Dodaj do ulubionych

Poryczałam się dziś na izbie przyjęć:(

    • baabasia NOCNA pomoc lekarska 08.02.10, 08:08
      Tam powinnaś skierować swoje kroki, a nie na Izbę Przyjęć, chyba że w Twoim
      mieście ona taką rolę pełni, ale nie sądzę...
      • ciociacesia nie sądźcie :) 08.02.10, 08:12
        gdzies tam wsród teo mrowia wpisów autorka wyjasnia ze własnie IP pełni u nich
        role NPL
        • gabi683 Re: nie sądźcie :) 08.02.10, 08:27
          ciociacesia napisała:

          > gdzies tam wsród teo mrowia wpisów autorka wyjasnia ze własnie IP
          pełni u nich
          > role NPL


          Ona to wyjasniła ale co z tego skoro nikogo to nie interesuje bo
          jazde sobie zrobiły
    • boziaj dobra rada ;) 08.02.10, 08:57
      abstra...c od tego gdzie powinnas sie zglosic i czy wczesniejsze
      leczenie bylo prawidlowe, a twoje postepownie adekwatne do rozwoju
      sytuacji - szczerze wspołczuję i radzę na przyszłość zacznij od "od
      kilku godzin kaszle przeraźliwie", a potem wróć do tego, ze poczatki
      infekcji mają 3-tygodniowa historię wink
      • gabi683 Re: dobra rada ;) 08.02.10, 09:08
        boziaj napisała:

        > abstra...c od tego gdzie powinnas sie zglosic i czy wczesniejsze
        > leczenie bylo prawidlowe, a twoje postepownie adekwatne do rozwoju
        > sytuacji - szczerze wspołczuję i radzę na przyszłość zacznij
        od "od
        > kilku godzin kaszle przeraźliwie", a potem wróć do tego, ze
        poczatki
        > infekcji mają 3-tygodniowa historię wink



        Dobrymi radami jest pieklo wybrukowane
        • boziaj Re: dobra rada ;) 08.02.10, 12:12
          Co głupiemu po koronkach, skoro mówi, że to same dziury
      • franczii Re: dobra rada ;) 08.02.10, 10:02
        tak, tak, jesli ktos jest przekonany, ze ma prawo sobie pouzywac i bezkarnie
        wyladowac swoj stres czy tam frustracje na innym czlowieku, zwlaszcza nad
        przestraszona o dziecko matka, ktora jest naprawde latwym celem to dobre rady
        mozna sobie w tylek wsadzic.
        Niestety niektorzy tak juz maja, ze lubia dokopac temu, nad ktorym maja w danej
        chwili przewage i niestety sa tez tacy wsrod lekarzy a dodatkowo nie czuja sie
        niczym skrepowani bo jak widac wiele osob jeszcze im przyklasnie i swoje dolozy
        • boziaj Re: dobra rada ;) 08.02.10, 12:17
          nigdzie nie pisałam o prawie do uzywania sobie kogokolwiek na
          kimkolwiek, a autorce watku szczerze współczuję
        • boziaj Re: dobra rada ;) 08.02.10, 12:18
          > Niestety niektorzy tak juz maja, ze lubia dokopac temu, nad ktorym
          maja w danej
          > chwili przewage i niestety sa tez tacy wsrod lekarzy a dodatkowo
          nie czuja sie
          > niczym skrepowani bo jak widac wiele osob jeszcze im przyklasnie i
          swoje doloz
          > y

          a tego już w ogóle nie potrafię odnieść do swojej wypowiedzi
          • i_love_my_babies jeszcze raz napiszę 08.02.10, 12:45
            boziaj: to chyba nie było do Ciebie

            napiszę jeszcze raz, bo wiele z Was nie przeczytało wszystkiego

            1. Nie ma u nas szpitala dziecięcego, przychodnia pracuje do 17ej
            (we wtorki tylko do 13ej), z dzieckiem do lekarza wówczas, gdy
            przychodnia jest nieczynna, można udać się do pediatry, który ma
            dyżur w szpitalu w miejscowości oddalonej od mojej o 10 km (który to
            lekarz pracuje na oddziale położniczym, a schodzi do ewentualnych
            pacjentów).
            I tam się właśnie udałam.
            Nie było żadnej kolejki, cicho i pusto, bo to małe miejscowości.
            IP dla przypadków połamań, wypadków, zawałów itp. jest obok, z
            osobnym lekarzem, pielęgniarkami, itp.

            2. Moje dziecko jest alergikiem, ma alergię na pierze i pleśnie i
            trochę kurz, nie ma ataków astmatycznych, nie ma napadowych ataków
            kaszlu. Kaszel zaczał się w sobotę rano od lekkiego pokasływania,
            potem było coraz częściej, w nocy kaszlał mocno (nie odrywało mu
            się), a w niedzielę rano już nie przestawał.
            Ponieważ doskonale pamiętam sytuację sprzed 2 lat, gdy podobnie
            zaczął pokasływać (lekarz uznał, że czysto), a na drugi dzień
            założone miał już oskrzela i prawie płuca (skończyło się
            zastrzykami), postanowiłam nie czekać do poniedziałku, skoro mogłam
            skorzystać z dyżuru pediatry.

            3. Chodzi mi o to, że ja tej lekarce jeszcz nie zdążyłam wytłumaczyć
            o co chodzi, a ona od wejścia namnie nawrzeszczała.
            Na koniec wizyty oznajmiła, że to dobrze, że przyjechałam.
            Potem się zreflektowała, ale zrugała mnie jak psa, nie dopuszczając
            nawet do głosu.
            Nie do pojęcia jest dla mnie sytuacja, że dorosła osoba nie
            dopuszcza drugiego człowieka do głosu, tylko wrzeszczy na kogoś bez
            powodu, ot tak, bo mam zły humor.

            4. Nie jestem wyrodną matką, nie lecę z katarem do lekarza, bo
            przerabiam go średnio co 2 tygodnie, od kiedy młody poszedł do
            przedszkola. Mam wprawę, radzimy sobie, tym razem się nie udało.
            I tak czasem bywa.

            5. Makurokusek olewam, bo ona zawsze musi się dowartościować na
            forum, ubliżając innym. Właśnie z takich agresywnych postów ją
            pamiętam, nie podoba mi się tylko, że mnie obraża, bo nikt jej
            takiego prawa nie dał.

            6. Gryzelda duchem świętym nie jest, ale feruje wyroki na podstawie
            kilku zdań, to ciekawewink

            7. Dziś młody już kaszle zdecydowanie mniej, antybiotyk jak widać
            działa, w przeciwieństwie do bactrimu.

            8. Ciekawe, że większość mam biega do lekarza z katarkiem, na
            dodatek do prywatnego, muszą być bardzo bogate, a do tego wieszają
            psy na tych, co chodzą na zwolnienia, bo same składki płacą, ale z
            publicznej służby zdrowia nie korzystają.

            9. Mimo wszystko uważam, że zrobiłam dobrze. Jest to zakażenie
            bakteryjne i dziś już mogło być nieciekawie. A tak jest lepiej i mam
            nadzieję ze do końca ferii młody będzie zdrowy. i drugi teżwink

            10. Życzę Wam wszystkim duuuzo zdrowia, abyście nigdy nie
            dopuszczały do zapalenia oskrzeli u swoich dzieci tak jak ja,
            wyrodna, leniwa matka. Ach, i dzięki - gabi- za zaangażowanie
            w mój wąteksmile
            • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 18:54
              Na tym swiecie żyje ponad 40 lat. Od ponad dwóch dziesięcioleci jestem lekarzem,
              od urodzenia obracam się w środowisku lekarskim i ciągle się dziwię, że ludzie
              nie maja JEDNEGO, STAŁEGO, DYSPOZYCYJNEGO ( i często niestety prywatnego)
              pediatry, który zna dziecko, zna jego reakcje, choroby, rodzinę.
              Na wszystko są pieniądze tylko nie na leczenie dzieci. No bo "sienależy".
              Moje, dorosłe już dziś, dzieci chorowały niewiele, ale jeśli już widział je
              stały pediatra. Pediatra nie ojciec-chirurg, nie matka-chirurg, nawet nie babcia
              czy prababcia pediatra (sic!) tylko właśnie stały, obiektywny pediatra.
              Dzieci nie miały i nie mają żadnych obciążeń, nie były alergikami, nie miały w
              życiu zapalenia płuc, u jednego z synów raz był w użyciu antybiotyk ( ropna
              angina) u drugiego - nigdy.
              Jest rzeczą zła, pokazywanie chorego dziecka coraz to innemu lekarzowi.
              Szpitalna Izba Przyjęć czy też dyżur nie są od tego rodzaju konsultacji.
              A swoja drogą dziwię się, że neonatolog z oddziału połozniczego schodzi do
              infekcji a potem idzie do noworodków. To cud, że nie doszło jeszcze do masowych
              infekcji małuchów. Ale to inna bajka.
              • franczii Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 19:10
                moj staly pediatra nie waruje w nocy pod telefonem a w niedziele lubi pograc w
                pilke, czyzby byl nienormalny?
                Moja pediatra z wczesniejszego miejsca zamieszkania do ktorej chodze czasem
                prywatnie nie waruje w nocy pod telefonem, pracuje tez w szpitalu wiec bywa
                nieosiagalna, ma dzieci w wieku szkolnym wiec bylaby nienormalna gdyby warowala
                pod telefonem zamiast spedzac beztrosko czas z rodzina Kazdy ma prawo do
                odpoczynku. na dyzur do szpitala jedzie sie w przypadku szczegolnym, w zyciu
                przecietnego o dziecka taka sytuacja nie zdarza sie czesto a w sytuacji
                zagrozenia, ktorej rodzic nie jest w stanie samodzielnie ocenic na dalszy plan
                schodzi czy osoba udzielajaca pomocy widzi po raz pierwszy, piaty czy dziesiaty.
                • grzalka Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 19:44
                  franczii napisała:

                  > moj staly pediatra nie waruje w nocy pod telefonem a w niedziele lubi pograc w
                  > pilke, czyzby byl nienormalny?
                  >

                  ano najwyraźniej, stały pediatra, jak sama nazwa wskazuje powinien być
                  stale pod telefonem
              • e.mama.s Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 19:28
                Niestety zgadzam się z protozoą.

                Na marginesie syn ma prywatnego pediatrę, który jest też dostępny w
                niedzielę ale kiedyś był na wyjeżdzie, dziecko z wysoką gorączką
                musiałam zawieżć na dyżur pediatryczny.
                • franczii Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 19:38
                  to u nas chyba zaden prywatny nie przyjmie w niedziele a podejrzewam ze w
                  sobote tez nie, no skandal jakie z tych lekarzy nieroby, nie chca moich 100eurobig_grin
                • grzalka Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 10:42
                  e.mama.s napisała:


                  >
                  > Na marginesie syn ma prywatnego pediatrę, który jest też dostępny
                  w
                  > niedzielę ale kiedyś był na wyjeżdzie, dziecko z wysoką gorączką
                  > musiałam zawieżć na dyżur pediatryczny.

                  nie wrócił na telefon?
                  widocznie za mało proponowałaś wink
                  no i na tym dyzurze pediatrycznym są dwie opcje- albo Cię potraktują
                  jak człowieka, albo trafisz na chama, bo wśród lekarzy, tak jak
                  wśród listonoszy, nauczycieli, prawników, hydraulików i pacjentów są
                  ludzie i buraki i nawet protozoa na barykadzie tego nie zmieni

                  co nie znaczy, że nie ma racji w innych kwestiach, btw wink
              • i_love_my_babies no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekarskim 08.02.10, 21:03
                protozoa napisała:

                > Na tym swiecie żyje ponad 40 lat. Od ponad dwóch dziesięcioleci
                jestem lekarzem
                > ,
                > od urodzenia obracam się w środowisku lekarskim i ciągle się
                dziwię, że ludzie
                > nie maja JEDNEGO, STAŁEGO, DYSPOZYCYJNEGO ( i często niestety
                prywatnego)
                > pediatry, który zna dziecko, zna jego reakcje, choroby, rodzinę.
                > Na wszystko są pieniądze tylko nie na leczenie dzieci. No
                bo "sienależy".

                środowisku i niewiele w życiu widziałaś

                w mojej miejscowości (20 tys. mieszkańców) ŻADEN pediatra nie
                przyjmuje PRYWATNIE, wyobrażasz to sobie???
                nie wyobrażasz jak widać

                a ja nie wyobrażam sobie, że miałabym latać co 2 tygodnie do
                prywatnego pediatry
                mam stałego pediatrę w przychodni, do którego chodzę z dwójką
                zawsze, o ile jest to możliwe (chyba, ze jest sytuacja podbramkowa)

                chyba pediatra dyżurny potrafi wysłuchać zapalenie oskrzeli???
                • protozoa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 08.02.10, 21:33
                  Jesli szanowni rodzice uważają, że lekarz będzie przyjmował prywatnie za 20
                  złotych to się nie dziwię. Za sumę 15 krotnie wyższą znajdziesz lekarza, który
                  przyjedzie do domu nawet w nocy - wszystko jest kwestia honorarium.
                  • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 08.02.10, 21:58
                    typowesmile

                    ginekolog-prywatnie
                    poród-prywatnie
                    pediatra-prywatnie
                    alergolog-prywatnie
                    ortopeda-prywatnie

                    wszystko, coby Wam kiesę nabić, i na dyżurach czy pogotowiach doopy
                    nie zawracać, niczego innego się po Tobie nie spodziewałam, serio

                    może ja zacznę proponować moim uczniom odpowiednio wysokie sumy za
                    przygotowanie do matury, cobym na lekcji się za bardzo nie zmęczyła
                    i coby mi doopy za bardzo nie zawracali???
                    • makurokurosek Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 08.02.10, 23:18
                      Nie ważne czy prywatny czy państwowy ważne aby był dobry i skuteczny, i by iść
                      do niego na początku choroby a nie po 3 tygodniach.W twoim przypadku nie ma
                      sensu wydawać na prywatnego, bo i tak wiesz lepiej od lekarza jak leczyć własne
                      dziecko. Sama przyznałaś się, że nie stosujesz zapisanych przez lekarza
                      sterydów, sama zgodnie z własnym uznaniem podajesz im zapasowe antybiotyki, sama
                      potrafisz zaocznie stwierdzić zapalenie oskrzeli. po prostu szok jaka ty
                      samodzielna jesteś
                      • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 12:04
                        makurokurosek napisała:

                        > Nie ważne czy prywatny czy państwowy ważne aby był dobry i
                        skuteczny, i by iść
                        > do niego na początku choroby a nie po 3 tygodniach.W twoim
                        przypadku nie ma
                        > sensu wydawać na prywatnego, bo i tak wiesz lepiej od lekarza jak
                        leczyć własne
                        > dziecko

                        podaj, gdzie tak napisałam
                        zawsze stosuję się do zaleceń lekarza jeśli chodzi o katar, bo
                        zawsze są takie same

                        . Sama przyznałaś się, że nie stosujesz zapisanych przez lekarza
                        > sterydów,


                        poproszę o dowód, gdzie się do tego przyznałam


                        >sama zgodnie z własnym uznaniem podajesz im zapasowe antybiotyki,

                        tu również poproszę o cytat

                        sam
                        > a
                        > potrafisz zaocznie stwierdzić zapalenie oskrzeli. po prostu szok
                        jaka ty
                        > samodzielna jesteś

                        a tego się akurat domyśliłam i jak widać skutecznie
                        • makurokurosek Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 12:24
                          . Sama przyznałaś się, że nie stosujesz zapisanych przez lekarza
                          > > sterydów,
                          > poproszę o dowód, gdzie się do tego przyznałam


                          Proszę bardzo

                          "
                          Re: Wiecie co, "nieprzewrażliwione" mamuśki...
                          Autor: i_love_my_babies 08.02.10, 11:14
                          ...jak już pisałam, do tej pory radziliśy sobie
                          znakomicie policz sobie, ile razy katar przerabiałam i ile razy
                          sobie poradziłam, bez sterydów na dodatek. "

                          ">
                          > >sama zgodnie z własnym uznaniem podajesz im zapasowe antybiotyki,
                          >
                          > tu również poproszę o cytat"

                          Pierwszy post się kłania

                          "
                          Poryczałam się dziś na izbie przyjęćsad
                          Autor: i_love_my_babies 07.02.10, 17:31
                          ...Zapakowałam też drugiego (8mcy), bo zaczynał kaszleć dość
                          przeraźliwie, nawet nie miałam żadnego awaryjnego antybiotyku, zeby
                          przetrwać do jutra, do wizyty w przychodni. "

                          Antybiotyki podaje się na zalecenie lekarza, a nie na kaszel.

                          Jak widać sama stawiasz diagnozę, sama leczysz, to po jaki ciul gdy coś
                          spitolisz na IP lecisz








                          • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 13:09
                            po pierwsze: moje dziecko nie ma przepisanych sterydów
                            dostaje tylko pulmicort na kaszel, więc nie wiem, co mi próbujesz
                            udowodnić
                            po drugie:gdy młodszy kaszle, lekarka wypisuje mi antybiotyk w razie
                            w i każe włączyć, gdy pogarsza się w weekend, na gębę w aptece nikt
                            mi nie da
                            • makurokurosek Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 13:32
                              po pierwsze: moje dziecko nie ma przepisanych sterydów
                              > dostaje tylko pulmicort na kaszel, więc nie wiem, co mi próbujesz
                              > udowodnić

                              Zastanów się w ogóle nad tym co piszesz. Pulmicort jest lekiem sterydowym.

                              • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 13:42
                                ty się zastanów

                                pierwszy raz doatał 2 lata temu przy zapaleniu oskrzeli, potem
                                użyłam ze 2 razy, lekarz przepisuje tylko wtedy, gdy jest poważny
                                kaszel, a nie pierwsze objawy kataru, jak według ciebie być powinno
                                • makurokurosek Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 13:54
                                  Lek ten stosuje się przy kaszlu i ten lek powinnaś podać synowi gdy ten kaszel
                                  się pojawił
                                  Nigdzie nie napisałam,ze sterydy podaje sie na katar, bactrim zresztą też nie.
                                  Czyli już od co najmniej środę nie był to tylko katar.
                                  • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 14:45
                                    po co cytujesz mój fragment, że leczę katar bez sterydów jako dowód
                                    na to, że nie stosuję się do zaleceń lekarza?
                                    • makurokurosek Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 15:29
                                      Ot po prostu tak słuchasz lekarzy, że nawet nie wiesz co podajesz dziecku i co
                                      podawać powinnaś. W jednym zdaniu piszesz, ze lekarz nigdy nie przepisała
                                      sterydów, w drugim że te sterydy dostaje na kaszel.
                                      • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 16:04
                                        wiem, co podaję dziecku, to ty masz roblem z rozumieniem

                                        moje dziecko nie ma przepisanych sterydów na stałe
                                        dostaje tylko wtedy, gdy się coś dzieje
                                        to znaczy, że nie mam arsenału w apteczce

                                        poza tym nie odpowiedziałaś na moje pytanie
                                        • gabi683 Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 16:19
                                          i_love_my_babies napisała:

                                          > wiem, co podaję dziecku, to ty masz roblem z rozumieniem
                                          >
                                          > moje dziecko nie ma przepisanych sterydów na stałe
                                          > dostaje tylko wtedy, gdy się coś dzieje
                                          > to znaczy, że nie mam arsenału w apteczce
                                          >
                                          > poza tym nie odpowiedziałaś na moje pytanie


                                          Moim zdaniem robisz dobrze bo podajesz doraznie ,Ja mojej coreczce
                                          nie podaje sterydow na okraglo ale tylko przy atakach.
                                          i_love_my_babies-przestań sie przejmowac bo to juz jest chore,jakie
                                          One głupoty wypisuja a to ze jestes zła matka ze tyle czeklas ,a to
                                          zle leki podajesz albo co gorasza nie wiesz jak masz je podac.jesteś
                                          złą nauczycielką i wogole jestes histeryczka i pieniaczka.To jakaś
                                          bzdura zostalaś żle potraktowana przez lekarza a osadzaja tu ciebie
                                          śiwt stanł na glowie .
                                          A i jeszcze nie masz co sie domagac dobrego traktowania bo nie
                                          zaplacilaśwink
                                          • makurokurosek Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 17:01
                                            Napisałam wcześniej, że lekarz nie powinien tak zareagować jak również autorka
                                            nie powinna czekać trzech tygodni z wizytą do lekarza, w efekcie nie powinna się
                                            dziwić że lekarza wkurzyła informacja o długości trwania infekcji ( po tej
                                            informacji lekarz opierdzielił autorkę,a nie przed). Izba przyjęć jest dla
                                            nagłych przypadków, a nie kilkutygodniowych przeziębień.
                                            Druga sprawa autorka jest przeciwniczką sterydów, boi sie ich jak diabeł
                                            święconej wody, a jednocześnie na każdy kaszel podawałaby antybiotyk. Gdyby w
                                            swojej apteczce znajdowała sie antybiotyk, bez konsultacji z lekarzem podałaby
                                            go na kaszel, wszak a zapaleniu oskrzeli nie wiedziała, a jasnowidzem nie jest.
                                            • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekar 09.02.10, 18:29
                                              pozwolisz, że powtórzę za gabi

                                              mów do słupa, a słup doopa

                    • protozoa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 14:07
                      99,9 % nauczycieli nie tylko nie przygotuje do olimpiady ( bo tego zwyczajnie
                      nie umie), ale nawet do matury. I dlatego tak duzym powodzeniem ciesza się kursy
                      ( prywatne) czy korepetycje.
                      Jak nauczyciel ma zostać 5 minut po dzwonku i cokolwiek wytłumaczyć ( nieważne
                      czy uczniowi uzdolnionemu czy mającemu trudności w nauce) to jest bardzo
                      obrażony. A pensum ma 18 godzin ( no może teraz 20). Do lekcji przygotowuje się
                      garstka, reszta równo olewa.
                      Ja na dyżurach pracuję, operuję a nie zajmuje się leczeniem chorób przewlekłych
                      u chorych ambulatoryjnych.
                      • mondovi Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 14:39
                        99,9 % nauczycieli nie tylko nie przygotuje do olimpiady ( bo tego zwyczajnie
                        > nie umie), ale nawet do matury. I dlatego tak duzym powodzeniem ciesza się kurs
                        > y
                        > ( prywatne) czy korepetycje.

                        no no, to kto tych korepetcji udziela? i kto przygotowuje olimpijczykó?
                        • protozoa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 16:53
                          Do matury przygotowują nauczyciele, którym raptem po zasadniczej pracy chce się
                          pracować za pieniądze. Natomiast olimpijczyków prócz nielicznych, bardzo
                          nielicznych wyjątków nie przygotowuja nauczyciele. Po prostu nie potrafiliby
                          rozwiązać połowy zadań z I etapu, o dalszych nie wspominając. W Warszawie na
                          ponad setke liceów może 5-7 nauczycieli jest wstanie przygotować do olimpiady.
                          Dla pozostałych są to zbyt wysokie progi.
                          • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 18:31
                            podaj źródła, skąd czerpiesz swoją wiedzę
                            • protozoa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 20:31
                              Tak się złozyło, że miałam do czynienia z olimpijczykami ( 4 rózne olimpiady). I
                              prawie żaden z laureatów, ba finalistów nie był przygotowywany przez nauczycieli
                              w szkole. Wyjatek - nauczyciele chemii w Poniatowskim w Warszawie. Pozostali ( a
                              było to co najmniej 30 uczniów) byli przygotowywani przez inne osoby. Zaś
                              nauczyciele - nawet renomowanych szkół ze szczerościa twierdzili, że jest to
                              zbyt trudne. Większość nauczycieli zatrzymało sie na wiedzy ( trójkowej) ze
                              studiów.
                              • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 21:29
                                protozoa napisała:

                                > Tak się złozyło, że miałam do czynienia z olimpijczykami ( 4 rózne
                                olimpiady).
                                > I
                                > prawie żaden z laureatów, ba finalistów nie był przygotowywany
                                przez nauczyciel
                                > i
                                > w szkole

                                bo jest to fizycznie niemożliwe
                                nauczyciel musiałby spędzić 5 dodatkowych godzin dziennie w szkole
                                za FREE, nie jak lekarz na płatnym dyżurze

                                wiesz, ja też brałam udział w olmpiadzie
                                słówek się za mnie nikt nie nauczył
                                lektur za mnie nikt nie przeczytał

                                przykłady, które podajesz, są akurat do doopy
                                bo do matury czy olimpiady uczeń przygotowuje się SAM, nauczyciel
                                moze mu co najwyżej zapodać materiał i zrobić kilka ćwiczeń


                                • protozoa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 10.02.10, 18:59
                                  Jeszcze nikt nie przygotował się sam(!) do poważnej olimpiady takiej jak
                                  biologiczna, fizyczna czy chemiczna. Tu nie wystarczy, tak jak w przypadku
                                  "tumanistycznych" wykuc się kilkuset słówek czy gramatyki. Tu wymaga się czegos
                                  więcej, tu musi być mentor, nauczyciel, przewodnik. Niestety, dla większości
                                  licealnych nauczycieli są to zdecydowanie za wysokie progi. Ich wiedza jest
                                  niewystarczająca nawet na etap wstępny. I pewnie ze strachu przed kompromitacją
                                  się migają.
                                  • q_fla Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 10.02.10, 20:37
                                    Tu nie wystarczy, tak jak w przypadku
                                    > "tumanistycznych" wykuc się kilkuset słówek czy gramatyki.

                                    Dno.
                      • asia_i_p Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 20:36
                        Myślę, że twoje obliczenia można by jednak poprawić. Zdawalność matur w naszej
                        szkole to około 98%. Korepetycje bierze - na moją klasę patrząc - jakaś połowa
                        uczniów i to nie ze wszystkich przedmiotów. Najczęściej tylko z matematyki.
                        Czyli przynajmniej połowa uczniów z matematyki a prawie wszyscy z innych
                        przedmiotów do matury przygotowuje się bez pomocy korepetytorów. Albo geniusze
                        do nas chodzą i poza czasem zmarnowanym przez nas dają radę się przygotować albo
                        z nas jednak nie takie nieroby.
                        A i po lekcjach spora grupa zostaje pomagać uczniom i to o dziwo, większa część
                        za darmo.
                        • irmaaa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 21:57
                          No to pogratulować, jakaś wyjątkowa szkoła.
                          Nigdy nie spotkałam się z sytuacją, w której nauczyciel nieodpłatnie udzielałby
                          dodatkowych lekcji słabym uczniom. Natomiast powszechna, wkurzająca mnie do bólu
                          praktyka, to obarczanie takimi "darmowymi" korepetycjami dobrych uczniów(
                          rozumiem- od czasu do czasu, to może by i wychowawcze było, ale regularne
                          umawianie po lekcjach dobrego ucznia z nieradzącym sobie?wrrrr...).
                          W państwowej szkole, do której miała trafić moja córka, świetlica rozpoczyna
                          swoją działalność o 12-tej. Szkołę otwiera się o 8-mej, pani portierka nie może
                          wcześniej wpuścić dzieci, bo nie ma się nimi kto zaopiekować. Żaden nauczyciel
                          nie zgodził się przychodzić do pracy kwadrans wcześniej (bo za darmo!), a
                          dzieciaki przywożone przez rodziców wcześniej czekają na zewnątrz (moje
                          czekałoby od 7.15). Ma nadzieję,ze ta absurdalna sytuacja uległa zmianie-
                          opisałam stan z września.
                          • asia_i_p Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 10.02.10, 08:09
                            > Nigdy nie spotkałam się z sytuacją, w której nauczyciel nieodpłatnie udzielałby
                            > dodatkowych lekcji słabym uczniom.
                            U nas to raczej nagminne, odkąd pamiętam, każdy prawie nauczyciel miał w
                            tygodniu godzinę konsultacji dla uczniów nie radzących sobie z materiałem. Co
                            ciekawe, zazwyczaj na niej ławki oglądał, a uczniowie przychodzili wtedy, kiedy
                            mieli coś "do zaliczenia" (to znaczy przychodzili zaliczyć, nie przygotować się
                            do tego). Za to korzystali z płatnych korepetycji.
                            Ja mam wrażenie, że albo rodzice albo uczniowie po prostu nie wierzą, że za
                            darmo można dostać coś, co by było cokolwiek warte. Kiedy byłam młodą
                            nauczycielką nie bardzo sobie radzącą z dyscypliną, miałam taką gwiazdę, która
                            nic nie robiła przez całe lekcje, a na moją uwagę, że przyda jej się to później,
                            odpowiadała "Ja chodzę na korki i tam mi pani wytłumaczy". Ona nawet nie była
                            złośliwa i nie sugerowała, że ja źle tłumaczę, tylko wprost mówiła, że nie
                            będzie wysilała się na lekcjach, skoro ma korepetycje.
                            Teraz zrobiłam się wredniejsza i chyba bym zadzwoniła do rodziców powiedzieć im,
                            jak ich córka szanuje ich pieniądze.
                            • asia_i_p Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 10.02.10, 08:18
                              Aha, a co do tej opieki nad dziećmi przed lekcjami, to jeśli tak jest, to
                              powalczcie. W żadnej szkole, do której chodziłam ja, moje trzy młodsze siostry,
                              pracowałam ja lub pracowała moja mama, nie było takiej sytuacji. Założenie było,
                              że przed lekcjami uczniami opiekuje się pani woźna - więc wyobrażam sobie
                              ograniczenie, że nie mogliby wchodzić w głąb szkoły (chociaż go nie było), a nie
                              że mają stać na zewnątrz.
                              A co do tego, że nie znalazł się ani jeden nauczyciel, to to jest trochę dziwne
                              podejście - gdziekolwiek w pracy rzucisz "a kto jest chętny do darmowego ..." to
                              chyba nie masz lasu rąk. To powinno być załatwione odgórnie, bo każdy się boi,
                              że zgłosi się jako jedyny ochotnik, potem się utrze, że to jego działka, a na
                              koniec wszyscy będą mieli pretensje, jak raz nie będzie mógł. Gdyby taki opiekun
                              naznaczony był odgórnie, każdy by przyszedł raz w miesiącu i tyle wszystkiego.
                              No chyba - i podejrzewam, że tu jest pies pogrzebany - że kiedyś coś się rano
                              podczas takiego oczekiwania zdarzyło. I teraz nie można już znaleźć nikogo, kto
                              zechce wziąć odpowiedzialność za dzieci, których nie zna, rozproszone po terenie
                              szkoły (choć dalej twierdzę, że dyrektor ofiara, bo możnaby na te 15 minut
                              otwierać świetlicę).
                              Z drugiej strony, po namyśle, to jak to wygląda - otwierają szkołę punkt o
                              ósmej? Przecież wtedy im odpada pierwsze 10 minut lekcji.
                              • e.mama.s Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 10.02.10, 11:44
                                Dyrektor powinien wyznaczyć jednego nauczyciela do dyżuru przed ósmą
                                czy siodma. Jeśli świetlica jest otwarta dopiero od 11 to
                                miasto/gmina powinna wyłozyć pieniądze na platne godziny dla p. ze
                                świetlicy od 8 do 11. To latwa do zalatwienia sprawa.
                              • irmaaa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 10.02.10, 18:52
                                Asiu, o to właśnie chodzi,że ja już nie muszę walczyć. Dziecko chodzi do szkoły,
                                za która płacę i nie ma żadnych, absolutnie żadnych problemów czy scysji z
                                nauczycielami. Krótko mówiąc, nauczyciel też pracuje i jest miły za pieniądze-
                                jak większość zresztą obywateli tego kraju. Normalne. A 1 godzina darmowych
                                konsultacji w tygodniu? Podziwiam, ale dla wielu ludzi pracujących w innych
                                zawodach (służba zdrowia tu chyba wiedzie prym) gratisowa godzinka "ku chwale
                                ojczyzny"to jest coś, o czym się nawet nie mówi, bo dzwonek nie wyznacza końca
                                pracy- jest robota, trzeba ją skończyć. Pozdrawiam.
                                • asia_i_p Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 11.02.10, 10:25
                                  . A 1 godzina darmowych
                                  > konsultacji w tygodniu? Podziwiam, ale dla wielu ludzi pracujących w innych
                                  > zawodach (służba zdrowia tu chyba wiedzie prym) gratisowa godzinka "ku chwale
                                  > ojczyzny"to jest coś, o czym się nawet nie mówi, bo dzwonek nie wyznacza końca
                                  > pracy- jest robota, trzeba ją skończyć. Pozdrawiam.
                                  Wiesz co, przykro mi się rozmawia w ten sposób. Napisałaś, że nie znasz
                                  nauczycieli poświęcających chociaż pięć minut na pomoc uczniowi poza lekcjami.
                                  Podałam ci konkretny przykład. Tak go przekręciłaś, że wyszło, że nauczyciele
                                  się szczycą, jak darmowo przepracują godzinkę, a poza tym lecą do domu zaraz po
                                  dzwonku w przeciwieństwie do reszty ciężko pracującej Polski.
                                  Otóż nie, nie będę ci wyliczać, co jeszcze robię poza lekcjami i co robią moje
                                  koleżanki. Też pozdrawiam.
                                  • hanalui Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 11.02.10, 11:38
                                    Cytat asia_i_p napisała:
                                    > Otóż nie, nie będę ci wyliczać, co jeszcze robię poza lekcjami i
                                    co robią moje
                                    > koleżanki.


                                    Maja fure wolnego czasu...w zadnym innym zawodzie nie pracuje sie
                                    obowiazkowych 18 czy 20 godzinek + 2 mies wakacji + ferie + kilka
                                    dni przed swietami wolnych po swietach i inne cudactwa.
                                    Mam w rodzinie nauczycieli wiec akurat wiem co mowie..tyle co u nich
                                    wolnego czasu to nikt pracujacy na normalnym nie nauczcielskim
                                    etacie nie ma. I od razu uprzedzam...pitolenie o przygotowaniu,
                                    douczaniu wsadz sobie...w wielu innych zawodach tez trzeba sie
                                    doszkalac, przygotowywac i douczac.

                                    • asia_i_p Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 11.02.10, 12:04
                                      Tyle, że ja nie usiłowałam dowieść, że nauczyciele pracują więcej niż etatowi
                                      40-godzinowcy, tylko tego, że wielu z nich pracuje tyle, ile potrzeba, żeby
                                      nauczyć nawet średniointeligentnych i chętnych (to ważne) uczniów. Bo wydawało
                                      mi się, że Irminaa właśnie to kwestionuje. I kiedy podałam przykład nauczycieli,
                                      którzy tak właśnie pracują, dowiedziałam się, że to i tak bez znaczenia, skoro
                                      pracują krócej niż dajmy na to pani w sklepie.
                  • ila79 Protozoa, jestem oburzona 09.02.10, 09:45
                    tym, co piszesz. Dla mnie jesteś przykładem anty-lekarza. Możesz mi
                    powiedzieć, co ma zrobić ktoś, kto nawet tych 20 zł na wizytę
                    przywatną nie ma? Ma nie zawracać głowy lekarzowi na nocnym dyżurze
                    jak mu sie dziecko dusi od kaszlu?? Nie piszę tutaj o sobie, ale
                    sama osobiście znam kilkoro takich ludzi. Nawet jeśli kogoś stać na
                    spory wydatek, to płacąc skladki zdrowotne ma prawo oczekiwać pomocy
                    od publicznej służby zdrowia o każdej porze, czy Ci się to podoba
                    czy nie.
                    • protozoa Re: Protozoa, jestem oburzona 09.02.10, 14:10
                      Składki zdrowotne sa, niestety, źle skalkulowane. Powinien byc koszyk świadczeń
                      i zróznicowane składki. Jesli ktos płaci najwyższe ma prawo żądać ( tak)
                      przyjazdu karetki do swędzącej pięty. Jesli najniższe - czyli takie, jakie dziś
                      płaci 80% społeczeństwa nie powinien byc leczony w mysl najnowszych standardów,
                      bo jest to leczenie za drogie.
                      • i_love_my_babies Re: Protozoa, jestem oburzona 09.02.10, 14:47
                        zatem w myśl tego co piszesz, skoro mój mąż zarabia kilkanaście tys.
                        miesięcznie, lekarka powinna rozwinąć przede mną czerwony dywan???
                        czyli opieprzyła mnie niesłusznie!
                        • protozoa Re: Protozoa, jestem oburzona 09.02.10, 16:54
                          Skoro jesteś taka zamożna to czemu nie poszłaś do lekarza prywatnie? Książe
                          małżonek nie dał pieniążków? Wolał kupic perfumy młodszej?
                          • i_love_my_babies Re: Protozoa, jestem oburzona 09.02.10, 18:35
                            bo jak już pisałam, pani-doktor-co-to-nie-umie-czytać, nikt u mnie w
                            niedzielę ani owej miesjcowości, w której byłam , prywatnie NIE
                            PRZYJMUJE

                            jarzysz???

                            nie tylko perfumy, ale i samochód jej spłaca
                            • protozoa Re: Protozoa, jestem oburzona 09.02.10, 20:32
                              Przyjmuje, przyjmuje, to tylko kwestia honorarium. A samochód - fajnie!
                      • gabi683 Re: Protozoa, jestem oburzona 09.02.10, 15:57
                        protozoa napisała:

                        > Składki zdrowotne sa, niestety, źle skalkulowane. Powinien byc
                        koszyk świadczeń
                        > i zróznicowane składki. Jesli ktos płaci najwyższe ma prawo żądać
                        ( tak)
                        > przyjazdu karetki do swędzącej pięty. Jesli najniższe - czyli
                        takie, jakie dziś
                        > płaci 80% społeczeństwa nie powinien byc leczony w mysl
                        najnowszych standardów,
                        > bo jest to leczenie za drogie.


                        Teoretycznie tak ale w praktyce nie .Place najwysze skladki zrowotne
                        i co z tego mam wielkie G.......Prywatnie do lekarza (specjaliści)
                        z dziecmi jak nie ma juz miejsc prywatnie place i co zwiazku z tym .
                  • gabi683 Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 15:51
                    protozoa napisała:

                    > Jesli szanowni rodzice uważają, że lekarz będzie przyjmował
                    prywatnie za 20
                    > złotych to się nie dziwię. Za sumę 15 krotnie wyższą znajdziesz
                    lekarza, który
                    > przyjedzie do domu nawet w nocy - wszystko jest kwestia
                    honorarium.


                    A co ma zrobic matka ktorej nie stac na zplacnie takiej sumu?
                    Dziecko wstrzelic w kosmos bo sznowny Pan doktor szkolony z Naszych
                    podatków ma w nosie matki ktore kasy nie mają.
                    Po co w takim skladki na leczenie skoro matka musi prosic o pomoc ?
                    • protozoa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 16:58
                      A Ty z czyich podatków ukończyłaś szkołę? Tez z moich. Lekarz ma swoje godziny
                      pracy i po nich nie musi ruszyć 4 liter. Chyba, że pacjent znajduje się w stanie
                      zagrożenia życia, ale wtedy ma prawo zażądać honorarium za wykonana pracę. Nie
                      jesteśmy niewolnikami. Tak samo jak bankowcy, mechanicy, nauczyciele, adwokaci -
                      nie mamy obowiązku pracować bez przerwy i za miske zupy. Skończyło się
                      wykorzystywanie.
                      • gabi683 Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 17:41
                        protozoa napisała:

                        > A Ty z czyich podatków ukończyłaś szkołę? Tez z moich. Lekarz ma
                        swoje godziny
                        > pracy i po nich nie musi ruszyć 4 liter. Chyba, że pacjent
                        znajduje się w stani
                        > e
                        > zagrożenia życia, ale wtedy ma prawo zażądać honorarium za
                        wykonana pracę. Nie
                        > jesteśmy niewolnikami. Tak samo jak bankowcy, mechanicy,
                        nauczyciele, adwokaci
                        > -
                        > nie mamy obowiązku pracować bez przerwy i za miske zupy. Skończyło
                        się
                        > wykorzystywanie.


                        Pewnie z Twoich ale nie pracuje w zawodzie lekarza tak jak Ty nie
                        skladlam przysięgi ktora do czegos obliguje na chba ze sie myle ,bo
                        co Ja moge wiedziec.
                        Nie placz ze tak masz malo a ile wyciagasz na boku o tym nie powiesz
                        prada jestes czysta ja lza ,tak jak cala reszta co zbiera
                        koniki ,kase i inne prezeciki od motlochu .
                        Znam wielu świtnych lekarzy i nie placza ze mja malo a ty taka
                        ucisniona wszyscy od ciebie cos chca no zaraz sie rozplaczesad
                        • protozoa Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 09.02.10, 20:34
                          Przysięgi nikt nie składa co najmniej od 60 lat. Składa się PRZYRZECZENIE
                          LEKARSKIE. Lekarz ma prawo odmówić gdy pacjent nie jest w stanie zagrożenia
                          życia. Nauczyłam się odmawiac, gdy np. szaanowni sąsiedzi budzili mnie o 2 w
                          nocy do kolki u dziecka.
                • franczii Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 08.02.10, 21:55
                  no widzisz? zaraz sie dowiesz, ze za odpowiednia kwote pan doktor w odrzutowiec
                  wsiadzie i przyleci do ciebie nawet z wakacji :p
                  • i_love_my_babies Re: no widzisz protozoa, tyle żyjesz w tym lekars 08.02.10, 22:02
                    franczi, siedzem i płaczem big_grin
            • e.mama.s Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 19:33
              pewnie, że dobrze zrobiłaś. A lekarka cóz wiadomo byla niedziela i
              pracować się nie chciało. Lekarzom też słoma z butów wychodzi.
              • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 21:31
                A jaka słoma wystaje z butów pacjentom!!!!!!!
                Szczerze i serdecznie Ci życzę, abyś musiała przesiedzieć kilka godzin na Izbie
                Przyjęć, bo lekarz ( któremu rzecz jasna według Twojej opinii nie chce się
                pracować) osłuchuje oskrzela, wypisuje recepty . Po 3 godzinach zmienisz zdanie.
                • iwles Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 21:37

                  to z czym najlepiej do ciebie się zglosic, żebys byla zadowolona ? uncertain
                  z żarówką w buzi ?
                  • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 14:11
                    Tego jeszcze nie miałam. Byłoby to interesujące doświadczenie zawodowe.
                • myelegans Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 21:44
                  > Szczerze i serdecznie Ci życzę, abyś musiała przesiedzieć kilka
                  godzin na Izbie
                  > Przyjęć, bo lekarz ( któremu rzecz jasna według Twojej opinii nie
                  chce się
                  > pracować) osłuchuje oskrzela, wypisuje recepty . Po 3 godzinach
                  zmienisz zdanie


                  Ale to przeciez nie PACJENT ma decydowac w jakiej kolejnosci jest
                  przyjety, o tym powinien decydowac przyjmujacy na IP (najczesciej
                  pielegniarka tzw. triage nurse albo lekarz, ktora daje rekomendacje
                  o naglosci przypadku). To szpital/IP powinna miec organizacje i
                  logistyke taka, zeby odpowiednio pacjentow kategoryzowac. Co
                  pacjentka tutaj zawinila? Ze przyszla, bo chciala zeby jej dziecko
                  zbadali?
                  To WINA organizacji IP nie pacjentow.

                • najma78 Re: Jak ja sie ciesze, 08.02.10, 21:49
                  ze nie zyje w kraju protozy i jej podobnych...szczesciara jestem i
                  tyle i umiem to docenic.
                • e.mama.s Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 21:51
                  No własnie o tym mówię o tej słomie. A pani doktor mi zamiast
                  zdrowia życzy nie daj boże czego.
                  • iwles Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 21:54

                    jakby wszystkim życzyła zdrowia to bezrobotna by byla smile
                • franczii Re: jeszcze raz napiszę 08.02.10, 21:52
                  Czy to ze niektorzy pacjenci to chamy usprawiedliwia chamstwo lekarza?
                  • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 14:13
                    Nie usprawiedliwia, ale po kontakcie z 10 chamskim pacjentem, gdy za drzwiami
                    krzyczy kolejnych 5 rozhisteryzowanych a karetka wiezie ciężko rannego z wypadku
                    lekarz musi sie bronić.
                    • gabi683 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 16:03
                      protozoa napisała:

                      > Nie usprawiedliwia, ale po kontakcie z 10 chamskim pacjentem, gdy
                      za drzwiami
                      > krzyczy kolejnych 5 rozhisteryzowanych a karetka wiezie ciężko
                      rannego z wypadk
                      > u
                      > lekarz musi sie bronić.



                      Ale nikt tu nie napislam ze wioza rannego ,tylko ze lekarka
                      wskoczyla z krzykiem na matka ktorej nie dala nic powiedziec.
                      • makurokurosek Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 17:10
                        > Ale nikt tu nie napislam ze wioza rannego ,tylko ze lekarka
                        > wskoczyla z krzykiem na matka ktorej nie dala nic powiedziec.

                        Ależ dała powiedzieć, że dziecko ma od trzech tygodni infekcje, dopiero po tej
                        informacji lekarz w ostry sposób skomentował zachowanie autorki.
                        • asia_i_p Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 20:39
                          Dała jej powiedzieć 5 słów.
                          Równie dobrze z następnych mogło wynikać, że była u lekarza co drugi dzień.
                    • iwles Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 23:44

                      a czemuż to ciężko rannego z wypadku karetka wiezie na pediatryczną IP, a nie na
                      urazówkę ?
                • gryzelda71 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 10:04
                  Ale możesz zmienić robotę jak ta taka niewdzięczna i naraża na kontakt z takim
                  motłochem.Ale żaden zawód nie daje tyle okazji do poniżania innego człowiek prawda?
                • gabi683 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 15:59
                  protozoa napisała:

                  > A jaka słoma wystaje z butów pacjentom!!!!!!!
                  > Szczerze i serdecznie Ci życzę, abyś musiała przesiedzieć kilka
                  godzin na Izbie
                  > Przyjęć, bo lekarz ( któremu rzecz jasna według Twojej opinii nie
                  chce się
                  > pracować) osłuchuje oskrzela, wypisuje recepty . Po 3 godzinach
                  zmienisz zdanie
                  > .


                  A do kogo ten zal czlowieku to Twoja praca ,taki wybraleś a nie inny
                  no chyba tylko dla kasy no to w tedy jstesmy w domu...
                  • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 16:50
                    Gdyby o kasę chodziło wybrałabym inny zawód. Byłam jedna z najlepszych uczennic
                    w renomowanym warszawskim liceum i moi znacznie gorzej uczący sie koledzy doszli
                    do znacznie większych pieniędzy. Sa po SGH, zarządzaniach, marketingach, prawie
                    - na studiach ( może prócz prawników) mieli czas na rzeczy, o których ja mogłam
                    pomarzyć, i dziś zarabiają 10-20 krotnie więcej niz ja mając minimalną
                    odpowiedzialność. I własnie tacy ludzie mają nas lekarzy w pogardzie. Do czasu,
                    bo gdy im zdrowie zaczyna nawalać przypominają sobie o starych znajomych i
                    przestajemy byc obiektem pogardy a stajemy się półbogami. A gdy wyciagniemy ich
                    z bagna znów udają, że nas nie dostrzegają. I dokładnie widać to na forum.
                    • gryzelda71 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 17:00
                      Znaczy zostałaś lekarzem Z POWOŁANIA?Ale chyba na samym poczatku,dawno już tobie
                      przeszło.
                      • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 17:18
                        Powołaniem nie zapłacę czynszu, nie zrobię za nie zakupów w sklepie, nie
                        zatankuje samochodu, nie wykupie wycieczki itd. Na te wszystkie wydatki muszę,
                        niestety, miec pieniądze. Płacę za towary i usługi tak samo jak inni ludzie,
                        więc nie chrzań o mitycznym "powołaniu".
                        • gryzelda71 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 17:26
                          To czemu wybrałaś medycynę jak byłaś taka zdolna i mogłabyś jak twoi znajomi?Bez
                          użerania się z motłochem,co nie rozumie prostej nazwy po łacinie i zawraca na
                          dyżurze głowę byle urazem.
                          • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 20:35
                            Bo lubie swoja pracę.
                            • gryzelda71 Re: jeszcze raz napiszę 10.02.10, 07:26
                              Serio?Ale w szpitalu,gdzie bezczelni pacjenci dopytują i zawracają głowę,na sali
                              operacyjnej,gdzie niczym Bóg,czy po godzinach za drobna zapłatą?
                        • gabi683 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 17:33
                          protozoa napisała:

                          > Powołaniem nie zapłacę czynszu, nie zrobię za nie zakupów w
                          sklepie, nie
                          > zatankuje samochodu, nie wykupie wycieczki itd. Na te wszystkie
                          wydatki muszę,
                          > niestety, miec pieniądze. Płacę za towary i usługi tak samo jak
                          inni ludzie,
                          > więc nie chrzań o mitycznym "powołaniu".


                          Boze jak Ja sie ciesze ze nie mialam z takim lekarzem jak Ty do
                          czynienia ,ani nie masz poziomu ani nie jestes lekarzem z
                          powolania .Trzepiesz kase od ludzi i jeszcze smiesz mowic cos
                          takiego zenada.
                          Za kase podatnkow pracujesz z tego masz pęsje a co na boku to ma to
                          gdzies Twoim zasranym obowiazkiem jes szanowac ludzi ktorym
                          potrzebna jest pomoc czy to bedzie matka z kaszlacym dzieckiem czy
                          czlowiek z wypadku.Po to skladsz przysięge .
                          • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 20:36
                            Powtarzam - żaden lekarz w Polsce, który odbierał dyplom po 1945 roku nie
                            składał przysięgi. A powołaniem nie zapłace czynszu.
                            • e.mama.s Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 20:41
                              Dziwne bo mój mąż składał na Śląskiej Akademii Med i było to 7 lat
                              temu. Odnośnie kasy to po co się tłumaczysz. Znam lekarzy z
                              powolania i tych dla kasy.
                            • q_fla Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 20:43
                              Aż trudno uwierzyć, że ktoś po studiach medycznych może być tak
                              głupi i nie rozumieć najprostszych rzeczy związanych z wykonywaniem
                              tego poniekąd pięknego zawodu.
                            • iwles Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 23:52

                              protozoa napisała:

                              > Powtarzam - żaden lekarz w Polsce, który odbierał dyplom po 1945 roku nie
                              > składał przysięgi. A powołaniem nie zapłace czynszu.



                              protozoa, teraz to mam prawdziwe wątpliwości, czy jesteś lekarzem, skoro nie składałaś przyrzeczenia:

                              www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/komentarze/etyka/kodeks
                              • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 10.02.10, 12:56
                                Naucz sie czytać, czytać ze zrozumieniem. Przywołany przez Ciebie tekst jest
                                PRZYRZECZENIEM lekarskim, nie przysięgą!!! Nie ma tam nigdzie słowa "przysięgam"
                                • iwles Re: jeszcze raz napiszę 10.02.10, 13:30

                                  to może ty najpierw zrozum, co mówisz, bo przyrzeczenia to synonim
                                  przysięgi. Jak masz slownik to sobie zajrzyj, a jak nie masz to
                                  skorzystaj z internetowego:

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Przyrzeczenie_Lekarskie

                                  a jak i to jest dla ciebie jeszcze niejasne - to wytłumacz, czym
                                  różnią się te słowa od siebie: przysięga i przyrzeczenie.
                                  • protozoa Re: jeszcze raz napiszę 10.02.10, 19:08
                                    Nawet jeśli są to słowa o podobnym znaczeniu to nie sa identyczne. Jest
                                    przysięga wojskowa, a nie przyrzeczenie. Przysięgać to raczej ślubować,
                                    zaklinać. Jest tłumacz przysięgły a nie.."przyrzeczny"(?), jest ława
                                    przysięgłych. A przyrzeczenie to obiednica. Możesz dostać przyrzeczony spadek,
                                    ale spadkodawca nie przysiega, że ten spadek da, najwyżej go obiecuje. Szef może
                                    przyrzec awans ale nie przysiega, że Ci go da.
                                    Ja nie składałam przysięgi tylko przyrzeczenie. I spełniam to co uroczyście
                                    PRZYRZEKŁAM a nie przysięgałam. Ot róznica.
                                    • iwles Re: jeszcze raz napiszę 10.02.10, 21:09

                                      ja myślę jednak inaczej.

                                      Dlaczego w przysiędze małżenskiej jest tekst :
                                      "i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było
                                      zgodne, szczęśliwe i trwałe".

                                      czy to znaczy, że przysiega małżenska nie jest ślubowaniem ? a slub
                                      nie jest ślubem ?
                    • q_fla Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 18:32
                      > odpowiedzialność. I własnie tacy ludzie mają nas lekarzy w
                      pogardzie.


                      Pierwotniaczku! Oni ciebie mają w pogardzie, ciebie jako osobę,
                      człowieka.
                      Co w cale mnie nie dziwi.
                      Takich ludzi jak ciebie ogólnie się szerokim łukiem omija.

                      • gabi683 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 19:05
                        q_fla napisała:

                        > > odpowiedzialność. I własnie tacy ludzie mają nas lekarzy w
                        > pogardzie.

                        >
                        > Pierwotniaczku! Oni ciebie mają w pogardzie, ciebie jako osobę,
                        > człowieka.
                        > Co w cale mnie nie dziwi.
                        > Takich ludzi jak ciebie ogólnie się szerokim łukiem omija.


                        Amensmile
                        >
                        • e.mama.s Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 19:26
                          I jeszcze dodam, że lekarz, nauczyciel, pielęgniarka itp są to
                          zawody służebne.
                          • gryzelda71 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 19:30
                            > I jeszcze dodam, że lekarz, nauczyciel, pielęgniarka itp są to
                            > zawody służebne.

                            Czyli?
                            • e.mama.s Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 19:39
                              Po pierwsze z powołania. To zawody dla tych którzy lubią ludzi,
                              pomagać im, nawet tym, których nie stać. Udzielam korepetycji np
                              osobom zamożnym od których biorę pieniądze i biednym za darmo. Znam
                              lekarzy ,którzy przyjmują prywatnie biednych ludzi za grosze. Ale
                              niestety to rzadkość.
                              Tak mi się wydaje
                              • gryzelda71 Re: jeszcze raz napiszę 10.02.10, 07:28
                                A jak tą służalczością rachunki opłacają?To,ze wybrali ten zawód nie znaczy,ze
                                są na każde skinienie i za dziękuję.
                          • q_fla Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 19:39
                            Owszem służebne, z drugiej strony imo w/w zawody powinny być sowicie
                            wynagradzane.
                            Ale.
                            Przede wszystkim lekarz powinien widzieć w człowieku człowieka, nie
                            pacjenta. Znam wielu oddanych lekarzy z powołania, których cenie nie
                            tylko za wielką wiedzę, ale głównie za to, że przede wszystkim są
                            ludźmi w pełnym znaczeniu tego słowa. Wielu z nich nierzadko w
                            doopie ma wszelkie odgórne procedury.
                            A tu przyjdzie taka protozoa i dziamgoli swą mantrę: prywatna
                            wizyta, pieniądze, uczyłam się u najlepszych, nie mam obowiązku itp
                            bla bla bla.
                            Niedobrze się robi...
                            Tylko psuje opinię tym naprawdę z powołania.
                          • irmaaa Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 19:49
                            Lekarz, pielęgniarka, nauczyciel? Tylko oni mają służebne role?
                            Protestuję. A taka służba więzienna na przykład ? A "Jan" lub "Marysia"?
                            Drogie Panie, jakie jeszcze macie służebne zawody ?
                            • e.mama.s Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 19:50
                              przecież napisałam ze inne też
                              • irmaaa Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 20:03
                                smile W takim razie,będąc przedstawicielką co najmniej 2 z wyżej wymienionych,od
                                jutra kontakt z "petentem" będę zaczynać od słów: "oto ja służebnica Pańska...".
                                Ciekawe, czy "petent" będzie zadowolony?
            • emilli3 Re: jeszcze raz napiszę 09.02.10, 13:05
              Wiesz co nie tłumacz im już nic więcej, bo to same specjalistkisą,
              chyba wszystkie medycyne zrobiły. Ja Cię popieram sama latam do
              lekarzy jak warjatka, mój syn jak był mały dostał zapalenia płuc i
              leżeliśmy w szpitalu.W sobote miał tylko gardło a na drugi dzień już
              płuca, także teraz dmucham na zimne.
          • mamaivcia a u nas na drzwiach przychodni 08.02.10, 12:51
            wisi jak ten wół kartka, że po godzinach pracy przychodni tzn. po 18:00 oraz w
            soboty, niedziele i święta, w razie choroby (nie ma nic o zagrożeniu życia,
            zwykła choroba wink, należy się zgłaszać do szpitala rejonowego na IP
            a z dziećmi do pokoju nr jakiś tam na dyżur pediatryczny
            należy mieć ze sobą dowód ubezpieczenia ;P

            raz korzystałam, dziecko miało wysoką gorączkę, nie mogłam jej niczym zbić - na
            IP powiedzieli, że od razu mam się kierować na dyżur pediatryczny, bo tam pani
            doktor rejestruje sama pacjentów, których przyjmuje
            nikt na mnie nie krzyczał i nie twierdził, że mogę czekać do poniedziałku bo to
            tylko gorączka wink
            • i_love_my_babies Re: a u nas na drzwiach przychodni 08.02.10, 12:56
              no i ja właśnie udałam się w takie miejsce

              nie na pogotowie, nie na żaden ostry dyżur
              • myelegans Re: a u nas na drzwiach przychodni 08.02.10, 19:53
                Bez wzgledu na zasadnosc wizyty, lekarz zachowal sie SKANDALICZNIE i
                NIC nie usprawiedliwia takiego zachowania i komentarzy. ZERO
                profesjonalizmu.
                Matki sa matkami, jedne z zimna krwia poczekaja do rana, albo o
                poniedzialku, inne przy pierwszym baku pognaja do pediatry. NIe
                lekarzowi to oceniac, lekarz MA przyjac. I to nie jej wina, ze na IP
                jest taka a nie inna organizacja pracy. Nie jej to wiedziec, ani
                organizowac.


                Kiedys spanikowalam, bo mi niemowle wrzeszczalo przez kilka godzin,
                lekarz tylko zapytal, kiedy moge przyjechac i przyjal. NIc to nie
                bylo, ale powiedziala, ze czasami wizyta lepsza na... uspokojenie
                matki.

                BTW, gdybym tutaj poszla z dzieckiem na IP z takimi objawami w
                weekend to mialabym gwarantowane kilka godzin czekania. Takie
                priorytety. Sama z 40C goraczka i okropnymi bolami stawow czekalam 2
                godziny na przyjecie, po uprzednim szybkim przebadaniu i
                sprawdzeniu, czy wszystkie "vital signs" sa w porzadku.
                • najma78 Re: a u nas na drzwiach przychodni 08.02.10, 21:53
                  Myelegans, zgadzam sie, pisalam o tym wczoraj, tyle, ze w Pl pacjent
                  podkuli ogon i tyle, a lekarz, ktoryemu brak kultury mowi co chce,
                  bo jest lekarzem i mu wolno, a guzik, wolno to mu w swoim prywatnym
                  gabinecie.
    • w.s2 Opowiem typową historię... 08.02.10, 22:21
      i_love_my_babies napisała:

      >
      > No i tak sobie myślę, co ci lekarze mają takiego w sobie???
      > Że jak nie zrąbie pacjenta na wejściu, to nie będzie sobą, nie
      > dowartościuje się inaczej. Jak nie pokaże, że ma focha, to dzień
      > stracony.
      >
      =====

      Opowiem typową historię z typowego dużego szpitala w Warszawie. Izba Przyjęć, nad wejściem do niej wyraźny napis "Nagłe zachorowania i wypadki", wczesny wieczór... W środku pełno wręcz "nagłych zachorowań i wypadków". Przy rejestracji trwa spór słowny o to, gdzie powinien udać się pacjent z objawami grypopodobnymi (rejestratorka sugeruje NPL i chyba ma rację). Przy drugim inny pacjent z "zawrotami głowy". Jego adres sugeruje, ze mieszka tuż obok przychodni, w której trwa właśnie... NPL. Do rana będzie tu jeszcze wiele "nagłych zachorowań i wypadków"...

      Nie wiem czy to problem niedowartościowanych lekarzy, ale... Przeziębienie to raczej nie nagłe zachorowanie lub wypadek. To pewien proces chorobowy, który można rozwiązać na drodze poradnictwa ambulatoryjnego. Żeby nie było, że nie jestem wrażliwy... znam z autopsji nerwowość, jaka towarzyszy rodzicowi, którego dziecko jest chore.
    • mammaewuni Re: Poryczałam się dziś na izbie przyjęć:( 10.02.10, 16:37
      Skąd ja to znam uncertain Te IP to jakiś koszmar jest...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka