Dodaj do ulubionych

O paleniu...

15.01.10, 20:57
Czesc smile

Przezylam wstrzas...
Pale sobie od 14 lat... pale duuuuzo, bardzo duzo za co maz mnie juz
scigal niejednokrotnie. Kiedy sie poznalismy mialam juz problemy z
oddychaniem (mam teraz 28 lat), a bylo to 5 lat temu. Wtedy
prawdopodobnie mialam dusznosci nerwicowe, ale jednak... zostala u
mnie zdiagnozowana astma!!! Leczylam sie od tych 5 lat na astme
kompletem lekow (Flixotide, Serevent, Singular, Amertil, Flixonase)
na alergie wziewna... Nikt nie wpadl na to aby mnie przebadac poza
spirometria.
Ostatnio po zapaleniu oskrzeli czulam sie jak zaaflegmiony komin,
wiec rozpoczelam wedrowke po lekarzach (tym razem prywatnie na
indywidualne ubezpieczenie zdrowotne...), i jestem po wizycie u
laryngologa, rtg zatok fatalny, mam przewlekle zapalenie zatok
szczekowych smile, a dzis robilam alergiczny panel wziewny (skorne)
i... owszem w spirometrii wychodzi lekka obturacja, natomiast
alergii nie mam na NIC.
Lekarka jak uslyszala (teraz sie dopeiro przyznalam ile naprawde
pale) ze wypalam prawie 2 paki dziennie, to powiedziala ze mam
natychmiast przestac. Bo to nie astma alergiczna a poczatki POCHP, i
mam jeszcze szanse wyjsc z tego obronna reka!!!
Uwielbiam palic, ale tyle jeszcze chce od zycia, chce drugiego
dziecka, chce normalnie pracowac a nie zastanawiac sie czemu tak
kaszle i taka zaflegmiona jestem, chce miec domek i go wybudowac,
chce .... wszytsko chce i z niczego nie zrezygnuje smile
Bede was informowac o postepach ale od jutra rzucam palenie.
Dzis obkupilam sie w piwsko i fajki. Opije sie i opale jak komin...
a od rana zero palenia i alkoholu (picie alkoholu poteguje u mnie
100 krotnie potrzebe palenia).

Trzymajcie kciuki i nie krytukujcie please smile
Obserwuj wątek
    • becitka87 Re: O paleniu... 15.01.10, 20:59
      To powodzenia! chciałabym mieć taka silną wolę, żeby rzucić ....
      • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:06
        Czesc

        Z Twojego nicka wynika ze jestes z 87 roku? to cale 5 lat mniej niz
        ja...
        Pozekaj troche, zreszta lekarka powiedziala mi tak:
        - sa ludzie jak ja ze sklonnoscia do obturacji
        - a sa bacie o lasce po 80 z papierosem w ustach i umieraja na raka
        szyjki macicy po 60 latach palenia

        No bo glupia nie bylam i zapytalam, czy wygralam w totka ta chorobe,
        bo na okolo ludzi palacych od diabla, czasami widze babcie o lasce z
        papierosem w ustach a ja po 10 latach palenia ledwo zipie!!!
        To sie moze zaczac w kazdej chwili, nie czekajcie tylko dla siebie i
        dla dzieci wyrzucic fajki w kat.
      • beniusia79 kochaniutka, zycze powodzenia! 15.01.10, 21:50
        sama jakies 10-7 lat temu wypalalam czasem do 2 paczek dziennie.
        palilam 9 lat.... najgorzej bylo podczas studiow, najwiecej wtedy
        kopcilam. nigdy nie zapomne tego, jaki czulam ucisk na plucach, jak
        szybko sie meczylam. jak smierdzialam na fajki, jak smierdzialy
        moje palce, moje ciuchy, wlosy. ocknelam sie gdy zaczely pojawiac
        sie przebarwienia na palcach od tytoniu. wtedy zredukowalam. gdy
        zaszlam w ciaze, rzucilam. nie pale od prawie 5 lat. nie powiem,
        ciagnie mnie do palenia, tym bardziej, ze pracuje z samymi
        palaczami... ale gdy widze ich poniszczona skore, zolte zeby,
        slysze ich kaszel to obiecuje sobie, ze do tego cholerstwa nigdy
        nie wroce! teraz skora lepiej wyglada, mam duzo lepsza kondycje a
        przede wszystkim prawie wcale nie choruje, poza tym nie chce by
        moje dziecko widzialo mnie z fjka, nie chce by dziecku wydawalo
        sie, ze papierochy to cos tak oczywistego jak np. kawa...
    • lykaena Re: O paleniu... 15.01.10, 21:01
      Brrrr.
      Życzę powodzenia, choć mi w głowie mi się nie mieści mieć jakikolwiek nałóg,a
      palenia już tysiąckrotnie nienawidzę.
      Ale trzymam kciuki, młoda jesteś , dasz radę ,całe życie przed Tobą...
      Trzymaj się
    • wespuczi Re: O paleniu... 15.01.10, 21:02
      tez lubie palic,
      nie pale natomiast od ponad trzech lat
      dasz rade!
      • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:15
        a czujesz sie lepiej?
        • wespuczi Re: O paleniu... 15.01.10, 21:18
          szczerze mowiac nigdy sie zle nie czulam,
          palilam tak prawie paczke dziennie przez 10 lat prawie.
          mam natomiast duzo wrazliszy wech.
    • gabbie Re: O paleniu... 15.01.10, 21:03
      ja nie będę krytykować, ośmielę się tylko zasugerować żebyś zaczęła
      od teraz, a nie od jutra

      a poza tym znam paru byłych zatwardziałych palaczy co to już od lat
      nie palą, mają się dobrze więc Tobie też się uda
      • kasia191273 Re: O paleniu... 15.01.10, 21:06
        trzymam kciukasy!!!!!!!!
    • majjeczka77 Re: O paleniu... 15.01.10, 21:05
      noooooooo to nie zle trzymam kciuki bo moj mezus tez pali a bardzo
      chce zeby przestal powodzenia bedzie ciezko ale przeciez babki sa
      silniejsze w postanowieniach, prawda smile
    • figrut Re: O paleniu... 15.01.10, 21:07
      Nigdy nie zakładaj, że palenie rzucasz od..... . Palenie można rzucić w ciągu
      dnia w którym się paliło i ja jestem tego żywym przykładem smile Ty chcesz przestać
      palić. Ściągnij sobie tą książkę i zacznij czytać jeszcze dziś
      rapidshare.com/files/253908836/__321_atwy_sposob_na_rzucenie_palenia.pdf
      Paliłam nieco mniej od Ciebie, bo około 30 sztuk dziennie, ale czasowo bardzo
      podobnie. Rzucałam wielokrotnie i zwykle jakiś tam czas nie paliłam, ale zawsze
      zazdrościłam palącym i szukałam pretekstu aby sobie zapalić. To jedyne co
      wyleczyło mnie z palenia. Przeczytaj i nie zrażaj się jak zacznie Cię wkurzać.
      Dobrze, że kupiłaś jeszcze fajki, bo masz czytać i palić wink
    • marzeka1 Re: O paleniu... 15.01.10, 21:08
      "ale od jutra rzucam palenie.
      Dzis obkupilam sie w piwsko i fajki. Opije sie i opale jak komin... "- głupie
      podejście. Tak naprawdę sukces do rzucenia palenia leży w głowie. Gdy poznałam
      męża, palił, rzucił z dnia na dzień, nie robił przygotowań do rzucenia. Nie pali
      ponad 20 lat.
      W dodatku będąc tak chorą osobą, palić, to nawet nie głupota, to błąd.
      • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:13
        A ja swoje wiem... musze to jeszcze dzis zrobic, a choroba dala mi
        juz tak w kosc ze naprawde mam dosc to mi sie uda...
        Na poczatku pulomolog sugerowala rozstrzenie oskrzeli smile Co na
        jakims etapie wiazaloby sie z wycieciem kawalka pluca i bylam na to
        juz niemalze gotowa smile no i oczywiscie z rzuceniem papierosow, ale
        obiecalam sobie ze jesli panel wziewny wyjdzie czysty, to ja rzucam
        palenie.
        I tak sie stanie.
      • sowa_hu_hu Re: O paleniu... 15.01.10, 21:14
        Ja nie musiałam rzucać. Fajki odrzucił mi organizm. Tak źle sie już
        czułam, że nie mogłam palić, niedobrze mi sie zaczęło robić na sam
        widok fajek... nie wiem jak to możliwe, ale stało się! nie musiałam
        z niczym walczyć! nie palę. Nie ciągnie mnie kompletnie.
      • e.mama.s Re: O paleniu... 15.01.10, 21:14
        tak nagle przestać jest trudno, bo palilaś sporo jednego dnia,
        polecam plastry z nikotyną
        • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:16
          Wiem ze pewnie bede jak smoczyca wawelska chodzic smile jestem na to
          przygotowana, a maz zniesie chyba wszytsko zebym nie palila (sam
          palie ale ze 3 papierosy dziennie), dziecko u tesciow jeszcze na
          tydzien, moze najgorsze przetrwam.
    • mniemanologia Re: O paleniu... 15.01.10, 21:19
      Trzymam kciuki. Z POChP nie ma żartów, jest nieuleczalna i
      nieodwracalna... Ale oczywiście im wcześniej się ją rozpozna, tym
      lepiej.
      • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:22
        Wiem, ale moja spirometria na razie nie okazala sie AZ tak zla...
        Pulmonolog powiedziala ze moze w 100% nie mam szansy sie wyleczyc,
        ale jest bardzo prawdopodobne ze wroce do normy, a pozatym mowila
        cos o tym ze to nawet nie oskrzela sa chore a jakies tak ich czesci
        i nie wiadomo jak sie potoczy. Jest szansa, ze uda mi sie wyleczyc.
    • ola_motocyklistka Re: O paleniu... 15.01.10, 21:26
      Też lubiłam palić....Tęsknię m. inn. za puszczaniem kółek z dymu...Ale od ponad
      roku nie palę i mam nadzieję że uda mi się nie wrócić do nałogu...
    • gladys_g Re: O paleniu... 15.01.10, 21:29
      nie rzucisz. Mogę się założyć, że wytrzymasz maks kilka dni.
      • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:33
        Kop, to tez pomaga, ja jestem uparta... zrobie to nawet tylko po to
        aby Ci udowodnic ze moge.
        • gladys_g Re: O paleniu... 16.01.10, 10:56
          jest 11 następnego dnia - i jak, wytrzymujesz jeszcze?
      • loganmylove Re: O paleniu... 15.01.10, 21:34
        Lekarka nie zaproponowała Ci Zybanu? Mój brat nałogowy palacz próbujący rzucić
        palenie chyba z kilkadziesiąt razy i wracający do nałogu odstawił fajki właśnie
        na Zybanie.
        • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:38
          Nie bo chyba nie wierzyla ze naprawde chce i moze czeka jeszcze na
          panel pokarmowy, ale nie martw sie ja sobie poradze. Wychodze z
          zalozenia ze rzuca sie z dnia na dzien i z chwili na chwile, nie
          dziala ograniczanie a plastry dzialaja fizycznie ale nie psychicznie.
          A ja uwazam ze problem mam w glowie a nie ciele, moje cialo ma juz
          dosc palenia, a teraz musze sobie dac rade z glowa.
    • denea Re: O paleniu... 15.01.10, 21:42
      Rzuć i zostań moją bohaterką smile Drugą zaraz po Figrut, oczywiście wink
      Szczerze trzymam kciuki i bardzo proszę o meldunki.
      Miałam zamiar wspomnieć o ponoć rewelacyjnej książce, ale widzę że
      już jest w tym wątku. Wprawdzie słyszałam z drugiej ręki, ale ponoć
      czyni cuda.
      Znam też osoby, które rzuciły z Tabexem, to są tabletki działające
      na mózg w ten sposób, że znoszą łaknienie nikotyny. Czyli zupełnie
      inaczej niż te rózne nicorette'y, od których też można się
      uzależnić.
      Ale przede wszystkim: wierzę w Ciebie smile I powodzenia !
      • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:50
        Nie moge tego pliku sciagnac... cos tm mi pisze pierdoly ze juz cos
        sciagam wiec z ksiazka bede miala problem ale jestem zaparta,
        wlasnie pale przedostatniego papierosa (wiecej nie mam) i nie czuje
        tej okropnej potrzeby aby isc po wiecej (sklep nocny jakies 500
        metrow). I nie pojde.
        • kulma.m Re: O paleniu... 15.01.10, 21:52
          Hmm bo widzicie, ja nie czuje potrzeby rzucenia palenia dla mnie...
          Ja mam teraz male problemy w pracy (co mnie dobija) i byloby mi
          wszytsko jedno, gdyby nie ta mala osobka smile Moja 2 letnia
          Oliweczka smile To dla niej mam zyc jeszcze dluuuuugo, pomoc jej przy
          dzieciach, a moze miec jeszcze drugie smile
          • b.bujak Re: O paleniu... 16.01.10, 15:18
            kulma.m napisała:
            > gdyby nie ta mala osobka smile Moja 2 letnia Oliweczka smile

            mojego tatę zabiły papierosy, więc ja trzymam za Ciebie kciuki z całych sił z
            perspektywy osieroconego w ten sposób dziecka (co prawda w wieku juz dorosłym) -
            nie możesz jej tego zrobić! te miesiące, w których tata umierał mam wyjęte z
            życiorysu - pamietam, jak wsłuchiwałam się w nocy w jego coraz płytszy oddech...
            kazdy mógł byc tym ostatnim... nie będę opisywac dalej... proszę tylko - nie rób
            tego swojemu dziecku!


            bądź silna!
            pozdrawiam
        • figrut Re: O paleniu... 15.01.10, 22:18
          Mam tą książkę na komputerze, choć mam ją też jak na książkę przystało na
          papierze tongue_out tylko krąży po palaczach którym pożyczam (większość to byli palacze
          po za dwiema osobami, które "nigdy nie miały czasu żeby przeczytać"). Masz
          skype, to Ci ją puszczę w pliku, bo nie wiem jak na serwer się wstawia chyba, że
          ktoś mi wytłumaczy. Link który podałam wyżej jest jeszcze z forum uzależnień
          gdzie się nad tą książką rozpływali w pochwałach, a od września i ja się
          rozpływam smile
        • denea Re: O paleniu... 15.01.10, 22:22
          A masz jakiś inny adres niż gazetowy ? Bo jakoś nie mogę wysłać uncertain
    • peonies Re: O paleniu... 15.01.10, 21:51
      hmmm... rozumiem cię doskonale. co prawda nie palę tyle co ty bo
      paczucha lm super wystarczy mi na 3-4 dni ale bez dymka przynajmniej
      2X dziennie nie da się w moim przypadku normalnie funkcjonować (palę
      na balkoniku bardzo małym ale ja się mieszczę smile, nie pozwoliłabym
      aby w moim domu czuć było palonym tytoniem). dużo myślałam o tym,
      aby rzucić (małż nie pali), ale lubię to a imprezy bez dymka to
      żadne imprezy sad. smutne to ale tak jest.
      • sarah_black38 Re: O paleniu... 15.01.10, 22:20
        Wszystko można zrobić, to tylko kwestia motywacji. Paliłam dużo i długo-
        prawie dwie dekady. Rzuciłam z dnia na dzień ( postanowiłam rzucić w Wigilię
        2003 roku, a ostatniego papierosa zapaliłam kilka dni później). Nie palę siódmy
        rok i dobrze mi z tym.
    • figrut Re: O paleniu... 15.01.10, 22:24
      Po kilku tygodniach niepalenia przypomniałam sobie o tym, że istnieje coś
      takiego jak sen który nie jest koszmarem i jednocześnie pamięta się go po
      przebudzeniu. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy żałuję palenia, bo mogłam nigdy nie
      palić i nie rzucać, odpowiem, że nie żałuję po za tym, że zawsze ryzyko chorób
      większe. Gdybym nie paliła, nadal nie doceniałabym jak to fantastycznie śnić,
      oddychać pełną piersią, nie wpadać w panikę, że już wszystkie sklepy zamknęli, a
      w paczce dwie fajki i do rana nie starczy. Wiesz dobrze, że im mniej tych fajek
      i trza oszczędzać, tym bardziej chce się palić...
      • sarah_black38 Re: O paleniu... 15.01.10, 22:34
        Nałogowcem pozostaje się do końca życia, mimo rzucenia palenia. Czasami śni mi
        się ,że pale. Czuję ten smak i zapach ........... jednocześnie budzę się z
        ulgą,że to tylko sen. Wiem,że już do tego okropnego nałogu nie wrócę....... mam
        nadzieję smile
        • figrut Re: O paleniu... 15.01.10, 22:43
          > Nałogowcem pozostaje się do końca życia, mimo rzucenia palenia. Czasami śni m
          Podobno, choć ja tak nie mam smile Nie ciągnie mnie do fajek. Kilka razy miałam
          odruch sięgania po zapalniczkę i małą ochotę zapalenia w sytuacjach jakiejś
          skrajnej, długotrwałej nudy (nie przy alkoholu i nie w kryzysowych, życiowych
          sytuacjach). To, co dopadało mnie przy wcześniejszym rzucaniu palenia, nie
          dopadało mnie przy ostatecznym. Wcześniej wręcz łaziłam za kimś kto palił, żeby
          mimochodem dym za nim wciągnąć big_grin Teraz fajki mogły leżeć przede mną, mojemu
          niemężowi kupowałam, a nie miałam i nie mam ochoty zapalić.
        • kawad Re: O paleniu... 15.02.10, 18:19
          Nie, nałogowcem nie zostaje się do końca życia. Mój ojciec rzucił
          palenie z dnia na dzień. Nie pali już 37 lat. Dzisiaj bardzo
          przeszkadza mu dym papierosowy, podrażnia mu gardło, oczy itp. Jest
          zdecydowanym przeciwnikiem palenia.
    • doa1980 Re: O paleniu... 15.01.10, 23:52
      Hej ,ja tez bede trzymala kciuki,napewno Ci sie uda smile Ja nie pale
      juz 6 miesiecy i 4 dni.Przez pierwsze 2 tyg jak nie palilam to
      zjadlam tyle owocow i wypilam tyle wody co przez wczesniejszy rok mi
      sie nie udalo smile nie przytylam ani grama,czuje sie duzo lepiej i
      zblizajac sie do mojego synka po wypalonym paierosie nie musze za
      kazdym razem myc zebow czy rak smile do tego oczywiscie zdrowie jest
      bardzo wazne. Powodzenia
    • aneta_mil Re: do figrut i kulma.m 16.01.10, 01:29
      Czy mogę prosić o przesłanie tej książki na maila?(aneta.milewicz@motocykle.org)
      Nie wiem, czy tak się da, ale nie mam skypa. Z autorką postu łączę się w bólu
      rzucania. Będę śledzić wieści, bo sama mam ten problem i ostatnio intensywnie
      walczę i przegrywam. Mam dość tego cholerstwa, do wyrzygania za przeproszeniem.
      • hiacynta333 Re: do figrut i kulma.m 16.01.10, 02:47
        Paliłam 25 lat,teraz nie palę dwa tygodnie.Ostatniego papierosa zapaliłam 2.01
        tego roku.Palić chce mi się cholernie,ale skoro tyle już wytrzymałam,to głupotą
        było by znowu zacząć.Codziennie wchodzę na jabłuszkowo i sprawdzam ile
        oszczędziłam na moim niepaleniu.Trzymajcie się dziewczyny,uda się nam
        wszystkim,tylko trzeba mieć motywację.
        • thaures Re: do figrut i kulma.m 16.01.10, 09:09
          Wczoraj zaczęłam trzeci miesiąc niepalenia. Rzuciłam z dnia na dzień w
          "intencji" pewnej sprawy. I wiem,że nie odważę się zapalić. Paliłam ponad 10 lat
          i ponad paczkę dziennie- nieraz miałam problemy z oddychaniem- też się bałam
          choroby o której piszecie, miałam mało siły. Teraz po tylu tygodniach mogę
          napisać,że brak siły chyba spowodował mój wiek- dobijam do 40- nie wiem, czy
          czuję się lepiej, ale na pewno nie mam trampka w ustach jak wstaję i mam
          satysfakcje, widząc ile kosztują moje fajki ( już w listopadzie płaciłam ponad
          10 zł za paczkę). Poza tym w pracy mnie podziwiają- to też ważne, he,he..Powodzenia
        • doa1980 Re: do figrut i kulma.m 16.01.10, 14:04
          hiacynta333 napisała:

          Palić chce mi się cholernie,ale skoro tyle już wytrzymałam,to głupotą
          > było by znowu zacząć..Trzymajcie się dziewczyny,uda się nam
          > wszystkim,tylko trzeba mieć motywację.

          Ja juz nie pale pol roku a nadal mam dni,ze chcialabym zapalic,choc
          jest ich coraz mniej smile.Silniejsze jest to,ze juz wlasnie tyle
          wytrzymalam bez papierosa i wiem,ze jeden wszystko
          zniszczy.Pozdrawiam i powodzenia wszystkim.
      • figrut Re: do figrut i kulma.m 16.01.10, 13:40
        Aneta, książka wysłana ale adres musiałam zmienić i nie wiem czy na dobry
        poszło, bo cały aktywny link który u Ciebie wyszedł nie chciał się jako adres
        otworzyć. Poszło na taki i nie wiem czy właściwy
        aneta.milewicz@motocykle.org
        • chmielanka Re: do figrut i kulma.m 17.01.10, 15:24
          Czy również mogę poprosić o książkę? Mój adres: magda.gaga@wp.pl; z góry wielkie
          dziękismile
          • figrut Re: do figrut i kulma.m 17.01.10, 16:06
            Sprawdź, powinna być już na poczcie wink
            • kulma.m DO Figrut 20.01.10, 11:39
              Prosze Cie wrzuc i mi na maila ta ksiazeczke smile na gazetowego moze
              byc smile
    • aneta_mil Re: O książce "Łatwy sposób..." 16.01.10, 22:09
      Dziękuję bardzo za książkę. Czytam i czytam i nie mogę uwierzyć - zaczyna do
      mnie trafiać prosta prawda, której nie umiałam do tej pory nazwać. Śmiać mi się
      chce z jednej strony, bo nie spodziewałam się, że ktoś normalnie podejdzie do
      tematu. Chyba zaczynam przechodzić pranie mózgu w drugą stronę, a co z tego
      wyjdzie... zobaczymy.
      Pytanie do kulma.m - dajesz radę? Jak chcesz to odpisz na moje gg (5108690) bo
      bardzo dręczy mnie, czy przeżyłaś to opalenie i opicie.
      • kulma.m Re: O książce "Łatwy sposób..." 20.01.10, 11:35
        Czesc .... opicie przezylam wypilam raptem 3 piwa, kiedy mi sie
        papierosy skonczyly wiec poszlam spac hhahaha.

        Przepraszam ze sie nie odzywalam tak dlugo, ale zrezygnowalam z
        mojego najgorszego przyzwyczajenia, czyli - wieczór, laptop + paczka
        fajek... Od soboty nie wlaczalam w domu komputera, bo natychmiast
        brakowaloby mi papierosa smile W pracy nie palimy w biurze wiec jest
        inaczej....
        Do wczoraj udalo mi sie ograniczyc z tych prawie dwoch pak do 10
        papierosow dziennie sad nie udalo sie silna wola rzucic calkiem sad
        Za to bylam w czoraj na drugiej turze testow skornych (panel
        pokarmowy) i znowu nic - czyli powinnam sie po tylku ze szczescia
        kopac ze jestem jednostka nie uczulona na zaden z powszechnych
        alergenow. Lekarka powiedziala mi ze jesli rzuce palenie teraz to w
        100% wyzdrowieje, bo takie zmiany od toksyn w oskrzelach sie bardzo
        ladnie cofaja smile a skoro to nie astma alergiczna to ma pewnosc ze
        wszytsko bedzie ok smile
        OD dzis sie oklejam plasterkami. Faktycznie fizycznie nie czuje
        checi zapalenia, za to w glowie mam sajgon hahaha o niczym nie mysle
        innym. W pracy wiedza ze sie "kleje" i jak udalo mi sie wymknac z
        nadzeja na nawet jednego dymka, trafilam na naszego grafika
        (palacego jak komin) ktory niemalze na kopach mnie skierowal
        spowrotem do biura.
        Mam wsparcie, mam plasty, mam nadzieje...
        No i zaraz chyba sciagne ta ksiazke o ktorej piszecie.
    • figrut Re: O paleniu... 20.01.10, 13:37
      Książka poszła wink
      Czytajcie do samego końca i nie zrażajcie się, jak coś wyda się Wam tak
      oczywiste, że aż zbyt śmieszne aby to czytać. Gdyby nie moja desperacja, pewnie
      przerwałabym czytanie na 18 stronie, ale wytrwałam, bo dla rzucenia palenia
      byłam w stanie zrobić każde dziwactwo byle by zadziałało.
      Kulma, ja też kopciłam najwięcej wieczorem i jak moich drastycznie ubywało, to
      podbierałam mojemu niemężowi mocne, żeby tylko na rano moje reveny były tongue_out
      Przeraziłam się, jak co rano nie mogłam opanować kaszlu, a kiedy brałam oddech
      (nie zawsze) to tak, jak bym nie mogła go do końca złapać, jak by moje płuca nie
      były w stanie pomieścić tego jednego wdechu. Teraz jest już OK.
      • magda762 Re: O paleniu... 20.01.10, 13:52
        Cześć! Podeślecie mi tę książkę na maila? Proszęsmile
        magda_76@poczta.onet.pl
        Z góry wielkie dzięki.
        Acha, ja nigdy nie rzucałam palenia a palę już ok. 15 lat. Ja
        najzwyczajniej w świecie lubię palić. Miała tylko przerwę na okres
        ciąży i karmienia. Ale nawet wtedy wiedziałam, że następnego dnia po
        odstawieniu cyca idę kupić fajki.
        Myślicie, że miałabym szansę nie palić? Zaczynam się nad tym
        zastanawiać.

        • figrut Re: O paleniu... 20.01.10, 14:00
          Książka poszła, ale jeśli nie za bardzo chcesz przestać palić, to nie wiem czy
          się zmobilizujesz i przeczytasz. Powodzenia mimo wszystko życzę smile
          • magda762 Re: O paleniu... 20.01.10, 14:09
            Dzięki. Zobaczymy jak będzie. Jeśli postanowię rzucić to dam znaćsmile
          • premeda Re: O paleniu... 20.01.10, 14:30
            A czy ja mogę też prosić o ksiażkę dla mojego chłopa, przeczytać to
            na pewno przeczyta, wiec mam nadzieję, że wreszcie rzuci smile Mój
            adres to stallok@wp.pl
            • figrut Re: O paleniu... 20.01.10, 14:45
              Wysłane smile Piszcie o efektach lub ich braku, ale szczerze. U mnie było tak, że
              zwyczajnie nie chciało mi się zapalić w danym momencie i zapalenie odkładałam na
              później. Fajki leżały przed kompem i tak zakończyło się moje palenie. Autor
              pisze, żeby palić w trakcie czytania, więc bałam się, że skoro po przeczytaniu
              połowy książki nie chce mi się zapalić, to nie będzie tak jak ma być i nie
              odniesie to skutku na dłużej, a jednak nie palę smile
              • premeda Re: O paleniu... 20.01.10, 14:52
                Dzięki wielkie, już dostałam smile Oczywiście napiszę, bo jak mojemu
                dzięki niej się uda rzucić fajki to będzie znaczyło, że każdemu
                pomoże.
              • intuicja77 Re: O paleniu... 20.01.10, 15:01
                czy ja też mogłabym prosic o przesłanie tej książki ?
                Na adres gazetowy.
                Dziekuje bardzo smile
                • figrut Re: O paleniu... 20.01.10, 15:09
                  Sprawdź czy dotarła, czy właściwy adres wpisałam wink
      • vibe-b Figrut 20.01.10, 14:57
        czy ta ksiazka jest wylacznie i tylko o paleniu czy tez mozna ja
        zaaplikowac na inne dziedziny zycia, z ktorymi nie mozemy sie uporac?
        • figrut Re: Figrut 20.01.10, 15:06
          Książka jest tylko o paleniu niestety, choć autor twierdzi, że z tą książką
          można się uporać niemal z każdym nałogiem, ale jednak autentyczne myślenie
          prawdziwego palacza u mnie kierowało się tylko na palenie.
          Żeby było śmieszniej, mam kolejną książkę Allena Carra "Prosta metoda jak
          skutecznie pozbyć się zbędnych kilogramów" i jak do tej pory jeszcze "nie miałam
          czasu" aby ją przeczytać do końca. Stanęłam na 9 stronie 2 miesiące temu i
          zawsze sobie obiecuję, że dziś przeczytam. Co do zbędnych kilogramów nie jestem
          jednak tak zdesperowana, jak przy chęci rzucenia palenia. Kupiłam tą drugą
          książkę po cudzie jaki stał się przy tej o paleniu.
      • kulma.m Re: O paleniu... 20.01.10, 15:55
        Wiesz ja nie mialam atakow kaszlu, ale sama go wymuszalam bo czulam
        jak kazdy oskrzelik mam zatkany wydzielina. I tak potrafilam sie pol
        godziny rozkaslywac zeby wykaslac w koncu to co zalegalo i zeby moc
        normalnie odetchnac...
        I po porstu chce sie tej wydzieliny pozbyc, bo nie moglam sie oprzec
        wrazeniu ze to juz rak pluc wink
    • aneta_mil Re: O książce "Łatwy sposób..." 20.01.10, 16:10
      Cześć. No to dodam, że zaczęłam w niedzielę książkę i po trochu czytam. Tak mnie
      rozbawiła, że od niedzieli coraz bardziej testuję na sobie tę filozofię i pomału
      zapominam, że mam zapalić. Bardzo chciałabym nie palić i faktycznie argumenty -
      proste i oczywiste docierają i mam niezłe pranie mózgu. Do tego się chyba
      wszystko w tej metodzie sprowadza - zrobić sobie pranie mózgu z prania mózgu,
      które mamy zakodowane odnośnie życia z papierosami. Cholera wie, czy mi się uda
      pozbyć tej "chcicy" i "przyjemności", bo dotychczas nic na świecie nie było w
      stanie mnie zmobilizować. Za to bardzo się zdziwiłam, bo przez ostanie dni nie
      brakowało mi fajek z jednej paczki. Hm... może mnie bierze ten cud. Zobaczymy
      jak doczytam.
      • pyska_1983 Re: O książce "Łatwy sposób..." 20.01.10, 16:46
        Czy ja też mogłabym poprosić o tę książkę?
        i co to jest jabłuszkowo?
        • figrut Re: O książce "Łatwy sposób..." 20.01.10, 16:59
          Masz adres gazetowy ? Jabłuszkowo znalazłam na forum Uzależnienia i mówiąc
          szczerze zarejestrowałam się tam i weszłam tylko raz. Są tam ludzie którzy
          rzucają lub rzucili palenie.
          Aneta masz rację, to swego rodzaju pranie mózgu, ale przynoszące bardzo
          pozytywne efekty, więc jak najbardziej pożądane. Moja chęć spróbowania rzucenia
          z tą książką wzięło się z tego wątku:
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,99986429,,rzucalyscie_palenie_z_Tabexem_.html?v=2
          • pyska_1983 Re: O książce "Łatwy sposób..." 20.01.10, 17:06
            Tam mam gazetowego, będę wdzięczna, bo muszę rzucić palenie.
            Do tej pory udało mi się tylko na czas ciąży rzucić (karmię niestety butelką sad
            ) i tak sobie myślę, że w tej chwili jedyny powód, jaki pomógłby mi rzucić
            palenie, to właśnie ciąża, ale przecież nie chcę mieć drużyny piłkarskiej z
            powodu papierosów smile
            Może ta książka mi pomoże smile
            • figrut Re: O książce "Łatwy sposób..." 20.01.10, 17:12
              Poszło na ten adres
              pyska_1983@gazeta.pl
              • pyska_1983 Re: O książce "Łatwy sposób..." 20.01.10, 17:22
                Dziękuję bardzo smile
              • hiacynta333 figrut 21.01.10, 04:01
                Jeśli tą książkę o odchudzaniu masz na kompie,to proszę przyślij mi.Muszę
                zmobilizować się do odchudzania.
                Muszę się wam pochwalić,że nie palę już 19 dni i oszczędziłam na papierosach 263
                zł.Jestem z siebie dumna smile
                • hiacynta333 Re: figrut 21.01.10, 04:03
                  Jeśli nie pójdzie na gazetowy,to proszę na ten luiza.f1@wp.pl częściej
                  korzystam z tego.
                • premeda Re: figrut 21.01.10, 08:50
                  To ja też się podłączę, bo do odchudzania nie zmobilizował mnie
                  wysoki cholesterol, problemy z krążeniem i trochę innych
                  przypadłości sad Adres ten sam: stallok@wp.pl Co do rzucania palenia
                  to mój chłop ksiażkę czyta i stwierdził po 2-3 stronach, że chyba
                  rzuci.
                  • figrut Re: figrut 21.01.10, 13:30
                    Niestety, ale książkę o odchudzaniu mam jak na książkę przystało, czyli na
                    papierze. Postaram się ją jednak zeskanować i puścić w obieg. Mam o diecie
                    proteinowej na kompie dzięki uprzejmości jednej z foremek, więc tą mogę przesłać
                    już.
    • protozoa Re: O paleniu... 21.01.10, 13:18
      Krótka piłka - chcesz życ i być zdrowa możesz w ciągu jednego dnia rzucić
      palenie. I nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Silna wola i determinacja zrobia
      więcej niż plasterki, książeczki, akupunktura, psychoterapia i wszystkie inne
      metody razem wzięte.
      Jeśli lubi się palić i droga wolna. Szkoda tylko pieniędzy wydanych na leczenie
      ludzi, którzy z własnej woli się truja. A leczenie jest kosztowne. Już same leki
      refundowane, a niektóre ( te na P za grosze).
      • emilly4 A ja leń jestem. 21.01.10, 13:30
        I nie chce mi sie palic big_grin Jak pomysle, ze mam wychodzic w takie zimno na
        balkon, a potem smierdziec...odechciewa mi sie palic smile
        Ostatnio palilam w Sylwestra chyba i to 1 papieroska.
        Moze jak przyjdzie lato, wyjde gdzies na drinka to mi sie zachce, ale jak na
        razie chwale sobie moja zimowa abstynencje.
        smile
      • figrut Re: O paleniu... 21.01.10, 13:47
        Silna wola i determinacja zrobia
        > więcej niż plasterki, książeczki, akupunktura, psychoterapia i wszystkie inne
        > metody razem wzięte.
        Gdyby tak było, ludzie nie ratowaliby się tabexami, plasterkami, akupunkturą,
        książeczkami.
        > Jeśli lubi się palić i droga wolna. Szkoda tylko pieniędzy wydanych na leczenie
        > ludzi, którzy z własnej woli się truja. A leczenie jest kosztowne. Już same lek
        > i
        > refundowane, a niektóre ( te na P za grosze).
        Kupowałam fajki za MOJE i za MOJE się trułam. Również za MOJĄ kasę włożoną w
        akcyzę za fajki miałabym prawo się za nią leczyć. Nie było to 10 groszy od
        paczki, tylko w ciągu miesiąca pokaźna sumka, a w ciągu 5 lat wręcz majątek na
        samą akcyzę.
        • protozoa Re: O paleniu... 21.01.10, 13:54
          Zatem policzmy: 10 groszy x 2 paczki= 20 groszy dziennie
          20 groszy x 30 dni=600 groszy czyli 6 pln miesięcznie
          6 pln x 12 miesięcy = 72 pln
          72 pln x 25 lat = 1800 pln
          Czyli oznacza to, ze po 25 latach palenia akcyza , przyjmijmy, że 100%
          przeznacza się tylko i wyłacznie na leczenie, wynosi 1800 pln. A te niecałe 2000
          pln to koszt refundacji do leków przez 4-5 w porywach 6 tygodni. A gdzie
          reszta???????????????????????????????
          • figrut Re: O paleniu... 21.01.10, 13:59
            Czytasz dokładnie ? Napisałam, że NIE JEST to 10 groszy na paczce. Jest znacznie
            więcej. Nie pamiętam dokładnie ile, ale chyba żaden problem to znaleźć. Jeśli
            dobrze pamiętam, to akcyza przekracza wartość papierosów, ale nie jestem na 100%
            pewna, więc pienić się z tego powodu zanim nie dowiem się prawdy nie będę.
          • figrut Re: O paleniu... 21.01.10, 14:37
            Na cenę papiersów składa się zarówno stawka dla producentów, jak i stawka
            akcyzy odprowadzana dla państwa.

            Zgodnie z dyrektywami unijnymi kwota (samej, bez VAT) akcyzy powinna stanowić co
            najmniej 57 proc. detalicznej ceny sprzedaży papierosów należących do
            najpopularniejszej kategorii cenowej (w tym roku najprawdopodobniej bedzie to
            cena 7.95).

            Link
            www.dlahandlu.pl/wiadomosci/wzrost-cen-papierosow-powoduje-lepsza-sprzedaz-tanszych-marek,3115.html
            Jest to co prawda tylko artykuł, ale myślę, że nie odbiega daleko od prawdy, bo
            chodzi o sprawy państwa.
            • hiacynta333 Re: O paleniu... 21.01.10, 21:55
              Mi ręce opadają,jak czytam,słucham wywody ludzi którzy nigdy nie palili,o
              tym,jakie to proste rzucić palenie.To,jak rozmawiać ze ślepym o kolorach.Objawy
              odstawienia nikotyny są bardzo nieprzyjemne,pomijam głód nikotynowy,bo z tym
              sobie radzę,ale ja mam objawy depresyjne.Jestem płaczliwa,nie mam siły zwlec się
              z łóżka,a do tego, od tygodnia się nie wypróżniałam.Zastanawiam się,czy jednak
              nie pójść do lekarza po jakieś wspomagacze.
              • figrut Re: O paleniu... 21.01.10, 21:59
                Hiacynta, jestem na 99% pewna, że nie czytałaś książki. Ja wprost przeciwnie.
                Wpadłam w jakąś dziwną euforię jak przestałam palić i wręcz rozkoszowałam się
                tym, że mogę szczęśliwie nie sięgać po fajkę big_grin Nawet teściowa się podpytywała,
                czy nie wróciłam do asertinu (leki antydepresyjne) w podwójnej dawce big_grin
                • hiacynta333 Re: O paleniu... 21.01.10, 22:10
                  Nie czytałam,mam ją na pulpicie,ale jakoś ciężko mi się za nią zabrać.Nie lubię
                  i za długo nie mogę czytać na komputerze,ja raczej wolę papierowe smile Ale
                  spróbuję w weekend trochę poczytać,jak nie pomorze to w poniedziałek rejestruję
                  się do psychiatry sad
                • benkaluki Re: O paleniu... 15.02.10, 17:43
                  hej! Czytam Twoje posty i... proszę,czy możesz mi również przesłać
                  tę zaczarowaną ksiązkę? Adres gazetowy.Z góry dziękuję.
                  • figrut Re: O paleniu... 15.02.10, 18:33
                    Sprawdź czy doszła, bo komputer mi się sypie i nie wszystko kontaktuje uncertain
                    • ciociacesia przyslij i mi 16.02.10, 08:39
                      wprawdzie nie pale, ale ojciec owszem
                  • ewa216 Re: O paleniu... 15.02.10, 18:44
                    Witam
                    Czy ja tez mogłabym prosic o przesłanie tej książki? mój adres to
                    hadar@cso.pl z góry dziękuje
                    • sabka22 Figrut... 15.02.10, 19:28
                      Witaj napisałam na gazetowego,pozdrawiam:0
    • anmala Re: O paleniu... 15.02.10, 19:34
      Dla mnie jest to żenujące podejście do tematu, chodzi mi o to obkupienie się w
      fajki i piwo. Jeśli faktycznie masz dziecko to mu szczerze współczuję.

      Ale życzę ci wytrwałości w decyzji która podjęłaś.
      • red-truskawa Re: O paleniu... 16.02.10, 12:40
        Rade jednak wziac powaznie słowa lekarz. Moj ojcec, nałogowy palacz ma
        obturatoryjna chorobe płuc- koszmarek.
        Mnie sie udało rzucic palenie 2 lata temu, tez po jakis 14 latach pochłaniania
        1-2 paczek dziennie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka