Dodaj do ulubionych

"szanowanie się"

30.11.09, 11:33
A tak mi się skojarzyło po niektórych wypowiedziach w moim wątku o koncercie.

Czy nie sądzicie, że oburzanie się na "wykorzystywanie" kobiet podczas seksu bez zobowiązań (abstrahując już od tych nieszczęsnych małolatek na koncertach) i teksty o "szanowaniu się", które niby mają świadczyć o trosce o godność kobiety, to w rzeczywistości umacnianie kolejnego stereotypu, czyli tego, że kobiety nie mają prawa do własnej seksualności? Że są, za przeproszeniem, otworem, który zależnie od tego, komu i jak często go użyczają, to się "szanują" lub nie?

A dlaczego to, przepraszam, kobieta nie może mieć ochoty przelecieć faceta? Zrobić mu laskę z przyjemnością? Pójść do łóżka na pierwszym spotkaniu, bo ma właśnie na to ochotę? Cieszyć się seksem i chwilą?

Nie chodzi tu, bo zaraz podniosą się pełne godności głosy, że "mnie to nie bawi" i "to nie mój styl" - nikt nie musi się bzykać jak oszalały z obcymi facetami, ale dlaczego odmawia się kobietom prawa do PRAGNIENIA tego, robiąc z nich automatycznie albo dziwki, albo wykorzystane ofiary przez męskie, szowinistyczne świnie?

Nie dotyczy to oczywiście gwałtów, bo jak znam ematkę, to zaraz jakaś mądra inaczej z tym wyskoczy tongue_out
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 11:39
      Może i duuuzo tak właśnie postępuje.
    • broceliande Re: "szanowanie się" 30.11.09, 11:42
      Ja się sama złapałam, że powiedziałam o "szanowaniu się" a propos
      córki koleżanki.
      MĄŻ mi zwrócił uwagę.
      Bo o chłopaku bym tak nie powiedziała.

      Ja żyję w związku i co najwyżej ląduję czasem w toalecie z jakąś
      dziewczyną.

      Co do tego seksu bez zobowiązań... wydaje mi się, że często kobieta
      się decyduje, ale pragnie czegoś więcej.
      Ale to dlatego, że znam taki przypadek.
      Niestety nie znam takich radosnych przelatujących facetów.
      Ale dlaczego kobieta ma sobie odmawiać, jeśli nie ma zobowiązań?
      W imię szacunku społecznego?
      • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 11:46
        Cytat> Ja żyję w związku i co najwyżej ląduję czasem w toalecie z jakąś
        > dziewczyną.


        <strzyże uszami> smile
        • broceliande Re: "szanowanie się" 30.11.09, 11:51
          Byłam dwa razy zakochana, ale to sie jakoś rozpadło.
          Jedna z nich wyjechała za granicę.

          Coś takiego mnie dopada (na imprezie, po alkoholu), że sobie muszę
          udowodnić, jaka jestem super.
          Najgorsze, że zawsze trafiam, nawet, jak dla dziewczyny to pierwszy
          raz.
          Po dziecku oklapłam z tym, ale to chyba nieuleczalne.
          Ta ostatnia jest była młodsza ode mnie o ponad... 10 lat.
          • ciociacesia Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:33
            oklapłam, dobre smile
            ja teraz sobie mysle o perspektywach jakie sie przede mna otwieraja w zwiazku z
            tym ze juz nie mam garba w postaci faceta. i az mi sie chce usmiechnac smile
            • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:35
              Chcesz o tym porozmawiać? tongue_out
              • ciociacesia az tak to widac? 30.11.09, 12:54
                bo mam wrazenie ze nikt mnie juz słuchac nie chce tongue_out
          • sanrio broceliande-no super babka z ciebie 30.11.09, 14:45
            cieszę się, że piszecie takie rzeczy,że to się dzieje w waszym życiu, bo
            straciłam już wiarę w ematkębig_grin a tu proszę - normalne babki z wasbig_grin
            • mniemanologia Re: broceliande-no super babka z ciebie 30.11.09, 14:47
              Trochę jakoś, hm, przykre, co piszesz.
            • cherry.coke Re: broceliande-no super babka z ciebie 30.11.09, 14:54
              > cieszę się, że piszecie takie rzeczy,że to się dzieje w waszym życiu, bo
              > straciłam już wiarę w ematkębig_grin a tu proszę - normalne babki z wasbig_grin

              Yh... zdefiniuj norme?
              Mam sie poczuc nienormalna, ze mi wystarcza jeden staly?
              • sanrio oj czepiacie się 30.11.09, 15:35
                chodziło mi o to, że nie wszystkie z was (nas) są takie święte, zdarzają się
                lekkie odchylenia, dziwne poglądy, i to mnie cieszy, bo na ogół większość
                wypowiedzi jest tak poprawna politycznie że aż mdli, nie tylko w tym wątku, tak
                w ogóle. I nie sypianie na lewo i prawo mi się podoba tylko to, że Broce miała
                odwagę napisać inaczej niż w stylu "mój wianek tylko dla męża". No i
                zaintrygowała mnie tymi dziewczynamiwink
                • mniemanologia Re: oj czepiacie się 30.11.09, 15:54
                  Ja wręcz myślę, że żadna z nas nie jest święta.
                  I na większość można znaleźć gdzieś haka w postach wink
              • elza78 Re: broceliande-no super babka z ciebie 01.12.09, 17:04
                wiesz teraz panuje demokracja, ustroj durny w ktorym dopuszcza sie do tego aby
                to margines ustanawial normy big_grin srodek krzywej gaussa zostal wygumkowany, trendi
                jest tylko to co ponad 2 odchylenia standardowe smile reszta jest passe smile
                smacznego big_grin
                zeby w ustroju z zalozenia skonstruowanym po to aby decydowala wiekszosc
                mniejszosc miala najwieksze prawa troche zakrawa na paranoje big_grin
                ja jestem normalna ale nie sypiam z kobietami i uwazam ze norma jest jednak te
                90 procent ktore nie sypia, reszta to margines smile
          • sofi84 broceliande 30.11.09, 23:01
            a wpadłaś kiedyś w trójkąt 2k+m?
            • broceliande Re: broceliande 01.12.09, 09:05
              smile
              • sofi84 Re: broceliande 01.12.09, 10:38
                hehe ja serio pytam tongue_out jak się krępujesz to odpisz mailem proszę big_grin
                • broceliande Re: broceliande 01.12.09, 12:59
                  Napisałam.
                  Doszło?
                  • sofi84 Re: broceliande 01.12.09, 13:26
                    dzięki smile
    • elza78 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 11:51
      morgen do mnie pijesz big_grin
      ja nic nie pisalam o "szanowaniu sie" bo mnie to lata
      pisalam o sznaowaniu kobiet przez facetow...
      nie wiem czy w tej przedstawionej sytuacji nie widzisz prostej zaleznosci checi
      kopulacji od statusu faceta smile
      czy ta sama babka chcialaby z taka sama przyjemnoscia to wszystko robic gdyby
      facet nie byl idolem?
      jest prosta zaleznosc - mam wladze to bzykam smile
      i to nie kobieta bzyka sobie idola tylko on ja bo to on ma wladze nad nia bo
      jest idolem smile
      co lepsze on doskonale sobie z tego zdaje sprawe ona bycmoze nie do konca big_grin
      i aby sytuacja niezobowiazujacego spotkania na seks nie miala w tym konkretnym
      przypadku zadnych podtekstow dyskryminacyjno - zaleznosciowych trzeba by porobic
      tyle zalozen wstepnych ze zakrawaloby to o paranoje big_grin
      swoja droga pani Geimer tez myslala "ech Polanski" nagle jej sie odwidzialo i
      prosze - gwalt na nieletniej...
      taka sytuacja rodzi patologie zwyczajnie
      pisz eo tej konkretnej sytuacji
      mysle mozna odnalezc pewne analogie pomiedzy tym co dzieje sie miedzy gruppie's
      a wokalistami a szefem a molestowana sekretarka smile
      oczywiscie najlepszym tlumaczeniem szefa jest to ze sekretarka sama chce... bo
      lubi itp...
      • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:07
        Nie, nie do ciebie, skojarzyło mi się to po prostu z czymś innym. Myślisz, że o
        niczym innym nie myślę, tylko o elzie tongue_out
        • elza78 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:10
          ROTFL
      • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:12
        Cytat> oczywiscie najlepszym tlumaczeniem szefa jest to ze sekretarka sama chce... bo
        > lubi itp...


        Kolejny stereotyp.
        Kiedy byłam małolatą to ja poderwałam swojego szefa, bo mi się podobał i przespałam się z nim z przyjemnością smile

        No ale jakby z boku spojrzała na to elza, to pewnie zobaczyłaby szowinistycznego trzydziestoparolatka wykorzystującego młodą siksę tongue_out
        • vincentyna Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:19
          Oczywiscie, ze pisenkarz itd ma 100 pt do seksulanosci. W koncu po to zostal
          piosenkarzem, by seksic sie z fankami wink
          Ale przeciez kazda z nas kreci cos innego, inny rodzaj "wladzy". Jedna kreci
          prezes, inna aktor.

          A co do szanowania sie, to chyba jest to wewnetrzne uczucie kazdej z nas. Jesli
          ja sama nie mam problemu z tym, ze przespie sie z jednym czy drugim, to dlaczego
          inni maja z tym klopot??? Kazda ma inna frajde z takich przygod, niektore nie
          maja jej wcale. I dobrze, niech tak zostanie. Ale ocenianie sie wzajemne uwazam
          za niepotrzebne. Moje majtki, moj biznes, przed kim sciagne. Chce miec jednego
          partnera w zyciu, super. Chce stu, tez super.
        • elza78 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:22
          tak, jest to stereotyp przeze mnei przytoczony rowniez jako stereotypsmile

          > mysle mozna odnalezc pewne analogie pomiedzy tym co dzieje sie miedzy gruppie's
          > a wokalistami a szefem a molestowana sekretarka smile
          > oczywiscie najlepszym tlumaczeniem szefa jest to ze sekretarka sama chce... bo
          > lubi itp...

          warto cytowac caly akapit wypowiedzi a nie wyrywac pewne rzeczy z kontekstu bo
          wtedy traca ogolny sens big_grin
          a ogolny sens byl taki ze o tym kto bzyka a kto jest bzykany decyduja nie checi
          w tych konkretnych przypadkach a stosunek zaleznosci jednej strony od drugiej...
        • syriana Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:29
          no dobra Morgen, powiedz szczerze jak myślisz ile jest takich dziewcząt jak Ty (nie pytam o Twoje otoczenie, pewnie mało statystyczny krąg znajomych, ale ogólnie w populacji) - pewnych siebie, świadomych co mogę zyskać a co stracić godząc się na taki układ, chcących rzeczywiście niezobowiązującej zabawy
          generalnie radzących sobie emocjonalnie w takich geometriach?

          bo z moich obserwacji wynika, że mały procencik, ułamek wręcz
          a słysząc i oglądając podobne historie zbyt często widzę jakieś niepoukładane stworzenia, które prowadząc takie odważne życie na tym polu chcą swoją pewność siebie zbudować albo zagłuszyć jakieś braki emocjonalne

          i to, że Tobie udało się poderwać starszego szefa nie burzy stereotypu, dalej jest wyjątkiem w morzu reguły

          ale podkreślam jeszcze raz: wierzę że są dziewczyny które lubią taki fan, znają siebie, potrafią trzymać emocje na wodzy i nie próbują w ten sposób maskować niedoborów
          bywa, że zazdroszczę
          • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:35
            Cytat> no dobra Morgen, powiedz szczerze jak myślisz ile jest takich dziewcząt
            jak Ty
            > (nie pytam o Twoje otoczenie, pewnie mało statystyczny krąg znajomych, ale ogól
            > nie w populacji) - pewnych siebie, świadomych co mogę zyskać a co stracić godzą
            > c się na taki układ, chcących rzeczywiście niezobowiązującej zabawy
            > generalnie radzących sobie emocjonalnie w takich geometriach?


            Masz rację - niewiele, i to mnie martwi. Nie każda nadaje się emocjonalnie do
            takich zabaw.
            Ale znam i znałam dziewczyny, które sobie świetnie w tym radziły, co nie
            przeszkadzało im też angażować się w poważniejsze związki.
      • anulka.p Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:14
        Oczywiście kobieta ma prawo itd.itd. ale jest coś słabego w tym
        castingu pokoncertowym, nalepaniu naklejek (prawie jak numerków),
        tak oczywistym podtekście, że w ogole nieukrywanym.
        Fajnie poznać swoich idoli, ale jednak na bardziej równorzędnych
        zasadach, a nie w relacji idol - oszalała ze szczęscia siksa, że
        moze dotknać (hmm..) pana muzyka. Marne.
        • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:15
          Jakbyś nie zauważyła, to ten wątek jest zupełnie o czym innym. Możesz spokojnie
          wpisać swoje przemyślenia w tamtym, koncertowym wątku.
          Ręce opadają.
          • anulka.p Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:19
            > Ręce opadają.
            >
            Aż tak?tongue_out
            Chyba wątek nie jest o czym zupelnie innym, bo nawiazuje do tamtego.
            A wpisywać się będę tam gdzie chcętongue_out
            Zauważyłam, ze reagujesz nieadekwatnymi emocjami jeśli odpowiedzi w
            Twoich postach są nie po Twojej myslismile

            • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:26
              Reaguję nerwowo, jak ktoś pisze kompletnie nie na temat, co właśnie ty uczyniłaś tongue_out
              • anulka.p Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:27
                A ja się będę upierać, że jednak na temat. Moze przeczytaj jeszcze
                raz?tongue_out
    • kicia031 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:26
      Ja o facetach tez rzucam teksty typu puszczalski, wiec czemu nie
      mialabym mowic o szanowaniu się badz nie szanowaniu w przypadku obu
      plci.

      Generalnie IMHO sex jest kontaktem bardzo bliskim i intymnym –
      dochodzi do wymiany płynów ustrojowych, blon sluzowych. Skoro
      otrzasam się, gdy ktos obcy otrze się o mnie w metrze, to tym
      bardziej nie wyobrażam sobie tak bliskiego kontaktu z osoba, z która
      nie laczy mnie bliska wiez. Osoby, który taki bliski kontakt
      nawiązują przypadkowo jawia mi się jako, może nie nie szanujące się,
      ale nie troszczące się o siebie
      • cherry.coke Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:40
        O, dokladnie, piekne podsumowanie.
        • nowel1 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:54
          No cóż..mimo że do seksu mam generalnie dość odpowiedzialne podejście i
          zasadniczo wiąże mi się on nierozerwalnie z uczuciami, to bez większego
          problemu jestem sobie w stanie wymyślić kilka, jeśli nie kilkanaście
          gwiazd rocka, z którymi dla własnej przyjemności NATENTYCHMIAST
          poszłabym do łóżka albo w dowolnie inne sprzyjające nieszanowaniu się
          miejsce wink
      • myga Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:18
        kicia031 napisała:

        > Generalnie IMHO sex jest kontaktem bardzo bliskim i intymnym –
        > dochodzi do wymiany płynów ustrojowych, blon sluzowych. Skoro
        > otrzasam się, gdy ktos obcy otrze się o mnie w metrze, to tym
        > bardziej nie wyobrażam sobie tak bliskiego kontaktu z osoba, z która
        > nie laczy mnie bliska wiez. Osoby, który taki bliski kontakt
        > nawiązują przypadkowo jawia mi się jako, może nie nie szanujące się,
        > ale nie troszczące się o siebie
        _______________
        Bardzo dobrze to ujelas. Szacunek do siebie to rowniez nie robienie sobie
        krzywdy, szacunek do wlasnego ciala. Przypadkowy czysto mechaniczny seks z
        przygodnym partnerem, (w tym przypadku mozna miec pewnosc, ze ten partner jest
        bardzo aktywny seksualnie i tez raczej nie wybredny jest) to swiaDOME NARAZANIE
        SIE NA CHOROBY WENERYCZNE, LUB CO GORSZA AIDS, ALBO OPRYSZCZKE, KTORA MOZE
        PROWADZIC DO RAKA SZYJKI MACICY. O moralnym kacu i problemach pustki
        emocjonalnej tutaj nie wspominam, bo to juz inny problem.
        • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:39
          Wielką naiwnością jest myślenie, że "przemyślany" seks ze stałym i kochanym partnerem uchroni nas przed chorobami wenerycznymi i aids.

          Już widzę, jak przed każdym stałym związkiem czy małżeństwem wszyscy gnają robić sobie badania tongue_out
          W moim otoczeniu jestem JEDYNĄ osobą, która regularnie przeprowadza testy na HIV. Wszyscy inni robią wielkie oczy, a ich życie seksualne nie ogranicza się bynajmniej do jednego męża / żony (co i tak, jak wiadomo, przed niczym nie zabezpiecza).
          • mniemanologia Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:45
            No ja przed małżeństwem pognałam zrobić sobie badanie.
            Mnie wystarcza, że mąż się regularnie bada (ja mniej regularnie, ale
            też przynajmniej raz w roku). To jest w pakiecie, przy okazji
            oddawania krwi.
          • cherry.coke Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:46
            > Wielką naiwnością jest myślenie, że "przemyślany" seks ze stałym i kochanym par
            > tnerem uchroni nas przed chorobami wenerycznymi i aids.

            Kto mowi, ze uchroni. Ale liczby sa liczbami, a statystyki statystykami.
            Sypianie ze stalym partnerem a sypianie ze spora liczba partnerow jednorazowych
            (ktorzy sila rzeczy maja tez na koncie sporo innych partnerow jednorazowych) to
            jednak nie to samo pod wzgledem ryzyka. Niezaleznie od plci, podkreslam.
            • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 15:02
              Oczywiście, że ryzyko jest znacznie większe.
              Ale stały partner nie oznacza, że go w ogóle nie ma, a przerażająca duża liczba
              ludzi tak myśli.
      • mshyde Re: "szanowanie się" 30.11.09, 20:12
        Wymieniasz z partnerem blony sluzowe? A fuuu....
        • cherry.coke Re: "szanowanie się" 30.11.09, 21:33
          A wiesz co to nablonek i jak czesto sie cholerstwo odnawia smile
          • mshyde Re: "szanowanie się" 30.11.09, 22:28
            No jezeli ktos uprawia seks do bolu to moze i sie wymienia wink ale
            to juz raczej wymiana martwych szczatkow...
    • ciociacesia Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:27
      nie wiem. ja mam to bardzo mocno wdrukowane. ale to sie wzielo przeciez stad ze
      kobieta zawsze ma pod górke - i w razie czego wiecej ryzykuje i konsekwencje w
      postaci ciazy ponosi. ryzyko ze sie czyms zarazi tez ma wieksze. to po pierwsze.
      a po drugie to facet ktory sypia ze wszystkim co sie nawinie tez sie nie szanuje
      i to tez mam mocno wdrukowane. i mam w zwiazku z tym dysonans smile ostatnio jestej
      chodzacym dysonansem
      • malila Cesia, 30.11.09, 12:47
        facet, który wkłada we wszystko, co mu się nawinie, to nie facet,
        który się nie szanuję, tylko facet, którego ja nie szanujęwink
        • karambol45 Re: Cesia, 30.11.09, 12:56
          nie wszyscy maja atakie priorytety jak wy , nie którzy szczyca się
          że zaliczyli/ły szefa młodszego od siebie, albo na wakacjach tyle i
          tyle się bzyknęło dla mnie jest to poprostu puste ale to dla mnie a
          zgadzam sie z tobą dokładnie
        • grave_digger Re: Cesia, 30.11.09, 13:01
          uważam, że co komu do jemu jak jemu do komu nic wink czyli każdy niech
          sobie robi co chce - choćby laskę całemu ramsztajnowi, przynajmniej będzie miała
          o czym opowiadać tongue_out mnie to nic a nic nie oburza, jeśli nie jest na siłę.

          a wczoraj widziałam w tv taką fajną lesbijkę, wyglądała jak chłopak i miała
          super motor i bardzo bym się chciała z nią przejechać. rozwodzę się to co, wolno
          mi big_grin
          • ciociacesia cos jest w tych motorach 01.12.09, 07:22
            ja tez wczoraj widzialam fajnego motycykliste/tke, nie wiem, bo w pełnym
            rynsztunku. i sobie pomyslałam ze chce miec motor. a potem wyobraznia mi
            podsuneła obraz mnie wizacej tym motorem dziecko do złobka i mi sie zrobiło
            wesoło smile
            • carrymoon Re: cos jest w tych motorach 01.12.09, 09:59
              do żłobka to nie bardzo
              ale do przedszkola swoją małą woziłam big_grin
              i do szkoły teraz też czasem big_grin
              • ciociacesia szalona baba :) 01.12.09, 10:16
                ale chyba w koszu? czy tak siedziała sobie za toba trzymaja sie w pasie? bo mi
                wyobraznia taki obrazek podsuneła własnie - mój niespełna metrowy karzełek
                siedzi za mna w mini skórzanym kombinezonie i malutkim kasku i mkniemy do złoba
                smile załoze sie ze byłaby zachwycona smile
                • carrymoon Re: szalona baba :) 01.12.09, 10:38
                  ze mną jeździ z tyłu
                  z ojcem w koszu big_grin

                  w koszu zaczełą jeździć mając niecały rok, z tyłu za mną ok 5 lat
    • cherry.coke Re: "szanowanie się" 30.11.09, 12:57
      > Nie chodzi tu, bo zaraz podniosą się pełne godności głosy, że "mnie to nie bawi
      > " i "to nie mój styl" - nikt nie musi się bzykać jak oszalały z obcymi facetami
      > , ale dlaczego odmawia się kobietom prawa do PRAGNIENIA tego, robiąc z nich aut
      > omatycznie albo dziwki, albo wykorzystane ofiary przez męskie, szowinistyczne ś
      > winie?

      Ja tam nie odmawiam. Osobiscie mnie to nie kreci, bo seks to dla mnie w duzej
      mierze zaufanie i intymnosc, a nie zwyklam ufac intymnie ludziom obcym.

      Ale jesli ktos chce sie seksic w knajpie czy po knajpie mnie to raczej rybka.
      Taka sama miare przykladam wtedy do facetow i do panien.

      Zastrzezenia mam wtedy dwa:
      - dla mnie osobiscie taka osoba pewnie nie bylaby potencjalnym partnerem do
      zwiazku, skoro ma tak odmienne rozumienie sekszenia sie;
      - smutne jest to, ze wiele osob zalicza masowe one night stands nie z jakiejs
      realnej potrzeby ciala czy hormonow, tylko dlatego, ze "tak wszyscy robia", a
      potem budzi sie rano z kacem fizycznym i emocjonalnym (w moralne nie wchodze w
      tym momencie). Mialam okazje wysluchac paru takich zwierzen - malo zabawne.
    • yenna_m Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:06
      wiesz,ja tam uwazam, ze facet tez sie powinien szanowac i nie przelatywac byle
      glupiej chętnej w toalecie na dyskotece czy koncercie wink

      bo jednak wybor partnera do seksu to powazna sprawa, biorac pod uwage fakt, ze
      tak naprawde do lozka sie idzie ze wszystkimi dotychczasowymi partnera tego
      konkretnego wybranka (gdy idzie o zgrozenia HIV, HPV, zoltaczka i Bog jeden
      wie, czym jeszcze wink ).

      No i generalnie nie bardzo pochwalam seks tylko i wylacznie dla sportu (u obu plci).
      • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:17
        A co wg ciebie oznacza "seks dla sportu"?
        Nie biorę udziału w żadnych zawodach. Mam ochotę, jest okazja, jest chętna/chętny - robię to. Taki seks jest oczywiście pozbawiony głębszych emocji, ale taki tez chce żyć smile Fuck Friend to może być fajna sprawa w okresach życiowych, gdy nie posiada się stałego partnera, a potrzeby som smile z kilkoma do dziś mam kontakt i bardzo się lubimy.

        Nie znoszę tego demonizowania seksu i podchodzenia do niego z nabożeństwem jak do komunii dusz. Jeśli ktoś tak właśnie chce, proszę bardzo, ja nie muszę. Jak się robi wokół czegoś tyle problemów, palisad, wybojów i przesądów, to same kłopoty potem z tego wynikają.
        • yenna_m Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:22
          seks dla sportu = seks dla seksu, bez zaangazowania

          i morgen, to ze ja nie popieram, to nie znaczy chyba, ze zagladam komus do lozka
          i sie ekocjonuje, prawda?

          to, ze nie popieram oznacza, ze otaczam sie ludzmi majacymi podobny stosunek do
          seksu tongue_out li tylko tyle smile

          a że Ty masz inny stosunek do seksu - Twoja sprawa, prawda? w koncu zyjemy w
          wolnym kraju tongue_out
        • donkaczka Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:31
          kiedys ku oburzeniu kolezanek powiedzialam, ze nie mam skrupulow z chodzeniem do
          lozka na pierwszej randce, jesli facet mi sie bardzo podoba
          potem jak dzwoni, to przynajmniej wiem, ze nie chodzi mu zaciagniecie mnie do
          lozka i nie dziobie sie jak one z myslami, kiedy w koncu zdecydowac sie na seks
          i czy to nie zakonczy spotkan wink

          to, ze sie prowadzi swobodny tryb zycia, nie oznacza, ze sie idzie do lozka z
          kazdym kto kiwnie palcem
          to znaczy tylko, ze jak sie ma ochote, to sie nie sciska ud z mysla "bo co on
          sobie o mnie pomysli"

          miedzy mezami prowadzilam bardzo swobodny tryb zycia, niektorzy panowie po
          jednej nocy znikali, z innymi widywalam sie i spotykalam dluzej
          moj obecny maz tez byl taka wyjazdowa przygoda, poznalam go na sylwestra i
          fajnym seksem zaczlismy nowy rok, jakos nam to na stabilny zwiazek nie
          zaszkodzilo, ze lat czystego narzeczenstwa zabraklo wink
      • azile.oli Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:23
        Wcale lepiej nie oceniłabym faceta, mającego mnóstwo przypadkowych
        kontaktów seksualnych, bo mu to sprawia przyjemność. Choćby był
        niewiem jak atrakcyjny, to bym się na niego nie skusiła.
        Taka osoba, niezależnie od płci nie mogłaby też być moją
        przyjaciółką/ przyjacielem, bo mam po prostu inne zasady moralne.
        Niech sobie każdy robi, jak chce, kobiet nie oceniam, bo nie mam
        potrzeby, facetów kiedyś oceniałam, jako potencjalnych kandydatów do
        związku.
        Teraz oceniam tylko hipotetycznie - uważam, że ktoś, kto się
        kieruje bardziej potrzebami seksualnymi niż rozumem i uczuciem
        trochę się jednak nie szanuje.
        • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:35
          Cytat> Teraz oceniam tylko hipotetycznie - uważam, że ktoś, kto się
          > kieruje bardziej potrzebami seksualnymi niż rozumem i uczuciem
          > trochę się jednak nie szanuje.


          Czyli zakochanie się w jakimś głupku i pójście z nim do łóżka "z miłości" od razu ten akt uświęca? No fascynujące.. Zakochanie się to stan dość mocnego odurzenia umysłowego, więc nawet mogłabym uznać, że raczej nie dowodzi to zbytniego rozsądku w kwestii doboru partnera seksualnego tongue_out
          Ile jest potem łapania się za głowę i jęczenia "o rany, co ja w nim widziałam" wink
          • cherry.coke Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:44
            Hm. Po co zakladasz watek opiniowy, jesli potem zwalczasz wszystkie odpowiedzi
            nie po mysli? Ludzie sa rozne, jak sama zauwazylas. Jedne sie seksza dla ciala,
            inne dla uczucia, jeszcze inne dla kombinacji, w czym problem.
            • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:49
              Nie zwalczam, tylko protestuję przeciwko obrażaniu tych, którzy podchodzą do
              tego inaczej. O "puszczaniu się", "nieszanowaniu" itd.
              Te pełne wyższości i pogardy komentarze mnie drażnią i śmieszą jednocześnie.
              Taki był zamysł tego wątku.
              Ot, co.
              Zresztą ktoś, kto nie ma problemu z własną seksualnością (jakakolwiek by ona nie
              była) jest daleki od kategorycznych osądów na temat czyichś łóżkowych wygibasów
              i dzielenia seks na "gorszy" i "lepszy". Każdy jest dobry, jeśli nikogo nie
              krzywdzi.

              • cherry.coke Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:59
                Zwalczasz zwalczasz smile "Demonizowanie, nabozenstwo, problemy, palisady, wyboje i
                przesądy" to twoje podsumowanie podejscia autorki, ktora napisala jedynie, zeby
                partnerow wybierac z rozwaga.

                Mi to tito, podsuwam jedynie belke w oku twym do zauwazenia smile
                • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:05
                  Miałam na myśli tego typu wypowiedzi:

                  Cytatnie wszyscy maja atakie priorytety jak wy , nie którzy szczyca się
                  że zaliczyli/ły szefa młodszego od siebie, albo na wakacjach tyle i
                  tyle się bzyknęło dla mnie jest to poprostu puste
              • w.i.l Jakby tego inaczej nie określać - 30.11.09, 17:02
                po nowemu - ku.ewstwo zawsze ku.ewstwem jest.
                Bo to nie zawód, to charakter.
                • sowa_hu_hu Re: Jakby tego inaczej nie określać WOW 30.11.09, 17:19
                  czyli mam rozumieć ,że jeśli kobieta idzie do łóża z facetem poieważ
                  ma ochote na sex i nie jest sex z miłości tylko dla przyjemności (bo
                  nie ma nikogo a baba też człowiek ,swoje potrzeby ma) to taka jest
                  kurwą tak?
                  • w.i.l Yes, yes, yes! 01.12.09, 17:48
                    Seks to za poważna sprawa by robić to z byle kim.
          • syriana Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:46
            może i mało lotnie czasem wychodzi, to fakt
            ale taka nomenklatura ma dla mnie całkiem logiczną genezę w ogólnoludzkiej umowie, na mocy której uczucia tzw. wyższe - jak nazwa wskazuje - postrzegamy jako cenniejsze niż czysto biologiczne potrzeby popędowe

            + odwieczne normy społeczne gdzieś tam zawsze miłość łączące z małżeństwem, a to z kolei z dziećmi
            jednym słowem za pojęciem szanowania się bądź nie ukryta jest głęboka troska o zachowanie ładu, odwiecznego porządku społecznego i zapewnieniu dzieciom wychowania w pełnych i sformalizowanych rodzinach wink
            • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:53
              Tylko dlaczego jakoś tak dziwnym trafem owe niedobre biologiczne popędy płciowe
              tak często zagłuszają uczucia wyższe? wink
              Zdrady są na porządku dziennym, u obu płci, no ale grunt, żeby rodzina była cała
              i pozory "porządku społecznego" zachowane.
              • syriana Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:59
                > Zdrady są na porządku dziennym, u obu płci, no ale grunt, żeby
                > rodzina była cała i pozory "porządku społecznego" zachowane.

                dokładnie tak jest, z XXI-wiecznej perspektywy przykre ale prawdziwe

                Jagnę na gnoju wywieźli, bo burzyła porządek i dawała zły przykład
                gdyby każda we wsi taka była to nie miałby kto w polu robić, dzieci chodziłyby
                samopas, a ludzie by się kotłowali cały dzień po stodołach

                na poziomie antropologicznym tak właśnie to działa - społeczeństwo ma swoje
                reguły chroniące je przed rozpadem i zapewniające ciągłość trwania
                wszelkie językowe stygmaty mają działać odstraszająco potencjalnych naśladowców
                zachowania uznawanego za niepożądane
                • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:09
                  To może miało sens w XIX wieku, ale dziś? Po tylu zmianach cywilizacyjnych i
                  społeczno - kulturowych?
                  Teraz to już jest tylko obłuda i wstecznictwo, sorry. Kto będzie chciał mieć
                  rodzinę i spokojne życie będzie je miał i bez tego stygmatyzowania odmienności,
                  o którym piszesz. Wolna wola.
                  • syriana Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:22
                    obłuda i wstecznictwo? nie, a przynajmniej niekoniecznie zawsze

                    nie przybijam nikomu szkarłatnej litery na czole, ale cóż poradzę że nawet dla mnie - bezdzietnej i bezrodzinnej - to obsesja seksualna wylewająca się z mediów, durnego MTV, bilbordowej golizny i pornosów w każdym kiosku jest mocno niewłaściwa, kreująca krzywe wzorce, chore standardy i złudne nadzieje, w które wpadają jednostki nieprzygotowane

                    małomiasteczkowe plucie w twarz wyzwolonym dziewczętom jest oczywiście mocno passe, ale przekonana że to kultura w dużej mierze kreuje wzorce zachowań, byłabym za umiejscowieniem seksu w jego miejscu właściwym, a nie każdym gdzie się da
                    nierealne, wiem


                    • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:50
                      Obsesji seksualnej również mówię "nie" (niemożebnie drażni mnie wciskanie
                      motywów seksualnych gdzie się tylko da, nawet do reklam odkurzaczy). Mówię o
                      ZDROWYM podejściu do seksu, bez fiksacji w żadną stronę.

                      A jeśli chodzi o jednostki nieprzygotowane na zalew erotyki i na jej wpływ na
                      psychikę, to chciałabym nieśmiało wspomnieć o wychowaniu seksualnym dzieci i
                      młodzieży, a właściwie jego braku. Trudno się potem dziwić nierozsądnym
                      zachowaniom małolatów w sferze seksu i ich niewiedzy, skoro o życiu seksualnym
                      człowieka uczą się z pornosów i Cosmo.
                      • syriana Re: "szanowanie się" 30.11.09, 15:03
                        wiem o czym piszesz
                        też uważam że nie ma nic niezdrowego czy nawet niemoralnego w takim lekkim podejściu do seksu pod warunkiem, że to podejście rzeczywiście wynika z odpowiedniej konstrukcji psychicznej, temperamentu odkrywcy czy tylko wysokiego libido

                        ale ja jestem głęboko przekonania, że bardzo mała liczba takich zachowań ma właśnie tak definiowalne zdrowe podłoże
                        za większość takich postaw odpowiedzialnością obarczam seksualny jazgot w mediach

                        wychowanie seksualne jasne, przydatna rzecz
                        ale tak jak ja sobie mogę uważać porno w kiosku za jazgot seksualny, przed którym dzieci trzeba chronić, tak inni mogą sobie za taki uważać pogadanki o antykonceptach
                        • cherry.coke Re: "szanowanie się" 30.11.09, 15:17
                          > ale ja jestem głęboko przekonania, że bardzo mała liczba takich zachowań ma wła
                          > śnie tak definiowalne zdrowe podłoże

                          Tak dokladnie. Mam zero problemu ze swiadoma osoba, ktora ma ochote sie
                          pokotlowac w niezobowiazujacym towarzystwie. A la Samantha z SWWM, brawo dla
                          Samanthy, wie kobieta o co jej chodzi.

                          Natomiast (tu w Irlandii) najczesciej widuje to w wydaniu "mlodziez poklubowa",
                          gdzie pozne nastolatki i wczesne dwudziestolatki rozchodza sie spod knajp w
                          dowolnie dobranych parach, bo tak jest przyjete, a jak sie nie znajdzie nikogo
                          do zaliczenia, to sobotnia noc stracona i obciach przed kumplami/kumpelkami.
                          Jakos mi sie nie chce wierzyc, ze wszyscy akurat zaspokajaja swoje swiadome
                          potrzeby erotyczne, ktore manifestuja sie wylacznie w sobotnie wieczory suspicious A
                          potem placz po forach, ze sie zlapalo "genital warts" (duzy problem spoleczny) i
                          nie wiadomo skad, i ilu przekazalo. W klubie do toalet wejsc nie mozna, bo
                          zawsze ktos sie za przeproszeniem rypie.

                          Ciekawa jestem, jak to wyglada w Polsce? Tez taki ped na one night stands?
                  • yenna_m Re: "szanowanie się" 01.12.09, 10:52
                    morgen, nie pisz glupot

                    dzieci z niepelnych rodzin do tej pory sa stygmatyzowane w instytuacjach
                    oswiatowych np w dzien ojca czy matki, czy dzien babci (kto samotnie wychowuje
                    dziecko ten wie,jakie to przykre dla dziecka, gdy na przedstawienie z okazji
                    dnia ojca ojciec sie nie zjawia, bo nie interesuje sie dzieckiem)

                    poza tym Polska to nie tylko aglomeracje. Polska to przede wszystkim wieś (tych
                    najwięcej przeciez). A na wsi juz tak luzno do kobiet wychowujacych dziecko -
                    owoc przypadkowego seksu - sie nie podchodzi, niestety.

                    Pewnie sytuacja sie powoli zmienia, to, co bylo nie do pomyslenia jeszcze jakies
                    15 lat temu (zycie mlodych w konkubinatach) powoli staje sie normą. Ale jeszcze
                    duzo brakuje do normalnego podejscia do kobiet wychowujacych samotnie niesubne
                    dziecko.

                    Bo to taki kraj, niestety.

                    Wiec odpowiedzialny seks jest w interesie kobiety - niezaleznie od tego, co bys
                    sądzila osobiscie i jak wyluzowane mialybysmy obie poglady. Bo jesli za ten
                    jeden nieodpowiedzialny numerek dwojki doroslych ludzi placi osoba trzecia
                    (dziecko, czesto tez rodzice kobiety sa stygmatyzowani w otoczeniu) - to juz nie
                    jest fair.

                    Oczywiscie mozesz sie ze mna nie zgodzic.
                    • carrymoon Re: "szanowanie się" 01.12.09, 11:00
                      yenna_m napisała:

                      > morgen, nie pisz glupot
                      >
                      > dzieci z niepelnych rodzin do tej pory sa stygmatyzowane w
                      instytuacjach
                      > oswiatowych np w dzien ojca czy matki,

                      jestem samotna matką w zasadzie od początku. Nie odczułam nigdy
                      dyskryminacji z tego tyułu.
                      Na imprezach z okazji dna Mamy i Taty lub dnia Babci, Dziadka itp i
                      tak głównie są mamy, czasem babcie, rzadziej dziadkowie.

                      Ojców jest mało. I nie dlatego, że jest tak dużo samotnych matek a
                      dlatego, że z reguły tatusiowie nei mogą dotrzec na takie imprezy.
                      Na prawde można bylo ich z reguły na palcach obu rąk zliczyć.
                      Więc nei domonizujmy też tego samotnego rodzicielstwa.
                      Jesli kobieta nie czuje się warta szacunku bo sama wyhowuje dziecko
                      to nie ma się co dziwić, że otoczenie też jej tego nie okazuje.

                      I zgadzam się z Morgen, że w naszym kraju, swiecie kobieta swobodnie
                      uprawiająca sex bo ma na niego ochotę jest postrzegana źle. Gorzej.
                      Dostaje łatkę puszczalskiej (najłagodniejsza wersja) a nawet ku....

                      Na szacunek to nie zasługują faceci, którzy wykorzystują słabośc
                      emocjonalną kobiety by zaciągnąć do łóżka.
                      • yenna_m Re: "szanowanie się" 01.12.09, 11:04
                        > Na szacunek to nie zasługują faceci, którzy wykorzystują słabośc
                        > emocjonalną kobiety by zaciągnąć do łóżka.

                        a;ez zgadzam sie calej rozciaglosci
                      • carrymoon wychowuje nie wyhowuje 01.12.09, 11:04

                      • yenna_m Re: "szanowanie się" 01.12.09, 12:21
                        carrymoon, patrz, nie dalej niz wczoraj ogladalam na tvb style supernianie (swiat wg dziecka czy cos takiego) i dla samotnej mamy to samotne macierzynstwo i stygmatyzacja ktorej w zwiazku z tym doswiadczyla to jednak byl ogromny problem.

                        oczywiscie - wszystko zalezy od czlowieka. Ale i od warunkow - czyli srodowiska, w ktorym funkcjonuje.

                        niemniej - zjawisko wystepuje (w roznym natezeniu)
                    • yenna_m Re: "szanowanie się" 01.12.09, 11:01
                      acha, zeby nie wpasc w szowinistyczny ton - niedawno mialam okazje przysluchiwac
                      sie rozmowie meza n/t jednego z jego kolegow, ktory prowadzi b. luzne zycie
                      seksualne (pomimo tkwienia w zwiazku malzenskim). O ile dobrze pamietam -
                      kontekst rozmowy sprowadzal sie do stwierdzenia, ze ten facet jednak sie nie
                      szanuje (a wiec i zaobserowalam brak uznania dla zachowania, ba! nawet jakis
                      brak szacunku dla tego konkretnego czlowieka) i nie szanuje swojej rodziny

                      mysle, ze nie jest tak, ze mezczyzni maja tak totalnie wdrukowany maczyzm wink
                      Przynajmniej niektorzy nie mają wink I przynajmniej niektorzy nie szanuja innych
                      mezczyzn uprawiajacych seks bez zobowiazan. Malo tego - sa faceci, ktorzy "bez
                      buzi - nie mogą" - czyli bez zaangazowania emocjonalnego seks dla nich ma
                      wartosc automasturbacyjna a nie pelnego emocji zblizenia sie z innym,
                      kochanym przez siebie czlowiekiem.

                      Dla mnie to byla b. ciekawa obserwacja.
          • yenna_m Re: "szanowanie się" 01.12.09, 10:44
            > Czyli zakochanie się w jakimś głupku i pójście z nim do łóżka "z miłości" od ra
            > zu ten akt uświęca? No fascynujące.. Zakochanie się to stan dość mocnego odurze
            > nia umysłowego, więc nawet mogłabym uznać, że raczej nie dowodzi to zbytniego r
            > ozsądku w kwestii doboru partnera seksualnego tongue_out
            > Ile jest potem łapania się za głowę i jęczenia "o rany, co ja w nim widziałam"
            > wink

            morgen, seks zawsze niesie ze soba ryzyko prokreacji - niezaleznie od
            stosowanego srodka antykoncepcyjnego (no, chyba, ze sie stosuje szklanke wody
            zmiast - to ok - metoda w 100 proc skuteczna)

            przy zalozeniu, ze jednak godzisz sie na urodzenie dziecka (ewentualnie nie
            chcesz dyskutowac z jednorazowym typem o kosztach zabiegu bo cie na to stac) -
            lepiej jednak seks uprawiac z kims, kogo sie kocha


            bo w lozku faceta mozna miec na raz
            dziecko - jesli kobieta zdecduje sie je urodzic (lub musi je urodzic z roznych
            wzgledow) - ma sie juz na cale zycie (na nierzadko wobec tego sie jest skazanym
            na kontakty z jednorazowym facetem do konca zycia)

            zasada dotyczy w takim samym stopniu kobiet jak i mezczyzn wink

            ale jak powiedzialam - wszystko to kwestia priorytetow tej konkretnej
            kobiete/tego konkretnego faceta i przyjetego przez tych ludzi systemu wartosci
    • franczii Re: "szanowanie się" 30.11.09, 13:17
      czy ja wiem, ja akurat zupelnie sie nie interesuje ani facetami ani kobietami,
      ktorzy sie bzykaja z czym tylko popadnie, ich sprawa.
      Natomiast drazni mnie kiedy kobiety wlaza do lozka facetom bo przyciaga ich
      wyzszy status i tu nie pisze o artyscie swiatowej slawy a o zwyklym szaraczku,
      ktoremu sie udalo ustawic albo i wcale sie nie udalo ustawic ale stwarza
      pozory. W moim rodzinnym niewielkim miescie na Podkarpaciu sporo mlodych sie
      lapie na urok obcokrajowcabig_grin i zeby nie bylo bo ja sama za obcokrajowca wyszlam,
      ale to jest zalosne, naprawde myslalam, ze te czasy juz minely ale jak sie
      okazuje wcale nie!
      Wkurza mnie, ze taki facecik przecietniak ani przystojny ani interesujacy
      przyjechal do Polski z nastawieniem, ze sie wybzyka za wszystkie czasy i do tego
      za darmo, wystarczy zaplacic za wstep do dyskoteki i drinka. Obnosi sie ze swoja
      pewnoscia wielkiego zdobywcy ktory tyle moze. A jesdzcze bardziej mnie wkurza,
      ze jak sie potem okazuje on rzeczywiscie to moze, no nie kazda bzyknac moze
      (mnie na pewno nie!) ale i tak otoczony jest wianuszkiem wielbicielek
      licealistek lub studentek zupelnie za darmo! I jeszcze sie zwierza, ze te Polki
      to sa taaakie faaajne, nie to co jego rodaczki, ktorym w tylkach sie
      poprzewracalo i w nosie muchy maja. No co bys sobie pomyslala?
    • mniemanologia Kurczę, Morgen. 30.11.09, 13:53
      Dziewczyna, która się nie szanuje...

      W wieku dwudziestuparu lat ma doświadczenie liczone w dziesiątkach
      róznych osób, głownie facetów. Przy czym nie widać szczególnie, żeby
      dawało jej to przyjemność. Przygnębia ją to, bo ona "szuka miłości".
      Liczy na to, że poznany przez przypadkowy seks facet okaże się tym
      na całe życie, w dodatku będzie cenił to, że dziewczyna ma za sobą
      dużo doświadczeń. Ma nadzieję, ze takiego spotka, ale każde
      nowe "testowanie" kończy się zawodem, czekaniem na telefon, na
      zaproszenie do kina.

      Gdy się ją obserwuje z boku, widać, że przy facetach się zmienia -
      wygina ciało, inaczej mówi, odrzuca włosy, śmieje się, nawet z
      grubiańskich dowcipów. Wydaje się, że ma niskie poczucie własnej
      wartości - sądząc po facetach, od których z wdziecznością
      przyjmuje "komplementy".

      W normalnej rozmowie - jest to inteligentna, bystra dziewczyna,
      która chce współczucia, bo jest sama. Trudno oprzeć się wrażeniu, że
      usprawiedliwia te przygodne kontakty twierdzeniem, że to lubi, że
      jest wyzwolona; ale gdyby tak było - czy wpatrywałaby się po czymś
      takim godzinami w telefon w oczekiwaniu, że on zadzwoni i zaprosi do
      kina? czy mówiłaby, że pragnie miłości, związku? dziecka?

      To nawet nie wygląda na seks dla sportu. Tylko nie wiem, dla
      zaspokojenia chuci? dla jakiejś kompensacji pragnienia bliskości?

      Nie chce mi się wnikać tutaj w stronę mężczyzn, czy "wykorzystują"
      czy nie.
      • morgen_stern Re: Kurczę, Morgen. 30.11.09, 13:56
        Piszesz tutaj o czymś zupełnie innym, mianowicie o kimś nieszczęśliwym z niskim
        poczuciem własnej wartości, kto w ten sposób próbuje leczyć kompleksy i
        zagłuszyć samotność.
        Naprawdę to nie tak wygląda w zdrowym i świadomym urozmaiconym życiu seksualnym smile
        • mniemanologia Re: Kurczę, Morgen. 30.11.09, 14:02
          Nie, ja piszę o dziewczynie, o której się mówi, że "się nie
          szanuje".
          To nie na temat?
          A to sorry, źle zrozumiałam tongue_out
          • morgen_stern Re: Kurczę, Morgen. 30.11.09, 14:06
            Spoko, spoko, bić nie będę wink tym razem to ja nie zrozumiałam smile

            Ale ja bym ją raczej nazwała kimś bardzo zagubionym i daleka byłabym od
            traktowania jej z pogardą.
            • mniemanologia Re: Kurczę, Morgen. 30.11.09, 14:11
              Tak się składa, że bardzo trudno byłoby mi traktować ją z pogardą.
              Nawet jesli powiem, że się puszcza, daje d... czy cokolwiek.
              A naprawić się nie da, bo se mechanizmy obronne tak rozbudowała, że
              tylko może psychoterapia by coś dała.
              No nieważne.
              • elza78 Re: Kurczę, Morgen. 30.11.09, 14:18
                wlasnie cos takiego jest ze z tego pseudo wyzwolonego bzykania tu i tam wylaza
                wlasnie najczesciej takie kwiatki i niewiele jest kobiet ktore traktuja seks
                sportowo bo tak chca i lubia i moze postawa tolerancji wobec takiego zachowania
                wcale nei jest ok, bo to powoduje odpychanie od siebie problemu ze ktos z
                naszego otoczenia ma zryta psyche...
                • mniemanologia Re: Kurczę, Morgen. 30.11.09, 15:03
                  Coś w tym jest.
                  Ech, tak mi się przypomniało "Dziewczyny marzą o miłości,
                  dziewczynom śni sie jeden sen...".
                  Jak ktoś jest spełniony w tym względzie, to se może.
                  A jeśli komuś się nie udało, to może maskuje coś w ten sposób.
    • cathy1976 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 14:37
      Oczywiście, że sformułowanie o 'szanowaniu się' jest używane tylko w
      opresyjnym kontekście. I szczerze mówiąc nie słyszałam nigdy, żeby
      było używane do osobnika płci męskiej. Bardzo mnie to irytuje- bo
      nieważne czy będę korzystać z mojego prawa sypiania z kim chcę,
      ważne, żebym (kiedy juz się zdecyduję na taki tryb zycia) nie była
      oceniana inaczej niz facet.

      Inna sprawa, że ostatnio coś tego typu usłyszałam od mojej niani lat
      65 a wcześniej to już nawet nie pamiętam.
    • sanrio nareszcie piszesz z sensem;) 30.11.09, 14:41
      dobrze gadasz morgen, nie myślalam ,że jesteś taka wyzwolonasmile tak trzymaćsmile
      • morgen_stern Re: nareszcie piszesz z sensem;) 30.11.09, 15:20
        ???
        Nie uważam się za specjalnie wyzwoloną. Może trochę odważniejszą smile
        A sugerowanie, że potrzeby seksualne innego kalibru niż te opisane przeze mnie
        są "bez sensu" jest mocno nie fair.
        • sanrio a ja nie pisałam o żadnym 30.11.09, 15:36
          "bez sensie", nie czaję...
          • morgen_stern Re: a ja nie pisałam o żadnym 30.11.09, 15:41
            Napisałaś, że wreszcie piszę z sensem.
    • szara_w Re: "szanowanie się" 30.11.09, 15:05
      czytam wypowiedzi, myślę, myślę i chyba taką definicje "nie szanowania sie" właśnie wymysliłam:
      nie szanować się, to dać, pozwolić komuś, dać komuś prawo pogardzać moją osobą

      jesli idę sie zbykać radośnie i swobodnie z kimś, kto ma mnie za nic, dla kogo jestem tylko dziurką w którą może sobie ulżyć i tak mnie widzi i tak mnie czuje i tak mnie po wszystkim ocenia - to chyba mogę sobie powiedzieć, ze się nie szanowałam, bo pozwoliłam komuś mieć mnie za nic, bo oddałam swoje ciało, moje jedyne i ulubione ciało na poniewierkę (egoistycznie uważam moje ciało za bardzo cenną moją osobistą własność)
      jeśli dla tej osoby nie mam twarzy, imienia, jesli na drugi dzień nie poznałby mnie na ulicy i nawet żadnym "cześć, fajnie było?" nie zaszczyciła - to w sumie mozna mieć radość z takiego seksu? czy to satysfakcjonuje?
      oki - można być nieskrępowanym i czerpać radość z życia i hulać - uznaję prawo do tego obu płci- ale takie przygody wiązałyby mi się z jakąś nagle powstałą fascynacją i zachwytem drugą osobą, ujrzenia nagle cudu, który chciałoby sie "posiąść", takie chwilowe obustronne "upicie sie" urokiem tej drugiej osoby- taki styl owszem - nie nazwałabym tego "nie szanowaniem się" - jeśli tylko ktos ma emocje na to przygotowane, żeby sobie z tym radzić i ochotę, niech tak żyje i korzysta...
      (a tylko bym sie obawiała o zdowie jednak i to, co moze mi po takich przygodach zostać na pamiątkę)
      natomiast wystawienie sie na pogardę - pójście do łóżka z kimś, kto po prostu chce sobie ulżyć, to, ze nie potrafiłabym rozpoznać tego w - pewnie końskich zalotach - tej osoby..to co innego, to dla mnie "nie szanowanie sie"

      i to obu płci się tyczy, nie rozbijam tego na mężczyzn i kobiety
      • morgen_stern Re: "szanowanie się" 30.11.09, 15:12
        Bardzo fajnie to wymyśliłaś, zgadzam się z twoją definicją. Właśnie to miałam na
        myśli pisząc o przyjaźni, sympatii lub wielkiej seksualnej fascynacji łączącej
        dwoje ludzi. Ze to może wystarczyć do stworzenia czegoś bardzo fajnego i nawet
        wzbogacającego.
        • szara_w Re: "szanowanie się" 30.11.09, 15:22
          a dziekuję smile
          długo nad tym myślałam smile
          aż narobiłam za dużo literówek - ale mam nadzieje, że da sie czytać
      • syriana Re: "szanowanie się" 30.11.09, 15:24

        > czytam wypowiedzi, myślę, myślę i chyba taką definicje "nie szanowania sie" wł
        > aśnie wymysliłam:
        > nie szanować się, to dać, pozwolić komuś, dać komuś prawo pogardzać moją osobą

        ja też się zgadzam, nawet ponadseksualne znaczenie ma taka definicja
    • magda.kunicka Re: "szanowanie się" 30.11.09, 15:48
      ŚWIĘTE SŁOWA, MORGEN_STERN, MATKA CI TO MÓWI! smile
      • iwles Re: "szanowanie się" 30.11.09, 16:15


        to jeszcze wyłącz tego Caps Locka i będzie OK.
    • nextgorczyca Re: A ja to rozumiem. 30.11.09, 16:21
      Czsem spotykasz kogoś, kto tak ci działa na zmysły, że tracisz
      głowę. Miękną kolana i kręci się w głowie. Nie interesuje cię nic
      innego jak pogrążenie się w tej namiętności. Niektórzy to przeżywaja
      częściej, inni rzadziej. Ja jako stateczna mężatka bardzo za tym
      tęsknię. Czasem chciałabym, żeby mi się to przytrafiło tak na chwilę
      i żebym miała możliwość wycofać się w odpowiednim momencie. Jako
      młoda i wolna nie wycofywałam się i nie uważam tego za oznakę
      nieszanowania się. Większość takich relacji sama kończyłam.
    • w-i-k-i Re: "szanowanie się" 30.11.09, 16:30
      Jasne, ze to dzila w obie strony tzn. zarowno kobieta moze miec
      ochote ,,przeleciec" faseta, jak i na odwrot. Tylko, ze mi sie to
      kojarzy ze swoistym nieco ,,majestatycznym" nawet kunsztem uwodzenia
      takiego Pana, lekkiej chemii, tajemnicy, poczuciu braku zobowiazan,
      swoistej klasie towarztszacej temu calemu chceniu. Natomiast jesli
      jakies panienki puszczaja sie ,,bo dany facet jest np. z zespolu" (a
      pozniej szybko dostaja kopa), chwalac sie pozniej zapewne o tym na
      prawo i lewo to zniesmacza mi calosc.
      Nastepna kwestia to to ze zawsze bardzo smieszy mnie
      fakt ,,patetycznego" tonu oburzenia na zjawisko odwrotne - tzn.
      kobieta chce ,,przeleciec faceta", wlanczaja sie wtedy
      tzw. ,,zaklamane-feministki" gloszac, ze one to nigdy - mocherowy
      beret pozostaje.
      • w-i-k-i Re: "szanowanie się" 30.11.09, 16:31
        Aha, to bylo bez podtekstu politycznego, osobiscie jak najbardziej
        jestem za PiS
    • sowa_hu_hu Re: "szanowanie się" 30.11.09, 16:36
      otuż to!
      patrząc takim schematem jestem najzwyczajniejszą w świecie dziwką big_grin
    • miminko Re: "szanowanie się" 30.11.09, 16:53
      zasadniczo drażni mnie odmawianie kobietom prawa do manifestowania swojej
      seksualności, chodzenia sobie do łóżka z kim chcą i kiedy chcą versus
      przyzwolenie na męski promiskuityzm.

      ALE

      to co mnie zastanawia, budzi moje wątpliwości to to, kiedy kobietom(bo o nich
      rozmawiamy) jest wszystko jedno z kim pójdą do łóżka - basistą, perkusistą czy
      dźwiękowcem. czyli nastawienie wyłącznie na zaliczenie kogokolwiek z grupy bo są
      znanymi muzykami, artystami, etc. czyli, jestem w stanie zrozumieć, że kobieta
      chce iść do łóżka z jakimś mężczyzną, bo jest fajny, bo jej się podoba i ją
      podnieca, ale że chce iść do łóżka z mężczyzną JAKIMKOLWIEK, pod warunkiem że
      jest znany - tego nie kumam.
    • triss_merigold6 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 20:33
      Małolatki pokoncertowe i idole grająco-śpiewający to inna bajka, z
      szacunkiem nie ma nic wspólnego, taka nieszkodliwa fascynacja.

      IMO nie szanuje się kobieta, która daje serduszko za darmo. Seks dla
      sportu, dla czystej fizycznej przyjemności i rozładowania napięcia -
      spoko o ile pani potem nie szlocha wpatrując się w telefon.
      Natomiast uprawianie przygodnego seksu z nadzieją, że znajdzie się
      miłość życia i zakochiwanie od pierwszego ekhem... wsadzenia to
      właśnie dawanie dupy i serduszka za darmo. Bo pani daje emocje,
      uczucie, nadzieję, inwestuje czas a pan używa jej instrumentalnie.
    • kicia031 mnostwo fascynujacych watkow sie tu pojawilo. 30.11.09, 20:49
      np - ze albo tylko z milosci, albo sie czlowiek nie szanuje. Ja tam nie uwazam.
      bardziej zdrowy mi sie wydaje sex z dlugo znanym przyjacielem, z ktorym lacza
      mnie zwierzenia i glebokie rozmowy, niz z trzeci raz widzianym na oczy facetem (
      czy nawet 10) bo sie zakochalam

      I moze niektorzy sobie odmawiaja sexu, ktorego by chcialy, bo nie wypada, ale
      jest jak sadze sporo osob, ktore by sie przespaly i na pierwszej randce, jesli
      by mialy taka ochote, tyle ze dotychczas ochota sie nie pojawila przy
      krotkotrwalej znajomosci. ja tak mam dla przykladu.
      • nangaparbat3 "szanowanie sie" i szacunek 30.11.09, 23:45
        Nie znosze gadania o "szanowaniu się", uwazam, ze jest przejawem kontrolowania
        kobiecej seksualnosci przez mezczyzn i inne kobiety. Seks w naszej kulturze jest
        scisle związany z wladzą - kto ma wiecej wladzy, ma wieksze prawa do uprawiania
        seksu. Najmniejsze maja najmlodsze kobiety - są na dnie hierarchii.
        Zauwazcie też, że "Szacunek" dotyczy raczej męzczyzn, "szanowanie się" -
        wylącznie kobiet.
        A jeśli mężczyzna nie szanuje kobiety w kontekscie seksualnym, zaraz pada: bo
        ona sama sie nie szanuje.
        U nas na forum krzyki o "nieszanowaniu się" pojawiaja się zawsze, kiedy rozmowa
        schodzi na nastolatke, ktora zaszla w ciażę.
        Ja mam zajobca na temat cnoty męskiej i kobiecej - meska to madrosc, rozwaga,
        dzielnosc, powsciagliwosc etc; kobieca jest miedzy nogami.
        Wszystko razem jedno wielkie obrzydlistwo.
    • szyszunia11 Re: "szanowanie się" 30.11.09, 23:28
      Wątku o koncercie nie kojarzę.

      Oczywiście, że kobieta może mieć ochotę przelecieć faceta, zrobic laskę itd. Może to zrobic w pełni świadomie, ba, może to ona faceta wykorzystać, a czemuż by nie?
      Szanowanie siebie, jakkolwiek w dzisiejszej kulturze, podobnie jak kilka innych słów może brzmiec nieco anachronicznie, to moim zdaniem umiejętnośc kontrolowania własnych popędów, niezaleznie od płci.
      Zarówno kobieta jak i mężczyzna może czuć nieodpartą chęć pójścia do łózka z nieznajomym, zonatym itp. Ale jeżeli swoją decyzje opiera tylko i wyłącznie na pożądaniu, chęci zaspokojenia się za wszelka cene, to moim zdaniem tak aosoba się nie szanuje. Szacunek do siebie działa podobnie, jak szacunek do kogoś innego. Szanuję kogoś, jesli wysoko go cenię, uważam za wartościowego, co z tym idzie - jestem dobry dla tej osoby. A jezeli decyduję sie na przygodny kontakt seksualny bo wartościa nadrzędna staje się chwilowa przyjemność, to moim zdaniem nie jestem dobry dla siebi esamego, nie szanuję się mozna powiedzieć innymi słowy. Nie szanuję, czyli wykorzystuję sam/sama siebie.
      nie do konca rozumiem na czym polega niekorzystne dla kobiet zjawisko o którym piszesz. Jeżeli ktoś postrzega przygodny seks jako cos złego i szkodliwego, to raczej oczywiste, że oceni podmiot takich działań jako nie działający na swoja korzyśc a raczej przecwiko sobie.


      > A dlaczego to, przepraszam, kobieta nie może mieć ochoty przelecieć faceta? Zro
      > bić mu laskę z przyjemnością? Pójść do łóżka na pierwszym spotkaniu, bo ma właś
      > nie na to ochotę? Cieszyć się seksem i chwilą?

      wszystko nam wolno, ale nie wszystko przynosi nam korzysć.
    • pszczolaasia Re: "szanowanie się" 01.12.09, 10:10
      > A dlaczego to, przepraszam, kobieta nie może mieć ochoty przelecieć faceta? Zro
      > bić mu laskę z przyjemnością? Pójść do łóżka na pierwszym spotkaniu, bo ma właś
      > nie na to ochotę? Cieszyć się seksem i chwilą?

      alez ma. osobiscie nie mam nic przeciwko zeby sie bzykac i robic loda dla
      przyjemnosci byle robily to osoby dorosle i emocjonalnie stabilne a nie
      gowniarstwo ktore robi to np. bo to modne, bo wszyscy robia itede itepe. seks
      jest zajebisty ale trza do niego dojrzec. jakos tak dziwnie uwazam. pewno
      staromodne to.

      > , ale dlaczego odmawia się kobietom prawa do PRAGNIENIA tego, robiąc z nich aut
      > omatycznie albo dziwki, albo wykorzystane ofiary przez męskie, szowinistyczne ś
      > winie?
      >

      a to moze za 100 lat sie zmieniwink
    • wieczna-gosia Re: "szanowanie się" 01.12.09, 10:31
      ma prawo. O realizowaniu tego prawa w obie strony mam to samo zdanie,
      jest ono slabe, ale go nie wypowiem gdyz nie moja to sprawa i
      rozumiem ze nikt nie ma ochoty go poznac. Natomiast dla mnie akurat
      plec nie ma znaczenia.
    • paszczakowna1 Re: "szanowanie się" 01.12.09, 10:53
      > Czy nie sądzicie, że oburzanie się na "wykorzystywanie" kobiet podczas seksu be
      > z zobowiązań (abstrahując już od tych nieszczęsnych małolatek na koncertach) i
      > teksty o "szanowaniu się", które niby mają świadczyć o trosce o godność kobiety
      > , to w rzeczywistości umacnianie kolejnego stereotypu, czyli tego, że kobiety n
      > ie mają prawa do własnej seksualności?

      Ja to widzę inaczej.

      Kobieta ma 100% prawo do własnej seksualności, ale kobieca seksualność jest inna
      niż męska. (Zastrzeżenie - to jest continuum, więc zdarzają się i kobiety, które
      reprezentują 'męski' typ - i nie chodzi tu akurat o preferencje płciowe. Ja tu
      mówię o średniej.) Kobiety traktują seks bardziej wielowymiarowo, jako część
      jakiejś głębszej relacji - niekoniecznie nawet miłości, ale na przykład
      przyjaźni. Co widać zresztą u w wypowiedziach tutaj - nawet te, które piszą o
      seksie 'bez zobowiązań' nie wyobrażają go sobie z gościem poznanym godzinę
      wcześniej i nigdy więcej nie widzianym, ale z przyjacielem. I dla przeciętnej
      kobiety taki one-night stand jest mało satysfakcjonujący, chyba że ma podstawy
      przypuszczać (lub sobie wmówi), że będzie do czegoś więcej prowadzić.

      Zatem uważam, że większość kobiet, która uprawia seks 'przygodny' faktycznie się
      'nie szanuje' - nie szanuje własnej seksualności, a ulega presji kreowanej przez
      modę i służącej tak naprawdę wyłącznie potrzebom mężczyzn.
      • wespuczi Re: "szanowanie się" 01.12.09, 15:48
        caly twoj post jest dowodem na to ze z zapalem popierasz i ufasz stereotypom.
        • paszczakowna1 Re: "szanowanie się" 01.12.09, 21:05
          > caly twoj post jest dowodem na to ze z zapalem popierasz i ufasz
          stereotypom.
          >

          Nieco jakby, ehem, pochopne wnioskowanie z jednego postu,
          nieprawdaż?

          Ale jeśli chcesz polemizować, proszę rób to. Tylko napisz, z czym.
          Uważasz, że zachowania seksualne kobiet i mężczyzn są lustrzanie
          symetryczne? Że to, że na co drugim zakręcie nie stoją tirowcy
          (czytaj: męski odpowiednik tirówek) to wynik patriarchalnej opresji,
          a nie braku popytu? Że dowcipy w rodzaju: "Co robią lesbijki na
          drugiej randce? Kupują meble. Co robią geje na drugiej randce?
          Jakiej drugiej randce?!" wzięły się znikąd?
    • katia.seitz Re: "szanowanie się" 01.12.09, 11:58
      Nie będę czytać całego wątku, bo strasznie słaby internet mam wink
      Oczywiście się z tobą zgadzam.
      Ale dopiszę jeszcze to, że w pełni sprawiedliwe byłoby, gdyby zjawisko groupies
      dotyczyło w równym stopniu obydwu płci. (Powinnam chyba uwzględnić większą ilość
      kombinacji, bo są przecież i muzycy geje, i lesbijki.. smile ) W każdym razie
      chodzi mi o to, że byłoby fair, gdyby piosenkarki również wyrywały facetów wśród
      swoich fanów i uprawiały z nimi wyzwoloną miłość.
      • mniemanologia Re: "szanowanie się" 01.12.09, 12:52
        katia.seitz napisała:

        > W każdym razie chodzi mi o to, że byłoby fair, gdyby piosenkarki
        > również wyrywały facetów wśród swoich fanów i uprawiały z nimi
        > wyzwoloną miłość.

        Beth Ditto nie zmusisz.
        Beaty Kozidrak ani Urszuli też chyba nie big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka