gosia198123
24.05.10, 00:24
Sytuacja wygląda tak - mieszkanie należało do ojca mojego męża. Miał
spisaną umowę z lokatorami, że mieszkają w mieszkaniu przez 3 lata.
Ojciec wyjechał, gdyż jego sytuacja się skomplikowała i lokatorzy
mieszkali w mieszkaniu jeszcze przez 11 lat. Przez ten czas nie
mieli z teściem żadnego kontaktu. Nie płacili za wynajem, tylko za
media. W międzyczasie nie zameldowali się w mieszkaniu, zrobili na
własną rękę bez zgody teścia remont z wymianą okien włącznie
(wiedząc, ze prędzej czy później pojawi się właściciel). Teraz
właścicielem mieszkania jest mój mąż. Chcielibyśmy zamieszkać w
mieszkaniu, ale mamy problem, ponieważ lokatorzy chcą pieniędzy za
remont, chcą odszkodowania za te wszystkie lata przez które, wg nich
utrzymywali mieszkanie - nikt im nie kazał mieszkać na nie swoim
przez te wszystkie lata. Umowa dotyczyła 3 lat. Poza tym wywalili
wszystkie meble i sprzęt który zostawił teściu (to zakrawa o
przestępstwo - naruszenie dóbr osobistych właściciela). Dopuścili
się samowoli budowlanej. Żadnych pieniędzy nie mamy zamiaru im
zwracać, niech zabierają wszystko z oknami włącznie. Sprawa
prawopodobnie wyląduje w sądzie. W związku z tym mam pytanie czy
ktoś z was był w podobnej sytuacji, ile czasu ciągną się takie
sprawy w sądzie, czy na wasze oko mamy szansę na wygraną, jakie są
mniej więcej koszty sądowe, czy to że ojciec miał z nimi taką umowę
powoduje ponoszenie konsekwencji przez mojego męża czy to są
porachunki między nimi? I ostatnie pytanie czy w takiej sytuacji
kiedy nie będą chceli się wynieść możemy do nich wtargnąć z policją?
Nie wiem jak rozwiązać ten problem, może wy mi podpowiecie, może są
inne rozwiązania.