Dodaj do ulubionych

Przeczytałm w Wysokich Obcasach.....

03.04.10, 16:48
....jako list tygodnia, opowieśc kobitki, która siedzi w domu i
marzy jej się otrzymanie za to emerytury za kilkanaście/dziesiąt lat.
Może nie bezpośrednio autorka, bo jest osobą niepełnosprawną
(rozumien, że dostac pracę nie jest jej prosto), ale list był
głównie o tym, że pomimo naleśniczków świeżo usmażonych na
śniadanie, prania, parowania skarpetem, na starośc nie dostanie
emerytury.
A jak kurcze ma byc inaczej? To co matki "domowe" robią cały dzień,
matki czynne zawodowo robią w kilka godzin,(jak wrócą zmęczone z
pracy). I oprócz tego, że dziennie mają 9-10 godzin mniej dla
rodziny ( zazwyczaj 8 godzin pracy + 1-2 na dojazd) to jeszcze mają
opłacac składki na przyszłe emerytury pań, które tak wychowują swoje
dzieci, że te nie potrafią płatek czy naleśnika sobie na śniadanie
zrobic.
Ręce i wszystkie inne członki mi opadły.

aldona
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 16:50
      Pierwszy raz o tym czytasz czy jak? Przecież to problem dyskutowany
      od lat.
    • broceliande Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 16:53
      Cały czas wydaje mi się, że mąż powinien jakoś zapewnić emeryturę
      żonie, skoro umówili się, że ona nie bedzie pracować albo wręcz on
      sobie nie życzy.

      Wydaje mi sie też, że kobiewty pracujące dzielą się obowiązkami z
      męzami... Czy nie?
      Skoro oboje pracują, oboje powinni wykonywać też te prace w domu.
      • becbec5 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 16:59
        Zgadza się, czytałam wilokrotnie, ale dziś jakoś bardziej mną
        tąpnęło. Może dlatego, że cały tydzień przed świętami musiałam
        dłużej zostawac w pracy (zarabiając na swoją emeryturę) i nie
        zdążylam zrobic wszystkiego w domu, co sobie zaplanowałam, na co
        mama domowa miała dłuuuuuugie godziny wink
        • becbec5 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 17:01
          Też uważam, że skoro w domu jest taki układ, że matka nie pracuje,
          to ojciec powinien ją jakoś zabezpieczyc.
          Ale zazwyczaj to dzieci potem mają obowiązek na głowie kupienia
          leków, opłacenia prądu, gazu, pielęgniarki, może pieluch, no bo jak
          można odmówic tego matce, która zrezygnowała z własnych ambicji dla
          nas?
          • asia_i_p Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 11:50
            Tak, bo jak matka pracuje, to ma taką emeryturę, że ją na to
            wszystko luzikiem stać.
            Wojskowa emerytura mojego teścia, podwieszona pod zarobki
            wojskowych, jak to jest z wojskowymi emeryturami, to 2000 z
            kawałkiem. Nawet to nie starczyłoby na utrzymanie + całodobową
            opiekę. Emerytura mojej babci, która była ciężko pracującą samotną
            matką to około 1000. Prognozowane nasze emerytury - myśleć się nie
            chce.
            • echtom Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 12:04
              > Prognozowane nasze emerytury - myśleć się nie chce.

              Pisałam na innym forum, że dostałam w zeszłym tygodniu pismo z ZUS-u
              na temat. Po 16 latach pracy wyliczyli mi na dzień dzisiejszy 610 zł
              emerytury big_grin Jak dobrze pójdzie, może podwoję tę kwotę do
              sześćdziesiątki.
      • tully.makker Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 21:14
        > Cały czas wydaje mi się, że mąż powinien jakoś zapewnić emeryturę
        > żonie, skoro umówili się, że ona nie bedzie pracować albo wręcz on
        > sobie nie życzy.

        No ale przeciez taka zona domowa w prtzypadku zgonu meza dostaje
        jego emeryture. Czyli ja sie narobie cale zycie na 2 etatach, i jak
        chlop padnie, to kasa z jego konta ememrytalnego pojdzie,
        przepraszam dokad? na pania, co cale zycie smazyla nalesniczki i za
        to jej sie nalezy?
        J aopracujac generuja jakaswartosc spolecznie dodana, a pani
        nalesnik co generuje? Zarcie dla rodziny? To ja tez generuje, i nikt
        mi za to nie klaszcze.
        • yenna_m Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 21:43
          gorzej, jak malzonek zawinie sie na kilka lat przed emerytura i zostawi zone sama

          choc z drugiej strony sa rozowdy z orzekaniem o winie i mozliwosc żądania alimentow
          • kol.3 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 21:55
            To są dla nich tzw. renty wdowie.
            • yenna_m Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 22:07
              raczej myslalam o sytuacji, gdy facetowi nagle odbija i idzie precz w sina dal smile
            • ruda_kasia Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 08.04.10, 10:59
              Ale pod pewnymi warunkami...
    • kali_pso Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 17:06
      > matki czynne zawodowo robią w kilka godzin,(jak wrócą zmęczone z
      > pracy). I oprócz tego, że dziennie mają 9-10 godzin mniej dla
      > rodziny ( zazwyczaj 8 godzin pracy + 1-2 na dojazd


      Ale to już, jak powiedzą Ci niektóre, wina tych pracujących, że
      takich safandułów na mężów sobie wybrały, którzy to utrzymac rodziny
      na odpowiednim poziomie nie potrafią i kobieta musi iśc do pracywinkp
      I co- niepracujące na które zarabia zaradny
      pan i mąż mają za to płacic?winkpppppppp


      A na serio- temat ograny już tutaj.
      Moje zdanie jest takie- skoro oboje decydują się na to, że tylko on
      pracuje zawodowo- opłaca swojej żonie składkę. I tyle.
    • kol.3 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 20:33
      Z góry niesłusznie zakłada się że pani domowa, pilnie szykuje
      śniadanka, sałatki, obiadki, żeby było zdrowo i odżywczo, pomaga
      dzieciom w lekcjach, wspiera psychicznie itp. w przerwach polerując
      posadzki i rozwijając się dychowo.
      Akurat. Znane mi panie domowe, chodzą rozmemłane, w domu mają syf z
      gilem, tyrający mężowie żywią się obiadami z cateringu, albo tym co
      sobie sami ugotują, a do dzieci ust potrafią w ogóle nie otwierać.
      Siedzenie w domu pada na mózg.
      • ms135pt Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 11:55
        Pewnie sa mamy co w domu mala posprzatane na blysk, poswiecaja duzo czasu
        dzieciom, codziennie sa 2- daniowe obiadki domowe i zdrowe.....
        ze swojego dziecinstwa paietam ze rodzice duzo pracowali, chodzilam do zlobka i
        przedszkola- bylam ostatnim odbieranym dzieckiem, tyle ze rodzice mieli zawsze
        dla mnie czas: chodzilismy na spacery, gralismy w gry planszowe !!
        rozmawialismy, bylismy dla siebie mili
        dla odmiany w domach rowiesnikow, gdzie mamy byly na wychowawczym, w domach
        czesto byl balagan, mamy byly srednio zadbane zawsze krzyczace, w domu ciagle
        gral telewizor i seriale, brakowalo pieniedzy- w koncu zyli z jednej pensji,
        jednyne w czym mamy "poswiecajoce" sie dla dziecka byly dobre to szykowanie
        jedzenia i gotowaanie- efekt dziec w szkole podstawowej nie umie zrobic sobie
        herbaty czy kanapki
        BTW jak sama zostalam mama- postanowilam ze z dzieckiem w domu zostaje pol roku
        i na szczescie juz wkrotce wracam do pracy- siedzenie w domu pada na mozg i
        rozleniwia!!
    • yenna_m Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 03.04.10, 21:42
      uwazam, ze uczciwszy jest system bodajze niemiecki
      siedzisz w domu - masz prawo do polowy emerytury prywatnego malzonka.
      • echtom Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 04.04.10, 19:19
        W sumie wszystko jedno, czy dzieli się emeryturę na pół, czy mąż
        płaci podwójną składkę - w każdym układzie emerytura niepracującej
        żony powinna być generowana z zarobków męża, a nie spadać z nieba,
        czyli z kieszeni innych podatników.
        • yenna_m Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 04.04.10, 21:09
          tez tak uwazam
    • zato-iczi Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 04.04.10, 19:55
      Tez czytalam ten list tygodnia w WO i tez mam takie odczucia jak becbec5.
      Moze przez to w jaki sposob byl napisany: "jest milo ale kto mi da
      emeryture". Jest jej milo i jeszcze by chciala za to emeryture... Jak ktos
      tu slusznie zauwazyl wiekszosc kobiet robi to samo co ona po min. 8
      godzinach pracy + dojazdy. Zapewne padajac na ryjek ze zmeczenia. Im tak
      milo nie jest jak autorce tego listu w wysokich obcasach.
    • triss_merigold6 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 10:20
      Agora oddaje niedźwiedzią przysługę kobietom, na których spoczywa
      odpowiedzialność za prowadzenie domu. Wycena prac domowych,
      wynagrodzenia dla kur domowych/wielodzietnych, postulaty zapewnienia
      emerytury z pieniędzy podatnika - nic bardziej nie podk...wi kobiet
      matek pracujących zawodowo.
    • attiya Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 11:28
      jak chce mieć emeryturę to niech płaci na prwyatne ubezpieczenie
    • agni71 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 11:39
      Jako niepracująca zawodowo matka - uważam, ze emerytura kobiet
      takich jak ja powinna byc zapewniona z emerytury pracującego męża.

      ALE, nie plećcie, ze kobieta pracujaca zawodowo - ma czas i chęć i
      siłę zapewnic DOKŁADNIE to samo dzieciom, czyli te naleśniczki rano
      na śniadanie, czyli nieprzechowywanie dzieci od 7 do 17.00 w
      placówkach typu przedszkole/świetlica szkolna, czyli, po prostu,
      spędzanie TYLE SAMO czasu z dziećmi, co niepracująca.
      • tully.makker Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 11:44
        > ALE, nie plećcie, ze kobieta pracujaca zawodowo - ma czas i chęć i
        > siłę zapewnic DOKŁADNIE to samo dzieciom,

        Jako kobieta pracujaca zawodowo nie mam ambicji zapewniania dzieciom
        tego samego, co kobieta niepracujaca. Szczyce sie tym, ze mam im do
        zaoferowania duzo wiecej, ze szczegolnym wskazaniem na szerokie
        horyzonty, ciekawe znajomosci, wyrafinowanie intelektualne, obycie w
        swiecie i tym podobne dobra plynace z posiadania matki wykonujacej
        cekawa i pasjonujaca prace.
        • agni71 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 11:47
          szerokie
          > horyzonty, ciekawe znajomosci, wyrafinowanie intelektualne, obycie
          w
          > swiecie i tym podobne dobra plynace z posiadania matki wykonujacej
          > cekawa i pasjonujaca prace.

          Chyba raczej sobie to zapewniasz, a nie dzieciom smile
          • triss_merigold6 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 11:52
            Dzieciom.
            Dzieciom np. imponuje dziecko, którego matka może zorganizować
            ciekawą wycieczkę do JEJ miejsca pracy.
            Dziecko nabywa pozytywnego wzorca, że po to warto się uczyć i
            studiować, żeby wykorzystać potencjał i wykonywać interesującą pracę
            za godne pieniądze.
            Dzieci chwalą sie rodzicami o ile mają się kim chwalić.
          • mim288 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 15:15
            Niekoniecznie, dzieci szybko stają sie nastolatkami i naleśniczki
            juz nie tak bardzo je rajcują, a mozliwośc pogadania z mamą również
            o tym co mozna w zyciu robić (nie tylko świeżo wyciskany sok) z
            czasem zyskuje na wartgości.
          • iw82 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 08.04.10, 21:10
            haha dokładnie
        • joanna35 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 14:57
          Szczyce sie tym, ze mam im do
          > zaoferowania duzo wiecej, ze szczegolnym wskazaniem na szerokie
          > horyzonty, ciekawe znajomosci, wyrafinowanie intelektualne, obycie
          w
          > swiecie i tym podobne dobra plynace z posiadania matki wykonujacej
          > cekawa i pasjonujaca prace.
          Ciekawe jak to szczególne wskazanie ma się do wiary w stereotypy i
          przekazywanie tej wiary dzieciom smile
        • bez_seller Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 15:19
          tully.makker napisała:

          Szczyce sie tym, ze mam im do
          > zaoferowania duzo wiecej, ze szczegolnym wskazaniem na szerokie
          > horyzonty, ciekawe znajomosci, wyrafinowanie intelektualne, obycie
          w
          > swiecie i tym podobne dobra plynace z posiadania matki wykonujacej
          > cekawa i pasjonujaca prace.

          Fiu, Fiu. Zdradz jaka prace uprawiasz Twoim wyrafinowanym
          intelektem.big_grin
      • triss_merigold6 A po kiego? 06.04.10, 11:46
        A po kiego ma zapewniać te naleśniczki/kanapeczki/sałateczki do
        wyboru codziennie z rana? Dzieciom to lata, nie przywiązują do tego
        większej wagi jeśli mają na co dzień. Wystarczy w weekendy.

        Tu mamy niepracującą, która podnieca się faktem zrobienia kawy rano
        i pogadania z córką po południu. Litości... Może gdyby pracowała to
        JEJ ROBIONO BY KAWĘ?
        • ms135pt Re: A po kiego? 06.04.10, 12:00
          Po to zeby pozniej uzaleznic od siebie dzieci- w koncu jak dorosna beda sie
          chcialy wyprowadzic i co ze soba zrobi posciwecajaca sie mamusia?
          a tak dziec nie bedzie potrafil przygotowac sobie posilku, uprac, posprzatac czy
          zaplanowac zakupow, wiec chetnie zostanie w domku gdzie beda to robic za niego.
          • lila1974 Bez przesady 06.04.10, 14:37
            To, że kobieta postanawia zostać w domu i odchowac dzieciaki nie znaczy, że jest
            nadgorliwą kwoką siedzącą na jajach.

            Moja mama była z nami w domu przez ładnych parę lat (15?) a jakoś żadne z nas na
            lebiegi nie wyrosło i u mamusi w kurniku nie siedzi.

            Takie wartościowanie jest niesprawiedliwe i zwyczajnie wredne.
            • joanna35 Re: Bez przesady 06.04.10, 15:02
              > Takie wartościowanie jest niesprawiedliwe i zwyczajnie wredne.
              Dokładnie Lilu a stosują je na tym forum nagminnie e-mamuski
              wybitnie integilgentne, z szerokimi horyzontami, super spełnione
              zawodowo i niezależne finansowo, które mimo to MUSZĄ , po prostu
              muszą, dowartościować się kosztem kobiet, które wybrały inaczej. Nie
              pozostaje im więc nic innego niż wiara w stereotypy i pocieszanie
              się, że jest się lepszym od innych.
            • ms135pt Re: Bez przesady 06.04.10, 19:41
              Oczywiscie ze nie znaczy, tyle ze nie znam ZADNEJ niepracujacej mamy ktora nie
              zamienilaby sie w krzyczaca i ogladajaca seriale niezadbana kobiete, co nie
              oznacza ze nie istnieja.
              BTW znam mamy co z dzieckiem zostaly rok czy dwa, ale nie o nich tu mowa.
      • ankh_morkpork I to jest uczciwe, ja też tak uważam. 09.04.10, 09:31
        > Jako niepracująca zawodowo matka - uważam, ze emerytura kobiet
        > takich jak ja powinna byc zapewniona z emerytury pracującego męża.

        Każdy sam decyduje o swoim życiu i każdy sam ponosi tego konsekwencje. Skoro małżeństwo ustaliło, że żona zostaje w domu i rezygnuje z pracy zawodowej, to mąż powinien zapewnić rodzinie utrzymanie, a żonie emeryturę.

        Jeżeli żona chce wrócić do pracy (lub musi - męża pensja może nie wystarczać na życie rodziny), to zabieranie jej części pensji (jako podatek) i oddawanie tych pieniędzy innej, siedzącej w domu, byłoby po prostu bezczelnym chamstwem.

        Skoro prowadzenie domu to praca, to kobieta jest pracownikiem. A skoro jest pracownikiem, to za jej pracę powinien płacić pracodawca. Ja nie jestem pracodawcą pani X z miasta Y, która dzisiaj ugotowała obiad, wyprasowała mężowi koszule i zawiozła dziecko na szczepienie. Dlaczego mam jej za to płacić?
        • bez_seller Re: I to jest uczciwe, ja też tak uważam. 09.04.10, 12:29
          ankh_morkpork napisała:


          > Każdy sam decyduje o swoim życiu i każdy sam ponosi tego
          konsekwencje.

          Kazdy ponosi konsekwencje, ale nie kazdy decyduje. Zycie nie jest
          tak proste jakby sie chcialo i czesto decyduje za nas. Mam nadzieje,
          ze Ciebie to nigdy nie bedzie dotyczyc. Nie mam nic przeciwko temu,
          aby kobiety, ktore nie pracowaly otrzymywaly emerytury, bo czesto
          niepodejecie pracy wynika z koniecznosci, a nie z lenistwa. Zawsze
          tez bedzie istnialo bezrobocie, wyzsze czy nizsze. Szukanie pracy i
          jej podjecie BYLE miec na emeryture odbedzie sie kosztem dzieci, bo
          matka straci czas na nisko platna prace, a dzieci pozbawione beda
          opieki. Spoleczenstwo powinno dbac o nastepne pokolenia i nie
          wysylac wszyskich bez wyjatku matek do pracy tylko dlatego, ze nie
          jest wstanie zapewnic im emerytur.
          • echtom Re: I to jest uczciwe, ja też tak uważam. 09.04.10, 12:43
            > Szukanie pracy i jej podjecie BYLE miec na emeryture odbedzie sie
            kosztem dzieci, bo matka straci czas na nisko platna prace, a dzieci
            pozbawione beda opieki.

            Zauważ, że sporo kobiet w wieku 40-45 lat ma już dorosłe dzieci,
            które nie wymagają opieki. Jakie widzisz społeczne uzasadnienie dla
            ich dalszego pozostawania w domu? System powinien iść raczej w
            kierunku większej elastyczności wymiaru pracy i jej stażu
            zaliczanego do emerytury, nie płacenia za lata, w których nie była
            świadczona praca na rzecz konkretnego pracodawcy ani prowadzona
            własna działalność.
            • agni71 Re: I to jest uczciwe, ja też tak uważam. 09.04.10, 13:05
              > Zauważ, że sporo kobiet w wieku 40-45 lat ma już dorosłe dzieci,
              > które nie wymagają opieki

              Oj, troszke sie to w ostatnich latach pozmienialo, bo kobiety rodza
              coraz póżniej. Ja mam prawie 40 lat, a moja najstarsza ma 7,5
              roku. Zanim moje dzieci będą całkowicie samowystarczalne, to ja juz
              będę niemal w wieku emerytalnym...
            • bez_seller Re: I to jest uczciwe, ja też tak uważam. 09.04.10, 13:39
              echtom napisała:

              > Zauważ, że sporo kobiet w wieku 40-45 lat ma już dorosłe dzieci,
              > które nie wymagają opieki. Jakie widzisz społeczne uzasadnienie
              dla
              > ich dalszego pozostawania w domu?

              Zauwaz tez, ze sporo kobiet podejmuje w tym wieku prace i nie tylko
              po to by zdobyc emeryture. Duzo kobiet zajmuje sie wnukami, uprawa
              ogrodkow i innej dzialalnosci dla spoleczenstwa przydatnej. Nie
              wszystko da sie zmierzyc korzysciami materialnymi. Spoleczenstwo
              powinno byc zroznicowane, (unifikacja nie sprzyja rozwojowi) i
              nastawione na dbanie zarowno o mlode jak i o stare pokolenie.
              • echtom Re: I to jest uczciwe, ja też tak uważam. 09.04.10, 13:51
                forum.gazeta.pl/forum/w,933,109629394,109647385,Re_List_tygodnia.html

                Tu masz link do społecznie przydatnej działalności, jaką się zajmuję
                po pracy. Podaj teraz podstawę i współczynnik, według których
                miałabym sobie naliczyć za to dodatkową emeryturę, bo według
                filozofii Twojej i autorki listu należy mi się potrójna.
                • bez_seller Re: I to jest uczciwe, ja też tak uważam. 09.04.10, 14:19
                  echtom napisała:

                  Tu masz link do społecznie przydatnej działalności, jaką się zajmuję
                  > po pracy. Podaj teraz podstawę i współczynnik, według których
                  > miałabym sobie naliczyć za to dodatkową emeryturę, bo według
                  > filozofii Twojej i autorki listu należy mi się potrójna.
                  >

                  Sprawa ma wymiar spoleczny, nie jednostkowy.
                  Nie wszyscy musza pracowac i nawet nie powinni, gdyz dla wszystkich
                  pracy nie wystarczy, ale wszyscy powinni miec na starosc zapewnione
                  minimum socjalne. Zauwaz, ze przestepcy odsiadujacy wieloletnie
                  kary, takie zabezpieczenie maja.

                  Jedna szczesliwa rodzina daje spoleczenstwu wiecej niz dwie, w
                  ktorych np. zagonione, rozwiedzione matki borykaja sie z depresja.
                  Przydatna spolecznie dzialalnosc moze polegac tylko i wylacznie na
                  tym, ze nie produkuje marginesu spolecznego.

    • bez_seller Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 12:27
      becbec5 napisała:

      > ....jako list tygodnia, opowieśc kobitki, która siedzi w domu i
      > marzy jej się otrzymanie za to emerytury za kilkanaście/dziesiąt
      lat.
      > Może nie bezpośrednio autorka, bo jest osobą niepełnosprawną
      > (rozumien, że dostac pracę nie jest jej prosto), ale list był
      > głównie o tym, że pomimo naleśniczków świeżo usmażonych na
      > śniadanie, prania, parowania skarpetem, na starośc nie dostanie
      > emerytury.

      Moim zdaniem, niepracujaca matka jakies minimalne uposazenie powinna
      dostac na starosc, jesli emerytura meza nie wystarcza na dwie osoby.
      W krajach bardziej cywilizacyjnie rozwinietych , maz dostaje 100%
      emerytury , a zona polowe jego emerytury, razem maja 150%.
    • annvangier Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 13:07
      mnie tu brakuje jednego elementu pt niepracujacy ojciec
      i to ze "wy"- [tu mam na mysli ten co mi odpisywały że nib y facet to pralki nie
      pojmie, nawet jak skonczyl technikum czy polibudzie o specjalizacji zwiazanej z
      elektronika itd ] -
      nie znacie takich co gotuja , chodza z dziecmi na spcery pomagaja im w lekcjach
      i graja w chinczyka - dla nich tez powinna byc emerytura z racji tego wszak sa
      uklady gdzie to kobieta ma lepsza prace - poki cow Polsce nie za czesto- ale
      bedzie to czestsze- oni tez powinni miec takie prawo myslac o równouprawnieniu
      • beatrycja.30 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 14:20
        Koleżanka mojej mamy tak siedziała w domu 30 lat. Potem pan mąż
        zostawił ją dla młodszej, pozbawił połowy domu. Pani lat 57 mieszka
        teraz w kawalerce i zarabia na życie sprzątaniem. A tak jej było
        miło.
        • bez_seller Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 14:27
          beatrycja.30 napisała:

          > Koleżanka mojej mamy tak siedziała w domu 30 lat. Potem pan mąż
          > zostawił ją dla młodszej, pozbawił połowy domu. Pani lat 57
          mieszka
          > teraz w kawalerce i zarabia na życie sprzątaniem. A tak jej było
          > miło.

          No nie wiem, Ty w wieku 57 lat mozesz skrecic kark i tez nie bedzie
          Ci milo. W zyciu roznie bywa. Ani praca, ani maz nie zabezpieczy
          przed katastrofa, a sprzatanie to nic zlego, w koncu robisz to
          codziennie.
          • beatrycja.30 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 14:36
            bez_seller napisała:

            W zyciu roznie bywa. Ani praca, ani maz nie zabezpieczy
            > przed katastrofa

            Pewnie że w życiu róznie bywa, ale ile ona jeszcze będzie w stanie
            sprzatać po domach, jak ma 57 lat? Nie ma prawa do emerytury.
            Co będzie za 3 lata? Za 10 lat? Mając emeryture, nawet skromną,
            jakoś spokojnie można żyć.
            • bez_seller Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 14:53
              Maz powinien placic alimenty.
              • beatrycja.30 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 14:56
                Sprawa w sądzie sie toczy, ma jakieś tam szanse dostawać 500 zł
                miesięcznie ale to za jakis rok zdaje się.
                • bez_seller Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 15:10
                  beatrycja.30 napisała:

                  > Sprawa w sądzie sie toczy, ma jakieś tam szanse dostawać 500 zł
                  > miesięcznie ale to za jakis rok zdaje się.

                  Bedzie musial zaplacic wstecz, a emerytury tez niewiele wyzsze.
            • echtom Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 16:37
              > Mając emeryture, nawet skromną, jakoś spokojnie można żyć.

              W takiej sytuacji powinna mieć prawo do części emerytury eks-męża i w takim kierunku powinny iść zmiany prawne. Krótko mówiąc - jeżeli kobieta zostaje w domu, mąż przejmuje odpowiedzialność za jej zabezpieczenie emerytalne. Mąż, nie "państwo".
        • ola Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 14:28
          nie widzę problemu.
          Jako niepracująca żona pracującego męża otrzymuję od niego co
          miesiąc 300 zł na opłacenie ubezpieczenia emerytalnego w III filarze.
          I problem z głowy.

          • beatrycja.30 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 06.04.10, 14:38
            Tu jest chyba problem osób, które w żaden sposób nie odkładają na
            emeryturę.
    • vre-sna Tka, masz rację, ale... 06.04.10, 14:52
      Pamiętam jak pracowałam i tylko syn był na swiecie.
      Wracałam z pracy, nie przejmowałam sie obiadem (mąż cały tydzireń
      poza domem, sym jadł w przedszkolu), nie było co sprzątać - bo
      nikogo nie było w domu. I tak wygląda mniej więcej dzień kobiety
      pracującej - ewentualnie pranie włozyc do pralki. A - mowie o mojej
      sytuacji - miałam calkiem duzy luzik.
      Obecnie nie pracuję - tez jest luzik - tyle, że gdy jestem w domu -
      troche inaczej rozkłada sie praca domowa. A no bo to trzeba zrobić -
      więc i robię, a to bardziej sie postaram z obiadem - wiecej czasu
      itd.
      To nie jest tak, że kobiety domowe nie maja zajęc - na własne
      życzenie nawet sporo (nie mówie o przebywaniu z dzieckiem - tylko o
      czynnościach porzadkująco - ogarniających). Wszystko zalezy od
      człowieka - niestety, nawet jako kobieta domowa - wyczułam w autorce
      listu pewna wygodę. No bo tak jest po prostu - w domu, gdy jestes
      ciągle na miejscu - to starasz sie pewne rzeczy robić dokładniej,
      myslę, że lepiej; masz na to więcej czasu i więcej czasu Ci to
      zajmuje - tak jest. Z reguły - niestety - nikt poza Toba nie włącza
      sie w te wszystkie prace - bo każdy jest poza domem. No i stąd
      pewnie wrażenie, że ciężko sie pracuje.
      • beatrycja.30 Vre- sna masz rację 06.04.10, 14:58
        vre-sna napisała:

        No bo tak jest po prostu - w domu, gdy jestes
        > ciągle na miejscu - to starasz sie pewne rzeczy robić dokładniej,
        > myslę, że lepiej; masz na to więcej czasu i więcej czasu Ci to
        > zajmuje - tak jest. Z reguły - niestety - nikt poza Toba nie
        włącza
        > sie w te wszystkie prace - bo każdy jest poza domem. No i stąd
        > pewnie wrażenie, że ciężko sie pracuje.
    • suazi1 Znowu się zaczyna :( 07.04.10, 14:44
      Zaraz "kobiety sukcesu" zaczną jechać po "kurach domowych", "kury"
      zaczną jechać na te pierwsze... Ludzie, nie znudziło się wam? Bo ja
      już rzygam tym wszystkim!
      • verdana Re: Znowu się zaczyna :( 07.04.10, 15:18
        Mnie też ton tego listu uderzył - z jednego powodu. Pani,
        wymieniajac, co robi w domu przyjmowała chyba, ze pracujaca matka
        jeść dzieciom nie daje i nie poswięca im ani minuty czasu. Cóż, dla
        mnie ta pani rzeczywiscie nic nie robi - co innego, gdy mamy do
        czynienia z wielodzietną matka, matka chorego dziecka czy matka
        malych dzieci. Ale tu? Ugotować dla trzech osób, porozmawiać z
        córka, sprzatnąć - przy czym zwracam uwagę, że trudno komus płacic
        za gotowanie dla siebie i męża czy sprzatanie wlasnego mieszkania.
        Jeśli zaś przyjmiemy, ze ugotowanie obiadu dla wl;asnej rodziny to
        praca, za którtą nalezą się pieniadze - nalezy odliczyć to, co Pani
        sama zjadła oraz placić za to samo także pracującym matkom. Za drugi
        etat takze się placi, prawda?
        • agni71 Re: Znowu się zaczyna :( 07.04.10, 16:11
          Cóż, dla
          > mnie ta pani rzeczywiscie nic nie robi - co innego, gdy mamy do
          > czynienia z wielodzietną matka, matka chorego dziecka czy matka
          > malych dzieci.

          Nie zauważyłaś, że wiekszośc, jesli nie wszystkie, mamy "domowe"
          wypowiadające sie na ten temat maja właśnie więcej niz jedno
          dziecko? Ja mam trójke, obecnie w wieku od 3,5 do 7,5 - i wiem, ile
          jest roboty przy trójce dzieci, a ile przy jednym.
          • morekac Re: Znowu się zaczyna :( 07.04.10, 16:33
            Mam ciotke, która - jako dumna mama jedynaka i tzw.pani domu -
            zawsze twierdziła, że najwięcej pracy to jest właśnie z jedynakiem :-
            ). Jej zdaniem - przy trójce to dopiero masz luzik - dzieci się same
            chowają.
            • verdana Re: Znowu się zaczyna :( 07.04.10, 20:45
              Jako matka trójki - stwierdzam, ze to mitsmile
              • morekac Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 11:44
                To nie mit, to jej głębokie przekonanie wink
              • bez_seller Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 14:10
                verdana napisała:

                > Jako matka trójki - stwierdzam, ze to mitsmile


                To nie mit i tez nie calkowity luzik, ale latwiej jest z dwojgiem,
                trojgiem niz z jedynakiem. To doswiadczenie wielu pokolen, wiec nie
                mozesz mu zaprzeczac majac do dyspozycji swoje tylko doswiadczenia.
                • morekac Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 15:41
                  bez_seller napisała:

                  > verdana napisała:
                  >
                  > > Jako matka trójki - stwierdzam, ze to mitsmile
                  >
                  >
                  > To nie mit i tez nie calkowity luzik, ale latwiej jest z dwojgiem,
                  > trojgiem niz z jedynakiem. To doswiadczenie wielu pokolen, wiec
                  nie
                  > mozesz mu zaprzeczac majac do dyspozycji swoje tylko
                  doswiadczenia.

                  A mogłabyś uzasadnić, dlaczego uważasz, że łatwiej jest wychować
                  więcej niż jedno dziecko? Czy jest mniej pracy z jednym jak z dwójką
                  czy trójką?
                  • echtom Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 17:01
                    Porównując doświadczenia własne i moich rodziców stwierdzam, że z dwójką czy trójką jest więcej pracy, ale ma się większy luz emocjonalny, bez takiej chorobliwej koncentracji na dziecku.
                  • bez_seller Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 19:43
                    morekac napisała:

                    > A mogłabyś uzasadnić, dlaczego uważasz, że łatwiej jest wychować
                    > więcej niż jedno dziecko? Czy jest mniej pracy z jednym jak z
                    dwójką
                    > czy trójką?


                    Wychowywanie dziecka to nie tylko praca, opieka nad nim i
                    dostarczanie mu niezbednych do zycia srodkow, to wzajemna relacja,
                    ktora dostarcza zarowno dziecku jak i matce mozliwosci rozwoju.
                    Wychowywanie jednynaka nie dostarcza tej roznorodnosci zachowan,
                    relacji, powiklan i rozwiazan. Wielodzietna matka jest w
                    macierzynstwie lepiej zakorzeniona, a co za tym idzie, znacznie
                    lepiej rozgaleziona, kwitnaca i owocujaca. Nabiera wprawy i odwagi.
                    Wielodzietne macierzynstwo jest mniej wyczerpujace emocjonalnie.
                    Problemy z dziecmi nie sa poprzez ilosc dzieci potegowane, a raczej
                    lagodzone z powodu dystansu jakiego z koniecznosci wielodzietne
                    matki musza nabrac.
                    • morekac Re: Znowu się zaczyna :( 09.04.10, 13:10
                      Wybacz, ale nie jest. Właśnie dlatego, że - aby mieć kontakt z
                      dzieckiem czy stworzyć z nim dobrą relację - należy się zając
                      również nim samym, nie tylko jego obiadem i brudnymi skarpetkami ( a
                      akurat taka czysto 'hotelowa' obsługa jest najprostsza do
                      załatwienia).
                      A im więcej dzieci - tym więcej powikłań, problemów i ewentualnych
                      rozwiązań do zastosowania- chociażby powikłań pomiędzy dziećmi,
                      pomiędzy dziećmi i szkołą, więcej kłopotów sercowych w wieku
                      nastolatkowym itp
                      Byc może jednak - po jakimś pół tuzinie matka nabiera niespotykanej
                      wprawy, tudzież dystansu i jest jej łatwiej wink.

                      Wielodzietna matka jest w
                      > macierzynstwie lepiej zakorzeniona, a co za tym idzie, znacznie
                      > lepiej rozgaleziona, kwitnaca i owocujaca.
                      smile czyste grafomaństwo, sorki, w sam raz do jakiejś świątobliwej
                      gazetki propagującej rodziny bardzo wielodzietne. Matka w roli
                      krzaczastej jabłonki...


                      >a raczej
                      > lagodzone z powodu dystansu jakiego z koniecznosci wielodzietne
                      > matki musza nabrac.
                      Ładny eufemizm na: "Nie mam czasu dla ciebie i twoich problemów".
                      • bez_seller Re: Znowu się zaczyna :( 09.04.10, 13:27
                        morekac napisała:

                        > Wybacz, ale nie jest. Właśnie dlatego, że - aby mieć kontakt z
                        > dzieckiem czy stworzyć z nim dobrą relację - należy się zając
                        > również nim samym, nie tylko jego obiadem i brudnymi skarpetkami (
                        a
                        > akurat taka czysto 'hotelowa' obsługa jest najprostsza do
                        > załatwienia).
                        > A im więcej dzieci - tym więcej powikłań, problemów i
                        ewentualnych
                        > rozwiązań do zastosowania- chociażby powikłań pomiędzy dziećmi,
                        > pomiędzy dziećmi i szkołą, więcej kłopotów sercowych w wieku
                        > nastolatkowym itp
                        > Byc może jednak - po jakimś pół tuzinie matka nabiera
                        niespotykanej
                        > wprawy, tudzież dystansu i jest jej łatwiej wink.

                        Podchodzisz do macierzynstwa jak do dzialan wojennych, ja mam
                        artystyczne podejscie.smile
                        >
                        > Wielodzietna matka jest w
                        > > macierzynstwie lepiej zakorzeniona, a co za tym idzie, znacznie
                        > > lepiej rozgaleziona, kwitnaca i owocujaca.
                        > smile czyste grafomaństwo, sorki, w sam raz do jakiejś świątobliwej
                        > gazetki propagującej rodziny bardzo wielodzietne. Matka w roli
                        > krzaczastej jabłonki...

                        Masz racje, wyszla grafomania.big_grin
                        >
                        >
                        > >a raczej
                        > > lagodzone z powodu dystansu jakiego z koniecznosci wielodzietne
                        > > matki musza nabrac.
                        > Ładny eufemizm na: "Nie mam czasu dla ciebie i twoich problemów".

                        To nie eufemizm, ale nauka dystansu do siebie i swoich problemow,
                        dostrzeganie wokol innych ludzi. Jedynakowi trudno o taki dystanas,
                        jesli cala uwaga matki skupiona jest tylko na nim. Mowiac o
                        wielodzietnosci mam na mysli wiecej niz jedno dziecko, ale
                        niekoniecznie pol tuzina.
          • ivaz Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 07:54
            Moja mama też miała trójke dzieci, oczywiście pracowała, my nie
            chodzilismy głodni, w domu było czysto, poprane, poprasowane, dobrze
            się uczyliśmy i każdy z nas miał swoje obowiązki, nikt nie jechał na
            matce jak na scierce do podłogi. W domu mojej kolezanki jej mama nie
            pracowała i tylko ona zajmowała się domem, wszyscy mieli pod nos
            podstawiony obiad, a moja kolezanka nawet sobie majtek nie uprała bo
            robiła to za nia mamusia. W wielu domach gdzie matka poświęca się
            dla rodziny własnie tak jest, domownicy zazwyczaj traktuja ja jak
            służącą, przeciez nie pracuje i dom jest jej i tylko jej
            obowiązkiem. Nawet tu na forum nie raz czytałam, wypowiedzi "kurek"
            ze mąż pracuję i jak przychodzi do domu nalezy sie odpoczynek.
            • agni71 Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 08:35
              ivaz napisała:

              > Moja mama też miała trójke dzieci, oczywiście pracowała, my nie
              > chodzilismy głodni, w domu było czysto, poprane, poprasowane,
              dobrze
              > się uczyliśmy i każdy z nas miał swoje obowiązki,

              Moja teściowa też miała trójke dzieci i tez bylo wzystko zrobione.
              Drobna róznica - dzieci co 5, a nie 2 lata, i wiele obowiązków
              domowych wypełniało najstarsze dziecko - np. uszykować i podac obiad
              młodszym....
            • kropkacom Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 08:57
              > służącą, przeciez nie pracuje i dom jest jej i tylko jej
              > obowiązkiem. Nawet tu na forum nie raz czytałam, wypowiedzi "kurek"
              > ze mąż pracuję i jak przychodzi do domu nalezy sie odpoczynek.

              A te "kurki" to z szacunku dodałaś? Jedne drugich warte ...

              Jako niepracująca zawodowo kobieta nie raz i nie dwa na tym forum próbowałam
              udowodnić że nie trzeba być służącą w domu. Wszystko zależy od ludzi a nie nawet
              konkretnej sytuacji. Znam panie które mimo pracy zawodowej dalej usługują. Ja
              służącą się nie czuje w każdym razie. Uważam też że mój osobisty partner się
              angażuje dużo bardziej mimo pracy niż nie jeden mąż wielu pracujących kobiet na
              tym forum. Amen tongue_out
              • ivaz Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 13:04
                I zgadzam się tu z Tobą nie chciałabym wrzucac wszystkich do jednego
                worka, ale tez odsyłam do bardzo fajnej książki "Kobiecy błąd"
                amerykańskiej dziennikarki Leslie Bennetts , która od lat zajmuję
                się problemami kobiet, uważa ona że największym kobiecym błędem jest
                przerwanie pracy i poświęcenie całego zycia rodzinie, oczywiście
                książka wywołała olbrzymie oburzenie wsród gospodyń domowych gdyz
                autorka przytoczyła wyniki badań wykazująć ze praca matek nie odbija
                się negatywnie na rozwój ich dzieci a nawet wręcz przeciwnie go
                wspiera.
                A z resztą tu jest fajny wywiad z ta Panią
                zdrowie.onet.pl/1406712,2040,0,1,,nie_rezygnujmy_z_pracy,styl_zycia.html
                • kropkacom Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 14:26
                  Wiesz, są osoby i związki którym bym w życiu nie poleciła takiego modelu jaki
                  prezentuje moja rodzina. Bo ja w życiu nie musiałam się kłócić z moim partnerem:
                  ani o pieniądze, ani o zaangażowanie w dom i dzieci, czy spojrzenie na nasze
                  ambicje zawodowe. Dodatkowo podejmując decyzje o wyjeździe w miejsce gdzie nie
                  mamy rodziny i mając chorowite dzieci wiedzieliśmy z czym to się wiąże. Oboje
                  jesteśmy wykształceni ale to mąż miał i nadal ma szansę na dobre zarobki. I ja
                  NIGDY nie czułam się służącą.
                  • ivaz Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 14:53
                    no wlasnie i to kobieta musi zostac w domu, zrezygnować ze swojej
                    kariery??? to ze dzisiaj jest gorzej opłacana nie znaczy ze jutro
                    tak będzie. Ścieżka kariery zawodowej wydłuża się stopniowo i powoli
                    czerpiemy z tego korzyści, a w waszym przypadku to twój mąż ją tylko
                    rozwija.
                    Wobraz sobie sytuację oczywiście to jest hipoteza, mąż odchodzi
                    (sposób nie wazny naturalnie czy to innej kobiety) zona zostaje sama
                    z nastolatkami, co z tego ze jest wykształcona, ma 5 fakultetów, 40
                    lat na karku i zadnego doświadczenia, który pracodawca ja
                    przyjmie??? Dyrektor Biedronki??? To mąż przez lata robił karierę,
                    która jest największym zasobem rodziny a po odejściu zabiera ją ze
                    sobą, a ty pros się go babo o alimenty, albo Państwo o rencinę,
                    zresztą która należy się tylko dzieciom, fatalnie to brzmi nie
                    sądzisz??? Oczywiście nie zyczę tego nikomu, ale życie pisze różne
                    scenariusze, ja sama kiedys dostałam solidnego kopa w doopsko i wiem
                    ze lepiej liczyc na siebie, choć mam fantastycznego męża to jednak
                    cenię swoją niezlaezność finansową.
                    Żaden nawet najlepszy, najukochańszy i najbardziej wiarygodny mąż
                    na świecie nie jest zadnym wg mnie zabezpieczeniem mojej przyszłości
                    a "małżeństwo nie jest równorzędnym partnerstwem ekonomicznym, bo
                    kobiety poświęcające się rodzinie przyjmują praktycznie całe
                    finansowe ryzyko na siebie"
                    • kropkacom Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 15:16
                      > no wlasnie i to kobieta musi zostac w domu, zrezygnować ze swojej
                      > kariery???

                      Tak, w naszym przypadku tak akurat wyszło z chłodnej naszej kalkulacji. Moje
                      ryzyko. Tylko że ja nie nazywam nikogo "kurką" czy wyrodną pracującą matką. Ja
                      nawet cię nie chce do mojego modelu przekonać. smile

                      > Oczywiście nie zyczę tego nikomu, ale życie pisze różne
                      > scenariusze, ja sama kiedys dostałam solidnego kopa w doopsko i wiem
                      > ze lepiej liczyc na siebie, choć mam fantastycznego męża to jednak
                      > cenię swoją niezlaezność finansową.

                      Każdy bierze odpowiedzialność za swoje decyzje. Na tym polega życie.
                    • bez_seller To jest swieta prawda 08.04.10, 15:20
                      ivaz napisała:

                      > no wlasnie i to kobieta musi zostac w domu, zrezygnować ze swojej
                      > kariery??? to ze dzisiaj jest gorzej opłacana nie znaczy ze jutro
                      > tak będzie. Ścieżka kariery zawodowej wydłuża się stopniowo i
                      powoli
                      > czerpiemy z tego korzyści, a w waszym przypadku to twój mąż ją
                      tylko
                      > rozwija.
                      > Wobraz sobie sytuację oczywiście to jest hipoteza, mąż odchodzi
                      > (sposób nie wazny naturalnie czy to innej kobiety) zona zostaje
                      sama
                      > z nastolatkami, co z tego ze jest wykształcona, ma 5 fakultetów,
                      40
                      > lat na karku i zadnego doświadczenia, który pracodawca ja
                      > przyjmie??? Dyrektor Biedronki??? To mąż przez lata robił karierę,
                      > która jest największym zasobem rodziny a po odejściu zabiera ją ze
                      > sobą, a ty pros się go babo o alimenty, albo Państwo o rencinę,
                      > zresztą która należy się tylko dzieciom, fatalnie to brzmi nie
                      > sądzisz??? Oczywiście nie zyczę tego nikomu, ale życie pisze różne
                      > scenariusze, ja sama kiedys dostałam solidnego kopa w doopsko i
                      wiem
                      > ze lepiej liczyc na siebie, choć mam fantastycznego męża to jednak
                      > cenię swoją niezlaezność finansową.
                      > Żaden nawet najlepszy, najukochańszy i najbardziej wiarygodny mąż
                      > na świecie nie jest zadnym wg mnie zabezpieczeniem mojej
                      przyszłości
                      > a "małżeństwo nie jest równorzędnym partnerstwem ekonomicznym, bo
                      > kobiety poświęcające się rodzinie przyjmują praktycznie całe
                      > finansowe ryzyko na siebie"

                      Kobiety powinny te prawde wziac sobie gleboko do serca. Warto w
                      siebie inwestowac, chyba, ze lubi sie domowe zacisze i nie ma parcia
                      na kariere, ktora tez sama slodycza przeciez nie jest. (W koncu gros
                      prac, to nudne czynnosci powtarzajace sie dzien w dzien.) Dobrze
                      jest pomyslec o zabezpieczeniu finasowym na tzw. wszelki wypadek.
                      Takim zabezpieczeniem nie moze byc tylko i wylacznie maz.
                  • joanna35 Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 14:58
                    Mam nadzieję, że wywiad przeczyta wiele e-matek niepracujących
                    zawodowo, ale złudzeń nie mam - część utwierdzi się w swoich racjach
                    i będzie ich bronić, części wywiad pewnie da do myslenia. Tak jak z
                    kazdym innym problemem.
                    Kropka,nie kwestionuję Twoich wyborów, naprawdę super, że tak
                    wspaniale układa się Wam z mężem, ale mam pytanie - masz jakis plan
                    awaryjny na wypadek "nieszczęśliwych wypadków"(jakie by one nie
                    były, a kończyły się tym, że zostajesz sama z dzieckiem?) Pytam
                    poważnie i bez cienia złośliwości.
                    • kropkacom Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 15:38
                      > Kropka,nie kwestionuję Twoich wyborów, naprawdę super, że tak
                      > wspaniale układa się Wam z mężem, ale mam pytanie - masz jakis plan

                      Nie kwestionujesz ale jednak ... Powiedz mi tylko, czy jest cię w stanie to co
                      napisze przekonać? Nie, prawda? Mogę ci napisać że nie wyszłam za
                      nieodpowiedzialnego faceta, że mam skorą do pomocy jakby co rodzinę, mamy polisę
                      a ja osobiście jednakowoż jakieś tam wykształcenie i doświadczenie zawodowe.
                      • ivaz Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 17:47
                        Mojej matce też się zdawało ze wyszła za odpowiedzialnego,
                        wiarygodnego faceta, ba miała z nim nawet troje dzieci, tak jej się
                        zdawało az 20 lat, a po 20 latach małżeństwa mój ojciec znalazł
                        inna panią, zostawił mamę, dzieci i poszedł w siną dal. (moja
                        najmodsza siostra miała wtedy 8 lat, ja z bratem byliśmy
                        nastolatkami)
                        I uwierz zdarzaja sie też takie rzeczy ludziom dobrze wykształconym
                        (mój ojciec jest wykładowcą akademickim, przed nazwiskiem ma dr.,
                        mama również miała wyższe wykształcenie). Z porządnego, szanowanego
                        człowieka mój ojciec przekształcił sie w prostaka z tytułem. Całe
                        szczęście ze moja mama była niezależna finansowo nie musiła nikogo
                        prosić o pomoc, a ty już z przyzwyczajenia zakładasz ze w razie
                        czego pomoże rodzina. Nawet nie napisałaś jednego zdania, ze
                        zaczniesz pracować na siebie.
                        Mnie jak by sie coś takiego przydarzyło pewnie świetnie bym sobie
                        dała radę tak jak moja mama, licząć tylko na siebie. I z tego jestem
                        dumna, ze dopóki jestem zdrowa, mogę i chce pracować nie chce być na
                        niczyim garnuszku, a przede wszystkim garnuszku mojego naprawdę
                        cudownego męża.
                        • kropkacom Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 18:27
                          > Mojej matce też się zdawało ze wyszła za odpowiedzialnego,
                          > wiarygodnego faceta, ba miała z nim nawet troje dzieci, tak jej się
                          > zdawało az 20 lat, a po 20 latach małżeństwa mój ojciec znalazł
                          > inna panią, zostawił mamę, dzieci i poszedł w siną dal.

                          No cóż, zawsze mówię że takie spojrzenie na świat jakie doświadczenia.

                          Nie żebym nie zdawała sobie sprawy że bywa różnie. Bywa. Nie mam jednak obsesji.
                          Moja mama mimo że przez część sporą życia wychowywała dzieci dzisiaj utrzymuje
                          dom (a miała gorszą sytuację ode mnie). Tak też bywa właśnie.

                          Oczywiście tak, kobiety powinny móc pracować. Więcej, powinny w końcu zacząć
                          porządnie zarabiać, obejmować poważniejsze stanowiska, awansować, robić kariery.
                          Pasuje?
                      • joanna35 Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 18:57
                        kropkacom napisała:

                        >
                        > Nie kwestionujesz ale jednak ...

                        Widzisz Kropeczko droga, to pytanie, które Ci zadałam nie było
                        podszyte tymi intencjami, które mi przypisujesz, więc może jednak
                        jest coś co Cię uwiera, ale to wiesz sama najlepiej - dlaczego
                        poczułaś sie przeze mnie zaatakowana?


                        Powiedz mi tylko, czy jest cię w stanie to co
                        > napisze przekonać? Nie, prawda?

                        kropka, ale Ty nie masz mnie przekonywać - to jest Twoje życie, Twój
                        wybór i wbrew temu co sądzisz ja go szanuję. Z jednego prostego
                        względu - to nie ja bedę ponosić konsekwencje Twoich decyzji. Z
                        tego powodu zresztą tak bardzo denerwują mnie te wątki, bo nie służa
                        niczemu innemu tylko wzajemnemu obrażaniu się i dowartościowywaniu
                        cudzym kosztem.
                        A wiem o czym mówię - dziesięć lat temu zrezygnowałam z pracy na
                        rzecz opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem, w międzyczasie na
                        chorobę przewlekłą zachorował drugi syn, a ja po tych dziesięciu
                        latach wiem jedno - gdybym wtedy wiedziała o sobie tyle ile wiem
                        teraz, gdybym wiedziała o swoim małżeństwie tyle ile wiem teraz i
                        gdybym orientowała się w sytuacji na rynku pracy chociaż tyle ile
                        teraz to nie podjęłabym decyzji, którą wtedy uważałam za jedynie
                        słuszną.
                        Mój mąz dobrze zarabia, a ja w bezsenne noce zastanawiam się czy
                        czeka mnie i moje niepełnosprawne dziecko "świetlana" przyszłość pod
                        mostem, czy nie jestem za stara na zmiany czy dam radę. Podjęłam juz
                        pewne kroki prowadzące do zmian w moim życiu, ale to niestety musi
                        chwilę potrwać, mam jednak nadzieję, ze się uda.
                        I zgadzam się z cytowaną tu autorkę wywiadu. Niestetysad
                        • kropkacom Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 19:11
                          > kropka, ale Ty nie masz mnie przekonywać - to jest Twoje życie, Twój
                          > wybór i wbrew temu co sądzisz ja go szanuję. Z jednego prostego
                          > względu - to nie ja bedę ponosić konsekwencje Twoich decyzji. Z
                          > tego powodu zresztą tak bardzo denerwują mnie te wątki, bo nie służa
                          > niczemu innemu tylko wzajemnemu obrażaniu się i dowartościowywaniu
                          > cudzym kosztem.

                          Ja nikogo nie obrażam chyba na Boga big_grin A to co napisałaś powyżej też już pisałam.

                          > Widzisz Kropeczko droga, to pytanie, które Ci zadałam nie było
                          > podszyte tymi intencjami

                          A ja ci odpowiedziałam. Zauważyłaś?
            • joanna35 Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 10:54
              Nawet tu na forum nie raz czytałam, wypowiedzi "kurek"
              > ze mąż pracuję i jak przychodzi do domu nalezy sie odpoczynek.
              Mylisz się ivaz, to nie były wypowiedzi kurek tylko e- matek
              pracujących, które usiłowały wmówić tym niepracującym zawodowo, że
              powinny usuwać panu spod nóg kamienie, bo on PRACUJE. I szlag mnie
              wtedy trafiał, bo pewnie 3/4 z wypowiadających się po pracy tyra
              jak wół w zaciszu ogniska domowego podczas gdy pan wali się zmęczony
              przed tv bądź zasiada przed komputerem, bo bidulek musi odpocząć po
              cięzkiej pracy. Widzisz niekonsekwencję?
              • echtom Re: Znowu się zaczyna :( 08.04.10, 17:04
                . I szlag mnie wtedy trafiał, bo pewnie 3/4 z wypowiadających się po pracy tyra jak wół w zaciszu ogniska domowego podczas gdy pan wali się zmęczony przed tv bądź zasiada przed komputerem, bo bidulek musi odpocząć po cięzkiej pracy

                Nawet niepracujący mąż nie gwarantuje odciążenia pracującej żony od obowiązków domowych, bo może być bardzo zmęczony szukaniem pracy wink
    • iw82 Re: Przeczytałm w Wysokich Obcasach..... 08.04.10, 21:01
      w UK kazdy rok spedzony w domu ( pod warunkiem posiadania dziecka) liczy sie
      kobiecie do emerytury.
      no ale to tylko UK , a oni tam zacofani sąwink
    • protozoa Re: Janusz Krupski zginął w katastrofie samolotu.. 11.04.10, 14:32
      O ile dobrze pamietam mąż Joanny Puzyny-Krupskiej był działaczem opozycyjnym i
      miał na imię Janusz. Czy to przypadkiem nie on zginął w katastrofie
      prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem?
      • przeciwcialo Re: Janusz Krupski zginął w katastrofie samolotu. 11.04.10, 14:37
        Tak, została z 7 dzieci.
      • menodo Re: Janusz Krupski zginął w katastrofie samolotu. 11.04.10, 23:05
        Tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka