elzazbuszu
24.02.10, 19:22
Życie czasem zmusza nas abyśmy byli nieuczciwi. W styczniu
straciłam pracę (likwidacja firmy) i jeszcze nie znalazłam innej. W
marcu składam wniosek do przedszkola, ale warunkiem koniecznym jest
praca obojga rodziców. Rozmawiałam wczoraj z p. dyrektor i
tłumaczyłam, że cały czas szukam, ale procesy rekrutacyjne trwają i
może zaistnieć sytuacja, że w marcu nie będę miała jeszcze umowy o
pracę. Pani dyrektor powiedziała, że w takim razie nie mam żadnych
szans, aby dziecko zostało przyjęte, chyba żebym była samotną
matką . W związku z tym mając w perspektywie, że moje dziecko wcale
nie pójdzie do przedszkola przez okres 3 lat (nie ma szans, aby
poszło jako 4 latek-brak miejsc) zmuszona jestem zatrudnić się u
kogoś „tymczasowo”, aby dostać pieczątkę, a potem się zwolnić. Tak
więc mając wieloletnie doświadczenie, studia MBA i biegłą znajomość
3 języków, będę pracować jako ekspedientka w supermarkecie, tylko po
to, aby moje dziecko dostało się do przedszkola (w markecie
powiedziałam, że mam średnie, gdyby wiedzieli prawdę, tej pracy bym
nie dostała).
Najbardziej wkurzające jest to, że dzieci pseudosamotnych matek
przyjmowane są bez problemu, a człowiek uczciwy zawsze ma pod górkę.
Ich nikt nie sprawdza, większość żyje na kocią łapę, ale oficjalnie
są samotnymi matkami.
Ciekawa jestem, czy u was też są takie cyrki z
tymi „pseudosamotnymi” matkami. Co innego prawdziwe samotne matki
(wdowy, po rozwodzie), ale u mnie większość to właśnie panienki z
dziećmi, które wybrały ten sposób na życie.
Osobiście mam moralnego kaca, że muszę w ten sposób oszukiwać,
ale ...wątpię, czy któraś pseudosamotna matka ma jakieś opory
moralne. Tak więc łamię własne zasady, dla wyższego dobra jakim jest
dla mnie edukacja mojego dziecka w grupie przedszkolnej (z nianią
jest fajnie, ale dziecko musi rozwijać się wśród rówieśników).