Dodaj do ulubionych

Czy mowicie mezowi

21.10.09, 14:21
Czy mowicie swoim mezom, ze idziecie do ginekologa? Czy informujecie
meza co ginekolog robi, np. ze macie zapalenie i lekarz sprawdza czy
juz sie wyleczyla albo lekarz zamraza wam nadzerke. Czy tez mowicie
tylko , ze macie wizyte u ginekologa i tyle.

Czy jak idziecie do kosmetyczki, to mowicie mezowi po co? Czy
informujecie meza, ze dzisiaj bedzie wam kosmetyczka wyrywac wasy
albo wyciskac cos?

Pytam, bo moja kolezanka raz poinformowala meza i ten opowiedzial
swojej rodzinie o sprawach intymnych, o ktorych nie chciala by
rodzina meza wiedziala.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 14:25
      > Pytam, bo moja kolezanka raz poinformowala meza i ten opowiedzial
      > swojej rodzinie o sprawach intymnych, o ktorych nie chciala by
      > rodzina meza wiedziala.


      Ale to chyba mąż pierdoła,a nie zona ,ze mówi.
      • marghe_72 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 14:27
        gryzelda71 napisała:


        > Ale to chyba mąż pierdoła,a nie zona ,ze mówi.
        Ano właśnie
      • igus_tryn Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 14:27
        Mówię, a mąż nie czuje potrzeby przekazywania tego "dalej".
        _ _ _
        Z pozdrowieniami
    • mamabuly Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 14:28
      Mówię tylko wtedy o mich planach jeżeli musimy się jakoś zastapić
      przy opiece nad dziekiem.
      Ale bez żadnych detali.

      O kurcze, ale co innego mówić mężowi, a co innego liczyć na jego
      dyskrecję. Po kiego ten człowiek opowiada takie historie osoba
      trzecim? To k...tyn!
      • kosskoss Re: Czy mowicie mezowi 29.10.09, 22:29
        rozumiem, ze kobiety to wzor dyskrecji. to forum jest zywym tego przykladem.
        wszedlem przypadkiem dzis po poludniu i po przeczytaniu ilustam watkow czuje sie
        jak ksiadz spowiednik.
    • kawka74 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 14:28
      Informuję, że idę do ginekologa, i mówię, po co, jeśli mąż chce wiedzieć.
      Do kosmetyczki też mówię, po co, zwłaszcza, że trudno ukryć, że się wyregulowało brwi.
      Ale ja nie mam męża idioty, może dlatego nie mam oporów.
    • deodyma Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 14:29
      ja tam mezowi mowie wszystko.
      zreszta on sam pyta.
      czasem, gdy nie chce czegos tam sluchac, mowie mu o tym specjalnie,
      zeby go powkurzacbig_grin
    • aandzia43 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 14:31
      Oooo, to koleżanka ma problem z mężem paplą. Przykre. A mówi się, ze
      to kobiety nie potrafią utrzymać jęzora za zębami.

      Nie informuję obligatoryjnie. Czasem mówię, czasem nie (w ogóle mało
      gadam). Zależy od tego, czy wizyta dotyczy go bezpośrednio (np. zakaz
      współżycia w trakcie leczenia stanu zapalnego, zmiana wcześniej
      poczynionych planów w związku z wizytą u kosmetyczki).
    • mara_jade73 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 14:38
      Z reguły jeździmy razem. Tzn. mąż i syn czekają w samochodzie. Bo to
      jedyna okazja aby odwiedzić fajną pizzerie, która jest właśnie obok
      mojego ginekologa a do której specjalnie nie chciało by nam się
      przyjeżdżać. Z reguły jeżdżę po tabletki ale jak raz w roku się
      badam to o tym męża informuje. Mąż jednak o tym nikomu nie opowieda.
      • portala1 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:07
        A czy jestescie pewne w 100%, ze mezowie wasi nie mowia nic o was
        swoim matkom i ogolnie swojej rodzinie? Ta dziewczyna dowiedziala
        sie, ze maz mowil o jej intymnych sprawach przez przypadek, (nikt z
        jego rodziny jej nie powiedzial o tym, uslyszala to sama gdy gadal
        przez telefon i nie wiedzial, ze juz wrocila do domu). Nic mu nie
        powiedziala o tym, ze slyszala jak mowil o niej i na nastepnej
        wizycie rodzinnej nikt jej nic nie powiedzial.
        • princy-mincy Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:31
          Jestem pewna ze nie mowi swojej matce ani swojej rodzinie o
          rutynowych wizytach u gina. Teraz moze wspomina cos, jak jestem w
          ciazy, ale to raczej, ze bylam u lekarza na kontroli, nie zas o
          szczegolach.
          Po prostu dyskrecja i tyle.
        • deodyma Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:33

          portala1 napisała:

          > A czy jestescie pewne w 100%, ze mezowie wasi nie mowia nic o was
          > swoim matkom i ogolnie swojej rodzinie?




          na 100 procent wiem, ze nie mowi.
          ale gdybym kiedys miala sie dowiedziec, ze jest inaczej, nogi bym mu
          z tylka powyrywala...
        • mara_jade73 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:51
          Ja jestem pewna.
        • a.nancy Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 16:18
          portala1 napisała:

          > A czy jestescie pewne w 100%, ze mezowie wasi nie mowia nic o was
          > swoim matkom i ogolnie swojej rodzinie?

          e... nie twierdze, ze "nic nie mowi"
          nie mam pojecia, co mowi a co nie, i nie chce mi sie w to wnikac, wierze w jego
          zdrowy rozsadek i umiar w tym wzgledzie
          zreszta jakos trudno mi sobie wyobrazic sytuacje - kontekst, w ktorym naturalnie
          zabrzmialoby w jego ustach cos w rodzaju: "a wiesz mamo, ze nancy ma grzybice
          pochwy?
          big_grin big_grin big_grin
    • ik_ecc Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:08
      Moj maz nie jest idiota, wiec tak, zazwyczaj mu mowie.
    • suazi1 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:20
      O sprawach ginekologicznych jak najbardziej, w końcu to lekarz jak
      każdy inny. Poza tym skoro to mój mąż, to ma prawo wiedzieć, co się
      ze mną dzieje. O kosmetyczce nie, bo nie chodzę.
    • yoanm Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:27
      zazwyczaj mówię, a mój mąż wie gdzie jest granica opowiadania co u nas
      słychać hehehe
    • nataliam2 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:41
      Ja mówię, że mam wizytę. Po powrocie mąż się pyta o zdrowie, czy mi coś dolega
      itd. Jeśli chodzi o ginekologa jest na bieżąco.
      Wie, kiedy mam zapalenie ale nie przekazuje tego dalej.
      Co do kosmetyczki to też o wszystkim wie, albo raczej wie co sobie zrobiłam, bez
      szczegółów. To go już raczej nie interesuje, liczy się efekt he he.
    • ola_motocyklistka Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 15:55
      Mówię, a wiem, że nie puszcza tego dalej, bo on nie z tych plotkujących. Często
      jakieś mniej ważne inf. wylatują mu 2 uchem. Rejestruje że jadę do gina, ale już
      nie pamięta po co dokładnie ( typu cytologia). Jeżeli sprawa jest ważna to
      oczywiście się interesuje i pamięta. Nadal nie powtarza. No chyba że płeć
      dzieckasmileto wszyscy wiedząsmile
    • drinkit NIe 21.10.09, 16:30
      Nie informuje faceta o sprawach okołokosmetycznych, uważam że jest to moja prywatna sprawa. Mnie też nie interesuje czy wyciska sobie pryszcze czy inne wągry. Nie jestem fanką postawy "wszędzie razem, zawsze razem", czyli m.in. ciągania faceta po sklepach z ciuchami czy fryzjerach (a nieraz takie obrazki widziałam). Co do gina, to jezeli idę na przegląd to nie mowie, bo i po co. Jeżeli miałabym schorzenie wymagajace przebadania jego oraz czasowe wstrzymanie się od współzycia, no to jasne.
    • miska_malcova Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 16:54
      mój mąż wie wszystko na temat moich wyjść do lekarzy, kosmetyczek, na zakupy.
      Czasem sama mówię, z czasem sam pyta.

      Nie puszcza tego dalej (rodzina, koledzy), bo to prawdziwy facet nie popierdółka
    • mrs.solis Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 17:02
      Tak mowie mezowi o wizycie u ginekologa czy innego lekarza,bo wtedy
      musi zostac z dzieckiem. Po wizycie dziele sie tak samo dobrymi
      wiesciami jak i zlymi. Nigdy mu nie przyszlo do glowy zeby dzielic
      sie takimi informacjami z kims jeszcze.
    • generation-me Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 17:10
      Współczuję koleżance męża-idioty. Mój na szczęście normalny, więc mówię mu o
      wszystkim, bez obaw, że bez mojej zgody poda dalej. Zresztą depilację nóg czy
      bikini zauważa sam smile.
    • 18_lipcowa1 skoro moj maz widzial moje lozysko 21.10.09, 17:12
      to co ja jeszcze moge miec do ukrycia?
      to ze sobie brwi robie? to ze lecze stan zapalny pochwy? to ze
      chodze do ginekologa sie badac?
      • vincentyna Re: skoro moj maz widzial moje lozysko 21.10.09, 17:21
        Ustalamy z mezem w jakim zakresie bedziemy rozmawiac z dalsza rodzina/znajomymi
        o naszych sprawach. Chocby po to by trzymac jeden front i nie wkopac sie
        wzajemnie. Np o tym, ze jestem np w ciazy, to ustalilismy kto i w jakiej
        kolejnosci sie dowiaduje. Tak samo o innych sprawach. Nie mamy zwyczaju klepac
        ozorem po pociotkach o detalach zdrowotnych czy planach na wakacje.
    • m_o_k_o Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 17:31
      Mojemu mówie:
      - mam wizytę u ginekolga i tyle
      a jesli chce wiedzieć co i jak - to odpowiadam.
      Z racji ciąży temat wizyty u ginekologa jest dla niego interesujący,
      ale głownie pod względem dziecka.
      - idę do kosmetyczki - wspomóż finansowo - hyhyhy
      kiedy podam kwotę dla niego zabójczą np. 300 zł to pyta, co mi
      będzie robić, ze to tyle kosztuje.
      generalnie mąż nie czuje potrzeby wiedzy na temat zabiegów
      ginekologicznych i kosmetycznych a ja nie widzę potrzeby spowiadania
      mu się z każdej minuty spędzonej w salonie/gabinecie.
    • lisbeth25 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 17:35
      Jak pyta to powiem.
    • lolinka2 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 17:46
      z detalami, moja droga... z detalami

      przy czym w kwestiach kosmetycznych dodatkowo porady zasięgam, a część
      zabiegów na twarz i ciało małżonek robi mi w domu (w ramach praktyki
      zawodowej - jest na etapie przekwalifikowywania się).
    • aluc Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 18:12
      stary cierpi na dyskrecję zbliżającą się do paranoi, żadnych plotek
      nie mogę przez niego rozpuszczać
      • bezzznaczenia NIE 21.10.09, 18:20
        Kiedyś uwazałam, że to zbliża, przelamuje dystans, a przede
        wszystkim mi pomaga.
        Wiec w czym jest niezasapiony typu: zakupy moich ubran, to jest
        informowany, o reszcie dowiaduje sie jesli sa to sprawy z nim
        związane.

        Aczkolwiek jestem przeciwniczką informowania Go o pochwie,
        zapaleniach, wlosach nad gorna warga itp..
        To niezręcznie, możeo dpychac, no i sa rzeczy obrzydliwe. Bez
        wzgledu na płeć.
        • bi_scotti 100%? 21.10.09, 18:29
          Nikogo nie mozna byc pewnym na 100%, nawet siebie wink Facet w
          normalnych warunkach nie paple, ale kazdemu czlowiekowi sie zdarzy
          choc raz w zyciu cos tam chlapnac, co powinno bylo pozostac
          sekretem. Jesli przypadkiem i niechcacy mialby kogos w rodzinie
          poinformowac, ze kosmetyczka wyrwala mi 3 wloski z brody to raczej
          by mnie to rozbawilo i na pewno nie byloby przyczyna do wielkiej
          rozpaczy czy wstydu. A jesli rodzina przejmuje sie zdrowiem synowej
          to moze to tez nie jest taka wielka tragedia.
        • aandzia43 Re: NIE 21.10.09, 19:21
          > Aczkolwiek jestem przeciwniczką informowania Go o pochwie,
          > zapaleniach, wlosach nad gorna warga itp..
          > To niezręcznie, możeo dpychac, no i sa rzeczy obrzydliwe. Bez
          > wzgledu na płeć.

          Się zgadzam z przedmówczynią. Nadmierne, niepotrzebne epatowanie szczegółami
          fizjologii i patologii nikomu nie służy. Więź między małżonkami nie będzie
          głębsza z powodu detalicznego doinformowanie mażłonka o np. biegunkach żony. A
          już erotyczna więź na pewno. Podkreślam: nadmierne i niepotrzebne. Wspólny
          poród, niełatwe starania o dziecko, ciężka choroba - tu zaangażowanie męża w
          szczegóły anatomiczne żony i medyczne zabiegi przeprowadzane na niej jest niezbędne.
          • inn-ka Re: NIE 21.10.09, 20:55
            aandzia43 napisała:

            > > Aczkolwiek jestem przeciwniczką informowania Go o pochwie,
            > > zapaleniach, wlosach nad gorna warga itp..
            > > To niezręcznie, możeo dpychac, no i sa rzeczy obrzydliwe. Bez
            > > wzgledu na płeć.
            >
            > Się zgadzam z przedmówczynią. Nadmierne, niepotrzebne epatowanie szczegółami
            > fizjologii i patologii nikomu nie służy. Więź między małżonkami nie będzie
            > głębsza z powodu detalicznego doinformowanie mażłonka o np. biegunkach żony. A
            > już erotyczna więź na pewno. Podkreślam: nadmierne i niepotrzebne. Wspólny
            > poród, niełatwe starania o dziecko, ciężka choroba - tu zaangażowanie męża w
            > szczegóły anatomiczne żony i medyczne zabiegi przeprowadzane na niej jest niezb
            > ędne.
            >

            No to ja się nie zgadzam, przynajmniej w kwestii pochwy. Ginekolog to lekarz, jak się ma jakąś infekcję to wypada powiedzieć, tym bardziej że leczenie bywa odczuwalne przez obie strony (powstrzymanie od seksu, jakiś krem dla faceta).

            Co do kosmetycznych historii - tym można zanudzić i obrzydzić. Wychodzę z założenia, że jak facet widzi ładną i zadbaną kobietę to nie musi wiedzieć, jak ona to zrobiła, tylko się nią zachwycaćsmile

            • aandzia43 Re: NIE 21.10.09, 21:04
              >
              > No to ja się nie zgadzam, przynajmniej w kwestii pochwy. Ginekolog to lekarz, j
              > ak się ma jakąś infekcję to wypada powiedzieć, tym bardziej że leczenie bywa od
              > czuwalne przez obie strony (powstrzymanie od seksu, jakiś krem dla faceta).

              Napisałam: nadmierne i niepotrzebne epatowanie szczegółami. Wspólny stan zapalny
              wiadomych narządów wymaga wspólnego omówienia szczegółów.
        • kawka74 Re: NIE 21.10.09, 21:07
          > Kiedyś uwazałam, że to zbliża, przelamuje dystans, a przede
          > wszystkim mi pomaga.

          W moim małżeństwie takie szczegóły nie zbliżają, nie przełamują i nie pomagają - nie taka ich rola. One po prostu są, taki perwersyjny chleb powszedni ;p Normalka.

          > Aczkolwiek jestem przeciwniczką informowania Go o pochwie,

          Mój mąż informuje się sam ;p
          Wiem, że to był skrót myślowy, ale zabawnie wyszło.
          • nanuk24 Re: NIE 23.10.09, 23:23
            > Mój mąż informuje się sam ;p

            Smiem twierdzic, ze maz zna twoja pochwe lepiej niz ty samabig_grin
    • beliska Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 19:27
      Mogę powiedziec wszystko, a mąz pary z ust nie puszcza i nawet by mu do głowy nie przyszło, że kogos może interesowac, co robiłam u gina czy kosmetyczki.
    • lidia341 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 20:14
      No tak mówie, bo jeśli ja mam problem mąz też musi łyknąc czasem te same leki co
      jasmile
    • somebody1234 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 20:17
      Mówię, w kwestii ginekologa czy jakiegokolwiek lekarza mąz z reguły sam okazuje
      zainteresowanie po co idę itp.
      Natomiast w kwestii kosmetyczki to wie że idę i raczej więcej go nie
      interesuje...no nieraz pyta ile ta przyjemność kosztowałasmile
      O sprawach lekarsko-kosmetycznych nie informuje rodziny i mam nadzieję że nadal
      nie będziesmile
    • zuzanka89 Re: Czy mowicie mezowi 21.10.09, 20:25
      Wie wszystko i ja tez wiem o nim. Nie rozpowiadamy innym wink
      Zatajanie takich informacji jak dla mnie prowadzi do "samotnosci w
      zwiazku" bo niby ma sie kogos a jest sie samemu. Mi bardzo pomaga
      gdy maz mnie wspiera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka