Dodaj do ulubionych

nieroby kontra...

11.12.09, 14:34
Nawiązując do wątków o hodowaniu nierobów maści wszelakiej tak skojarzyło mi
się dla kontrastu:
ogłądałam wczoraj czy przedwczoraj Rozmowy w toku o wielodzietnych
rodzinach(jakiś powtórkowy odcinek) i była tam jedna rodzina z 7ką dzieci
,których ojciec założył sobie,
że teraz te dzieci radośnie robi utrzymuje je zapewnia im wykształcenie,
ale oczekuje od każdego z nich - że gdy dorośnie i pójdzie do pracy to będzie
zarabiać w granicach 2000-3000 pln i oddawać dziesięcinę w kwocie 200 zł na
rodziców co miesiąc....
To paranoja i przegięcie w drugą stronę, w zyciu bym na to nie wpadła i w
głowie mi się to nie mieści....
Obserwuj wątek
    • kosmitos Re: nieroby kontra... 11.12.09, 14:39
      motywacja dziwaczna; poza tym licząc 200 od łebka to wychodzi 1400;
      gdyby nie wydawał na bieżące utrzymanie i edukację dzieci a odkładał
      i inwestował kasę miałby więcej, więc średnio ekonomicznie to
      wychodzi
      • lykaena 200 na matkę 200 na ojca 11.12.09, 14:44
        200zł na każde z rodziców !!
        Bo wychodziło facetowi 2800.
        Z tego co zrozumiałam to oboje będą mieli także emerytury,bo oboje pracują-
        facet na pewno a kobieta na wychowawczym, więc pracować też musiała....
        • kosmitos Re: 200 na matkę 200 na ojca 11.12.09, 14:55
          a to już inaczej wyglada, ale nadal nie wiem czy się opłaca;
          tatusiowi może jeszcze tak, ale matce raczej kiepsko; 7 razy w ciąży
          (watpliwa przyjemność); 7 niemowlaków wyjących po nocy, czyli ok7
          lat bez porządnego snu; pomijam brak czasu na robienie czegokolwiek
          fajnego (kino, imprezki, fajny urlop); wolę pracować i oszczędzać,
          do tego emerytura i myslę, że to lepsza opcja; chyba, że nie będzie
          emerytur, to wyjdzie na to,że gościu tak głupio wcale nie kombinujesmile
    • kropkacom Re: nieroby kontra... 11.12.09, 14:39
      Przegięcie, ale mam wrażenie że jak za trzydzieści lat pracujący staną po
      emerytury to nagle dzieci okażą się dużą wartością tongue_out
      • lykaena Re: nieroby kontra... 11.12.09, 14:50
        No system emerytalny w Polsce to już temat na niejedną dyskusję...sad
        Ale przyznam szczerze ,że oddawanie takiej daniny obowiązkowo na rodziców byłoby
        tragedią gdy zaczynałam pierwsze prace - a z tego co zrozumiałam taki system
        wydumał sobie tamten tatuś.
        I nawet teraz ,gdy moje zarobki są juz przyzwoite to 400 zł miesięcznie wolę
        odłożyć na fundusz czy lokatę ,jesli moi rodzice(dziś pracujący, w sile wieku )
        kiedyś byliby w potrzebie- zresztą nie tylko oni tylko każdy z najbliższej
        rodziny- to na pewno pomogłabym im....
        Moi rodzice wychowywali mnie i siostrę łożąc na nas, dziś ja jutro moja siostra
        wychowamy swoje dzieci łożąc na nie- ot i swiat się kręci.
        • myelegans Re: nieroby kontra... 11.12.09, 14:54
          A jak to pan tatus usankcjonuje? Prawnie? Chyba nie da rady. Dzieci
          moga sie wypiac i tyle daniny zobaczy.
    • kub-ma Re: nieroby kontra... 11.12.09, 14:50
      Tak sobie założył z tą dziesięciną, a jak dzieci dorosną i się wypną?
      • lykaena Re: nieroby kontra... 11.12.09, 14:51
        Dzieci ciche, przyzwoicie mówiły co scenariusz programu przewidywał więc nie wiem smile
        Ale może taką tresurę im urządza ,że nie śmią... nie wiem
        • kub-ma Re: nieroby kontra... 11.12.09, 15:13
          Pójdą w świat i może się im odmienić.
          Poza tym ja to widzą jak spłatę kredytu, a rodzice to bankierzy. I w
          związku z tym tysiąc pytań: będą jakieś okoliczności kiedy zwolnią z
          tek zapłaty np. gdy współmałżonek straci pracę? Albo jedno z dzieci
          doczeka się np.czworaczków? A jak jedno dziecko zwolnią, to co powie
          reszta? Jawi mi się to strasznie. Myślę, że ci rodzice kochają swoje
          dzieci, ale tak kalkulować?
        • brak.polskich.liter Re: nieroby kontra... 11.12.09, 15:18
          lykaena napisała:

          > Dzieci ciche, przyzwoicie mówiły co scenariusz programu przewidywał więc nie wi
          > em smile

          Przypuszczam, ze nie mialy innej opcji, niz mowic, co bylo przewidziane w
          scenariuszu.

          > Ale może taką tresurę im urządza ,że nie śmią... nie wiem

          Nie zdziwilabym sie, gdyby za 15-20 lat zywe polisy sie na przedsiebiorczego
          tatke wypiely i zwialy gdzies bardzo daleko.
      • rubi-an Re: nieroby kontra... 11.12.09, 14:51
        kub-ma napisała:

        > Tak sobie założył z tą dziesięciną, a jak dzieci dorosną i się
        wypną?




        Wcale się nie zdziwię, jeśli tak własnie się stanie.
    • lykaena Re: nieroby kontra... 11.12.09, 15:04
      Dodam tylko,że nie celem moim krytyka wielodzietności w tym konkretnym przypadku
      i nie zakładam, że jedyną motywacją do posiadania dzieci tego pana jest własny
      konkurencyjny dla ZUS system emerytalny
    • triss_merigold6 Re: nieroby kontra... 11.12.09, 15:07
      Prawnie tego gościu nie wyegzekwuje.
      Swoją drogą fantastyczny posag dla dzieci - każde z nich wchodząc w
      związek będzie musiało poinformować partnera/kę, że oto z domowego
      budżetu będzie płacona comiesięczna danina na starych. Już widze ten
      zachwyt i aprobatę.
      • lykaena Re: nieroby kontra... 11.12.09, 15:13
        od razu zobaczyłam przed oczami wyobraźni taki oto post na forum:
        "zgodzić się czy nie?"
        "Mój M oddaje co miesiąc 400 zł na utrzymanie swoich rodziców, niedługo nasz
        ślub, boje się, że po ślubie nadal tak bedzie, próbowałam rozmawiać z M ale nic
        do niego nie dociera, jest pod ogromnym wpływem rodziców, help co mam robić?...."
        No czy coś w ten deseń uncertain
        • triss_merigold6 Re: nieroby kontra... 11.12.09, 15:17
          Wtedy kopnąć i albo otrzeźwieje albo nie. Po 3-4 kopie od kolejnego
          partnera/ki takie dziecię obarczone dziesięciną powinno zrozumieć,
          że coś jest nie halo.
          • cherry.coke Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:25
            A jak dziecie tak z wlasnego serca i wolnej woli?

            Nie place zadnej dziesieciny, ale jakby mi facet powiedzial, ze mi nie wolno
            wspomoc rodzicow, jak mam kase i ochote, to bym sie popukala w czolo. Dlaczego
            dajesz malzonkowi prawo zarzadzania kasa drugiego malzonka? Zawsze taka
            liberalna jestes smile
            • lykaena Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:31
              Pytanie do Triss ,ale jako matkazałożycielka odpowiem:
              Małżeństwo= wspólność majątkowa- w większości przypadków.
              Wspomaganie rodziców jest jak najbardziej normalne, zrozumiałe itd. ale moja
              krytyka dotyczyła roszczenioej postawy ojca rodziny.
              • cherry.coke Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:38
                > Małżeństwo= wspólność majątkowa- w większości przypadków.

                Wiekszosc =/= calosc smile

                > Wspomaganie rodziców jest jak najbardziej normalne, zrozumiałe itd. ale moja
                > krytyka dotyczyła roszczenioej postawy ojca rodziny.

                Ale to nie sa postawy wykluczajace sie, ojciec moze byc roszczeniowy, a ja i tak
                moge chciec mu pomoc. Duzo ludzi pomaga rodzicom, nawet nienajlepszym. Nie
                pomyslalabym dobrze o mezu, ktory zabrania mi wspomoc rodzicow, nawet jesli sama
                mam do nich liczne zastrzezenia.
        • kosmitos Re: nieroby kontra... 11.12.09, 15:19
          no i te miliony postów, żeby kopnąć w dupę maminsynka kontra milion
          postów o konieczności pomocy schorowanym rodzicom smile
          • triss_merigold6 Re: nieroby kontra... 11.12.09, 15:24
            Ale tam chyba były różnopłciowe dzieci więc nie tylko maminsynek z
            haraczem ale córka też. Synusiowi jedynemu bym poradziła, żeby
            jednak taką pannę kopnął, chyba, że panna by przestała płacić
            dziesięcinę.
            • iwoniaw Ty też pytasz faceta, na co 11.12.09, 16:44
              możesz przeznaczać zarabiane przez siebie pieniądze? Zakładając, że te 200 PLN
              miałabyś na swoje wydatki i miałabyś fanaberię dać je swemu ojcu/matce w potrzebie?
              Ja rozumiem, popieram i nawet praktykuję wink wspólne ustalanie decyzji
              finansowych, ale bez przesady - chyba jakiś luz w wydatkach osobistych można mieć?
              Inna sprawa, że gdyby kandydat na męża poszedł się poradzić matki "iwoniaw ma w
              zwyczaju wydawać x PLN miesięcznie na haracz dla matki/ fryzjera/ lekarza/
              zakupy ciuchowe - kopnąć ją w d.. czy nie?" to chyba bym sama od takowego
              uciekła z gwizdem wink


              Serio zaś mówiąc, nie wierzę, że rodzic - jak napisano w pierwszym poście -
              radośnie płodzący, a następnie wychowujący i zapewniający edukację czyni
              to w oczekiwaniu na obowiązkowy haracz od potomstwa. Już raczej jest to - może
              nieco prowokacyjna - odpowiedź na głupie teksty w stylu "po co mu to", których
              zapewne niemało się nasłuchał w "tolerancyjnym" społeczeństwie. Przypomnę tylko,
              że mówimy o ludziach pracujących i zarabiających, nie klientach mopsu
              przez pokolenia, żeby zaraz ktoś z porównaniem nie wyskoczył.
              I w sumie facet może jeszcze przypadkiem mieć rację co do "opłacalności"
              wielodzietności w perspektywie naszych emerytur. Jeśli jemu uda się wychować i
              wykształcić 6 dzieci, a mnie 2, to ma on trzy razy większe prawdopodobieństwo
              wsparcia na wypadek niedostatku niż ja. Bo jednak ja nie zostawiłabym rodziców
              bez środków do życia "w razie czego" i myślę, że większość ludzi też nie. Może
              więc program i był prowokacją, ale nie do końca takim absurdem, jakby niektórzy
              chcieli to widzieć.
              • lykaena Re: Ty też pytasz faceta, na co 11.12.09, 16:54
                Pan pracował ,pani na wychowawczym + brali wszystko zewsząd skąd się należy.
                Czyli pracuję, zarabiam - stać mnie na dzieci,ale robię ich sobie 7kę, po czym
                ciągnę skąd się da i zakładam sobie prywatny plan emerytalny - takie moje
                wnioski z tego programu.
              • triss_merigold6 O tu jest pouczający wątek 11.12.09, 17:13
                forum.gazeta.pl/forum/w,12264,79539591,79539591,Kieszonkowe_dla_mamusi_.html
                Tu jest pouczający wątek o panu, który regularnie daje kasę mamusi
                wiedząc, że dochody rodziny, którą był założył są ZA MAŁE.

                Dobra wola i wsparcie w razie konieczności - tak. Obowiązkowy haracz
                kiedy młodego małzeństwa z własnymi dziećmi nie stać - nienienie.
    • mariolka99 Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:16
      Opłacam swojej mamie co miesiąc ogrzewanie (320 zł) i cześć karmy dla
      kotów (jakies 150). Ale to MÓJ pomysł. Gdyby sobie zażyczyła to nie
      jestem pewna jak bym do tego podeszła...
      • lykaena Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:20
        Oj to ile Mama ma kotów ? wink pytam ja-kociara
        Pomoc rodzicom = ok
        Wyrachowanie = cholernie daleko od ok
        • mariolka99 Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:24
          Aktualnie sztuk 6 (mieszka na wsi) i psa. Wszystkie ja przywlokłam,
          więc się poczuwam ;D
          • lykaena Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:27
            moi rodzice 2 w domu i kolejne 16 na podworku - blok centrum miasta smile
            ja 2 w domu - na tym koniec mojego kociarstwa poki mieszkam w wiezowcu uncertain
            • mariolka99 Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:29
              Własnych też mam 2smile I zakoconych znajomychwink
      • kosmitos Re: nieroby kontra... 11.12.09, 16:20
        to, że pomaga się rodzicomw kłopocie to normalne i dobrze o Tobie
        świadczy, ale postawa tatusia, że teraz dzieci mają mu płacić i
        finał to inna para kaloszy.
    • eilian Re: nieroby kontra... 11.12.09, 17:30
      tatuś w ogóle nieźle się ustawił, bo teraz od swoich rodziców też ciągnie, czyli
      jeśli jego plan się uda, to będą na niego łożyć w sumie dwa pokolenia.
      A ewentualnie (i wielce prawdopodobne) wypięcie się dzieci nazwał ładnie
      "ryzykiem inwestycyjnym".
      Inna sprawa, to wiarygodność takiego programu jak rozmowy w roku - gdyby mi
      porządnie zapłacili, to może też poszłabym tam pierdół naopowiadaćsmile.
    • ihanelma Re: nieroby kontra... 11.12.09, 21:57
      Akurat to obejrzałam kiedyś w nocy.
      Tatuś mi wyglądał na religijnego fanatyka - mógłby w encyklopedii za
      ilustrację robić. Mamusia dziwnie wyszczerzona i generalnie jakaś
      dziwna. O "biznesplanie" nie wspominam, ale może dzięki temu ich
      wpuścili do TV bo już o większą bzdurę powiedzianą osobiście i na
      wizji naprawdę trudno.
      Nie zwróciłyście uwagi na mamuśkę - bardzo podkreślała, że ona
      też "zarabia na rodzinę" - a mianowicie wyciąga datki z opieki,
      stypendia, co miesiąc kolęduje u dziadków i jakoś się kręci.
      Ciekawe, czy tatuś-patriarcha z zacięciem biznesowym też lata po
      prośbie?
      Dzieci chyba się pogodziły z tym jakich mają nietypowych rodziców,
      generalnie fajne i rozgarnięte, ale chyba im było głupio zdziebełko.
      Generalnie jako osobę więcej-dzietną program mnie wkurzył - chyba
      bardziej dziwacznych rodzin musieliby długo szukać (z siedemnastym w
      drodze,z czternastką, z siódemką i biznesplanem), oczywiście
      skojarzenia: duża rodzina=nieznajomość antykoncepcji=odchył
      religijny=bieda=wykorzystywanie starszych dzieci=przedwczesna
      dojrzałość.
    • x-inska Re: nieroby kontra... 11.12.09, 22:00
      ja mam znajomego, który uwaza, ze conajmniej do 30 lat powinni
      utrzymywać go rodzice, bo dla niego jest to czas na szukanie
      swojego ja
      różne są przegięciawink
      • ihanelma Re: nieroby kontra... 11.12.09, 22:01
        A jak się okaże, że mu się "ja" nie rozwinęło?
    • volta2 Re: nieroby kontra... 12.12.09, 00:12
      bardzo ładnie to ktoś nazwał tutaj prywatnym planem emerytalnym

      na wchodzie już od dawna tak jest, moi znajomi tak mają, mąż jest z
      wietnamu, jest ich w domu pięcioro.
      gdy zaczynają zarabiać, każdy z 5 dzieci oddaje 20% swoich
      aktualnych dochodów na rodziców (może po 10% na każdego?)
      jest to przyjęte naturalnie, oczywiste, rodzice będą starzy i nie
      będą mieli za co żyć.

      i teraz zobaczcie jak to ciekawie działa - jak jesteś uzależniony od
      tego, kim będzie i jak wychowane twoje dziecko - bo od tego zależy
      twoja starość, to o ile bardziej przykładasz się do wychowania,
      zbudowania trwałej więzi i dania solidnego
      wyszktałcenia/fachu/zawodu?


      niedawno też usłyszałam, że w rodzinach żydowskich nie ma opcji, by
      dziecko wyszło z domu bez umiejętności wykonywania zawodu - jak
      ojciec krawiec, to i syn też opanuje te umiejętności, może być i
      finansistą ale na krawiectwie będzie się znał, by w razie czego
      stanąć i zarobić na rodzinę(nie weryfikowałam tej historii, więc nie
      mam pewności czy było tak kiedyś, czy jest obecnie?)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka