w kontekscie watku lipsmacker

oczami wyobrazni widze scene z filmu Noce i dnie w ktorej zajebisty jozek
nurza swoj sniezno bialy gejer w jakims bajorze wywlekajac narecza nenufarow
dla barbary...
ilez ona lat ta scene [piescila w glowie
ilez lez wylala
ile razy porownywala goscia ktory nieba jej przychylal do pustego bawidamka?
kogo kochala Toliboskiego czy te lilie, ta scene, tamten czas?
przezyla cale zycie u boku wspanialego czlowieka modlac sie do obrazu
stworzonego we wlasnej wyobrazni, a gdy zabraklo Bogumila rownież i ten obraz
pekl jak banka mydlana...
tak w kontekscie tamtego watku - zazwyczaj jest tak, ze "zlamane serca" nie
kochaja osoby ktora przyczynila sie do takiego stanu rzeczy tylko jakis
nierealny wytwor swojej imaginacji ktory w rzeczywistosci mocno odbiega od
pierwowzoru na podstawie ktorego zostal stworzony. i tu naprawde nie ma powodu
do dumy
nie nalezy sie cieszyc z tego ze ktos nie umie zyc chwila terazniejsza i
docenic tego co ma, bo to nie jest budujace niestety.