Dodaj do ulubionych

nigdy w zyciu!

17.02.04, 08:01
Poszlam na ten film i jestem zachwycona. Mimo, iz ksiazka jest duzo lepsza. W
kinie bylo fajnie, ale potem duzo gorzej...Mowilam wczesniej swojemu mezowi,
ze chce na to isc, ale on ma teraz na druga zmiane, a u nas graja ten film
tylko przez ten tydzien. On tez chcial zobaczyc ten film, ale przez ta druga
zmiane jest to niemozliwe. Powiedzialam mu, ze ide z mama. Nie byl
zachwycony. Jak wrocil wczoraj do domu, powiedzialam mu, ze bylam w kinie. Na
co on "no to koniec rozmowy". Zatkalo mnie. Zapytalam dlaczego, przeciez
chcialam z nim porozmawiac, opowiedziec o filmie i swoich wrazeniach. On na
to, ze jego tam nie bylo, a chcial byc, wiec nie chce sluchac. Dostalam
szalu. Zrobilam mu awanture, ale i tak nic do niego nie dotarlo. Suchajcie,
on mial pretensje o to, ze ja poszlam bez niego do kina, chociaz pojscie z
nim bylo niemozliwe?!?!? Oczywiscie wytknelam mu, ze jak chodzi grac w kosza
z chlopakami, to ja zostaje z dzieckiem w domu i nie mam do niego pretensji.
A on sie obraza o kino. Rece mi opadly. Nie wiem, co mam robic. Na razie
nieodzywamy sie do siebie (niestety w awanturze nazwalam go chamem, egoista
itp). Co ja mam teraz robic? Nie pozwole sobie wejsc na glowe. Nie bedzie
kierowal mna i rzadzil moim wolnym czasem. Chcialabym, zeby zrozumial, ze ja
mam prawo do robienia tego, na co mam ochote, jesli to nie jest nic zlego.
Jak go przekonac? Nie pozwole, by takie jego zachowanie sie powtorzylo, nigdy
w zyciu!
Obserwuj wątek
    • skay5 Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 08:08
      Tak trzymaj!

      Choć w zyciu jest inaczej niż w filmie (sama na nim byłam-rewelacja!) nie mozna
      dać wejść sobie na głowę! Wydaje mi się,że Ty go już męzowi na to trochę
      pozwoliłaś! Skoro on na kosza może iść- nie ma problema- a Twoja wolność?
      Przeciez małżeństwo to nie więźenie...tylko wzajemne zaufanie! Wniosek jest z
      tego jedny muszisz i Ty zacząć udzielać się towarzysko-ale nie po to żeby
      zrobić mu na złość- tylko po to żeby mieć swoję życie- a nie tyl;ko ciepłe
      kapcie i "niezasłona zupka" pozdrawiam Cie serdecznie. Tak trzymaj i nie
      poddawaj się -nigdy w zyciu!!!!!
      skay
      • mruwa9 Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 08:42
        Jeśli Twój mąż usłyszał od Ciebie, że jest chamem i egoistą, to nie dziwię się,
        żew nie chce z Tobą rozmawiać. A to, że nie chce rozmawiać na temat filmu -
        jestem w stanie zrozumieć: w końcu mało którego chłopa interesuje takie babskie
        romansidło. Powiedziałaś, że chcesz iść do kina na ten film, nawet jeśli
        pójdziesz sama lub z mamą - ok. Nie musisz ciągać męża do kina na filmy, które
        go nie interesują. Ale za awanturę i inwektywy to Ty powinnaś przeprosić swoją
        drugą połowę.
        • mamamarka Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 10:17
          mruwo nie doczytalas posta kochamcie... albo masz problemy z rozumieniem tekstu
        • kochamcie Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 12:00
          On chcial pojsc na ten film! Dlatego sie obrazil. Ja go nigdzie nie ciagnelam.
          A nie chcial rozmawiac na temat filmu bo sie obrazil, ze poszlam bez niego.
          Jesli mialabym pojsc z nim, to bym w ogole nie zobaczyla tego filmu, bo on
          pracuje wieczorami. Ale wolalby, zebym w takim razie w ogole nie szla. I nie
          jest egoista?
          • wieczna-gosia Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 12:08
            Kochamcie ale ty jestes egoistka w tym samym stopniu dokladnie bo jednak
            poszlas chociaz on nie chcial wink))
            Wiec pozwol mu pobyc egoista i sie troche podasac, od dasania jeszcze nikt nie
            umarl wink)
            Wrecz przeciwnie zdrowy egoizm jeszcze nikomu nie zaszkodzil wink)
          • aari Re: nigdy w zyciu! 18.02.04, 02:08
            kochamcie .... wiesz co . Ja bym nie poszła.
            Dziewczyny pisały, że masz prawo gdzieś wyjść itd. ok. zgadzam się ... ale On
            chciał iść z Tobą!!! Ja bym nie poszła bez mojego Tomka ( w takiej sytuacji ).
            Gdyby chodziło o film na który On nie chciałby iść to pewnie, nie ma co się
            zastanawiać. Ale tak nie było.

            Dzeiwczyny pisały, ze może sobie obejżeć na DVD ... a jasne ...ale moglibyście
            go obejżeć razem na DVD smile

            Pomyśl sobie teraz tak. Grają film, Ty nie możesz iść bo cośtam a twój mąż
            oświadcza radośnie,ze idzie na ten film z tatusiem? I co? Fajnie by Ci było?
            Pamiętaj, że bardzo chcesz też iść ... no ale sytuacja ... nie możesz sad
            Smutno by Ci było co?
            Ja bym się obraziła na mojego. Ale On by mi tak nie zrobił i ja jemu też.
            Ja bym zaczekała aż film wyjdzie na DVD czy VHS i obejżelibyśmy razem.

            Oczywiście nie oceniam, piszę sobie tylko co o tym wszystkim myślę no i
            oczywiście pod swoim kątem.
    • mamamarka Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 10:15
      Szkoda, że nie powiedziałaś mu że idziesz z mamą a tylko powiadomiłaś że już
      byłaś. Rozumiem że mogło mu być przykro. Ale z drugiej strony to nie jest tak
      że tylko on sobie może na kosza chodzić a Ty nigdzie... Echhh ci faceci... a
      cham i egoista to nie takie straszne przezwiska smile Czasem my kobity musimy
      sobie pokrzyczeć nie???? smile
      Pozdrawiam
      Agnieszka
      • kochamcie Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 12:01
        powiedzialam mu dzien wczesniej, ze ide z mama
    • wieczna-gosia Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 10:28
      Wiesz co kochamcie?
      Takie klotnie sa najgorsze. O totalne pierdoly. Bo w takich klotniach wlasnie
      najlatwiej sie zaperzyc, dorobic sobie ideologie o wchodzeniu na glowe i
      szacunku wzajemnym i sie nie odzywac.

      No nie mial facet ochoty sluchac o filmie. No mial zal ze poszlas. To po co
      dostalas szalu? No glupio sie doczepil, fakt wink) To trzeba bylo reka machnac i
      isc do kolezanki zadzwonic i sie wygadac na temat filmu. A nie kosze wypominac.
      Przeciez cie w domu nie zamknal, poszlas do tego kina. Moze jeszcze
      nieprzywykly ze wychodzisz sama? przy 10 razie bedzie normalnie a za 15 sam cie
      wypchnie zeby miec wolna chate i troche spokoju w domu wink) Facet nie moze miec
      humorow bo PMSa nie przechodzi czy jak? Tylko my mamy prawo absurdalnie sie
      obrazac o glupoty?

      Wez kochamcie daj mu dzisiaj calusa, przepros nawet jak nie ma za co usmiechnij
      sie szeroko i obiecajcie sobie ze nastepnym razem o podobna pierdole sie nie
      poklocicie wink)
      • arcio7 Re: nigdy w zyciu! 18.02.04, 11:30
        ...no Ty złota Kobieta jesteśsmile))))) ach gdyby tak większość. Kiedyś poznałem
        kobietę , która myślała jak Ty, mmmmmmm.......

        Myślę, że powinnaś ruszyć między ludzi i szerzyć takie nastawienie do świata :-
        )))))))))(nie tylko wśród kobiet, oczywiście)
        Tak 3maj
        pzdr
        a
      • arcio7 Re: nigdy w zyciu! 18.02.04, 11:30
        ...no Ty złota Kobieta jesteśsmile))))) ach gdyby tak większość. Kiedyś poznałem
        kobietę , która myślała jak Ty, mmmmmmm.......

        Myślę, że powinnaś ruszyć między ludzi i szerzyć takie nastawienie do świata :-
        )))))))))(nie tylko wśród kobiet, oczywiście)
        Tak 3maj
        pzdr
        a
    • ekachna Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 10:39
      A ja chyba poczułabym się urażona tak jak Twój mąż. On też chciał iść na ten
      film, wyraził swoje niezadowolenie, że chcesz iść sama. Po co więc robiłaś mu
      na złość? Bo tak to można odczytać. Bardzo nie lubię jeśli mąż robi coś wbrew
      mojej woli więc sama też staram się tego nie robić. I bardzo rzadko dochodzi do
      spięć na tym punkcie. Przecież można było znaleźć inne rozwiązanie. Jeśli
      chciał obejrzeć koniecznie ten film z Tobą to może poczekalibyscie do wydania
      wideo lub dvd? Tak chyba też można prawda? A już na pewno, z tego co piszesz,
      nie zachował się jak cham czy egoista. Ja również nie chciałabym słuchać
      rozentuzjazmowanego paplania o filmie, który chciałam zobaczyć a nie mogłam.
      On chodzi na kosza, a czy Ty gdzoeś wychodzisz czy tylko całymi wieczorami
      siedzisz z dzieckiem? Bo jeśli wyszłaś z mamą do kina pod nieobecność męża to
      wnioskuję, że dziecko masz z kim zostawić, ergo nie siedzisz zamknięta i masz
      możliwość wyjśćia. To po co ta awantura?
    • ekachna Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 10:49
      Jeszcze jedno.
      Kiedyś pojechaliśmy na wakacje na mazury z roczną wówczas Michaliną. To był
      pierwszy dzień urlopu mojego męża. Pracował wówczas naprawdę ciężko ale przez
      to ja również byłam bardzo zmęczona. Chciałam wreszcie z nim pobyć i chciałam
      by mnie odciążył w zajmowaniu sie Miśką. A tu mój brat zaproponował męski wypad
      i latanie szybowcem. Mąż nigdy tego nie przeżył więc widziałam jak mu się oczy
      zaświeciły. Ale wiedziałam też, że ten wypad potrwa cały dzień i cóż... nie
      uśmiechało mi się to kompletnie. Sama chciałabym polatać a nie spędzić pierwszy
      dzień urlopu z dzieckiem czekając na męża...jak zwykle. I powiedziałam mu:
      zrobisz jak uważasz, ja Ci niczego nie zabraniam ale nie będę zachwycona. I
      wiesz co, on nie pojechał. Został ze mną. Oczywiście było to przyczynkiem wielu
      uśmieszków i komentarzy ze strony brata i jego towarzystwa. Dla nich było to
      śmieszne ale dla nas jest to pewna podstawa małżeństwa. Spędziliśmy ten dzień
      razem z Michaliną leżąc nad jeziorkiem. Było super. I nie było żadnych kłótni.
    • kochamcie Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 12:11
      Dobra, namowilyscie mnie do przeproszenia go za epitety (wysle mu smsa, bo jak
      on wroci, to ja juz bede spala). Niestety mam ciety jezyk i nie umiem tego
      pohamowac. Ale ja nadal czuje sie urazona, ze mial pretensje, ze poszlam do
      kina. Wiecie, w tamtym tygodniu jak powiedzialam ,zeby zjadl salatke (ktora
      sama zrobilam!)bez ketchupu (bo chcialam, zeby poczul jej prawdziwy smak), to
      on zrobil awanture, ze ja nim steruje! O zgrozo! A bylo juz tak milo sad
      • ekachna Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 13:53
        Nie no, kochamcie, osłabiłaś mnie. Awanturujesz się dlatego, że zjadł sałatkę z
        keczupem a nie bez??? Wiesz, to pasuje do takich wstrętnych teściowych
        opisywanych często na forum. Co za różnica z czym zjadł tę sałatkę? Musi byc
        po Twojemu? To są naprawdę pierdoły, jak już zauważyła gwm.
        • ankus2 Re: do ekachny! 17.02.04, 14:32
          Ekachna! najpierw doczytaj a potem słabnij.... wink
          -
          "to
          on zrobil awanture, ze ja nim steruje! O zgrozo! A bylo juz tak milo sad"

          ANka.

          • melka_x Re: do ekachny! 17.02.04, 14:47
            Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli kochamcie rzuciła lekkim tonem "kochanie a
            moze sprobuj bez ketchupu, poczujesz prawdziwy smak" i nie naciskała, to facet
            jest faktycznie przewrażliwiony. Ale jeśli zaczęła zrzędzićwink, że on nigdy bez
            tego ketchupu itd itd itd, jeśli naciskała mimo, że on odmawiał i jeśli
            analogiczne sytuacje zdarzają się często, to facet może czuć się sterowany.
    • ewulka303 Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 18:42
      Kochamcie, ja uważam, że miałaś rację. Może niekoniecznie musiałaś się kłócić,
      ale do kina miałaś absolutne prawo pójść. A że on nie widział? Trudno, obejrzy
      na video lub DVD. Zastanów się, ile razy masz ochotę coś zrobić z mężem (np.
      obejrzeć film w TV) i nie możesz, bo dziecko, sprzątanie itp., a on siedzi i
      ogląda...
    • robszym Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 19:41
      No, szczerze mówiąc jestem zdziwiona niektórymi komentarzami...
      Uważam, że zrobiłaś dobrze, ja nawet bym mamy nie brała, bez przesady, do kina
      chyba przyzwoitka nie była potrzebna(chyba, że mama też chciała obejrzeć film)
      Ja właśnie dziś na wieczorny seans się wybieram, i nawet o pozwolenie męża nie
      pytam, po prostu komunikuję, że wychodzę, a on zostaje z dzieckiem, bo ktoś
      zostać z nim musi. I mojemu nawet do głowy żadne pretensje by nie przyszły, bo
      wie, że czas posiadania małych dzieci wiąże się z tego typu ograniczeniami.(i
      nie chodzi tu o żaden szacunek, ani podstawy małżeństwa)
      Gdybym była na twoim miejscu, to za te teksyt nieco obraźliwe raczej bym nie
      przepraszała, tylko oczekiwałabym przeprosin za jego zachowanie(dziecinne, co
      tu dużo gadać...)
    • odalie Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 22:15
      A ja rozumiem te "niektóre wypowiedzi".

      Co innego zwykłe gdzieś wyjście czy nawet wyjazd, a co innego okazja specjalna,
      coś wyjątkowego, na co się czeka, aby przeżyć to wspólnie. Jak zrozumiałam, no
      może źle zrozumiałam, tu miał miejsce przypadek drugi - facet czekał na film i
      cieszył się z tego, że wspólnie obejrzą a potem podyskutują, wymienią się
      wrażeniami. Bywają takie chwile, które chciałoby się wspólnie celebrować, więc
      rzeczywiście Kochamcię mogłaby poczekać te kilka dni (w końcu kiedyś dyżury
      męża się skończą), aby wybrać się na ten specjalny film, tak jak sobie mąż
      zamarzył.

      "Facet to świnia" smile)) ale i facet ma prawo do takich marzeń.

      Któraś mama pisała o nauce latania - jej mąż zrezygnował, żeby nie było jej
      głupio. Popieram. Nie chodzi mi absolutnie o jakieś pytanie o pozwolenie
      współmałżonka, gdy się chce wyjść gdziekolwiek tam - ale właśnie o pewne
      szczególne sytuacje, w których należy kierować się wyczuciem.

      .................

      Oczywiście patrzę na sprawę przez pryzmat własnych, niemiłych w tym wypadku,
      doświadczeń. Otóż ja i mój facet mamy to samo hobby. Póki były z nas ptaki
      niebieskie, co to nie siały i nie orały (np, sorriii, ja parcowałam,a oboje
      studiowaliśmy) mogliśmy z namiętnością poświęcać się owej wspólnej przyjemności.

      Pojawiła się młoda.

      Jak możecie się domyśleć, nasze życie rozrywkowe, wszelkie socjalizowanie się
      oraz udzielanie w branży odpadło. Oj, ale czy tak całkiem...?

      No nie. Mój facet jak chciał, to sobie jeździł gdzie chciał, na takie tam
      popularne w naszym świtaku imprezy wyjazdowe. Ja, chociaż tak bardzo bardzo
      bardzo bym chciała - nie mogłam.

      Było by mi o wiele lepiej, gdyby mój facet zostawal ze mną, przynajmniej
      ograniczając wyjazdy. On argument miał taki:

      - ja karmię piersią, więc nie zostawię dziecka
      - i tak nie mamy z kim zostawić dziecka
      - nie zabierzemy dziecka ze sobą
      - moje bilety PKP są pełnopłatne, jego ze zniżką
      - on bardzo chce
      - no to oczywiste jak cholera, że jedzie on a ja zostaję w domu.

      Logiczne, prawda?

      Wiecie, gdyby to były jakiekolwiek inne imprezy czy wyjazdy, pal go sześć. Ale
      to było to, do czego rrrrrwało się także i moje serce. Było by mi po prostu
      przyjemniej, za ten mój kierat w domu i przy dziecku, gdyby on mnie wsparł,
      pokazał, że potrafi się czegoś wyrzeć - na jakiś czas - a właśnie dla
      dotrzymania towarzystwa. Inaczej miałam wrażenie, że ponoszę większy - i
      niesprawiedliwy ciężar.

      ...................

      Wiem, że pewnie moja sytaucja nie przystaje do sytuacji z postu. Sama Kochamcię
      napisałaś o wyjściach męża z kolegami, to nie jest zamknięty w domu "matek
      karmiący" tylko free range tata.

      Tak sobie tylko skojarzyłam.

      .................

      No i nadal uważam, że są wyjścia i wyjścia i to wygląda mi na takie, które
      warto było odłożyć. Oraz nie próbować katować męża spojlerami smile
      • wieczna-gosia Re: nigdy w zyciu! 17.02.04, 23:47
        Poza tym co napisala odalie dodam jeszcze:

        W "Nigdy w zyciu" w ksiazce (czy w filmie nie wiem) Adam napisal do Judyty dwa
        listy traktujace o zdradzie raz jako mezczyzna a raz jako kobieta. Otrzymal
        dwie rozne odpowiedzi. Jestem pewna ze gdyby na miejscu meza byla zona i
        odwrtnie- tzn zona do kina nie idzie maz idzie i "nie da soba kierowac" To
        gromy na meza by polecialy az milo. Skad to wiem? Bo co pewien czas pojawiaja
        sie posty w stylu czy powinnam mu pozwolic na weekend z kolegami. I oczywiscie
        gros odpowiedzi brzmi ze nie powinnam wink))

        A tu nie chodzi o pytanie o zgode przeciez. A jednak ja sie pytam. W mysl
        zasady "nie rob drugiemu co tobie niemilo". Pytam chociaz moj maz i ja wiemy ze
        to tylko formalnosc i sie zgadza. I wiecie co? Moj maz tez sie pyta- czy na
        piwko moze wyjsc. I czy wyjechac moze. I ja tez sie zgadzam czasami tylko
        negocjuje ze w takim razie najpierw niech idzie z dziecmi na basen, albo zakupy
        mi zrobi, albo okno umyje itd. A jesli by zrobil wbrew moim oczekiwaniom-
        byloby mi przykro niezaleznie od tego czy to glupie czy nie i czy mialabym
        racje sie dasac czy nie. I jemu zapewne tez.

        A kochamcie z mezem pewnie jest pare latek po slubie i jeszcze wojny plemienne
        tocza o przywodztwo w rodzinie. I kazde kombinuje "nie dam sie kierowac, nie
        bede sie pytac o zgode". Ja nie neguje tego ze miala prawo isc do kina. No
        miala pewnie. Ale on mial prawo sie nadasac. Pewnie gdyby kochamcie machnela
        reka po tym kinie na tego nadasanego meza to sprawa rozeszlaby sie po kosciach
        w 15 minut wink A tak skonczylo sie na wypominaniu kosza (no co moze tez ma sie
        pytac o zgode) i ogolnej awanturze. I o co?? O kino z mamusia??

        Kochamcie a co do salatki- moj maz DO WSZYSTKIEGO wwala zolty ser. Wkurza mnie
        tym niemozebnie. Ale go kocham wiec wraz z kazda salatka wjezdza na stol zolty
        ser. A niech ma wink)) Jak twoj facet tak kocha ketchup- to daj mu ten ketchup-
        widocznie prawdziwy smak salatki nie jest mu do szczescia potrzebny. Woli ten
        ketchupowaty.

        No i nie kloccie sie o pierdoly- zostawcie sobie wyzwiska na dyskusje o
        priorytetach wink))
        • kochamcie Re: nigdy w zyciu! 18.02.04, 07:55
          Zrobilam tak: wyslalam smsa z przeprosinami za wyzwiska (za nic wiecej),a jak
          wrocil czekala na niego kolacja (chociaz zazwyczaj o tej porze spie i mam w
          nosie co bedzie jadlsmile. Kanapki byly z ketchupem smile Byl mily i nie wracalismy
          juz do tej sprawy. Ale jak znowu beda w kinie grali film, ktory ja bede chciala
          zobaczyc a on znowu bedzie mial druga zmiane, to pojde sama! smile Ale wtedy juz
          machne reka na jego dasanie.
          Dzieki dziewczyny!
          • odalie Re: nigdy w zyciu! 18.02.04, 10:11
            Kochamcię, wybacz starej, zgorzkniałek kobiecie - ale powiedz Ty mi, czy te
            filmy naprawdę grają tylko tydzień (czy ile tam Twój pracuje na drugą zmianę) i
            czy Ty koniecznie musisz obejrzeć film akurat w pierwszym tygodniu...?

            ...................

            Aha, i jeszcze jedna moja uwaga czy może raczej spostrzeżenie:

            - traktujmy innych tak, jak byśmy chcieli byc traktowani.

            Łej, przecież nie ja to wymyśliłam, tylko ktoś o trochę większym rozumku smile))))

            Generalnie chodzi o wzajemność. Czy Ty byś Kochamcie chciała mieć powody, aby
            czuć, że partner Ciebie - pardon my French - zlewa? Tak mi się zdaje, że trzeba
            jedną miarą oceniać siebie i bliźnich, zwłaszcza dzieci i partnera. Zgrabnie to
            ujęła Wieczna. Idąc na kompromisy z mężem, oczekujemy, że i on pójdzie na
            kompromis z nami. Ścisły związek polega według mnie na wzajemnych ustępstwach i
            rezygnacjach, uszczuplaniu terytorium - aby zyskać całkiem nowy wszechświat (i
            mase gratisów za jednym zamachem).

            Piszę to niekoniecznie do Ciebie, Kochamcię. I nie będę tu udawać, że w moim
            życiu jest tak ideeeeaaaalnie, że zawsze mi wychodzi, albo że mój facet jest na
            tyle ozumny, aby takie niuanse (patrz mój post wyżej) wychwycić (stara się,
            zwłaszcza odkąd stara się świadomie).

            Pozdrawiam ciepło i słonecznie, co może brzmi banalnie, ale pewnie przyda się w
            taki ciemny, zimny dzień.
            • kochamcie Re: nigdy w zyciu! 18.02.04, 13:48
              mieszkam w malym miescie i kazdy film graja dokladnie tydzien i ani dnia
              dluzej sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka