.
                            Nie wiem z czgeo wywnioskowałaś, że oszczedzam na zdrowiu rodziny.
                            Zastanów się zanim podobną bzdurę napiszesz.
                      • ja1ja1 Re: P.S. 08.10.09, 13:11
                        gryzelda71 napisała:

                        > Tabakierko,ja muszę prać co najmniej 5 razy w tygodniu,czasem
                        częściej(rodzina
                        > 2+2).I tez 50 zł to na codzienne zakupy.W weekendy więcej.No ale
                        moje dzieci
                        > mają duże potrzeby jedzeniowe.My z resztą też lubimy smacznie zjeśc
                        (najczęściej
                        > oznacza to drogo)


                        w weekend wydajemy tez wiecej na zakupy, przewaznie wtedy kupujemy
                        ubrania, zabawki, ksiazki, czy jakis sprzet i oczywiscie jedzenie.
                    • generation-me Re: P.S. 08.10.09, 21:36
                      Wędlinę na tydzień? Po 3-4 dniach płuczesz z nalotu? Czy mortadelka folowana
                      (saaamo zdrowie). Ufff, ja się brzydzę tanich wędlin, które robią się oślizgłe
                      po jednym dniu. Jedyny produkt, który dla mnie MUSI być z najwyższej półki, to
                      mięso. Kupuję najczęściej w sklepie z ekologiczną żywnością, porządna, w miarę
                      naturalna szyneczka, świeże mięso. Nikt z nas (4-osobowa rodzina) nie ruszyłby
                      paczkowanych kiełbach. A już osławione piersi kurczacze "z tacki" - dziękuję.
                      • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 07:13
                        generation-me napisała:

                        > Jedyny produkt, który dla mnie MUSI być z najwyższej półki, to
                        > mięso. Kupuję najczęściej w sklepie z ekologiczną żywnością,
                        porządna, w miarę
                        > naturalna szyneczka, świeże mięso
                        .


                        hahaahahaah!!!!!!!!!
                        leżę i kwiczę!big_grinbig_grinbig_grin
                        baaaardzo świeże tam mają mięsosmile reklama robi ludziom wodę z mózguindifferent
                        wystarczy napisać 'ekologiczna zdrowa zywność'.

                        Nikt z nas (4-osobowa rodzina) nie ruszyłby
                        > paczkowanych kiełbach. A już osławione piersi kurczacze "z tacki" -
                        dziękuję.
                        • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:20
                          tabakierka2 napisała:

                          > generation-me napisała:
                          >
                          > > Jedyny produkt, który dla mnie MUSI być z najwyższej półki, to
                          > > mięso. Kupuję najczęściej w sklepie z ekologiczną żywnością,
                          > porządna, w miarę
                          > > naturalna szyneczka, świeże mięso
                          .
                          >
                          >
                          > hahaahahaah!!!!!!!!!
                          > leżę i kwiczę!big_grinbig_grinbig_grin
                          > baaaardzo świeże tam mają mięsosmile reklama robi ludziom wodę z mózguindifferent
                          > wystarczy napisać 'ekologiczna zdrowa zywność'.

                          nie, wystarczy skosztowac. owszem miecha bym tam nie kupila, ale juz wedlinę
                          kupuje i smak i jakosc wyczuwa sie od razu. spróbuję choc raz zamienic swoją
                          szyneczke wiejska, ktora ma sklad na 4 linijki, na szynke, ktora ma w skladzie
                          samo mięcho. odechce ci sie kupowac w sklepie miesnym.
                          • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:23
                            anyx27 napisała:

                            spróbuję choc raz zamienic swoją
                            > szyneczke wiejska, ktora ma sklad na 4 linijki, na szynke, ktora
                            ma w skladzie
                            > samo mięcho. odechce ci sie kupowac w sklepie miesnym.

                            ale ja nie kupuję wiejskiej szyneczkitongue_outsuspicious
                            a jaka szynka ma w składzie samo mięso? pytam bez złośliwości. Jakoś
                            sie nazywa ta szynka?
                            • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:31
                              tabakierka2 napisała:

                              > anyx27 napisała:
                              >
                              > spróbuję choc raz zamienic swoją
                              > > szyneczke wiejska, ktora ma sklad na 4 linijki, na szynke, ktora
                              > ma w skladzie
                              > > samo mięcho. odechce ci sie kupowac w sklepie miesnym.
                              >
                              > ale ja nie kupuję wiejskiej szyneczkitongue_outsuspicious
                              > a jaka szynka ma w składzie samo mięso? pytam bez złośliwości. Jakoś
                              > sie nazywa ta szynka?

                              jesdt ich kilka, nie pamietam konkretnych nazw, ale są to wędliny dostepne w
                              piotrze i pawle od Wolarka. mają mięcho i przyprawy naturalne.
                              • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:35
                                anyx27 napisała:


                                >
                                > jesdt ich kilka, nie pamietam konkretnych nazw, ale są to wędliny
                                dostepne w
                                > piotrze i pawle od Wolarka. mają mięcho i przyprawy naturalne.

                                No, ale P&P to market (też tam kupuję wędliny).
                            • ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 10:54
                              tabakierka2 napisała:

                              > anyx27 napisała:
                              >
                              > spróbuję choc raz zamienic swoją
                              > > szyneczke wiejska, ktora ma sklad na 4 linijki, na szynke, ktora
                              > ma w skladzie
                              > > samo mięcho. odechce ci sie kupowac w sklepie miesnym.
                              >
                              > ale ja nie kupuję wiejskiej szyneczkitongue_outsuspicious
                              > a jaka szynka ma w składzie samo mięso? pytam bez złośliwości.
                              Jakoś
                              > sie nazywa ta szynka?


                              ja lubie wedzonke, schab pieczony, poledwice lososiowa. te sa
                              drozsze od zwyklej szynki.
                      • ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 09:01
                        generation-me napisała:

                        > Wędlinę na tydzień? Po 3-4 dniach płuczesz z nalotu? Czy
                        mortadelka folowana
                        > (saaamo zdrowie). Ufff, ja się brzydzę tanich wędlin, które robią
                        się oślizgłe
                        > po jednym dniu. Jedyny produkt, który dla mnie MUSI być z
                        najwyższej półki, to
                        > mięso. Kupuję najczęściej w sklepie z ekologiczną żywnością,
                        porządna, w miarę
                        > naturalna szyneczka, świeże mięso. Nikt z nas (4-osobowa rodzina)
                        nie ruszyłby
                        > paczkowanych kiełbach. A już osławione piersi kurczacze "z tacki" -
                        dziękuję.

                        ja szczerze wspolczuje wedline kupowac co tydzien, chyba ze zamraza
                        i codziennie odmraza to moze jakos da rade. Ja wedlinke lubvie z
                        krakowskiego kredensu.
                        • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 09:06
                          ja1ja1 napisała:


                          >
                          > ja szczerze wspolczuje wedline kupowac co tydzien, chyba ze
                          zamraza
                          > i codziennie odmraza to moze jakos da rade. Ja wedlinke lubvie z
                          > krakowskiego kredensu.

                          nie wiem, czy to do mnietongue_out
                          jaja, wiesz ile czasu taka wędlinka lezy w sklepie zanim ją kupisz?suspicious
                          a wiesz ile leży na 'zapleczu' zanim trafi do sklepu? albo ile czasu
                          zajmuje proces transportu owej szyneczki po wyprodukowaniu aż do
                          dostarczenia jej do sklepu?suspicious
                          • ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 09:07
                            tabakierka2 napisała:

                            > ja1ja1 napisała:
                            >
                            >
                            > >
                            > > ja szczerze wspolczuje wedline kupowac co tydzien, chyba ze
                            > zamraza
                            > > i codziennie odmraza to moze jakos da rade. Ja wedlinke lubvie z
                            > > krakowskiego kredensu.
                            >
                            > nie wiem, czy to do mnietongue_out
                            > jaja, wiesz ile czasu taka wędlinka lezy w sklepie zanim ją
                            kupisz?suspicious
                            > a wiesz ile leży na 'zapleczu' zanim trafi do sklepu? albo ile
                            czasu
                            > zajmuje proces transportu owej szyneczki po wyprodukowaniu aż do
                            > dostarczenia jej do sklepu?suspicious


                            nie wiem ile ale nie wydluzam jej zywotu przetrzymujac jeszcze
                            tydzien w lodowce. Kupuje i jem, codziennie cos nowego.
                            • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 09:13
                              ja1ja1 napisała:


                              >
                              > nie wiem ile ale nie wydluzam jej zywotu przetrzymujac jeszcze
                              > tydzien w lodowce. Kupuje i jem, codziennie cos nowego.

                              wink
                              ja wiem,niestetyindifferent
                              kupuję w większości szynki suche i od jakiegoś czasu staram sie
                              kupować po kilka plasterków co drugi dzień, ale w zasadzie jaka
                              różnica, skoro te szynki i tak leżą w sklepie kilka dni? mogą leżeć
                              u mnie w lodówce, albo w lodówce w sklepie.
                              • ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 09:15
                                tabakierka2 napisała:

                                > ja1ja1 napisała:
                                >
                                >
                                > >
                                > > nie wiem ile ale nie wydluzam jej zywotu przetrzymujac jeszcze
                                > > tydzien w lodowce. Kupuje i jem, codziennie cos nowego.
                                >
                                > wink
                                > ja wiem,niestetyindifferent
                                > kupuję w większości szynki suche i od jakiegoś czasu staram sie
                                > kupować po kilka plasterków co drugi dzień, ale w zasadzie jaka
                                > różnica, skoro te szynki i tak leżą w sklepie kilka dni? mogą
                                leżeć
                                > u mnie w lodówce, albo w lodówce w sklepie.


                                przestan pieprzy...c
                                Idz do krakowskiego kredensu. Tam to dopiero wedlinka.
                                Dokoad nie jadlam tej wedliny to myslalam ze jem szynke z marketu.
                                ale wszystkie szynki marketowe to smak boczku, sloniny-akurat znam
                                smak.
                                Tam wedlinka jest tak swieza i wiem napewno ze nie lezy nawet jeden
                                dzien. W markecie to tak. Przewaznie kupuje sie juz sliska.
                                • ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 09:16
                                  www.krakowskikredens.pl/lokalizacje.php?page=adresy
                                • gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 09:20

                                  > Tam wedlinka jest tak swieza i wiem napewno ze nie lezy nawet jeden
                                  > dzien.

                                  Chcesz powiedzieć ze mają ubojnię na zapleczu?I wędzarnię?I często nie mają już
                                  nic na ladzie bo panie tobie podobne po 5 plastrów kupiły i towar się skończył?
                                • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 09:20
                                  ja1ja1 napisała:



                                  > Idz do krakowskiego kredensu. Tam to dopiero wedlinka.

                                  wybacz, ale z racji zawodu wiem, co to za wędlinka.
                                  Łudź, się łudź jak mówi bajka o Łodzi.


                                  > Tam wedlinka jest tak swieza i wiem napewno ze nie lezy nawet
                                  jeden
                                  > dzien.

                                  a skąd to, przepraszam bardzo wiesz?
                                  bo, widzisz, jak z kolei wiem, jaka jest droga takiej wędlinki i
                                  zaręczam Ci, że ona zdecydowanie jednego dnia tam nie leży. Chyba,
                                  że sklep ma własną produkcję na zapleczu, ale chyba nie ma, prawda?
                                  Ok, już Cię nie przekonuję. Wiem, jak to wygląda 'od kuchni', stąd
                                  piszę, to co piszę. Możesz nadal wierzyć, że ta wędlinka tam dnia
                                  nie lezy.
                                  • ja1ja1 Re: P.S. 09.10.09, 10:07
                                    tabakierka2 napisała:

                                    > ja1ja1 napisała:
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > > Idz do krakowskiego kredensu. Tam to dopiero wedlinka.
                                    >
                                    > wybacz, ale z racji zawodu wiem, co to za wędlinka.
                                    > Łudź, się łudź jak mówi bajka o Łodzi.
                                    >
                                    >
                                    > > Tam wedlinka jest tak swieza i wiem napewno ze nie lezy nawet
                                    > jeden
                                    > > dzien.
                                    >
                                    > a skąd to, przepraszam bardzo wiesz?
                                    > bo, widzisz, jak z kolei wiem, jaka jest droga takiej wędlinki i
                                    > zaręczam Ci, że ona zdecydowanie jednego dnia tam nie leży. Chyba,
                                    > że sklep ma własną produkcję na zapleczu, ale chyba nie ma, prawda?
                                    > Ok, już Cię nie przekonuję. Wiem, jak to wygląda 'od kuchni', stąd
                                    > piszę, to co piszę. Możesz nadal wierzyć, że ta wędlinka tam dnia
                                    > nie lezy.
                                    >


                                    ja z kolei wiem tez i znam proces przetwarzania nie tylko wedlin.
                                    Ale wiem to ze smaku i widzenia ze wedlinka z kredensu jest lepsza.
                                    Kupowalam w markecie i maz zawsze mowil co Ty kupilas, tego nie das
                                    sie jesc, a mi wtedy nawet srednio smakowalo. wczoraj po zakupach w
                                    kredensie, maz zrobil sobie kanapke i mowi dawno takiej wedliny nie
                                    jadlem. cenowo rozni sie wiadomo, ale smak jest naprawde dobry.
                                    szczegolnie kabanosy.

                                  • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:26
                                    tabakierka2 napisała:

                                    bo, widzisz, jak z kolei wiem, jaka jest droga takiej wędlinki i
                                    > zaręczam Ci, że ona zdecydowanie jednego dnia tam nie leży. Chyba,
                                    > że sklep ma własną produkcję na zapleczu, ale chyba nie ma, prawda?
                                    > Ok, już Cię nie przekonuję. Wiem, jak to wygląda 'od kuchni', stąd
                                    > piszę, to co piszę. Możesz nadal wierzyć, że ta wędlinka tam dnia
                                    > nie lezy.
                                    >

                                    dobrze, ze w hipermarkecie mają węedzarnie na zapleczu. przeciez od razu czuc,
                                    czy wedlina jest swieza czy nie.
                                    • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:35
                                      anyx27 napisała:


                                      >
                                      > dobrze, ze w hipermarkecie mają węedzarnie na zapleczu. przeciez
                                      od razu czuc,
                                      > czy wedlina jest swieza czy nie.

                                      a gdzie ja napisałam, że z marketu jest świeża?suspicious
                            • franczii Re: P.S. 09.10.09, 10:19
                              jesli sie kupi w kawalku wedline suszona lub wedzona typu szynka parmenska,
                              speck tyrolski, boczek suszony, najlepiej prosto od lokalnego wytworcy to jak
                              najbardziej mozna zrobic zapas na dluzej i kroic codziennie. Znam osoby ktore
                              tak robia ale do tego trzeba miec wielka spizarnie i wielka rodzine bo nawet
                              szyneczka parmensk moze sie przejescbig_grin
                              • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:21
                                franczii napisała:

                                > bo nawet
                                > szyneczka parmensk moze sie przejescbig_grin


                                nie przepadam za szynką parmeńskątongue_out
                                • franczii Re: P.S. 09.10.09, 10:39
                                  Ja tez nie, wole dobrze uwedzony speck ale on tez si moze przejesctongue_out
                  • lillaj Re: P.S. 08.10.09, 14:21
                    gaskama napisała:

                    > Wow, 70 zł to ja wydaję dziennie na świerze pieczywo, wędlinę,
                    > napoje, owoce i warzywa. Codziennie. Do tego dochodzą duże zakupy
                    > weekendowe za 500-700 zł (w tym chemia, kosmetyki). Ale my lubimy
                    > dobre sery, dobrą oliwę, dobre wina, w Warszawie produkty zdrowe
                    > (często kupuję w sklepie ekologicznym) są bardzo drogie.

                    My też lubimy, zwłaszcza świeże pieczywosmile

                  • asia_i_p Re: P.S. 09.10.09, 07:00
                    Obstawiam Warszawę, Kraków albo Łódź.
                    Moja ciotka jak przyjeżdżała z Warszawy do Wrocławia i szła do sklepu, to
                    kłóciła się z ekspedientkami, że się na pewno pomyliły i za dużo jej wydały.
                    Trochę się z niej śmiałam, a potem pojechaliśmy z mężem na wakacje do
                    dwutysięcznego miasta (są takie!) i jak dostaliśmy resztę z 10 złotych w
                    warzywnym, to też myśleliśmy, że się kobieta pomyliła. Różnice potrafią być
                    naprawdę duże i jeśli się mieszka w małej miejscowości i tam kupuje jedzenie, a
                    ma możliwość kupowania w dużej ubrań i chemii, to można naprawdę tanio żyć.
                    Niestety, te różnice dotyczą też zarobków.
                    • ewcia1976 Re: P.S. 09.10.09, 10:07
                      Też tak myślałam ,dopóki mąż w Warszawie przez 1,5 roku miaszkał.
                      Ceny w Biedronce czy innym Realu te same, bilety miesięczne tańsze
                      niż. Fakt mieszkał w dzielnicy gdzie psy d...pą szczekają, jeden
                      sklepik więc tam drożej.
                      Może te zarobki po 10000 i są.
                      Wsród moich znajomych nie zanm osób z takim dochodem. My mamy ok 3,5-
                      4 tyś miesięcznie. Może gdybym szczęście było dla mnie równoważne
                      ze stanem posiadania to siedziałabym i płakała.
                      Jestem na tyle zboczona, że: nie rozrózniam marek aut, kocham
                      jezdzić w polskie góry, nie podoba mi się, że za 3 lata trzeba
                      bedzie zmienić tv na płaski bo na starym lepiej mi się ogląda, nie
                      cierpię chodzić na zakupy.
                      Dla mnie szczęście to: uśmiech mojej córki, dobra herbata , gorący
                      seks ,dotyk męża, ciekawa książka, ciepło.

                      I na to nam starcza.


                      • franczii Re: P.S. 09.10.09, 10:37
                        A propos hipermarketow i oszczednych zakupow na caly tydzien. Odkad jestem w
                        domu na macierzynskim i teraz wychowawczym zrezygnowalam z wielkich zakupow
                        hipermarketowych i robie zakupy raz na 2, 3 dni w sklepach w mojej dzielnicy i
                        ze zdumieniem odkrylam, ze zaczelam wydawac mniej i mniej zywnosci sie marnuje.
                        Niby ceny sa troche wyzsze ale jakosc i swiezosc produktow jest lepsza i
                        naprawde mniej wydaje niz wczesniej. Pewnie dlatego, ze kupuje tylko tyle ile mi
                        naprawde trzeba na te 2 dni, wiem, co bede gotowac na caly tydzien trudniej
                        zaplanowac posilki na kazdy dzien. W markecie tylko chemia, makarony, ryz itp.
                        • gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 10:41

                          > Niby ceny sa troche wyzsze ale jakosc i swiezosc produktow jest lepsza i
                          > naprawde mniej wydaje niz wczesniej

                          Piszesz o świeżości czego?Bo w markecie też można świeże dostać i nie ma
                          obowiązku zakupu wiotkiej marchwi.
                          • franczii Re: P.S. 09.10.09, 10:53
                            Pisze o swiezosci i smaku, ktory ze swiezoscia jest scisle zwiazany owocow i
                            warzyw, wedlin, serow, miesa. Nie pisze, ze jedzenie w markecie jest
                            przeterminowane i niedobre ale odkad siedze w domu i mam mozliwosc i czas
                            kupowac mieso w miesnym, chleb w piekarni, owoce na straganie jestesmy bardziej
                            usatysfakcjonowani smakiem jedzeniatongue_out A do tego mniej wydaje. Nie mieszkam w
                            Polsce.
                            • gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 10:54
                              Nie mieszkam w
                              > Polsce.

                              To duzo tłumaczy.
                              • franczii Re: P.S. 09.10.09, 11:07
                                Nie mieszkam w Polsce a i tak na jedzenie wydaje mniej niz niektore w tym
                                watkutongue_out . Tygodniowo rzadko mi sie zdarzy przekroczyc 150 euro a kupuje duzo
                                ryb, owocow morza, ktore tu sa dosc drogie. A wczesniej przy zakupach na caly
                                tydzien w hipermarkecie 200euro. Osobny koszt to oliwa i wino bo kupujemy
                                wielkszy zapas u producenta.
                                • franczii Re: P.S. 09.10.09, 11:08
                                  ze 2 razy w tygodniu jemy poza domem
                          • lola211 Re: P.S. 09.10.09, 12:35
                            Ja zas mieszkam w Polsce i tez wystrzegam sie kupowania warzyw w
                            markecie.Jakos dziewnym trawem nigdy nie wydaja mi sie tak swieze
                            jak w sklepiku za rogiem czy w almie.
                            • gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 13:29
                              Kupuje świeże,a nazwa sklepu nie ma znaczenia.
            • ja1ja1 Re: P.S. 08.10.09, 13:14
              generation-me napisała:

              > Zakupy - 500 zł?!?!?!
              > Co się jada za taką kwotę?
              > Na jednego członka rodziny?
              > Na tydzień?
              dwa obiady w dobrej restauracji albo codziennie w barze mlecznym
              • tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 13:41
                ja1ja1 napisała:

                > generation-me napisała:
                >
                > > Zakupy - 500 zł?!?!?!
                > > Co się jada za taką kwotę?
                > > Na jednego członka rodziny?
                > > Na tydzień?

                > dwa obiady w dobrej restauracji albo codziennie w barze mlecznym

                dwa obiady??? obiad za 250zł? szkoda by mi było kasy na taki obiadtongue_out
                wolę domowe jedzenie.
          • lola211 Re: P.S. 08.10.09, 13:04
            Są, sa.Dobra praca od razu po studiach i zarabiasz w miesiacu tyle
            ile inni w poł roku.
            • tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 13:07
              lola211 napisała:

              > Są, sa.Dobra praca od razu po studiach i zarabiasz w miesiacu tyle
              > ile inni w poł roku.

              po studiach ścisłych, takich jak informatyka pewnie tak, ale mimo to
              nie znam zbyt wiele osób, które zarabiają wspólnie z parą 10tys.
              Większość moich znajomych ze studiów nie zarabia więcej niż 1.5tys.
              sad + mniej więcej tyle samo para.
              • ally Re: P.S. 08.10.09, 13:12
                tabakierka, serio? w poznaniu? w łodzi zarobisz więcej na taśmie, a to jest b.
                biedne miasto.
                • generation-me Re: P.S. 08.10.09, 21:53
                  Proszę nie wierzyć w te rewelacje. Zapewniam, że w Poznaniu po studiach trzeba
                  się postarać, żeby 1500 zł zarabiać. Nawet bezpośrednio po.

                  Wśród moich znajomych ze studiów (większość mieszka w Poz.) większość dobija
                  (albo przekracza i to znacznie) 10000. Pracują w prywatnych firmach, własnych
                  bądź cudzych, ale i w instytucjach publicznych (3000 brutto - to najniższe
                  wynagrodzenie, o jakim słyszałam, w UW). Mowa o osobach kończących studia w 2000.
                  • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 22:07
                    generation-me napisała:

                    > Proszę nie wierzyć w te rewelacje. Zapewniam, że w Poznaniu po studiach trzeba
                    > się postarać, żeby 1500 zł zarabiać. Nawet bezpośrednio po.
                    >
                    > Wśród moich znajomych ze studiów (większość mieszka w Poz.) większość dobija
                    > (albo przekracza i to znacznie) 10000. Pracują w prywatnych firmach, własnych
                    > bądź cudzych, ale i w instytucjach publicznych (3000 brutto - to najniższe
                    > wynagrodzenie, o jakim słyszałam, w UW). Mowa o osobach kończących studia w 200
                    > 0.

                    to tak jak we Wrocławiu smile

                    i ja tez kupuję wędlinkę zdrową, najczęściej w Piotrze i Pawle, bo tam podany
                    jest skład i biorę tę od Wolarka, gdzie jest tylko mięcho i przyprawy i jest
                    pycha smile nawet po kilku dniach, a że kosztuje od 35pln wzwyż, no cóż. nie na
                    wszystkim trzeba oszczedzac smile
                    • lillaj Re: P.S. 09.10.09, 07:49
                      anyx27 napisała:
                      > i ja tez kupuję wędlinkę zdrową, najczęściej w Piotrze i Pawle, bo tam podany
                      > jest skład i biorę tę od Wolarka, gdzie jest tylko mięcho i przyprawy i jest
                      > pycha smile nawet po kilku dniach, a że kosztuje od 35pln wzwyż, no cóż. nie na
                      > wszystkim trzeba oszczedzac smile

                      Oj Anyx zostałaś moją idolkąsmile Mogłabyś prowadzić telewizję śniadaniową.
                      • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:28
                        lillaj napisała:

                        > anyx27 napisała:
                        > > i ja tez kupuję wędlinkę zdrową, najczęściej w Piotrze i Pawle, bo tam po
                        > dany
                        > > jest skład i biorę tę od Wolarka, gdzie jest tylko mięcho i przyprawy i j
                        > est
                        > > pycha smile nawet po kilku dniach, a że kosztuje od 35pln wzwyż, no cóż. nie
                        > na
                        > > wszystkim trzeba oszczedzac smile
                        >
                        > Oj Anyx zostałaś moją idolkąsmile Mogłabyś prowadzić telewizję śniadaniową.

                        bo nie lubię truć dziecka konserwantami i wędliną ze składem 4-linijkowym? ach,
                        dziękuję!
                        • gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 10:44
                          Bo albo szynka z biedronki w składzie 40%mięsa,albo specjały za 100 kg.Nic
                          pośrodkusmile
                          I licytacja kto gdzie drożej może kupić to samo.
                  • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 07:19
                    generation-me napisała:

                    > Proszę nie wierzyć w te rewelacje. Zapewniam, że w Poznaniu po
                    studiach trzeba
                    > się postarać, żeby 1500 zł zarabiać. Nawet bezpośrednio po.

                    hmm..okwink
                    jestem tuż po studiach ( w zasadzie rok) jak i przeważająca
                    większość moich znajomych. Pierwsze studia są humanistyczne, więc
                    OK, moi znajomi faktycznie mogą tyle zarabiać (ok.20osób, które
                    zostało w Poznaniu po studiach tyle właśnie zarabia). Ale rozumiem,
                    że lepiej znasz realia i może Twoi znajomi maja większe pensje, nie
                    wnikam.


                    >
                    > Wśród moich znajomych ze studiów (większość mieszka w Poz.)
                    większość dobija
                    > (albo przekracza i to znacznie) 10000. Pracują w prywatnych
                    firmach, własnych
                    > bądź cudzych,

                    a w jakiej branży, jeśli wolno spytać?
                    bo dość konkretnie interesuję się rynkiem pracy w Poznaniu i mam
                    rozeznanie.

                    ale i w instytucjach publicznych (3000 brutto - to najniższe
                    > wynagrodzenie, o jakim słyszałam, w UW).

                    ooo!!! moja koleżanka pracuje jako pracownik samorządowy
                    (zatrudnienie przez UM) i dostaje 2.000 BRUTTO. Dwa tysiące brutto
                    słownie!

                    Mowa o osobach kończących studia w 200
                    > 0.

                    czyli z prawie 10letnim stażem pracy.
                    Fakt, to osoby tuż po studiach...well...
                • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 11:44
                  ally napisała:

                  > tabakierka, serio? w poznaniu? w łodzi zarobisz więcej na taśmie,
                  a to jest b.
                  > biedne miasto.

                  a dziękuję za radę, ja akurat poza studiami mam jeszcze inny
                  kierunek, więc nie zarabiam tych 1.5 tys.tongue_out
                  • ally tabakierka 10.10.09, 11:23
                    ja Ci żadnej rady nie udzielałam, po prostu się zdziwiłam.
              • lola211 Re: P.S. 08.10.09, 13:42
                > po studiach ścisłych

                Niekoniecznie.

                Pewnie, ze nie jest to norma, ale i nie jakas rzadkosc.
                • ally Re: P.S. 08.10.09, 17:17
                  a to się dzieje w prywatnych przedsiębiorstwach? bo nie sądzę. co do sektora
                  publicznego, to owszem, takie rzeczy się zdarzają. tyle że jest to patologia,
                  którą należałoby tępić, bo na ważne stanowiska trafiają ludzie bez odpowiedniego
                  doświadczenia. i wcale mi się nie podoba, że ja za to płacę.
                  • lola211 Re: P.S. 08.10.09, 17:40
                    Prywatne.
                    • ally Re: P.S. 08.10.09, 17:52
                      i tak z zerowym doświadczeniem (same studia), w otwartej rekrutacji? coś mi się
                      wierzyć nie chce. no chyba że ktoś skończył niszowy kierunek typu sinologia.
                      • lola211 Re: P.S. 08.10.09, 19:05
                        Nie z zerowym, bo pracowac mozna juz na studiach.Fakt- trzeba miec i
                        szczescie, by zaledwie po pol roku wyladowac jako dyrektor i miec
                        ekstra pensje.To jest mozliwe, naprawde.I wcale nie przez jakies
                        krecenie, plecy, tylko normalnie.
                        Moja kolezanka niedawno z dorywczej pracy na studiach załapała sie
                        po roku na stanowisko kierownicze, bo szef z niej byl zadowolony i
                        na jakis czas studia przerwala.Pensja zadowalajaca, ona mloda
                        mezatka- startuja z dobrego poziomu.
                        • gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 20:42
                          No dobrze a jaki to procent wśród twoich znajomych na takiego farta?Na starcie i
                          na szczycie?
                          • lola211 Re: P.S. 09.10.09, 12:41
                            20%?
                            Pewnie, ze to mniejszosc, ale jest.To tak wobec argumentów, ze sie
                            nie da.
                            • ally Re: P.S. 09.10.09, 12:52
                              no cóż, ale to chyba nie najlepiej świadczy o tych firmach, skoro nie stać ich
                              na doświadczonych pracowników. bo wyjaśnij, dlaczego ktoś miałby powierzać
                              naprawdę istotne stanowisko (nie tylko z nazwy, bo sama znam takich "dyrektorów"
                              ds. marketingu) osobie z małym lub zgoła żadnym doświadczeniem, jeśli ma do
                              wyboru kogoś z większą wiedzą?
                              • lola211 Re: P.S. 09.10.09, 14:29
                                > no cóż, ale to chyba nie najlepiej świadczy o tych firmach, skoro
                                nie stać ich
                                > na doświadczonych pracowników.

                                Zapewniam cie, ze sa to duze firmy, do ktorych kandadaci pchaja sie
                                drzwiami i oknami.
                                • ally Re: P.S. 09.10.09, 14:35
                                  tak, tak.
                                  • ally Re: P.S. 09.10.09, 14:36
                                    tylko pewnie to kandydaci kiepskiej jakości wink
                                    • gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 14:40
                                      Ale sama znam takie przypadki,gdzie prawie na wstępie młodzian obejmował
                                      wysokie(i bardzo dobrze płatne)stanowisko.To,że był synem szefa nie ma chyba
                                      znaczenie prawda?wink
                                      • ally Re: P.S. 09.10.09, 14:45
                                        och, na pewno nie.
                                        ale może lola mówi o korporacjach, gdzie faktycznie chętnie przyjmują ludzi po
                                        studiach. i równie chętnie awansują ich na tzw. "managerów". nazwa fajna, tylko
                                        co z tego wink
                                        • lola211 Re: P.S. 09.10.09, 15:55
                                          Konkrety zachowam dla siebie, pozwolisz.

                                          nazwa fajna, tylko
                                          > co z tego wink

                                          Ano nic, oprocz comiesiecznych wysokich wplywow na kontosmile.
                                          • ally Re: P.S. 09.10.09, 16:05
                                            nie wiem, ile zarabia się w korporacjach, więc nie będę się wypowiadać. ale
                                            jeżeli co drugi/co trzeci pracownik w jakiejś firmie to "manager", to taki z
                                            niego manager/kierownik/dyrektor, jak ze mnie śpiewaczka operowa wink
                        • echtom Re: P.S. 08.10.09, 21:11
                          24-25 lat to lepszy czas na dziecko niż gonienie za dyrektorskim stanowiskiem. Moi znajomi startowali z jednej pensji nauczyciela-stażysty i też się z czasem dorobili.
                          • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 21:17
                            echtom napisała:

                            > 24-25 lat to lepszy czas na dziecko niż gonienie za dyrektorskim stanowiskiem.
                            > Moi znajomi startowali z jednej pensji nauczyciela-stażysty i też się z czasem
                            > dorobili.
                            >

                            to dokladnie tak jak ja smile dziecko - 24lata, 1szy rok pracy jako nauczyciel
                            stazysta wink
                          • lola211 Re: P.S. 09.10.09, 12:38
                            > 24-25 lat to lepszy czas na dziecko

                            Moze według ciebie.
                            Moje znajome wola najpierw powalczyc o dobra prace, by nie siedziec
                            pozniej na wychowawczym korzystajac z zasilku.
                            • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:02
                              lola211 napisała:

                              > > 24-25 lat to lepszy czas na dziecko
                              >
                              > Moze według ciebie.
                              > Moje znajome wola najpierw powalczyc o dobra prace, by nie siedziec
                              > pozniej na wychowawczym korzystajac z zasilku.

                              a potem rycza, bo ok. 30stki dziecka, za przeproszeniem, zrobić sobie nie mogą.
                              popatrz, ja chciałam miec dziecko jesczze na studiach i urodzilam na ostatnim
                              roku, bez pracy i na zadnym zasilku nie byłam.
                              • lisbeth25 Re: P.S. 09.10.09, 23:46

                                anyx27 napisała:


                                > popatrz, ja chciałam miec dziecko jesczze na studiach i urodzilam na
                                ostatnim
                                > roku, bez pracy i na zadnym zasilku nie byłam.

                                To na kim pasożytowałaś???
                                Poza tym gdzie Ty żyjesz, że 30letnie młode kobiety nie mogą zajść w
                                ciążę?
                                • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:54
                                  lisbeth25 napisała:

                                  >
                                  > anyx27 napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > popatrz, ja chciałam miec dziecko jesczze na studiach i urodzilam na
                                  > ostatnim
                                  > > roku, bez pracy i na zadnym zasilku nie byłam.
                                  >
                                  > To na kim pasożytowałaś???


                                  na nikim smile miałam jesczze wtedy rentę po ojcu, tydzien po cesarce wróciłam na
                                  studia dzienne i do pracy (korepetycje, tłumaczenia).


                                  > Poza tym gdzie Ty żyjesz, że 30letnie młode kobiety nie mogą zajść w
                                  > ciążę?

                                  we Wrocławiu tongue_out
                                • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:57
                                  lisbeth, już ci kiedyś odpowiedziałam, nie pamiętasz? cytuję:

                                  lisbeth25 napisała:

                                  > Odpowiedz mi na jedno pytanie; kto finansuje rodzinę tych
                                  > wykształconych ludzi, którzy mają dzieci w młodym wieku i zajmują się
                                  > pracą dopiero po ich odchowaniu?

                                  chyba nie przeczytałas teog, co napisałam, ze nie wziełam ani złotówki zadnego
                                  zasiłku, choć córkę urodziłam na studiach, bez pracy. moja córka urodziła się w
                                  przerwie semestralnej, tydzień po cesarce wróciłam na studia. na siebie miałam
                                  rentę rodzinną, po tacie. na córkę pracowałam po zajęciach, w weekendy -dawałam
                                  korepetycje, pilnowałam dziecka znajomej (moje dziecko było ze mną), robiłam
                                  tłumaczenia, pracowałam na umowę zlecenie w szkole językowej. oczywiście tata
                                  dziecka, wtedy mój chłopak, teraz mąż, też dawał pieniążki na małą, choć wtedy
                                  był 400km od nas i nie mógł za bardzo pomóc w opiece.
                                  • lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 00:00

                                    > dziecka, wtedy mój chłopak, teraz mąż, też dawał pieniążki na małą,
                                    choć wtedy
                                    > był 400km od nas i nie mógł za bardzo pomóc w opiece.

                                    Dobre wytłumaczenie dla faceta, który nie chce zajmować się swoim
                                    dzieckiem. Ja takiego faceta od razu bym pogoniła.
                                    • anyx27 Re: P.S. 10.10.09, 00:09
                                      lisbeth25 napisała:

                                      >
                                      > > dziecka, wtedy mój chłopak, teraz mąż, też dawał pieniążki na małą,
                                      > choć wtedy
                                      > > był 400km od nas i nie mógł za bardzo pomóc w opiece.
                                      >
                                      > Dobre wytłumaczenie dla faceta, który nie chce zajmować się swoim
                                      > dzieckiem. Ja takiego faceta od razu bym pogoniła.
                                      • lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 00:15

                                        Taaa, jasne.
                                        Jak jeszcze uspprawiedliwisz fakt, że byłaś samotną matką mimo
                                        posiadania męża? Facet, który nie jest obecny przez pierwsze kilka
                                        miesięcy życia swpjego dziecka to totalne dno.
                                        • anyx27 Re: P.S. 10.10.09, 00:27
                                          isbeth25 napisała:

                                          >
                                          > Taaa, jasne.
                                          > Jak jeszcze uspprawiedliwisz fakt, że byłaś samotną matką mimo
                                          > posiadania męża? Facet, który nie jest obecny przez pierwsze kilka
                                          > miesięcy życia swpjego dziecka to totalne dno.
                                          • lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 00:37

                                            > akurat kilka pierwszym miesiecy to dziecku zwiewa.

                                            Dziecko nie potrzenuje ojca w pierwszym miesiącach życia? Ty normalna
                                            jesteś?
                                            • anyx27 Re: P.S. 10.10.09, 00:50
                                              lis, nie odpowiedzialas na moje pytanie. czy twój facet pracuje tak jak mój
                                              tylko 2 dni w tygodniu i spedza z dzieckiem kilkanscie godzin dziennie? jesli
                                              nie, to strzelilas sobie samobója tongue_out
                                              • lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 00:56
                                                Przeczytaj moje wcześniejsze posty na temat tego, ile "moje dziecko" ma
                                                lat to się dowiesz. Tak, mój mąż spędził z nim o wiele więcej czasu niż
                                                ja.Zresztą nasza sytuacja jest specyficzna.
                                                • anyx27 Re: P.S. 10.10.09, 01:01
                                                  lisbeth25 napisała:

                                                  > Przeczytaj moje wcześniejsze posty na temat tego, ile "moje dziecko" ma
                                                  > lat to się dowiesz. Tak, mój mąż spędził z nim o wiele więcej czasu niż
                                                  > ja.Zresztą nasza sytuacja jest specyficzna.

                                                  nadal nie odpowiedzialas konkretnie na moje pytanie. zarzucasz mi, ze jestem
                                                  zwiazana z nieodpowiedzialnym czlowiekiem, wiec badź łaskawa odpowiedziec. bo
                                                  według twoich kryteriów, jesli twój mąż nie spedza lub nie spedzał z kilkuletnim
                                                  dzieckiem kilkunastu godzin dziennie, to powinnas go rzucic. spędzał czy nie?
                                                  • echtom Re: P.S. 10.10.09, 10:09
                                                    Anyx, po co wdajesz się w dyskusję z fiksatką, która domaga się, by rodzice noworodka na równi pracowali na pełnym etacie i na równi karmili młode piersią? tongue_out
                                                  • lisbeth25 Re: P.S. 10.10.09, 14:53

                                                  • gryzelda71 Re: P.S. 10.10.09, 21:02
                                                    Pacz jakie niektóre maja szczęście.Są pasożytami i maja żywiciela.Ciebie każdy
                                                    od razu wydala więc nie dziwne ze wku..w wielkibig_grin Na szczęście możesz na forum
                                                    wyzyć się
                                                  • echtom Re: P.S. 10.10.09, 21:17
                                                    big_grin
                                                  • echtom Re: P.S. 10.10.09, 21:18
                                                    Cosik źle się podpina, bo pod Gryzeldą miało być.
                          • ally Re: P.S. 09.10.09, 14:03
                            > 24-25 lat to lepszy czas na dziecko niż gonienie za dyrektorskim stanowiskiem.

                            może dla Ciebie i Twoich znajomych.
                            • gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 14:11
                              No tak tylko 20% w tym wieku ma te 10 tysiaków coby o dziecku myślećwink
                              • ally Re: P.S. 09.10.09, 14:34
                                ale przecież echtom wraz ze znajomymi się nie zaliczają do tej grupy wink.
                                chcieli tak szybko mieć dzieci - ich decyzja, ale nie każdy tak chce.
                                • gryzelda71 Re: P.S. 09.10.09, 14:43
                                  Echtom tak jak i ja z innego pokolenia.Wśród moich znajomych równolatków prawie
                                  każda babka w tym wieku(no może coś koło 26-27)miała dziecko,była w
                                  ciązy,planowała.A jak nie miały to bardziej z powodu braku partnera,niż kariery.
                                  • ally Re: P.S. 09.10.09, 15:12
                                    ok, ale realia się nieco zmieniły i warto to zauważyć. na szczęście moja matka
                                    oraz moje babcie to widzą i nie serwują mi złotych myśli typu "w twoim wieku
                                    lepiej rodzić dzieci niż gonić za karierą".
                                    • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:11
                                      ally napisała:

                                      > ok, ale realia się nieco zmieniły i warto to zauważyć. na szczęście moja matka
                                      > oraz moje babcie to widzą i nie serwują mi złotych myśli typu "w twoim wieku
                                      > lepiej rodzić dzieci niż gonić za karierą".

                                      a nie boisz sie, ze mozesz nie zdążyc, albo, ze te swoje zarobione pieniądze
                                      bedziesz musiała wydac na invitro i leczenie nieplodnosci? a propos, mam
                                      nadzieje, ze nigdy nie bedzie to refundowane. z kazdym rokiem kobiecie coraz
                                      trudniej zajsc w ciaze, donosic. moje 30-letnie kolezanki ronią, mają zagrożone
                                      ciąże, albo wcale nie mogą zajść w ciąże i ryczą po kątach. współczuję im
                                      bardzo, ale wiem, że same sobie sa winne. taki był ich wybór. ja mam inne
                                      priorytety. dla mnie dziecko, rodzina, to podstawa. mam 28lat i 4-letnią córcię.
                                      urodziłam na studiach, nie miałam nic, kariery nie zrobiłam, a teraz mam
                                      odchowane dziecko, któremu niczego nie brakuje i które jest szczęsliwe, bo ma
                                      szczęśliwych rodziców, nie żyjących pod żadną presją, że zegar biologiczny itd.
                                      dziecko tak motywuje, ze w ciągu 2 lat nasze dochody wzrosły 5-krotnie, a jesli
                                      ktos twierdzi, że dziecko przeszkadza w rozwoju zawodowym, w dorabianiu się, to
                                      ośmiesza sam siebie.
                                      • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:13
                                        Ally, jesli masz takie , anie inne podejscie, to co ty robisz na emamie? jakis
                                        ukryty instynkt macieżynski?
                                        • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 23:14

                                          anyx27 napisała:

                                          macierzynski oczywiscie wink
                                        • ally Re: P.S. 10.10.09, 11:35
                                          rozumiem, że na emamie jedynym słusznym podejściem jest chęć rodzenia na
                                          studiach lub tuż po? wink
                                          jeśli tak cię to szalenie interesuje, to trafiłam tu, bo pisałam pracę o języku,
                                          jakim posługują się matki dyskutujące o swoich dzieciach w necie.
                                      • lillaj Re: P.S. 10.10.09, 09:02
                                        anyx27 napisała:
                                        > a nie boisz sie, ze mozesz nie zdążyc, albo, ze te swoje zarobione pieniądze
                                        > bedziesz musiała wydac na invitro i leczenie nieplodnosci? a propos, mam
                                        > nadzieje, ze nigdy nie bedzie to refundowane. z kazdym rokiem kobiecie coraz
                                        > trudniej zajsc w ciaze, donosic. moje 30-letnie kolezanki ronią, mają zagrożone
                                        > ciąże, albo wcale nie mogą zajść w ciąże i ryczą po kątach. współczuję im
                                        > bardzo, ale wiem, że same sobie sa winne. taki był ich wybór. ja mam inne
                                        > priorytety. dla mnie dziecko, rodzina, to podstawa.

                                        O rety! Tekst z ambony. Każdy musi żyć tak jak Ty i mieć takie same priorytety?
                                        Różne są przyczyny niepłodności, wyobraź sobie, że nie tylko zwlekanie z
                                        urodzeniem dziecka, ale też ludzie mają różną sytuację życiową, nie zawsze łatwo
                                        jest zdecydować się na dziecko przed 30-ką. Okrutna jesteś Anyx.
                                      • franczii Re: P.S. 10.10.09, 09:11
                                        Anyx, uwazaj bo przemawia przez ciebie pycha! Pomijajac sytuacje finansowa, nie
                                        przypisuj sobie zaslug ktorych nie masz a innym nie przypisuj win, ktorych oni
                                        nie ponosza. Ty nie podjelas decyzji sama. To ze w wieku 24 lat albo i wczesniej
                                        moglas podjac decyzje o urodzeniu dziecka to nie jest twoja zasluga. To, ze w
                                        tym wieku mialas juz perspektywy zalozenia rodziny bo mialas u boku faceta, o
                                        ktorym moglas powiedziec, ze chcesz z nim spedzic zycie to nie jest twoja zasluga!
                                        Wiele moich kolezanek powychodzilo za maz tuz po studiach po kilku latach
                                        chodzenia z chlopakami jeszcze z czasow licealnych ale wiekszosc poznalo
                                        obecnych partnerow dopiero w okolicach 30. Kiedy one te dzieci mialy rodzic,
                                        moze mi odpowiesz. A niektore do tej pory sa samotnymi kobietami bez zadnych
                                        widokow na ulozenie sobie zycia rodzinnego. Dlatego nie pisz o winie, bo to
                                        niczyja wina!
                                        • franczii Re: P.S. 10.10.09, 09:51
                                          A jeszcze a propos nieplodnosci. Mam wsrod znajomych 2 pary leczace nieplodnosc.
                                          Jedna para przed 30 zaczela sie starac i nie moga. Druga para przed 40 dlatego,
                                          ze spotkali sie dopiero kiedy oboje mieli po 38 lat. I to niczyja wina przeciez.
                                          A z moich bliskich kolezanek ze studiow, z ktorymi dzielilam mieszkanie: 2 z
                                          nich mialy marzenia o zalozeniu rodziny i do tej pory zadna z nich sie nie
                                          zwiazala z zadnym mezczyzna, obie robia kariere, jedna ma wlasna swietnie
                                          prosperujaca firme. Maja dopiero po 30 lat, Anyx, czy nie zasluguja na to, zeby
                                          spelnily sie ich marzenia o zalozeniu rodziny? A ja 10 lat temu myslalam, ze
                                          nigdy nie bede chciala miec rodziny, nawet plcia przeciwna sie zbytnio nie
                                          interesowalam a z urodzeniem 2 dzieci uwinelam sie przed 30=P Los takie
                                          scenariusze piszesmile
                                      • mondovi Re: P.S. 10.10.09, 10:20
                                        > a nie boisz sie, ze mozesz nie zdążyc, albo, ze te swoje zarobione pieniądze
                                        > bedziesz musiała wydac na invitro i leczenie nieplodnosci? a propos, mam
                                        > nadzieje, ze nigdy nie bedzie to refundowane. z kazdym rokiem kobiecie coraz
                                        > trudniej zajsc w ciaze, donosic. moje 30-letnie kolezanki ronią, mają zagrożone
                                        > ciąże, albo wcale nie mogą zajść w ciąże i ryczą po kątach. współczuję im
                                        > bardzo, ale wiem, że same sobie sa winne. taki był ich wybór. ja mam inne
                                        > priorytety. dla mnie dziecko, rodzina, to podstawa. mam 28lat i 4-letnią córcię
                                        > .

                                        no patrz, a moja 28 letnia kuzynka od 4 lat leczy się na bezpłodność. sama sobie
                                        winna, bo mogła się starać o dziecko w wieku 16 lat?
                                        • kropkacom Re: P.S. 10.10.09, 10:46
                                          No, ale faktem jednak jest że po trzydziestce mogą się z większym
                                          prawdopodobieństwem nawarstwiać trudności jeśli chodzi o zajście i samą ciąże.
                                          Tylko że życie układa się rożnie a każdy bierze odpowiedzialność za swoje decyzje.
                                          • mondovi Re: P.S. 10.10.09, 11:06
                                            oczywiście, że tak. nie każda spotyka "rycerza na białym koniu" w wieku 20 lat,
                                            nie każdy ma możliwości, warunki wcześniej. nie każdy jest gotowy mentalnie. in
                                            vitro powinno być refundowane. nie dla każdej pary dziecko po 40 to fanaberia.
                                      • ally Re: P.S. 10.10.09, 11:28
                                        > a nie boisz sie, ze mozesz nie zdążyc, albo, ze te swoje zarobione pieniądze
                                        > bedziesz musiała wydac na invitro i leczenie nieplodnosci?

                                        pilnuj lepiej wlasnego tylka i wlasnych pieniedzy. ale jesli tak cie to
                                        interesuje, to nie, nie boje sie.
              • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 18:14
                tabakierka2 napisała:

                > lola211 napisała:
                >
                > > Są, sa.Dobra praca od razu po studiach i zarabiasz w miesiacu tyle
                > > ile inni w poł roku.
                >
                > po studiach ścisłych, takich jak informatyka pewnie tak, ale mimo to
                > nie znam zbyt wiele osób, które zarabiają wspólnie z parą 10tys.
                > Większość moich znajomych ze studiów nie zarabia więcej niż 1.5tys.
                > sad + mniej więcej tyle samo para.

                nie uwierzę, że rodzina 2+1 w dużym miescie, bez mieszkania (kredyt) wyżyje za
                3000pln, podczas, gdy sam kredyt to zwykle min.1500.
                • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 07:23
                  anyx27 napisała:

                  > tabakierka2 napisała:

                  > >
                  > > po studiach ścisłych, takich jak informatyka pewnie tak, ale
                  mimo to
                  > > nie znam zbyt wiele osób, które zarabiają wspólnie z parą 10tys.
                  > > Większość moich znajomych ze studiów nie zarabia więcej niż
                  1.5tys.
                  > > sad + mniej więcej tyle samo para.
                  >
                  > nie uwierzę, że rodzina 2+1 w dużym miescie, bez mieszkania
                  (kredyt) wyżyje za
                  > 3000pln, podczas, gdy sam kredyt to zwykle min.1500.

                  a gdzieś pisałam o kredycie? albo o rodzinie 2+1???
                  Pisałam o parze, która łącznie ma 3tys. Skąd wzięłaś +1?suspicious
                  niektórzy mieszkają z rodzicami.
                  W to, że rodzina 3 osobowa z kredytem i pensją 3tys. wyżyje też
                  trudno mi uwierzyć, ale ja nie pisałam o takiej sytuacji.
                  • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:24
                    tabakierka2 napisała:

                    > a gdzieś pisałam o kredycie? albo o rodzinie 2+1???
                    > Pisałam o parze, która łącznie ma 3tys. Skąd wzięłaś +1?suspicious
                    > niektórzy mieszkają z rodzicami.
                    > W to, że rodzina 3 osobowa z kredytem i pensją 3tys. wyżyje też
                    > trudno mi uwierzyć, ale ja nie pisałam o takiej sytuacji.

                    a nie, to inna sprawa, jak ktos pasożytuje na rodzicach, to 3000 na pewno
                    wystarcza tongue_out
                    • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:28
                      anyx27 napisała:



                      > a nie, to inna sprawa, jak ktos pasożytuje na rodzicach, to 3000
                      na pewno
                      > wystarcza tongue_out


                      dlaczego pasożytuje?
                      a starsi rodzice mieszkający u swoich dzieci też na nich pasożytują?
                      Dlaczego krytykujesz czyjś pomysł na życie? jeśli rodzicom i
                      dzieciom pasuje taki układ wspólnego mieszkania ( i być może młodzi
                      sie dokładają do wydatków tak, że ostatecznie układ jest korzystny
                      dla obu stron), to co ktokolwiek ma do gadania?
                      • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:37
                        tabakierka2 napisała:

                        > anyx27 napisała:
                        >
                        >
                        >
                        > > a nie, to inna sprawa, jak ktos pasożytuje na rodzicach, to 3000
                        > na pewno
                        > > wystarcza tongue_out
                        >
                        >
                        > dlaczego pasożytuje?
                        > a starsi rodzice mieszkający u swoich dzieci też na nich pasożytują?
                        > Dlaczego krytykujesz czyjś pomysł na życie? jeśli rodzicom i
                        > dzieciom pasuje taki układ wspólnego mieszkania ( i być może młodzi
                        > sie dokładają do wydatków tak, że ostatecznie układ jest korzystny
                        > dla obu stron), to co ktokolwiek ma do gadania?

                        jasne, ze nikomu nic do tego, tylko wtedy porównywanie takich osób, to
                        normalnie, czyli samodzielnie funkcjonujących ludzi i pisanie, ze 3000 wystarcza
                        na wszytsko, jest bez sensu.
                • mondovi Re: P.S. 10.10.09, 11:09
                  > nie uwierzę, że rodzina 2+1 w dużym miescie, bez mieszkania (kredyt) wyżyje za
                  > 3000pln, podczas, gdy sam kredyt to zwykle min.1500.

                  wyżyje. bez fajerwerków, przyjemności, w stresie, z kalkulatorem w ręku, ale
                  wyżyje.
        • lillaj Re: P.S. 08.10.09, 10:43
          gaskama napisała:

          > I nie wiem, po co takie krygowanie się "to ja z patologicznej
          > rodziny jestem". Uwielbiam też to polskie myślenie o ludziach
          > zamożnych:
          > 1. ukradli
          > 2. pewnie i tak nie są szczęśliw
          > 3. co im to da, jak im dziecko zachoruje.
          > Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było
          > dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze.

          Kto pisał, że ukradli? Jesteś w błędzie nie myślę żle o zamożnych ludziach i nie
          cierpię na obsesyjną podejrzliwość co do legalności ich zarobków. I nie kryguję
          się. Tak twierdzi Autor cytowanej wypowiedzi. Ja się tylko głęboko zdziwiłam,
          więc nie czuj się atakowana.
        • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 10:43
          gaskama napisała:

          > I nie wiem, po co takie krygowanie się "to ja z patologicznej
          > rodziny jestem". Uwielbiam też to polskie myślenie o ludziach
          > zamożnych:
          > 1. ukradli
          > 2. pewnie i tak nie są szczęśliw
          > 3. co im to da, jak im dziecko zachoruje.
          > Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było
          > dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze.

          zgadzam sie z tobą. my zaczynalismy od zera, nie mamy bogatych rodziców. na
          wszystko zarabiamy sami. wczesniej mieszkalismy u mojej mamy, nie mielismy nic,
          dochody minimalne (nauczycielka i policjant...), ale wzielismy sie do roboty,
          wystarczyły dobre chęci i pomysły i po dwóch latach mamy auto, mieszkanie,
          jeszcze wynajete, ale niedługo własne smile 3pok, prawie 70mq, z ogródkiem smile)) nie
          odmawiamy sobie niczego, oczywiscie w granicach rozsadku. mielismy mozliwosc
          wysłania dziecka do prywatnego przedszkola, jesli coś mi sie spodoba, to to
          kupuję 9głownie ciuchy), nie zastanawiając się, czy aby przypadkiem nie
          zabraknie do przysłowiowego pierwszego. Dzieki zarabkom takim , a nie innym,
          kiedy zachorowałam, moglam sie leczyc. lecze sie od 2 lat, miesiecznie wydaję
          1000-1500pln na leki. i własnie ten komfort, poczucie bezpieczenstwa dają mi
          pieniadze. same w sobie nie sprawiaja, ze jestem szczesliwsza, ale dzieki nim
          czuję się bezpieczniej, nie jestem pod zadna presja, nie zyje w strachu, czy
          wystarczy na podstawowe potrzeby. Bardzo długo nie miałam nic i tez byłam
          szczesliwa, ale komfort zycia jets nieporównywalny.
          • gryzelda71 Re: P.S. 08.10.09, 10:51
            Masz rację szczeście nie zależy od kasy,ale komfort zycia jest nieporównywalny.
        • mniemanologia Re: P.S. 08.10.09, 12:44
          gaskama napisała:

          > Nie uważam, by 10.000 miesięcznie na trzyosobową rodzinę to było
          > dużo, to raczej dosc przeciętne pieniądze.

          Średnia płaca w Polsce to ok. 3300 zł. Brutto!
          Nawet jeśli tyle zarabiają wszystkie te 3 osoby w rodzinie, to nie
          wychodzi 10.000, czyli że te 10.000 to nie są "dość przeciętne
          pieniądze".
          A to, że Twoi znajomi zarabiają więcej, to żaden argument.
          • ally Re: P.S. 08.10.09, 13:07
            > Średnia płaca w Polsce to ok. 3300 zł. Brutto!

            hehe, ale na forum to będzie pewnie z 7 tys. netto, bo już np. za 5 tys. netto
            doprawdy NIE DA SIĘ żyć, można tylko wegetować; zaraz parę osób Ci to udowodni wink
            • mniemanologia Re: P.S. 08.10.09, 13:38
              Oczywiście.
              Ludziom brak perspektywy, jakoś nie mogą wyjrzeć spoza swojego
              portfela i 10.000 na 3 osoby wydaje im się "dość przeciętnymi
              pieniędzmi".
              • kali_pso Re: P.S. 08.10.09, 13:58
                > Ludziom brak perspektywy

                ....słuszna uwaga- im komuś bardziej sie powiodło tym z większa
                niechęcią pisze czy mówi o tych, którym powiodło się mniej, są
                biedni, niezaradni itp. Im bardziej sam chce zabłysnąć tym większy
                musi stworzyć dystans między sobą a biedniejszymi, który w tym
                wydaniu forumowych wynosi(aż) 10 koławink Zero poczucia realności( bo
                ona i jej znajomi to.....- jakby świat ograniczał się do niej i jej
                znajomych) zero skromności, mnóstwo nadęcia i protekcjonalizmu.
            • kali_pso Re: P.S. 08.10.09, 13:48
              Ja nie wiem nawet czy mnie to bardziej śmieszy czy oburza.
              W kraju, w którym ludzie zyją za 2 koła z gromadą dzieci, pisanie,
              że 10 tys, to przeciętna kwota przy jednym dziecku, jest zwyczajną
              bufonadą. No oczywiście, zaraz napisze jedna z drugą, że ma kredyt-
              ja tez mam, mam rachunki, bieżące potrzeby i duuuuuuuuuuuuużo mniej
              niz 10 koła. Żyję, ale jak widać poniżej przeciętnejwink
              • tabakierka2 Re: P.S. 08.10.09, 14:04
                kali_pso napisała:

                > Żyję, ale jak widać poniżej przeciętnejwink


                my z mężolem żyjemy o połowę niżej niż przeciętnatongue_out ale może dla
                bezdzietnych inne normy 'normalności' sątongue_out
            • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 18:12
              ally napisała:

              > > Średnia płaca w Polsce to ok. 3300 zł. Brutto!
              >
              > hehe, ale na forum to będzie pewnie z 7 tys. netto, bo już np. za 5 tys. netto
              > doprawdy NIE DA SIĘ żyć, można tylko wegetować; zaraz parę osób Ci to udowodni
              > wink

              tylko,z eteraz rzadko kto pracuje tylko na jeden etat i przynosi co miesiac te
              2500pln. albo ma sie drugi etat, albo nadgodziny, albo swoją działalność.
              mój mąż na etacie, ja mam swoją firme i mąż mi pomaga, wiec tak, jakby pracował
              na 2 etaty. teraz takie czasy, że mało kto żyje tylko z jednej pensji.
              • mondovi Re: P.S. 09.10.09, 07:23
                > tylko,z eteraz rzadko kto pracuje tylko na jeden etat i przynosi co miesiac te
                > 2500pln. albo ma sie drugi etat, albo nadgodziny, albo swoją działalność.
                > mój mąż na etacie, ja mam swoją firme i mąż mi pomaga, wiec tak, jakby pracował
                > na 2 etaty. teraz takie czasy, że mało kto żyje tylko z jednej pensji.

                nie wiem, których jest więcej - pracujących na dwa etaty, czy nie pracujących
                wcale, albo takich rodzin, gdzie pracuje jedna osoba.
                • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:22
                  mondovi napisała:

                  > > tylko,z eteraz rzadko kto pracuje tylko na jeden etat i przynosi co miesi
                  > ac te
                  > > 2500pln. albo ma sie drugi etat, albo nadgodziny, albo swoją działalność.
                  > > mój mąż na etacie, ja mam swoją firme i mąż mi pomaga, wiec tak, jakby pr
                  > acował
                  > > na 2 etaty. teraz takie czasy, że mało kto żyje tylko z jednej pensji.
                  >
                  > nie wiem, których jest więcej - pracujących na dwa etaty, czy nie pracujących
                  > wcale, albo takich rodzin, gdzie pracuje jedna osoba.

                  mówie o rodzinach, w których ludziom chce się pracowac, a nie o leniach.
                  • tabakierka2 Re: P.S. 09.10.09, 10:24
                    anyx27 napisała:


                    > mówie o rodzinach, w których ludziom chce się pracowac, a nie o
                    leniach.

                    czasem ludziom chce się pracować, ale pracy brakindifferent
                    • anyx27 Re: P.S. 09.10.09, 10:34
                      tabakierka2 napisała:

                      > anyx27 napisała:
                      >
                      >
                      > > mówie o rodzinach, w których ludziom chce się pracowac, a nie o
                      > leniach.
                      >
                      > czasem ludziom chce się pracować, ale pracy brakindifferent

                      jasne, kazda wymowka jest dobra. albo wymagania za wysokie. nie wiem, gdzie
                      mieszkasz, ale nie wierze w te bajki o tym, ze nie mozna pracy znalezc. moze nie
                      zawsze wymarzoną, ale na pewno pracę. jest chocby tyle sklepów, marketów,
                      potrzebne osoby do sprzatania, do pilnowania dzieci. poza tym mozna zawsze
                      zalozyc swoj biznes, gdzie nie potrzeba wcale duzych pieniedzy.
        • kali_pso Re: P.S. 08.10.09, 13:41

          To ja ci jeszcze inaczej powiem- ktoś, kto mówi lub pisze, że 10
          tys. to mało, przeciętnie lub rodzina taka klepie biedę jest dla
          mnie tak samo powazny jak ten co pisze :" Mój mąż mnie nigdy nie
          zdradzi". Trzeba kompletnie nie znac realiów zycia, żeby wypisywać
          bzdury tego typu. Czy wy zyjecie na tym samym świecie co ja? Cholera
          ja nie znam ludzi, którzy mają 10 tys i twierdzą, że to mało. Znam
          takich, którzy tyle mają i żyją w luksusach i nawet mają dzieciwink
          • mniemanologia Re: P.S. 08.10.09, 13:46
            kali_pso napisała:

            > Cholera
            > ja nie znam ludzi, którzy mają 10 tys i twierdzą, że to mało. Znam
            > takich, którzy tyle mają i żyją w luksusach i nawet mają dzieciwink

            I mówią o sobie "Jesteśmy hardkorem" big_grin
          • lillaj Re: P.S. 08.10.09, 14:03
            kali_pso napisała:
            "Czy wy zyjecie na tym samym świecie co ja?"

            Też się nad tym zastanawiam.
          • kropkacom Re: P.S. 08.10.09, 16:32
            > którzy mają 10 tys i twierdzą, że to mało. Znam
            > takich, którzy tyle mają i żyją w luksusach i nawet mają dzieciwink

            Dzieci to się robi jak ma się 20 tysiaków na miesiąc wink Inaczej jesteś
            nieodpowiedzialna smile
            • jamesonwhiskey Re: P.S. 08.10.09, 17:10
              nie wiem dlaczego sie tak napinacie ze ktos czuje sie szczesliwy jak ma 10
              tysiecy moze akurat tyle potrzebuje
              macie mniej jestescie szczesliwe no to super tylko pozazdroscic
              wszytko odnosi sie do subiektywnej oceny i nie ma sie tu z czego wysmiewac
              • nangaparbat3 Re: P.S. 08.10.09, 17:42
                Tu nie chodzi o kwotę, ale o ideę zaleznosci poczucia szczęścia od dochodow.
                • lola211 Re: P.S. 09.10.09, 12:49
                  Jednak jakas zaleznosc statystycznie rzecz biorac jest.Im kto ma
                  wiecej pieniedzy tym najczesciej wieksza odczuwa z zycia satysfakcje-
                  pewnie dlatego, ze wraz ze wzrostem zarobkow czlowiek czuje sie
                  bardziej doceniony, ma wieksze mozliwosci korzystania z zycia.Ma
                  wiekszy wybor, w mniejszym stopniu jest ograniczony jesli chodzi o
                  zaspokojenie potrzeb.Pewnie, ze to kwestia indywidualna i sa
                  jednostki zadowalajace sie minimum, jednak najczesciej jest tak, ze
                  niskie dochody rodza frustracje, a to przeklada sie ocene swojego
                  zycia pod katem bycia szczesliwym.
                  • tabakierka2 lola 09.10.09, 14:20
                    a mnie się wydaje (obserwacje), że najszczęśliwsi są ci, co mają
                    średnio, tzn. tyle, że nie muszą się o finanse martwic. Raczej bym
                    tu widziała zależność w kształcie odwróconej litery U - skrajności
                    są najmniej szzcęśliwe - życie w skrajnej biedzie - wiadomo, ale też
                    skrajnie wysokie zarobki (tu pewnie pojawia się obawa o kradzież,
                    porwanie dla okupu - nie mówię o 10.tys miesiecznie, raczej o 50tys.
                    i więcej).
              • lillaj Re: P.S. 08.10.09, 17:57
                jamesonwhiskey napisał:

                > nie wiem dlaczego sie tak napinacie ze ktos czuje sie szczesliwy jak ma 10
                > tysiecy moze akurat tyle potrzebuje
                > macie mniej jestescie szczesliwe no to super tylko pozazdroscic
                > wszytko odnosi sie do subiektywnej oceny i nie ma sie tu z czego wysmiewac

                Nie napinam się z tego powodu, że ktoś się czuje szczęśliwy gdy ma 10 tys, tylko
                z tego co sądzi o tych którzy mają mniej. Cały czas jest to dla Ciebie
                niezrozumiałe?
            • nangaparbat3 Re: P.S. 08.10.09, 17:39
              Gdyby wszyscy tak postepowali, to kto by sprzątal?
              • ledzeppelin3 Re: P.S. 08.10.09, 17:58
                Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys netto zarabia
                może 8 % społeczeństwa.
                Ci, co piszą, że oni żyją w biedzie, mają coś z deklem, żyją niespełnionymi
                marzeniami albo chcą się popisać. Forum wszystko przyjmie.
                • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 18:20
                  ledzeppelin3 napisała:
                  > Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys netto zarabia
                  > może 8 % społeczeństwa.

                  to chyba dane sprzed 10lat...
                  • mniemanologia Re: P.S. 08.10.09, 19:08
                    anyx27 napisała:

                    > ledzeppelin3 napisała:
                    > > Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys
                    > > netto zarabia
                    > > może 8 % społeczeństwa.
                    >
                    > to chyba dane sprzed 10lat...

                    Chyba tak, bo z tego roku dane są o kilkaset zł wyższe smile
                    www.gazetaprawna.pl/wskazniki/wynagrodzenia
                    Dlatego pisałam o 3300zł.
                  • lillaj Re: P.S. 08.10.09, 20:20
                    anyx27 napisała:

                    > ledzeppelin3 napisała:
                    > > Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys netto zara
                    > bia
                    > > może 8 % społeczeństwa.
                    >
                    > to chyba dane sprzed 10lat...

                    Anyx oglądasz czasem wiadomości, programy publicystyczne, czytasz gazety, czy
                    żyjesz w świecie do którego nie docierają takie "nieciekawe" informacje? Totalne
                    oderwanie od rzeczywistości.
                    • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 21:03
                      lillaj napisała:

                      > anyx27 napisała:
                      >
                      > > ledzeppelin3 napisała:
                      > > > Fakty sa takie, że średnia krajowa to 2700 zł brutto, a 10 tys nett
                      > o zara
                      > > bia
                      > > > może 8 % społeczeństwa.
                      > >
                      > > to chyba dane sprzed 10lat...
                      >
                      > Anyx oglądasz czasem wiadomości, programy publicystyczne, czytasz gazety, czy
                      > żyjesz w świecie do którego nie docierają takie "nieciekawe" informacje? Totaln
                      > e
                      > oderwanie od rzeczywistości.

                      przeciez koleaznka , która pisała ponizej, podała link do danych z sierpnia. to
                      raczej nie ja jestem oderwana od rzeczywistości.
                  • ledzeppelin3 Re: P.S. 08.10.09, 20:54
                    Tu masz artykuł z 2008 roku, ilu Polaków jest zaineresowanych III filarem i na
                    niego odkłada
                    Przejrzyj na oczy.
                    • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 21:04
                      ledzeppelin3 napisała:

                      > Tu masz artykuł z 2008 roku, ilu Polaków jest zaineresowanych III filarem i na
                      > niego odkłada
                      > Przejrzyj na oczy.


                      i to jest wyznacznik dobrych zarobków? nigdy nie dam sie sfrajerować na III
                      filar. wolę inne inwestycje.
                      • anyx27 Re: P.S. 08.10.09, 21:16
                        mam znajomych, którzy zarabiają po 1500pln, ale oni mieszkają w małym miasteczku
                        i im to wystarcza, ale wiekszość znajomych w moim miescie (Wro) ma dochody duzo
                        powyzej 5000pln. Mozna przezyc za mniej, owszem, ale to zalezy od potrzeb. Gdy
                        my nie zarabialismy tyle, zeby wystarczalo na wszystko, to zajelismy sie czyms
                        innym. jednym wystarczają 2000 i wegetują jakoś, a inni potrzebuja więcej, bo
                        np. nie maja mieszkania i wynajmują, albo spłacają kredyt, bo np. chcą mieć
                        lepszy samochód, albo mają chore dziecko i potrzebują kasę na leki. Ja mam to
                        szczescie, ze nie mam określonych maksymalnych zarobków i jesli potrzebuję
                        wiecej kasy w danym miesiacu, to pracuję wiecej i wiecej zarabiam. Robię
                        badania medyczne, zarobek mam od kazdego pacjenta. zazwyczaj pracuję 20h
                        tygodniowo, a jak mi się chce i mam pilną potrzebę wink to pracuję więcej.
                        wiekszość znajomych nie poprzestaje na jednym zajęciu, wielu zakłada swoje
                        firmy, byle zarabiac na swoje potrzeby. jesli komus sie nie chce , jest
                        zadowolony z tego, co ma to ok, ale nie rozumiem tej ukrytej zawisci, czy tez
                        narzekania albo próby udowadniania, że większość to jednak zarabia 1500pln. moze
                        wiekszośc w jakiejs dziurze zabitej dechami, ale nie wiekszosc osób ok. 30-40
                        roku zycia, w duzym miescie.
                  • triss_merigold6 Re: P.S. 08.10.09, 20:58
                    Cherie, 3300 brutto to niecałe 2400 zł na rękę. Bez szału,
                    powiedziałabym. I tak zarabia mnóstwo ludzi, tak, również tych
                    wykształconych. Zejdź na ziemię.
                    • ally Re: P.S. 09.10.09, 12:14
                      > Cherie, 3300 brutto to niecałe 2400 zł na rękę. Bez szału,
                      > powiedziałabym. I tak zarabia mnóstwo ludzi, tak, również tych
                      > wykształconych.

                      a większość zarabia mniej, bo to jest średnia arytmetyczna, a nie dominanta czy
                      mediana.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka