Dodaj do ulubionych

Finanse w rodzinie - początki

06.01.10, 15:46
Witam drogie emamy smile Jestem tutaj nowa, od paru tygodni czytam sobie forum, jeszcze się nie odzywałam (to tak na wstęp), więc parę słów o sobie. Mam prawie 30 lat, dzieci na razie 0 (plany są na najbliższe miesiące), facet właśnie się wprowadzający. Ślub planujemy w tym roku. Przyszłam sobie na to forum, bo widzę, że jest dosyć żywe, wypowiadają się nie tylko wielokrotne mamy, a i pogadać można o wszystkim.
I mam taką sprawę. Może nie problem na razie, co raczej chęć dowiedzenia się, jak to działało u innych. Jak wspomniałam, mój przyszły mąż jest aktualnie wprowadzający się (do mojego mieszkania). Z wątków na forum wynika oczywiście, że układy finansowe są przeróżne: wspólne konto, odrębne konto + wspólne na wspólne opłaty, odrębne + podział konkretnych opłat na konkretne osoby. Ja jeszcze nie wiem, jak to będzie u nas, a ciekawa jestem ile trwało docieranie się takiego a nie innego układu u Was? Czy wyszło samo: a to ja opłacam to, a ty tamto, czy trzeba było wielkich ustaleń? Czy takie ustalenia zrobiłyście zaraz na początku wspólnego gospodarowania, może jeszcze przed, czy nadal jest to zmienne? Z góry dziękuję za jakieś opinie.
Obserwuj wątek
    • zlosliwe_malpisko Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 15:51
      witam
      wspólna kasa "nastała" u nas w momencie założenia wspólnego
      gospodarstwa domowego. Czyli jak razem zamieszkaliśmy. Konta mamy
      nadal osobne, ale bardziej z lenistwa niż z praktycznych powodów.
      Pieniądze są absolutnie wspólne, nie ma moje - twoje.
      Radzę na takie tematy jak najszybciej porozmawiać, ustalić wszystko
      zanim na stałe się zwiążecie.
      Finanse to jeden z najczęstszych powodów rozstań. Niestety.
    • taka_ja31 Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 15:55
      My zamieszkaliśmy po ślubie dopiero, więc problemów nie było. Zdecydowaliśmy o
      ustroju wspólności majątkowej, więc wszystko wspólne.
    • bellinetta Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 16:03
      Ja i moj mąż jesteśmy i byliśmy bardzo konkretnymi ludźmi. wszystkie rzeczy
      odnośnie naszych majątków ustalismy przed ślubem. Spisaliśmy intercyzę
      przedmałżenską, mamy osobne konta, mamy rozdzielność majątkową. Wspolne jest
      konto które zasilamy określoną sumą, a przeznaczone jest na wydatki na dzieci,
      wydatki domowe, jedzenie, czy wspólne wakacje.
      Każde z nas ma wlasny samochód i łoży na niego z własnej kasy, tak samo na
      ubezpieczenia. Ubrania i rzeczy, które tyczą się nas osobiście opłacamy sami.
      Nasze dzieci są zabezpieczone w razie naszego zgonu i reszta osob, którymi się
      opiekujemy. Podróżujemy, jeżdzimy samochodem, są rozne nieoczekiwane choroby i
      zdarzenia, nei mozemy sobei pozwolic na to, żeby nie mieć uregulowanych takich
      spraw.
      • jak_matrioszka Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 16:20
        bellinetta napisał:

        > Podróżujemy, jeżdzimy samochodem, są rozne nieoczekiwane choroby i
        > zdarzenia, nei mozemy sobei pozwolic na to, żeby nie mieć uregulowanych takich
        spraw.

        Gdybysmy zarabiali 4-krotnosc sredniej krajowej (lub wiecej) to pewnie te bysmy
        sie zabezpieczyli, ale przy "normalnych" zarobkach mozna sobie pozwolic na
        nieuregulowane zycie finansowe (moim zdaniem).
        Do jednego konta (na nazwisko Ksiecia Malzonka) mamy podkonta: oszczednosciowe,
        akcje, oraz dla dzieci, i jakos to nam wystarcza jako regulacja spraw.
        • bellinetta Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 16:57
          Każdy robi jak uwaza i jak jemu odpowiada smile
          • leneczkaz bell 07.01.10, 10:30
            Mam takie tylko jedno pytanie. Co wtedy jak mąż zarabia załóżmy 20 tyś a ty 2.
            JAk wtedy wygląda takie życie? Skłądacie się po 2 tyś na życie. Ty masz już 0,
            on wciąż 18. On sobie kupuje gadżety, jeździ na wakacje, ma full kasy. Ty
            bidujesz, nie masz na fryzjera..

            Taki układ działą tylko wtedy jak ty masz 5 tyś i on ma tyle samo...
            • bellinetta Re: bell 07.01.10, 13:56
              Nie bede tutaj opowiadac o mojej sytuacji materialnej, i szczegółowo co soba
              reprezentujemy, to nei jest na to miejsce, ale powiem tyle, że nasze sumy sa
              porównywalne, i to raczej ja, mam więcej do stracenia niz moj mąz smile w moim
              przypadku nie ma mowy o żadnym bidowaniu smile jestesmy rozsądnymi ludźmi i nasze
              inwestycje sa przemyślane.

              Nie ma u nas dyskusji na temat, kto ile wydaje, oczywiście mozemy na siebei
              liczyc w każdej sytuacji przecież jestesmy malzenstwem, ale sytuacje pieniazna
              chcieliśmy mieć uregulowaną.

              Przed ślubem ustaliliśmy wszystko u notariusza, chyba tak było najuczciwiej.
              Dopiero po mojej chorobie zabezpieczyliśmy dzieci, nie sądziliśmy, ze tak szybko
              trzeba o tym myslec. Teraz już jesteśmy oboje spokojni smile

              Rozumiem, ze nei dla każdego taki układ pasuje, ale u nas sprawdza się w 100% smile
              • leneczkaz Re: bell 07.01.10, 15:23
                nasze sumy sa
                > porównywalne, i to raczej ja, mam więcej do stracenia niz moj mąz smile w moim
                > przypadku nie ma mowy o żadnym bidowaniu smile jestesmy rozsądnymi ludźmi i nasze
                > inwestycje sa przemyślane.


                Ale wyobraź sobie czysto hipotetycznie, że choć zarabiasz ładnie i zadowalająco,
                mąż zarabia 5x więcej i pozwala sobie na 5x więcej niż Ty. On Ralph Lauren a Ty
                Zara. On Gucci a Ty h&M tongue_out
                Bo jego stać z jego części a Ciebie nie..
                To by było fajne? Raczej nie..
                • lola211 Re: bell 07.01.10, 15:41
                  Pewnie wtedy byłby inny uklad.
                  Wszystko zalezy od indywidualnej sytuacji po prostu.
              • anyaa77 Re: bell 08.01.10, 21:05
                a co będzie jak stracisz pracę? Mąż pożyczy Ci na paliwo, czy przerzucisz się na MZK? On pojedzie na wakacje na Baleary a ty na działkę do znajomych? Sorry za ironię, ale dla mnie takie układy są nie do przyjęcia. Jak się kogoś kocha to chce się z nim dzielić wszystko. (przynajmniej ja to tak widzęwink )

                P.S. Zarabiam o 40 % więcej niż mąż i jesteśmy razem 9 lat.
                • bellinetta Re: bell 09.01.10, 15:40
                  Nie mam zamiaru tłumaczyć się tutaj i wyjasniac swoje układy finansowe z mężem.
                  Wszystko co chciałam w tej kwestii napisac już to zrobiłam.
    • jak_matrioszka Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 16:06
      U mnie zawsze sie samo docieralo, a mam za soba trzy takie starty, i dosc luzny
      stosunek do pieniedzy (tzn. nie przywiazuje sie do nich za bardzo).

      Pierwszy raz jako 18-latka + student. Stypendium, dorabianie na zlecenie i pomoc
      rodzicow starczalo na oplaty i zarlo, nie bylo wiec problemu na co wydac i co
      robic z nadmiarem wink

      Drugi raz jako 20+ i pracujacy z nieregularnie wysokimi dochodami (premie).
      Wystarczalo na oplaty i zarlo, a jak byla premia to mielismy na rozrywke (kino,
      urlop). Oszczedzania nie bylo, bo az tak wysokich premii nie dostawal. Nigdy nie
      padlo nawet jedno pytanie o finanse, wiadomo bylo ze pewne rachunki sa do
      oplacenia i zadne nie patrzylo ile wyklada na co.

      Trzeci raz jako dwoje 30-latkow z jednym regularnym dochodem w wysokosci
      sredniej krajowej (on). Nie bylo najmniejszego problemu z podzialem kto za co
      placi wink Potem ja zaczelam pracowac i moje dochody przychodza na konto na jego
      nazwisko, a do ktorego mam karte. Poniewaz jedna pensja wystarczala, wiec z
      dwoma zaczelismy oszczedzac, i splacac zakupione mieszkanie. Mieszkanie jest na
      nas oboje, konto wciaz tylko na niego, i wbrew obawom wszystkich zyczliwych nie
      martwi mnie takie ustawienie.
    • miacasa Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 16:21
      U nas było tak: decyzja o wspólnym zamieszkaniu i z chwilą jej realizacji
      wspólne zasilanie jednakową kwotą domowego budżetu (z tych pieniędzy opłacaliśmy
      wynajem, rachunki, zakupy do domu i żywność). Po ślubie wspólnota majątkowa i
      wspólne gospodarowanie pieniędzmi. U nas się to sprawdziło bo mamy bardzo
      podobny stosunek do pieniędzy, mamy do siebie zaufanie. Uważam, że z chwilą
      zamieszkania warto ustalić wspólną część pieniędzy i uczciwie się na nią składać.
    • lykaena Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 16:48
      Heloł,
      U nas każde ma konto osobiste + jedno mamy wspólne oszczędnościowe na potrzeby
      rodziny, zarobki mamy podobne, zakupy raz ja raz mąż- to teraz
      A przed ślubem mąż-wtedy nie mąż zamieszkał u mnie płacił pół za mieszkanie
      reszta t5ak samo jak teraz- u nas się sprawdza, ja rozrzutna,mąż z pewną dozą
      oszczędnościwink
      • myelegans Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 17:12
        Ludzie maja rozny stosunek do pieniadza i do jego wydawania.
        Zarzadzanie finansami warto ustalic przed slubem, uczciwie i jasno,
        tak zeby nie bylo niedopowiedzen i niespelnionych oczekiwan.
        Malzenstwo rozrzutnika z osoba oszczedna bedzie mialo zgrzyty.

        Ja sie wprowadzilam do mojego wtedy chlopaka, o slubie nawet nie
        myslelismy, to mialam ... dlugi na karcie kredytowej i niewiele
        oszczednosci, on juz spore oszczednosci i 0 dlugow. Ja zylam ze
        skromnego stypendium doktoranckiego, on ustawiony zawodowo, zarabial
        sporo, drugie tyle za dodatkowe fuchy. Wynajmowal sam polowe
        blizniaka. Ustalilismy, nie bede sie dokladala do wynajmu i
        rachunkow za media, za to bede "odpowiedzialna" spozywcze rzeczy i
        chemie. Zaoszczedzone pieniadze mialam przeznaczyc na splate
        wlasnych dlugow, czesc mi on splacil.
        Po slubie polaczylismy konta, teraz mamy kilka, bo maz ma jeszcze na
        swoja firme. Kilka razy role sie odwracaly: ja nie pracowalam rok bo
        bylam z dzieckiem, pozniej ja zaczelam dobrze zarabiac, jego
        zwolniono, ja dostalam awans, spora podwyzke, on rozkreca firme.
        Nikt, nikogo z niczego nie rozlicza, konto wspolne (poza firmowym),
        dopoki nikt sie nie czuje wykorzystany jest OK.

        To bylo wtedy, gdybym miala to robic TERAZ to zdecydowanie
        spisalabym intercyze, za duzo mam do stracenia.
    • super-mikunia Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 17:44
      Hmm ja jednak z perspektywy czau żałuje, ze nie mamy rozdzielności majątkowej uncertain
      Różnie w życiu bywa sad

      Jak na razie jednak jest ok smile Oszczędności gromadzimy na moim końcie, żyjemy z
      jego pensji. W zasadzie była tak od początku naszego bycia razem. Zawsze miałam
      dostęp do jego konta. Żyjemy z jego pensji
      • wuika Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 19:12
        Dzięki za odpowiedzi smile
      • madzioreck Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 22:25
        super-mikunia napisała:

        > Hmm ja jednak z perspektywy czau żałuje, ze nie mamy rozdzielności majątkowej :
        > /
        > Różnie w życiu bywa sad

        Rozdzielność majątkową można ustanowić też w trakcie trwania małżeństwa smile
        • super-mikunia Re: Finanse w rodzinie - początki 07.01.10, 10:21

          >
          > Rozdzielność majątkową można ustanowić też w trakcie trwania
          małżeństwa smile

          oo dobrze wiedzieć big_grin a powrócić do panieńskiego wink
    • katka_tk Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 20:49
      U nas zawsze pieniądze byl wspólne, jeszcze na długo przed ślubem, kiedys dwa
      osobne konta, z czego z jego zyliśmy a moje było nie ruszane, w razie rozstania
      wiadomo było jaką kwote podzielić na pólwink teraz mamy jedno konto i podkonta
      oszczednosciowe.
    • evrin Re: Finanse w rodzinie - początki 06.01.10, 22:19
      od momentu zamieszkania razem mamy wspolne konto. mieszkalismy przed slubem 2 lata razem. nigdy nie bylo nieporozumien jesli chodzi o kase. grunt to wszystko ustalic na poczatku a nie "jakos to bedzie".
    • leneczkaz Re: Finanse w rodzinie - początki 07.01.10, 10:32
      Małżeństwo, wspólność majątkowa, jedno konto, 0 problemów smile
      • evrin Re: Finanse w rodzinie - początki 07.01.10, 15:03
        my mamy akurat rozdzielnosc majatkowa ale konto wspolne smile
    • z-u-z-a-n-n-a Re: Finanse w rodzinie - początki 07.01.10, 12:22
      U nas ja jestem skarbnikem smile
      Nie jestesmy po slubie, pracujemy obydwoje i to w tej samej firmie,ja zarabiam
      mniej.Mieszkamy w 4 ja,niemaz,moja mala z poprzedniego zwiazku i mlodszy brat
      niemeza(tez pracuje z nami).Ja dysponuje wszystkimi pieniedzmi niemeza( tzn on
      oczywiscia ma "lewe" na swoje wydatki smile ) i moimi(tez mam "lewe") a mlodszy
      brat dorzuca wczesniej okreslona kwote na utrzymanie domu.....ja z tych
      pieniedzy czesc odkladam na konto lokazyjne by bylo na czarna godzine
    • lola211 Re: Finanse w rodzinie - początki 07.01.10, 15:50
      My nic nie ustalalismy, samo sie dzialo.
      Gdy wprowadzilam sie do mojego faceta, mialam stypendium naukowe i
      to byly tylko moje pieniadze, a zylismy z jego- po prostu wspolnie
      korzystalismy z dostepnej gotówki.Gdy sama zaczelam zarabiac - ja
      wydaje swoje i czasem jego, on -tylko swoje, kazde z nas ma odrebne
      konto i drugie mu sie nie wtraca, oboje nie wiemy nawet ile ktore ma
      oszczednosci, ogolnie sie tylko orientujemy.Wieksze zakupy
      konsultujemy i tyle.Utarło sie, ze ja place rachunki, a facet
      dokonuje wszelkich wiekszych zakupow, czyli sie wyrównuje.
      • kasia191273 Re: Finanse w rodzinie - początki 07.01.10, 16:03
        samo wyszlo- przed slubem mieszkalismy razem i mielismy osobne konta

        wiec nadal tak jest

        nie mamy wspolnego, nie mam dostepu do konta meza, a on nie ma
        dostepu do mojego

        ustalone, kto za co placi, proporcjonalnie do tego, ile zarabia
        - ja jedzenie i ubrania
        - on splata kredytu, wydatki na samochod, mieszkanie, zlobek oraz
        wyjazdy
    • edit38 Re: Finanse w rodzinie - początki 08.01.10, 07:21
      Kiedy zaczęliśmy myśleć o tym aby wynająć mieszkanie (prawie rok przed ślubem)
      zaczęliśmy liczyć czy nam starczy kasy na wszystko. Dodaliśmy swoje pensje i od
      tej kwoty zaczęliśmy odliczać wydatki. W ten sposób wyszło że kasa będzie
      wspólna co dla mnie było zupełnie naturalne ponieważ moi rodzice też mieli taki
      układ, mojemu facetowi taki układ też odpowiadał więc problemu nie było.
      Myślę że powinnaś poruszyć ten temat jak najszybciej.
      Dodam jeszcze że wcześniej byliśmy parą przez kilka lat i gdy gdzieś
      wyjeżdżaliśmy to wtedy kasę też mieliśmy wspólną.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka