Tak sie czuje dzis.
Tak sie czuje przewaznie. Nic nigdy nie bylo tak, jak byc powinno, nigdy nie
mialam tego, co bym chciala, za to mam to, czego nigdy nie chcialam... Nie
chcialam miec dzieci, ale mam i kocham, po czym dowiaduje sie od meza, ze
traktuje syna jak najgorszego wroga

Nie potrafie zrozumiec siebie, nie mam
przyjaciol, choc bardzo chce. Chce byc potrzebna, doceniana, chce byc w czyms
dobra, a jak narazie... kiepsko mi to wychodzi

Jestem niedostatecznie
ladna, madra, za chuda, zbyt krzykliwa i klotliwa... Dlaczego nie moge byc
kims innym? dlaczego mam ochote uciec z wlasnego domu i zaszyc sie gdzies
daleko, zeby nikt nic ode mnie nie wymagal?
Dlaczego to wszystko jest ze soba tak bardzo sprzeczne???