Dodaj do ulubionych

Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!!

14.01.04, 08:27
Dlaczego w naszym chorym kraju żeby urodzić zdrowe dziecko trzeba dawać
łapówki. Czy brak chęci dawania łapówek oznacza już na starcie zagrożenie
zdrowia a nawet zycia???????????
Obserwuj wątek
    • irminka2 Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 08:35
      Urodziłam trójkę dzieci, zdrowych i bez komplikacji , nie dając nigdy nikomu
      łapówki. Nie mogę narzekać na personel medyczny- może bez czułości i głaskania
      po główce , ale fachowo i sprawnie.
      Czyli chyba jednak można.
      Irmina
    • melassaa Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 08:48
      Taka jest bowiem cała nasza służba zdrowia. Za 10 lat może coś się zmieni.
      Póki co jesteśmy ZMUSZONE dawać łapówki. Ja co prawda nie musiałam, ale w
      innym przypadku na pewno dałabym. Kto by nie dał, by jego dziecko urodziło się
      zdrowe???
      • ursgmo Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 09:23
        Ja nie dałam i gorzko tego załowałam, gdyby wywołano mi poród, moja córeczka by
        przeżyła , a tak udusiła się w 42 tyg. ciąży. Dzień wcześniej na badaniu w
        szpitalu myśl o łapówce przeszła nam z mężem przez głowe , ale zamiast tego
        wrócilismy do domu i obdzwanialismy prywatne kliniki czy któras mnie nie
        przyjmie.A nastepnego dnia było za późno.
        Urodzenie sie mojego synka 11 miesięcy później to koszt razem ok.10 tys. zł,
        ale nie łapówek , tylko wizyt , badań , konsultacji, usg , ktg i w końcu super
        porodu, ale byłam prywatną pacjentką - państwowego szpitala. Nikt nie
        podejmował decyzji co do mnie oprócz mojego położnika. I następnym razem
        zrobiłabym tak samo.
        • ursgmo Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 09:34
          Zapomniałam dodać że nie wierzę państwowej słuzbie zdrowia i wręcz sie ich
          boję. Całe szczęście nie muszę korzystać z ich usług , tylko z
          przefantastycznego Centrum Damiana . I zawsze jest to usługa na najwyższym
          poziomie. Gorzej tylko z osobami których po prostu nie stać na prywatne
          gabinety i są skazane na przychodnię z ubezpieczenia.
          Wkurza mnie że człowiek płacący całe życie składkę , ma czekać miesiącami na
          wizyte u specjalisty? Moja mama miała w paździeniku problemy ze wzrokiem , w
          przychodni owszem okulista jest ale zapisy ........na koniec lutego. Oślepnąć
          można do tego czasu.
          ehhh, szkoda gadać......
          • mygda Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 15.01.04, 16:32
            urodzilam dwoje dzieci nie dajac zadnej lapowki
            mimo,ze niektorzy sie dziwili jak to chodze ( przy drugiej ciazy) do
            PANSTWOWEGO ginekologa????????????

            ale pediatre mam prywatnego wink
            • mygda Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 15.01.04, 16:34
              mygda napisała:

              > urodzilam dwoje dzieci nie dajac zadnej lapowki
              > mimo,ze niektorzy sie dziwili jak to chodze ( przy drugiej ciazy) do
              > PANSTWOWEGO ginekologa????????????
              >
              > ale pediatre mam prywatnego wink

              dodam ,ze ta nasz pediatra przyjmuje tez panstwowo, ale daleko od nas
      • dosiamamafilipa Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 13:13
        dziewczyny to nie calkiem prawda nie uogolniajcie bo krzywdzicie wiele osob
        wiele lekarzy i pielengniarek obrazacie je jest ich mnustwo tych ktorzy nie
        biora to tak jakby uogolniac ze wszyscy polacy to pijacy i zlodzieje
        ja nie mialam zadnych znajomosci nie dawalam zadnych lapowek a urodzilam
        normalnie zdrowe dziecko. To psychoza ze trzeba dac tak jak i psychoza jest
        placenia np. za chrzest w kosciele.
        To my ich rozpaskudzamy bo pamietajcie ze nie tylko zle jest branie lapowek
        ale i ich dawanie.
        pzdr.
        dorota
        • beatach1 Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 14:11
          Zgadzam sie z Dosia mama Filipka. Nie wolno uogolniac, nie wolno mierzyc
          wszystkich jedna miarka. Sa ludzie i ludziska. Wsziedzie sa tacy sami ludzie.
          Moja mama zachorowala na raka i nikt nie chcial od niej lapowki. Nawet dodam,
          ze jej lekarz prowadzacy malo sie o to co nie obrazil...
          A jezeli lekarze biora alpowki, to trzeba sie zastanowic kto ich tego nauczyl.
          Mysle, ze to ludzie ich tego nauczyli.

          Pozdrawiam serdecznie
          BeataCh1 mama Maximiliana
          Moderator "Karmienie piersia"
        • agapolo Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 15:21
          Mam tylko jedno zasadnicze pytanie, czy miałas jakiekolwiek komplikacje,
          jakiekolwiek zagrozenie życia swojego czy dziecka??? Bo wtedy dopiero wychodzi
          na to, że jeśli nie zpałacisz możesz tego słono żałować.
          • ann_mart Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 15.01.04, 12:42
            No cóż ja miałam komplikacje i to takie, że dziecko by nie przeżyło. Miałam
            mianowicie łożysko przodujące i skierowanie na cc. Faktem jest, że chciałam,
            żeby ciął mnie konkretny lekarz, i byłam u niego 2 razy prywatnie (potem już
            bezpłatnie w przychodni przyszpitalnej) i z nim umawiałam się na cięcie, jednak
            do planu na dany dzień wpisano mnie nie wiedząc o tym, zrobił to lekarz, który
            go zastępował. Jak w wyznaczonym dniu stawiłam się na izbie przyjęć, zrobiono
            mi KTG, które wykazało, że coś się dzieje. Lekarz z izby dostał tajkiego
            popędu, że niemalże zawlókł mnie pół niosąc na salę operacyjną. Lekarza, z
            którym się umawiałam jeszcze nie było, bo nie nadeszła jeszcze wyznaczona na
            mnie godzina i nie było go. Przygotowano mnie błyskawicznie, znieczulono i
            zaczęto cięcie. Jak tylko "mój" lekarz przyszedł zastapił tego dyzurowego. I
            wiem, ze gdyby nie szybka interwencja lekarza z izby przyjęć i całego personelu
            sali operacyjnej to mój syn by nie przezył (a ja być może też) gdyż bezobjawowo
            odklejało mi się łożysko (odklejało się nie brzegiem lecz od środka i cała krew
            zbierała się w tej kieszonce więc jakbym zaczęła krwawić byłoby za późno).

            Nikomu nic nie płaciłam, lekarz po prostu wykonywał swoje obowiązki. Bo mój syn
            żyje nie dzięki opłaconemu (nawiasem mówiąc po fakcie) połoźnikowi, który ciął,
            ale dzięku lekarzowi z dyżuru i z izby przyjęć. A żaden z nich nie wiedział czy
            jestem "opłaconą" pacjętką.
            Nawiasem mówiąc pacjentka, która leżała ze mną opłacona na wszyskie strony -
            lezała jak przyszłam i jak wyszłam bo jej się rana po cięciu paprała.

            Spotykałam lekarzy takich i takich, milch i nie miłych, żądających łapówek i
            nie, zajmujących się pacjentami i nie. I dlatego wiem, że: można bez łapówki, a
            ludzie, którzy ją biorą i od tego uzalezniają lepsze traktowanie kogokolwiek są
            zerami.
            Z drugiej strony uważam, że dający łapówkę demoralizują biorących i w ten
            sposób są współwinni temu, że ci którzy nie dają, mają gorszą opiekę,
            późniejsze terminy badań itp. Nie tylko lekarze są winni zatem - jeżeli
            potępiamy ich "branie" to potępiajmy tych dających, bez nich nie byłoby
            biorących.
            pozdrawiam
            Anka
    • mama1232 Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 11:01
      Z tym zagrożeniem życia to już chyba przesada,ale taka jest nas Polaków
      cecha "narodowa"-narzekać,narzekać,narzekać.Poza tym jak wiadomo każdy Polak
      zna się na prawie,budownictwie i medycynie...Tylko dlaczego sami się nie
      leczymy?
      Medycyna to najdłuższe i najtrudniejsze studia.Odpowiedzialnośc za zdrowie i
      życie pacjentów to chleb powszedni lekarzy.Jeżeli podstawowe wynagrodzenie to
      ok.700-800 zł.to chyba nie ma sie co dziwić,że do takiej pracy lekarz "wolniej
      gna" niz do prywatnej przychodni...
      Ale na pewno nie uzależnia od tego sposobu leczenia chorych.
      Ja rodziłam bez łapówki,obok leżała pacjentka,która zapłaciła-byłysmy
      traktowane tak samo,wniosek-wcale nie musiała dawać,ale owszem potem pójdzie i
      powie jaka to ona biedna, że musiała zapłaci,ćbo inaczej to nie wiadomo,czy w
      ogóle by przeżyła...
      Zresztą to jest temat rzeka,na który można dyskutować bardzo długo, a przy
      małym dziecku nie starczy na to czasusmile
      Pozdrawiam i życzę nam wszystkim zdrowia,aby nie było konieczności kontaktu z
      tymi "lekarzami łapówkarzami i mordercami"...
      • kolorko Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 12:47
        mama1232 naposała, że lekarz nie uzaleznia sposobu leczenia chorych od tego,
        czy przyjmuje prywatnie czy państwowo. Być moze sa tacy lekarze- ale ja mam
        inne doswiadczenia. Pierwszą moją ciażę prowadził lekarz z rejonowej przychodni-
        wtedy nie było wyboru. W czasie całej ciąży badał mnie raz, ani razu nie
        słuchał tętna, nie zwracał uwagi na wyniki badań, a gdy sama powiedziełam, że
        wydaje mi sie, że wyniki nie są dobre- owszem , przepisał mi lek ,ale nie
        sprawdził czy infekcja została wyleczona( nie była- dziecko dostało po porodzie
        antybiotyk),wysyłał swoje pacjentki na usg do swojego kolegi ze słowami; to
        jeszcze nie było usg- a jak dziecko nie ma głowycrying myślałam, że tylko do mnie
        skierował taki tetst, ale po rozmowie z 2 dziewczynami, zrozumiałam, że to jego
        popisowy zarcik- oj ,nie było mi wtedy do smiechu).Ten sam lekarz prywatnie
        jest troskliwy, kompetentny (bratowa opowiadała), widziałam też nieraz jego
        porady w znanych miesięcznikach dla dziewczyn i kobiet.
        Jeśli chodzi o rodzenie, to wiekszosć moich znajomych wybierała lekarza ze
        szpitala, w którym mieli zamiar rodzic, byli na kilku wizytach prywatnie, a
        pózniej lekarz był przy porodzie (zwykle za dodatkową opłatą). Jeśli przyjechał
        do porodu- ok, ale jeśli i tak miał dyżur, to po prostu mniej zajmował sie
        innymi pacjentkami.
        Wypada mi jeszcze dodać, że urodziłam 2 dzieci bez łapówek, natomiast w drugiej
        ciąży korzystałam czesto z prywatnych usług( wcześniej straciłam dziecko w
        czwartym miesiącu- już nie chcę dociekać ,czy stałoby sie to gdybym miała taką
        a nie inną opiekę lekarską).
        Co do odpowiedzialności lekarza za zdrowie i życie ludzkie- wg mnie rzadko ją
        ponosi.
        pozdrawiam-An-a
        • mama1232 Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 13:56
          Co do odpowiedzialności za zdrowie i życie ludzkie to lekarz ponosi ją
          codziennie w swojej pracy,rzeczywiście rzadko...
          poza tym sposób lezenia to nie samo co podejście do pacjenta.Sposób leczenia
          jest w mniemaniu kompetencją lekarza,a to czy on zażartuje na temat braku głowy
          dziecka w państwowej poradni,a w prywatnej będzie bardziej troskliwy to się
          nazywa podejściem do pacjenta. I tu rzeczywiście może być różnie. Mnie
          osobiście bardziej by się chciało uśmiechać za 7000 tys/mies. prywatnie,niż za
          700 państwowo.Myślę,że nie tylko mnie i nie dotyczy to tylko zawodu lekarza...
          • odalie hmm... 14.01.04, 20:25
            > Mnie
            > osobiście bardziej by się chciało uśmiechać za 7000 tys/mies. prywatnie,niż
            za
            > 700 państwowo.Myślę,że nie tylko mnie i nie dotyczy to tylko zawodu lekarza...

            Racja. Ale według mnie - albo-albo. Albo się pracuje w prywatnej klinice, albo
            w poradni finasowanej z podatków. A jeśli w obu miejscach, to zachowując
            podobny poziom, jeśli nie standardu usług (rozumianego jako dostęp do sprzętu,
            materiałów) to choć podobny standard moralny.

            Według mnie mocno wątpliwe moralnie jest takie rozdwojenie jaźni a la doktor
            Jekyll i pan Hyde - po godzinach w państwowej poradni nagle odzyskuje się
            entuzjazm i ochotę, aby godziwie i z dbałoscią o leczenie traktowac pacjentów.

            Poza tym, rozumiem, ograniczanie skierowań, minimum czasu - ale co kosztuje,
            nawet za 700 zł, grzeczność, odrobina empatii, szczerość ("nie mogę pani
            skierować na to badanie, sytuacja nie jest aż tak groźna, skierowania
            rezerwujemy dla poważnych wypadków, ale radziłbym dla uspokojenia zrobić to
            prywatnie, tak na wszelki wypadek")? Ja staram się być grzeczna nie tylko za
            moją pensję (wykonuję zawód opierający się w dużej mierze na kontaktach z
            ludźmi), ale także i za darmo (np. w stosunku do pani w sklepie, czy
            przypadkowych ludzi w tramwaju). Tymczasem sporo lekarzy jakoś specjalnie
            odreagowuje - czy jak to okreslić? - swoje frustracje na
            pacjentach "państwowych". A to brzydko i nieładnie. Nie wolno generalizować,
            nie wszyscy a może i nawet nie większość lekarzy jest taka, ale podobnych
            przypadków powinno wcale nie być, albo co najwyżej powinny być sporadyczne - a
            w Polsce niestety spotyka się bardzo często.

            ..........

            A co do studiów... że długie i ciężkie - a kto zmuszał tych lekarzy do akurat
            takich studiów? Wołami ich tam ciągniono? Na smyczy...? Za karę? Boższ,
            przecież żyjemy w określonych realiach. Podejmując studia powinno się chyba
            wiedzieć, po co. Żeby potem nie tłumaczyć się, że zarabiają 700 zł nie można
            wykrztusić z siebie miłego słowa dla ciężarnej, czy uśmiechnąć do małego
            dziecka.
            • mama1232 Re: hmm... 14.01.04, 21:13
              Sporo w tym racji,co napisała Odalie,a najwięcej w tym,aby nie generalizować, o
              czym napisala,ale sama nie uczyniła.
              A realia dla lekarzy owszem,bardzo ciężkie,nieadekwatne do wysiłku jaki włożyli
              w studia, ustawiczne dokształcanie, 24 godzinne dyżury,po których nastepuje
              kolejny dzień pracy.
              Po co to wszystko? Żeby potem spotkać się z taką oceną,wymaganiami?
              Chyba lepiej rzeczywiście studiować co innego,a leczyć zaczniemy sie sami.
              • odalie no, no 14.01.04, 22:04
                Mamo1232, skoro już odpowiadasz na mój post, mogłabyś odpowiadać, zwracając się
                do mnie, a nie jakoś tak... w powietrze smile

                Poza tym, pokaż mi (zacytuj - kopiuj-wklej) gdzie według Ciebie generalizuję.

                Ustosunkowałam się do omawianego na wątku przykładu (mówiąc oględnie - mało
                dowcipnego lekarza) oraz do Twojej wypowiedzi. Napisałam także, że niestety w
                naszym kraju zbyt pospolite jest chamskie podejście lekarzy do pacjentów
                leczonych w poradniach "państwowych" - jak to możesz rozumieć? a właśnie tak,
                jak napisałam - jest to zbyt częste, co nie oznacza, że stanowi żelazną regułę.
                No i pokaż mi, gdzie moja generalizacja.

                Wymagania, ocena - no cóż, raczej nie da się bezkarnie iść przez życie. Co i
                rusz ktoś czegoś wymaga, ktoś ocenia. Mamo1232, chyba nie oczekujesz, że można
                wykonywać zawód niejako publiczny i nie wystawiać się tym samym na ocenę.

                "Po co to wszystko?"

                No właśnie, po co? Poważnie pytam? Skoro ktoś nie czuje się dobrze w skórze
                lekarza, ciąży mu taki zawód... po co się męczyć wbrew sobie?

                Leczyć sami się nie możemy, ale i nie będziemy. Liczę na to, że zawsze znajdą
                się właściwi ludzie na właściwym miejscu, czyli lekarze wykonujący swój zawód z
                pasją i rzetelnie, ze świadomego, odpowiedzialnego wyboru, owszem, oczekujący
                (jak najbardziej słusznej) finansowej gratyfikacji, ale według jasnych,
                ustalonych zasad.

                Powiedz mi jeszcze, Mamo1232, dlaczego tak uraziła Cię moja sugestia, że lekarz
                nie powinien mieć podwójnych standardów moralnych, tych "prywatnych" i
                tych "państwowych".

                Przecież jeśli lekarz jest uczciwy, to go moje zarzuty nie dotyczą - a ja
                wyraźni napisałam, iż dotyczą tylko niektórych.
              • odalie oj, Mamo1232 14.01.04, 22:10
                Uczyniłam, uczyniłam smile)))))

                ...........

                Przeczytałam raz kolejny mój post i widzę, że uczyniłam smile))))))

                Mamo1232, czyżby lietrki zasłaniały Tobie treść wypowiedzi...? smile)))))
                • mama1232 Re: oj, Mamo1232 15.01.04, 10:45
                  Mnie literki nie zasłaniają treści,ale może zasłaniają temu, kto musi czytać
                  raz kolejny własny post? smile))
                  W zasadzie ,jak się bliżej przyjrzeć i wykazać trochę dobrej woli,to poglądy
                  nie różnią się tak radykalnie.
                  Ja na tym kończę swoje wypowiedzi na temat tego wątku,myślę,że jasno już
                  wyraziłam moje opinie,mam do nich pełne prawo,szanuję odmienne zdanie innych
                  osób.
                  Nie chcę brać udziału w dyskusji,w której za różnicę zdań ktoś kieruje
                  osobiscie pod moim adresem niemiłe uwagi.
                  Nie zwracam się konkretnie do Odalie,gdyż wypowiedzi swoje kieruję do
                  wszystkich czytających ten wątek,a nie do jednej konkretnej osoby,nawet jeśli
                  to na jej post odpowiadam.
                  Pozdrawiam.
                  • odalie jakież to proste, prawda? 15.01.04, 13:06
                    Jakie to proste i łatwe, wyrażac się ogólnikami, prawda?

                    Nadal nie zobaczyłam cytatu z mojego postu, który miałby wskazywać na to, że ja generalizuję moją opinię o lekarzach w Polsce czyli jak można by zrozumieć z
                    sugestii Mamy1232 nie jestem w swoich poglądach obiektywna.

                    Ja nie _muszę_ czytać moich postów, poneiważ je pamiętam, wiem, co chcę wyrazić na forum. Mimo wszystko, internet bywa zwodniczy, więc dla całkowitej
                    pewności przeczytałam post jeszcze raz - i już totalnie szczęka mi opadła: czego się ta Mama1232 czepia? Przypisuje mi słowa, których po prostu w moich postach
                    nie ma. Halucynacje jakieś, czy co? Hacker jakiś coś dopisał??? ale czemu mi się to nie wyświetla.

                    Oczywiście przypisaywać jest łatwo i przyjemnie, gorzej jak się nie ma argumentów, zarzuca komuś nierzetelnośc ocen (Mama1232 zarzuciła mi, że nie potrafię nie
                    generalizować czyli - generalizuję) ale nie podawać żadnych konkretnych cytatów.

                    Czekam na cytaty smile))))))) (piszę duuużo smiley'i, bo podejrzewam, że się ich nie doczekam, prawda?)

                    Skoro szanujesz Mamo1232 zdanie innych osób, to nie przypisuj im tego, czego nie powiedziały. Nie konfabuluj, po prostu.
            • aga_rn Re: hmm... 16.01.04, 03:39
              1odalie napisała:

              > > Mnie
              > > osobiście bardziej by się chciało uśmiechać za 7000 tys/mies. prywatnie,ni
              > ż
              > za
              > > 700 państwowo.Myślę,że nie tylko mnie i nie dotyczy to tylko zawodu lekarz
              > a...
              >
              > Racja. Ale według mnie - albo-albo. Albo się pracuje w prywatnej klinice,
              albo
              > w poradni finasowanej z podatków. A jeśli w obu miejscach, to zachowując
              > podobny poziom, jeśli nie standardu usług (rozumianego jako dostęp do
              sprzętu,
              > materiałów) to choć podobny standard moralny.
              >
              > Według mnie mocno wątpliwe moralnie jest takie rozdwojenie jaźni a la doktor
              > Jekyll i pan Hyde - po godzinach w państwowej poradni nagle odzyskuje się
              > entuzjazm i ochotę, aby godziwie i z dbałoscią o leczenie traktowac
              pacjentów.

              Racja Odalie - standard zawodu lekarza powinien byc jeden, bez wzgledu kto
              placi za jego usluge. Na jednym z forum Gazety (nie pamietam teraz czy bylo
              to "Zdrowie" czy "Sluzba Zdrowia" ) byl watek o "prostytucji lekarzy" - cos
              wlasnie w ten desen ...
              Standard to standard - w niektorych krajach okresla to ustawa, a Izba Lekarska
              czuwa nad tym aby lekarz te warunki spelnial. Nam (Polsce) jeszcze troche
              daleko do tego sad
              Jedna rzecz mnie zawsze zastanawia - dlaczego zawsze na obrone np. zlego
              traktowania czy niedopilnowania czegos itp. wytacza sie dzialo pt. "ciezkie i
              dlugie studia, tragicznie niskie zarobki, itp. ' - przeciez to nic nowego !
              Nic sie nie zmienilo od, hmmm, 30-40-50 lat 1 Jezeli ktos sie zdecydowal na
              pojscie ta droga - to doskonale wiedzial na co sie porywa, czyz nie tak ? Wiec
              dlaczego to ma byc usprawiedliwieniem ?
              AgaRN

    • kingaiola Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 13:50
      Dziewczyny, proszę nie generalizujcie. Ola urodziła się w szpitalu państwowym,
      leczę ją też państwowo i owszem są kolejki, czasem któryś lekarz nie jest
      bardzo delikatny, ciepły i przyjazny, ale lekarz to przecież też człowiek, a
      żeby zarobić na godziwe życie musi pracować po 12 godzin dziennie.
      Trzeba piętnować złych lekarzy, ale żeby tak wszystkich to bez przesady.
      Kinga
    • kassik Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 14:13
      Nie generalizy=ujcie dziewczyny!!! Nie wszyscy lekarze biorą łapówki takjak nie
      wszyscy nauczyciele, policjanci ipt. Oczywiście bywają wyjątki. Ja urodziłam
      mojego synka bez łapówki (fakt że na początku kręcono nosem na konieczność cc
      ale w końcu je zrobili bez finansowych zachęt), potem też nikomu nic nie
      dawałam a nie mogę narzekać na opieke po cc. Może mam szczęście ale jak na
      razie nie mogę zbytnio narzekać na lekarzy i oby tak dalej.smile
      Kasia
    • agapolo Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 15:27
      Chciałabym uwierzyć że uczciwe leczenie bez łapówek jest jeszcze możliwe, ale
      po tym co przeszłam jestem zdania, że w służbie zdrowia tylko ryba nie bierze.
      Więcej o mojej historii w poście- opieka zdrowotna w Polsce. Biję się z
      myślami czy gdybym zaplaciła cieriałam bym tak bardzo ja i móje maleństwo????
      • annam10 Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 16:10
        Witaj agaplo. Czytałam twój poprzedni post, bardzo się wzruszyłam, gdyż mam
        córcię w podobnym wieku co twoja dzidzia. Nie wiem czy dobrze czy nie, ale ja
        dałam "łapówkę" dla lekarza, żeby był przy porodzie, przy pierwszym porodzie
        też był ten sam lekarz. Ale ja nie o tym chciałam pisać, chcę się zapytać jak
        się czuje twój skarb? Życzę twojemu dziecku dużo zdrówka, a tobie wytrwałości i
        cierpliwości.
    • pysia-2 Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 16:54
      Sluchajcie, to sa uogolnienia. Wiem, ze dramaty sie zdarzaja, ale nie mozna
      moowic ze wszedzie panstwowa sluzba zdrowia jest be.
      Ja rodzilam w panstwowym szpitalu, gdzie bez jednego grosza doplaty mialam
      rodzinny porood z osobnym pieknym pokoikiem, wanna, pilka do skakania i innymi
      wynalazkami. Lekarz byl cudowny, staral sie tak, jakby to jego dziecko mialo9
      przyjsc na swiat, polozna ok, tylko bez czulostek. Kiedy rodzilam - z
      komplikacjami! - byli przy mnie chyba wszyscy lekarze obecni na dyzurze i
      wszystkie pielegniarki :o) Kiedy mooj synek w koncu sie urodzil, biegaly po
      korytarzu i krzyczaly: Jeeeest!!!!! Chlopak!!!! 10 punktoow!!!!!
      Czulam sie jakby otaczala mnie rodzina
      • gyokuro Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 20:20
        Ja bardzo współczuję Ci agapolo! Pamiętam ja jeszcze byłaś w ciąży i
        odpowiadałam na Twojw posty... Historia Twojego porodu strasznie mną
        wstrząsnęła.
        Ja nie dałam nikomu ani grosza. A jednak wywoływano mi poród pod sam koniec 42
        tygodnia, po tygodniu spędzonym w szpitalu i monitorowaniu dziecka. A kiedy po
        13 godzinach od przebicia pęcherza płodowego synek nie chciał się urodzić mimo
        dwóch lekarzy, z których jeden leżał mi na brzuchu, zdecydowano o cesarce, by
        nie męczyć dłużej ani mnie ani dziecka. A jego tętno wcale nie spadało, i wody
        były czyste, ale po tak długim czasie od przebicia pęcherza jest ryzyko
        zakażenia. Dziecko było duże bo ważyło 4350 g. i trochę boli mnie fakt, że
        mogłam od razu zapłacić i nie mieć przekrwionych oczu, hemoroidów, itp. Ale
        cieszę się, że mój synek urodził się zdrów, choć ja taki poród przypłaciłam
        depresją, bo "nie zdałam egzaminu"...
        A podczas porodu miałam piłkę, prysznic, siedzenie w wannie, worek sacco...
        Tylko chodzić swobodnie nie mogłam, bo byłam podłączona do pompy infuzyjnej z
        oksytocyną, a to badziewie działa na prąd. I też był to szpital państwowy, z
        tego co wiem najbiedniejszy, najbardziej zadłużony w moim mieście, a jednak...
        I dziecko od razu trafiło do męża na ręce, a potem jak byłam już wystarczająco
        przytomna (miałam narkozę, choć w niewielkiej dawce, bo zszywanie juz
        czułam...), Małego przystawiono mi do piersi. Jedyna okropna rzecz to fakt, że
        nawrzeszczano ma mnie, że histeryzuję kiedy po narkozie miałam drgawki...
        Ale chyba nie można uogólniać, że wszędzie jest źle i wszędzie trzeba płacić.
        Dodam, że moja koleżanka ze szkoły rodzenia rodziła w tym samym szpitalu bez
        komplikacji i potem jej mąż chciał zapłacić lekarzowi, i lekarz nie wziął. No
        to chcieli zapłacić połoznej i ona też nie wzięła. Powiedzieli, żeby kupić
        lepiej coś dla dziecka... Tak więc, nie można mówić, że ogólnie jest fatalnie.
        Choć w Twoim przypadku naprawdę było okropnie i to z cała pewnością lekarze są
        winni temu, że Twój synek urodził się w takim stanie. Mam nadzieję, że
        wszystko się wyprostuje. I pozdrawiam serdecznie, agapolo!
    • mama_lukaszka Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 14.01.04, 21:44
      W naszym kraju panuje opinia, że "jak się nie zapłaci" to się dostanie gorszą
      usługę w szpitalu, w szkole, w różnych instytucjach. Jest to niestety
      spuścizna zbyt bliskich kontaktów z naszymi wschodnimi sąsiadami.
      Lekarz też jest człowiekiem, może być zmęczony, nie w formie albo być
      przekonanym o jedynie słusznej metodzie postępowania (poród naturalny). Co nie
      zwalnia go z ogromnej odpowiedzialności - chyba największej ze znanych mi
      zawodów (no może jeszcze saper smile))) - ale ten ryzykuje własnym życiem).
      Nie mam ślepego zaufania do lekarzy. Dlatego dopytuję się o wiele rzeczy i
      doczytuję, bo chcę uniknąć skutków czyjejś błędnej - choć w dobrej wierze
      podjętej decyzji. Lekarzy to bardzo denerwuje (nie wiem czemu).
      Rodziłam w szpitalu na Solcu, gdzie spotkałam się z bardzo miłą obsługą.
      Zapłaciłam za dodatkowe świadczenia - opieka położnej, znieczulenie, bo leżąc
      tam długo na patologii miałam dużo możliwości obserwacji. Większość lekarzy,
      położnych i pielęgniarek było wspaniałych i podchodziły z równym
      zaangażowaniem do pacjentek. Ale była taka zmiana, że nie daj Boże na nich
      trafić. Wolałam zapewnić sobie opiekę tych lepszych bo znając moje
      szczęście ....Ale teraz podobno rusza akcja "nie dawaj łapówek" - słyszałam w
      radio. Mają się pojawić bilbordy zachęcające do zaniechania dawania drobnych
      łapówek i prezentów. Myślę, że to dobrze.
    • mirka17 Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 15.01.04, 09:47
      Urodziłam trójke zdrowych dzieci (w dwóch różnych państwowych szpitalach). Nie
      płaciłam ani grosza łapówki i nie narzekam na opiekę. W pierwszej ciązy
      chodziłam na wizyty prywatne (P.Doktor umiała się ślicznie uśmiechać i była
      fachowa ale po porodzie jeszcze w szpitalu już nie mogla mnie sobie
      przypomnieć, choć płaciłam jej za wizyty przez całą ciążę). Potem w ciążach
      chodziłam do państwowej przychodni, do lekarki ktora przyjmuje także prywatnie.
      Była i jest super, Dalej do niej czasem chodzę, nic nie płacę, ona jest
      przemiła, zawsze pyta o dzieci (w szpitalu po porodzie w którym nie brala
      udzialu odszukała mnie by zapytać o dziecko i o mnie), zdrowie, przejmuje się
      wszystkimi swoimi pacjentkami. Jest super. Za te parę złotych które dostaje.
      Więc wychodzi na to że różnie z lekarzami bywa.
      A Teściu chciał dać łapówkę ordynatorce szpitala w którym niedawno leżała
      teściowa. Lekarka nic nie wzięła, nie chciała.
      Pozdrawiam wszystkich, Mirka17
    • agapolo Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 15.01.04, 15:58
      Dziękuje wszystkim serdecznie za wszytskie odpowiedzi iza wzięcie udziału w
      dyskusji, szczególnie blskie są mi słowa Odalie za które jestem wdzięczna
      wyjątkowo.Zastanawiam się czy pocieszający jest fakt, że zdarzają się jednak
      lekarze, dla których najważniejszy jest pacjent i jego zdrowie, dochodząc do
      wniosku że od czegoś trzeba zacząć cieszę się wiec z ich istnienia z nadzieją
      na więcej. Pozdrawiam
      • lili111 Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 15.01.04, 22:41
        Ja urodziłam bliźniaki i nikomu w szpitalu nic nie dałam. Dzieci ze względu na
        niską wagę musiały być od razu dane do cieplarek. Myśle, że niektórzy z nas
        poprostu sami tego uczą lekarzy. Wiem jednak że są przypadki, kiedy trzeba dać.
        Tak było z moją mamą, była chora na nowotwór, odwodniła się i nie można było
        normalnie podłączyć jej kroplówki. Pojechała do szpitala, żeby zrobili jej
        centralne wkucie. Lekarz dokąd nie dostał pieniędzy nie widział sensu żeby
        wykonać ten zabieg. Bo po co męczyć pacjentke, która wkrótce umrze. Po tym
        zabiegu moja mama żyła jeszcze kilka miesięcy.
    • sylviakia Re: Zagrożenie życia z powodu braku łapówki!!!! 16.01.04, 09:16
      wiecie co a ja dwie ciąże chodziłam do przychodni. Obie były z powikłaniami i
      wylądowałam na patologii. I dałam łąpówę /niestety/. DLaczego? bo miałam
      niewydolną szyjke i 5 cm rozwarcia na mies. przed terminem i na dodatek mały
      przekręcił się do góy głowa i czekało mnie cięcie. bałam sie ze trafię w ręce
      jednej z pań dr któa cięła fatalnie a jeszcze gorzej szyła... Mały sie
      odwrócił a ja do dziś żałuję. W tym sammym szpitalurodizłam młodszą córcię
      (też swoje przeleżałam) i też ze wsparciem bo chiałam by l;ekarz któy
      porwadził obie ciąże był przy porodzie... Za to w tym samym spzitalu miałam
      laparoskopię na woreczek żółciowy i nawet nie znam nazwiska lekarza który
      ciął... wszystko co zrobiłam to po operacji przyniosłam blachę ciasta w
      podziękowaniu za opiekę. Można i tak i tak i lekarze są róźni ten mój nawet
      się obruszył i krygował ale jednak kasę wziął (od dzieci) ten drugi przypadek
      pokazuje ze można też inaczej...a siostry opeikowały się w obu przypadkach mną
      wspaniale... teraz mieszkam gdzie indziej i tu obawiam się pacjentka z rejonu
      jest nikim ... niestety ale np moja pani pediatra nie raz przychodziła do
      domku (w ramahc wizyt domowych) i na moje pytanie ile płącę: odpowiada: nop
      pani żartuje ja tu jestem służbowo z przychodni (dodam ze zawsze przychodzi po
      godzinach pracy wracając z przychodni a mieszka 200 m ode mnie). W poprzedniej
      meijscowości gdy synek miał 3 tyg i przyszedł lekarz to kazał sobie zapłacic (
      mimo iż był z tzw. wizyta patronażową). wszystko zależy od
      człowieka...pozdrawiam cieplutko Sylwia nauczyciel nie biorący łapówek (to tak
      a propo nauczycieli)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka