Dodaj do ulubionych

Mózg mi się zlasował

13.02.10, 20:41
Zaszłam w ciążę w momencie jak się przeprowadziłam (tak, bardzo
dziwne że kobieta w dzisiejszych czasach przeprowadza się na
bezrobocie bo idzie do chopa mieszkać). Dzięki ciąży o pracy mogłam
zapomnieć... Urodziłam małą... pół roku świata poza nią nie
widziałam więc nawet o pracy nie myślałam a potem dostałam doła że
ledwo byłam w stanie małą nakarmić.

A teraz czuje że całą moją edukację jednym szybkim ruchem wrzuciłam
do kosza... Mąż czasem przynosi zadania jakie robiliśmy na
studiach... staram się je robić ale mam problemy z obsługą exela a
nawet kalkulatora.

Siedze i ryczę.
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: Mózg mi się zlasował 13.02.10, 21:11

      Biedne to Twoje dziecko... jest odpowiedzialne nawet na zlasowanie
      Ci mózgu..kolejny kamyczek do koszyka?winkp
      • red-truskawa Re: Mózg mi się zlasował 13.02.10, 21:23
        Eeee tam, nic Ci się nie "zlasowało" ale "przestawiło" na inne zadania, a wiadomosci nie potrzebne zostały zepchnięte w kat, ale "dane sa do odzyskania", wystarczy kilka dni. Tez myslałam ze mam tabula rasa jak weszłam któregos dnia do pracy i zapytano mnie o cos, co robiłam kazdego dnia od ponad 10 lat- a tu pusto...Ale musiałam pójsc do jednego przypadku i nagle o dziwo- wszystko wróciło, cala wiedza zdobywana i ugruntowywana przez tyle lat. Bedzie dobrze, dokopiesz sie ponownie do ukrytych wiadomosci smile
      • atowlasnieja Re: Mózg mi się zlasował 13.02.10, 23:24
        do jej koszyczka? raczej nie.

        To po prostu kolejny dowód na to że poległam. Są kobiety które
        nadają się na matki. Widzę to. Widać po nich że to dla nich ważne.
        Części kobiet jest z tym do twarzy, przy dzieciach wyglądają
        kwitnąco. Pamiętam to jeszcze z zerówki: część matek przychodziła
        zmęczona ale jak zjawiały się dzieci po prostu promieniały... a
        niektóre matki zawsze miały usta zasznurowane, w prostą kreskę.
        Mogły ubrać się kolorowo a wyglądały szaro, bezbarwnie. Odlepiały
        się od ściany, bez słowa ubierały dzieci, które też nagle zapominały
        języka w gębie.
    • miska_malcova Re: Mózg mi się zlasował 13.02.10, 21:19
      atowlasnieja napisała:

      Mąż czasem przynosi zadania jakie robiliśmy na
      > studiach... staram się je robić ale mam problemy z obsługą exela a
      > nawet kalkulatora.

      faktycznie ci sie zlasował...
    • karro80 Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 01:19
      Bez jaj -ja tam miałam w ciąży i po ciąży -a z dobry rok nawet.
      W ciąży mąz grał ze mną w scrable, żeby troszke mi móżdżek
      popracował, bo było strasznie, jakby mie ktoś tylko skrawek móżgu
      zostawił.

      Rozćwicz zwoje - jakieś szachy, gry logiczne na początek lub
      skrabelki, popytaj lekarza o jakieś witaminy -mi w ogólnym
      wyczerpaniu pomagały witaminy dla rekowalescentów - w mordę nie
      pamiętam nazywink-na s chyba w zielono-żótym opakowaniu-są musyjące i
      do łykania...brałam po ciąży i po pisaniu i obronie pracy -wtedy też
      mnie jakoś tak wypaliło od środka.
    • thana203 Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 12:13
      Mózg się nie zlasował, tylko zwyczajnie zajął się innymi rzeczami. Też miałam
      wrażenie, że zgłupiałam, dopóki nie dotarło do mnie, jak wiele się w tym czasie
      nauczyłam, a były to rzeczy o których wcześniej nie miałam bladego pojęcia - o
      pielęgnacji niemowlęcia, o rozwoju dziecka, o moim własnym dziecku, że już o
      trenowaniu rozmaitych rozwiązań logistycznych nie wspomnę. I to wszystko w
      stanie permanentnego zmęczenia, jak to przy małym dziecku. Z nieustanną
      koniecznością pamiętania o dziecku i uważania na nie. Myślisz, że mózg przy tym
      wszystkim nie pracuje? Jest obciążony jak cholera, tylko społeczeństwo uważa tę
      wiedzę za gorszą - tu i tylko tu pies pogrzebany.
      Żadnej wiedzy nie straciłaś bezpowrotnie. Po odświeżeniu wszystko wróci, mało
      tego: przekonasz się, że pracujesz lepiej i w sposób bardziej zorganizowany, niż
      wcześniej. U mnie zdolności organizacyjne i zdolności przewidywania, które mi
      się przydają w pracy, rozwinęły się właśnie przy dziecku...
    • elza78 Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 12:19
      tez zglupialam z synem siedzac rok w domu po roku powrot na przerwane studia byl
      szokiem z ktorego jednaks ie szybko otrzasnelam, nastepna ciaza i opieka nad
      dzieckiem juz nie byla przeszkoda w studiowaniu, mozna wrocic jesli chcesz dasz
      rade, ja wiem po sobie ze sa jednostki ktorym nei wystarcza sama milosc do
      dziecka i matkowanie i przeraza je wizja bezuzytecznego siedzenia w domu i
      warzenia pozywnych posilkow dla calej rodziny. uszy do gory szybko nadrobisz ale
      zadnej taryfy ulgowej wink
      • atowlasnieja Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 12:37
        mój mózg nie pracuje nad opieką tylko nad tym jak by się tu urwać i
        jednocześnie (mimo wszystko) zrobić to tak by mała przeżyła
        • elza78 Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 12:56
          da sie to pogodzic wink
    • ihanelma Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 12:52
      Wydaje mi się, że na siłę szukasz uzasadnienia tezy że się nie
      nadajesz na matkę swojego dziecka.

      Napisze brutalnie - no to pewnie i tak jest. Tylko co w związku z
      Tym? Dziecko masz i nic tego nie zmieni, chyba, że chcesz się zrzec
      nad nim opieki i zostawić z nim męża. Wcale to nie jest taka
      niespotykana opcja.

      Jeśli nie planujesz takiego obrotu sprawy, przestań łaskawie jęczeć
      i zastanawiać się co mianowicie straciłaś, tylko co zamierzasz
      zrobić z resztą swojego życia, jak się rozwinąć i jak w to
      wkomponować rodzinę i jeszcze do tego spróbować czerpać z tego
      radość, a nie zabijać wszystkicj własnie kwaśną miną i jęczeniem na
      zawołanie. Może i nie jest to łatwe, ale single i bezdzietni też
      mają swoje zmartwienia i trudne momenty. Ma je każdy człowiek.
      Musisz ogarnąć swoje "tu i teraz" i zacząć normalnie żyć, a nie
      zastanawiać się do czego się nie nadajesz.

      Bo jak się nie nadajesz, to się spakuj, zostaw męża z dzieckiem i
      jedź szukać szczęścia do Brazylii - będzie wam wszystkim lepiej, a
      na pewno dwóm osobom.
      • layale Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 14:15
        Monika, jesteś mądrą kobitką wiesz?smile

        A co do autorki, to ja się tak tylko zastaniawiam, czytając od
        jakiegoś czasu jej wynurzenia (nie ukrywam, że z obawą o własne
        przyszłe macierzyństwo), co takiego się do cholery stało?! Bo zawsze
        myślałam, że macierzyństwo od początku przysparzało Ci tylko
        cierpień i frustracji, że od początku było źle, a teraz czytam, że
        przez pierwsze 6 miesięcy świata poza córką nie widziałaś?!
        Więc co takiego się stało? Dlaczego to wszystko potem klapło?

        Jeżeli to tylko zmęczenie, frustracja wynikająca z powtarzalności
        pewnych czynności,poczucie utraty własnego <ja>, to ja mam dla
        Ciebie jedną radę - walcz o własną przestrzeń.
        Cokolwiek Twojego, nawet jeżeli nie możesz teraz wrócić do pracy, to
        może studia podyplomowe, kolejny fakultet, cokolwiek, co sprawi, że
        wyrwiesz się z tego kieratu. Naprawdę myślę, że dla was obu lepiej
        będzie, jeżeli nie będziecie ciągle razem. Naprawdę nie musisz być
        pełnoetatową mamą. Walcz o to, aby scedować jak najwięcej opieki nad
        córką na innych.
        Autorko, nie myśl, że masz tu samych wrogów, bo są ludzie którzy Ci
        kibicują i martwią się o Ciebie i dziecko.
        • atowlasnieja Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 17:08
          co się stało że się popsuło?
          Jak mała przeszła z wyłącznie mlecznej diety na coś innego chciałam się z mężem
          gdzieś wyrwać. I dostałam od niego zwięzły komunikat że mi się w du...
          poprzewracało, że jak baba urodziła dziecko to nie ma prawa się wypuścić na
          miasto z własnym facetem, był zbyt "zmęczony" by ze mną iść chociażby do kina a
          z kumplami co kilka dni na piwo chodził... Deklarował miłość wielką do dziecka a
          jak wracała z samotnych wyjść do miasta to byłam pewna, że mała głodna,
          nienapojona i nieprzewinięta.

          Na dodatek zmieniłam wtedy też tabletki hormonalne (jakiś czas potem poskarżyłam
          się ginekologowi na ostrą awersję do dziecka to lekarz kazał mi natychmiast
          odstawić wszelkie hormony)

          wiesz, ja nie planowałam MIEĆ dzieci. Ja planowałam NIE POZOSTAĆ bezdzietna. I
          dlatego nie inwestowałam w porządną antykoncepcję. Bo odłożyłabym macierzyństwo
          na święte nigdy. Kiedy zaszłam to NIE POZWOLIŁAM sobie źle pomyśleć o dziecku.
          Nie cieszyłam się ja ZABRONIŁAM SOBIE się złościć na los za ciążę.
          • ihanelma Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 17:36
            Problemem wydaje mi się chłop, nie dziecko. Masz pretensje tak
            naprawdę do niego plus poczucie niepewności co dalej ze sobą zrobić,
            a przerzucasz całą "winę" na dziecko. Szukasz przyczyny problemów w
            jakichś swoich mankamentach psychicznych, a wydaje mi sie, że nie
            potrafisz nazwać do końca swoich problemów - tych konkretnych, z
            którymi da się coś zrobic "od jutra".
            Rzadko kto jest tak do końca urzeczony macierzyństwem, że od rana do
            nocy pieje z zachwytu. Większość w mniejszym lub większym stopniu
            doświadcza upierdliwości tego stanu. Nie jesteś żadnym wyjątkiem.
            Nie odpowiada ci funkcja żonki przy mężu - nie tylko tobie. Z tego
            się nie trzeba leczyć, tylko spróbować sobie odpowiedzieć na
            pytanie, co chcesz robić i kiedy chcesz zacząć to robić. I jak w to
            włączyć chłopa/wywalić chłopa bo zawadza.
    • liliankaa77 Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 17:23
      Było się sensowniej z chłopem obowiązkami podzielić- tak by żadne nie
      musiało rezygnować z rozwoju zawodowego i kontaktu z dzieckiem. A tak
      masz co chciałaś- wybacz szczerość.
      • marzeka1 Re: Mózg mi się zlasował 14.02.10, 17:46
        Też jak czytam jej wynurzenia, to problemem jest bardziej chłop i tyle,
        ustawiający ją w roli matki-rodzicielki, sam nie bardzo dzieckiem się zajmujący.
        Mi jakoś nic po 2 urodzeniach dzieci się nie zlasowało, dzieci były wspólne i
        opieka nad nimi takaż, do pracy wracałam za każdym razem po macierzyńskim, więc
        nie miałam poczucia, że dziecko oznacza dla mnie koniec świata. Tyle że chyba
        chłopa innego powinna mieć, a tak rośnie nieszczęśliwa, niechciana dziewczynka,
        mąz - bez sensu, nie dziwię się jej wywodom na temat roli matki i dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka