www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,7125691,Czarny_rynek_aborcyjny.html
zastrzelilo mnie jedno zdanie:
"jedna z naszych bohaterek chodziła do lekarza, który usuwał jej ciążę
prywatnie, legalnie przed 1993 rokiem i po wprowadzeniu ustawy - już
nielegalnie. Dla niej niewiele się zmieniło. Ten sam gabinet, tylko cena wyższa."
lansuje sie tego rodzaju poczynania jako cos ekstra nowoczesnego dowod
dbalosci i swiadomosci wlasnego ciala i "robienia sobei z nim co sie chce"
z drugiej strony z przytoczonego zdania rysuje sie obraz kobiety zupelnie
majacej w nosie chocby elementarna dbalosc o swoje zdrowie aborcja - srodek
antykoncepcyjny, przeciez pomijajac aspekt plugawosci moralnej tego czynu ma
on rowniez aspekt zdrowotny, to ingerencja w zdrowy badz co badz organizm,
naruszenie ciaglosci tkanek i rozne takie bla bla jak mozna sobie tak
lekkomyslnie poczynac "sie zajdzie to sie usunie"... az bije nieswiadomosc,
ciemnogrod i zabobon drogie panie

a taki to uklon w strone nowoczesnosci...
niby