Witam bardzo serdecznie wszystkie @mamy i @tatów.
Po raz pierwszy zaglądam na forum i jestem ciekawa czy podejmując ten sam
temat który już kiedyś był omawiany trafię na nowe studenckie-rodzinki, które
chcą się wymienić doświdczeniami z życia na granicy dwóch światów.
jestem studentką UJ w Krakowie: pedagogiki (idealny wybór w mojej sytuacji

.
Do końca studiów pozostały mi 3 semestry i jestm szczęsliwą mamą Tomka, który
przybył do nas 3 miesiące temu (13 listopada).
Studiuję dziennie i muszę dojeżdżać (autobusami)na zajęcia prawie 35
kilometrów dzień-w-dzień.
Moja sytuacja "domowa" nie jest ciężka bo moja mama intensywnie pomaga mi w
opiece nad szkrabem. mój problem dotyczy innej sfery
Zauważyłam że niektórzy profesorowie zaczynają karać mnie za to że jestem
szczęśliwą matką. O dziwo prym wiodą tu kobiety (!!!), które np. stwiedzają
że opuszczenie 3 zajęć (kiedy to rodziłam i dochodziłam do siebie po porodzie-
na co mam zwolnienie lekarskie) jest dostatecznym powodem do
dyskwalifikowania mnie w zdobyciu dobrej oceny z zajęć (pomimo mojej
aktywności i skrupulatnego przygotowywania się na pozostałe - co zresztą
robiłam zawsze, bo lubię się uczyć i miałam cały czas stypendium).
Dziwi mnie postawa niektórych członków społeczeństwa względem osób takich jak
ja, które planują najpierw rodzinę, a później karierę.
Udało mi się jednak przeforsować projekt pracy magisterskiej, która bęzie
podejmować temat "studia i macierzyństwo: sytuacja obecna i perspektywy na
przyszłość". Byłabym wdzięczna, gdyby jakieś mamy- studentki odezwały się i
podzieliły ze mną swimi doświadczeniami.
no i jeszcze możecie zobaczyć naszą rodzinkę na naszej stronie
www.tuptusie.republika.pl - a jak macie ochotę to napiszcie na Gadu-
gadu:4782626

asia - mama tomka