burza4
13.11.09, 16:32
Nawiązując do postu o córce w ciąży, co przedawkowała amfę:
nastolatek wpadł z koleżanką, matka przygarnęła ich do siebie, mieszkali u
niej ze 3 lata - rzecz jasna na jej koszt, bo rodzina panny groszem nie
śmierdziała i pomóc nie byli w stanie. Notabene owa matka też z mizerną
pensją. Utrzymanie obojga i dziecka było na jej głowie, choć oprócz tego ma
jeszcze młodsze dziecko. Matka żywiła i ubierała, pomagała jeszcze przy
dziecku, żeby młodzi szkoły pokończyli. Synuś jakby nie widział tego, ile
matce zawdzięcza, o pannie nie wspominając, nawet pomocy w domu matka się nie
doczekała. W końcu się przelało i doszło do ciężkiej draki, nie znam
szczegółów, ale w rezultacie młodzi wyprowadzili się z hukiem, i od tej pory
żadna ze stron się do siebie nie odezwała. Trwa to już parę lat, babcia
wnuczki nie widuje, przeżywa to mocno, bo bardzo się z małą zżyła. Ale czuje
się tak zraniona, że pierwsza nie wyciągnie ręki.
potrafiłybyście obrazić się na własne dziecko, nawet gdyby zachowałoby się
karygodnie? z jednej strony czasem naprawdę się należy, z drugiej - hmm, serce
boli.