triss_merigold6 08.02.10, 10:54 kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,96115,1708477.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
morgen_stern Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 10:56 Właśnie dziś rano stwierdziłam, że mężczyźni to w ogóle jacyś słabi psychicznie są, nie tylko w kwestii przygotowania do ojcostwa. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 13:13 Wiesz co, jeszcze chwilami się łudziłam Odpowiedz Link Zgłoś
vibe-b Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 11:01 podobno rzucanie linkiem bez slowa komentarza jest niezgodne a netykieta Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 11:09 A to sorry. Komentarz: IMO skoro panowie są niedecyzyjni a jednocześnie nie zaprzestają współżycia ze swymi stałymi partnerkami/żonami to owe partnerki/żony mają pełne prawo podejmować we wspólnym imieniu decyzje prokreacyjne. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 11:38 A mnie lekko zszokowala wypowiedz p. Eichelbergera, czy tylko mi sie wydaje, ze on gdzies ukrycie obraza w niej kobiety? Ze niby mezczyzni jako jedyni sa odpowiedzialni i dojrzali, a kobiety jako te nieodpowiedzialne robia dzieciaki na potege z haslem "jakos to bedzie" I tylko nasi lowcy zarabiaja na rodzine. Wydawalo mi sie, ze od kilku lat walczy sie o zmiane sposobu myslenia na temat tych stereotypow. Poza tym on chyba nie posiada dzieci, przynajmniej tak wnioskuje po tym tekscie. Odpowiedz Link Zgłoś
sniyg Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 11:47 Och, te ciagłe przewrażliwienie. Nie on nie obraża kobiety, zapytano go dlaczego MEŻCZYŹNI nie chcą/ boją się mieć dzieci, więc wypowiada się na temat mężczyzn. Odnośnie stereotypów. Nie, nie tylko łowcy zarabiają na rodzinę. Łowczynie również. Dziwnym jednak trafem wypchany portfel faceta jest ciągle silnym afrodyzjakiem dla kobiet. I niestety to same kobiety często gęsto gorzej traktują faceta, gdy ten zarabia mniej od nich. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:55 Dziwnym? Dokładnie tak dziwnym jak to, że na mężczyzn najbardziej działa uroda kobiet. Biologia tu rządzi, niestety - albo Ty szukasz zdrowej (= ładnej, bo uroda w naturze jest oznaką zdrowia) partnerki i godzisz się z tym, że partnerka szuka w Tobie portfela (= zapewnienia bytu dla siebie i potomstwa), albo żenisz się z brzydką i wtedy automatycznie wymagania dot. portfela Cię nie dotyczą. Odpowiedz Link Zgłoś
sniyg Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 11:43 Byłoby miło gdyby jednak panie nie robiły tego podstępem np. oczywiście kochanie, że wziełam pigułkę... a później...ups, zapomniałam... Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:50 Słuchaj, sprawa jest prosta: nie chcesz mieć dziecka, to SIĘ zabezpieczaj. SIĘ. Czyli - albo zakładasz gumkę/ robisz sobie wasektomię/ co tam jeszcze, albo z pokorą przyjmujesz fakt, że stosunek może doprowadzić do zapłodnienia. --- ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:57 > Słuchaj, sprawa jest prosta: nie chcesz mieć dziecka, to SIĘ zabezpieczaj. SIĘ. Czekaj- to znaczy, że jak facet nie chce miec dziecka a kobieta bierze pigułke, powinien dodatkowo jeszcze zakładać gumkę? Może faktycznie powinien, bo znając pomysły dam co to mogą niby- przypadkiem zapomnieć wziąć tę pigułkę... może jednak wartop Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:01 Owszem, jeśli faktycznie nie chce, to powinien. Inaczej decyzję pozostawia jej. Ja na przykład nie widzę powodu, dla którego to JA miałabym brać pigułki, skoro ja chcę dziecko, a on nie. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:07 Mówimy o sytuacji, kiedy oszukujesz partnera, że bierzesz pigułki. To moim zdaniem co innego niż poinformować go, że Ty nie bierzesz pigułek, więc jeśli nie chce dzieci powinien się sam zabezpieczać. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:32 oczywiście kochanie, że wziełam pigułkę... > a później...ups, zapomniałam... Nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego kobieta ma sobie rozregulowywać gospodarkę hormonalną i narażać na powikłania zakrzepowo-zatorowe, biorąc piguły, jeśli to pan nie chce dziecka Nie widzę żadnego powodu, dla którego kobieta miałaby narażać swoje zdrowie, narażając się na zator tętnicy płucnej i nowotwór sutka, bo pan nie chce dzieci I jeszcze ma pretensje, że piguły nie wzięła Sam bierz piguły Albo zakładaj gumę Kto nie chce dzieci, niech o to dba Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:40 Ależ oczywiście. Tylko, że to się nijak nie ma do tematu dyskusji. Mówimy tu o sytuacji, kiedy kobieta z premedytacją oszukuje partnera, że stosuje antykoncepcję, tudzież sabotuje jego wysiłki antykoncepcyjne np. przekłuwając prezerwatywy szpilką. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 17:14 Nie, nie, nie. Mówimy tu o sytuacji, kiedy facet nie chce dziecka, a kobieta ma się do tego dostosować. Chicarica i Led Zeppelin mają świętą rację - facet nie chce, facet robi sobie wazektomię, używa gumek albo ćwiczy do perfekcji stosunek przerywany. I nie ma moralnego prawa zmuszać kobietę, by łykała pigułki albo zakładała spiralę. I nie ma prawa mieć pretensji, jeśli pigułka lub spirala "nie zadziałają". Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 18:43 Zmuszać nie ma prawa, to oczywiste. Ale ma prawo oczekiwać uczciwości - jeśli partnerka mówi, że bierze pigułki, to ma prawo jej wierzyć. Odwracając sytuację - jeśli mężczyzna zrobiłby sobie wazektomię w tajemnicy przed żoną, która żyłaby w przeświadczeniu, że starają się o dziecko - to byłoby fair? Zatajenie swoich planów w tak ważnej kwestii nie może mieć miejsca w normalnym, zdrowym związku. To trzeba ustalić, a nie uciekać przed decyzją spychając ją na dalszy plan albo podstępnie knując, jak doprowadzić do realizacji tylko naszych planów. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 11:54 > A to sorry. > Komentarz: IMO skoro panowie są niedecyzyjni a jednocześnie nie > zaprzestają współżycia ze swymi stałymi partnerkami/żonami to owe > partnerki/żony mają pełne prawo podejmować we wspólnym imieniu > decyzje prokreacyjne. Z tego wcale nie wynika, że panowie nie są decyzyjni, a jedynie, że podejmują decyzje sprzeczne z zapatrywania partnerki. Czy mężczyznom przyznałabyś takie samo prawo? Czy mają prawo zapłodnić dowolną kobietę, która z nimi sypia, nawet jeśli ona wyraźnie mówi, że interesuje ją tylko seks, a nie dzieci??? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:02 > Czy mężczyznom przyznałabyś takie samo prawo? Czy mają prawo > zapłodnić dowolną kobietę, która z nimi sypia, nawet jeśli ona > wyraźnie mówi, że interesuje ją tylko seks, a nie dzieci??? Jest różnica - macierzyństwo bardziej obciąża kobietę niż ojcostwo mężczyznę. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:08 Powiedzmy, że można przyjąć, że macierzyństwo bardziej obciąża kobietę. Czy Twoim zdaniem mężczyzn nie obciąża w ogóle i dlatego można ich opinię w temacie płodzenia kolejnych dzieci zignorować??? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:12 Nie, tylko nie ma prostej analogii między "wrobieniem" mężczyzny w ojcostwo i kobiety w macierzyństwo. Mężczyzna zawsze może się wymiksować. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:17 W takim razie dla jasności pomińmy kwestię zapłodnionej wbrew woli kobiety. Czy Twoim zdaniem kobieta ma prawo celowo doprowadzić do poczęcia nawet jeśli jest świadoma, że jej partner tego nie chce? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:32 Partnerem nie powinna się przejmować, ale dużo ryzykuje, zwłaszcza dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:34 Proszę rozwiń, bo nie rozumiem. Co to znaczy, że partnerem nie powinna się przejmować? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:40 To znaczy, że "krzywda" leniwego egoisty nie powinna nikogo wzruszać. Realny problem widzę w tym, że takie działanie kobiety jest de facto podjęciem decyzji o samotnym macierzyństwie, a to wiąże się z krzywdą dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
sniyg Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:44 echtom napisała: > To znaczy, że "krzywda" leniwego egoisty nie powinna nikogo > wzruszać. Zawsze mnie to zastanawia, ten egoizm w kontekście posiadania dzieci. Czy to znaczy, że dzieci mają wyłącznie altruiści. Kobiety chcą dzieci z altruizmu? Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:52 A nie lepiej po prostu rozstać się z leniwym egoistą i poszukać partnera, który będzie z nami chciał mieć dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 13:37 Zdecydowanie lepiej, tylko z takich artykułów wynika, że pula mężczyzn chętnych do ojcostwa jest mocno ograniczona A tak poważnie. W normalnym świecie zwierzęta i ludzie łączą się w pary po to, by mieć potomstwo. U człowieka dochodzą jeszcze różne aspekty emocjonalno-kulturowe i fajnie, że tak jest. Gorzej, kiedy te aspekty przysłaniają to, co powinno być istotą związku dwojga ludzi. Z pragmatycznego punktu widzenia istotne jest przedłużenie gatunku i teoretycznie można olać subiektywne odczucia osoby, która chce się od tej powinności wymigać. Praktycznie olać nie można, bo ucierpi na tym niechciane przez ojca dziecko. Krótko mówiąc - nie należy decydować się na dziecko wbrew woli partnera właśnie dla dobra tego dziecka, a śmieszne jest rozczulanie się kobiet nad krzywdą wrobionego w ojcostwo misiaczka. Mówimy oczywiście o stałych związkach, nie sytuacji, kiedy panienka wsypuje upatrzonemu kolesiowi coś do kieliszka i podstępem zaciąga go do łóżka. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:21 Do tego stopnia takie rozumowanie jak Twoje nie mieści mi się w głowie, że brak mi słów. Szczególnie nie pojmuje rozróżnienia: kobietę zapłodnić wbrew jej woli - be, mężczyznę wbrew jego woli uczynić ojcem - cacy. Z takich artykułów wynika tylko tyle, że są kobiety, które mają problem ze znalezieniem mężczyzny, który chciałby z nimi mieć dziecko. Ten sam mężczyzna może z dziką ochotą rozmnożyć się, tyle że z inną kobietą albo nawet z tą samą, tyle że dopiero za parę lat. Ta sama kobieta mogłaby bez problemu znaleźć mężczyznę, który chciałby z nią mieć dziecko, tyle, że a) nie chce czekać b) ci, którzy chcieliby z nią mieć dziecko nie odpowiadają jej pod innymi względami (majątek, wygląd, wykształcenie, obycie itp.) Nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś odebrał prawo do decydowania z kim będę miała dziecko albo na jakim etapie życia. Nie rozumiem, jak można świadomie pozbawić tego wyboru innego człowieka, w imię własnych egoistycznych interesów. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:44 > Nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś odebrał prawo do decydowania z kim > będę miała dziecko albo na jakim etapie życia. Nie rozumiem, jak > można świadomie pozbawić tego wyboru innego człowieka, w imię > własnych egoistycznych interesów. Dokładnie!!!! Hipokryzja się wylewa z tego wątku, aż przykro czytać...filozofia Kalego nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:40 Zagubiłaś się, echtom, we własnych wywodach. Z pragmatycznego - jak to nazwałaś - punktu widzenia, czyli tak naprawdę w punktu widzenia przetrwania gatunku, równie dobrze można olać subiektywne odczucia dziecka. Ważne jest jego fizyczne przetrwanie i zdolność do przekazania genów. Tak się jednak składa, że jesteśmy zwierzęciem stadnym i musimy stosować bardzo rozbudowane i zawiłe strategie przetrwania i zdobywania pozycji w stadzie. Jedną z tych strategii jest branie pod uwagę emocji innych członków grupy (w celu zwiększenia szansy przekazania własnych genów). Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 13:03 echtom-ze względu na sympatię nie będę z Toba polemizować ale wysyłam Ci wirtualnego kopa w doopę Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 13:33 echtom napisała: > To znaczy, że "krzywda" leniwego egoisty nie powinna nikogo > wzruszać. Przypominam, że dzieci sprowadzają na ten świat również innego typu egoiści: ludzie opętani egoistycznym pragnieniem zaspokojenia swojego instynktu prokreacyjnego, a nie mający zbyt wiele do zaoferowania potomstwu. Nie każdy nie dążący po spłodzenia dziecka osobnik robi to z egoizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
sniyg Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:45 Kobieta po urodzeniu też się może wymiksować. Nie ma prawnego przymusu wychowywania dziecka. Może je oddać. Odpowiedz Link Zgłoś
prezes_pan Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 18:48 triss_merigold6 napisała: > A to sorry. > Komentarz: IMO skoro panowie są niedecyzyjni a jednocześnie nie > zaprzestają współżycia ze swymi stałymi partnerkami/żonami to owe > partnerki/żony mają pełne prawo podejmować we wspólnym imieniu > decyzje prokreacyjne. Prawo owszem mają. Tylko bywa, że później pozostaje im pisanie na forum "Samodzielna mama". Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Ależ oczywiście 09.02.10, 13:23 Ależ oczywiście. Nie zapominając o płaceniu alimentów na własne dna - to też chyba oczywiste. Z perspektywy kobiet dobrze po 30-tce i zaangażowanych w kilkuletnie związki, wizja zostania samotną matką jest znacznie fajniejsza niż wizja reszty życia bez dziecka. Z opowiadań znam 2 a bezpośrednio 1 kobiety, które potraktowały panów (luźne znajomości) wyłącznie jako reproduktorów, żadna nie żałuje. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Ależ oczywiście 09.02.10, 13:39 triss_merigold6 napisała: > Ależ oczywiście. Nie zapominając o płaceniu alimentów na własne dna - > to też chyba oczywiste. Dla mnie to zupełnie nieoczywiste. Jeśli dziecko jest wynikiem zaplanowanego działania jednego, przy wyraźnym sprzeciwie drugiego partnera, to nie może być mowy o obowiązku alimentacyjnym ani jakichkolwiek innych prawach dziecka ani matki do majątku "reproduktora". Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Ależ oczywiście 09.02.10, 13:56 W takim razie w świetle obowiązującego prawa panu pozostaje szybki rozwód po pierwszej kłótni o dziecko. Albo wazektomia. Chyba że związek nieformalny, to może się wywinąć. Odpowiedz Link Zgłoś
chloe30 Re: Ależ oczywiście 09.02.10, 13:47 triss_merigold6 napisała: > Ależ oczywiście. Nie zapominając o płaceniu alimentów na własne dna - > to też chyba oczywiste. Absolutnie nieoczywiste. Ale poniewaz więcej tu myślących w ten sposób poozostaje panom agencja i omijanie zdesperowanych 30tek chcących się rozmnożyć. > Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Ależ oczywiście 09.02.10, 16:52 A to już ich (panów) problem, zwłaszcza przy luźnych znajomościach - jw. napisałam - mogli używać gumy. Nie używali? Ups, dorośli byli nawet bardzo jeśli chodzi o wiek metrykalny. Bardziej optymistycznie - z owych 3 przypadków, 2 panie w ogóle olały ustalanie ojcostwa, dzieci mają ich nazwiska i nie pobierają alimentów. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:06 Czyli jak facet nie chce dziecka to pani żona ma prawo podjąc decyzje prokreacyjna za niego. I gdy ten pan konsekwentnie uchyla się od obowiązkow rodzicielskich-bo nie chciał dziecka, bo decyzje podjęla ona, bo on nie był gotów i dojrzały- to pani żona będzie psy na nim wieszać za to ?I po sądach ciagać ? Dziecko to nie zachcianka i decyzja tej co ma jajeczka i owulacje- dziecku trzeba stworzyć kochająca rodzinę a taka jest wtedy gdy dziecko jest CHCIANE PRZEZ OBOJE RODZICÓW. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:34 > Czyli jak facet nie chce dziecka to pani żona ma prawo podjąc > decyzje prokreacyjna za niego. I gdy ten pan konsekwentnie uchyla > się od obowiązkow rodzicielskich-bo nie chciał dziecka, bo decyzje > podjęla ona, bo on nie był gotów i dojrzały- to pani żona będzie psy > na nim wieszać za to ? Widocznie dla niektórych to jest punkt, w którym przestają mówic o swej miłości dla równouprawnieniap Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 12:59 To ten sam ciągle powracający problem, tylko w odrobinę innej odsłonie: ludzie zamiast ROZMAWIAĆ na początku związku o tym jak sobie pewne rzeczy wyobrażają, to czynią założenia, bo nie mieści im się w głowie, że ktoś może chcieć inaczej niż oni. Kwestie palące pozostają przemilczane, a potem wybuchają ze zdwojoną siłą. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 13:40 > ludzie zamiast ROZMAWIAĆ na początku związku o tym jak sobie pewne rzeczy wyobrażają, Czasem nawet rozmawiają, ale łudzą się, że on/ona zmieni zdanie po ślubie. Odpowiedz Link Zgłoś
sniyg Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:23 echtom napisała: > Czasem nawet rozmawiają, ale łudzą się, że on/ona zmieni zdanie po > ślubie. Tak jak łudzą się, że po ślubie przestanie pić. Trochę to naiwne nie sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:26 To jest grzech kardynalny numer 2. Lektura tego forum dobitnie o tym świadczy. "Jak już zajdę w ciążę, to jakoś to będzie". A potem wojna na górze, bo nie przedyskutowali jaki modus operandi przewidywali na taką okoliczność. Ona była pewna, że "jakby co, to on pokocha", a on był pewien, że "jakby co, to ona usunie". Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:34 ludzie > zamiast ROZMAWIAĆ na początku związku o tym jak sobie pewne rzeczy wyobrażają Nie kazdy ma ustalony z góry plan.Wyskakiwanie na poczatku zwiazku z tematem dzieci IMO jest przedwczesne.Poza tym preferencje ulegaja zmianom. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:41 Nie uważam, żeby było przedwczesne, zwłaszcza w pewnym wieku. Jak napisała kiedyś moja idolka alpepe - ona mężowi na drugiej randce wyjaśniła, że ma w planach zakładanie rodziny. I słusznie. Jeżeli to jest istotny element, a ktoś całkowicie nie podziela zainteresowania tematem, to nie ma sensu tracić czasu. Co do zmieniania zdania w trakcie - oczywiście, każdemu może się zmienić. Kobieta może zapragnąć więcej niż wstępnie planowała, albo wprost przeciwnie. Mężczyzna tak samo. W sytuacji gdy tak się dzieje albo a) rozstajemy się i idziemy realizować nasze plany z kimś innym, b) pozostajemy przy status quo. Ale nie zmieniamy status quo samowolnie. To jest koniunkcja - obie strony muszą być na "tak". Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:38 A co jak po ślubie pan zmienia zdanie? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:39 Rozwód. A dla wierzących bonus - unieważnienie małżeństwa kościelnego. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 A co po rozwodzie? 09.02.10, 13:26 Rozwód z powodu niechcenia dzieci jest świetnym rozwiązaniem dla 25- latki. Dla kobiety, której bliżej do 40-tki niż do 30-tki, rozwód nie jest żadnym wyjściem, ponieważ czas poszukiwań nowego partnera dramatycznie koliduje z czasem płodności jaki pani pozostał. Nie znasz zapewne kobiet tzw. wpędzonych w lata, bo pan mąż albo partner miał świetne wymówki i zwlekał bardzo skutecznie z decyzją o prokreacji? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: A co po rozwodzie? 09.02.10, 13:36 > Nie znasz zapewne kobiet tzw. wpędzonych w lata, bo pan mąż albo > partner miał świetne wymówki i zwlekał bardzo skutecznie z decyzją o > prokreacji? Co innego, kiedy zwlekał, a co innego, kiedy na pierwsze pytanie o dzieci odpowiedział jasno "nie ma mowy". Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:52 To samo, co jak w sytuacji, gdy Pani zmienia zdanie. Cytując poprzedni post: W sytuacji gdy tak się dzieje albo a) rozstajemy się i idziemy realizować nasze plany z kimś innym, b) pozostajemy przy status quo. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:51 ona mężowi na drugiej randce wyjaśniła, że ma w > planach zakładanie rodziny. Gdyby mnie facet na 2 randce z takim tekstem wyskoczyl, bo trzeciej juz by nie było.Po prostu bym sie wystraszyła.I tak by stracil szanse na fajny zwiazek. Skoro kazdemu moze sie odmienic, to w sumie po co jakies deklaracje- zeby potem go szantazowac " bo obiecałes"? Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:53 Im dłużej żyję, z tym większym przekonaniem stwierdzam, że ludzie przed ślubem w znakomitej większości oddają się zgoła innym rozrywkom, a potem, post factum, jest konsternacja i szok: A to jeszcze rozmawiać trzeba?! Odpowiedz Link Zgłoś
s.lonko Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 10:55 > Im dłużej żyję, z tym większym przekonaniem stwierdzam, że ludzie przed > ślubem w znakomitej większości oddają się zgoła innym rozrywkom, a > potem, post factum, jest konsternacja i szok: A to jeszcze rozmawiać > trzeba?! A wiesz Lolinka, że też mam takie wrażenie. Poza tym od paru miesięcy przeglądając tu dyskusje o postępowaniu z mężczyznami wydaje mi się, że czytam cały czas ten sam wątek. Nieważne, czy chodzi o robienie dzieci, kariery czy czegokolwiek innego - wg wielu forumek są tylko dwie opcje. Możesz być: a) kobietą wyzwoloną, która faceta traktuje jak pożyteczne zwierzę domowe, z którym należy się komunikować jednokierunkowo - przez polecenia jakakolwiek próba uwzględnienia jego poglądów / uczuć kwalifikuje cię jako b) głupią niunię, która lituje się nad (tu oklepane do bólu wyrażenie - klucz) BIEDNYM MISIEM. innych wariantów brak. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Z ust mi to wyjęłaś. 09.02.10, 10:59 Przy czym ta pierwsza strategia wydaje mi się strasznie biedna. Trzeba być chyba w jakiejś okropnej psychicznej dupie, żeby czuć się zmuszoną w ten sposób komunikować z osobą, którą się sobie własnoręcznie wybrało do wspólnego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:35 duże pokłady żalu i złości na mężczyzn w Twoich komentarzach wyczuwam. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 14:37 Nikt nie ma prawa wymuszać decyzji o prokreacji na partnerze. Nikt nie ma prawa stawiac partnera przed faktem dokonanym. Wrabianie niedecyzyjnego faceta w dziecko to zwykłe draństwo. Sokoro taki niedecyzyjny to zwyczajnie zmienić na lepszy model i tylep Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:37 > Wrabianie niedecyzyjnego faceta w dziecko to zwykłe draństwo. Ojojoj, no zaraz wezmę i się wzruszę Draństwo, no pacz To jedyne mądre posunięcie, jeśli gnuśny pan robi panią w jajo i do czterdziestki ją zwodzi, ze "jeszcze nie jestm gotowy, ale jak zmienimy samochód na większy i kupimy działkę na Mazurach to wtedy w przyszłym roku juz na pewno" A w skrytości ducha pan ma nadzieję, że pani za rok to o owulacji będzie mogła pomarzyć Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:38 Serio chciałybyście mieć dziecko w facetem, który nie chce mieć z Wami dzieci?? Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:43 Jakbym była z desperacji, tj. miała 37 lat i takiego zwodzącego mnie ch..ja na karku, to kto wie. A potem kop w dupę. Na szczęście Bóg uchował I mam głęboko w dupie teksty, że to egoistyczne i jeszcze inne. Ja MUSIAŁAM mieć dzieci, a jakby facet okazał się draniem, to cóż robić- byłabym samotną matką. Są gorsze nieszcześcia, dla dziecka też. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:47 Warto wiedizeć, że około 37 roku życia płodność kobiety GWAŁTOWNIE SPADA A juz na 10 lat przed menopauzą prawdopodobieństwo zajścia w ciążę bardzo maleje I w ogóle nie ma to znaczenia, że zaraz 16 pań napisze "a ja to zaszłam jak miałam 38 i to od pierwszego razu". Statystyki są nieubłagane. I nie potrzeba kobietom, w obliczu okrucieństwa biologii, zwodzących misiów-pysiów. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:51 Przepraszam bardzo, ale jeśli kobieta budzi się w 37 roku życia, że ona musi, to ja się pytam - gdzie była wcześniej? Przez kilka(naście) lat wspólnego życia nie zorientowała się, że facet nie chce mieć dzieci? I nagle siurpryza? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:05 Moze po prostu wczesniej dzieci miec nie chciala, az ja w koncu naszło. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:10 No to skoro jej się zmieniło - to chyba pretensje powinna mieć tylko do siebie, co? I nie zdziwiłabym się, gdyby mąż też miał pretensje - no bo jak to, mówiła, że nie chce, więc on w dobrej wierze założył, że zestarzeją się we dwoje, a tu jej się nagle "zmienia"? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:44 O tym wlasnie pisze- czlowiekowi moze sie opcja zmienic radykalnie.I nie ma co go za to winic, bo jest to od niego w sumie niezalezne.Czlowiek sie zmienia, zmieniaja sie jego priorytety i potrzeby.10 lat temu nie chcial, a teraz mu sie zachciało. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 09:41 Może się zmienić, ale powinien porozmawiać z partnerem i ten partner ma prawo odmówić zmiany zdania, a pani powinna poszukać innego reproduktora, a nie upierać się przy swoim, bo jej się odwidziało, więc druga strona ma się dostosować. A wrabianie w dziecko to wyjątkowe świństwo, bez względu na to, czy robi to kobieta czy mężczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 10:04 > A wrabianie w dziecko to wyjątkowe świństwo, bez względu na to, czy > robi to kobieta czy mężczyzna Tja, "wrabianie w dziecko", "łapanie na dziecko". Człowiek decydujący się na współżycie powinien przynajmniej wiedzieć, skąd się biorą dzieci i mieć świadomość, że każdy stosunek wiąże się z jakimś procentem/promilem prawdopodobieństwa poczęcia dziecka. Seks bez zobowiązań można uprawiać w agencji towarzyskiej, nie w związku. A jeśli ktoś nie chce mieć dzieci, niech zainwestuje jednorazowo w sterylizację i będzie mieć pewność, że nikt go nie "wrobi". Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 10:29 Przestań się kompromitować już, co? Bo w kółko to samo Macieju- nie łapiesz różnicy między sytuacją typu:" Pękła gumka, mamy dzidziusia" a sytuacją:" Nie wezmę pigułki, przecież jak będzie dzidzia to on na pewno pokocha"? To drugie jest wrabianiem w dziecko i o to chodzi Jowicie i nie tylko jej, w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 10:43 Nie kompromituję się, tylko myślę racjonalnie. Może spróbuję inaczej. Z chwilą, gdy w związku pojawia się sprzeczność interesów w tak zasadniczej kwestii jak rodzicielstwo, kończy się współpraca partnerów i zaczyna walka. Jedna strona jest zainteresowana zrobieniem dziecka, druga niedopuszczeniem do tego. I w tym momencie antykoncepcja staje się wyłącznym problemem tej drugiej strony. Wymaganie od osoby, która pragnie dziecka, by współpracowała w kwestii antykoncepcji, urąga elementarnej logice. Odpowiedz Link Zgłoś
s.lonko Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 10:48 Ale to jasne, że nikt nie może kobiety zmusić do łykania pigułek! Tyle, że jest różnica między "nie wezmę, bo chcę mieć dziecko - zabezpieczaj się sam" (uczciwe) a "tak tak, kochanie, oczywiście że biorę... ojej, chyba nie zadziałały!" (kłamstwo) Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 10:59 O to mi właśnie chodzi. Jak kobieta mówi facetowi, że ona chce mieć dziecko, to stawia sprawę uczciwie. Znam w realu dwie kobiety, które tak zadziałały. Twierdziły w rozmowach ze swoimi partnerami, że tez nie chcą mieć dzieci, aby, jak to ujęła jedna, uśpić jego czujność. I potem wpadka, udawanie zdziwienia. To jest szmaciarstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 12:19 > "kobieta pewnego dnia mówi do męża: "Co ty na to, żebyśmy mieli dziecko?". Traktuje pytanie retorycznie, bo w ogóle nie przychodzi jej do głowy, że mąż mógłby się tym pomysłem nie zachwycić. A on na to, że nie ma mowy." Mówimy o takiej sytuacji, a wy się jakichś podstępów uczepiłyście. Jeżeli facet ignoruje taki komunikat, nie podejmuje dyskusji i zakłada, że żona nadal będzie dbać o antykoncepcję, jest nieodpowiedzialnym głupkiem, który nie zasługuje na współczucie w przypadku "wrobienia". Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 12:23 echtom napisała: > > "kobieta pewnego dnia mówi do męża: "Co ty na to, żebyśmy mieli > dziecko?". Traktuje pytanie retorycznie, bo w ogóle nie przychodzi > jej do głowy, że mąż mógłby się tym pomysłem nie zachwycić. A on na > to, że nie ma mowy." > > Mówimy o takiej sytuacji, a wy się jakichś podstępów uczepiłyście. > Jeżeli facet ignoruje taki komunikat, nie podejmuje dyskusji i > zakłada, że żona nadal będzie dbać o antykoncepcję, jest > nieodpowiedzialnym głupkiem, który nie zasługuje na współczucie w > przypadku "wrobienia". > A ona głucha? Czy głupia? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 12:33 Ona ma w tym momencie kilka opcji do wyboru - lepszych lub gorszych. Najmniej istotne w tym wszystkim są uczucia "kochającego" partnera, który odmówił jej prawa do realizacji fundamentalnej potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 11:06 No i do czego najlepszego ta walka ma niby doprowadzić? Wyobrażasz sobie mieć dziecko z facetem, który go nie chce i wyraźnie daje do zrozumienia, że go nie chce? A potem co? Jęczenie, że on w nocy nigdy nie wstaje, w domu nie pomaga i ogólnie ma mnie w dupie? Padło tutaj kilka razy, że "trudno, to trzeba dać się zapłodnić i kopnąć Pan w tyłek. Tylko że liczba kobiet gotowych z założenia na samotne macierzyństwo (że o posiadaniu ku temu możliwości i środków nie wspomnę) jest ograniczona. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 12:26 Ale ja od początku zgadzam się z tym, że kobieta, która decyduje się na dziecko wbrew woli partnera, robi to na własne ryzyko. Mnie tylko śmieszy nagonka na cwane "szmaty", które podstępem zwabiają do łóżka biednych, ufnych misiaczków, by wymusić na nich zapłodnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 12:32 Oczywiście, że tak. Z tym się zgadzam. Tylko napisz to wielkimi literami. Nie robiłam badań, ale mam niejasne przeczucie, że 90% pań, które się decydują na taki chwyt, zakłada, że "jak już się urodzi, to on się zachwyci". A on się nie zachwyca, ale też i nie odchodzi. Ona nie odejdzie, bo jej nie stać. I tak sobie tkwią w toksycznym sosie. Pytanie czy gra warta świeczki. Parafrazując Twoją wcześniejszą wypowiedź. Jak ona zagaduje : "A może byśmy się tak wyprowadzili do Kualalumpur". A on na to: "Nie ma mowy". No to przecież oczywiste, że on musi się liczyć z tym, że pewnego dnia wróci do domu, a tam mieszkanie sprzedane, wszystkie rzeczy popakowane i bilety do Kualalumpur kupione. Tylko idiota nie liczyłby się z taką ewentualnością Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 12:42 Wypowiedź nie była moja, tylko zacytowana z artykułu. Parafraza ciekawa, choć niezbyt trafiona - silne pragnienie egzotycznych podróży nie jest tak powszechne jak silne pragnienie rodzicielstwa Poza tym rozmówca popełnia błąd, gdy odpowiada "Nie ma mowy", ewentualnie rzuca jakimś argumentem i zamyka dyskusję, zamiast się zainteresować, skąd w ogóle wziął się ten pomysł z Kuala Lumpur. Przez swoją obojętność aż sam się prosi, by wyciąć mu jakiś numer Odpowiedz Link Zgłoś
echtom PS. 09.02.10, 12:46 Mam podobne podejrzenia co do tych 90 % pań, które liczą na odmianę partnera. Najlepszą opcją byłoby rzucenie doopka i poszukanie normalnego faceta. Tylko co z tym 30-letnim kredytem mieszkaniowym? Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: PS. 09.02.10, 12:53 Haha ! Tylko tutaj dotykamy już zuuupełnie innego problemu - winy w wyborze. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 10:23 Podpisuję się. Dodatkowo po takiej akcji ojciec nie powinien mieć żadnych zobowiązań majątkowych ani opiekuńczych wobec dziecka, jak mamusia chciała, to niech się mamusia teraz martwi. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:57 Ale w takiej sytuacji kobieta (też) jest draniem. Nawet jeśli facet ją celowo przez kilka lat zwodzi, ona zawsze może od niego odejść i tylko od niej zależy ile czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 15:55 Sugerujesz, że Pani nie ma mózgu i daje się wodzić jak koza na sznurku? Nie widzi, że jej licznik bije? Pani przedstawia Panu deadline na rozpoczęcie starań. Jeżeli po upływie terminu Pan się nie włącza, Pani odchodzi. Albo postanawia zrezygnować z macierzyństwa, bo wyżej ceni życie u boku Pana. A tak po prawdzie, to dyskusja jest akademicka. W PL nie ma zbyt dużego problemu bezdzietności. Ludziom trudniej się zdecydować na kolejne dziecko, a nie na pierwsze. Jedno zazwyczaj w domu jest. Więc nie snujmy ponurej wizji smętnej kwoki bez jajek, bez możliwości realizacji instynktu macierzyńskiego w ogóle, z biedną, nieużywaną, opustoszałą macicą zasuszoną jako ta śliwka. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:19 Typowe polskie myślenie. Jak ktoś oszukuje kobietę, to ma co chciała, głupia, dała się zwieść. Jak kobieta oszukuje misia, to podła, świnia niemyta etc. Nie - misio jest głupi, mógł się zabezpieczyć. Nienienienienie. Jak kobitę zgwałcą, to ani chybi prowokowała, jak zajdzie w ciążę, ani chybi wrobiła. W Polsce, jak jestes kobietą, zawsze masz w plecy. A misie, cóż, zawsze będą delikatne. Bo sa pod opieką Wyrozumiałych Pań. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:22 Bzdura. Takie rzeczy jak planowaną liczbę potomstwa ustala się przed ślubem i albo w taki układ wchodzimy, albo nie. A jak się komuś zmienia, to już jego problem. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:58 > Takie rzeczy jak planowaną liczbę potomstwa ustala się przed ślubem No tak, bo ludzie to maszyny, ktore sie programuje i ustala plan na cale zycie z ołowkiem w reku. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 17:02 Żartujesz?? Pewnie, że nie maszyny, ale nie omówić tego tematu to dla mnie aż niewiarygodne. I jeszcze jedno mnie uderzyło w tym artykule: "W kilku znanych mi przypadkach do rozmowy o dziecku doszło po latach wspólnego życia. Scenariusz był podobny: kobieta pewnego dnia mówi do męża: "Co ty na to, żebyśmy mieli dziecko?". Traktuje pytanie retorycznie, bo w ogóle nie przychodzi jej do głowy, że mąż mógłby się tym pomysłem nie zachwycić. A on na to, że nie ma mowy. Poszczególni panowie wytaczali różne argumenty: nie chcą dziecka, nie teraz albo wcale. Oczywiście pierwszą myślą, jaka tym żonom przyszła do głowy, było: "On mnie chyba nie kocha". Niestety, można tę obawę podzielać. Jeżeli "kochać" znaczy m.in. uwzględniać najważniejsze potrzeby bliskiej osoby, to faktycznie coś tu jest na rzeczy. W takiej sytuacji można pójść razem z mężem do psychologa." Przepraszam bardzo, ale skoro niczego nie ustalili przed ślubem, to jakim prawem potrzeby osoby chcącej mieć dziecko (płeć dowolna) mają teraz przeważać nad potrzebami osoby, która nie chce mieć dzieci? Gdzie zrozumienie w drugą stronę? Znaczy, że oboje się nie kochają? Jeśli tak, to problem rozwiązany. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 17:27 > to jakim prawem potrzeby osoby chcącej mieć dziecko (płeć dowolna) mają teraz przeważać nad potrzebami osoby, która nie chce mieć dzieci? Prawem natury. Nie istnieje "potrzeba niemania", co najwyżej brak potrzeby. A potrzeba (czyli znak +) ma chyba wyższą wartość niż brak potrzeby (znak -). Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 18:39 Brak chęci posiadania dzieci może być po prostu brakiem potrzeby, ale może być też potrzebą realizowania miliona innych scenariuszy, do czego partner odmawiający rozmnażania ma takie samo prawo, jak druga osoba do posiadania dziecka. Jeśli wcześniej tego nie ustalili, to oboje mogą oczekiwać, że druga osoba podziela ich pogląd na życie. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 18:49 >Pewnie, że nie maszyny, ale nie omówić tego tematu to dla mnie aż niewiarygodne A dla mnie calkiem zrozumiale.Poznajac swojego faceta zakochalam sie w nim i tylko on sie liczyl, a nie jakies dzieci, tym bardzej ze w ogole temat rozrodu byl jakims abstraktem zwazywszy na to ile mialam lat.Temat dzieci pojawil sie po 8 latach zwiazku.Wczesniej ani ja ani on nie mielismy wizji pt nasza rodzinka to bedzie 2+2.Ja w zasadzie to nigdy nie wiedzialam, ile tych dzieci i czy w ogole chce je miec.Jak mi sie zachcialo, to temat zaczelismy rozwazac i do dzieła.Spontanicznie, bez grafiku i planów. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 18:59 No wybacz, ale to dla mnie kompletna abstrakcja. Jeśli takie podejście jest powszechne, to zaczynam rozumieć statystyki rozwodów. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 19:46 Oczywiście. To niewyobrażalne, żeby w wieku 30 lat mieć inne zdanie na temat dzieci/pracy/ślubu/zwierząt niz w wieku 20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 20:02 Oczywiście, że można mieć różne zdanie, ale o tym się chyba rozmawia na bieżąco, prawda? A nie raz w wieku 20 lat, a potem już od razu 37 - i tu niespodzianka, bo się komuś coś zmieniło. I bez sensu jest moim zdaniem pisanie o solidarności jajników, bo problem dotyczy obu płci. Zresztą nie tylko ten problem, ale masa innych ważnych życiowych decyzji, które należy podejmować razem - gdzie będziemy mieszkać, jak żyć, pracować, itp. Jasne, że to są sprawy, które pojawiają się na bieżąco, ale nie znaczy to, że mam wyjść za faceta nie mając pojęcia, jakie ma plany życiowe. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 22:22 > nie znaczy to, że mam wyjść za faceta nie mając pojęcia, jakie ma plany życiowe > . To ty tak masz.Widocznie lubisz miec poplanowane.Natomiast jest calkiem spora grupa ludzi zyjacych z dnia na dzien, bez kalendarza w reku.O dzieciach mysla, jak nadejdzie ich pora, pod wplywem impulsu.Pstryk i włacza sie potrzeba, pragnienie, ktorego wczesniej nie bylo.Jak przy takim trybie zycia cokolwiek ustalac chocby na najblizsze 5 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 22:34 Nijak. Ale pretensje można mieć tedy tylko do siebie, a nie do partnera, że mu się nasz plan nie pokrywa z jego. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 13:18 Mysle, ze wowczas ma sie nie tyle pretensje, co żal. Zycie nie jest prostym rownaniem, wchodzac w zwiazek z drugim czlowiekiem trzeba sie liczyc z roznymi komplikacjami .I zmianami.Nie da sie wszystkiego od linijki ustalic przed wspolnym zamieszkaniem. Bywa, ze kobieta ma dzieci i chce kolejnych,facet kategorycznie mówi pas.Ktores musi zrezygnowac z wlasnych planów dla dobra rodziny. Trudno wymagac od kobiety, by majac 35 lat z góry sobie ustalila ilosc ciąz do zrealizowania. Samo zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 20:53 No, jesteś wreszcie, Triss. Rzuciłaś temat i zostawiłaś mnie lwicom na pożarcie Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 ;) 09.02.10, 18:28 Nie zawsze mam czas, żeby się wykłócać w necie. Po latach obserwacji blizszych i dalszych znajomych, znajomych z singielskiego kręgu siostry, wysłuchiwania opowieści panów etc. jestem bardzo daleka od przejmowania się losem biednych misiaczków zdziwionych, że po udanym kilkuletnim związku pani w wieku po studiach chce mieć dzieci. Ustabilizowały się zawodowo panie, dorobiły, pobalangowały i narastająca chęć posiadania dziecka jest najzupełniej normalna. Panowie sporadycznie - zwłaszcza w trwałych układach - mówią stanowczo NIE. To częściej zwodzenie, kocopały, że jeszcze nie teraz, że później, że hobby, praca itd. więc trudno takiego z buta potraktować, bo przecież on CHCE ale jeszcze nie teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 22:14 to zaczynam rozumieć statystyki rozwodów > . Sadzisz, ze to akurat przez brak kompromisu w kwestii rozmnazania? Mysmy sie nie rozwiedli, ale moze datego ze sie jeszcze nie pobralismy. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 22:35 Sądzę, że to dlatego, że ludzie ze sobą nie rozmawiają. A potem zaskoczenie - no bo jak to możliwe, że on nie chce tego, czego ja? Najwyraźniej mnie nie kocha! Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Wiem, że to trudno zrozumieć 09.02.10, 18:45 Wiem, że to trudno zrozumieć jak się nie ma odpowiedniej perspektywy życiowej wynikającej z wieku i doświadczenia, ale jeśli mężczyzna kocha kobietę to nie będzie jej zmuszał do rezygnacji z macierzyństwa. Zrozumie, że za pare lat ani praca ani hobby czy wysoki standard materialny, podróże czy towarzystwo nie zrekompensują jej braku dzieci. Może mieć lęki, wątpliwości czy zahamowania ale sobie z nimi poradzi. O ile mu na tej konkretnej kobiecie zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 17:02 Żartujesz?? Pewnie, że nie maszyny, ale nie omówić tego tematu to dla mnie aż niewiarygodne. I jeszcze jedno mnie uderzyło w tym artykule: "W kilku znanych mi przypadkach do rozmowy o dziecku doszło po latach wspólnego życia. Scenariusz był podobny: kobieta pewnego dnia mówi do męża: "Co ty na to, żebyśmy mieli dziecko?". Traktuje pytanie retorycznie, bo w ogóle nie przychodzi jej do głowy, że mąż mógłby się tym pomysłem nie zachwycić. A on na to, że nie ma mowy. Poszczególni panowie wytaczali różne argumenty: nie chcą dziecka, nie teraz albo wcale. Oczywiście pierwszą myślą, jaka tym żonom przyszła do głowy, było: "On mnie chyba nie kocha". Niestety, można tę obawę podzielać. Jeżeli "kochać" znaczy m.in. uwzględniać najważniejsze potrzeby bliskiej osoby, to faktycznie coś tu jest na rzeczy. W takiej sytuacji można pójść razem z mężem do psychologa." Przepraszam bardzo, ale skoro niczego nie ustalili przed ślubem, to jakim prawem potrzeby osoby chcącej mieć dziecko (płeć dowolna) mają teraz przeważać nad potrzebami osoby, która nie chce mieć dzieci? Gdzie zrozumienie w drugą stronę? Znaczy, że oboje się nie kochają? Jeśli tak, to problem rozwiązany. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:34 A gdzieś ty to wyczytała, co? Brakuje argumentów oprócz- " w dupie mam", to jedziesz po "polskim myśleniu" rzekomo charakeryzującym... no kogo? Ano tak, pewnie nas na forumtiaa. "polskie myślenie" cechuje te, co twierdzą, że wrabianie faceta w dziecko to czyste k...stwo jest W Polsce, jak > jestes kobietą, zawsze masz w plecy. NIEPRAWDA. Jak jesteś kobietą, to nie żądaj uprzywilejowania i rozgrzeszenia w chwili, kiedy planujesz draństwo. Tylko dlatego, że TY CHCESZ. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 22:37 A gdzie zauważyłas, że mi brakuje argumentów? Jeśli ktoś jest nieuczciwy, niech się nie spodziewa podziękowań Niech się raczej spodziewa walki Ciekawe, czy jeden z drugim zwodzący panie miś będzie potem dokładał się do in vitra, które pani będzie musiała sobie fundnąć z powodu podeszłego wieku i owulacji raz na 3 miesiące A że widzę w wątku współczucie dla biednego misia przez Dobre Panie? No widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 22:49 Ale gdzie w artykule była mowa o jakimkolwiek zwodzeniu? Dokładnie odwrotnie - było napisane, że temat wcześniej nie wypłynął. A jak wypłynął wreszcie, to się okazało, że ona chce, on nie (obojętnie, kto co, mogło być równie dobrze odwrotnie). Nikt nikogo nie zwodził, po prostu zapomnieli porozmawiać o takim drobiazgu, jak dzieci. Ale jak widzę w tym wątku - to nic nienormalnego, bo przecież jest oczywistą oczywistością, że dzieci będzie chciał mieć każdy - kiedyś, w każdym razie jakoś się dogadamy. Oczekiwanie, że partner zgodzi się na dzieci dla świętego spokoju "skoro kocha", to już szczyt absurdu. Jak napisał ktoś wyżej - prosta droga do forum tuż obok: "Samodzielna...". Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 17:33 bo przecież jest oczywistą oczywistością, że dzieci będzie chcia > ł > mieć każdy - kiedyś, w każdym razie jakoś się dogadamy. Trudno, zeby bylo inaczej jesli w poczatkowej fazie zwiazku nie ma sie pojecia, czy dzieci sie chce miec czy nie. Wiem, ze sa jednostki, ktore od zawsze maja ustalony obraz wlasnego zycia i konsekwenie go realizuja.No ale dopuscmy mozliwosc, ze nie kazdy tak ma. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Wzruszająca jest naiwność 09.02.10, 18:33 Wzruszająca jest ta naiwność i czarno-białe widzenie świata, jakże charakterystyczne dla nastolatek. W początkowych fazach związku trudno mówić o jakiejś spójnej wizji wspólnej przyszłości, bo nie wiadomo czy za rok-dwa związek się nie rozpadnie - to raz. A dwa - do podejmowania pewnych decyzji życiowych zwyczajnie się dojrzewa, jedni szybciej, inni wolniej. W wieku 28 lat w ogóle nie planowałam mieć dzieci, a pod wpływem róznych okoliczności zdecydowałam się mając 30 i w tym samym roku urodziłam. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:39 Wkładasz mi "w palce" słowa, których nie napisałam. Natomiast pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Jedną z nich jest kobieca biologia. Jesteśmy płodne tylko do pewnego momentu. I koniec. Kropka. Finito. Zamknięte. Czasu na decyzje prokreacyjne mamy mniej. Natomiast mieszasz dwie rzeczy - autentyczną i szczerą "zmianę zdania", która się zdarza, z "podstępem przeciwko partnerowi". To pierwsze - cóż, bywa. To drugie - jest świństwem, niezależnie od tego czy czyniącym jest pan czy pani. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:49 Miczego nie mieszam i piszę o konkretnej sytuacji. Pani dawała się oszukiwać i dobiła trzydziestki siódemki. I teraz ma święte prawo misia wrobić w dziecko. I następnie kopnąć w dupę. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:53 Jasne, ale przy okazji oskarżyć nas o to, że uważamy, że gwałt jest winą kobiety itp. to taki mały bonusik, dla każdego, kto się z Tobą nie zgadza. W opisanej przez Ciebie konkretnej sytuacji pan i pani są siebie warci. Niestety ucierpi na tym przede wszystkim dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 22:32 Jasne, ale przy okazji oskarżyć nas o to, że uważamy, że gwałt jest > winą kobiety itp. to taki mały bonusik, dla każdego, kto się z Tobą > nie zgadza. Skoro nie widzisz różnicy między pokazaniem analogii (nadal twierdzę, że myślenie o wrobieniu w dziecko jest równie typowym polackim myśleniem, jak o gwałcie z przyzwoleniem)a oskarżaniem, to znaczy, że masz tendencję do brania dyskusji zbyt osobiście Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 09:13 Ale my tutaj rozmawiamy o konkretnej sytuacji wrobienia kogoś w dziecko. Nikt nie twierdzi, że każda kobieta, która zachodzi w ciążę wrabia kogoś w dziecko, ale to się czasem zdarza i rozmawiamy tutaj o takim konkretnie przypadku, kiedy kobieta wiedząc, że facet z którym sypia dzieci mieć z nią nie chce, oszukuje go w kwestii stosowanej antykoncepcji i zachodzi w ciążę. Nie mówimy o parach, które dziecko poczęły przypadkiem, niechcący, bez planu, nie omówiwszy przedtem kwestii antykoncepcji i co będzie jak zrobimy dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 16:54 Dodam jeszcze, że ja bym tak nie zrobiła, chyba, że zamieniłabym się w inną kobiete ja bym go kopnęła w dupę i znalazła fajnego reproduktora koło trzydziestki czwórki najpóźniej. Ale jeśli jest jakas laska co misia oszusta "kocha" (zdarza się), to ma ona pełne prawo "pomóc" mu wywiązać się z reprodukcji, o ile on jej dziecko obiecywał w bliżej niesprecyzowanej przyszłości, zwodził ją, krótko mówiąc. I nie jest wtedy ona brzydką niemiłą i niesympatyczną panią. Ma do tego prawo. I nie piszę tu o sytuacji, gdzie od początku oboje zgodzili się na nieposiadanie dziecka. Wtedy trzeba się rozstać. Wyraźnie to zresztą zaznaczyłam w pierwszym poście, nie wiem, dlaczego przypisuje mi się nie moje słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 17:05 Proszę, jeśli chcesz pisać do rzeczy, to potrafisz. Jestem skłonna się zgodzić, że w takiej konkretnej sytuacji kobieta nie robi panu większej krzywdy niż on jej. Nie oznacza to, że zachowuje się uczciwie, ale zachowuje się równie nieuczciwie jak jej partner. >nie wiem, dlaczego przypisuje mi się nie moje słowa. Może dlatego, że Ty też tak robisz? Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 22:39 Nie oznacza to, że > zachowuje się uczciwie, ale zachowuje się równie nieuczciwie jak jej > partner. Moim zdaniem ona zachowuje się ok. > Może dlatego, że Ty też tak robisz? Właśnie cały wątek przekonuję, że odpowiedź pięknym za nadobne jest fair Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 23:39 Chyba nie do końca się rozumiemy. Oczywiście, że jeżeli pani ma głębokie pragnienie prokreacyjne, a pan tego pragnienia nie podzielając, mimo wszystko z panią współżyje, to pani posiada techniczną możliwość zaciążenia. Ba, w sposób niekonsultowany może sobie zaciążyć. Tylko na tej samej zasadzie jak ona ma "prawo" w tę ciążę zajść, on ma potem "prawo" stać się bohaterem postu tego typu: "Witajcie, jestem tu nowa. Dotąd się nie udzielałam, ale teraz już nie wytrzymuję, potrzebuję waszej pomocy, bo nie wiem jak sobie poradzić. Mamy z mężem dwoje dzieci. Pierwsze było planowane, ale potem mój mąż już nie chciał więcej. Ja bardzo chciałam kolejnego maluszka. Niby uważaliśmy, ale jakoś tak wyszło, że zaszłam drugi raz w ciążę. Ja się ucieszyłam, ale mąż wcale. Na początku namawiał mnie nawet na aborcję, ale powiedziałam mu, że tego nigdy nie zrobię. Była awantura. Mąż zarzucił mi, że specjalnie "zaszłam". Mimo wszystko myślałam, że jak dzidzia przyjdzie na świat, to będzie dobrze. Nic z tego Mąż w ogóle się nią nie zajmuje, nie bawi się, w ogóle nie chce mi pomagać. Zaczął długo przesiadywać w pracy. W domu nie robi prawie nic, wszystko na mojej głowie. Kiedy chciałam ostatnio w sobotę wyjść do fryzjera (bo nie byłam już pół roku), to burknął tylko, że on z dzieckiem zostawać nie zamierza, że "jak sobie je urodziłam, to niech z nim siedzę" poradźcie mi bo nie wiem co robić. Buziaczki, Ziuta." Uczepiłaś się jak pijany płota tej jednej sytuacji, kiedy to wredny samiec, zwodzi panią hasłem "za rok za dwa", licząc na to, że pani w międzyczasie jajniki zwiędną. No i git gitara, zgadzam się, że to cokolwiek nielojalna postawa. Tylko że to, jest jedna z wielu sytuacji. Natomiast powtórzę się jeszcze raz - decyzja o pierwszym dziecku nie jest w PL problemem. Ludzie, nawet mężczyźni, chcą mieć dzieci tak W OGÓLE. I nawet co do zasady te dzieci mają. Natomiast wzrasta nam odsetek jedynaków. Mówiąc jaśniej trudniejsza jest decyzja o drugim i kolejnym dziecku (wywiad sprzed jakiegoś miesiąca na GW z jakąś panią statystyk z SGH, bardzo pozytywnie komentowany przez eMatki, gorąco polecam). Nie podoba mi się więc w tej dyskusji budowanie aury wyzucia pań z cudu macierzyństwa przez samców w ogóle. Przeglądałam nawet rocznik demograficzny, chciałam zobaczyć ile jest bezdzietnych kobiet w wieku 35+, ale niestety tej informacji nie znalazłam. Tym niemniej jeśli mnie powalisz jakimś zajebójczym odsetkiem, to się uderzę w piersi. Na dzień dzisiejszy uważam tam niesłychanie poważny problem społeczny za wyssany z brudnego palucha i występujący jedynie w środowisku redaktorek WO i im podobnych przyjaciółek, które wcześniej oddawały się "realizacji swoich celów zawodowych i pasji" oglądając przy tym zbyt wiele Seksu w wielkim mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 23:44 > Natomiast powtórzę się > jeszcze raz - decyzja o pierwszym dziecku nie jest w PL problemem. Ludzie, nawe > t > mężczyźni, chcą mieć dzieci tak W OGÓLE. I nawet co do zasady te dzieci mają. Ciekawe. Jakoś nie obserwuję tego wokół siebie, póki co nikt z moich bliskich znajomych i przyjaciół (około 20-30 osób) nie myśli jeszcze o pierwszym dziecku i pewnie część w ogóle go nie chce. Wszyscy w okolicach 30. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Tak 09.02.10, 18:50 Bardzo wielu panów koło 30-tki i starszych dzieci nie chce. Nie przeszkadza im to opowiadać kobietom z którymi żyją/mieszkają a nawet żenią się, że mają zamiar mieć dzieci w bliżej nieokreślonej przyszłości. Szczerze mówiąc to niewielu znam dzieciatych i żonatych facetów z wielkomiejskich wykształconych klimatów, którzy dzieci chcieli. Kilku owszem a reszta - jeśli nie mówili brutalnie NIE i nie używali gumek - została postawiona przed faktem dokonanym. Do jakości ich ojcostwa planowanie vel fakt dokonany ma się nijak. Zero korelacji. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 17:29 > W Polsce, jak jestes kobietą, zawsze masz w plecy. A misie, cóż, zawsze będą delikatne. Bo sa pod opieką Wyrozumiałych Pań. I to jest, Led, ta słynna "solidarność jajników" Odpowiedz Link Zgłoś
bri Do autorki wątku 08.02.10, 17:11 Pamiętam, że jakiś czas temu założyłaś wątek, w którym planowałaś jak tu syna zabezpieczyć przed podstępnymi zdzirami, które mogą chcieć z nim sobie zrobić dziecko za młodu. Jak to się ma do Twoich poglądów wyrażanych w tym wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
epistilbit Re: Do autorki wątku 08.02.10, 20:02 Nie widzisz? Jest różnica pomiędzy wrobieniem w dziecko nastolatka, a silnym pragnieniem dziecka przez kobietę w małżeństwie wieloletnim, zwłaszcza, gdy z roku na rok się ja zwodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Do autorki wątku 09.02.10, 09:04 Jakaś różnica na pewno jest, ale moim zdaniem w żadnym wypadku wrobienie kogoś w dziecko nie jest usprawiedliwione. Nastolatki też miewają silne pragnienie dziecka, bywa że też miewają partnerów od kilku lat. Skoro to takie wyraźne rozróżnienie to może sprecyzujcie jaki wiek i jaki staż małżeński upoważnia do wrobienia kogoś w dziecko. Co jeśli mężczyzna sypia z kobietą od kilku lat, ale nie zdecydował się nawet na małżeństwo? Wtedy też nie ma przeszkód, żeby go wrobić? Ile lat trzeba z nim sypiać, żebyście uznały to za uprawnione? Odpowiedz Link Zgłoś
s.lonko Re: Do autorki wątku 09.02.10, 10:51 > Nastolatki też > miewają silne pragnienie dziecka, bywa że też miewają partnerów od > kilku lat. Albo 18latek zwiąże się z trzydziestoparolatką - a taka ponoć nie powinna tracić czasu. Też bywa, nie tylko w filmach. > Skoro to takie wyraźne rozróżnienie to może sprecyzujcie > jaki wiek i jaki staż małżeński upoważnia do wrobienia kogoś w > dziecko. Oraz kto o tym decyduje - mama (emama) faceta? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: nijak 09.02.10, 18:52 Nijak. Mam wiele perspektyw z których oglądam życiowe sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: nijak 09.02.10, 19:49 Z tego co piszesz, wynika raczej, że wszystkie życiowe sytuacje postrzegasz z jednej perspektywy - perspektywy własnego widzimisię. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: nijak 09.02.10, 20:11 Oczywiście + na skutek spadku/wzrostu poziomu różnych hormonów. Pogoda też ma znaczenie. I częstotliwość dłuższych rozmów z siostrą singielką. Czy to takie zdumiewające, że interesuje mnie przede wszystkim dobro moje i mojego cennego DNA (w postaci dzieciątka i wizji planowanego)? Odpowiedz Link Zgłoś
teqilaa Re: Jacy oni delikatni 08.02.10, 17:21 Chyba nie byłabym w stanie wrobic faceta w dziecko, nawet najgorszego k.sa! a gdyby zwodzil w sprawie dziecka chyba bym sie rozstała, dla mnei w związku priorytetem sa dzieci, rodzina. Bardziej nieszczesliwa byłabym z powodu braku dzieci niz z rozstania z takim piotrusiem panem. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 22:52 po mojemu to jest tak: jesesmy zwierzaki, tak? Zwierzaki sie rozmnazaja tak? Jestesmy tez ludzmi, a ludzie sa wygodni. I jak poznaja smak luksusu bez dziecka to wcale nie tak latwo rozumowo sie zdecydowac na dziecko. Ale jednak jestemy tez zwierzakami a zwierzaki itd. I norma (statystyczna a nie moralna mile panie) jest taka ze ludzie w zeiazku potrafia to sobie wypracowac. Albo maja od razu i nie mysla ze moglo byc inaczej albo nie maja od razu ale w ktoryms momencie ktores jednak zalapuje melodie. Tak sie jakos uklada ze zwykle kobiecie zaczyna tykac a pozniej dzwonic. I z calej masy bezdzietnych par w zasadzie mam jedna taka ze obstawiam ze dzieci miec nie beda, ale przyznam ze wszystkich pieniedzy na to nie postawie Reszta albo juz ma, albo deklaruje w polslowkach ze mysli pozytywnie. Faceci moga miec do konca wiec yc moze im nie dzwoni, nie wiem. To po mojemu jesli ktos nie jest w statystycznej normie- to ON powinien inicjowac rozmowe na tematy potomstwa. Nie strona do urzygu statystyczna powinna zakladac ze oto byc moze jej sie trafil osobnik niestatystyczny lecz ow osobnik powinien zalozyc ze partnera ma normalnego, statystycznie rzecz jasna zeli ze ow partner dzieci miec pragnie juz/ zapragnie w stosownym czasie. No czy zle kombinuje? Przyznam ze gdy rozpoczelam rozmowy z przyszlym mezem o dzieciach- a rozpoczelam je jakos tak na trzeciej randce to nie gadalam z nim CZY i tylko ILE. I jesli bylabym kobieta po 30 wiazaca sie z nowym facetem, bezdzietna to w sumie tez nie przychodzi mi do glowy "on dzieci miec nie chce". No wiem, ubolewam, ninowoczesna jestem do granic ale jesli moj mily nie poruszy te,atu- bede swiecie przekonana ze biorac sobie babe po 30 zaklada ze posiada ona budzik w macicy i bedzie chciala miec dziecko. Co innego 35 latka po 5 porodach )))) Tak samo jak zakladam ze mezczyzna wiezacy sie z kobieta po 40 na dzieci nie liczy rzecz jasna Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 23:42 > Tak samo jak zakladam ze mezczyzna wiezacy sie z kobieta po 40 na > dzieci nie liczy rzecz jasna Ja też tak zakładam, ale dla pewności zaczekam do menopauzy Ile razy rozważałam perspektywę wejścia w nowy związek, przerażała mnie lekko myśl, że facet będzie chciał ze mnie wycisnąć przynajmniej jeszcze jedno, "swoje" dziecko. Z tego wniosek, że zdeklarowani bezdzietni powinni się wiązać z kobietami, które mają odchowane dzieci z wcześniejszych związków Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Jacy oni delikatni 09.02.10, 23:46 zeby mogli se potwierdzic ze faktycznie dzieci miec nie chcieli Odpowiedz Link Zgłoś