4-mexx
27.12.09, 05:21
Zadzwonili dzis tesciowie, ze chca przyjechac, bo kupili cos dla dziecka.OK,
pewnie jakies ciuchy znowu.Czekamy.
Wchodzi tesciowa, a za nia tesc z dywanem na grzbiecie.
o wow, skad wiedzieli, pomyslalam (mialam zamiar kupic malej do pokoju, bo
stary sie zrobil stary), ale zanim zostal rozwiniety, patrze, przebijaja
jakies wzory.Euforia opadla.Pokoj maly, ja ich nie prosilam, oni nie pytali,
kupili bo byla okazja, rozwineli i pojechali zadowoleni.
Tesciowa oddala jeszcze rachunek, jakbym chciala wymienic.Na moje pytanie,
odpowiedziala, ze bez wzorow nie bylo.
Jutro jedziemy sprawdzic, na rachunku napisane, ze nie mozna oddawac ani
wymieniac.zobaczymy jutro.Jak wchodze do pokoju, to juz mnie boli glowa od
tych wzorow.Co mam zrobic, jak nie uda mi sie wymienic?
Tesciow lubie, to dobrzy ludzie, nie chce ich obrazic, ani sprawic przykrosci,
ale od poludnia ten dywan nie daje mi spokoju?
Co robic?