18.05.10, 22:19
Powiedzcie mi, czy jak tak źle trafiłam, cy tak jest wszędzie?
Pięć lat temu przeprowadziliśmy się na wieś. Piękne tereny
Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego. Załatwianie tutaj
czegokolwiek,usługi to koszmar. Fryzjerów tutejszych trzeba omijać z
daleka, ostatnio przekonałam się, że nawet z córką muszę jeżdzić
gdzie indziej, bo włosy jej fryzjerka ścieniowała tak, że związać
się nie da. Nie będę opisywać jak pierwszy raz poszłam tutaj do
poleconej fryzjerki, cieszyłam się tylko, że to był listopad i że
noszę czapkę i byłam wtedy na wychowawczym, więc do pracy też nie
chodziłam smile) Pisałam w innym wątku o kosmetyczce. O wywóz szamba
trzeba się prosić. Miała być kanalizacja, ale zabrakło pieniędzy z
Unii. Obsługa na poczcie woła o pomstę do nieba - dzisiaj np
wysyłałam paczkę, lekką. Pani ważyła dwa razy - wychodziło jej 2,9
kg. Pomyślałam ok, nie chciałam się spierać, w końcu to ona widzi
ile ta paczka waży. W domu zważyłam dokładnie tę samą rzecz, którą
wysyłałam - 600 gram. Zadzwoniłam do naczelniczki - znowu będą tą,
która problemy stwarza. Miałam okazję siedzieć trochę dłużej w
Urzędzie Gminy. Pani z GOPS wyszła z pokoju niosąc spory rondelek, z
kompletem brudnych sztućców i kawałkami młodej kapusty.Wójt z
wyrokiem za naruszenie nietykalności osobistej. Nie przejmuje się
tym, że to nie wypada, bo ktoś z klientów może zauważyć. Przedszkole
gminne - dziecka tam nie można zostawić, bo panie uważają, ze one
nie są od przebierania dzieci, i to jest akurat najmniejszy problem
w tym przedszkolu. Parkowanie byle gdzie i byle jak - na pasach dla
pieszych, na skrzyżowaniu, a naprzeciwko komisariat policji.
Napiszcie, czy tak jest wszędzie czy tylko ja mmieszkam w "innym
świecie"?

Ale żeby nie było, że tylko narzekam - co prawda nie w gminie, ale w
mieście powiatowym, do urzędu skarbowego PIT zaniosłam 15 kwietnia,
na początku maja już mieliśmy zwrot na koncie. No i panie w ZUS są
zawsze chętne do pomocysmile
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Pipidówa 18.05.10, 22:22
      Właśnie m.in. opisałaś rzeczywistość, która mnie odstręcza od życia
      na wsi. Jakoś nie te klimaty, kocham swoje mieszkanie w centrum,
      gdzie do plaży mam 5 minut, a wszelkie wygody związane z byciem w
      mieście.
    • el_jot Re: Pipidówa 18.05.10, 22:23
      A z tych pozytywów - moja córka będzie chodzić do szkoły, gdzie w
      klasie jest góra kilkanaście uczniów. No i może uda mi się znaleźć
      pracę jako nauczyciel, choć z tym może być ciężko, bo nie jestem
      tutejsza smile
      • gku25 Re: Pipidówa 21.05.10, 19:12
        Moja kuzynka chodziła do takiej szkoły w pipidówie gdzie było kilkunastu
        uczniów. W ostatniej klasie nie wiedziała czym się różni rzeczownik od czasownika.
    • miekszaniiiieee Re: Pipidówa 18.05.10, 22:27
      Taka widac mentalność. Małomiateczkowa, czy też wieśniacka. Im tak
      dobrze. Przywycziali się, pewnie sie znają, nowych nie lubią, a moze
      nawet lubią, ale im sie tak podoba jak jest. Takie mają standardy.
      Wszystkich nie zmienisz, a jak bedziesz wszystko wytykać, to Cie
      znielubią. I obmowią!
    • kub-ma Re: Pipidówa 18.05.10, 22:51
      Myślę, że trochę się to u Ciebie skumulowało. Ale tylko trochę.
      -W dużym mieście też na dobrego fryzjera ciężko trafić niestety.
      -Obsługa na poczcie kompetentna, ale kolejki okropne, a listonosz
      gdy ma dużo przesyłek to ich nie zabiera w tereni zostawia awizo.
      wtedy trzeba swoje na poczcie odstać.
      -Do przedszkola to w ogóle dziecko się nie dostanie.

      Do plusów w Twojej sytuacji dodałabym, że sklepy, urząd, poczta i
      szkoła są pewnie blisko siebie i szybko można "oblecieć".
      I najważniejsze - POWIETRZE, KRAJOBRAZ i w ogóle NATURA.
      • el_jot Re: Pipidówa 18.05.10, 22:55
        kub-ma napisała:

        > >
        > Do plusów w Twojej sytuacji dodałabym, że sklepy, urząd, poczta i
        > szkoła są pewnie blisko siebie i szybko można "oblecieć".
        > I najważniejsze - POWIETRZE, KRAJOBRAZ i w ogóle NATURA.
        >
        SZkołę, urzędy, pocztę mam 4 km od domu.

        I najważniejsze - POWIETRZE, KRAJOBRAZ i w ogóle NATURA.
        Ale nie samym powietrzem człowiek żyjewink
        • kub-ma Re: Pipidówa 19.05.10, 12:32
          Chodziło mi o to, że sklepy,urzędy, szkołę masz pewnie skupione w
          jednym miejscu. W wielkich miastach to do urzędu kilka kilometrów,
          poczta w przeciwnym kierunku, a szkoła (przy dobrych wiatrach) w
          miarę blisko.

    • kamelia04.08.2007 Re: Pipidówa 19.05.10, 00:14
      spora cześć zarzutów dotyczy burakowatych i leniwych ludzi, których charakteryzuje tu-mi-wisizm, chodzi mi o wójta, panie przedszkolanki, pani pocztowe czy GOPsowe.

      Fryzjer, no cóz moda wiejska jest inna od mody miejskiej, moda miejska nie zawsze lepsza.

      Parkowanie byle gdzie, kochana we FR zak zobaczysz jak parkują to przeprsoisz swoich wiesniaków w starchych gratach z niemiec, w hiszpanii jest tylko gorzej.


      Pipidówkowe zarzyty to tylko takie: nic nie ma, wszedzie daleko, dwie ulice na krzyz, ze nie ma gdzie pójsc na spacer, a wieczorem czy w weekend wieje nudą, bo nic nie ma. Dlatego nigdy, ale to nigdy nie wyprowadze sie na pipidówkę, do pasji by mnie doprowadzało to, ze nawet po chleb trzeba brac samochód. sama tez mieszkam na pipidówce, bo w miescie 40 tys., ale z historia i pieknymi zabytkami.
    • attiya Re: Pipidówa 19.05.10, 08:47
      eee tam ja obecnie mieszkam 100 m od w-wy - miasteczko z tradycją praw miejskich
      40 lat a mentalność jakby co najmniej to był Kraków
      poza tym syf kiła i mogiła, na poczcie to samo co u Ciebie. Nie, 100 razy
      gorzej. Bród, smród, bo ludzie do ostatniej chwili trzymają szamba. Drogi takie,
      że w Podlaskiem są lepsze - może dlatego, że tam mniej panów do brania. I myślę,
      że u Ciebie takoż drogi lepsze. US w sąsiedniej miejscowości - panie jakby z
      łaski wszystko załatwiały. Takoż ZUS. Poza tym wszyscy mają kompleksy jak stąd
      do Ciebie. Ale zmienić się nie umieją ni groma.
      • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 16:13
        attiya napisała:
        Bród, smród, bo ludzie do ostatniej chwili trzymają szamba.

        Tak jak u nas, na dodatek wylewają szamba na pola.

        Drogi takie
        > ,
        > że w Podlaskiem są lepsze - może dlatego, że tam mniej panów do
        brania. I myślę
        > ,
        > że u Ciebie takoż drogi lepsze.
        Fakt, na drogi nie mogę narzekać. Są w duużo lepszym stanie niż w
        WArszawiesmile
    • sanrio Re: Pipidówa 19.05.10, 08:52
      ...i dlatego nigdy nie przeprowadzę się na wieś, choćby widoki miały mi urywać
      d...ę, a w perspektywie własną farmę i stadninę koni. Za bardzo cenię cywilizację.
    • echtom Re: Pipidówa 19.05.10, 09:02
      Widać jestem mało wymagająca, bo życie na wsi nie było dla mnie
      problemem - nie wiem, jaki wpływ na to miała moja społeczna
      pozycja "pani anglistki". Przeszkadzało mi tylko jedno - wieś jest
      klanowa i obcemu trudno jest się tam "wżyć" i zaprzyjaźnić z
      miejscowymi. Najbardziej to odczuwałam, kiedy dzieci miały urodziny
      i nie mogłam pozbierać gości, bo każdy musiał jechać w tym czasie do
      cioci, babci, chrzestnej itp. Można sobie z tym jakoś radzić,
      trzymając się z innymi "obcymi".
      • matsuda czytając te posty 19.05.10, 09:10
        mam wrażenie, że autorka nieco "napaniała", pani z wielkiego miasta na zadupiu,
        okazująca swoje wielkomiejskie nawyki, wiecznie z postawą roszczeniową i
        patrząca z góry na wieśniaków. Czy to było zesłanie??? Chyba na siłę autorka
        chce pokazać jaką jest perłą pośród wieprzy...
        • el_jot Re: czytając te posty 19.05.10, 11:07
          matsuda napisała:

          > mam wrażenie, że autorka nieco "napaniała", pani z wielkiego
          miasta na zadupiu,
          > okazująca swoje wielkomiejskie nawyki, wiecznie z postawą
          roszczeniową i
          > patrząca z góry na wieśniaków.
          Myślę, że nie "napaniałam". Wielu osobom tutaj, nie tylko mnie to
          przeszkadza.


          Czy to było zesłanie???
          Nie, to nie jest zesłanie. Ale nie mamy już powrotu na stare śmieci,
          z powodów, o których nie chcę tutaj pisać.
          Chyba na siłę autorka
          > chce pokazać jaką jest perłą pośród wieprzy...
          Hmm. Może i jestem "perłą", choćby z tego względu, że wożę
          dziecko "po miastowemu" w foteliku i parkuję zgodnie z przepisami. A
          gdybym pracowała w urzedzie gminy, mając takie doświadczenie
          zawodowe jakie mam, głupio było by mi paradować po korytarzu z
          rondelkiem w ręcewink
          • c2h6 Re: czytając te posty 19.05.10, 11:41
            el_jot napisała:

            > Hmm. Może i jestem "perłą", choćby z tego względu, że wożę
            > dziecko "po miastowemu" w foteliku i parkuję zgodnie z przepisami.
            A
            > gdybym pracowała w urzedzie gminy, mając takie doświadczenie
            > zawodowe jakie mam, głupio było by mi paradować po korytarzu z
            > rondelkiem w ręcewink

            Twoim problemem jest to, że wydaje Ci się że jesteś lepsza. Co
            gorsza, wydaje Ci się to na podstawie tak nieistotnych szczegółów
            jak to czy masz w samochodzie fotelik i jak ten samochód parkujesz.
            A już uzależnianie chodzenia z rondlem lub bez od tego, że masz
            jakieś tam doświadczenie zawodowe (kogo to w ogóle obchodzi?) to
            czysty, obciachowy snobizm.

            Wydawało Ci się że jak przyjedziesz, miastowa, na wieś to się lud
            zbiegnie z kwiatami i powita Cię jak panią dziedziczkę, spragniony
            choć odrobiny światowości. Co gorsza od 5 lat Ci nie przeszło. A
            tymczasem prawda jest taka że ci ludzie sobie spokojnie żyją, dobrze
            im z tym i nie ma powodu żeby oni się zmieniali, skoro to Ty jesteś
            nowa w społeczności.
            • el_jot Re: czytając te posty 19.05.10, 12:54
              c2h6 napisała:
              Twoim problemem jest to, że wydaje Ci się że jesteś lepsza. Co
              > gorsza, wydaje Ci się to na podstawie tak nieistotnych szczegółów
              > jak to czy masz w samochodzie fotelik i jak ten samochód
              parkujesz.
              > A już uzależnianie chodzenia z rondlem lub bez od tego, że masz
              > jakieś tam doświadczenie zawodowe (kogo to w ogóle obchodzi?) to
              > czysty, obciachowy snobizm.
              A nie zauważyłaś, że słowo perła wzięłam w cudzysłów, a na końcu
              odpowiedzi wstawiłam mrugjące oczko? I nie uważam, że pisząc o swoim
              doświadzceniu zawodowym jestem snobką, a ty nawet nie wiesz jakie to
              doświdczenie jest, więc oceniasz mni pochopnie. Po prostu pracując z
              klientem kiedyś jestem na pewne sprawy wyczulona.
              • c2h6 Re: czytając te posty 19.05.10, 13:19
                el_jot napisała:

                > c2h6 napisała:
                > Twoim problemem jest to, że wydaje Ci się że jesteś lepsza. Co
                > > gorsza, wydaje Ci się to na podstawie tak nieistotnych
                szczegółów
                > > jak to czy masz w samochodzie fotelik i jak ten samochód
                > parkujesz.
                > > A już uzależnianie chodzenia z rondlem lub bez od tego, że masz
                > > jakieś tam doświadczenie zawodowe (kogo to w ogóle obchodzi?) to
                > > czysty, obciachowy snobizm.
                > A nie zauważyłaś, że słowo perła wzięłam w cudzysłów, a na końcu
                > odpowiedzi wstawiłam mrugjące oczko? I nie uważam, że pisząc o
                swoim
                > doświadzceniu zawodowym jestem snobką, a ty nawet nie wiesz jakie
                to
                > doświdczenie jest, więc oceniasz mni pochopnie. Po prostu pracując
                z
                > klientem kiedyś jestem na pewne sprawy wyczulona.

                Tak, wiem że są ludzie którym się wydaje że jak dadzą emoticon to
                zdejmuje to z nich całą odpowiedzialność za to, co piszą. Ale to tak
                nie działa. Emoticon czy cudzysłów - wymowy całości tego co
                napisałaś to nie zmieni.
                I tak, argumentowanie że pracowałaś z klientem i wiesz lepiej to
                jest snobizm. One też pracują z klientami, co więcej one mają lepsze
                wyczucie co wypada przy kliencie, a co nie - bo one swoich klientów
                znają, widują na ulicy, a Ty tylko widzisz zza biurka obcego
                człowieka.

                A olbrzymim błędem jest, że mieszkając w małej miejscowości
                próbujesz utrzymywać ten stan że "tamci" to są jacyś obcy ludzie.
                Podczas gdy oni się po prostu znają, a jedyna obca tam to Ty.
                • thunder_storm Re: czytając te posty 20.05.10, 08:23
                  c2h6 napisała:


                  > Tak, wiem że są ludzie którym się wydaje że jak dadzą emoticon to
                  > zdejmuje to z nich całą odpowiedzialność za to, co piszą. Ale to tak
                  > nie działa. Emoticon czy cudzysłów - wymowy całości tego co
                  > napisałaś to nie zmieni.


                  właśnie, że zmienia! Gorzej jak ktoś nie potrafi tego przeczytać ze zrozumieniemtongue_out


                  > I tak, argumentowanie że pracowałaś z klientem i wiesz lepiej to
                  > jest snobizm. One też pracują z klientami, co więcej one mają lepsze
                  > wyczucie co wypada przy kliencie, a co nie - bo one swoich klientów
                  > znają, widują na ulicy, a Ty tylko widzisz zza biurka obcego
                  > człowieka.
                  >


                  ale jak widać to eljot wie jak się zachować w pracy, a nie one.
                  I jak widać po przykładzie autorki wątku nie zawsze są tylko znani klienci,
                  zdarzają się i obcy i przejezdni, więc mimo wszystko panie tam pracujący powinny
                  umieć się zachować będąc w pracy, a jak nie to niech nikogo nie dziwi że takie
                  zachowanie oburza.


                  > A olbrzymim błędem jest, że mieszkając w małej miejscowości
                  > próbujesz utrzymywać ten stan że "tamci" to są jacyś obcy ludzie.
                  > Podczas gdy oni się po prostu znają, a jedyna obca tam to Ty.

                  hehe, tamci obcy dla eljot, eljot obca dla tamtych, to nie działa w jedną stronę.
              • matsuda robisz dokładnie to samo 19.05.10, 13:22
                oceniasz ludzi wokół Ciebie jak wieśniaków, nieobytych durniów. Z takim
                "doświadczeniem" zawodowym ( bez konkretów), manierami i znajomością przepisów
                dziwi mnie, że to tej pory nie ucywilizowałaś jeszcze tych dzikusów...
                • el_jot Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 13:25
                  matsuda napisała:

                  > oceniasz ludzi wokół Ciebie jak wieśniaków, nieobytych durniów.

                  Taak? A gdzie ja napisałam, że to są wieśniaki, nieobyte durnie?

                  Z takim
                  > "doświadczeniem" zawodowym ( bez konkretów), manierami i
                  znajomością przepisów
                  > dziwi mnie, że to tej pory nie ucywilizowałaś jeszcze tych
                  dzikusów...
                  Do tej pory nie miałam takiej szansy, ale los się do mnie
                  uśmiechnąłsmile
                  • c2h6 Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 13:33
                    el_jot napisała:

                    > matsuda napisała:
                    >
                    > > oceniasz ludzi wokół Ciebie jak wieśniaków, nieobytych durniów.
                    >
                    > Taak? A gdzie ja napisałam, że to są wieśniaki, nieobyte durnie?

                    Na samym początku wątku.
                    I daruj sobie tłumaczenie że nie użyłaś żadnego z tych trzech słów.
                    Chyba że chcesz dać do zrozumienia że i tutaj ludzi uważasz za
                    idiotów którym można wcisnąć ciemnotę jakoby tylko literalnie użyte
                    słowa się liczyły.
                    Pogarda wręcz spływa z Twoich wypowiedzi. Po prostu.
                    • el_jot Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 13:40
                      c2h6 napisała:

                      >> >
                      > > > > Na samym początku wątku.Chyba że chcesz dać do zrozumienia
                      że i tutaj ludzi uważasz za
                      > idiotów którym można wcisnąć ciemnotę jakoby tylko literalnie
                      użyte
                      > słowa się liczyły.
                      To jest twoje nieudolne czytanie między wierszami. Widzisz to czego
                      nie ma, natomiast nie zauważyłaś, cudzysłowia i mrugającego oczka
                      tam gdzie one wyraźnie były i którymi chciałam wyrazić, że mam
                      dystans też do siebiesmile
                      >
                      > Chyba że chcesz dać do zrozumienia że i tutaj ludzi uważasz za
                      > idiotów którym można wcisnąć ciemnotę jakoby tylko literalnie
                      użyte
                      > słowa się liczyły.

                      Jak wyżej. A co do ludzi na forum - wielu uważam za bardzo
                      inteligentnych, oczytanych, mądrych. Podobnie jak tych durniów u
                      mnie na wsi

                      > Pogarda wręcz spływa z Twoich wypowiedzi. Po prostu.
                      Tak, z których?
                      • c2h6 Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 13:53
                        el_jot napisała:

                        > c2h6 napisała:
                        >
                        > >> >
                        > > > > > Na samym początku wątku.Chyba że chcesz dać do zrozumie
                        > nia
                        > że i tutaj ludzi uważasz za
                        > > idiotów którym można wcisnąć ciemnotę jakoby tylko literalnie
                        > użyte
                        > > słowa się liczyły.
                        > To jest twoje nieudolne czytanie między wierszami. Widzisz to
                        czego
                        > nie ma, natomiast nie zauważyłaś, cudzysłowia i mrugającego oczka
                        > tam gdzie one wyraźnie były i którymi chciałam wyrazić, że mam
                        > dystans też do siebiesmile

                        Tylko że to jest dystans w stylu pani dziedziczki mówiącej o
                        poczciwych włościanach. Choćbyś użyła megabajtów emoticonów.

                        > > Chyba że chcesz dać do zrozumienia że i tutaj ludzi uważasz za
                        > > idiotów którym można wcisnąć ciemnotę jakoby tylko literalnie
                        > użyte
                        > > słowa się liczyły.
                        >
                        > Jak wyżej. A co do ludzi na forum - wielu uważam za bardzo
                        > inteligentnych, oczytanych, mądrych. Podobnie jak tych durniów u
                        > mnie na wsi

                        Ale widać nie sa na tyle inteligentni, oczytani i mądrzy żeby mogli
                        mieć własne zwyczaje, inne niż Ty.

                        > > Pogarda wręcz spływa z Twoich wypowiedzi. Po prostu.
                        > Tak, z których?

                        Wszystkich.
                        • cherry.coke Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 13:56
                          Oj juz nie dramatyzuj jak z Orzeszkowej. Ona pisze przede wszystkim o zlym
                          wykonywaniu pracy przez rzemieslnikow czy urzednikow. Problem nie ogranicza sie
                          zreszta do malych miejscowosci, natomiast brak konkurencji niewatpliwie moze go
                          w nich poglebiac.
                        • madzioreck Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 22:13
                          c2h6 napisała:

                          > Ale widać nie sa na tyle inteligentni, oczytani i mądrzy żeby mogli
                          > mieć własne zwyczaje, inne niż Ty.

                          Nie chrzań. Oszukiwanie na wadze paczki nazywasz "zwyczajem"?!
                          • el_jot Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 22:21
                            madzioreck napisała:

                            > c2h6 napisała:
                            > > Nie chrzań. Oszukiwanie na wadze paczki nazywasz "zwyczajem"?!
                            Wiesz, ja nie nazwałabym, że to było oszustwo. Pani w okienku była
                            jedna, sporo ludzi, na dodatek durna naczelniczka co chwilę ją
                            wołała do siebie, żeby jej coś wyjaśnić. Może z tego wszystkiego źle
                            była wyzerowana waga, może przez nieuwagę pani przycisnęła wagę.
                            Pieniądze mi oddała,pewnie z własnej kieszeni i przeprosiła.
                    • cherry.coke Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 13:52
                      Nie wiem, gdzie ty widzisz te pogarde (sugerowane bluzgi nie padly, zapluwanie
                      wykonujesz za to osobiscie), a mowie to jako osoba, ktora mieszkala w miastach i
                      miasteczkach wielkosci 250tys, 8tys, ponad milion. Sa miedzy takimi okolicami
                      roznice kulturowe i tyle, czasem na plus, czasem na minus, chyba nie ma sensu
                      temu zaprzeczac. A ludzie wybieraja to, co im bardziej pasuje - czasem sie
                      rozczarowuja.
                      • c2h6 Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 14:01
                        cherry.coke napisała:

                        > Nie wiem, gdzie ty widzisz te pogarde (sugerowane bluzgi nie
                        padly, zapluwanie

                        "W moim sklepie na osiedlu widuję często młodzież pijącą Cherry
                        Coke. Aż mi się wszystko skręca w środku, kiedy taka grupka stoi i
                        siorbie tę ciecz. Przecież to jest obrzydliwe w smaku, jak to można
                        pić? I jeszcze te ich zwyczaje, żeby tak prosto z butelki, przecież
                        to odrażające i niehigieniczne. Ale czego wymagać od ludzi którzy
                        żyją od wizyty w Tesco do wizyty w Tesco? Dawniej mieszkałam na
                        innym osiedlu, tam się pijało w domach, ze szklanek. Oczywiście wodę
                        mineralną."

                        Niewątpliwie przyznasz że z mojej wypowiedzi aż bije szacunek i
                        zrozumienie, nieprawdaż? Nie używam przecież ani jednego
                        niecenzuralnego słowa, więc wszystko jest w porządku.
                        • cherry.coke Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 14:08
                          A dlaczego z wypowiedzi, w ktorej ktos sie na cos skarzy, ma "bic szacunek i
                          zrozumienie"? Poza tym autorka nie uzywala wyrazen typu obrzydliwy, odrazajacy
                          czy "czego mozna wymagac od ludzi". To wylacznie twoja interpretacja, a unosisz
                          sie, ze hoho.
                          • c2h6 Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 14:29
                            cherry.coke napisała:

                            > A dlaczego z wypowiedzi, w ktorej ktos sie na cos skarzy, ma "bic
                            szacunek i
                            > zrozumienie"? Poza tym autorka nie uzywala wyrazen typu
                            obrzydliwy, odrazajacy
                            > czy "czego mozna wymagac od ludzi". To wylacznie twoja
                            interpretacja, a unosisz
                            > sie, ze hoho.

                            Tak tak. I jeszcze nie użyła słowa "Tesco", co oczywiście już
                            zupełnie zmienia postać rzeczy.
                            • cherry.coke Re: robisz dokładnie to samo 19.05.10, 14:58
                              c2h6 napisała:

                              > cherry.coke napisała:
                              >
                              > > A dlaczego z wypowiedzi, w ktorej ktos sie na cos skarzy, ma "bic
                              > szacunek i
                              > > zrozumienie"? Poza tym autorka nie uzywala wyrazen typu
                              > obrzydliwy, odrazajacy
                              > > czy "czego mozna wymagac od ludzi". To wylacznie twoja
                              > interpretacja, a unosisz
                              > > sie, ze hoho.
                              >
                              > Tak tak. I jeszcze nie użyła słowa "Tesco", co oczywiście już
                              > zupełnie zmienia postać rzeczy.

                              Ona po prostu nie bluzgala, tak to trudno zrozumiec? W tym watku rzucasz sie
                              glownie ty.
            • thunder_storm Re: czytając te posty 20.05.10, 08:27
              c2h6 napisała:


              Co
              > gorsza, wydaje Ci się to na podstawie tak nieistotnych szczegółów
              > jak to czy masz w samochodzie fotelik i jak ten samochód parkujesz.


              no tak fotelik w samochodzie to taka nieistotna sprawa, a co ty z tych
              zacofanych? Myślę również, że umiejętność prawidłowego parkowania jest bezcenna.
            • jamesonwhiskey Re: czytając te posty 21.05.10, 16:25
              > tymczasem prawda jest taka że ci ludzie sobie spokojnie żyją, dobrze
              > im z tym i nie ma powodu żeby oni się zmieniali, skoro to Ty jesteś
              > nowa w społeczności.

              jestes takim wlasnie ograniczonym mieszkancem wiochy?
              wiesz gdyby ludzie sie zachowywali tak jak piszesz , to by nie bylo postepu
              zreszta nie bez powodu wiocha odbierana jest jako zapuzniony koltun
          • kub-ma Re: czytając te posty 19.05.10, 12:30
            Aleś się czepiła tego rondelka. Paradowanie z nim nie musi świadczyć
            o braku kompetencji lub braku uprzejmości.
            Znam wielu ludzi ze wsi, z małych miast i z wielkich aglomeracji. Są
            różnice w sposobie bycia, ale dobroć, życzliwość czy uczciwość nie
            zależą od miejsca zamieszkania czy pochodzenia.
            • lola211 Re: czytając te posty 19.05.10, 13:13
              Bo to w normalnym cywilizowanym swiecie niedopuszczalne.Czego
              autorka watku ma swiadomosc, a osoba od rondla -nie.
              To co powinno byc standardem urasta do rangi wielkomiejskich
              wydumanych zasad.A autorka watku jest okreslana jako snobka, bo
              zauwaza takie osobliwosci i o zgrozo- pozwala sobie skrytykowac.

              • c2h6 Re: czytając te posty 19.05.10, 13:22
                lola211 napisała:

                > Bo to w normalnym cywilizowanym swiecie niedopuszczalne.Czego
                > autorka watku ma swiadomosc, a osoba od rondla -nie.

                A, przepraszam bardzo, możesz jakoś udowodnić że "w normalnym
                świecie" to jest niedopuszczalne? Tylko nie opowiadaj że "przecież
                wszyscy to wiedzą", bo najwyraźniej w tamtym urzędzie wiedzą co
                innego. A nie są mniej cywilizowani od Ciebie.

                > To co powinno byc standardem urasta do rangi wielkomiejskich

                A dlaczego niby powinno być standardem? Bo Ty tak uważasz,
                mieszkając w mieście?

                > wydumanych zasad.A autorka watku jest okreslana jako snobka, bo
                > zauwaza takie osobliwosci i o zgrozo- pozwala sobie skrytykowac.
                >
                To może jeszcze pokrytykowałaby Anglików że jeżdżą jakąś głupią
                stroną drogi i Francuzów że jak idioci jedzą ślimaki i żaby, a
                przecież cywilizowany człowiek by tego nie tknął?
                • lola211 Re: czytając te posty 19.05.10, 14:20
                  > A, przepraszam bardzo, możesz jakoś udowodnić że "w normalnym
                  > świecie" to jest niedopuszczalne? Tylko nie opowiadaj że "przecież
                  > wszyscy to wiedzą", bo najwyraźniej w tamtym urzędzie wiedzą co
                  > innego. A nie są mniej cywilizowani od Ciebie.

                  Doszkol sie moze z tematu wlasciwej obsługi klienta/petenta i
                  dopiero wdawaj sie w dyskusje.
                  Profesjonalizm- słowo klucz.
                  • c2h6 Re: czytając te posty 19.05.10, 14:26
                    lola211 napisała:

                    > > A, przepraszam bardzo, możesz jakoś udowodnić że "w normalnym
                    > > świecie" to jest niedopuszczalne? Tylko nie opowiadaj
                    że "przecież
                    > > wszyscy to wiedzą", bo najwyraźniej w tamtym urzędzie wiedzą co
                    > > innego. A nie są mniej cywilizowani od Ciebie.
                    >
                    > Doszkol sie moze z tematu wlasciwej obsługi klienta/petenta i
                    > dopiero wdawaj sie w dyskusje.

                    A w czym przeszkadza garnek z kapustą w obsłudze klienta? W
                    szczególności dlaczego obsługa w pomieszczeniu, w którym znajduje
                    się garnek ma być niewłaściwa?

                    > Profesjonalizm- słowo klucz.

                    Na szkoleniu dla salesów owszem. Tylko że jeżeli takie szkolenie nie
                    weźmie pod uwagę że nie wszędzie jest Warszawa, to jego absolwent
                    może się okazać poza metropolią przyjezdnym burakiem, a nie żadnym
                    profesjonalistą.
                    • lola211 Re: czytając te posty 19.05.10, 14:47
                      > A w czym przeszkadza garnek z kapustą w obsłudze klienta? W
                      > szczególności dlaczego obsługa w pomieszczeniu, w którym znajduje
                      > się garnek ma być niewłaściwa?

                      Takie podstawowe rzecz trzeba ci tłumaczyc?
                      Miejsce pracy to nie prywatny dom ani kuchnia.Profesjonalna obsługa
                      klienta wyklucza zarówno rondel jak i kanapki na biurku.I zucie
                      gumy.I inne tego typu kwiatki.
                      • thunder_storm Re: czytając te posty 20.05.10, 08:44
                        lola211 napisała:

                        > > A w czym przeszkadza garnek z kapustą w obsłudze klienta? W
                        > > szczególności dlaczego obsługa w pomieszczeniu, w którym znajduje
                        > > się garnek ma być niewłaściwa?
                        >
                        > Takie podstawowe rzecz trzeba ci tłumaczyc?
                        > Miejsce pracy to nie prywatny dom ani kuchnia.Profesjonalna obsługa
                        > klienta wyklucza zarówno rondel jak i kanapki na biurku.I zucie
                        > gumy.I inne tego typu kwiatki.

                        lola nie warto klawiatury strzępić, skoro nie rozumie tak podstawowych rzeczy i
                        uważa, że ktoś sobie tylko tak wymyślił, a osobę która prezentuje się
                        profesjonalnie nazywa burakiem, nie wierzę żeby dotarło do niej/niego cokolwiek
                • ewasuwek Re: czytając te posty 19.05.10, 14:48
                  Akurat w tym momencie się nie zgodzę. Ja również mieszkam w "pipidówie"
                  i w dodatku pracuję w urzędzie miejskim. Uważam, że czy to jest urząd w
                  małym miasteczku czy też w np. Szczecinie to standardy pracy i
                  zachowania się w pracy powinny być jednakowe.
              • kub-ma Re: czytając te posty 19.05.10, 16:02
                Magiczny "cywilizowany świat". W cywilizowanym świecie nie ma wielu
                zjawisk, które są na wsi lub w małym mieście: od furmanki z koniem
                na drodze, po zamykanie sklepu o godzinie 17.00. Może owa pani nie
                ma świadomości, że tak w cywilizowanym świecie nie powinno być, ale
                widocznie pracowadca poprzeczki nie podniósł, a społeczność lokalna
                nie zwraca uwagi na takie rzeczy.
                • el_jot Re: czytając te posty 19.05.10, 16:20
                  kub-ma napisała:
                  Magiczny "cywilizowany świat". W cywilizowanym świecie nie ma wielu
                  > zjawisk, które są na wsi lub w małym mieście: od furmanki z koniem
                  > na drodze, po zamykanie sklepu o godzinie 17.00. Może owa pani nie
                  > ma świadomości, że tak w cywilizowanym świecie nie powinno być,
                  ale
                  > widocznie pracowadca poprzeczki nie podniósł, a społeczność
                  lokalna
                  > nie zwraca uwagi na takie rzeczy.
                  Akurat na sklepy, podobnie jak na drogi, narzekać nie mogę. co
                  prawda najbliższy sklep mam ok. 500 metrów od domu, ale jest otwarty
                  do 20-tej, w niedziele do 14-tej, później można poprosić właściciela
                  o otwarcie.
      • lolinka2 Re: Pipidówa 20.05.10, 08:47
        echtom, z doświadczenia ci mówię że pozycja "pani anglistki" na wsi
        znaczenie ma smile
    • mim288 Re: Pipidówa 19.05.10, 10:38
      Myslę, że problem małych miejscowości to nie tyle to, że wszystko
      jest złe, a to że może nie być wyboru. W duzym mieście jak mi nie
      pasuje pani na poczcie idę na inną pocztę, jak nie podoba mi sie
      szkoła czy przedszkole moge wysłać dzieci do innego, mam do wyboru
      zatrzęsienie fryzjerów, kosmetyczek etc - zawsze ktoś się znajdzie,
      kto będzie OK. W małej miejscowości, czy na wsi nie jest tak, że
      więcej jest niekompetentnych urzedniczek, anuczycieli, fryzjerek
      tyle że w ogóle jest ich mniej więc pewnie wieksza szansa nie
      trafienia na kogos, kto mnie będzie pasował.
      • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 11:01
        mim288 napisała:
        Myslę, że problem małych miejscowości to nie tyle to, że wszystko
        > jest złe, a to że może nie być wyboru.

        No tak. Do fryzjera jeżdżę 40 km, do innej, sprawdzonej kosmetyczki
        mam 30 km. Do przedszkola prywatnego wożę dziecko 14 km, ale od
        września będzie tylko 5 km bo idzie do szkoły do oddziału
        przedszkolnego.
    • c2h6 Re: Pipidówa 19.05.10, 10:55
      el_jot napisała:

      Cóż, trzeba było patrzeć gdzie się przeprowadzasz. Jak ktoś "po
      miastowemu" kupuje sobie domek bo na zdjęciach wygląda ładnie, a
      nie myśli gdzie będzie kupować chleb, to ma problem.
    • chococino Re: Pipidówa 19.05.10, 11:06
      wink dobre, ale na takie kfiatki można trafić wszędzie. A splot pewnych zdarzeń
      sprawia, że niektórym sprawom i osobom przyglądasz się bliżej.
    • iwles Re: Pipidówa 19.05.10, 11:07

      Różnica pomiędzy usługami na wsi/w mieście jest tylko taka, że jak w
      mieście trafisz na kogoś nieodpowiedniego - szukasz innego i
      znajdujesz, ale często daleko od domu i też musisz do niego dojechać.

      pani z biura z rondelkiem po kapuście - moze zdarzyć się wszędzie smile
      a panie zasiedziałe, czyli takie, które pamiętają stare dobre czasy
      komunistyczne i mentalnie w nich zostały - to zdarzają się i w
      bardzo duzym mieście.

      Wójt z wyrokiem za molestowanie - patrz niektórzy prezydenci
      polskich miast (Olsztyn, Sopot) oraz np. Bill Clinton wink

      z paniami z mojej poczty w sporym mieście - też mialam wiele
      niemiłych przejść w związku z ich małoludzkim podejściem do petenta.


      a na zakończenie dodam, że ja akurat z synem jeżdże na wieś do
      fryzjera, bo nie dość, że ładnie obcina, to jest to jedyna
      fryzjerka, której moje dziecko, jak było małe, dawało się obciąć smile
    • paolka_82 A teraz odwrotnie... 19.05.10, 13:03
      Jak sądze wychowałaś sie w mieście a przynajmniej nie na wsi.
      To teraz przeczytaj jak miasto widza mieszkańcy wsi- nie wszyscy oczywiście.

      ...nie no, koszmar jakiś, jak mozna mieszkac na 13 pietrze. Byłam wczoraj u
      znajomej, miesiąc temu urodziła dziecko, wszystko faknie, pieknie, ale jak
      miałam wracać, to sie okazało, że winda nie działa, chwała Panu, że działał jak
      do niej przyjechałam, zawsze to łatwiej schodzić. A w ogóle to porazka, w nocy
      gwiazd nie widać, tylko wszędzie ta pomarańczowa łuna, no i te tramwaje pod
      oknem, czy naprawde w nocy ci ludzie musza jeżdzić tramwajami...?

      Z psem nie wyjdziesz na luzie, musi być na smyczy bo sąsiadka w oknie filuje i
      straszy , że zadzwoni po strazników miejskich, o tym żeby pies po trawniku
      pobiegał to juz wogóle mowy nie ma, to co ja mam zrobić, jeździć pod Otwock żeby
      pies mógł pobiegać bez smyczy? eh, szkoda słów.
      Na poprawe chumoru wybrałam sie na zakupy ciuchowe, po drodze wstapiłam na
      pocztę opłacić rachunki, niestety zapomniałam że to 20 dzień miesiąca , w
      kolejce przede mną 46 osób, odpuszczę sobie dzisiaj te rachunki. I pomysleć że w
      moim małym miasteczku największa kolejka to 8 osób i to tylko w dzień wypłat
      emerytur...
      No ale ok-myśle sobie- kupie sobie nowy płaszczyk- ten stary juz dwa sezony
      nosze i koleżanki w pracy dziwnie namnie patrza rzucając aluzje, że jakas
      promocja czy wyprzedaż w Cubusie jest.Wchodze do sklepu, jeszcze sie dobrze nie
      rozejrzałam, już za mna stoi ekspedientka i z tym sztucznym uśmieszkiem Pyta "w
      czym pomóc" . No szlak mnie trafia, przeciez jak będę chciała tej pomocy to sama
      sie do niej zgłosze, co mam jej powiedzieć, skoro ja po prostu chce sobie
      popatrzeć, pooglądac, no zwyczajnie rozejrzeć sie czy w ogóle coś mi sie tu
      podoba. Ja jeszcse dobrze drzwi za soba nie zamknełam a ona juz pi "pomagać"
      chce, w czym? w przesuwaniu ubrań na wieszakach czy przytrzymaniu torebki...? w
      takich chwilach sobie myśle, że lepszy jest brak zainteresowania personelu niz
      ta wszechobecna nadgorliwośc.
      Jak tu żyć?
    • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 13:36
      No dobra, okazuje się, że dla obcej też jest miejscesmile Poskładałam
      podania do szkół, bo mogę być też nauczycielem języka rosyjskiego. W
      dwóch szkołach pracuje emerytka, w innych nauczyciele bez
      kwalifikacji. Dyrektorzy w większości przyznają, że wolą zatrudnić
      swojego nauczyciela,ale że to i tak zależy od wójta, bo to on
      zatwierdza lub nie tzw. arkusz organizacyjny szkoły. No i jestem po
      rozmowie z wójtem i okazuje się, że nie ma problemu, jak
      najbardziej, że on jest dumny, że może zatrudnić w swojej gminie
      naucyciela z wykszałceniem, i na dodatek swoją sąsiadkę smile)Czuję się
      naprawdę zaszczycona, może z rondelkiem będę przychodzić na lekcjesmile
      A dla tych co mogą nie zrozumieć - to jest oczywiście żart.
      • c2h6 Re: Pipidówa 19.05.10, 13:55
        el_jot napisała:

        > naucyciela z wykszałceniem, i na dodatek swoją sąsiadkę smile)Czuję
        się
        > naprawdę zaszczycona, może z rondelkiem będę przychodzić na
        lekcjesmile
        > A dla tych co mogą nie zrozumieć - to jest oczywiście żart.

        A właśnie to nie powinien być żart. Bo skoro inni chodzą z
        rondelkiem, to widocznie nie ma w tym nic złego.
        • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 14:03
          c2h6 napisała:

          >
          >
          > A właśnie to nie powinien być żart. Bo skoro inni chodzą z
          > rondelkiem, to widocznie nie ma w tym nic złego.
          No proooooszę Cię. Ty możesz sobie wyobrazić nauczycielkę z
          rondelkiem w klasie? No choćby jedzącą kanapkę w klasie przy
          uczniach? Wg mnie w ten sposób też wyraża się szacunek dla uczniów,
          którzy nie jedzą w czasie lekcji, a przynajmmniej przyjęte jest , ze
          nie powinni. Pamiętam z mojej podstawówki jak pani od historii miała
          nas w d... i na uwagę pani je dlaczego my nie możemy: odpowiedziała,
          co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Ja bym nie chciała, zeby
          moje dziecko uczył nauczyciel, co z rondelkiem chodzi.
          • c2h6 Re: Pipidówa 19.05.10, 14:22
            el_jot napisała:

            > c2h6 napisała:
            >
            > >
            > >
            > > A właśnie to nie powinien być żart. Bo skoro inni chodzą z
            > > rondelkiem, to widocznie nie ma w tym nic złego.
            > No proooooszę Cię. Ty możesz sobie wyobrazić nauczycielkę z
            > rondelkiem w klasie? No choćby jedzącą kanapkę w klasie przy

            1) Jaką Ty jesteś nauczycielką i czego nauczysz dzieci, skoro nie
            potrafisz zauważyć różnicy między przejściem korytarzem z garnkiem
            od jedzenia "na posterunku"?

            2) Gdyby w tej szkole było przyjęte że kanapki na lekcji się jada,
            to tak, spokojnie sobie wyobrażę nauczycielkę z kanapką. Bo byłoby
            to w tym środowisku normalne zachowanie.

            > uczniach? Wg mnie w ten sposób też wyraża się szacunek dla
            uczniów,
            > którzy nie jedzą w czasie lekcji, a przynajmmniej przyjęte jest ,
            ze

            Przyjęte jest, albo przyjęte nie jest. Skoro miejscowi chodzą z
            garnkami, to widocznie przyjęte jest że można chodzić z garnkiem, a
            nie jest przyjęte że nie wolno.

            > nie powinni. Pamiętam z mojej podstawówki jak pani od historii
            miała
            > nas w d... i na uwagę pani je dlaczego my nie możemy:
            odpowiedziała,
            > co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Ja bym nie chciała,
            zeby
            > moje dziecko uczył nauczyciel, co z rondelkiem chodzi.

            Albo nauczycielka co ma wyuzdane krótkie rękawy przy sukience, co?
            • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 16:28
              c2h6 napisała:
              ) Jaką Ty jesteś nauczycielką i czego nauczysz dzieci, skoro nie
              > potrafisz zauważyć różnicy między przejściem korytarzem z garnkiem
              > od jedzenia "na posterunku"?
              Logiczne jest, że jeżeli pani przeszła z brudnym rondelkiem po
              korytarzu od swojego pokoju do toalety, to znaczy, że jadła tę
              kapustę właśnie na "posterunku".

              Gdyby w tej szkole było przyjęte że kanapki na lekcji się jada,
              > to tak, spokojnie sobie wyobrażę nauczycielkę z kanapką. Bo byłoby
              > to w tym środowisku normalne zachowanie.
              Mam nadzieję, że przyjęte nie jest, z powodów jak wyżej. Jakby się
              okazało, że można jesć na lekcji przy uczniach, to ja bym jadła w
              pokoju nauczycielskim na przerwie. Koniec kropka.

              Albo nauczycielka co ma wyuzdane krótkie rękawy przy sukience, co?
              Dla mnie nawet najkrótsze rękawy nie są wyuzdane, bo niby czemu?
              • paolka_82 Re: Pipidówa 19.05.10, 16:47
                Logiczne jest, że jeżeli pani przeszła z brudnym rondelkiem po
                > korytarzu od swojego pokoju do toalety, to znaczy, że jadła tę
                > kapustę właśnie na "posterunku".

                A ja tak z czystej ciekawości.
                Gdzie według ciebie ma jeśc ta osoba ? W łazience ?, bo jakoś nie spotkałam sie
                ze stołówkami w urzędach gminy, ba , nawet żadnego pokoju socjalnego tam w
                zasadzie nie ma. Poza tym nie sądze ze trzymała ten nieszczęsny rondel na biurku
                podczas wizyty petenta.
                A może to główna księgowa, która z petentem ma tyle wspólnego, ze czasem
                jakiegoś minie na korytarzu.
                • lola211 Re: Pipidówa 19.05.10, 17:14
                  Ale petenta to nie ma interesowac, nie jego broszka gdzie pani Zosia
                  bedzie spozywala.Ma on natomiast nie byc narazony na takie
                  plebejskie zachowania urzednikow.Gary i kapuste zostawiamy na
                  zapleczu, nie wystawiamy pod nos ludziom.
                  • paolka_82 Re: Pipidówa 19.05.10, 17:28
                    Ale petenta to nie ma interesowac, nie jego broszka gdzie pani Zosia
                    > bedzie spozywala.

                    A pani Zosia ma mieć zapewnione miejsce gdzie w spokoju podczas przysługującej
                    jej przerwy będzie mogła zjesc posiłek i nikogo nie powinno interesowac czy to
                    kawior czy kapusta w garze. Jesli takiego miejsca nie ma pozostaje jej własne
                    biurko, lepsze to niz korytarz gdzie sa potenci. Oczywiscie cały czas mam na
                    myśli sytuacje, kiedy w pokoju pani Zosi nie ma żadnego interesanta.

                    Gary i kapuste zostawiamy na
                    > zapleczu, nie wystawiamy pod nos ludziom.


                    Ciekawi mnie co rozumiesz pod pojęciem "zaplecze" . To nie bank ani sklep czy
                    poczta, ze jest tam zaplecze. W urzedach-przynajmniej w tych małych, w których
                    ja bywam i o których tu piszemy nie ma czegos takiego jak zaplecze.
                    • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 17:34
                      paolka_82 napisała:

                      >>
                      > A pani Zosia ma mieć zapewnione miejsce gdzie w spokoju podczas
                      przysługującej
                      > jej przerwy będzie mogła zjesc posiłek i nikogo nie powinno
                      interesowac czy to
                      > kawior czy kapusta w garze.
                      No właśnie, z jednej strony ją rozumiem, że siedzi 8 godz i musi coś
                      zjeść. Ale tak jak napisałam - poręczniejsza jest kanapka do biura.
                      >
                      > >
                      >
                      >
                    • cherry.coke Re: Pipidówa 19.05.10, 20:17
                      > A pani Zosia ma mieć zapewnione miejsce gdzie w spokoju podczas przysługującej
                      > jej przerwy będzie mogła zjesc posiłek i nikogo nie powinno interesowac czy to
                      > kawior czy kapusta w garze. Jesli takiego miejsca nie ma pozostaje jej własne
                      > biurko, lepsze to niz korytarz gdzie sa potenci. Oczywiscie cały czas mam na
                      > myśli sytuacje, kiedy w pokoju pani Zosi nie ma żadnego interesanta.

                      Ale przeciez skoro omawiana pani Zosia miala w pracy rondel z kapusta, to sila
                      rzeczy musiala ja miec gdzie odgrzac lub wrecz ugotowac. To juz zjesc tam nie mogla?
                      • paolka_82 Re: Pipidówa 19.05.10, 21:08
                        Naprawde uważasz że pani Zosia gotowała w pracy kapuśniak. Sama w to nie
                        wierzysz. Odgrzac można na w elektrycznym grillu, mikrofali, która stoi obok
                        elektrycznego czajnika itp.
                        • cherry.coke Re: Pipidówa 19.05.10, 21:33
                          No to miala zaplecze? Miala.
                          • paolka_82 Re: Pipidówa 19.05.10, 21:39
                            Toteż ci własnie tłumaczę, że takie akcesoria jak czajnik stoją w pokojach gdzie
                            sie pracuje. Naprawdę nie spotkałas się z czajnikiem w biurze nie na stołówce
                            ale w pokoju?
                            • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 21:45
                              paolka_82 napisała:

                              > Naprawdę nie spotkałas się z czajnikiem w biurze nie na stołówce
                              > ale w pokoju?
                              Z czajnikiem w pokoju się spotkałam, z mikrofalówką tylko w
                              pomieszceniu socjalnym.
                              • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 21:47
                                I nie wiem czy czasem przepisy nie zabraniają mikrofalówek w
                                pokojach, gdzie się pracuje.
                                • paolka_82 Re: Pipidówa 19.05.10, 21:50
                                  Nie wiem czy zabraniaja, ale widziałam i mikrofalówke i elektryczne grille sie
                                  zdarzały.
                            • cherry.coke Re: Pipidówa 19.05.10, 21:51
                              Nie, nie spotkalam sie, szczerze. Zreszta czajnik to nie mikrofalowka, a drugie
                              zreszta to musiala byc "prawdziwa" kuchenka, bo rondelka z metalu sie chyba do
                              mikrofalowki nie wstawi?
                              • paolka_82 Re: Pipidówa 19.05.10, 21:58
                                Nie wiem czy się wstawia, mikrofalówki nie posiadam. Wiem jednak że istnieje coś
                                takiego jak maszynka elektryczna, taka akurat pod garnek, na prąd. Do
                                podgrzewania świetnie sie sprawdza, może ta Zosia na takiej grzała ten kapuśniak wink

                                Ps. Właśnie do mnie dotarło do czego sprowadziła sie ta dyskusja... Jak i gdzie
                                pani Zosia zdołała podgrzać kapustę w garnku... Nieźle...wink smile
                                • cherry.coke Re: Pipidówa 19.05.10, 22:03
                                  > Ps. Właśnie do mnie dotarło do czego sprowadziła sie ta dyskusja... Jak i gdzie
                                  > pani Zosia zdołała podgrzać kapustę w garnku... Nieźle...wink smile

                                  Prawda ze urocze? smile No ale tak czy owak podgrzewania kapusty w gabinecie nie
                                  uznalabym za zjawisko cywilizowane, niezaleznie od techniki i miejsca akcji. W
                                  ogole to uwielbiam mloda kapuste... a tu nie ma dobrej... ech.
                                  • paolka_82 Re: Pipidówa 19.05.10, 22:09
                                    Ja od tygodnia zbieram się żeby ugotować i chyba jutro się zmobilizuje, a do
                                    takiej kapusty to koperek, duuuużo koperku. Eh, ślinka cieknie smile
                                • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 22:08
                                  paolka_82 napisała:

                                  > > >
                                  > Ps. Właśnie do mnie dotarło do czego sprowadziła sie ta
                                  dyskusja... Jak i gdzie
                                  > pani Zosia zdołała podgrzać kapustę w garnku... Nieźle...wink smile
                                  big_grin Mam znajomą w tym urzędzie, zpytam jej czy mają coś takiego jak
                                  pomieszczenie socjalne i ewentualnie jak podgrzewają jedzenie. Bo
                                  tak chodzić i szukać po kątach to nie wypadasmile
                                  • paolka_82 Re: Pipidówa 19.05.10, 22:10
                                    E tam, zerknij dyskretnie pod biurko, u mojej mamy w pracy (ufff. na szczęscie
                                    nie w urzędzie wink )stoi pod biurkiem właśnie taki elektryczny grill. Nawet nie
                                    wiesz jakie one tam rzeczy cuduja z tym grillem wink
                • el_jot Re: Pipidówa 19.05.10, 17:28
                  paolka_82 napisała:

                  >
                  >
                  > A ja tak z czystej ciekawości.
                  > Gdzie według ciebie ma jeśc ta osoba ? W łazience ?, bo jakoś nie
                  spotkałam si
                  > e
                  > ze stołówkami w urzędach gminy, ba , nawet żadnego pokoju
                  socjalnego tam w
                  > zasadzie nie ma. Poza tym nie sądze ze trzymała ten nieszczęsny
                  rondel na biurk
                  > u
                  > podczas wizyty petenta.

                  Stołówki nie mają, to na pewno. Nie wiem czy są pomieszczenia
                  socjalne. Poręczniej w pracy z kanapką, niż z młodą kapustą w
                  rondelkusmile


                  A może to główna księgowa, która z petentem ma tyle wspólnego, ze
                  czasem
                  > jakiegoś minie na korytarzu.
                  Nie, to nie była główna księgowa. Ta pani wyszła z gminnego ośrodka
                  pomocy społecznej. Może wychodzi z założenia, że takich petentów to
                  ona może mieć w d...?
        • lola211 Re: Pipidówa 19.05.10, 14:26
          Bo skoro inni chodzą z
          > rondelkiem, to widocznie nie ma w tym nic złego.

          Co za argumentbig_grin.
          Skoro inni pluja na ulice to ja tez tak bede robic, w koncu to niz
          złego- bo inni tak robia.
    • karambol45 a jaki to rejon? 19.05.10, 13:44
      własnie a jaki to rejon "nadbużański" bo ja też mieszkam w tych
      okolicach z tym że mam chyba jeszcze "gorzej" bo nie jako pracuję z
      tymi ludźmi i nie przeraża mnie fryzjer mało zdolny czy pani z
      rondelkiem ale bieda ubóstwo i brak zaradności
      • matsuda odnośnie emotów 19.05.10, 13:51
        pozwolę sobie zacytować wypowiedź pewnego pana z forum hummorum
        " Najbardziej mnie śmieszy, kiedy ktoś rzuca epitetami, dodając do nich
        uśmieszki, żeby w razie czego się okrakiem ze wszystkiego wycofać. "Bo to żart
        był, trzeba kumać czaczę!" idealnie pasuje do "buziek" autorki...
        • el_jot Re: odnośnie emotów 19.05.10, 13:55
          matsuda napisała:

          > pozwolę sobie zacytować wypowiedź pewnego pana z forum hummorum
          > " Najbardziej mnie śmieszy, kiedy ktoś rzuca epitetami, dodając do
          nich
          > uśmieszki, żeby w razie czego się okrakiem ze wszystkiego
          wycofać. "Bo to żart
          > był, trzeba kumać czaczę!" idealnie pasuje do "buziek" autorki...
          Możesz zacytować moje epitety?
        • thunder_storm Re: odnośnie emotów 20.05.10, 09:07
          matsuda napisała:

          > pozwolę sobie zacytować wypowiedź pewnego pana z forum hummorum
          > " Najbardziej mnie śmieszy, kiedy ktoś rzuca epitetami, dodając do nich
          > uśmieszki, żeby w razie czego się okrakiem ze wszystkiego wycofać. "Bo to żart
          > był, trzeba kumać czaczę!" idealnie pasuje do "buziek" autorki...


          a mnie najbardziej śmieszy jak ktoś nie rozumie tego co czyta i zwala to jeszcze
          na autora tekstu że w nawiasie nie wytłumaczył, po za tym nikt w razie czego się
          nie wycofuję tylko ewentualnie łopatologicznie tłumaczy jak ktoś nie zrozumiał,
          ale faktycznie jak ktoś wcześniej zrozumiał inaczej niż było naprawdę to
          faktycznie może mieć wrażenie że autor się wycofuję, ale nie zapominajmy, to
          tylko wrażenie
      • el_jot Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 13:53
        karambol45 napisała:

        > własnie a jaki to rejon "nadbużański" bo ja też mieszkam w tych
        > okolicach
        Hmm, mniej więcej połowa drogi Łochów Ostrów Mazowiecka. A ty gdzie
        mieszkasz?

        z tym że mam chyba jeszcze "gorzej" bo nie jako pracuję z
        > tymi ludźmi i nie przeraża mnie fryzjer mało zdolny czy pani z
        > rondelkiem ale bieda ubóstwo i brak zaradności
        Bieda, brak zaradności, brak należytej opieki nad dzieckiem, w
        sezonie jagodowym dzieciaki zapierniczją od wczesnego rana do
        wieczora na jagodym, dzieciaki same chodzą po ulicy, zostają same w
        domu, to jest temat rzeka, na inny wątek.
        • c2h6 Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 13:56
          el_jot napisała:

          > karambol45 napisała:
          >
          > > własnie a jaki to rejon "nadbużański" bo ja też mieszkam w tych
          > > okolicach
          > Hmm, mniej więcej połowa drogi Łochów Ostrów Mazowiecka. A ty
          gdzie
          > mieszkasz?
          >
          > z tym że mam chyba jeszcze "gorzej" bo nie jako pracuję z
          > > tymi ludźmi i nie przeraża mnie fryzjer mało zdolny czy pani z
          > > rondelkiem ale bieda ubóstwo i brak zaradności
          > Bieda, brak zaradności, brak należytej opieki nad dzieckiem, w
          > sezonie jagodowym dzieciaki zapierniczją od wczesnego rana do
          > wieczora na jagodym, dzieciaki same chodzą po ulicy, zostają same
          w
          > domu, to jest temat rzeka, na inny wątek.

          Samodzielne dzieci. Zgroza.
          • el_jot Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 14:05
            c2h6 napisała:

            > >
            > Samodzielne dzieci. Zgroza.
            Nie samodzielne tylko pozostawione samopas, bez opieki. Piszę tutaj
            o góra 8, 10 latkach.
            • c2h6 Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 14:27
              el_jot napisała:

              > c2h6 napisała:
              >
              > > >
              > > Samodzielne dzieci. Zgroza.
              > Nie samodzielne tylko pozostawione samopas, bez opieki. Piszę
              tutaj
              > o góra 8, 10 latkach.

              Jeszcze można się było łudzić że masz na myśli jakieś małe dzieci.
              Ale ekscytować się tym ze dziecko chodzące już do szkoły nie jest
              cały czas trzymane za rękę... To już wszystko opada.
              • el_jot Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 16:33
                c2h6 napisała:
                Jeszcze można się było łudzić że masz na myśli jakieś małe dzieci.
                > Ale ekscytować się tym ze dziecko chodzące już do szkoły nie jest
                > cały czas trzymane za rękę... To już wszystko opada.
                Zdaje się, że za pozostawienie dziecka do 7 roku życia jest jakaś
                sankcja prawna.ZResztą nawet nie chodzi o przepisy, dziecko, które
                ma 8 lat nie powinno zostawać samo w domu. Poza tym napisałam
                dzieci góra 8,10 lat, mieści się w tym przedziale dziecko od 0 do 10
                lat.
        • karambol45 Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 14:00
          eee to jakie to nadbużańskie tereny , ja mam w linii prostej 20 km
          do rzeki Bug,
          • el_jot Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 14:07
            g karambol45 napisała:

            > eee to jakie to nadbużańskie tereny , ja mam w linii prostej 20 km
            > do rzeki Bug,
            Do rzeki Bug mam w linii prostej 6 km, to są tereny Nadbużańskiego
            Parku Krajobrazwoego
            • an20 Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 14:24
              wiesz j amyślę że to zależy od ludzi i ich stosunku do rzeczywistości. To niema
              znaczenia gdzie, wieś czy miasto. Jak ktoś traktuje swoje obowiązki, klientów,
              czy pacjentów z należytą odpowiedzialnością i zaangażowaniem to wszytko sprawnei
              idzie.
              JAkby wójt był bardziej zaradny to postarałby się o większe dotacje z Uni na
              kanalizację, i na jednie znalażły by się tez pieniadze. Dobra organizacja i
              zaangażowanie gminy w poprawę życia ludzi, ale jak widac to nie ma miejsca.
              Panie w przedszkolu powinny zostać przeszkolone przez specjalistę - skoro nei
              wiedza co do ich obowiązków należy. Powinny prowadzić odpowiedni program dla
              dzieci. Ale im to wisi.
              Ktos z "zewnątrz" bardziej to widzi, a miejscowym to odpowiada, bo nie wiedzą ze
              moze być lepiej i wygodniej.

              Mam nadzije że jednak uda Ci się zdobyć pracę nauczycielki i będziesz mogła
              wprowadzić trochę świadomości już dzieciom, że może być lepiej smile

              Trzymaj się smile
              • paolka_82 Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 14:31
                JAkby wójt był bardziej zaradny to postarałby się o większe dotacje z Uni na
                > kanalizację, i na jednie znalażły by się tez pieniadze.

                Jaki by ten wójt zaradny nie był, to niestety pieniądze nie są z gumy i jesli
                to mała miejscowość to i budżet jest niewielki. Z pustego i Salomon nie naleje ,
                naprawde dziwqny argument z tym wójtem.

                Powinny prowadzić odpowiedni program dla
                > dzieci. Ale im to wisi.

                Z tym programem to nie mamy żadnej wiedzy odnośnie tego jak i czy jest
                realizowany.
                Moje dzieci nie chodziły do przedszkola, ale chodził brat i z tego co pamiętam
                to przekazanie dziecka odbywało się w sali dla dzieci a nie w szatni.
                Przebierali więc rodzice, identycznie przy odbiorze po południu. Nie wiem czy
                istnieja jakieś regulacje prawne odnośnie tego czy pani przedszkolanka ma dzieci
                przebierać w szatni...
                • aga_sama Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 15:02
                  Właśnie wróciłam z takiej pipidówy, z miasta, w którym się wychowałam.
                  Cieszę się, że byłam tam tylko kilka dni.
                  Są ludzie, którzy nie odnajdą się w wielkim mieście, są i tacy, dla których życie "w pipidówie" to mordęga.
                  Ja zaliczam się do tych drugich.
                  Przygnębiają mnie brak wyboru i brak perspektyw. Brak wyboru najprostszych rzeczy, np. chleba, bo wszystkie piekarnie w okolicy pieką z tych samych, najtańszych mieszanek mącznych. Byłam w szoku, kiedy okazało się, że po przyzwoity chleb trzeba jechać 5 km. Zaczyna się od pieczywa, potem okazuje się, że we wszystkich sklepach są takie same ubrania (dobrze, że kilka lumpów się uchowało), że nie można kupić wędliny nie śmierdzącej na kilometr benzoesanem sodu (trzeba zrobić taką samemu, albo poprosić znajomych), a jedyny sklep ekologiczny w mieście ma ceny z kosmosu (i może, bo jest jedyny).
                  Ale to pikuś, to tylko małe upierdliwości dnia codziennego. Gorzej, kiedy żyjąc w takim mieście jest się skazanym na niekompetentnych lekarzy, skorumpowanych policjantów i niedouczonych nauczycieli (zatrudnianych po znajomości).
                • el_jot Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 16:37
                  paolka_82 napisała:
                  Moje dzieci nie chodziły do przedszkola, ale chodził brat i z tego
                  co pamiętam
                  > to przekazanie dziecka odbywało się w sali dla dzieci a nie w
                  szatni.
                  > Przebierali więc rodzice, identycznie przy odbiorze po południu.
                  Nie wiem czy
                  > istnieja jakieś regulacje prawne odnośnie tego czy pani
                  przedszkolanka ma dziec
                  > i
                  > przebierać w szatni...

                  Nie napisałam do końca. Chodziło mi, że dziecko się zmoczy albo
                  zrobi kupę i panie nie przebierają mimo, że ubrania są, tylko
                  dzwonią po rodziców. Moja córka trochę popuściła, wszystkie dzieci
                  były na dworze a ona siedziała z p.dyrektor i czekała aż ktoś po nią
                  przyjdzie. Odparzyła sobie skórę, przez tyfzień ją leczyłamsad
                  • spam_killer2 Re: a jaki to rejon? 21.05.10, 23:05
                    el_jot napisała:

                    > Nie napisałam do końca. Chodziło mi, że dziecko się zmoczy albo
                    > zrobi kupę i panie nie przebierają mimo, że ubrania są, tylko
                    > dzwonią po rodziców. Moja córka trochę popuściła, wszystkie dzieci
                    > były na dworze a ona siedziała z p.dyrektor i czekała aż ktoś po nią
                    > przyjdzie. Odparzyła sobie skórę, przez tyfzień ją leczyłamsad

                    I bardzo dobrze. Nauczy się, żeby nie fajdać pod siebie. To jedyna metoda. A w
                    pampersach nawet w mieście do przedszkola nie przyjmą.
                    • el_jot Re: a jaki to rejon? 21.05.10, 23:09
                      spam_killer2 napisał:

                      > > > >
                      > I bardzo dobrze. Nauczy się, żeby nie fajdać pod siebie. To jedyna
                      metoda.
                      Twoja wiedza o dzieciach jest porażająca.
                      A w
                      > pampersach nawet w mieście do przedszkola nie przyjmą.
                      Hm, przyjmują, nie tylko w mieście, i zmieniają pampersy bez
                      mrugnięcia okiem
              • lola211 Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 14:41
                > wiesz j amyślę że to zależy od ludzi i ich stosunku do
                rzeczywistości. To niema
                > znaczenia gdzie, wieś czy miasto.

                Raczej ma.Stosunek ludzi do rzeczywistosci wynika takze ze
                srodowiska w jakim zyja.Nie bez powodu badajac spoleczenstwo dzieli
                sie ja na czesc miejska i wiejska i wowczas widac statystyczne
                roznice pomiedzy tymi srodowiskami.
            • karambol45 Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 14:46
              aaa spojrzałam na mapę , to napiszę tak ja mam te 20 km do granicy z
              Ukrainą
        • kub-ma Re: a jaki to rejon? 19.05.10, 16:05
          Dokładnie tak dzieci były wychowywane 20-30 lat temu.
    • analist73 Re: Pipidówa 19.05.10, 14:51
      Ja się przeniosłam z wielkiego miasta do małego miasteczka. I są zalety i wady.
      Jak pracowałam na etacie to żeby odebrać polecony z poczty musiałam się zwolnić
      wcześniej lub brać urlop. Za to na poczcie nie ma prawie nigdy kolejek, pani
      wszystkich zna. Listonosz wręczał mi list polecony po drodze żebym nie musiała
      iść na pocztę. Do przedszkola się dzieci dostały bez problemu. Przedszkolanki
      wszystkich znają. Co do parkowania to się zgodzę, też parkują gdzie popadnie,
      ale to chyba przywara nie tylko mieszkańców małych miast i wiosek. W gminie nie
      dawno jeszcze panie uważały że są wszechwładne i petenci są dla nich a nie
      odwrotnie. Ale obecnie się to zmienia.
      • matsuda a tak parkuje się w wielkim mieście... 19.05.10, 15:08
        www.youtube.com/watch?v=VR0TkbMzFxs
        www.youtube.com/watch?v=6AVWj8mW598 i wiele wieli innych...
        • elka323 Re:pipidówa. 19.05.10, 19:24
          Mnie dziwi coś innego.Mieszkańcy miasta uważają , że na wsi wszystko jest za
          darmo.Czesto słyszę ,że tu lżej się żyje , bo :na ogródku warzywa same rosna -
          niestety , aby coś urosło , trzeba najpierw kupić nasiona , a potem nieżle się
          narobić przy pielęgnacji roślin .Nie mam czasu na spacery i rozrywki , bo ogród
          czeka.
          Woda jest za darmo - niestety , woda i ścieki słono kosztują , a za przyłacze do
          kanalizacji zapłaciłam 2,5 tys.Na wsi za takie rzeczy się placi , nie ma tego w
          pakiecie , jak w mieście.
          Ogrzewanie mało kosztuje , w mieście cały rok płaci się za centralne.Tak , tylko
          że ja muszę już latem kupić około 6 ton węgla x 800zł daje 4800zl i muszę to
          wydać na raz , nie na raty przez cały rok.
          Swieże powietrze, spokój , cisza - może gdzieś jest , ale nie u mnie.Mieszkam
          przy drodze wojewódzkiej w pobliżu kamieniołomów.W ciągu godz. przejeżdża około
          500 ciężkich samochodów .Wiem , akurat mam pecha , że trafiłam w takie miejsce ,
          ale czy jest mi czego zazdrościć?
          Do szkoły - daleko , na zakupy -do miasta , wyjść nie ma gdzie.Więc czego mi
          zazdroszczą mieszkańcy miasta?Chętnie bym się tam wyniosła , ale za co?A remonty
          domu , bo stary , kosztują majątek i trwają bez końca.
          Tak więc , jeśli ktoś myśli o przeprowadzce na wieś , niech się dobrze zastanowi
          , jeśli nie musi.Ja nie miałam wyboru , więc tu tkwię.Tylko ni w ząb nie
          rozumiem , gdy znajomi mi mówią , jak mam dobrze i do tego wszystko za darmo
          • zonkilek Re:pipidówa. 19.05.10, 20:13
            a ja właśnie wyniosłam się z Warszawy,bo miałam dosyć
            chamstwa,bezwzględności i prostactwa tzw.elementu
            napływowego.Przyjechało toto z różnych właśnie "pipidów" i myślą,że
            jak som jusz mjastowe to im wszystko wolno,są bezwzględni,dążą do
            celu po trupach,żeby mamunia mogła przed sąsiadami pochwalić się
            jaką to karierę dziecko w stolicy robi.
            • el_jot Re:pipidówa. 19.05.10, 20:24
              zonkilek napisała:

              > a ja właśnie wyniosłam się z Warszawy,bo miałam dosyć
              > chamstwa,bezwzględności i prostactwa tzw.elementu
              > napływowego.

              W Warszawie jest już większość napływowych. Rdzenni Warszawiacy są w
              mniejszości, wymierają jak teściowa moja, albo uciekają właśnie z
              Warszawy - jak mój mąż.
            • el_jot Re:pipidówa. 19.05.10, 20:29
              I jeszcze jedno. Mamy niezły ubaw we Wszystkich Świętych albo w
              Wigilie jedziemy do siostry męża do WArszawy trasą z WyszkowasmileWtedy
              właśnie robi się wieeelki korek na pasie do Wyszkowa, bo na święta
              jadą właśnie ci "WArszawiacy". A my jesteśmy jednymi z nielicznych
              na pasie do Warszawysmile
              • kub-ma Re:pipidówa. 19.05.10, 21:38
                Ludzie migrują, bo takie czasy, takie życie, tak jest wszędzie.
                Jeżeli ktoś mieszka w Warszawie 10-15 lat, czyli całe swoje dorosłe
                życie, to według mnie jest Warszawiakiem, więc nie rozumiem dlaczego
                piszesz "Warszawiacy". Jeżeli nie Warszawiak,to kto? Nadal
                Pipidówianin?
                • paolka_82 Re:pipidówa. 19.05.10, 21:40
                  A ci co wyjechali do Londynu to według ciebie londyńczycy?
                  • kub-ma Re:pipidówa. 19.05.10, 21:45
                    Tutaj jeszcze wchodzą kwestie obywatelstwa.
                    • paolka_82 Re:pipidówa. 19.05.10, 21:54
                      No faktycznie , dziwnie brzmiałoby jestem z Polski, a konkretnie to jestem
                      paryżanka wink
                      Tylko od kiedy można zacząć mówić o sobie "jestem warszawiakiem" ?
                      Po roku, po pięciu czy dziesięciu latach mieszkania w stolicy ? I to nie miało
                      być złosliwe, tak sie zastanawiam głośno. smile
                      • kub-ma Re:pipidówa. 19.05.10, 22:12
                        Moim zdaniem zależy od tego co komu w duszy gra. Ktoś może czuć się
                        bardzo związany ze swoim rodzinnym miejscem. Ktoś inny jest związany
                        z nowym miastem, swoją dawną Pipidówę odwiedza z rzadka. Kożdy z
                        nich inaczej bedzie odpowiadał na pytanie: Skąd jesteś?
                        • el_jot Re:pipidówa. 19.05.10, 22:18
                          kub-ma napisała:

                          > Moim zdaniem zależy od tego co komu w duszy gra. Ktoś może czuć
                          się
                          > bardzo związany ze swoim rodzinnym miejscem. Ktoś inny jest
                          związany
                          > z nowym miastem, swoją dawną Pipidówę odwiedza z rzadka. Kożdy z
                          > nich inaczej bedzie odpowiadał na pytanie: Skąd jesteś?
                          >
                          > Miałam kiedyś znajomą, która mieszkała w Błoniach, tj ok. 20,30 km
                          od WArszawy, samodzielnie miasto. Na pytanie skąd jest -
                          odpowiadała: z WArszawysmile
                          • cherry.coke Re:pipidówa. 19.05.10, 22:23
                            A ja mialam znajoma, ktora pomna reakcji roznych napotykanych ludzi na
                            warszawiakow mowila zawsze "jestem z Sadyby" smile
                            (dla niewtajemniczonych - dzielnica Wwy)
                  • majenkir Re 22.05.10, 05:35

                    paolka_82 napisała:
                    > A ci co wyjechali do Londynu to według ciebie londyńczycy?


                    A nie?? Nawet serial o nich byl wink.
                • el_jot Re:pipidówa. 19.05.10, 21:52
                  kub-ma napisała:

                  > Ludzie migrują, bo takie czasy, takie życie, tak jest wszędzie.

                  Oczywiście, rozumiem to.
                  > Jeżeli ktoś mieszka w Warszawie 10-15 lat, czyli całe swoje
                  dorosłe
                  > życie, to według mnie jest Warszawiakiem, więc nie rozumiem
                  dlaczego
                  > piszesz "Warszawiacy". Jeżeli nie Warszawiak,to kto? Nadal
                  > Pipidówianin?
                  Gdzieś kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że Warszawiakiem
                  (Wrocławianinem, Poznaniakiem) się jest jeżeli ma się tam groby
                  przodków i się w WArszawie urodziło. Nie mogę nazwać tego, kto
                  przyjechał do WArszawy za pracą i mieszka tam 20 lat, że jest
                  Warszawiakiem. Nawet trudno okreslić tak osobę, która się urodziła w
                  WArszawie, ale rodziców ma np na śląsku, bo dla mnie (i chyba nie
                  tylko dla mnie) jest ona Ślązaczką.
                  >
                  >
                  >
                  • cherry.coke Re:pipidówa. 19.05.10, 21:56
                    Hm to jak powinnam sie okreslac, jesli do Wwy przybylam jako nastolatka z
                    rodzicami, a przedtem mieszkalam w dwoch miastach? Nazwa miasta urodzenia, choc
                    bylo w sumie dosc przypadkowe i nic mnie z nim nie laczy? Zawsze mowilam, ze
                    jestem "adoptowana Warszawianka" smile Z tym ze ja jestem z tych, ktorzy
                    solidaryzuja sie z miejscem zamieszkania wzglednie z niego wyjezdzaja, nie
                    cierpie cierpietnictwa "och jak tu okropnie, szkoda ze praca jest".
                    • paolka_82 Re:pipidówa. 19.05.10, 22:00
                      Moja mama okresla takich ludzi jak ty "flancowany warszawiak". Według mnie to
                      trochę żartobliwe ale trafne okreslenie.
                      • cherry.coke Re:pipidówa. 19.05.10, 22:04
                        No, albo "przyszywany"...
                    • el_jot Re:pipidówa. 19.05.10, 22:03
                      cherry.coke napisała:

                      > Hm to jak powinnam sie okreslac, jesli do Wwy przybylam jako
                      nastolatka z
                      > rodzicami, a przedtem mieszkalam w dwoch miastach? Zawsze
                      mowilam, ze
                      > jestem "adoptowana Warszawianka" smile
                      Hmm, to jest fajne określeniesmile Ja nawet adopotowaną WArszawianką
                      nazwać się nie mogę, bo urodziłam się na Śląsku, tam spędziłam
                      jakieś 27 lat życia, do WArszawy przyjechałam do męża, mieszkałam 5
                      lat , ale zdążyłam w WArszawie urodzić dzieckosmile
                      • paolka_82 Re:pipidówa. 19.05.10, 22:12
                        To ty jesteś Włuczykij wink
                        • el_jot Re:pipidówa. 19.05.10, 22:16
                          paolka_82 napisała:

                          > To ty jesteś Włuczykij wink
                          Na Śląsku też kilka miast zaliczyłamsmile Miałam nadzieję, że Warszawa
                          będzie moim ostatnim miejscem zamieszkania.
                  • kub-ma Re:pipidówa. 19.05.10, 22:16
                    A co ma odpowiedzieć na pytanie: skąd jesteś? (zdane np. na
                    wakacjach w Łebie?)
                    • el_jot Re:pipidówa. 19.05.10, 22:26
                      kub-ma napisała:

                      > A co ma odpowiedzieć na pytanie: skąd jesteś? (zdane np. na
                      > wakacjach w Łebie?)
                      >
                      >
                      A niech mówi jak mu pasuje. Jak mieszkałam w WArszawie, to na takie
                      pytanie odpowiadałam, że z WArszawy, ale dodawałam: ale pochodzę ze
                      Śląska i wywiązywała się dyskusja, jak to ze Śląska, przeca nie
                      mówisz po Śląskuwink
              • zefiryna.czarna smieszna jestes :) 21.05.10, 13:46
                Podrozujacy w Swieto Zmarlych cie bawia. Rondel z kapusta obraza do zywego...
                Nie wiem czy jestes Warszawianka, z postow posrednio to wynika. Ale wlasnie
                przez takie osoby jak Ty, Warszawiacy maja kiepska opinie.
                • majenkir Re: smieszna jestes :) 22.05.10, 05:40

                  zefiryna.czarna napisała:
                  Rondel z kapusta obraza do zywego...

                  Temat wiecznie zywy wink
                  www.youtube.com/watch?v=6v_n6aUlMco
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka