Dodaj do ulubionych

MACIERZYŃSTWO I STUDIA

15.02.04, 00:50
Witam bardzo serdecznie wszystkie @mamy i @tatów.
Po raz pierwszy zaglądam na forum i jestem ciekawa czy podejmując ten sam
temat który już kiedyś był omawiany trafię na nowe studenckie-rodzinki, które
chcą się wymienić doświdczeniami z życia na granicy dwóch światów.
jestem studentką UJ w Krakowie: pedagogiki (idealny wybór w mojej sytuacjismile.
Do końca studiów pozostały mi 3 semestry i jestm szczęsliwą mamą Tomka, który
przybył do nas 3 miesiące temu (13 listopada).
Studiuję dziennie i muszę dojeżdżać (autobusami)na zajęcia prawie 35
kilometrów dzień-w-dzień.
Moja sytuacja "domowa" nie jest ciężka bo moja mama intensywnie pomaga mi w
opiece nad szkrabem. mój problem dotyczy innej sfery
Zauważyłam że niektórzy profesorowie zaczynają karać mnie za to że jestem
szczęśliwą matką. O dziwo prym wiodą tu kobiety (!!!), które np. stwiedzają
że opuszczenie 3 zajęć (kiedy to rodziłam i dochodziłam do siebie po porodzie-
na co mam zwolnienie lekarskie) jest dostatecznym powodem do
dyskwalifikowania mnie w zdobyciu dobrej oceny z zajęć (pomimo mojej
aktywności i skrupulatnego przygotowywania się na pozostałe - co zresztą
robiłam zawsze, bo lubię się uczyć i miałam cały czas stypendium).
Dziwi mnie postawa niektórych członków społeczeństwa względem osób takich jak
ja, które planują najpierw rodzinę, a później karierę.
Udało mi się jednak przeforsować projekt pracy magisterskiej, która bęzie
podejmować temat "studia i macierzyństwo: sytuacja obecna i perspektywy na
przyszłość". Byłabym wdzięczna, gdyby jakieś mamy- studentki odezwały się i
podzieliły ze mną swimi doświadczeniami.
no i jeszcze możecie zobaczyć naszą rodzinkę na naszej stronie
www.tuptusie.republika.pl - a jak macie ochotę to napiszcie na Gadu-
gadu:4782626 smile
asia - mama tomka
Obserwuj wątek
    • kajami1 Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 15.02.04, 14:07
      Witam serdecznie.
      Ja wprawdzie jestem już prawie po studiach (obrona w czerwcu)ale wielkie
      doświadczenia (mój Michał ma 21 miesięcy). Co do wykładowców zapomniałaś dodać,
      że im więcej te kobiety mają dzieci tym są wredniejsze.
      Studiuję na AM w Bydgoszczy. Misia urodziłam 15 maja2002 ale na zwolnieniu
      byłam od marca. Semestr zaliczyłam tylko dzięki pomocy dwójki ludzkich
      asystentów (panienki i mężczyzny, którego żona została mamą w trakcie studiów).
      Pozdrawiam i życzę spokoju.
      Kasia mama Misia. gg 3359324
      • kramla Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 15.02.04, 14:50
        A ja gratuluję odważnego tematu magisterki.Tak nie wiele osób ma do
        zaproponowania jakikolwiek swój temat, a Ty proszę mądrze, prorodzinnie i (w
        Twojej sytuacji) prowokacyjnie.Jak mi się coś takiego podoba!Z osobistych
        doświadczeń na interesujący Cię temat nie mam zbyt wiele do powiedzenia, bo
        pierwsze dziecko urodziłam już po studiach, ale życzę Ci powodzenia nie tylko
        na studiach.Pisząc swoją pracę nie zapomnij o maluchu! smile
        • kaligardi1 Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 16.02.04, 00:03
          Czesc,
          A ja mam mile doswiadczenia.Gdy urodzil sie Max bylam na 3 roku biologii,2
          medycyny i 3 polonistyki.Mialam tez powazny wypadek samochodowy( z operacja w 6
          miesiacu co zreszta spowodowało urodzenie wczesniejsze malca i to w Stanach
          gdzie maz zabral mnie na rekonwalescencje...).
          Akurat stało sie to miesiac przed zakonczeniem semestru.Nie mialam problemow z
          zaliczeniem mimo opuszczenia wiekszej ilosci niz 2-3 cwiczen.Raz tylko babeczka
          obnizyla mi ocene z 5 na 4,5 z powodu nie zaliczenia 4 cwiczen(trzeba bylo
          skladac raporty z kazdej sekcji i tego sie przyczepila).Na medycynie straciłam
          semestr bo tego nadrobic nie bedac na cwiczeniach nie dalo sie.Na polonistyce i
          biologii nie stracilam nic mimo ze wrocilam na zajecia po 3 miesiacech.
          Teraz gdy musze cos zalatwic na Uczelni zabieram Maxa ze soba i nie spotkalam
          sie z wrogoscia.Mamy jednego Profesora od gadow i plazów którego Max uwielbia(
          z wzajemnoscia).Ma on w swoim pokoju mnostwo gatunkow ktore po kolei wyciaga i
          pokazuje Maxowi a on zasmiewa sie dotykajac je.Jak spotkam go przypadkiem na
          korytarzu caly czas dopytuje sie kiedy przyjde do niego z Maxem.
          Raz mialam tez egzamin z genetyki na ktory nie bardzo sie przygotowalam i
          dostalam 4.Na drugi dzien spotkalam Pani profesor gdy akurat zalatwialam cos w
          dziekanacie z Maxem i oczywiscie uslyszalam: nie podejrzewalam Pani o takie
          duze dziecko(mial cale 10 miesiecy...) gdybym wiedziala to tak bym Pani nie
          meczyla...
          Ostatnio zaliczalam cwiczenia razem z Maxem.Tzn on siedzial na kolanach mojej
          prowadzacej i sobie z nia gadal a ona mimo chodem zadawal mi jakies
          pytania.Mysle ze nie wiele mnie sluchala.
          Generalnie mysle ze wazne jest podejscie.Ja z Maxem chodze prawie wszedzie
          (oczywiscie nie na cwiczenia czy wyklady) ale np.gdy mam sie umowic na
          egzamin,albo gdy mi ktos proponuje ze moge przyjsc z maluchem na zaliczenie
          ustne jak nie mam go z kim zostawic albo jak ide do dziekana.
          Max jest bardzo zywym i pogodnym dzieckiem ktorego nie trzeba do niczego
          zachecac.Jest strasznie towarzyski i to ludzi ujmuje.
          Oczywiscie gdy byl niemowlakiem to spotykalam sie tez z obojetnoscia gdy
          przychodzilam z malym po wpis ale trudno od 65 letniego profesora immunologii
          wymagac zachwycania sie nad dzieckiem...
          Acha i jeszcze jedno.Ja mam strasznie smieszna sytuacje gdyz slub wbrew
          stereotypom inteligentnych wyksztalconych kobiet wzielam tuz po maturze.Z mezem
          jestesmy w 100% samodzielni od dnia slubu a maluch urodzil sie 3 lata po slubie.
          Od samego poczatku studiow mam podwojne nazwisko.I juz wtedy bylam dziwnym
          zjawiskiem.Nie musze dodawac ze jestem jedyna mama na moich rocznikach...
          Mysle ze znaczenie ma tez to ze zawsze mam/mialam wysoka srednia i mam
          buntowniczy charakter.
          Potrafie wejsc np poza godzinamy pracy dziekanatu (co jest wielkim
          wykroczeniem...) ze slowami - przepraszam ja z dzieckiem i jeszcze nigdy nikt
          mi nic nie odmowil.
          Raz zalatwilam sobie tez zaliczenie cwiczen przez przyjscie na 2 kolokwia bo
          prowadzila je mloda doktorantka ktora miala 5 latnia coreczke.
          Naprawde wszystko mozna wywalczyc tylko troche tupetu i pogody ducha.
          Pozdrawiam mamy studentki, Ola




    • omn3 Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 16.02.04, 19:26
      Ja mam tez mile doswiadczenia.Zaszlam w ciaze na 3 roku(WSB-Nowy Sącz) i bardzo
      mi profesorowie pomogli.Teraz wracam na studia(marzec)(obecnie przebywam na
      urlopie dziekanskim)i mam 600 km do przejechania(razem z synkiem).To bedzie
      hard core.Teraz mam do napisania prace i tez promotor jest wyrozumiala.Oby tak
      bylo dalej.
    • kasiaj51 Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 16.02.04, 20:16
      Cześć! Skoro jesteście w tym temacie, to może mogłybyście mi powiedzieć, czy
      znacie dziewczyny, które rozpoczynały studia w wieku 30 lat. Mam takie ciche
      marzenie. Kierunek który mam ukończony, nie satysfakcjonuje mnie.
      Kaśka
      • kajami1 Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 16.02.04, 21:31
        Moja mama zaczęła mając 31 lat i dwójkę dzieci.Wychowywała nas sama.
        Skończyła z wyróżnieniem!!!
        Na co czekasz?

        Powodzenia.
        Też Kaśka.
      • omn3 Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 17.02.04, 08:11
        czesc.Moja mama(54 lata)studiuje we Wrocławiu(Administracje)zaocznie.Kolezanki
        ma mlodsze ode mnnie.Jest strasznie zadowolona.Mowi ze to super decyzja bo juz
        miala dosyc siedzenia w weekendy w domu i nie ma nic lepszego jak cwiczyc
        pamiec w jej wieku.Zdaje egazminy i jest poprostu niesamowita.
      • monikam72 Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 17.02.04, 11:14
        witaj Kasiu,
        JA rowniez zastanawiam się nad rozpoczęciem nowej nauki ,skończyłam już studia
        ale kierunek niestety w Polsce jest na wymarciu choć b.interesujący-Turystyka.
        Dojrzewam do nowej decyzji ,mam trochę czasu do września.A mam 32 lata.Ale
        ostatnio się pocieszyłam czytając posty mam ze świata -za granicą całe życie
        można się rozwijać i szkolić oraz kilka razy zmieniać zawód.Więc do przodu!!!
        monika
        kasiaj51 napisała:

        > Cześć! Skoro jesteście w tym temacie, to może mogłybyście mi powiedzieć, czy
        > znacie dziewczyny, które rozpoczynały studia w wieku 30 lat. Mam takie ciche
        > marzenie. Kierunek który mam ukończony, nie satysfakcjonuje mnie.
        > Kaśka
    • domali Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 17.02.04, 10:25
      Ja urodziłam Wiktorka na początku drugiego roku. Byłam na dziekance, ale
      realizowałam kilka przedmiotów, min angielski, bo zależało mi na nieprzerywaniu
      nauki. I lektorka, której tłumaczyłam się z nieobecności na teście (bo Wiktor
      miał akurat apogeum kolek), powiedziała, że ludzie z tak błahych powodów
      opuszczają zajęcia, że nie muszę się tłumaczyć.
      Nigdy nie spotkałam się z jakąś negatywną reakcją na dziecko, ale prawdą jest
      też, że nie wykorzystywałam tego faktu dla ułatwień. Jak mały był chory,
      najzwyczajniej przynosiłam zwolnienie od lekarza. Jedyna reakcja jakiej
      doświadczyłam, to zaskoczenie, że jestem na tej uczelni (bo tutaj dziecko jest
      ogromną rzadkością) i mam dziecko i studiuję dziennie.
    • kaligardi1 Re: MACIERZYŃSTWO I STUDIA 17.02.04, 13:27
      No to ja jeszcze raz sie wtrace...
      Jasne ze mozna zaczac studia majac 30 lat.Raz stojac przy gablotce spotkalam
      bardzo mila dziewczyne bedaca na 1 roku ktora ma 6 letnie dziecko i 29 lat.I
      zaczyna normalne studia dzienne.Swietna, pogodna dziewczyna.
      I jeszcze jedno.Zycie mamy nie jest sielanka, zwlaszcza z tak zywym dzieckie
      jak moje.Z natury jestem samodzielna i nie widze powodu aby podrzucac malucha
      Babciom,Dziadkom( ktorzy maja swoje zycie i zawodowe i prywatne) a jestem
      przeciwniczka Nianiek wiec zabieram malucha wszedzie ze soba. Czy to jest
      wykorzystywanie pozycji dziecka???
      No coz,mozna i tak myslec.
      A ja uwazam ze dzieki temu mam dziecko otwarte na swiat i niezwykle smiale ,
      ktore mimo swoich 2 lat widzialo nie maly kawalek swiata.
      A ja nie zastanawiam sie nad tym jak to bardzo dziecko zmienilo moje zycie i
      mnie ogranicza.To totalna bzdura. Ale to juz zupelnie inna historia.
      Pozdrawiam wszystkie maluchy mam studentek, Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka