Dodaj do ulubionych

Dziecko połkneło granulki "kreta"

22.04.10, 11:04
www.tvn24.pl/-1,1653161,0,1,dziecko-zjadlo-zrace-granulki-_-walczy-o-zycie,wiadomosc.html
Kurcze jak to się mogło stać? Dziecko chyba naprawde musiało byc zupełnie nie
pilnowane,ja nie wiem jak sie idzie z dzieckiem to trzeb zwracac uwage na to
co robi ,zjadlo granulki ,moglo cos na siebie wywalić ,coś pobić ,pokaleczyć
nosz kurde ja chodze z moja 3 latka wszedzie ale nie trace jej z oczu w czasie
zakupów.
Obserwuj wątek
    • el_jot Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:14
      Potwornesad nawet sobie nie mogę wyobrazić co czują rodzice.
      Nie pilonwali, to jedno, ale dzieciak 2,5 roku nie da rady odkleić
      plomby. Przypuszczam, ze ktoś musiał wcześniej odkręcić korek i
      odkleić plombę i może odsypał tego proszku trochę i nie dokręcił do
      końca. Bardzo współczuję rodzicom, straszna kara za nie pilnowanie.
      • gryzelda71 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:19
        Rodzice nie pilnowali.To trzeba troszkę czasu,że by wziąć pojemnik,odkręcić i do
        buzi sobie wpakować.Nie wymyślaj teraz niestworzonych historii z podbieraniem
        towaru.Zaraz inna napisze,ze za nisko stał,jeszcze inna,że w sklepie nie powinno
        być takich preparatów.
        • kropkacom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:26
          O ile dobrze doczytałam firma napisała że tak małe dziecko nie byłoby w stanie
          odkręcić samo butelki.
          • gryzelda71 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:33
            Kurcze ja sama nie potrafię odkręcić(no mam trudności).Jeśli butelka była
            uszkodzona to wiadomo kogo wina,tylko zachodzę w głowę po co ustawia się
            uszkodzone pojemniki.
            • kropkacom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:38
              Może ktoś z klientów uszkodził i postawił z powrotem na półkę.
            • afrodeezyack Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:52
              Nie wiem, po co, ale takie pojawiają się w sklepach. Kupiłam kiedyś
              kreta w płynie, wrzuciłam w siatce do bagażnika (to były duże
              zakupy, chemia i żywność w różnych siatkach ale ciągle koło siebie w
              bagażniku), dojeżdżam do domu, a tam cały bagażnik pływa. A nie
              otwierałam butelki, żeby powąchać czy cośsmile)) Oczywiście całe zakupy
              do wyrzucenia, bagażnik do wyczyszczenia...uncertain
        • el_jot Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:27
          Ugryzelda71 napisała:

          > Rodzice nie pilnowali.To trzeba troszkę czasu,że by wziąć
          pojemnik,odkręcić i d
          > o
          > buzi sobie wpakować.

          Uważasz, że 2,5 letnie dziecko jest w stanie odkręcić zabezpieczoną
          nakretkę. Nakrętka musiała być nie zamknięta do końca, a co z
          plombą? Też dziecko jest w stanie odkleić plombę, bo z artykułu
          wynika, że taka plomba powinna być.



          Nie wymyślaj teraz niestworzonych historii z podbieraniem

          A co cię to tak zabolało?
          > towaru.Zaraz inna napisze,ze za nisko stał

          W artykule naisane jest, że po wypadku kret został przeniesiny na
          wyższą pólkę. Więc może rzeczywiście stał za nisko, chociaż nie ma
          na to przepisów, wynika z artykułu. Prokuratura bada sprawę, ale ty
          już wydałaś ostateczny wyrok na rodziców. Owszem, nie przypilnowali,
          ale sklep nie do końca był w porządku.
          • gryzelda71 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:34
            Nie no rodzice cacy.Po prostu zapomnieli,że z dzieckiem przyszli.Zdarza się.
            • iwoniaw Zawsze mnie frapuje 22.04.10, 11:45
              - a nie tak znów rzadko się to zdarza - że nieraz zagubione dziecko w
              markecie jest odprowadzone do punktu obsługi klienta i rodziców z 5-
              10 minut wołają przez megafon, np. "Jaś w zielonej kurteczce czeka na
              opiekunów". Skoro więc niektórzy po pierwszym info, że dziecko,
              którego (chcę wierzyć) szukają w popłochu jest tu i tu, nie odbierają
              go od razu, to cóż się dziwić, że nie zauważają, gdy nikt przez
              głośniki ich nie poinformuje uncertain
              • asiula1987 Re: Zawsze mnie frapuje 23.04.10, 11:39
                podobno sa przypadki kiedy zagubione dziecko czeka przy takim wlasnie punkcie
                obslugi, ze rodzice beztrosko ida najpierw do kasy zaplacic za zakupy a pozniej
                po dziecko,wkoncu wiedza gdzie jest ma "opieke" i nie plata im sie pod nogami

                p.s kiedys tu byl pisany taki post z wielkim oburzeniem jak to mozna takie
                kilkulatki trzymac w koszyku z brudnymi buciorami, ze takie dzieci to juz za
                duzo itd, a moze wlasnie dobrze tacy rodzice robia, przynajmniej te dzieci
                wozkowe sa zdrowe i nie sa kalekami z powodu durnego kreta czy czegos w tym stylu
              • zona_mi Re: Zawsze mnie frapuje 23.04.10, 17:01
                > 10 minut wołają przez megafon, np. "Jaś w zielonej kurteczce czeka

                Można nie słyszeć, jeśli się nie słucha - kiedyś na trasie Wrocław -
                Wałbrzych byłam wzywana przez megafony na każdej stacji i co prawda
                słyszałam, ale w ogóle nie zaskoczyłam, że to o mnie chodzi...

                Ale jeśli chodzi o dziecko, zastanowiłoby mnie przede wszystkim, że
                go nie widzę dłużej niż kilkanaście sekund...
        • atena12345 gryzelda 22.04.10, 20:54
          gryzelda71 napisała:

          > Rodzice nie pilnowali.To trzeba troszkę czasu,że by wziąć
          pojemnik,odkręcić i d
          > o
          > buzi sobie wpakować.Nie wymyślaj teraz niestworzonych historii z
          podbieraniem
          > towaru.Zaraz inna napisze,ze za nisko stał,jeszcze inna,że w
          sklepie nie powinn
          > o
          > być takich preparatów.

          Mówili w telewizji, że pojemnik musiał stac otwarty, bo tą butelke
          bardzo trudno odkręcic nawet dorosłemu - sprawdziłam w domu i
          faktycznie 2 -latek nie dałby rady.
          Wydaje mi się, ze to mozliwe, ze jakis "klient" odkrecił.
          To straszna tragedia, współczuje dziecku, współczuję tez jednak
          rodzicom.
    • kropkacom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:16
      Straszne. O ile wiem butelki z takimi związkami odkręca się dość trudno. Biedne
      dziecko sad
    • moofka Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:16
      nie otwiera mi sie
      ale bylabym daleka od oceniania rodzicow
      przy takim dziecku to jest chwila, moment sekunda
      po prostu potworny wypadek
      • gryzelda71 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:20
        Owszem potworny wypadek,ale po co są opiekunowie właściwie.
        • kropkacom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:24
          Rodzice nie dopilnowali to fakt ale przy zakręconej butelce do tak tragicznego
          wypadku by nie doszło.
          • anihania Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:28
            być może butelka, którą wzięło to biedactwo, została otworzona juz wcześniej...i
            w takim stanie odłożona na półkę... Oceniacie rodziców, a wam dziecko w sklepie
            nigdy, nigdy, przenigdy nie uciekło między półki???
            • kropkacom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:31
              > nigdy, nigdy, przenigdy nie uciekło między półki???

              Ematki nie chodzą z dziećmi do sklepów. Forum nie czytasz?
              • iwoniaw No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 11:38
                do różnych sklepów i nie, nie uciekają mi "między półki". Być może
                dlatego, że jako niemowlęta były noszone w chuście albo wożone w
                swoim wózku, a gdy podrosły, zawsze były wsadzane na siedzisko
                koszyka do tego przeznaczone. Do głowy by mi nie przyszło puszczać
                dwulatka luzem po sklepie - nawet nie w obawie o jego ucieczkę, co z
                powodu jeżdżących palet, innych wózków z zakupami (często ciężkich i
                niekoniecznie łatwych do manewrowania) oraz ludzi, którzy często
                zadepczą, a nie zauważą człowieka o wzroście metra.
                A żeby dziecko zdążyło nie tylko wziąć do buzi, ale zjeść znaczną
                ilość substancji, to potrzeba nie sekund, ale "sekund" (takich, z
                których składają się "tylko minutki", na które część ematek dopuszcza
                zostawienie dwulatka w domu samego).
                • anihania Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 11:43
                  och, zapomniałam, że ja to z małej mieściny jestem i u mnie supermarkety to nie
                  miastowe, wielkie hipermarkety gdzie tylko palety czyhają na dzieci za rogiem.
                  Moja Hania często spaceruje z nami za rączkę, ja robię zakupy, mąż wtedy ogląda
                  z nią różne artykuły, którymi jest w danym momencie zainteresowana, lub
                  odwrotnie. Ale zdarzyło jej się uciec. Nie sądzę by w tym momencie była w stanie
                  sięgnąć po taką butelkę i ją otworzyć. Do hipermarketów dziecka nie zabieram.
                  • iwoniaw Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 11:48
                    Słowa kluczowe:"nie zabierasz do hipermarketów", "za rączkę" i
                    "niewielkie markety". Straciłaś kiedyś dziecko w sklepie z oczu i to
                    na kilka minut? No właśnie.
                    Pomijam, że tu jest mowa o Szczecińskim Netto, więc to nie osiedlowy
                    warzywniak i należałoby się jako dorosły i rodzic zachować
                    adekwatnie.
                    • anihania Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 11:52
                      Ale czy to znaczy, że w tym momencie nie może stać się coś złego? Może, w każdej
                      sytuacji jest takie ryzyko. Każdemu może się przytrafić jakieś nieszczęście. Nie
                      martw się, jeśli prokuratura uzna winę rodziców, to zostaną pociągnięci do
                      odpowiedzialności za narażenie dziecka na utratę zdrowia lub życia. Oceniać jest
                      bardzo łatwo.
                      • iwoniaw Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 11:56
                        Nieszczęście to może być jak przechodzisz obok budynku nijak nie
                        oznaczonego jako zagrożenie i ci cegła na głowę spada. Jak włazisz na
                        budowę z dużym znakiem zakazu i się plączesz pod rusztowaniami, to
                        się nazywa głupota i kwalifikuje do nagrody Darwina. Szkoda, że w tym
                        przypadku narażone zostało malutkie dziecko, za które rodzice byli
                        odpowiedzialni, a teraz żadna kara dla nich zdrowia mu nie wróci.
                        • anihania Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 11:59
                          Abstrahując od sytuacji z kretem, ale nawiązując do Twojego posta, jeśli stoisz
                          koło dziecka, a ono upadnie, tak niefortunnie, ze złamie rękę, lub rozetnie
                          skórę, to będzie Twoja wina, że nie pozamiatałaś ulicy, nie złapałaś dziecka w
                          locie? Czy nieszczęśliwy wypadek, a może głupota, że w ogóle wyszłaś z dzieckiem.
                          • iwoniaw Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 12:08
                            Ok, odpowiem: widzisz różnicę między sytuacją:
                            A. Dziecko idzie po chodniku, przewraca się, ręka złamana
                            B. Dziecko korzystając z faktu, iż matka ogląda wystawę ucieka na
                            drugą stronę ulicy, wpada do wykopu odgrodzonego taśmą (na dotarcie
                            tam potrzebuje aż minuty i nadal matka nie reaguje) i łamie rękę?

                            To jest właśnie różnica między wypadkiem a niedopilnowaniem.
                            • anihania Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 12:11
                              A różnicę;
                              1. dziecko z rodzicami w sklepie, ucieka, chwyta butelkę, cokolwiek i czym
                              prędzej jej/tego zawartość ląduje w buzi...
                              2. dziecko samo oprowadza się po sklepie

                              A jak było w tym przypadku? Czy byłaś tam i wiesz?
                              • iwoniaw Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 12:30
                                Różnicę to tu widzę taką, że rodzic mający dziecko pod opieką
                                powinien widzieć, że się ono oddala i zastopować je
                                natychmiast. Jeśli zdaje sobie sprawę, że w czasie robienia
                                zakupów nie jest w stanie mieć oczu dookoła głowy, dziecię powinno
                                być w wózku/koszyku/pod opieką osób trzecich.
                                • ola Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 12:46
                                  ja się nie chce mądrzyć, ale na podstawie informacji widzę to tak:
                                  matka idzie do sklepu z dwójka/trójką dzieci (na pewno było ich
                                  więcej niż jedno).
                                  Podchodzi do kasy żeby zapłacić albo kupuje 30 deko sera, trzymając
                                  młodsze na wózku, a starsze stoi obok.
                                  Zaczyna płacic, skupia sie na np. portfelu, a starsze w tym czasie
                                  biegnie miedzy półki, bierze kolorową butelke z uszkodzonym kapslem
                                  (a moze butla spadła z palecy i była pęknieta?) i pakuje sobie kulki
                                  do buzi zanim matka zdąży dobiec.
                                  Ślina rozpuszcza granulki i tak w sekundę substancja trafia do
                                  żoładka.
                                  Nie oceniam tej kobiety, bo wiem, że i mnie mogłoby się cos takiego
                                  zdażyć choć pilnuję swoje dzieci
                • kropkacom Re: No więc ja chodzę z dziećmi 22.04.10, 11:44
                  Na Boga, nikt nie twierdzi że rodzice go dopilnowali. Nie poprawiajmy sobie
                  samopoczucia twierdzeniem, jakimi to jesteśmy świetnymi rodzicami, przy takiej
                  tragedii.
                  • iwoniaw Kropko, ja sobie nie poprawiam samopoczucia, tylko 22.04.10, 11:52
                    mam nadzieję, że przynajmniej kilka osób się zastanowi nad swoim
                    postępowaniem. Głównie z frakcji "nie-nadopiekuńczych", co to i
                    dwulatka samego w domu "na minutkę" zostawią i czterolatka samopas na
                    ulicę wypuszczą, bo "przecież zerkają z okna".
                    Dzieci w sklepie trzeba pilnować i tyle. Współczuję temu dziecku,
                    kret to wyjątkowe cholerstwo, alkaliczne, powoduje dużo gorsze w
                    leczeniu obrażenia niż kwasy sad
                    • kropkacom Re: Kropko, ja sobie nie poprawiam samopoczucia, 22.04.10, 11:56
                      Wiesz, ludzie kochają swoje dzieci (przynajmniej to dobrodusznie zakładam). A
                      nie zawsze udaje się nam być idealnymi ...
                      • iwoniaw Tak, widziałam w szpitalu kochających rodziców 22.04.10, 12:03
                        matkę, która zdejmowała (jak tylko z horyzontu znikał lekarz
                        stanowczo tego zakazujący) 4-letniemu synowi nogę z wyciągu "bo go
                        przecież boli" i labidzącą, że "nie ma żadnej poprawy przy tym
                        leczeniu". Matkę poparzonego 3-latka, która nie wietrzyła ran dziecka
                        zgodnie z zaleceniem "bo on przecież nie wysiedzi pół godziny" oraz
                        nie smarująca zalecanym lekiem, bo "jego to szczypie" i narzekającą,
                        że "ciągle się ślimaczy". Mogłabym tak długo. To, że ktoś kocha swoje
                        dziecko nie znaczy, niestety, że nie jest niemądry. I dlatego pewne
                        rzeczy należy nagłaśniać i uczulać. Np. na to, żeby w sklepie nie
                        spuszczać dziecka z oczu nawet na chwilę i że niektóre
                        substancje naprawdę bardzo niebezpieczne.
                        • anihania Re: Tak, widziałam w szpitalu kochających rodzicó 22.04.10, 12:05
                          Od dziś wiesz, że nie wszyscy powinni mieć dzieci???
                          • iwoniaw Re: Tak, widziałam w szpitalu kochających rodzicó 22.04.10, 12:09
                            Nie, wiem to od dawna. Szkoda tylko, że dopiero własne żywe dziecko swą
                            głupotą eliminują z puli genowej ludzkości, mimo wszystko.
                        • kropkacom Re: Tak, widziałam w szpitalu kochających rodzicó 22.04.10, 12:44
                          > dziecko nie znaczy, niestety, że nie jest niemądry. I dlatego pewne
                          > rzeczy należy nagłaśniać i uczulać.

                          Owszem. Ale jeśli się okaże że butelka jakimś cudem była otwarta/uszkodzona?
                          Dziecko nawet uciekając rodzicom kiedy go akurat nie pilnowali nie musiało
                          tracić zdrowia i być narażonym na niewyobrażalne cierpienie, prawda?
                          • annvangier Re: Tak, widziałam w szpitalu kochających rodzicó 23.04.10, 09:40
                            ale mozna chyba zalozyc kupujac w sklepach samoobslugowych ze czasem kliencie
                            cos uszkodz ai przenosza
                            a 2 i pol letnie dziecko powinno byc nauczone zeby nie brac wszystkiego do
                            buzi!czy to byłby kret, czy kamyczek, czy pieczraka przeciez niekeidy takie
                            dzieci chodza juz do przedszkola i daja sobie radę
                            co do ilosci dzieci zauważyłam ze jak dzieci małych jest dwójka-trójka mniej
                            wiecej w tym samym wieku sa one dosc usluchane
                            jeszcze niedawno jedna span zalila sie ze jej coreczka stukla butelke, a ona
                            lubi dwulatce dawac troche wolnosci- takie postawy sa troche nierozsadne

                            jednak fakt byc moze tutaj do tego zdarzenia przyczyniło się coś innegomoze
                            jakis klient zasłonił dziecko, niektorzy -nie widza potrzeby przepuscic opiekuna
                            za dzieciakiem ktory sie np wyrwał
                            • annvangier Re: Tak, widziałam w szpitalu kochających rodzicó 23.04.10, 09:41
                              errata: że klienci coś uszkodzą a i przeniosą
              • gryzelda71 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:39
                Kropka,uciekło nie raz i nie dwa,ale nie tak daleko cobym straciła z oczu.
                • kropkacom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:46
                  No widzisz, a komuś się zdarzyło. Tyle w temacie.
                  • gryzelda71 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:48
                    Bo nie pilnował.Proste i fakt tyle w temacie.
                    • kropkacom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:52
                      Tak, bo dajmy na to się zagapił. Nie jesteśmy idealni, prawda? Czy to daleko
                      idące zaniedbanie? Nie wiem? Może. Należałoby widać przy zgubionym dziecku
                      wezwać od razu socjalkę? Jak myślisz?
                      • gryzelda71 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 13:41
                        Myslę,że dzieci trzeba pilnować.Każde dziecko inaczej.
                        • echtom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 13:45
                          Gryzelda, każdy tak myśli, ale wypadki się zdarzają nawet na oczach
                          opiekunów. Były już wątki na ten temat.
                        • kropkacom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 13:47
                          gryzelda, nie chce mi się pisać stu postów żebyś zrozumiała.

                          Tak, dzieci trzeba pilnować. Tak, zabezpieczenie na butelce powinno przeszkodzić
                          małemu niedopilnowanemu dziecku dostania się do niebezpiecznej substancji. Tak,
                          na półce nie powinno być otwartych, uszkodzonych opakowań. Tak, biedne dziecko.
              • kub-ma Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:42
                No nie chodzę smile
          • slonko1335 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:36
            moje dziecko nie mając jeszcze roku potrafiło bez najmniejszego problemu
            odkręcić butelki z takim zabezpieczeniem, no fakt z kretem nie próbował ale te z
            lekami to chwila moment mimo, że ja miałam z nimi problem. Kiedyś w telewizji
            pokazywano wyniki badań statystycznych ile dzieci w jakim wieku jest w stanie
            poradzić sobie z czymś takim i jeżeli chodzi o trzylatki to dla 70 procent nie
            stanowiło to trudności żadnej.
            • jamesonwhiskey Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 12:46
              > moje dziecko nie mając jeszcze roku potrafiło bez najmniejszego problemu
              > odkręcić butelki z takim zabezpieczeniem,

              no to chyba jakis pudzian , pomijam niska koordynacje ruchowa dziecka ponizej
              roku , ale zeby to otworzyc to trzeba dosyc mocno scisnac przekrecic
              • iwoniaw Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 13:05
                Po pierwsze, to dziecko ma ponad dwa lata, po drugie - moje też to
                potrafi, a Pudzianem nie jest. Zdumiewające, nie?
                • jamesonwhiskey Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 13:11
                  oczywiscie ze zdumiewajace,
                  albo te leki nie sa zabezpieczone, albo naprawde jest pudzianem ,
                  bo sytuacja zabezpieczone opakowanie otwierane przez dziecko nie ma szans sie
                  wydarzyc
              • slonko1335 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 15:37
                > no to chyba jakis pudzian , pomijam niska koordynacje ruchowa dziecka ponizej
                > roku , ale zeby to otworzyc to trzeba dosyc mocno scisnac przekrecic

                mi też się tak zdawało, dawałam nawet trzyipółlatce wtedy żeby odkręciła i nie
                potrafiła a Szym robił to bez problemu - próbowałam na trzech rożnych
                opakowaniach i poradził sobie z każdym choć z niektórymi dużo szybciej mu szło
                niż z pozostałymi ale fakt ma bardzo silne ręce, choć pudzianem to bym go nie
                nazwała
    • iwoniaw "nie ma możliwości, żeby dziecko odkręciło" 22.04.10, 11:30
      Fakt, że dziecko powinno być pilnowane i trzymane z dala od
      niebezpiecznych substancji. Niemniej niechże pani rzecznik producenta
      nie opowiada, że odkręcenie preparatu przez dziecko jest
      "niemożliwe". Mój dwulatek potrafi odkręcić takie "bezpieczne"
      nakrętki od np. leków sprawniej niż ja.

      I nie zgadzam się z tym, że to "musiała być sekunda" - z linku
      wynika, że poparzenia są poważne, w przewodzie pokarmowym, a nie że
      dziecię ledwo liznęło i ma uszkodzoną jamę ustną, co się częściej
      zdarza. Nie wyobrażam sobie, co myślą sobie ludzie tracąc z oczu tak
      małe dziecko na całe minuty. Zresztą krzesełko dla dzieci na wózkach
      sklepowych jest po coś, no nie?
      • anihania Re: "nie ma możliwości, żeby dziecko odkręciło" 22.04.10, 11:35
        nie tobie oceniać...
        • iwoniaw Bo? 22.04.10, 11:40
          Niby dlaczego nie mnie? Mam małe dzieci, do sklepów chodzę, zakrętkę od
          kreta widziałam.
          • atena12345 Re: Bo? 23.04.10, 11:34
            iwoniaw napisała:

            > Niby dlaczego nie mnie? Mam małe dzieci, do sklepów chodzę,
            zakrętkę od
            > kreta widziałam.
            >

            w związku z tym zlinczuj rodziców. Pewnie i tak sa juz ledwo zywi.
            Co do sekund... Wujek mojego męża łyknał kreta w płynie - nie pytaj
            jak do tego doszło - od razu wypluł, płukał gardło. Przezył...
            ledwo...
            To sa bardzo zrące środki
      • lacitadelle Re: "nie ma możliwości, żeby dziecko odkręciło" 22.04.10, 11:39
        > "niemożliwe". Mój dwulatek potrafi odkręcić takie "bezpieczne"
        > nakrętki od np. leków sprawniej niż ja.

        no właśnie, syn lubi się bawić pustymi opakowaniami i rzeczywiście nakrętki od
        leków odkręca lepiej ode mnie.

        > I nie zgadzam się z tym, że to "musiała być sekunda" - z linku
        > wynika, że poparzenia są poważne, w przewodzie pokarmowym, a nie że
        > dziecię ledwo liznęło i ma uszkodzoną jamę ustną, co się częściej
        > zdarza.

        to mnie zastanawia, bo owszem polizać czy ugryźć to dziecko jest skłonne, ale
        przed połknięciem bardzo dobrze się zastanawia, całkiem spora część spożywki
        ląduje u nas na podłodze zaraz po spotkaniu kubków smakowych, a taki kret pewnie
        neutralny w smaku nie jest...
      • kropkacom Re: "nie ma możliwości, żeby dziecko odkręciło" 22.04.10, 11:41
        Załóżmy że to była sekunda i wtedy na pewno pojemnik musiał być wcześniej
        otwarty. Ja czasami mam trudności z otwarciem takich pojemników i chwile mi to
        zajmuje.
        • gryzelda71 Re: "nie ma możliwości, żeby dziecko odkręciło" 22.04.10, 11:47
          Kropka włącz stoper i zobacz ile trwa sekunda
          • kropkacom Re: "nie ma możliwości, żeby dziecko odkręciło" 22.04.10, 11:54
            Mi dziecko przy wychodzeniu z domu zniknęło a były to sekundy. Potem okazało się
            że mały pobiegł na przystanek. Że biegł wiem od sąsiadki która go widziała. Nie,
            dziecko w sklepie mi nigdy nie uciekło.
    • slonko1335 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:33
      Rany, aż mi się ciemno przed oczami zrobiło....
    • izabellaz1 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:38
      Gdyby w ogóle ten syf przestali sprzedawać, to same korzyści by z tego były.
      • donkaczka Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:52
        nie zartuj, ja kretem naprawilam zmywarke, a panowie mi wycenili naprawe na 300
        euro, wiec ciesze sie, ze takie zajzajery mozna kupic

        zeby sie najesc porzadnie, to musialo trwac dluzszy czas, przeciez to sie pieni
        dosc szybko
        straszny wypadek, wspolczuje i rodzicom i malemu
        • anihania Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:53
          A może wystarczyło, by to co zostało w buzi po wypluciu, dostało się do przewodu
          pokarmowego ze śliną?
        • melmire Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 11:56
          Jak naprawilas? Z ciekawosci pytam, nigdy nie wiadomo co sie moze przydac smile Nie
          zezarlo plastyowych elementow?
        • izabellaz1 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 12:11
          donkaczka napisała:

          > nie zartuj, ja kretem naprawilam zmywarke, a panowie mi wycenili naprawe na 300
          > euro, wiec ciesze sie, ze takie zajzajery mozna kupic

          Zdrowiej i dla środowiska i dla sprzętu byłoby gdybyś wydała te 300 zł.
          Wspomnisz moje słowatongue_out
          • a.m.a Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 13:05
            izabellaz1 napisała:
            > Zdrowiej i dla środowiska i dla sprzętu byłoby gdybyś wydała te 300 zł.
            chyba 1200 zl,
            pozdr.
            ps.
            Ja tez w sytuacji kryzysowej - zalanie sasiadki - uzylam kreta, zeby przetkac
            rury. Czasem sie przydaje taki preparat.
            • iwoniaw Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 13:08
              Tja... Moja sąsiadka też była taka mądra "w sytuacji kryzysowej", w zw.
              z czym zamiast wody zaczął u mnie z sufitu kapać ów kret uncertain Dobrze, że
              byliśmy w domu i na bieżąco zmyłam.
              • a.m.a Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 13:13
                No widzisz, a u nas pomoglo i przestalo zalewac.
          • donkaczka Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 16:09
            a skad wiesz co zrobilam? ze taka pewna jestes?
            300 euro, nie 300 zlotych, to spora roznica
            nie wiem czy dla srodowiska wieksza szkoda jest pojemnik kreta, czy zmywarka
            zezlomowana, mimo ze do naprawienia


            a do forumki wyzej - zapchal sie ten pojemnik na wode, ktory jest z boku
            zmywarki, podobnie zakleila sie pompka do wody, zmywarka przestala ciagnac wode
            same czesci 150 euro, drugie tyle robota, a ja sie uparlam,zeby to wyczyscic,
            pan robil wielkie oczy, bo przeciez tam szczotka nie wejdzie - to takie akwarium
            plaskie z rurkami i zakretami, fakt drut by tam moze wszedl a i tak by musial
            miec ze dwa metry
            a kretem wszystko wyzarlo do idealu, caly osad, wszystkie syfy
            pomke udalo sie wyjac i wyczyscic pod kranem
            plastikow kret nie uszkadza, przeciez rury sa plastikowe

            niemcy sa wyjatkowo beznadziejni jesli chodzi o takie naprawy, umieja tylko
            czesci wymieniac, co czesto czyni naprawy nieoplacalnymi i takie sprzety jada do
            polski, gdzie zdolny majster za pare zlotych je uruchomi i dlugie lata pozyja

            podobna przygode mialam z canonem, w niemczech cala optyke za 320 euro chcieli
            wymieniac, w polsce za 280 pln naprawili mechaniczne uszkodzenie
            • izabellaz1 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 09:44
              Jeśli 300euro to znaczy, że mieszkasz w kraju gdzie odpowiednio większe jest
              wynagrodzenie więc nie płacz o 300euro albo kup nową zmywarkę.
              Kret to syf. I jeśli ktoś myśli, że będzie wpychał do zlewu czy zmywarki kawałki
              żarcia, włosy czy co tam sobie chce i kret to "rozpuści", to się grubo myli.
              Szkoda, że taka świadomość jest co niektórych osób...
              • donkaczka Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 11:54
                bosz, jak bredzisz kobieto, kret to syf, ale zlomowisko pelne sprzetu za to
                wcale, prawda?
                sadzisz ze dluzej zajmie oczyszczalni zneutralizowanie kreta niz matce ziemi
                rozlozenie zmywarki?

                osad w rurach sie tworzy, powoli i latami, nie trzeba wrzucac kawalkow jedzenia,
                co zreszta w zmywarce jest trudne, bo filtry wylapuja resztki
        • kunegunda32 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 17:42
          Właśnie w TV powiedzieli że mamusia dała mu to popić wodą. Pozostawię bez
          komentarza.
          • izabellaz1 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 09:45
            kunegunda32 napisała:

            > Właśnie w TV powiedzieli że mamusia dała mu to popić wodą. Pozostawię bez
            > komentarza.

            Ale zwróciłaś uwagę, że GAZOWANĄ?! Ja padłam jak to przeczytałam...to już
            wiadomo, że rodzice pewnie średnio rozgarnięci...
            • kunegunda32 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 11:52
              Moja koleżanka w zeszłe Święta Bożego Narodzenia 2 godziny wyciągała 2 bateryjki
              od zegarka (takie płaskie pastylki)endoskopem z żołądka dwulatka z pomiędzy 3
              pierogów z kapustą i grzybami które podała dziecku mamusia " Bo chciała przepchnąć".
    • echtom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 12:07
      Mam mieszane uczucia. Z jednej strony wygląda na spore zaniedbanie
      rodziców, z drugiej trudno mi potępiać, bo swoje dzieci starałam się
      pilnować, a 2-letnia młoda w domu pod moją opieką wychłeptała całą
      butelkę Clemastinu.
    • 18_lipcowa1 tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 12:18
      o czym mowa w ogóle?
      dokręcony czy nie? za nisko czy za wysoko stał?

      Ludzie! Wszędobylskiego 2 latka się trzyma za bety przy sobie, non
      stop, zwłaszcza w miejcu publicznym, które nie jest przeznaczone dla
      dzieci!!!!!
      Gdzie byli rodzice????????????
      • ola Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 12:27
        z materiału na TVN 24 wynika, że dziecko było w sklepie "z matką i
        rodzeństwem".
        Nie wiem jak idealne ematki, ale ja potrafię sobie wyobrazić, że
        trudno jest ogarnąć np. 3 małych dzieci w sklepie i każde trzymać za
        rękę.
        Ja mam dwoje i czasem zdażyło się, że spojrzałam na moment do wózka
        z młodszą a juz starsza właziła na pobliską latarnię...
        • zebra12 I dlatego ja nadal o zgrozo, używam wózka 22.04.10, 13:13
          Mam prawie 3,5 latkę. Idąc na zakupy do marketu biorę wózek. I o ile
          dziecko całą drogę drepcze sobie radośnie, o tyle w hipermarkecie
          siedzi w wózku. Ona o tym wie i nie ma problemu. Nie jestem w stanie
          skoncentrowac się na wybieraniu towaró, sprawdzaniu dat, czy
          czytaniu skladu produktów, rozglądając się za dziekciem.
          A to, co myślą inni o używaniu wózka przez trzylatkę zupełnie mi
          zwisa.
          • ola Re: I dlatego ja nadal o zgrozo, używam wózka 22.04.10, 13:44
            a co jak będziesz miała więcej niż jedno dziecko (jak w tym
            przypadku)? 3 koszyki weźmiesz?


            zebra12 napisała:

            > Mam prawie 3,5 latkę. Idąc na zakupy do marketu biorę wózek. I o
            ile
            > dziecko całą drogę drepcze sobie radośnie, o tyle w hipermarkecie
            > siedzi w wózku. Ona o tym wie i nie ma problemu. Nie jestem w
            stanie
            > skoncentrowac się na wybieraniu towaró, sprawdzaniu dat, czy
            > czytaniu skladu produktów, rozglądając się za dziekciem.
            > A to, co myślą inni o używaniu wózka przez trzylatkę zupełnie mi
            > zwisa.

            • iwoniaw Re: I dlatego ja nadal o zgrozo, używam wózka 22.04.10, 13:50
              No ja czasem biorę dwa. Poza tym to dziecko miało 2 lata, nie 7, więc
              jakoś mało prawdopodobne jest, że było najstarszym z piątki.
              • ola Re: I dlatego ja nadal o zgrozo, używam wózka 22.04.10, 13:54
                a jak udaje ci się prowadzic 2 wózki kiedy jestes z dziećmi sama?
                Pytam, bo mam 2-miesięczne i 2-letnie dziecko i ciekawam wszelkich
                sprawnych patentów na przemieszczanie się

                A co do meritum: spokojnie mogło mieć młodsze, 2-3miesięczne
                rodzeństwo w wózku i starsze o rok/dwa przy matce
                • iwoniaw Re: I dlatego ja nadal o zgrozo, używam wózka 22.04.10, 15:00
                  Normalnie mi się udaje, idę po prostu wolniej, wózek z młodszym pcham
                  przed sobą, wózek zakupowy mam z boku, na zakrętach jedynie nieco
                  dłuższe manewry, no ale taka cena za możliwość zrobienia zakupów z
                  dziećmi, gdy się akurat nikogo nie ma do pomocy, a konieczność jest.

                  Po ulicy też się ludzie jakoś przemieszczają z dwójką i trójką dzieci
                  i jakoś mogą mieć podwójne wózki, starsze prowadzić za rękę i NIE
                  wypuszczać "na moment", istnieją szelki dla dzieci, chusty na
                  niemowlaki (i obie ręce wolne), w marketach są miejsca w koszykach do
                  wsadzania dziecka itd.itp. Dlatego nadal uważam, że można (i należy)
                  jednak upilnować dwulatka i tyle.
                  • donkaczka Re: I dlatego ja nadal o zgrozo, używam wózka 23.04.10, 12:01
                    ja chodze z trojka na zakupy
                    zawsze
                    do budowlanych tez
                    najmlodsze zazwyczaj na plecach, 2 latka jak ma dobry dzien to samopas, jak zly
                    to w koszyku, 3 latka na wolnosci
                    albo najmlodszy w koszyku, dwie starsze na wolnosci

                    biore im male wozki dla dzieci jak sa, jak nie to i tak pomagaja w zakupach, ja
                    im podaje, one przejete wrzucaja do koszyka
                    czasem gdzie laza, ale zazwyczaj sa w zasiegu wzroku, a ze robie zakupy w
                    tygodniu i w dzien, to pustawo jest zazwyczaj i latwo je wywolac i znalezc
              • echtom Re: I dlatego ja nadal o zgrozo, używam wózka 22.04.10, 14:01
                Tak ogólnie - wypadki, mniej lub bardziej groźne, zawsze będą się
                zdarzały, bo wyobraźnia i ruchliwość małego dziecka przewyższa
                wyobraźnię i refleks osoby dorosłej i tyle w temacie. Jeśli ktoś
                nigdy
                nie zaliczył wypadku dziecka, powinien uklęknąć i
                podziękować za niewiarygodne szczęście.
      • kropkacom Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 12:46
        Odkręcony środek żrący na półce sklepu może być niebezpieczny i dla dorosłego.
        • 18_lipcowa1 Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 12:57
          kropkacom napisała:

          > Odkręcony środek żrący na półce sklepu może być niebezpieczny i
          dla dorosłego.



          Nie rozumiem jak to się ma do niepilnowania dziecka?
          • kropkacom Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 13:04
            Nawet jeżeli przyjmiemy że dziecko zostało na 100 procent niedopilnowane to nie
            musiało być narażone na takie cierpienie. Po coś te związki mają jednak takie a
            nie inne zabezpieczenia, nie? No chyba, że jesteśmy mściwymi półgłówkami i
            uznamy że to ma być kara dla skrajnie nieodpowiedzialnej matki.
          • a.m.a Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 13:07
            Na razie nie rozumiesz, bo masz jedno. Bedziesz miec trojke, to zrozumiesz.
            • 18_lipcowa1 Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 13:12
              a.m.a napisała:

              > Na razie nie rozumiesz, bo masz jedno. Bedziesz miec trojke, to
              zrozumiesz.

              Konkurs na najgłupszy post dnia wygrałaś.
              • a.m.a Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 13:19
                smile dziekuje
                Ale sama przyznaj, jak przepraszalas jakas mame, kiedy zaczelas spac z mala w
                jednym lozku, bo ci sie poglady zmienily.
                Mnie naprawde latwo bylo upilnowac jedno dziecko, a z trojka do sklepu nie
                chodze sama, bo nie jestem w stanie wszystkich zapakowac do jednego wozka i
                jednoczesnie zmiescic tam artykuly po ktore przyjechalam. Jednak potrafie sobie
                wyobrazic, ze ktos do sklepu z dzieciakami sam musi jechac i moze jedno spuscic
                z oczu na chwile. I niestety nieszczescie gotowe sad
                • demonii.larua Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 14:29
                  Ja chodzę do sklepu z czwórką, sama (rzadko, bo rzadko w ogóle zabieram dzieci
                  na zakupy). Ani razu nie zdarzyło się by którekolwiek z nich oddaliło się bez
                  pozwolenia, żadne tez NIGDY nie wzięło nic z półki bez pozwolenia. Czyli jak
                  widać da się. Dlatego ja nie potrafię sobie wyobrazić, by spuścić tak małe
                  dziecko z oka choć na chwilę.
                  • a.m.a Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 15:09
                    Ja wiem, ze sie da robic zakupy jak ty mowisz. Ja tez mam dyscyplinowane dzieci
                    i nie uciekaja mi w sklepie czy na spacerze, ale potrafie sobie wyobrazic, ze
                    tamta mama akurat nie dala rady. Moze cos sie wydarzylo w sklepie
                    nieprzewidzianego, ze maly zdazyl jej zwiac miedzy polki. Daleko mi po prostu od
                    potepiania tamtej mamy.
              • echtom Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 13:41
                To ja też powalczę o wygraną smile Niezależnie od liczby dzieci, jest
                kosmiczna różnica między pilnowaniem 2-miesięczniaka i 2-latka.
                • ola Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 13:48
                  Dokładnie.

                  Lipcowej dziecie urośnie, zacznie uciekać w sklepie (taka ulubiona
                  zabawa 2-latków), a jak jeszcze bedzie miała drącego się w wózku
                  kilkumiesięczniaka i pustą lodówkę, to zobaczymy, jakie to
                  dziecinnie proste i oczywiste upilnowac to towrzystwo
                • 18_lipcowa1 tjaa 22.04.10, 14:02
                  No tak tylko, że w sklepie jest nieograniczona liczba produktów oraz
                  rzeczy które mogą zrobić dziecku krzywde. Butelki szklane, cięzkie
                  słoiki, płyny, proszki, palety z nowymi produktami, sliska podłoga
                  bo coś sie wylało. itp.

                  Moze zamknijmy sklepy co? Albo nie wiem, zatrudnijmy nianie do
                  pilnowania szopingujących mamusiek? Albo może kasjerki niech pilnują
                  w międzyczasie?

                  Moze wystarczy troche checi i wyobraźni w postaci pomocy babć, niań,
                  męza, planowania zakupów tak by nie płakać jak to obarczona dziecmi
                  mama MUSI isc do sklepu a sklep ten ma najlepiej wszystkie swoje
                  produkty podwiesić pod sufit zeby dzidzia nie zrobila sobie krzywdy?
                  • kropkacom Re: tjaa 22.04.10, 14:05
                    Lipcowa, myślisz że te zabezpieczenia na butelkach są po to żeby ci się ciężko
                    otwierało Kreta?
                    • 18_lipcowa1 Re: tjaa 22.04.10, 14:15
                      kropkacom napisała:

                      > Lipcowa, myślisz że te zabezpieczenia na butelkach są po to żeby
                      ci się ciężko
                      > otwierało Kreta?

                      Nie, nie myślę, że po to.
                      Myślę że własne dzieci trzeba pilnowac i tyle.
                      • kropkacom Re: tjaa 22.04.10, 14:20
                        > Myślę że własne dzieci trzeba pilnowac i tyle.

                        No, mundra panie jesteś jak diabli tongue_out

                        Po to się robi "te" zabezpieczenia żeby niedopilnowane dzieci nie musiały cierpieć.
                        • lacitadelle Re: tjaa 22.04.10, 14:29
                          > Po to się robi "te" zabezpieczenia żeby niedopilnowane dzieci nie musiały cierp
                          > ieć.

                          Nie bądź naiwna - zabezpieczenia robi się właśnie po to, żeby nikt potem firmy
                          do sądu za zaniedbanie nie podał.

                          Wypadki się zdarzają oczywiście, niektórym zapobiec się nie da, innym można by
                          było - odpowiednie (miejmy nadzieję) osoby ocenią, jak było w tej konkretnej
                          sytuacji.


                          • kropkacom Re: tjaa 22.04.10, 14:35
                            > Nie bądź naiwna - zabezpieczenia robi się właśnie po to, żeby nikt potem firmy
                            > do sądu za zaniedbanie nie podał.

                            Wszystko sprowadza się i tak do jednego. Z winy firmy produkującej czy sklepu
                            nie miało prawa dojść do wypadku.
                            • lacitadelle Re: tjaa 22.04.10, 14:37
                              > Wszystko sprowadza się i tak do jednego. Z winy firmy produkującej czy sklepu
                              > nie miało prawa dojść do wypadku.

                              Nie bardzo rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć?

                              Do wypadku nie miało prawa dojść z niczyjej winy, jeżeli czyjaś wina w tym była,
                              to powinny być wyciągnięte konsekwencje.
                              • kropkacom Re: tjaa 22.04.10, 14:42
                                Wątpię żeby sąd skazał matkę. No, chyba że to matka dała dziecku otwartą butelkę
                                albo dała mu do zjedzenia kuleczki. Śledztwo (z tego co pamiętam) ruszyło
                                właśnie z powodu możliwości zaniedbań producenta lub sklepu.
                                • gazeta_mi_placi Re: tjaa 25.04.10, 17:09
                                  Na czym polegało owo zaniedbanie ze strony sklepu?
                                  Że wystawiło na półkach towar dopuszczony do handlu?
                                  Nawiasem mówiąc wcale bym się nie zdziwiła gdyby po (jednak) ewentualnym
                                  odszkodowaniu ze strony sklepu sieci sklepowe podjęły decyzję o zakazie
                                  wpuszczania na teren sklepu matek z małoletnimi dziećmi.
                                  Już jeden sklep (Macro) tak zrobił.
                  • ola Re: tjaa 22.04.10, 14:10
                    teoria, teoria
                    brzmi swietnie

                    wystarczy wyobraźnia, niania, babcia i kłopot z głowy

                    Amen.

                    A zycie sobie...

                    Słyszałaś kiedyś o 4 latku który wyrwał się prowadzącej go za rękę
                    babci i wpadł pod TIR-a? O kobiecie, której zacięły się hamulce i
                    wpadła swoim samochodem na dzięki Bogu pusty plac zabaw? O
                    dziewczynce która utopiła sie w ogrodowym oczku na oczach rodziców,
                    brata, kuzynów i dziadków?
                    Ja sama kiedyś prowadziłam przez mostek dziecko za rękę. Dzieciak
                    się potknął, runął w dół i ledwo co roztrzaskał głowę na kamieniach
                    3 metry niżej

                    Z dziecmi sa takie sytuacje których nawet najbardziej domyślna matka
                    i stado nian nie zapobiegną
                    • 18_lipcowa1 Re: tjaa 22.04.10, 14:19

                      > Z dziecmi sa takie sytuacje których nawet najbardziej domyślna
                      matka
                      > i stado nian nie zapobiegną

                      Aha czyli rozumiem, ze nie da sie upilnowac w sklepie?
                      Nie da rady przypiąć w wózku?
                      • bacha1979 Re: tjaa 22.04.10, 14:44
                        Lipcowa pogadamy za jakieś półtora roku.

                        Żal mi tego dziecka, rodziców, muszą sie czuć strasznie.
                      • ola Re: tjaa 22.04.10, 15:26
                        czasem się da, czasem nie.
                        Moja 2latka ostatnio zginęłą mi w MotherCare.
                        Babcia i tata byli w pracy, przedszkole zamknięte a ja musiałam
                        kupic dziecku coś cieplejszego do ubrania, bo mi się zasikało i nie
                        miałam nic na zmianę.
                        2-miesięczniak w gondoli, 2-latek stoi obok trzymany za rękę.
                        Rzut oka do portfela przy płaceniu i już Młodej nie ma.
                        Na szczeście pobiegła sobie na zabawki.

                        Ale jak mogłabym temu zapobiec?
                        Zostawić dziecko samo w domu? W samochodzie? Trzymac je na rekach i
                        jednocześnie płacić? Pchać się do sklepu z gondolą i wózkiem
                        sklepowym jednocześnie?
                      • donkaczka Re: tjaa 22.04.10, 17:09
                        matko lipcowa
                        prezentujesz taka durnowata pewnosc siebie swiezo upieczonej mamuski
                        nic sie nie zmienilas, tylko pole ekspertyz masz inne, karmieniu piersia i
                        spaniu z dzieckiem juz odpuscilas

                        wypadki sie zdarzaja, jasne ze wyobraznia i ostroznosc pomaga, ale to sa
                        wypadki, czyli rzeczy ktore sie wydarzaja poza kontrola isa czesto trudne lub
                        niemozliwe do unikniecia, chyba ze ktos popadnie w paranoje, a tak sie nie da zyc

                        tutaj zlozylo sie pewnie kilka rzeczy - i beztroska rodzicow i pech ze dzieciak
                        siegnal po taki zracy srodek akurat jak nikt go nie pilnowal i to ze butelka
                        byla otwarta (przeciez oporcz zakretki tam jest folia, ktora bez noza ciezko ruszyc)
                        zal i dzieciaka i rodzicow
            • kropkacom Re: tjaa teraz wina sklepu będzie 22.04.10, 13:15
              Powtarzam, po to te związki mają takie zabezpieczenia żeby takie niedopilnowane
              dzieci i ich rodzice nie musieli ponosić takiej tragicznej lekcji. Dlatego
              trzeba sprawdzić czy w tym kierunku było wszystko ok.
    • girasole01 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 12:50
      Rany juz myslalam (widziac sam temat), ze ktos na forum pisze, ze
      dziecko granulki kreta wlasnie polknelo i zapyta co ma robic...
      Makabra...
    • wieczna-gosia Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 16:04
      kazde z dzieci kiedys tam zniknelo mi z oczu. Jak na ironie- nie
      wtedy gdy mialam ze soba cala watache- watachy to ja prowadzalam np.
      na szelkach, a szelki zahaczalam sobie na przegubie, albo wiazalam
      do szlufki zeby miec wolne rece. Ale jak mialam jedno- nie bralam
      szelek- i chyba kazdemu sie zdazylo odzeglowac w nieznanym kierunku,
      zagapic sie czy pojsc za "nie ta" mama. No niestety tak sie moze
      zdarzyc. Nie sadze by to bylo "kilka minut"- mysle ze mniej- ale
      teoretycznie moglo sie wszystko zdarzyc.
      • sabka22 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 22.04.10, 17:58
        No cholera na mnie wsiadają że snuje teorie spiskowe o smoleńsku a
        tu prosze...nie znając do końca sytuacji już z góry matka jest
        najgorsza....co za niesprawiedliwość.

        A może ten krecik był wysypany gdzieś na półce i dziecko w sekundzie
        to zjadło,rodzice w tym czasie mieli wzrok pewnie na półkach
        wyżej....szkoda dziecka i rodziców.Ekspedientka wypowiadała się że
        krzyku tego dziecka nigdy nie zapomni,straszne.
    • asia_i_p Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 08:02
      Przeczytałam tę wiadomość po raz kolejny. Rodzice byli przy dziecku
      (przynajmniej ojciec), tylko na nie nie patrzyli "Mąż odwrócił się i
      widzi, że dziecko w ustach kreta trzyma". Ponieważ z opisu nie
      wynika, że dziecko zaczęło krzyczeć później, więc wygląda, jakby
      miał je przy sobie, tylko na nie nie patrzył przez chwilę z jakichś
      powodów, potem spojrzał i już było po wszystkim. Ja to zrozumiałam w
      ten sposób, że mały zdjął butelkę z półki i tak jakby próbował się z
      niej napić.
      To raczej nie wygląda na sytuację, kiedy dziecko samo włóczy się
      między półkami. I zwiększa prawdopodobieństwo, że jednak ta butelka
      była otwarta.
      A tak przy okazji - nie w celu ustalenia winnego, tylko żeby
      wiedzieć, gdyby się było w takiej sytuacji - czy wypłukanie ust wodą
      w tej sytuacji to działanie właściwe czy błąd? Co się robi w takiej
      sytuacji?
      • asia_i_p Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 08:03
        Przepraszam - z opisu wynika, że dziecko zaczęło krzyczeć później.
      • magdaaa73 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 11:52
        Nie robi się absolutnie nic-tzn zabiera się dziecko jak najszybciej
        do szpitala najlepiej specjalistycznego(o.zatruć).W zwykłym nie
        bardzo wiedzą co robić w takich sytuacjach.Wypłukanie moze tylko
        wzmóc reakcję(to opinia lekarza).
      • siasiunia1 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 15:53
        nie mozna dawac wody bo to wzmacnia reakcje - zaczyna sie pienić ..

        boże jak to sobie wyobrażę... dzieciakw wieku mojej córki.
        Współczuję bardzo crying
      • gazeta_mi_placi Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 25.04.10, 17:13
        asia_i_p napisała:

        > Przeczytałam tę wiadomość po raz kolejny. Rodzice byli przy dziecku
        > (przynajmniej ojciec), tylko na nie nie patrzyli "Mąż odwrócił się i
        > widzi, że dziecko w ustach kreta trzyma". Ponieważ z opisu nie
        > wynika, że dziecko zaczęło krzyczeć później, więc wygląda, jakby
        > miał je przy sobie, tylko na nie nie patrzył przez chwilę z jakichś
        > powodów, potem spojrzał i już było po wszystkim. Ja to zrozumiałam w
        > ten sposób, że mały zdjął butelkę z półki i tak jakby próbował się z
        > niej napić.
        > To raczej nie wygląda na sytuację, kiedy dziecko samo włóczy się
        > między półkami. I zwiększa prawdopodobieństwo, że jednak ta butelka
        > była otwarta.

        Ja też.

        "Pozostawiony bez opieki przez rodziców robiących zakupy 2,5-chłopiec zdjął z najniższej półki środek do czyszczenia rur Kret. Otworzył pudełko i wsypał część granulek do buzi...."

        I z tego samego artykułu:

        "Według sieci Netto na filmie widać, jak dziecko bez opieki biega po sklepie. "

    • deodyma Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 23.04.10, 08:23
      kurcze, to nasze dziecko gdziekoleiwk z nami nie pojdzie, od
      jakiegos czasu pilnuje sie nam samo, trzyma mnie albo meza za reke i
      nie oddala sie bez pozwolenia.
      wczesniej gdy zwiewal nam po marketach, musielismy za nim ganiac i
      staralismy nie tracic sie go z oczu.
      mimo wszystko wspolczuje rodzicom.
      dziecko w wieku mojego syna.
      tragedia.
    • gazeta_mi_placi Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 25.04.10, 17:07
      Rodzice (opiekunowie) nie pilnują dzieci w miejscach publicznych a potem wszyscy winni (sklep,producent,może jeszcze jakiś klient co zobaczył i nie zdążył zareagować) tylko nie oni sami.
      Żałosne.
      A ile obrończyń miała pewna forumowiczka (nicka nie pamiętam) gdy ekspedientka po stłuczeniu słoika stwierdziła,że dzieci się pilnuje.
      Ile osób zaatakowało ekspedientkę,że nieprofesjonalna,taka śmiaka,do zwolnienia...
      • echtom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 25.04.10, 17:16
        > A ile obrończyń miała pewna forumowiczka (nicka nie pamiętam) gdy ekspedientka po stłuczeniu słoika stwierdziła,że dzieci się pilnuje.

        Wątku nie czytałam, niemniej uważam, że za stłuczony słoik po prostu się przeprasza i płaci.
        • gazeta_mi_placi Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 25.04.10, 17:22
          A za naruszone opakowanie od Kreta? Pewnie go nie dali z powrotem do
          sprzedaży,więc sklep był stratny.
          • echtom Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 25.04.10, 19:15
            Są przesłanki, że już wcześniej było naruszone.
            • mamakrzysia4 Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 25.04.10, 19:17
              wszyscy są tu winni
              • gazeta_mi_placi Re: Dziecko połkneło granulki "kreta" 25.04.10, 19:27
                Bez przesady.
                Sklep ma prawo sprzedawać towar dopuszczony do handlu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka