becbec5
03.04.10, 16:48
....jako list tygodnia, opowieśc kobitki, która siedzi w domu i
marzy jej się otrzymanie za to emerytury za kilkanaście/dziesiąt lat.
Może nie bezpośrednio autorka, bo jest osobą niepełnosprawną
(rozumien, że dostac pracę nie jest jej prosto), ale list był
głównie o tym, że pomimo naleśniczków świeżo usmażonych na
śniadanie, prania, parowania skarpetem, na starośc nie dostanie
emerytury.
A jak kurcze ma byc inaczej? To co matki "domowe" robią cały dzień,
matki czynne zawodowo robią w kilka godzin,(jak wrócą zmęczone z
pracy). I oprócz tego, że dziennie mają 9-10 godzin mniej dla
rodziny ( zazwyczaj 8 godzin pracy + 1-2 na dojazd) to jeszcze mają
opłacac składki na przyszłe emerytury pań, które tak wychowują swoje
dzieci, że te nie potrafią płatek czy naleśnika sobie na śniadanie
zrobic.
Ręce i wszystkie inne członki mi opadły.
aldona