Do założenia wątku natchnęła mnie przygoda córki piegowatej.
Jakie miałyście super pomysły na upiększenie sie w czasach licealnych, albo
przedlicealnych???
Ja trochę z innej beczki: miałam wtedy jakieś 13,14 lat- 7 lub 8 klasa szkoły
podstawowej i zapragnęłam wyglądać jak dziewczyna z "Dziewczyny".


Tamta
modelka miała piękny kolor włosów taki intensywnie kasztanowy.
Na ta okazje zakupiłam wtedy szampon koloryzujący oczywiście kasztanowy.
Chciałam go wypróbować. Padło na moją wtedy 6 letnia sąsiadkę- Krysię zresztą.
Krysia była jaśniuteńka blondynką- więc kolor wyszedł baaardzo intensywnie
marchewkowy...i zonk! Próby zmycia tego szamponu spełzły na niczym,, a
próbowałam z 6 razy...
Krysia wróciła do domu, a za chwilę przybiegł z awanturą jej ojciec-
stwierdził- jak umiałaś pomalować to teraz umyj!

W końcu Krysia kilka miesięcy paradowała z marchewkową fryzurą. W szkole
nauczycielki patrzyły na mnie jak na wariatkę...
A mama Krysi opowiadała, że poszły do banku- stoją w kolejce, za nimi starszy
pan stwierdził- wszytko lubię, ale takiego koloru włosów u dzieci nie!

