08.04.10, 21:22
krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,7742718,Tata__ktoremu_niczego_nie_brakuje__na_nic_nie_narzeka.html

Widzialam kiedys reportaz o mamie bez obu rak i tez sobie radzila
super.
Dlaczego tak czesto bywa, ze to wlasnie ludziom, ktorzy sa niby to w
gorszej sytuacji, nie brak wiary w siebie, ochoty walki i
przedewszystkim pogody ducha? A Ci ktorzy maja ciagle narzekaja?
Obserwuj wątek
    • figrut Re: Artykul 08.04.10, 22:01
      > Dlaczego tak czesto bywa, ze to wlasnie ludziom, ktorzy sa niby to w
      > gorszej sytuacji, nie brak wiary w siebie, ochoty walki i
      > przedewszystkim pogody ducha? A Ci ktorzy maja ciagle narzekaja?
      W tytule wątku dałaś sobie odpowiedź. To jest artykuł o człowieku
      niepełnosprawnym, który się nie poddał i funkcjonuje jak każdy inny. Ten artykuł
      nie ma uwypuklać słabości, tylko je przykrywać pozytywnymi rzeczami. Takie są
      najczęściej artykuły i reportaże. Jeśli kilka gazet napisze o tym człowieku
      opierając się każdorazowo na własnym wkładzie pracy (wywiad w środowisku,
      rozmowa z samym bohaterem), wtedy możesz uznać, że jest to coś bliskie prawdy.
      • byakhee Re: Artykul 08.04.10, 22:06
        Nie, moje obserwacje biora sie z pracy, a nie z artukulow.
        • figrut Re: Artykul 08.04.10, 22:29
          Obserwacje z pracy.... No to moje obserwacje z życia.
          Facet któremu ślimak transportowy w zakładzie pracy zmiażdżył rękę zajmował się
          dwójką swoich dzieci (kolejno), nauczył grać na gitarze i robi wiele innych
          rzeczy które są trudne dla osoby z jedną ręką. Nie jest to bohaterstwo, tylko
          umiejętność przystosowania się do życia w takim, a nie innym stanie. Ogromna w
          tym zasługa jego rodziców, którzy od samego powrotu ze szpitala w niczym go nie
          wyręczali. Naprawdę, niczym się nie wyróżnia z tłumu po za tym brakiem jednej
          ręki. Tak samo narzeka na szefa, sąsiada i wkurza kiedy samochód nie chce odpalić.
          Drugi przypadek to mój kolega ze wioski mojego dziadka. Urodził się z
          niedorozwiniętą prawą stroną ciała (ręka i noga). Większość rzeczy robi jedną
          ręką pomagając sobie "kikutem" i do tego trudno mu chodzić. Również nie ma w nim
          nic z bohatera. Taki się urodził i musi sobie radzić. Jednak te dwa przypadki
          można byłoby opisać jako bohaterskie, bo się nie poddają. Gdyby opisać ich
          normalne, codzienne życie, niczym szczególnym by się nie wyróżniali.
          • byakhee Re: Artykul 08.04.10, 22:42
            Moje "osobniki" nie wyrozniaja sie brakiem reki czy czyms
            podobnym , nie moga chodzic do pracy ze wzgledu na swoje choroby.
            CZesto nie moga sie nawet sami nakarmic. Ale nie czyja sie gorsi,
            czasem nawet wrecz przeciwnie. Dla nich swiat jest cudowny.
            • figrut Re: Artykul 08.04.10, 22:56
              To zależy od charakteru, czy ktoś potrafi tylko narzekać, czy też cieszyć się
              życiem choćby pod górkę miał. Dwa kolejne przykłady. Mama mojej bratowej jest
              chora na SM od 1985 roku. Choć choroba początkowo zwaliła ją z nóg, to
              postanowiła się nie poddać i walczyła (nadal walczy) o swoją sprawność fizyczną.
              Moja bratowa, osoba całkiem sprawna ma jej charakter. Nie poddaje się
              przeciwnościom losu.
              Ta sama klatka schodowa i kobieta chora na SM od 12 lat. Porusza się tylko na
              wózku inwalidzkim. Nigdy nie chciała ćwiczyć, bo uznała to za bezsensowne. Jest
              uzależniona od innych i np. na spacer wyjeżdża kilka razy do roku jak ją
              opiekunka wyprowadzi. Inny charakter. Jak zachorowała to uznała, że skoro ona
              jest ciężko chora, to inni muszą się starać aby z wszystkiego ją wyręczać. Od
              kiedy przyjechała do mojej rodzinnej miejscowości, to płacze i narzeka jak jej źle.
              • byakhee Re: Artykul 09.04.10, 00:07
                Tak , wiem tu sie zgodze. Tez niestety to zauwazylam u starszych tu
                osob (kiedys z takimi pracowalam). Ale to sa choroby nabyte.
                Pacjenci, o ktorych mowilam maja choroby wrodzone, wiec dla nich to
                chyba po prostu norma smile
                Co do podanych przez Ciebie przypadkow. Ja ososbiscie sie bardzo
                szybko nudze, poddaje, denerwuje itp. Nigdy nawet jednego lekarstwa
                nie wzielam do konca. Boje sie, ze jesli sie mi kiedys przytrafi
                nieszczescie, skoncze jak przypadek nr 2. Wiec zyje w nadziei, iz
                wytrzymalosc mozna nabyc smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka