Dodaj do ulubionych

Zamiast nauk przedmałżeńskich

25.05.10, 18:31
Zamiast słuchać nauk przedmałżeńskich i czytać romantyczną literaturę,
dziewczęta powinny obowiązkowo oglądać "Plac Zbawiciela". I wbić sobie do
głowy, że najważniejsza jest choćby minimalna niezależność (finansowa,
mieszkaniowa, organizacyjna).
Obejrzałam w końcu, wcześniej jakoś nie miałam odwagi. Do bólu prawdziwy film,
sceny z życia codziennego wzięte. Upiorny. Autentycznie kazałabym to oglądać
wszystkim młodym dziewczynom i kobietom zanim podejmą decyzję o małżeństwie i
dzieciach.
Obserwuj wątek
    • el_jot Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 18:50
      Przejmuący film. Podobne wrażenie wywarł na mnie "Dług",tyle, że
      na "Długu" się bałam, a na tym filmie nawet nie miałam siły płakać.
      Ale to "tylko" film. Na tych co czekają na księcia może nie wywrzeć
      odpowiedniego wrażenia, tzn. takiego jakiego ty się spodziewasz. No
      i ten film pokazuje bardzo ciemną stronę życia i faceta,w życiu na
      szczęście nie zawsze tak jest,choć bywa oczywiście jeszcze gorzej.
    • kali_pso Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 18:52

      Tyle, że w młodych kobietach raczej trudno przed ślubem wzniecić
      czarne myśli, każda wierzy, że będzie zawsze kochana, mąż nigdy nie
      zdradzi a pieniądze są wspólnewinkp

      Prawda jest taka Triss, że jeśli nie doświadczysz czegoś na własnej
      skórze, to to ma mały wydźwięk. Ot, wiemy, że jakiejś tam się coś
      przydarzyło, ale przecież nam nie możewink
      • triss_merigold6 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 18:58
        Dobra, to nie kobietom przed ślubem ale takim 17-18-letnim licealistkom. Z
        komentarzem, że warto najpierw poinwestować w siebie i zabezpieczyć się
        ekonomicznie chociaż trochę.
        Nie tylko puścić film, ale przeprowadzić jakąś dyskusję czy coś.
        • croyance Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 18:59
          Za moich czasow taka role spelniala 'Marta' na liscie lektur.
          • nangaparbat3 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:36
            "Marta" była lekturą? Nie miałam pojęcia.
            • triss_merigold6 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 09:54
              Była "Marta" na liście lektur w liceum. Jednak zbyt oderwana od
              współczesnych realiów, nie mieliśmy szans, żeby odnieść jej sytuację
              do siebie.
              • croyance Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 16:41
                Nie wiem, ktory jestes rocznik, ale my czytalismy 'Marte' w osmej
                klasie, i jak najbardziej zrozumielismy przeslanie.
      • nangaparbat3 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:34
        kali_pso napisała:

        >
        > Tyle, że w młodych kobietach raczej trudno przed ślubem wzniecić
        > czarne myśli, każda wierzy, że będzie zawsze kochana, mąż nigdy nie
        > zdradzi a pieniądze są wspólnewinkp
        >
        I to jest bardzo ciekawe, w mojej szkole jakieś 3/4 młodzieży jest z rozbitych
        rodzin, i dzieci mimo że widzą - wierzą.
    • sanciasancia Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 18:57
      Dlaczego tylko dziewczęta? Chłopcy też mogą się wiele dowiedzieć -
      • titta Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:52
        Dlaczego "nigdy nie zamieszkamy z rodzicami"?
        a)Nie wszyscy rodzice sa toksyczni
        b)Przez wieki mieszkalo sie z rodzicami i nieszczesliwych,
        nieudanych zwiazkow bylo mniej niz dzisiaj.
        to egoizm unieszczesliwia ludzi. Nie rodzice.
        • mdro Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:35
          > b) Przez wieki mieszkalo sie z rodzicami i nieszczesliwych,
          > nieudanych zwiazkow bylo mniej niz dzisiaj

          Naprawdę? A skąd takie dane? Finansowa zależność od ojca (zwłaszcza
          w przypadku, gdy ten nie umarł "w porę" i nie chciał podzielić się
          majątkiem) nie wpływała pozytywnie zarówno na stosunki między
          rodzicami a dziećmi (dochodziło nawet do zabójstw), jak i na pożycie
          małżeńskie. Może nie było aż tak wiele nieszczęśliwych związków, jak
          można by podejrzewać z naszego punktu widzenia, ale też ludzie dużo
          mniej od małżeństwa oczekiwali.
        • nangaparbat3 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:39
          titta napisała:

          >

          > a)Nie wszyscy rodzice sa toksyczni

          Trochę są.
          Wczoraj usłyszałam: wole mieszkać z tobą niż z koleżanką, ale sobie nie
          wyobrażaj, to tylko mniejsze zło.



          > b)Przez wieki mieszkalo sie z rodzicami i nieszczesliwych,
          > nieudanych zwiazkow bylo mniej niz dzisiaj.

          Nie żartuj. Teraz jest więcej rozbitych małżenstw, tylko tyle.

          > to egoizm unieszczesliwia ludzi. Nie rodzice.

          A kto niby hoduje tych egoistów?
    • cora73 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 19:11
      Co do filmu: jeden z lepszych jakie ogladalam.Podobno na faktachsad
      Co do problemu: w polsce powinno sie mlodziez uswiadamiac ze aby
      zalozyc rodzine trzeba miec ja za co utrzymac, trzeba miec gdzie
      mieszkac!Poprostu zycie wg innej kolejnosci: praca, mieszkanie :
      RODZINA......a nie : ciaza, szybki slub i jakos to bedzie.
      • bracialwieserce Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:13
        forum.gazeta.pl/forum/w,521,80407157,,film_Plac_Zbawiciela_a_reportaz_J_Hugo_Badera.html?v=2
    • 18_lipcowa1 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 19:13
      Prawda???

      Oglądałam jakiś rok temu.
      Wstrząśnięta chodziłam jeszcze ze 3 dni.
    • babsee Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 19:17
      A we mnie ten film wzbudzil sane negatywne emocje.Jako pierwsza-
      złośc.Potworna zlosc-jak mozna byc taka dupą zyciowa??wiem,kazdy
      mierzy swoja miara ale pojąc tego nie moglam i dalej nie moge.
      Nie wiem czy odbieram ten film jako naukę samodzielnosci,w kocy
      panienka sama zerzygnowala z nauki,ze studiowania, z pracy,ze
      wszystkego.
      Chyba ze taka przestroga-zobacz co sie moze z Tobą stac.
      Ale mysle,ze te wszystkie babeczki, ktore mają 100% zaufanie do męza
      i jakąs nieludzką naiwnosc w leciutką i różową przyszlosc, w zyciu
      nie pomyslą ze takie rzeczy mogą sie i im przydazyc.
      Prędzej pokiwają główką ze wspolczuciem i wtulą sie z niemowlęcą
      ufnością w Misiaczka.
    • epistilbit Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 19:41
      Boję się oglądnąć. Tylko, że Ty triss zakładasz czarny scenariusz. Ja zrobiłam
      podobnie jak bohaterka (chyba?): zaufałam mężczyźnie, uwiesiłam się na nim,
      zrezygnowałam ze wszystkiego, co lubiłam dla niego. W pewnej chwili zostałam bez
      przyjaciół, bez pracy, bez szkoły. Jednakże, w pewnym momencie, gdy zaczęło się
      źle dziać, wzięłam się za siebie.
      Skutkiem:
      -jestem po rozwodzie
      -mam pracę, która pozwala mi żyć na uczciwym poziomie
      -obrona tuż tuż
      -mam własne mieszkanie.
      Czyli da się. Moze warto kobietom powtarzać, że stanowią wartość, wielką wartość
      samą w sobie, bez gaci w domu?
      • bracialwieserce Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:20
        Szczerze? Zawsze mnie co najmniej zastanawiały kobiety/dziewczyny, które
        "rezygnują" z siebie dla faceta -raz coś jest nie tak z wartością{ poczuciem
        własnej wartości} takiej babki/dwa z facetem bo ja bym nie chciała aby mój
        partner się "poświęcał" w ten sposób sorry ale dla mnie to chore/niedorzeczne
        trochę. A Tobie GRATULUJĘ - szczerze -wiedzizałm kiedyś i gadałam z kimś kto
        wyszedł na prostą jakie to trudne zwłaszcza jak się ma w głowie zakodowane pewne
        {głupie} rzeczy. Tym bardziej Ci gratuluję, że potrafiłaś! Niektórym to laaaata
        zajmuje albo i do końca trwa lub do tragedii.
        • epistilbit Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:32
          zczerze? Zawsze mnie co najmniej zastanawiały kobiety/dziewczyny, które
          > "rezygnują" z siebie dla faceta -raz coś jest nie tak z wartością{ poczuciem
          > własnej wartości} takiej babki/dwa z facetem bo ja bym nie chciała aby mój
          > partner się "poświęcał" w ten sposób
          szczerze?

          Osobom, dla których się poświęcamy, to się podoba. To daje im poczucie władzy i
          satysfakcji.

          a dla poświęcających się to dobry argument, by przestać myśleć, martwić się,
          wysilać.
      • nangaparbat3 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:43
        epistilbit napisała:


        Moze warto kobietom powtarzać, że stanowią wartość, wielką wartość
        > samą w sobie, bez gaci w domu?

        Jestem za, całym sercem smile
      • lilka69 epistilbit 26.05.10, 14:59
        jaki to jest "UCZCIWY "poziom?

    • princy-mincy bzdury gadaasz triss 25.05.10, 20:06
      bo przeciez bohaterka nie podjela decyzji o slubie z bohaterem bo
      sie wielce kochaja
      wpadli, wypadalo sie pobrac i tyle ze swiadomej decyzji
      • bracialwieserce Re: bzdury gadaasz triss 25.05.10, 20:16
        Wiesz bez wpadki i tak się wiele takich przypadków zdarza. I wcale nie jest to
        takim marginesem jak niektórzy mniemają!
      • nangaparbat3 Re: bzdury gadaasz triss 26.05.10, 08:27
        Więc tym bardziej - że nie warto zakładać rodziny, bo się wpadło.
      • gabi683 Re: bzdury gadaasz triss 26.05.10, 09:37
        princy-mincy napisała:

        > bo przeciez bohaterka nie podjela decyzji o slubie z bohaterem bo
        > sie wielce kochaja
        > wpadli, wypadalo sie pobrac i tyle ze swiadomej decyzji


        Dokładnie,triss pewnie nie ten film oglądała i teraz szaleje hehehhe
        • triss_merigold6 Re: bzdury gadaasz triss 26.05.10, 09:41
          I drugie dziecko też mieli z wpadki? I o trzecim ta dziewczyna
          koleżance mówiła, że jak się mieszkaniowo poukłada to chciałaby
          córeczkę. Nawet jakieś próby współżycia mąż podejmował w tym
          kołchozie (torpedowane przez teściową walącą w drzwi łazienki).
          • mamabasia Re: bzdury gadaasz triss 26.05.10, 09:54
            Może chciała zapobiec kolejnemu dziecku.
            • triss_merigold6 Re: bzdury gadaasz triss 26.05.10, 09:57
              Cokolwiek chciała to synuś powinien ją w tym momencie ustawić do
              pionu.
              Ona chciała rozbicia tego małżeństwa, mówiła o tym wprost.
              Dziewczynę namawiała na skrobankę - ile na forum niuń, których
              przyszłe teściowe nie były zachwycone wozją wnuka w drodze? Pamiętam
              wątki w których panny pisały otwarcie, że teściowej nigdy wnuka nie
              dadzą, bo jak zaszły w ciążę to tamte wspominały, że kasacja ciąży
              byłaby najlepszym wyjśćiem.
          • princy-mincy Re: bzdury gadaasz triss 26.05.10, 15:28
            > I drugie dziecko też mieli z wpadki?

            a malo to dzieci kolejnych z wpadek? niby madry Polak po szkodzie,
            ale w tej materii jednak niekoniecznie
    • iminlove Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:29
      Co do "Placu..." poczyniłam pewną obserwację socjologiczną. Otóż w
      zależności od bagażu doświadczeń oglądającej osoby, inaczej ocenia
      się "winę" każdego z bohaterów. Tak więc powiedz mi, kto tam
      zawinił, a powiem Ci, czego doświadczyłeś/łaś.

      Zgadzacie się ze mną?
      • epistilbit Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:35
        Możesz przybliżyć smile
        • iminlove Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:49
          Być może nie jest to grupa reprezentatywna, ale obserwowałam reakcje
          mojej Mamy, jednej z babć i swoją własną. I tak:

          -babcia, która miała przez całe życie problemy z wredną teściową
          twierdziła, że zawiniła teściowa. Bo się wtrącała, bo nie pomagała,
          bo była niesprawiedliwa dla synowej.
          -Mama, kobieta przez większość małżeństwa uległa mężowi, teraz po
          rozwodzie (do rozpadku małżeństwa najwięcej 'przyłożył się' właśnie
          ojciec) twierdziła, że zawinił mąż. Bo wszystko miał w d..., bo jak
          były najwięsze problemy to zwinął manatki i uciekł do kochanki.
          -ja, jeszcze nieobarczona mężem ani teściową twierdziłam, że każdy
          jest kowalem swojego losu, a najbardziej dupowata była żona, chociaż
          pozostała dwójka też sporo jej dołożyła.

          Wg mnie korelacja jest istotna, możemy przetestować na większej
          grupie respondentówsmile)
          • kali_pso Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:57
            miała przez całe życie problemy z wredną teściową
            > twierdziła, że zawiniła teściowa. Bo się wtrącała, bo nie
            pomagała,
            > bo była niesprawiedliwa dla synowej.


            hehehe..jakie to oczywiste..hehee- nie mam teściowej, zmarła dawno
            temu a nadal twierdzę, że w pewnym momencie to własnie ona trzymała
            sznurki do względnego szczęścia tej rodziny w ręku- zabrakło dobrej
            woli, serca, chęci?
            Względnego, bo nie oszukujcie się- ten scenariusz mógłby dotyczyć
            wielu z nas, cieszmy się, że w naszym życiu takiego zgubnego
            katalizatora, jak np. brak mieszkania, nie było...ile z naszych
            demonów ujrzałoby światło dzienne?winkp Wiele rodzin trzyma się
            jedynie dlatego, że o pewnych sprawach się nie mówi, bo i czynnika
            wyzwalającego złośc, agresję, wyrzuty wzajmne brakuje...i trzyma się
            te trupy w szafie...może dlatego, mnie ten film nie przeraził,
            owszem poruszył głeboko, ale nie sprawił, że mnie zatkało. Bo wierzę
            w to, że KAŻDA rodzina może wpaść w przepaść.
            • nangaparbat3 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:48
              kali_pso napisała:
              bo nie oszukujcie się- ten scenariusz mógłby dotyczyć
              > wielu z nas, cieszmy się, że w naszym życiu takiego zgubnego
              > katalizatora, jak np. brak mieszkania, nie było...ile z naszych
              > demonów ujrzałoby światło dzienne?winkp Wiele rodzin trzyma się
              > jedynie dlatego, że o pewnych sprawach się nie mówi, bo i czynnika
              > wyzwalającego złośc, agresję, wyrzuty wzajmne brakuje...i trzyma się
              > te trupy w szafie...
              (...)
              > w to, że KAŻDA rodzina może wpaść w przepaść.

              O to to. I najczęściej najchętniej wyzywamy się na tych (ofiarach zwaszcza),
              którzy nam nam odsłaniają nasze własne lęki, a przyznać sie do tego nawet przed
              sobą nie jesteśmy w stanie.
          • el_jot Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 22:12
            iminlove napisała:

            >>
            > Wg mnie korelacja jest istotna, możemy przetestować na większej
            > grupie respondentówsmile)
            >
            No cóż, ja uważam, że każdy jest po trochę winny, ale najbardziej
            się przyczynił mąż. Nie potrafił odciąć się od matki, nie potrafił
            wziąć odpowiedzialności za rodzinę, i w najgorszym momencie wziął
            nogi za pas.
          • panipanda Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:21
            ja właśnie nie mam porównania, bo nikt tego filmu nie oglądał wśród moich
            znajomych, ewentualnie nie chcieli rozmawiać.
            wydaje mi się, że nie tylko własne doświadczenia, ale sam charakter i
            światopogląd mają duży wpływ na "ocenę".

            ja - bez toksycznej teściowej, ze swoimi planami i działaniami, uważam, jak
            Iminlove - każdy decyduje sam o sobie. Jasne, że sytuacja głównej bohaterki nie
            była ani prosta, ani przyjemna, a mąż i teściowa dorzucali ile mogli, ale to ONA
            powinna wziąć się w garść wcześniej, o pracy pomyśleć ZANIM zrobiły się
            problemy, nie być/ nie pozwolić traktować się jak gotująco-sprzątający
            inkubator, być partnerką dla męża, a nie kolejnym elementem utrzymania.
            Mogła się wyprowadzić - sama, w sensie dzieci na tydzień mu zostawić, żeby się
            otrząsnął. Postawić już wcześniej, do teściowej na swoich warunkach się
            przenieść, z konkretnym terminem. Rozwód orzekać z winą, wywalczyć alimenty... A
            nie czekać, aż teściową ruszy serce, albo mąż weźmie życie w swoje ręce.
            Ale to tylko moje zdanie wink
            • asia_i_p Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 31.05.10, 17:00
              Najmniej mi było żal faceta. Najbardziej dzieci. Dla kobiet w zasadzie
              wszystkich miałam dużo zrozumienia. Dla histerycznej teściowej, usiłującej
              złapać ostatnie momenty ze zmarnowanego życia, dla pogubionej żony, dla
              przeciążonej kochanki. Przerażające było to, że najbardziej na poziomie rozmową
              była rozmowa między żoną a kochanką, czyli osobami naturalnie stojącymi w
              konflikcie - dużo bardziej normalna rozmowa niż między małżonkami, matką a
              synem, matką a synową. Zaskakuje mnie, że jako jednoznacznie negatywną postać
              odbieracie teściową - ja miałam wrażenie, że na miarę swoich możliwości starała
              się stawać na wysokości zadania, przejęła całkowitą opiekę nad synową w
              depresji, tylko ta opieka ją przerosła. Szarpała się między poczuciem obowiązku
              a tym, co jej zostało z charakteru po w sumie nieciekawym życiu. Miała za
              wysokie wyobrażenie o tym, jaka powinna być, a nawalała w codziennym pożyciu.
              Strasznie prawdziwa i niejednoznaczna postać.
          • echtom Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:50
            > -ja, jeszcze nieobarczona mężem ani teściową twierdziłam, że każdy
            > jest kowalem swojego losu, a najbardziej dupowata była żona

            Ja, samotna matka trojga dzieci, powinnam się utożsamiać z tą
            nieszczęsną żoną, a też uważam, że była najbardziej dupowata i
            ogladając film, nie potrafiłam z siebie wykrzesać współczucia dla
            niej. Może dlatego, że między nami jest zasadnicza róznica - ja
            przed wyjściem za mąż skończyłam studia i miałam wstępne
            doświadczenie zawodowe. Po rodzinnych zawirowaniach płynnie weszłam
            na rynek pracy z dwójką malutkich dzieci. A naprawdę najbardziej
            wkurzyło mnie u bohaterki co innego - to, jak wy..ujała swoją
            rodzinę. Złożyli się na jej studia w Warszawie, mieli nadzieję, że
            stworzy tam jakąś metę dla ich dzieci, a ona wolała rozłożyć nogi
            przed pierwszym lepszym miejscowym cwaniakiem.
            • iminlove Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 15:34
              echtom napisała:

              > Ja, samotna matka trojga dzieci, powinnam się utożsamiać z tą
              > nieszczęsną żoną,

              Niekonieczniesmile Najwyraźniej jesteś bardzo silna i potrafisz sama
              się o siebie zatroszczyć.

              Niemniej jednak film jest jak "lustro" - każdy widzi w nim coś
              innego. I faktycznie, nie tylko własne doświadczenia, ale też i
              charakter mają wpływ na postrzeganie winy poszczególnych bohaterów.

              Ja jestem jeszcze pełna optymizmu i wiary w siłę swojego charakteru,
              ale kto wie, być może pojawi się kiedyś np. teściowa, która
              mnie "złamie". I wtedy pewnie zmienię swoje zdanie na temat tego
              filmu...
              • echtom Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 17:22
                > I faktycznie, nie tylko własne doświadczenia, ale też i
                > charakter mają wpływ na postrzeganie winy poszczególnych bohaterów.

                Ja nie twierdzę, że bohaterka była "winna" temu, że teściowa była wredna, a mąż ją zdradzał - obiektywnie to on ponosi największą winę, bo w tej sytuacji był odpowiedzialny za rodzinę. Mnie tylko przeraża głupota tej dziewczyny i ogólnie kobiet, które wchodzą w dorosłe życie kompletnie niesamodzielne i uzależnione od męża. Bo w końcu nawet tym najmądrzejszym i najlepiej wykształconym zdarza się trafić na doopka wink
            • totorotot Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 28.05.10, 23:40
              Zdaje się że rodziny nie wychujała, bo siostra otrzymała całe gospodarstwo po rodzicach, a bohaterka filmu "studia"
              • echtom Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 29.05.10, 21:46
                Film oglądałam 2,5 roku temu, więc nie będę się upierać, ale jakoś tak to zapamiętałam, że rodzina wysłała ją do stolicy, by się tam wykształciła, urządziła, a w przyszłości pomogła się urządzić siostrzenicy. Ale masz rację - pewnie za dużo wymagali od 20-latki. Co nie zmienia faktu, że strasznie głupia była uncertain
      • kali_pso Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:40


        Ja uważam, że najbardziej zawiniła teściowa- co to o mnie mówi?

        Była z nich najsilniejsza, miała siłę sprawcza coby ich jeszcze na
        powierzchni utrzymać...
        Był taki moment, kiedy od decyzji teściowej, od jej dobrej woli
        zależało czy dałoby się jeszcze ich uratować a przynajmniej gorzej
        nie musiało być. Bo ta rodzina była zainfekowana kłamstwem od
        dawna..trupy w szafie leżały.
        Beata miała iśc do pracy, ale potrzeba było osoby do odebierania
        dzieci z przedszkola, tesciowa mogła im wtedy pomóc, może nie na
        stałe, może tymczasowo, ale nie chciała- a później już popłynęło....
        • nanuk24 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 00:54
          Uwazam inaczej i troche nawet wspolczulam tesciowej. Dwoje doroslych
          ludzi wraz z przychowkiem siedli jej na glowe, wokol burdel na
          kolkach, wrzaski i ciasnota. Ona odpowiedzialna za wydatki, zakupy,
          oplaty. ja bym nie wyrobila i predzej czy pozniej kazala dzieciom
          isc na swoje.

          Synowa, nieporadna, ale analizujac jej stosunki ze swoja rodzina
          (rodzicami) nie dziwie sie i tez mi jej szkoda.

          najgorsza zakala okazal sie byc maz. Nie nauczoiny odpowiedzialnosci
          i samodzielnosci. Nieporadny, podobnie jak zona. Ale...nic nie
          dzieje sie bez przyczyny, bo analizujac jego stosunki rodzinne
          to...wink

          • chicarica Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:21
            Facet był wychowany tak, jak 90% Polaków płci męskiej. Bardzo przeciętny,
            powiedziałabym, może nawet nie taki tragiczny i gdyby się nie rypnęło z
            mieszkaniem, to może nawet pewne paskudne cechy by z niego nie wyszły, bo nie
            miałyby okazji.
            • kali_pso Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:24
              to może nawet pewne paskudne cechy by z niego nie wyszły, bo nie
              > miałyby okazji.


              Dokładnie tak- jak to mówią - "Tyle wiemy o sobie..itd.."
            • mikas73 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:29
              Też tak to widziałam, gdyby nie okoliczności to w tym nowym
              mieszkanku nawet by szęśliwi byli, co najwyżej bzyknął by coś na
              boku...
      • totorotot Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 28.05.10, 23:01
        > Zgadzacie się ze mną?


        co do joty
    • demarta Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:36
      film wbił mnie w podłogę mojej piwnicy znajdującej się dziewięć
      pięter pode mną. na samo jego wspomnienie ogarnia mnie poczucie
      bezdennej beznadzieji. życzyłabym każdej kobiecie na świecie, żeby
      los ocalił ją od konsekwencji, które w tym filmie poniosła i żona i
      matka i dzieci głównego bohatera. ale jak tego uniknąć...? nie
      wiem... jeśli przymusowa projekcja w latach dojrzewania cokolwiek by
      dała - jestem za tym, aczkolwiek nie wierzę w edukacyjne działanie
      filmików puszczanych w formie przestrachu. mnie zmuszano w wieku lat
      14 do oglądania "niemego krzyku" - efekt? uważam siostry zakonne,
      które w salkach katechetycznych włączały wtedy klawisz "play" za
      bezmyślne, pozbawione ludzkich uczuć istoty, znęcające się
      psychicznie nad młodymi ludźmi w imię boga (?!) dzisiaj "dzięki"
      temu incydentowi i innym, podobnym i wszystkie osoby w czarnych
      sutannach i katolickie poglądy trzymam na dnie mojego kosza na
      śmieci. dodatkowo przygniotłam ich mentalnie wielką kamienną płytą,
      żeby nie dali rady więcej straszyć mnie w imię swoich ideologii.
      "plac zbawiciela" jest na tyle "wbijający się" w psyche człowieka,
      że obawiam się, mógłby prowokować do powstania mechanizmów
      obronnych, nakazujących film i jego przekaz zignorować, byle by nie
      pozwolić się nim przejąć.
    • titta Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 20:57
      Tris, a nie uwazasz, ze dobre nauki przedmalzenskie, sa wlasnie po
      to aby odwiezc ludzi od zawierania zwiazkow pod wplywem:
      a)wpadek
      b)motylkow?
      • kali_pso Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 21:02
        "dobre nauki przedmalzenskie"

        ...w wielu przypadkach to niestety oksymoronwink
        Dodajmy jeszcze nastawienie odbiorców- odpękać i zapomniećwink
        • iwi.k1 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 27.05.10, 21:32
          Mój kolega,który brał ślub w lutym tego roku,na naukach
          przedmałżeńskich oglądał ten film. Czyli jednak niektórzy księża go
          pokazują.
      • el_jot Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 21:04
        titta napisała:

        > Tris, a nie uwazasz, ze dobre nauki przedmalzenskie, sa wlasnie po
        > to aby odwiezc ludzi od zawierania zwiazkow pod wplywem:
        > > b)motylkow?
        Toż to nierealne. W większość małżeństw zawieranych jest pod wpływem
        motylkówsmile Jak ktoś przyznaje się, że coś ustala przed ślubem z
        partnerem, to jest uważany przez paranoika, bo przecież po ślubie
        się jakoś ułoży.
    • undomestic_goddess Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 21:07
      A Ty bylas na naukach przedmalzenskich, ze wiesz o czym one traktuja?
      Chyba jako ateistka nie mialas szansy, wiec sie troche wypowiadasz
      jak slepy o kolorach.
      Sa nauki i nauki. Z reguly ludzie chcacy slubu maja zamkniete uszy na
      jakiekolwiek argumenty, wiec nie sadze, zeby Plac Zbawiciela do nich
      trafil.
      Przeciez przed slubem wazny jest odcien kwiatow w kosciele, a nie
      zastanowienie sie, dlaczego, co i po co i czy na pewno.

      I jeszcze pytanie, co daje te niezaleznosc? Piszesz o niezaleznosci
      finansowej, czy to znaczy, ze kazda z nas, by sie czuc pewnie ma miec
      na starcie i jako baze wlasne mieszkanie? Czy to ma byc
      zabezpieczenie czysto finansowe? Dobre wyksztalcenie i brak talentu
      do bycia pupa wolowa nie wystarcza? Bo niestety glowna bohaterka to
      wlasnie taka pupa wolowa, a na to nie pomoze nic, ani nauki, ani
      filmy, ani ksiazki.

      Poza tym temat tego filmu byl juz tyyyyyyle razy walkowany.
    • lolinka2 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 22:03
      oglądałam prawie rok temu, w ramach nadrabiania zaległości filmowych
      (mam OGROMNE). Wstrząsnęło. Dało do myślenia.
      • x.armide Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 23:12
        a Wesele chyba z 2005 ogladalyscie ? nie wiem dlaczego ale mam wrazenie ze 'plac zbawiciela' 'dzien swira' i 'wesele' maja jakis wspolny pierwiastek- pokazuja mentalnosc Polakow ? w kazdym razie to moze ulubione filmy ostatnich kilku lat.
        • kali_pso Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:26

          Ja bym tych filmów nie porównywała- zwłaszcza Placu...i Wesela- ten
          pierwszy jednak porusza pewne uniwersalne prawdy o człowieku, drugi
          jest rzeczywiście mocno osadzony w polskich, swojskich realiachwinkp
    • wespuczi Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 25.05.10, 23:55
      mnie najbardziej obrzydzila postawa rodziny tej dziewcyny - tesciowa maz to w
      sumie obcy ludzie - ale rodzinie powinnozalezec...
      aha i wkurza mnie jak ktos nazywa ta dziewczyne dupa - depresja to straszna
      choroba - nie muchy w nosie...

      jesli chodzi o nauki przedmazlenskie - lepiej jakis maly kursik o tym dlaczego
      alkoholicy, maminskynki, przemocowcy inne misie nie beda w stanie stworzyc
      zdrowej rodziny z naciskiem na ewentualne konsekwencje dla dzieci i potencjalnej
      panny mlodej...
      no ale w kosciele to pewnie nie przejdzie - co to za zycie dla matki polki bez
      krzyza...
      • babsee Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:14
        Mówiąc o niej dupa życiowa, nie mam na mysli jej stanu po rostaniu z
        mezem kiedy lezala i nie byla w stanie ruszyc ręką.ten stan pojmuje.
        Chodzi mi o sytuacje, kiedy juz sie walilo a ona nie potrafila wziac
        losu w swoje ręce.
        • kali_pso Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:22
          > Chodzi mi o sytuacje, kiedy juz sie walilo a ona nie potrafila
          wziac
          > losu w swoje ręce.


          Ale czego konkretnie nie potrafiła?
          Przecież próbowała, szukała pracy, potrafiła postawić się teściowej,
          wyjechała od męża...za dużo chyba na nią spadło jednocześnie...
          • triss_merigold6 O toto 26.05.10, 09:28
            Dziewczyna była w Warszawie "obca", to miasto jej męża i teściowej.
            Była samotna.
            Teściowa mnie zapieniała do białego, bo takie kobiety widziałam - z
            jednej strony uważały, że synuś do niczego się nie nadaje/nie uda mu
            się/nie potrafi/etc., a z drugiej każda panna była niedostatecznie
            dobra/ładna/wykształcona/forsiata. I klimat w stylu "gdyby to ta
            qrwa nie złapała na brzuch to byłby co najmniej ministerm". A, że
            synuś z trudem maturę zdał to inna sprawa.
            • totorotot Re: O toto 28.05.10, 23:56
              "gdyby to ta
              > qrwa nie złapała na brzuch to byłby co najmniej ministerm". A, że
              > synuś z trudem maturę zdał to inna sprawa.

              znaczy się- predyspozycje jednak na ministra mial
              • kali_pso Re: O toto 29.05.10, 08:41

                ...żeby tylkowink
                Toz u nas i wicepremierem można z takim bagażem obciążeń
                edukacyjnych można zostać...hehehehe
    • mikas73 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 07:20
      Też długo nie mogłam się otrząsnąć.

      Uważam „teściowisko” za najbardziej winną i nie mogłam dla niej
      wykrzesać ani odrobiny współczucia, ani zrozumienia. Kłopotów z
      teściową nie mam w realu (no z obecną smile ).To mamuśka właśnie sobie
      takiego żałosnego gnoma wychowała i kręciła tym całym domem-złym.
      Jako teoretycznie najsilniejsza w grupie powinna przede wszystkim
      dla swojego dobra, uczyć życia synalka i słabą synową.

      Dziewczynie współczułam, bo to zła kobieta nie była przecież, tylko
      właśnie: nie trafiła w życiu na kogoś, kto by jej pokazał, że
      trzeba, że można, że da się do cholery.

      Dla mnie ten film był przede wszystkim przestrogą. Cały czas
      myślałam: żebym na takich nieudacznych pasożytów nie wychowała moich
      synów a oni wtedy nie przyciągną słabej synowej (bo to chyba tak
      działa).

      A pomysł triss uważam, za bardzo dobry. Tylko czy młodzieży da się
      uświadomić, że na oparach miłości to daleko nie zajadą, że bez pracy
      nie ma kołaczy, trudno chyba, kiedy hormony szaleją.

      Jednak odpowiedzialności można uczuć od dziecięcia i na wiele
      sposobów. Poszłabym w naukach dużo dalej: zorganizowałabym jakieś
      zajęcia praktyczne z życia w rodzinie np: na miesiąc wakacji z
      płaczącym niemowlęciem, nawet dwoma (są takie specjalne lalki), ze
      100 zł. w kieszeni, do chatki w zapłakanej wsi (nie do Hiszpanii,
      nie na obóz sportowy) i tak co roku, bo pierwszy raz to jako niezłą
      przygodę, co bardziej weseli, mogliby potraktować. Podejrzewam, że
      nawet płatne warsztaty mogłyby znaleźć zainteresowanie u rozsądnych
      i odważnych rodziców. A i w ramach nauk przedślubnych taki
      rekreacyjny wypad młodym by nie zaszkodził przecież.
    • nangaparbat3 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:30
      To moze różnie działać. Córka obejrzała mając lat 16 chyba, teraz ma 19,
      chłopaka w którym jest zakochana, jak kiedyś mi się wymknęło "jak wyjdziesz za
      mąż" rzuciła sie na mnie, że nie ma mowy. Przy tym bardzo chce mieć dzieci, kilkoro.
      • a-inka Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:48
        To film z serii:wali po oczach i długo zostaje w "głowie".
        Mnie złościła główna bohaterka,bo sama kiedyś taka byłam i być może zabrzmi to
        zbyt patetycznie,ale w jakiejś części ten film zmienił moje życie.Mnie się
        udało,szkoda,że jej nikt nie pomógł...
        I za jakiś czas pokażę mojej córce "Plac Zbawiciela" w celach edukacyjnych.
        Pozdrawiam.
        • nangaparbat3 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 08:53
          a-inka napisała:

          >
          > Mnie złościła główna bohaterka,bo sama kiedyś taka byłam i być może zabrzmi to
          > zbyt patetycznie,ale w jakiejś części ten film zmienił moje życie.Mnie się
          > udało,szkoda,że jej nikt nie pomógł...

          To wcale nie brzmi patetycznie.
          Tak fajnie widać w Twoim poście, że aby odczuć współczucie, trzeba się najpierw
          rozeznać we własnych emocjach.
          Może właśnie dlatego, że to potrafisz, udało Ci się?
        • kropkacom Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 09:22
          > I za jakiś czas pokażę mojej córce "Plac Zbawiciela" w celach edukacyjnych.
          > Pozdrawiam.

          Zamiast pokazywać film bądź dobrą matką (i teściową). Bohaterce nikt nie pomógł
          a wystarczyła jedna pomocna dłoń.
          • mikas73 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 09:28
            > Zamiast pokazywać film bądź dobrą matką (i teściową). Bohaterce
            nikt nie pomógł
            > a wystarczyła jedna pomocna dłoń.

            No ale jedno nie wyklucza przecież drugiego... tzn. pokazanie filmu
            dziecku i bycie pomocną teściową
            • kropkacom Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 09:42
              Widać wyraźnie na czym się tu koleżanki skupiły big_grin Na pewno nie na tym żeby dla
              swoich dorosłych dzieci nie być ostatnim gwoździem do trumny.
              • triss_merigold6 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 09:51
                Cóż, warto dbać o zabezpieczenie mieszkaniowe dzieci. O mnie i moją
                siostrę zadbano, ja zrobię to samo dla swojego potomstwa. Po to,
                żeby syn (i hipotetyczne drugie dziecko) nie musiał być na niczyjej
                łasce.
                Teściowa z filmu to archetyp kobiety nieszczęśliwej w małżeństwie
                (nieżyjący mąż chlał i bił, a ona zasuwała z uśmiechem heroicznie),
                samotnej - zero następnego chłopa w życiu, lokującej ambicje i
                uczucia w synu jedynaku.
                Wiesz Kropka, to jeden z MOICH powodów decyzji o drugim dziecku -
                wiem, że mam tendencje do bycia zaborczą i władczą, nie chcę, żeby
                mi odklepało na starość na punkcie jedynego synusia, potrzebuję
                więcej dzieci, żeby kanalizować energię.
                • mikas73 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:17
                  to jeden z MOICH powodów decyzji o drugim dziecku -
                  > wiem, że mam tendencje do bycia zaborczą i władczą, nie chcę, żeby
                  > mi odklepało na starość na punkcie jedynego synusia, potrzebuję
                  > więcej dzieci, żeby kanalizować energię.

                  Też tak miałam, tylko że po urodzeniu drugiego syna energia jakby
                  się podwoiła i jeszcze chyba z kilka kanałów by sie przydało aby ją
                  rozładować....
                  Ja mężowi mówię, że jakby co to ma mnie moooocno kopnąć i nie
                  przestawać, chyba że ja przestanę...
                • przeciwcialo Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:58
                  My chcemy najpierw zabezpieczyc mieszkaniowo córke, kobiecie jest
                  trudniej. Własne lokum to wielki atut.
                • wieczna-gosia Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 17:05
                  no widzisz triss ja dlatego mam 5 a i tak ledwo dysza smile ale moim
                  zdaniem to dobra motywacja na kolejne dziecko bo sie czlowiek pilnuje
                  smile
                  moja mama i babcia maja tak samo ja przezylam glownie dlatego ze mama
                  oprocz jedynaczki strzelila sobie meza tyrana i miala gdzie sie
                  wyzywac
          • przeciwcialo Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:56
            Głowna bohaterka chyba nie miała rodziców, gospodarstwo przejęła
            siostr (?).
          • echtom Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:59
            > Bohaterce nikt nie pomógł
            > a wystarczyła jedna pomocna dłoń.

            Ale właśnie to jest dołujące, że ona się ustawiła w sytuacji
            całkowitej zależności od innych ludzi. Gdyby skończyła te
            nieszczęsne studia, miała szansę na pracę w szkole w rozsądnych
            godzinach i wtedy mogłaby sama odbierać dzieci z przedszkola.
          • totorotot Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 29.05.10, 00:04
            > Zamiast pokazywać film bądź dobrą matką (i teściową)

            jestem pewna, że gdybys spytałą tesciową o zdanie na swoj temat, to rzekłaby, ze jest dobrą matką
    • default Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 09:44
      O filmie słyszałam sporo, ale odważyłam się obejrzeć dopiero teraz.
      Wbił mnie w fotel. Straszny, przejmujący i tragicznie prawdziwy.
      Przypomniały mi się moje przeżycia - też mieszkałam z teściową (i
      jeszcze dodatkowo z babcią męża!), też nie mieliśmy kasy ani
      perspektyw na mieszkanie. Niektóre sytuacje z filmu przeżywałam w
      rzeczywistości. Te awantury o byle co, to ciągłe poczucie bycia nie
      u siebie, "na łasce". Wtedy oczywiście nienawidziłam teściowej, ale
      potem zrozumiałam, że i jej było nielekko - tak jak tej teściowej z
      filmu. Dzisiaj sama jestem w takim wieku, że mogę w każdej chwili
      zostać teściową i babcią i nie wyobrażam sobie, żeby zwaliła mi się
      na głowę córka z mężem i przychówkiem. Na szczęście ona tego
      problemu mieć nie będzie, bo już ma mieszkanie.
      Moje pierwsze małżeństwo z powodu owej niesamodzielności
      mieszkaniowej (i postawy męża, który najchętniej udawał, że nic się
      nie dzieje, chował głowę w piasek, kładł lachę na to ile zarobi -
      aby się tylko nie narobić)dość szybko się rozpadło, tzn. ja
      powiedziałam pas i wyprowadziłam się do rodziców, a krótko potem
      kupiłam swoje mieszkanie. Nie wiem jak by się potoczyły moje losy
      dalej, gdybym nie uciekła z tamtego domu. Dlatego tym bardziej
      przeraża mnie "Plac Zbawiciela"....
    • mamabasia Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 09:47
      Dla mnie to jednak jest jakas skrajna skrajność.
      • triss_merigold6 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 09:53
        To nie jest skrajna skrajność, ja takie kobiety WIDZIAŁAM. Matka
        jednego z moich eksów taka była: o swoim starszym synu, alkoholiku
        bijącym żonę, mówiła wprost, że "gdyby go ta qrwa na brzuch nie
        złapała to Mareczek hohoho cuda by osiągnął". A Mareczek g... by
        osiągnął, bo pił i ledwo maturę zrobił.
        • martishia7 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:04
          Są takie kobiety i jest ich na pęczki. Jak myślisz, z czego to się bierze? Bo
          tak zaborcze i wszystkowiedzące w stosunku do córek matki rzadziej bywają. To na
          synów kanalizują swoje całe życie. Dlaczego? Z braku chłopa w życiu zapełniają
          sobie tę pustkę synem?
          • triss_merigold6 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:09
            Nie wiem, ta z mojego opisu męża miała i to zupełnie sensownego. Pod
            pantoflem, ale nie był ani debilem ani szczególnie toksyczny. Ona z
            wiochy, bez wykształcenia, ulokowała ambicje i nadzieje w synusiach.
            • wieczna-gosia Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 16:59
              a ja uwazam ze sporo jest takich ludzi, ktorzy potrzebuja miec
              wytlumaczenie swojego niechciejstwa. TY jestes zla kobieta wiec ja
              mam brzucha, kiepska prace i nie mam studiow. I kiedys cie rzuce a
              wtedy ho ho. A prawda jest aka ze jak owa baba sie nie ocknie i nie
              rozwiedzie to bedzie tkwil taki wrzod i dalej myslal jaki to on by
              nie byl gdyby nie ta zona i ta rodzina. Prawda jest duzo smutniejsza-
              gdyby nie ta zona i ta rodzina to nie mialby nawet tego.

              Znam kilka osobnikow obu plci w tej wersji, po ewentualnym rozwodzie
              tkwia tam gdzie i tkwili tlumaczac sie ze gdyby pna mu serca nie
              zlamala to on by.....
              • x.armide Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 17:26
                co do tesciowej to tez nie miala latwego zycia. wspomina, ze maz pil i bil
    • madami Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 10:13
      A ja każdą młodą parę wysłałabym na kurs komunikacji interpersonalnej wink
    • foczkaka Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 15:54
      Dla mnie film był oczywiście wstrzasający, ale tez duze wrazenie zrobił na moim
      mężu (jeszcze narzeczonym gdy ogladalismy). On do tej pory widział swiat zwykle
      z perspektywy ukochanego synusia, dla ktorego mamunia zrobi wszystko.
      Ten film pokazuje ze ukochana mamunia moze byc potworem z czyjejs innej perspektywy.

      Kto jest winien filmowej tragedii? Moim zdaniem wszyscy po trochu, bo i
      dziewczyna mogła nie być ofiarą, mogła działać. Mogła sie zabezpieczac po
      pierwszej wpadce. I facet bo nielojalny wobec zony, nieodpowiedzialny. Ale
      głównie chyba tesciowa. Nie uwazam ze powinna brać odpowiedzialnosc za te młoda
      rodzine, ale tez niewielki jej wysiłek w krótkim czasie i troche dobrej woli, a
      byc moze młodym udałoby sie stanac na nogach.

      I tez zgadzam się z opinią ze w wielu rodzinach sytuacja byłaby podobna gdyby
      zaistniały okoliczności.
      Sama zyłabym w zgodzie z tesciową i rodziną męza, gdybym sie nie dała zapedzic w
      mieszkanie z nimi. Takze w moim małzenstwie nie byłoby wielu kłótni i wielu
      problemów. wystarczyłoby wlasne mieszkanie.
    • figrut Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 17:07
      Obejrzałam ten film i też uważam, że powinien być jak obowiązkowa
      lektura dla młodych ludzi. Film jest cholernie prawdziwy i chyba
      każdy znajdzie w nim cząstkę siebie (postać dowolna).
      Co do winy, to tam każdy jest po trochu winny i każdy jest
      pełnoetatową ofiarą. Dwoje młodych którzy porwali się z motyką na
      słońce - Beata obarczona dziećmi i żyjąca w trochę mało realnym
      świecie i Bartek który nie patrzył realnie na finansowe możliwości i
      próbował być dorosły, ale choć się starał, to zbyt niedojrzale.
      Teściowa która twardo stała na ziemi, potrafiła realnie ocenić
      sytuację, ale sytuacja ta ją dobiła i w końcu wybuchy na Beacie stały
      się jej wentylem bezpieczeństwa. Najbardziej żal mi w tym wszystkim
      dzieci, których mimo młodziutkiego wieku rodzice zmusili do bycia
      bardziej dorosłymi.
    • szyszunia11 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 26.05.10, 22:09
      film przejmujący, straszny i niestety pouczający. Faktycznie - warto obejrzeć, choc pewnie każdy wyciągnie z niego inne wnioski.

      Może niekoniecznie zamiast nauk przedmałżeńskich - te naprawde można wybrać dobre, takie, które wniosą sporo do związku a nie pozostawią depresyjnego nastroju przy tymwink. Co do literatury romantycznej - jesli ktoś traktuje takową jak podręcznik zycia - faktycznie radze odpuścić.
    • vocativa Na kursach nam kazano obejrzeć "Plac..." 27.05.10, 08:33

      • vocativa Re: Na kursach nam kazano obejrzeć "Plac..." 27.05.10, 08:36
        Sorry, za wcześnie mi się wysłałosmile
        Film widziałam-rzeczywiście szokujący. Ale chciałam powiedzieć,że nas ksiądz
        bardzo zachęcał,a wręcz powiedział,że jest to film obowiązkowy, zwłaszcza jeżeli
        ktoś po ślubie zamierza mieszkać z rodzicami.
        Pozdrawiam serdeczniesmile
        • wieczna-gosia Re: Na kursach nam kazano obejrzeć "Plac..." 27.05.10, 09:11
          bo dobrze prowadzone nauki przedmalzenskie to nie pitu pitu o
          termomerze i tylko okazja do podzielenia sie refleksjami.
          • echtom Re: Na kursach nam kazano obejrzeć "Plac..." 27.05.10, 10:10
            Zgadzam się. Z własnych nauk do dziś pamiętam świetny wykład księdza
            specjalizującego się w prawie kanonicznym - rzeczowy, z dobrymi
            radami nie tylko prawnymi, a przy tym bardzo żywy i dowcipny.
    • lola211 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 27.05.10, 11:17
      Oprócz tego, ze w odpowiednim czasie podsune córce ten film do
      obejrzenia(mnie az bolało, gdy zaaplikowalalam sobie filmowy seans),
      podejmuje tez inne kroki jako rodzic dziewczynki, ktora kiedys
      bedzie dorosła kobietą.Pierwsza rzecz to mieszkanie dla córki i
      zabezpieczenie finansowe na wejsciu.Zeby miala podstawy, to minimum,
      które pozwoli jej, jakby co, nie wpedzic sie w taki kanał, w jaki
      wpedzic sie moga osoby w sytuacji bohaterki filmu.
      Nie raz tu czytalam, ze kwestie finansowe to sprawa drugorzedna, ze
      dziecko ma sobie radzic samo jak tylko ukonczy 18 lat, ze pomoc
      rodziców to fanaberia.Sratatata.Ja wole swoje wlasne dziecko
      zabezpieczyc na wypadek, gdyby niestety trafila na jakiegos dupka-
      bo to akurat ciezko przewidziec.
      I juz teraz tłuke dziecku do głowy, ze kwestia edukacji to sprawa
      podstawowa, bo to jej da mozliwosc zycia w warunkach, w których ma
      szanse uniknac sytuacji bez wyjscia, tragicznych, dołujacych.I ze
      pieniadze to wazna rzecz, bez nich zycie mocno sie komplikuje.
      • miaowi Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 27.05.10, 12:16
        Sama prawda. Filmu jeszcze nie widzialam, wiem o czym jest.
        Ale jako matka dziewczynki też staram się ją zabezpieczyć na
        przyszłość. Mimo że wychowuję ją sama (tym bardziej muszę dbać, żeby
        dziewczynka wychowana bez ojca nie poleciała za byle kim, znam i takie
        przypadki), staram się co miesiąc odłożyć jej coś tam na osobne konto -
        i mamm nadzieję, że nie trafi w przyszłości na dupka, który przepuści i
        JEJ oszczędności. Sama na takiego trafiłam i dobrze, że się opamietałam
        zanim mnie zgolił do zera.
      • wieczna-gosia Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 27.05.10, 23:00
        Bez przesady lola- dziewczyna na filmie oprocz kanalu w ktorym
        niewatpliwie tkwila- miala tez obciazenie w postaci braku furtki do
        powrotu. I moim zdaniem owa furtka- szeroko otwarta, zapraszajaca
        starczylaby za zabezpieczenie przed tragedia.

        Moje corki zawsze beda mialy mozliwosc powrotu do domu na wyliznie
        ran. Niezalenie od tego jak bardzo sie pomyla i jak bardzo ja bede
        wiedziala ze sie myla- postaram sie by wiedzialy ze w kluczowym
        momec=ncie nie usysza ani pretensji ani " a nie mowilam" tylko
        dostana ode mnie cala moja sile i wsparcie, pomoc przy ewentualnych
        dzieciach. Bohaterka tego niemiala- co by jej bylo po mieszkaniu?
        • figrut Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 27.05.10, 23:05
          > Bez przesady lola- dziewczyna na filmie oprocz kanalu w ktorym
          > niewatpliwie tkwila- miala tez obciazenie w postaci braku furtki do
          > powrotu. I moim zdaniem owa furtka- szeroko otwarta, zapraszajaca
          > starczylaby za zabezpieczenie przed tragedia.
          Nie zupełnie jej nie miała. Ten "wujek" u szwagra na wsi był w niej
          ciężko zakochany i tam właśnie była ta furteczka. Może inna niż
          rodzina, ale zawsze oparcie i ktoś, kto by dla niej wiele zrobił.
          Jednak Beata tego nie widziała i pewnie by nawet nie chciała łudząc
          się nadziejami.
        • echtom Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 27.05.10, 23:10
          > Moje corki zawsze beda mialy mozliwosc powrotu do domu na wyliznie
          > ran.

          Moje też.
        • lola211 Re: Zamiast nauk przedmałżeńskich 28.05.10, 11:35
          Nie uwazam tego za przesade.Ty mozesz jako matka przyjac córki z
          otwartymi ramionami, ale one moga wcale nie chciec wrócic z powrotem
          do rodzinnego domu.To przyznanie sie do porazki.A rozpad zwiazku i
          pozostanie w swoim wlasnym mieszkaniu, bez rewolucji, wyprowadzek,
          przenosin to jednak sytuacja komfortowa w porownaniu z ta pierwsza
          opcja.
          Ona nie miala sie gdzie podziac - ktos kto ma wlasne mieszkanie jest
          chroniony przed taka sytuacja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka