Dodaj do ulubionych

Jak żyć ze skąpym mężem??

    • alexa0000 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 11:57
      Wyrazy współczucia.Mam taką znajomą parę: on-patologiczny skąpiec.
      Wsród naszych znajomych utarło sie nawet powiedzenie " ale z ciebie
      xxxx( nazwisko gościa), nie badz " xxxx" itp. Wszyscy zasmiewają sie
      z jego zagran do łez, jemu to kompletnie (niby) nie przeszkadza.
      Kiedyś jego żona miała koszmarne problemy z dłońmi, jakies
      uczulenie, dlabli wiedza ,co. Dostała przepis od lekarza na maść
      robioną w aptece. Całośc kosztowała ok 50 PLN. Kolega metodycznie
      powykreślał droższe składniki; kwota zmniejszyła się znacząco, co z
      tego jednak,jeśli zostały same nosniki typu parafina, zero
      substancji czynnychwink. Wakacje-przyczepa, kilka dni, z niemowlęciem,
      bez łazienki. Ona walczyła, walczyła...aż w końcu zrobila się taka,
      jak on. Nigdzie nie chodzą. nic nie kupuja, nigdzie nie jeżdza na
      urlop. A teraz, kiedy zapadła na boreliozę (duuuuże koszty leków)
      pewnie on obgryza pazury co noc. Przynajmniej zaoszczedzi na
      żarciu.....

      Oni podobno nie robia tego złosliwie.Ani po to, aby na coś odłożyć.
      To defekt mózgu. I podobno naprawde cierpią, gdy maja wydać
      jakiekolwiek pieniądze. Nie wiem, nie przebywam z takimi osobami,
      sama taka nie jestem. Ta cecha wyjatkowo mnie wqrwia u ludzi.
      • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:42
        Tylko najprawdopodobniej kiedy nadejdą chude lata to oni będą mieli cały czas co do garnka włożyć, natomiast ty pozostaniesz bez poważnych oszczędności za to obkupiona dziesiątkami par butów, perfum i plazmą na ścianie wink
        • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:46


          a jeżeli trudne czasy nigdy nie nadejdą ?
          a za 10 lat wartość tych oszczędności spadnie do 10 % ?
          • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:03
            Pieniędzy nie trzyma się pod poduszką tylko lokuje tak, aby nie traciły wartości nawet w przypadku bankructwa państwa. I dlatego też na szczęście z reguły to faceci się tym zajmują smile
            • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:21

              three-gun-max napisał:

              > Pieniędzy nie trzyma się pod poduszką tylko lokuje tak, aby nie traciły wartośc
              > i nawet w przypadku bankructwa państwa. I dlatego też na szczęście z reguły to
              > faceci się tym zajmują smile



              hehehe
              szczególnie np. w dobie wielkiego kryzysu światowego, o czym mieliśmy okazję
              przekonac się 2 lata temu i w czym trwamy do dziś.
              • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:28
                No i właśnie niektóre amerykańskie żony dzięki kryzysowi zrozumiały, że kase należy troche przyoszczędzić zamiast trwonić smile
                • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:01

                  > No i właśnie niektóre amerykańskie żony dzięki kryzysowi zrozumiały, że kase na
                  > leży troche przyoszczędzić zamiast trwonić smile


                  chyba do skarpetki, bo akurat na akcjach to raczej stracili smile
                  no toż ja pisałam, że akurat złotówka za 10 lat to będzie niewiele warta i
                  zamiast na fajne wczasy to za te same pieniądze kupią sobie jedną bułkę
                  kajzerkę, bo nawet nie trzy bułki.
                • belle.du.jour Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:10
                  three-gun-max napisał:

                  > No i właśnie niektóre amerykańskie żony dzięki kryzysowi
                  zrozumiały, że kase na
                  > leży troche przyoszczędzić zamiast trwonić smile
                  Taa... to amerykańskie żony, nie Lehman Brothers etc spekulowały na
                  rynkach i masowo kupowały mortgage-backed securities wink masz
                  człowieku pojęcie o czymkolwiek? Bo na pewno żadnego o przyczynach
                  kryzysu.
            • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:51
              Taaa, na przykład w bezpiecznych funduszach obligacji. Na jednym
              nadal mam w plecy jakieś 15%.
            • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:42
              Można, nawet trzeba oszczędzać. Ale oszczędzanie na jakości jedzenia, ubrań,
              butów i co gorsza na lekach, a o tym tu mowa, jest po prostu krótkowzroczne.
              Jest takie powiedzenie:
              Nie wydasz u piekarza, wydasz u lekarza (oby nie u grabarza)
              I o ile zgadzam się, że kupowanie dziesiątej torebki kosztem oszczędności jest
              głupie, o tyle nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci nie jadły na co dzień
              owoców, warzyw, dobrych wędlin, ryb czy nabiału.
              Żeby nie chodziły w tak dobrych butach, na jakie tylko mogę sobie pozwolić.
              Żeby nie wyjeżdżały na wakacje każdego lata i na ferie zimowe.
        • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:48
          Zapewne nie czytujesz prasy kobiecej (a strzelam, że w ogóle
          niczego), więc mam dla Ciebie przykre wieści: w "Twoim Stylu" był
          kiedyś artykuł o osobach, które straciły pracę i o tym, jak sobie
          radziły do znalezienia nowej. Bad news jest otóż taki, że właśnie
          poradzili sobie w miarę bezproblemowo, sprzedając te wszystkie
          luskusowe samochody, plazmy, dizajnerskie meble i buty od Loubotina.
          • mandarine1 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:48
            crises napisała:

            > Zapewne nie czytujesz prasy kobiecej (a strzelam, że w ogóle
            > niczego), więc mam dla Ciebie przykre wieści: w "Twoim Stylu" był
            > kiedyś artykuł

            W porównaniu do czytania "Twojego Stylu" nieczytanie niczego jest
            świadectwem wyższej kultury umysłowej.
            A taka statystyczna czytelniczka "Twojego Stylu" wyobraża sobie, że
            jak straci pracę, to sprzeda, jak piszesz, "te wszystkie luksusowe
            smochody"...
            • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:40
              Czytanie czegokolwiek jest lepsze niż nieczytanie niczego - nawet
              przeglądanie "Życia na gorąco" pomaga utrwalić prawidłową pisownię "w ogóle",
              obcą znakomitej części populacji piszącej na forach dyskusyjnych. Ba, niektórzy
              nawet w ten sposób opanowują stawianie spacji za przecinkiem, nie przed!

              Nie wiem, jak statystyczna czytelniczka, ale mnie się 2 x udało zatkać
              niepokojącą dziurę budżetową sprzedażą na allegro własnych używanych torebek,
              ciuchów i książek. (Które wszak i tak się kupuje, bo w czymś chodzić trzeba, i
              co jakiś czas wymienia.)
          • terion Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 11:59
            > Bad news jest otóż taki, że właśnie poradzili sobie w miarę bezproblemowo, sprzedając te wszystkie luskusowe samochody, plazmy, dizajnerskie meble i buty od Loubotina.

            Bad news jest taki, że gdyby kupili połowę z tego to by ją mogli zatrzymać, a tak, ponieważ żyli z dnia na dzień z kartą kredytową wypłaconą do spodu, musieli sprzedawać. Bo chyba nie sądzisz, że używane torebki czy buty sprzedają się za 100% ceny?
            Jak ktoś jednego miesiąca kupuje buty od Loubutina, a drugiego musi sprzedawać plazmę, bo otarł się o bankructwo to jest dopiero smutny przykład totalnego siana w głowie.
            • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 12:51
              Kupowali, bo ich było stać, bez wyskrobywania resztek z karty
              kredytowej. Spróbuj sobie choć przez chwilę wyobrazić, że dla kogoś
              buty od Loubotina nie kosztują dwóch pensji, ale 1/10. Udało się?

              A sprzedawali, bo stracili pracę i woleli sprzedać przechodzone
              Louboutiny niż naruszać oszczędności. Wiem, że dla pokolenia 1200
              brutto to są trudno pojmowalne sprawy, ale postaraj się choć trochę.
              • terion Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 12.06.10, 16:25
                > Spróbuj sobie choć przez chwilę wyobrazić, że dla kogoś buty od Loubotina nie kosztują dwóch pensji, ale 1/10

                I jak ktoś taki straci pracę to mu głód w oczy zagląda i sprzedaje buty i telewizor?


                > A sprzedawali, bo stracili pracę i woleli sprzedać przechodzone
                Louboutiny niż naruszać oszczędności.

                Nie sory, to się kupy nie trzyma. To sprzedawali bo były przechodzone, więc i tak by sprzedali, czy bo nie mieli kasy? A jak odzyskają pracę to je sobie odkupią? To nie lepiej naruszyć oszczędności niż bujać się ze sprzedawaniem i odkupowaniem butów? Jaki to ma sens?
                • dynema Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 14.06.10, 13:58
                  To nie lepiej naruszyć oszczędności niż bujać się ze sprzedawaniem i
                  odkupo
                  > waniem butów? Jaki to ma sens?

                  Nalezy unikac wychodzenia z inwestycji w dolku jak dlugo sie da.
                  Traktuje tutaj buty oczywiscie jako przenosnie, ale czesto lepiej
                  sprzedac trzeci samochod i zacisnac pasa niz przyjac strate na
                  zamknieciu inwestycji.
    • mahadeva Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:00
      czegos tu nie rozumiem: sama pracujesz i zarabiasz, wiec dlaczego
      musisz mu sie tłumaczyc, ile wydalas na fryzjera lub nie wyjezdzac
      na wakacje, nie zapisywac dziecka na zajecia dodatkowe? po prostu
      zapisz, zaplac i gotowe - a maz ma siedziec cicho, inaczej rozwod -
      bo czy miedzy Wami wszystko inne jest w porzadku?
    • byakhee Po to sa pieniadze... 10.06.10, 12:00
      zeby je wydawac!
    • coppermind Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:21
      to proste: stań się jeszcze bardziej skąpa od męża a on stopniowo
      się wyleczy ze swojego skąpstwa.
    • brak.polskich.liter Ale po gwint zyc ze skapcem? n/t 10.06.10, 12:42

    • truscaveczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:45
      Orzechówka, to ja też jestem skąpa. Moje dziecko bawi się
      drewnianymi łyżkami i surowym makaronem wink Prezenty dostaje
      sporadycznie. Buty kupuję tanie. Na wakacje jeździmy na tanie
      kwatery bo po co droższe - czysto jest? Łożka są? Wystarczy. Za
      granicą nie byłam nigdy. Na feriach zimowych też. Ubieram sie w
      szmateksie. Mój mąż ma podobne podejście, może oprócz ciuchów - on
      ma rozmiar dość standardowy - ja nie, w sklepie nic sobie nie
      kupię.

      I wiesz co? Nie dość, że szczęśliwa jestem, to jeszcze niczego mi
      nie brakuje. Kwestia priorytetów - od wyjścia do kina na 3 osoby -
      bilety plus popcorn, picie itd. wolimy film na dvd czy z vod i
      pizzę - taniej, wygodniej, przyjemniej. Cieszę się tym, co mam.

      Tylko moja matka mi współczuje, że tak źle mam w życiu.
      • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:54
        Wiesz, zimą przyjemnie jest pojeździć na nartach i sankach.
        Żeby odpocząć od kwater można wymagać nieco więcej niż czystego łóżka np.
        wygodnej łazienki i dobrego jedzenia 3x dziennie.
        • truscaveczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:33
          Nie jest przyjemnie. Narty i sanki są fuj.
          A na naszych kwaterach wygodna łazienka jest. I kuchnia - nie jadam
          rzeczy zrobionych przez obcych, może poza pizzą, a gotować
          uwielbiam.
      • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:12
        truscaveczka, a ty tak z wyboru czy musu finansowego?
        bo jak to pierwsze, to wybacz, nie rozumiem
        • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:15
          Ja nie rozumiem jak można dziadować mając pieniądze. To niehigieniczne i takie
          ... fuj... purytańskie.
          Fantastyczne wspomnienia będzie miało dziecko z takiego dzieciństwa, kiedy
          rodzice oszczędzają dla idei.
          • truscaveczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:35
            Z tą ideą to do mnie? Bo jak tak, to idee też mamy, czemu nie. Takie
            jak np spłacenie wcześniej kredytu zamiast popisywania się przed
            znajomymi wizytą w Dolinie Królów, skąd pamięta się tylko pot
            zalewający oczy.
            • drinkit Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:02
              truscaveczka napisała:

              popisywania się przed
              > znajomymi wizytą w Dolinie Królów, skąd pamięta się tylko pot
              > zalewający oczy.

              Może jednak jakbyś wyjechała czasem za granicę to wyrażałabyś się
              nieco inaczej. W Twojej wypowiedzi widać pogardę. Masz kompleks?
              Wydaje Ci się że ludzie wyjeżdżają tylko po to żeby się pochwalić?
              Bierz na klatę własne wybory i mów jasno "nie wyjeżdżam bo mnie nie
              stać" a nie zasłaniaj się szpanerami, co to jeżdżą do Egiptu żeby się
              pochwalić i nie dorabiaj do tego ideologii.
              • truscaveczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 09:54
                Tylko że mnie stać. A nie chcę.
                Natomiast to, co napisałam o Dolinie Królów to jest obserwacja z
                życia - ci, którzy byli w jakimś lanserskim miejscu zawsze wrzucają
                pierdylion zdjęć na neta, nakłaniają do oglądania i współczują, ze
                mnie tam nie było. A żeby współczuć trzeba rozumieć.

                PS Pogarda to moje drugie imię i dobrze mi z tym.
                • triss_merigold6 Minimalizacja potrzeb? 11.06.10, 11:45
                  Minimalizacja potrzeb?
                  Brak chęci zwiedzania i poznawania świata (w czasach
                  przeddziecięcych chyba problemów logistycznych nie miałaś?) świadczy
                  o pewnych hm... ograniczeniach umysłowych. Nauczycielka i tłumaczka,
                  która nigdy zetknęła się z żywym językiem na miejscu, w danym kraju,
                  to jakieś kuriozum. Nie ma się czym chwalić.
                  Ty mówisz o Dolinie Królów. Jest mnóstwo miejsc, które warto
                  zobaczyć i nie dorabiać lanserskiej ideologii - np. Słowacki Raj,
                  Gandawę, Ostendę, Wiedeń, Strasburg, południe Francji, Toledo,
                  Lizbonę etc.
                  Ty możesz nie lubić zimy, ale dzieciom może się podobać wizja
                  jeżdżenia na nartach, sankach, snowbordzie. Nie narzucaj im własnych
                  ograniczeń i fobii.
                • lola211 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 14.06.10, 13:16
                  >A nie chcę.
                  To znak, ze po prostu nie ma w tobie ciekawosci swiata, nowych
                  doznan.Mozna i tak,czemu nie- tyle tylko ze jestes ubozsza o wiele
                  wiele wrazen- twoje dzieci rowniez.
      • iwoniaw Truscaveczko 10.06.10, 13:14
        Niemniej ja tam widzę różnicę pomiędzy niewybujałymi potrzebami (sama
        takie mam w pewnych dziedzinach w porównaniu z tzw. ogółem), a aferą,
        że na jogurt czy szampon wydałam 2 zł więcej niż mogłam...
      • eye-witness Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:14
        to nie jest kwestia priorytetow. chodzi o to, zeby sobie od czasu do czasu pozwolic na cos innego niz zwykle, skoro pieniadze sie zarabia, albo pojechac w miejsce, ktore oferuje cos wiecej niz tylko niskie koszty, albo zeby - za przeproszeniem -ruszyc dupe z kanapy, wyjsc do ludzi. kurcze, po co oszczedzac, jesli nie chce sie miec nic wiecej, niz ciuch ze szmateksu, tanie gumowe buty z Chin, czy pizze przed tv? jest tyle pieknych miejsc na swiecie, tyle fajnych rzeczy do zrobienia...
      • graue_zone Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:28
        Na wakacje jeździmy na tanie
        > kwatery bo po co droższe - czysto jest? Łożka są? Wystarczy. Za
        > granicą nie byłam nigdy. Na feriach zimowych też.

        Rozumiem, że tak musisz? Bo z własnego wyboru nie wyjechać, nie zobaczyć tylu
        ciekawych rzeczy na świecie, nie ruszyć się zimą (chyba, że mieszkasz w górach),
        to naprawdę niefajnie. Chyba zgodzę się z Twoją mamą...
        • truscaveczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:32
          Nienawidzę gór. Ale uwielbiam Mazury - tam jeździmy. Za granicę
          chciałabym pojechać - ale nie zamierzam tego robić z malutkimi
          dziećmi. Konkretnie chciałabym do GBR.
          Z własnego wyboru to wolę dokładnie zwiedzić to, co mam pod nosem,
          mieszkam w bardzo historycznej okolicy.
          Z moją mamą zgadzaj sie do uśmiechniętej śmierci. W końcu to nie ja
          wróciłam z zakrzepicą ze "wspaniałej" wycieczki po stolicach Europy
          tylko ona. Bo się, bidulka, latać samolotem boi - a ją stać.
          • graue_zone Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:56
            Piszesz o wcześniejszej spłacie kredytu. Taką motywację rozumiem, ale nie pisz,
            że Ty tak dla przyjemności. A Europa nie ma nic wspólnego z zakrzepicą, tylko z
            głupią organizacją wycieczki. Prawie całą Europę zwiedziłam i zakrzepicy nie
            mam. A nie czujesz, że dziecko ograniczasz? Sanki fuj, narty fuj, pobyt
            zagranicą fuj.... I nie da się tłumaczyć, że na świecie nie ma co zwiedzać,
            żadna, nawet najbardziej historyczna okolica, jednak całego świata nie zastąpi.
          • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 12:59
            Rany boskie, truscaveczka, ja rozumiem, że można nie kupować ciuchów
            w sklepach, bo tak dużych rozmiarów nie robią, ale z twierdzeniem,
            że od turystyki dostaje się zakrzepicy, to już skompromitowałaś się
            na amen.

            Młoda kobieta z wyższym wykształceniem, z dużego miasta, a o
            mentalności identycznej z mentalnością 60-letniej sprzątaczki z
            pensjonatu, w którym nocowaliśmy w długi weekend: zapytała nas "czy
            za granicą jest naprawdę inaczej niż tutaj?"
      • nett1980 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:41
        > nie brakuje. Kwestia priorytetów - od wyjścia do kina na 3 osoby -
        > bilety plus popcorn, picie itd. wolimy film na dvd czy z vod

        Odzaluj sobie i wez dzieciaka do IMAXa, mozna bez popkornu i coli,
        bo po co te zamulacze. Radosc i ekscytacja dzieciaka, gdy smok leci
        prosto na niego, bezcenna.
        • truscaveczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:30
          Ta, wynoszenie dziecka w histerii z kina jeszcze lepsze. Na
          szczęście mieszkam w małym mieście z normalnym kinem.
          • lola211 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:00

            Faktycznie- jesli twoje dziecko dostaje histerii to dla dobra
            wszystkich filmy serwuj mu w domu, dzieci mniej lękliwe w kinie maja
            szanse doznac takich atrakcji, jakich twoje dziecko jest pozbawione.
      • lola211 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:30
        Pasuje ci- to dziaduj.
        Ale tu jest inny problem- jej to nie pasuje i nie jest
        szczesliwa.Meczy ja to, wcale sie nie dziwie.
      • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:56
        Ja pierdykam, tłumaczka i nauczycielka języka obcego, która nigdy
        nie była w żadnym kraju, w którym mówi się tym językiem. Żenada i
        żal.pl.
      • mandarine1 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:55
        > I wiesz co? Nie dość, że szczęśliwa jestem, to jeszcze niczego mi
        > nie brakuje.

        Czy to założycielka wątku wpisuje się pod oficjalnym nickiem?
      • marcin_kkkk Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 23:44
        Kobieta, ktora potrafi byc szczesliwa bez pieniedzy to w
        dzisiejszych czasach skarb. Najgorsza jest dla faceta mysl, ze
        kobieta jest z nim dla kasy: jak jezdzimy na zagraniczne wakacje,
        mamy fajny samochod i fajne ciuchy to jest OK. Jak znajomi maja
        wiecej juz zaczyna sie zrzędzenie. To mniej wiecej tak jak bedac
        kobieta miec swiadomosc, ze facet jest z nia tylko dla urody, a po
        30 pewnie kopnie w tylek i poleci do mlodszej.
        I pomyslec, ze w PRLu ludzie nie kupywali bucikow dla dziecka za
        100zl,nie jedzili na wakacje za pare tysiecy, a byli czesto
        szczesliwi i wychowali dzieci na porzadnych ludzi.
        • rozbojnick Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 23:55
          marcin_kkkk napisała:

          > Kobieta, ktora potrafi byc szczesliwa bez pieniedzy to w
          > dzisiejszych czasach skarb. Najgorsza jest dla faceta mysl, ze
          > kobieta jest z nim dla kasy: jak jezdzimy na zagraniczne wakacje,
          > mamy fajny samochod i fajne ciuchy to jest OK. Jak znajomi maja
          > wiecej juz zaczyna sie zrzędzenie. To mniej wiecej tak jak bedac
          > kobieta miec swiadomosc, ze facet jest z nia tylko dla urody, a po
          > 30 pewnie kopnie w tylek i poleci do mlodszej.
          > I pomyslec, ze w PRLu ludzie nie kupywali bucikow dla dziecka za
          > 100zl,nie jedzili na wakacje za pare tysiecy, a byli czesto
          > szczesliwi i wychowali dzieci na porzadnych ludzi.

          ...bo za komuny nie było internetu, czyli okna na świat przez które można się
          lansować(czyt. portale społecznościowe, fora itp). Kiedyś, ludzie żyli dla
          siebie, a nie dla innych - obecnie jest na odwrót.
          • truscaveczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 09:58
            Rozbojnick, dokładnie tak. Teraz takie miejsca jak emama uświadomić
            mi próbują, jak to ja robię krzywdę sobie i innym, bo nie żyję tak,
            jak oni. Ludzie zakładający gospodarstwo w Bieszczadach i hodujący
            owce też pewnie robią krzywdę sobie, bo przecież IMAXa nie mają a
            ich dzieci latają boso po rosie a nie w butach od Bartka po gumowym
            placu zabaw. Manipulacja konsumencka zatacza coraz szersze kręgi -
            kobieta jest w stanie zapłacić więcej za antyperspirant, na którym
            jest napisane, że chroni przez 48h, choć i tak myje się 2 razy
            dziennie wink Ale najważniejsze to maksymalnie konsumować i nie
            myśleć za dużo, bo myślenie zabija zapewne wink
            • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 10:07
              zaraz zaraz
              ale ty prowadzisz jak najbardziej konsumpcyjne zycie - filmy ogladasz, nie
              zachody slonca w gorach ze swojego domu bez pradu, prawda?
              I latanie boso po rosie - super! sknerzenie dziecku na buty - nie! bo jest
              roznica miedzy dobrym butem a zlym
              lubie oszczedzac i myszkuje w necie za butami, bo fakt pierunsko sa drogie, nie
              wydalam wiecej niz 100 na ecco czy umi czy garvaliny, ale te buty sa wykonane
              super, ladne, z gietka podeszwa i dzieciaki nigdy nie mialy otarcia, babla itp -
              a ja w dziecinstwie zylam z plastrami za pan brat

              nie dac sie reklamie i zachowac chlodna glowe przy zakupach to jedno, ale
              wpedzic sie w myslenie, ze to co najtansze jest rownie dobre jak to drozsze to
              tez pulapka i szukanie usprawiedliwienia dla swgo sknerstwa
              zyjesz jak chcesz, skoro priorytetem sa dla was kredyty - wasz wybor
              nas z kolei malo cieszy mysl, ze mamy zasuwac teraz i zaciskac pasa, a swiat
              poogladac jako emeryci
              wiec kredyty sie placa w swoim tempie, a my sie szlajamy po europie i planujemy
              azje gdy dzieci podrosna

              tylko nie wmawiaj ogolowi, ze wy szlachteni antykonsumpcyjni swiadomi, a cala
              reszta stado baranow manipulowane folderami reklamowymi
              • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 13:21
                > filmy ogladasz

                Ciekawe, czy kupuje/wypożycza, czy juma z sieci.
            • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 11:03

              rozumiem truskaveczko, że to dziecię boso po rosie to 24/24 lata? przez 12
              miesięcy w roku ?
        • lola211 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 09:27
          > I pomyslec, ze w PRLu ludzie nie kupywali bucikow dla dziecka za
          > 100zl,nie jedzili na wakacje za pare tysiecy, a byli czesto
          > szczesliwi i wychowali dzieci na porzadnych ludzi.

          A czesto byli nieszczesliwi i sfrustrowani.Plus ograniczeni, bo jak
          sie nie wyjezdza i nie widzi to sie NIE WIE.



        • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 09:49
          w prluu nie kupowali, bo nie bylo, co nie znaczy, ze to pasowal

          ja pamietam przasne prlowskie dziecinstwo i ciesze sie, ze moje dzieciaki nie
          maja stop oklejonych plastrami od badziewnych butow, ze poznaly kawalek swiata,
          ze ciesza sie dziecinstwem bez ograniczen i smedzenia rodzicow

          kasa jest po to, zeby sobie wygodnie i komfortowo zyc
          moj maz czesto mowi, ze czuje sie dumny patrzac na nasz dom, dzieciaki, nasze
          zycie, ze zarabia na to, utrzymuje nas
          nie zalamuje go mysl, ze jest bankomatem, tylko duma rozpiera
          defekt mozgu ma chyba jakis...
        • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 13:05
          Tak, było zajebiście. Jak się dostało na imieniny 5 dolców uciułane
          przez rodzinę, to się szło do Peweksu, kupowało puszkę coli,
          czekoladę i fluorescencyjny mazak. To dopiero było święto! Żeby
          wyjechać za granicę, trzeba było żebrać o paszport i wywoziło się
          dozwolone 12 dolarów. Przyzwoite buty sportowe szmuglowało się z
          bratniej Czechosłowacji - jak wracałam z jakiejś kolonii, to pani
          wychowawczyni prosiła najbardziej wyrośniętego chłopaka, żeby
          kupione dla syna adidasy włożył na nogi, bo inaczej zabiorą.

          Tęskniący za tymi czasami minionymi - wyp*&^alajcie na Kubę.
          • dynema Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 13:55
            E tam na Kube... Swoje eldorado znajda juz w sasiedniej Bialorusi -
            juz jutro swit moga powitac w kraju wiecznej szczesliwosci.
            • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 14:20
              A owszem, racja. Kolega jeżdżący tam służbowo opowiadał, jak to
              opiekujący się nim przedstawiciel tamtejszego partnera handlowego
              urywał się z roboty w celu rozładowania pustaków na budowę swojego
              domku, zajumanych z pobliskiej budowy stadionu. Back to the past.
    • eye-witness Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:56
      hmm, przed slubem nie wiedzialas jaki jest? ktos go podmienil przed oltarzem?
      czy moze rodzice wszystko zorganizowali, a ty zobaczylas go pierwszy raz w dniu
      slubu i nie wiedzialas, ze jest burakiem?
    • paszczakowna1 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 12:57
      Osobne konta - ale nie dwa, tylko trzy. Każde ma swoje, i razem macie trzecie
      (zasilane przez oboje ustaloną sumą), z którego płaci się opłaty i codzienne
      wydatki. Ponegocjuj z mężem, jaki konkretnie procent (czy jaka kwote) chce
      oszczędzać, i niech sobie trzyma - a to co na wspólnym koncie ma być do
      konsumpcji (w skali rocznej, tez rezerwa na wakacje). Przeforsowanie tego może
      być ciężkie, ale ułatwi wam obojgu funkcjonowanie w przyszłości. (Komus ze
      skłonnością do skapstwa łatwiej przełknąć 'utratę' dużej sumy raz w miesiącu,
      niż małych cały czas.)

      I cały czas pchaj mężowi przed oczy dziecko i to, jakie będzie miec wspomnienia
      z dzieciństwa.
      • claudel6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:24
        dokładnie to napisałam wyżej, tylko wpłaty na konto IMHO powinny byc
        proporcjonalne do zarobków
        • belle.du.jour Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:16
          claudel6 napisała:

          > dokładnie to napisałam wyżej, tylko wpłaty na konto IMHO powinny
          byc
          > proporcjonalne do zarobków
          Tak, zgadzam się.. Tylko powinnaś sprawdzić, czy on juz takiego
          konta nie ma..
      • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:39
        Wyobraź sobie, że dziecko może mieć piękne wspomnienia nawet bez kupowania setki zbędnych śmieci.
        • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:54
          W ogóle to można mieszkać w ziemiance, wodę czerpać ze studni, prać w rzece,
          żywić się własnoręcznie wyhodowanymi płodami rolnymi, a przemieszczać na
          piechotę. Tylko co to za życie?

          Bez wyjazdów zimowych i w wakacje też będą piękne wspomnienia? Bez poznawania
          świata poza rodzimym grajdołkiem? Bez chodzenia do kina, teatru, muzeów, małpich
          gajów etc.? W imię czego się umartwiać, bo nie rozumiem.
          • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:05
            Wyjechać można, niekoniecznie w każdą zimę i każde lato. No i niektórym paniom tutaj mieszkanie w tańszych lokalach już śmierdzi bo musi być najlepiej wypasiony hotel smile
            • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:13
              Na szczęście miałam normalnych rodziców i dziadków, którzy uważali, że wyjazd 2x
              do roku to podstawa wypoczynku. To samo przekazuję dziecku. Po to właśnie jest
              urlop - żeby wyjechać i odpocząć.

              Istnieje parę stadiów pośrednich między namiotem i wspólną łazienką na
              najtańszym campingu, a wypasionym hotelem all inclusive.
              Mnie śmierdzi nocleg pod namiotem, w schronisku czy na kwaterze bez łazienki w
              pakiecie. Czasy licealne i studenckie mam za sobą, zarabiam i cenię wygodę.
              • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:18
                No to przykro mi - to nie jest norma.
                Niestety to klasyczny przypadek kiedy człowiek nie potrafi się wzieść ponad to co wbili mu do głowy rodzice. Jeśli kemping jest dla ciebie nie ok, to nie ma sprawy, są również panie które nie wsiądą do bryki tańszej niż 100.000 smile Tylko tych mężów żal, że nie zauważyli tego na początku smile
                • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:32
                  Nie widzę powodu dla którego nie miałabym powielać pozytywnych wzorców.

                  Kemping był ok. w czasach studenckich i licealnych - ze względów
                  oszczędnościowych. Szczęśliwie już nie muszę.

                  Mnie żal kobiety, która pracuje, zarabia przyzwoicie, a mąż chce żeby dziadowała
                  w imię zasad.
                  • iwles Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:36

                    zasad ?
                    żeby to jeszcze były jakieś zasady, które mają czemuś służyc - to warte byłoby
                    spojrzenia na problem z drugiej strony, ale ja tutaj żadnych zasad nie widzę,
                    jedynie "bo ja tak lubię".
                  • three-gun-max Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:36
                    To są negatywne wzorce i wiem, że tego nie widzisz smile
                    Dziadowanie a wydawanie kasy na śmieci, żeby przez chwile poczuć się troche lepiej to dwie różne sprawy.
                    • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:45
                      To po co ta kasa?
                      IMO warto zarabiać po to, żeby żyć przyjemniej, bardziej bezstresowo i
                      komfortowo na miarę swoich możliwości. Żeby jeść lepsze i bardziej urozmaicone
                      rzeczy, dbać o zdrowie i urodę, móc kupować książki i płyty, chodzić/jeździć w
                      fajne miejsca, zapewnić sobie i potomstwu różne atrakcje, mieszkać w dobrych
                      warunkach etc. A nie po to, żeby kisić na koncie odmawiając sobie radości życia.
                    • q_fla Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:04
                      Na miejscu twojej partnerki/zony odciełabym ci dostęp do neta.
                      Szkoda kasy i sprzętu na wypisywanie takich głupot.
                • bacha1979 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 08:20
                  three-gun-max napisał:

                  > No to przykro mi - to nie jest norma.

                  Co nie jest NORMĄ??T, że ktoś niekoniecznie ma ochotę stać do łazienki w kolejce
                  godzinę???
              • adellante12 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:48
                A ja na przykład nienawidze hoteli... Nie cierpie... Tydzień czasu który spedzam
                z rodziną na plazy pod palma to dla mnie tydzień katorgi...
                Ale zawsze idzie to jakos pogodzić.
                • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:01
                  Rozumiem, bo nie preferuję hoteli i plaży. Wybieram pensjonaty i gospodarstwa
                  agroturystyczne z pełnym wyżywieniem. Urlop mam m.in. po to, żeby odpocząć od
                  zakupów, garów, zmywania, myślenia co na obiad etc.
              • mandarine1 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:07
                > Na szczęście miałam normalnych rodziców i dziadków

                A co w Twojej rodzinie było nie tak, skoro mieszczenie się w normie
                wywołuje u Ciebie uczucie szczęścia?
                • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:09
                  mandarine1 napisał:

                  A co w Twojej rodzinie było nie tak, skoro mieszczenie się w normie
                  wywołuje u Ciebie uczucie szczęścia?


                  Wychowanie w normie, w przeciwieństwie do wychowania w patologii jest szczęściem.
              • ira_07 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:34
                > Na szczęście miałam normalnych rodziców i dziadków, którzy uważali, że wyjazd 2
                > x
                > do roku to podstawa wypoczynku.

                Moi rodzice też tak sądzą. Choćby nie wiem co, na wakacje i wycieczki musiało być. I ja jeździłam. Moja siostra nie, choć za jej czasów kolonijnych możliwości były lepsze. I ja też wolałam jechać do ciotki na wieć i hasać tam na polu do późnego wieczora, niż cały dzień dreptać pod dyktando wychowawców. Ogólnie podejście mam podobne jak Truskaveczka. Jak jadę na wakacje, to chcę czystego łóżka i łaziekni, po co mi więcej? I tak cały dzień łażę po górach. Nie oszczędzam na tym co dla mnie ważne. W góry buty i kurtka muszą być porządne, posiłek wieczorem też, nie jadę na konserwach, tlko zjem kawał ciepłego mięsa. Ale do spania wystarczy mi łóżko i czysta pościel. Kinem się interesuję, więc chodzę, ale już na filharmonię mi szkoda - nie lubię. Widziałam wczoraj super spódnicę za 100 zł- nie kupię, bo kawałek szmaty nie jest tyle wart. Kupiłam mniej super za 30. Nie wiem czego tak na kobietę naskoczyłyście, zwłaszcza z tym dzieciństwem dzieciaków. Bo jak dziecko nie ma wakacji w Tunezji ani zabawek FB to na bank nie będzie mieć dobrych wspomnień. Bo kto to widział, zeby wspomnienia z podwórkowych meczów piłkarskich z dziećmi plebsu były fajnewink
                • ira_07 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:37
                  Uciekło mi : Moja siostra nie, choć za jej czasów kolonijnych możliwości
                  > były lepsze.

                  Warunki finansowe ofc. A nie jeździła, bo nie lubiła i już. Nie pojechała do Hiszpanii, do Włoch ani na Słowację nawet. Nie bo nie. I była zadowolona z wakacji u dziadków.
                • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:46
                  > Jak jadę na wakacje, to chcę czystego łóżka i łaziekni, po co mi
                  > więcej?

                  Problem w tym, że w Republice Bolandy wybór najtańszych ofert gwarantuje
                  najwyżej brud, smród, grzyba na ścianie i jedną łazienkę na korytarzu na 10 pokoi.

                  To nie Anglia, gdzie w najtańszych B&B jest zawsze czysto, miło i schludnie.
                • lia.13 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:47
                  ira_07 napisała:
                  >Widziałam wczoraj super spódnicę za 100 zł- nie kupię, bo kawałek >szmaty nie
                  jest tyle wart. Kupiłam mniej super za 30.

                  Wow, ja rozumiem, że ubrania bywają różnej jakości, czasami spódniczka z
                  normalnego sklepu za 100 zł jest b. dobrej jakości, a inna, zaprojektowana przez
                  super projektanta, z markowego sklepu jest beznadziejną szmatą jak to ujęłaś.
                  Ale skoro ty, jak piszesz, kupiłaś "mniej super od kawałka szmaty, który nie był
                  wart swojej ceny", to co ty kupiłaś? smile Tak z ciekawości pytam.
    • annataylor Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:05
      skoro ty tez zarabiasz, to mozesz wydawc i nie musisz sie mu z niczego
      tlumaczyc; zaloz sobie oddzielne konto i problem z glowy albo spisz
      intercyze

      ps. a wczesniej o tym nie wiedzialas?
      • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:10
        I skończy utrzymując cały dom, a pan będzie oszczędzał.
        • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:17
          no dokladnie..

          wyjscia sa w sumie dwa (pomijam rozwod): albo pan za leb na terapie i czekamy az
          sam zacznie portfel szerzej otwierac, albo kochamy z dobrodziejstwem inwentarza
          i gderanie wliczamy w koszt zwiazku dysponujac kasa wedle swojego widzimisie
          i zadnych oddzielnych kont, bozebron, jak tylko pan sprobuje swoja kase ze
          wspolnego konta zabrac, zagrozic alimentami i rozwodem
          w drugim przypadku rob co uwazasz - remont zrob sama i sie go nie pytaj, wakacje
          klepnij - jak nie jedzie, to kasa przepadnie, buty kup dziecku porzadne, zabawki
          tez a jak tylko zacznie spiewke, to go gas, ze nie bedziesz sie umartwiac a
          takie zycie jak on chce doprowadzi cie do szalenstwa albo rozwodu
          i wtedy opcje sa dwie, albo pan przywyknie i przestanie gderac, albo bedzie
          gderal a ty przywykniesz, albo zacznie robic jakies szalone ruchy zeby ustrzec
          swoja kase przed toba - wtedy sie okaze, czy kocha was bardziej niz stosik na
          koncie - mozliwe, ze on sie z rozrzutna zona rozwiedzie, a ty odetchniesz
          • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:21
            Się podpiszę. Ustąpić nie wolno, bo skąpiec tylko się twórczo rozwinie.
            Tłumaczyć się z wydatków również nie wolno, każdy wydatek można zakwestionować.
            IMO pokazanie dziecku, że dziadowanie z wyboru jest idealnym pomysłem na życie
            to zabijanie w dziecku radości z jakichkolwiek przyjemności. Potem będzie miało
            wyrzuty sumienia kupując sobie książkę (są biblioteki za darmo), albo kawę w
            kawiarni (w domu taniej!).
            • lavenders27 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:41
              A mąż czasem nie jest Krakusem?
              U nich to normalne - nawet zużycie prądu sprawdzają codziennie i jak jest za
              duże, to następnego dnia idą wcześniej spać.

              Powiedz mężowi, że jak chce dziadować to proszę bardzo, ale Ty nie zamierzasz.
              Nie rozumiem po co mówisz mu o takich bzdurach jak fryzjer? Ja tam się
              rozpieszczam bez wyrzutów sumienia i wiedzy męża - jak mam ochotę na fajnego
              ciucha, ładne perfumy czy szałowe buty, to kupuję i już. Nie wyobrażam sobie
              spowiadania się z każdej złotówki przed mężem, on zresztą nawet nie chce
              wiedzieć. Na pieniądzach nie śpimy, ale mamy do nich zdrowe podejście - najpierw
              rachunki, raty i kasa na życie, parę złotych na czarną godzinę/wakacje i reszta
              na przyjemności.

              Życie jest krótkie, trzeba korzystać póki się jest młodym - dziadować i tak
              zdążycie - na emeryturze smile
            • monika19782 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:50
              Pamietam z dzieciństwa przyjaciół moich rodziców, zarabiali bardzo
              dobrze oboje na kierowniczych stanowiskach i oboje jak twój mąż,
              wszystkie pieniadze ładowali w budowę domu widmo jak teraz mówimy bo
              stoi ogromny i pusty od wielu lat, zero wakacji, jakichkolwiek
              przyjemności dla dzieci, w tamtych czasach co prawda nie było wiele
              mozliwości ale te dzieci nigdy nigdzie nie wyjeżdżały, nawet na
              kolonie z pracy bo trzeba było dać kieszonkowe, ich wakacje to było
              pomaganie przy budowie i kapiel w pobliskich gliniankach, po wielu
              latach dzieci już jako dorośli wyjechały za granicę, syn popadł w
              tarapaty finansowe i kredyty ponieważ zdaniem wielu chciał odrobić
              to co stracił w dzieciństwie i zaczął żyć ponad stan, córka
              podobnie, rodzice domu widma nie chca sprzedać bo wierzą ze ktoś
              jeszcze tam zamieszka bo przecież całe życie go budowali, dla dzieci
              to koszmar dzieciństwa, poza tym nie ma pieniędzy na wykończenie,
              dom jest gigantyczny, kwadratura koła. Sytuacja moze inna ale
              pokazuje do czego może doprowadzić chorobliwe skąpstwo i odmawianie
              dziecku wszystkiego. Walcz z tym.
              • iamhier Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:13
                domonika-ja to bym dlugo psychicznie nie wytrzymala na utrzymaniu
                meza.Daje sobie max miesiac.Mialam kiedys takiego faceta,ktory mnie
                oczywiscie nie utrzymywal,ale nie zrobil mi zadnego
                prezentu...Beznadziejny typ!!

                Nie dostalam od niego nawet kwiatka.Odbieram to jako przykrosc.
                Pieniadze cudze mnie nie ciesza,tak wiec nie licze na majatek meza i
                interesu tu zbic nie chce....
    • ksiksa czy naprawdę jest az tak źle? 10.06.10, 13:43
      Wiesz tak sobie myślę, że może za surowo oceniasz męża? Może on tak
      postępuje, bo się o Was troszczy. To co piszesz, to Twój punkt
      widzenia, ale spróbuj spojrzeć na to z jego strony. Może wcale tak
      źle to nie wygląda? Mogłabym podać tysiąc racjonalnych argumentów,
      które uzasadniałyby postępowanie Twego męża. Poza tym to, że czasem
      marudzi, to może po prostu lubi pogadać i tyle. Nie ma się o co
      kłócic od razu.
      Pomyśl, czy naprawdę dziecko, które szybko rośnie, potrzebuje butów
      za 100 czy 200 zł, kiedy może mieć za 40? Jasne, że te droższe są
      często trwalsze, czasem ladniejsze, ale nóżka dziecka tak szybko
      rośnie, że dzieci i tak nie noszą butów po wiele sezonów.
      Czy dziecko naprawdę musi mieć milion zabawek, bo inne też tyle
      mają? Może Twój mąż chce dać dziecku coś cenniejszego niż tylko
      materialne zabawki. Może chce, by nauczyło się szacunku do
      przedmiotów, by rozwijało wyobraźnię, pomysłowość, kreatywność a nie
      tylko wciąż znudzone odrzucało kolejne zabawki w kąt?
      Może nie chce budować w dziecku postawy roszczeniowe, że wszystko
      mu się od życia należy?
      Jeśli chodzi o jedzenie to czasem, zwłaszcza mężczyźni, nie
      rozumieją, że tańsze jedzenie może być gorszej jakości, skoro
      wygląda tak samo a czasem tak samo smakuje.
      Pomyśl też, że może Twój mąż myśli o przyszłości waszego dziecka, o
      tym, że będzie musiało iść na studia, że z czasem trzeba będzie
      coraz więcej płacić na jego wykształcenie i potrzeby, a przeciez nie
      zawsze musi wam się tak świetnie powodzić. Z tego co piszesz, Twój
      mąż wie, jak ciężkie może być życie, kiedy nie ma się oszczędności.
      Może po prostu zamiast namawiać go na calkowitą zmianę poglądów,
      pokaż mu, jak dziecko, mąż i ty możecie cieszyć się z drobnych
      przyjemności. Tak na marginesie, to gdy przyjemności nie są
      codziennością, człowiek naprawdę bardziej się z nich cieszy. Wiesz z
      jakiego domu jest mąż, może musisz po prostu nauczyć go, jak się
      cieszyć drobiazgami, jak się nie bać wciąż, że może i waszą rodzinę
      spotkać taki los, jak jego rodziców. Nie wydaje mi się, żebyś
      musiała bezczelnie mówić, że kupiłaś bo zarabiasz i tyle – tym męża
      raczej nie zachęcisz.
      • iamhier Re: czy naprawdę jest az tak źle? 10.06.10, 15:27
        do ksiksa-to doroslemu mozna kupic buty do wynoszenia smieci za 40
        zl czy chodzenia po wsi..

        Dziecinne sa drozsze....a tanie buty wykrzywiaja stopy.
        • ksiksa Re: czy naprawdę jest az tak źle? 10.06.10, 18:12
          bez przesady nie tylko do wynoszenia śmieci. Nie wiem, jak to
          wygląda w mniejszych miejscowościach, ale w mieście bez problemu
          kupisz ładne, dobre buty w cenie do 60 zl, aczęsto do 40 zł - ja w
          każdym razie nie raz sobie takie kupiłam. Oczywiście nie są to buty
          z jakiejś super skóry i wiadomo, że jak ktoś potrzebuje do biura
          ładnych pantofi, to za tyle raczej takich nie kupi, ale zwykłe buty
          na codzień jak najbardziej.

          zresztą ja nie namawiam, żeby koniecznie takie buty kupować, ale
          uderzyło mnie to, że tak często pada tu zdanie - bo znajomi jeżdżą
          za grnicę, bo inne dzieci mają dużo zabawek, bo koleżanki wydają
          dużo na buty itp. Chodzi mi między innymi o to, że czasem takie
          biadolenie, że komuś jest źle i za mało, wynika z czystego snobizmu.
          Bo jak makaron kosztuje 2 zł a nie 10 to już niedobry itp.

          i zupełnie jeszcze na marginesie - szyscy tu się oburzają na męża,
          jaki to z niego potwór, a nikt nie pomyśli, że jest to zachowanie
          mimo wszytko odpowiedzialne. Nie wiem skąd to przekonanie, że żyje
          się szczęśliwie tylko, jeśl się wszytsko wydaje i kupuje drogie
          rzeczy. Ja po prostu rozumiem ludzi, którzy nie potrzebują się tak
          uszczęśliwiać. i tylko tyle
          • lavinka Re: czy naprawdę jest az tak źle? 10.06.10, 19:10
            Ależ oczywiście,że... zaraz makaron za 10zł? Tylko ten za 30,
            sprowadzany prosto z Włoch ;P
          • chomsterek Re: czy naprawdę jest az tak źle? 10.06.10, 23:46
            > Nie wiem skąd to przekonanie, że żyje
            > się szczęśliwie tylko, jeśl się wszytsko wydaje i kupuje drogie
            > rzeczy.

            Przyznasz chyba, że jest różnica między sytuacją, gdy osoba kiepsko zarabiająca
            trwoni ostatnie pieniądze na luksusowe towary, a stanem rzeczy opisanym przez
            autorkę startera. Kupowanie droższych produktów nie musi wcale oznaczać
            snobizmu, bo często są to rzeczy lepszej jakości i koniec końców okazują się
            trwalsze i bardziej praktyczne od tych tanich. Oczywiście można sobie
            wszystkiego odmówić i kisić pieniądze na koncie, ale właściwie w imię czego,
            skoro i tak nie zamierzamy ich na nic wydawać? Na spokojną starość / czarną
            godzinę / studia dzieci można odkładać w taki sposób, by jednocześnie nie
            dziadować, zwłaszcza że autorka ocenia sytuację finansową swojej rodziny jako
            bardzo dobrą.
            • lavinka Re: czy naprawdę jest az tak źle? 11.06.10, 01:45
              No właśnie chyba w tym problem. Autorce kasa strzeliła do głowy, jak
              połowie nowobogackich i by wszystko wydała jak leci. Na szczęście mąż
              ma więcej rozsądku i pilnuje, by coś zostało na koncie. Zwłaszcza,że
              z tego co pisze autorka, to JEGO pieniądze są na tym koncie w
              większej części. Zamiast się szarpać powinni ustalic ile miesięcznie
              mogą rozpieprzyć,ale zdaje się,że to rozwiązanie się autorce wątku
              nie podoba. Chciałaby nieograniczonego niczym dostępu do pieniędzy
              męża. A on, najlepiej żeby się w domu nie pokazywał, tylko zarabiał
              pieniążki na jej pomysły. Coś tu jest nie tak. Dlaczego on nie kupi
              butów dziecku? Sam? A, no tak, kupi tanie i pani nie będzie się mogła
              pochwalić przed koleżankami... przecież gołym okiem widać
              snobistyczne kompleksy pani. Ledwo zbudowali dom i już go mają
              remontować? Dziecko musi mieć to kursów w przedszkolu? A może już
              chodzi na dodatkowe zajęcia, tylko pani chce go zapiać na kolejne i
              kolejne i kolejne? Nie znamy szczegółów smile Za dużo tu niespójnych
              informacji.
              • imasumak Re: czy naprawdę jest az tak źle? 11.06.10, 08:52
                lavinka napisała:

                No właśnie chyba w tym problem. Autorce kasa strzeliła do głowy, jak
                połowie nowobogackich i by wszystko wydała jak leci. Na szczęście mąż ma więcej
                rozsądku i pilnuje, by coś zostało na koncie.



                Taaa, bo zakup dobrej jakości jedzenia i ubrań, opłacenie zajęć dodatkowych dla
                dziecka oraz wakacje dłuższe niż tydzień, to rzeczywiście objaw strzelenia kasy
                do mózgu.
                Jest kilka potocznych określeń na podsumowanie zachowań wzmiankowanego męża, np:
                Co tanie to drogie, Tanie mięso psy jedzą, Nie wydasz na piekarza, wydasz na
                lekarza
                (a może grabarza)
                Generalnie to, co wyczynia ów pan, nie można zakwalifikować jako zwykłą
                zapobiegliwość, to co on wyprawia, to się skąpstwem nazywa, ba, powiem więcej,
                on pozbawia normalnego życia swoją rodzinę. To po porostu sadysta. Nie inaczej.
                • chomsterek Re: czy naprawdę jest az tak źle? 11.06.10, 22:26
                  Otóż to. Oszczędność jest cechą jak najbardziej godną pochwały, ale manewry
                  które stosuje opisany pan (np. unikanie chodzenia na imieniny, byleby tylko nie
                  wydać pieniędzy na prezent) nie są bynajmniej objawem "zdrowego" podejścia do
                  pieniędzy. Jego zachowania zakrawają moim zdaniem na paranoję.
        • ira_07 Re: czy naprawdę jest az tak źle? 10.06.10, 19:40
          > Dziecinne sa drozsze....a tanie buty wykrzywiaja stopy.

          Byle jakie wykrzywiają. Oczywiście lepsze ZAZWYCZAJ są tańsze, ale bez przesady. Zwykłe podwórkowe trampki można kupić dziecku za 40 zł, kilkulatek nie musi biegać w pumkach, które lepsze wcale nie są, tylko bardziej szpanerskie. Tzn. może są lepsze jakościowo, ale i tak posłużą dziecku krótko.

          PS. czy dawniej wszystkie dzieci jak jeden mąż miały chore stopy? Wszak nosiły jakieś trzewiki dodzierane po rodzeństwie...
    • jowita771 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:44
      Mam w rodzinie podobnego faceta. Jego najlepszy tekst był taki, że żona i córki
      mogłyby ograniczyć ilość zużywanych podpasek. Z tym, że żona tego pana wyleczyła
      go ze skąpstwa. Początki były takie, że mówiła "kupiłam i koniec, nie będę na
      ten temat dyskutować". W tej chwili wygląda to tak, że pan również sobie pozwala
      na przyjemności, bo skoro reszta rodziny na sobie nie oszczędza, to on tez nie
      będzie.
      • weronisia_net Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:59
        Mój mąż też był taki jedynie na urlop nie żałował sad

        wyleczyłam go podobnie jak pisała Jowita - kupiłam i juz jak ci sie nie podoba to nie patrz

        wiele trudnych rozmów przeszliśmy że to sa moje potrzeby i dziecka jak on lubi chodzic w jednej koszuli 5 lat jego wybór , mamy jedno zycie i jezeli moge sobie na coś pozwolić ( nie mylić kiedy nie mozna ze względów finansowych) to będę na to wydawać

        Przełomem było moje ultimatów albo RAZEM ustalimy nasze wspólne i każdego z osobna potrzeby albo trzeba bedzie zastanowic sie nad sensem naszego małżenstwa

        Teraz mąż juz nie skąpi a ja w miare mozliwości zawsze szukam cos tańszego ( no chyba ze nie ma big_grin)

        wilk syty i owca całasmile
    • szaryszczebeldrabiny Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 13:51
      Ciężko jest żyć z kimś takim, a odejść też niełatwo szczególnie gdy się go
      kocha. Mieszkałam ponad rok z podobnym człowiekiem. Moja sytuacja jedynie tym
      się różniła, że obydwoje pracowaliśmy dorywczo i oszczędzanie wydawało się być
      naturalne. Jednak ciągłe awantury o to, że kupiłam za własne pieniądze papier
      toaletowy (skoro są gazety - na serio tak było)albo używam płynu do mycia naczyń
      jak woda wystarczy oraz wmawianie mi, że jestem rozrzutna i wpędzanie w poczucie
      winy gdy kupiłam mydło za 1,50 zł nie było oszczędnością tylko chorym filmem. W
      dodatku okazało się, że mój ukochany wszelkie dodatkowe fundusze wydawał w pubie
      z kumplami. Spakowałam walizki jak tylko to do mnie dotarło. Radzę więc
      zorientować się na co przeznacza zaoszczędzone pieniądze. Nie twierdzę, że je
      przepuszcza ale sprawdzić warto. A potem zastanów się nad tym co jest dla ciebie
      ważne. Czy naprawdę chcesz by twoje dziecko żyło w przekonaniu, że takie
      zachowanie jest właściwe i życiu liczy się tylko konto bankowe? Porozmawiaj z
      mężem na ten temat, przedstaw mu własną opinię, a jeśli nic się nie zmieni
      podejmij decyzję czy chcesz to ciągnąć. Czy jego film ma być twoim i waszego
      dziecka filmem.
    • zebralody Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:04
      byłam z kimś takim. kupując dwie kawy płacił tylko za swoją. ja kupując dla nas
      on się ulatniał żebym płaciła big_grin

      wczoraj dostał kopa w d...
    • three-gun-max Re: Mąrdy facet 10.06.10, 14:28
      Facet, który temperuje zapędy swojej żony do trwonienia kasy na śmieci to skarb.
      Jeśli chciałaś inaczej to trzeba było kombinować przed ślubem jak wyjść za bogatego i rozrzutnego.
      • q_fla Re: Mąrdy facet 10.06.10, 16:01

        > Facet, który temperuje zapędy swojej żony do trwonienia kasy na
        śmieci to skarb

        Tak, niewatpliwy skarb, który najlepiej zakopać w ogródku.
        tongue_out big_grin
        • imasumak Re: Mąrdy facet 10.06.10, 17:09
          q_fla napisała:

          Tak, niewatpliwy skarb, który najlepiej zakopać w ogródku. tongue_out big_grin


          I pod żadnym pozorem nie odkopywać wink
    • ratel Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:32
      Orzechówka, odpowiedz sobie na poniższe pytania:

      Co czujesz gdy tak zaczyna ględzić?
      Co czujesz jak stoisz przy kasie i za chwilę masz płacić?
      Czy radość z zakupów trwa długo?
      Zdarzyło Ci się oddać do sklepu coś co sobie kupiłaś bo chciałaś uniknąć ględzenia?
      Dlaczego nie mówisz prawdy jaka jest prawdziwa cena zakupionej rzeczy?

      Ten samochód, który macie to kto chciał?
      A duże mieszkanie to Twój pomysł, czy męża?
      A jak Twój mąż lubi spędzać swój wolny czas?
      Jakie ma hobby?
      Jakie są jego potrzeby?
      O czym marzy?
      Jakie macie plany na przyszłość?
      O czym Ty marzysz? Masz szansę na realizacje swoich pasji?
      Jakie masz hobby? Co uwielbiasz robić?

      Czy uważasz, że Twoje dziecko szansę rozwijać swoje talenty?
      Czy jest coś takiego, czego nie doświadczyłaś w dzieciństwie a teraz żałujesz?
      Czy uważasz, że gdybyś miała szansę w dzieciństwie na rozwijanie jakiejś pasji
      osiągnęłabyś więcej niż masz teraz?
      Jakie Ty masz najradośniejsze wspomnienia z dzieciństwa? Z czym one były związane?

      Jak zarządzacie u Was pieniędzmi?
      Dlaczego oszczędzacie pieniądze?
      Dla poczucia bezpieczeństwa?
      Na jakiś wspólny cel typu dom, wakacje marzeń?

      Mnóstwo jeszcze takich pytań można sobie zadać. Zapytaj siebie zapytać o swoje
      potrzeby, cele w życiu i przeszkody do ich realizacji, błędne przekonania,
      oczywiste prawdy.

      A jak już to będziesz wiedziała, poradzisz sobie z mężem-sknerą.

      Pozdrawiam.


      • iamhier Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:03
        Na fryzjera daje jej mąż chociaz ona zarabia,tak samo na buty??
        Smieszne to troche...Mnie jak ktos z raz zasponsoruje to mnie sie
        flaki przewracaja....Od razu jestem podirytowana....Co gorsza
        pisze,ze oboje,a wszczegolnosci on dobrze zarabia....

        Pisze o skąpstwie.A ja bym napisala tam,ze nie chcemy wydawac kasy
        na tych na ktorym nam nie zalezy.A jak musimy (a tu musimy,bo to
        zona,bo to dziecko...)to mozemy mowic o obowiazku.A jak wiadomo sa
        tacy ,ktorzy tylko obowiazek bez zaangazowania
        emocjonalnego,traktuja na MINUMIM.Stad tendencja do
        takiego "skapstwa".

        Sorry,ale ja mnie zalezy na jakims gosciu to mu nie zaluje drogich
        prezentow,czy czegolkolwiek,w szczegonosci gdy mam juz wiecej
        lat.Nigdy nie oszczedzam na czyms takim.A gdy nie zalezy to
        postepowalabym tak samo jak maz autorki tego tematu...
    • milena9 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 14:58
      Masz pecha taki facet to poracha.Niemowie ze oszczedzanie jest
      zle,ale zydzenie tymbardziej na dziecko i to na podstawowe potrzeby
      to poprostu poracha.Jesli nie masz w planach go zostawic za skapstwo
      i stresowania cie glupim podejsciem, to nie miejcie wspolnych
      pieniedzy.on zarabia, ty tez,podzielcie wydatki domowe w formie
      rachunkow i stalych oplat na pol,a reszte swojej pensji niech kazdy
      zachowa dla siebie.i niech oszczedza lub wydaje na co chce.ja bym
      tego nie zniosla,wlasciwie ja w swoim zwiazku troche pelnie role
      twojego meza bo to ja musze trzymac kase ale bez przesady.troche
      zydze na nowe hobby meza bo co miesiac ma inne no ale jak jest
      szczesliwy to i niech tak bedziesmile ale nigdy nie zydze na swoja
      rodzine ani na siebie.zapytaj jak mu sie podoba pomysl,a jak sie ine
      zgodzi to trudno i tak zachwaj swoja pensje,jak jest zydem to juz go
      nie zmienisz a ten sposob to chyba jedyny na twoja niezaleznosc
      finansowa.powodzenia xxx
      • iamhier Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:07
        Nie,nie zalezy mu emocjonalnie...na tyle na ile znam to żydzace
        towarzystwo...Serio!
    • bri Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 15:10
      Polecam poniższy wątek. Można się nieźle ubawić, choć czasem trudno
      uwierzyć, że tacy ludzie naprawdę chodzą po tym świecie:

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,72618380,72618380,Najbardziej_skapy_facet_ranking_.html
    • belle.du.jour należy założyć własne konto 10.06.10, 15:19
      i samej jeżdzić na wakacje a do wspólnego po prostu dokładaj mniej.
      O nowym koncie mu nic nie mów.. dodawaj miesięcznie powiedzmy 10%
      mniej do domowego itp.. W ten sposób będziesz miała na przyjemności
      i fryzjera. Nie do pomyślenia jest by kobieta pracująca i
      zarabiająca miała się tłumaczyć z fryzjera czy kosmetyczki. A znając
      życie on i tak nowej kiecki nie zauważy.
      Co do dziecka to twardo trzeba egzekwowac co dziecku się należy.
      • iamhier Re: należy założyć własne konto 10.06.10, 15:33
        ale ona pisze tak jakby wylacznie i calkowicie maz ja
        sponsorowal.Watpie by zarabiajaca kobieta tlumaczyla sie z fryzjera
        czy kosmetyczki,w szczegolnosci ze nie maja zadnych obciazen
        finansowych...(jak pisze).
        • dynema Re: należy założyć własne konto 10.06.10, 15:53
          Ale ona nie pisze ze maz pieniedzy nie daje, tylko ze strzela focha
          jak jej fryzjer kosztuje wiecej niz 15 PLN. Wierze ze sa takie typy.
          • iamhier Re: należy założyć własne konto 10.06.10, 18:00
            do dynema-a ja ci pisze,ze nie o kase i skąpstwo tu tak naprawde
            chodzi....i ze rozmowy niczego nie zmienia.Bo jesli on zacznie dawac
            kasy wiecej,to co z tego bedzie wynikalo?
          • lavinka Re: należy założyć własne konto 10.06.10, 19:15
            A skąd on wie ile ona wydała na fryzjera? Nie musi przecież płacić u
            fryzjera kartą tylko normalnie wyjąć z bankomatu. Dużo. I z tego
            płacić za różne rzeczy. Delikwent nigdy się nie dowie ile poszło na
            co. Inna sprawa,że wspólne konto to Zuo. Kiedyś miałam wątpliwości,
            ale po paru takich wątkach nabrałam pewności - NIGDY nie będę mieć
            wspólnej kasy z partnerem.
    • istisna Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:15
      ciekawe na co tak ciula??
      kochanka... droga sprawasmile

      zacznij na wakacje jezdzic bez meza... z wlasnej pensji
      zaloz osobne konto i sie nie zalsmile
      • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:37
        zdurnialyscie z tym osobnym kontem?
        i co? oddzielne polki w lodowce, oddzielny papier toaletowy, kazdy swoj proszek
        i pranie osobno?
        bo jak w praktyce ma wygladac wspolne zycie z osobnymi kontami, kiedy jedno jest
        patologicznym skapcem? przeciez on przeszczesliwy bedzie z takiego ukladu, w
        niczym sie nie zmieni a ona zaklepuje sobie chore uklady po wsze czasy
        juz widze jak oddaje polowe kasy za dziecka wyjazdy i zabawki i zajecia, a
        dlaczego ona ma brac na siebie koszty?

        wspolne konto jak najbardziej zostaje, tylko jeczenie sknerusa trzeba zignorowac

        lubie i umiem oszczedzac, czasem zartuje ze optymalizacja kosztow to moje hobby,
        ale to ma na celu wycisniecie maksa uzytecznosci z wydawanej kasy, a nie dziadowanie
        mozna ustalic jaka kwote co miesiac sie odklada, a potem z reszty zyc godziwie,
        nie sknerzyc ile sie da w imie, no wlasnie, w imie czego??
        • belle.du.jour Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 17:04
          donkaczka napisała:

          > zdurnialyscie z tym osobnym kontem?
          > i co? oddzielne polki w lodowce, oddzielny papier toaletowy, kazdy
          swoj proszek
          > i pranie osobno?
          > bo jak w praktyce ma wygladac wspolne zycie z osobnymi kontami,
          kiedy jedno jes
          > t
          > patologicznym skapcem? przeciez on przeszczesliwy bedzie z takiego
          ukladu, w
          > niczym sie nie zmieni a ona zaklepuje sobie chore uklady po wsze
          czasy
          > juz widze jak oddaje polowe kasy za dziecka wyjazdy i zabawki i
          zajecia, a
          > dlaczego ona ma brac na siebie koszty?
          >
          > wspolne konto jak najbardziej zostaje, tylko jeczenie sknerusa
          trzeba zignorowa
          > c
          >
          > lubie i umiem oszczedzac, czasem zartuje ze optymalizacja kosztow
          to moje hobby
          > ,
          > ale to ma na celu wycisniecie maksa uzytecznosci z wydawanej kasy,
          a nie dziado
          > wanie
          > mozna ustalic jaka kwote co miesiac sie odklada, a potem z reszty
          zyc godziwie,
          > nie sknerzyc ile sie da w imie, no wlasnie, w imie czego??
          nie o to chodzi by wszystko dzielić, ale jak facet wydziela jej po
          15 zł na fryzjera albo robi awanturę, że tyle wydała na fryzjera, to
          kobieta powinna mieć też własne pieniądze, do których on nie ma
          dostępu i z których może sobie wydać na co chce.. kobieta ta pracuje
          i zarabia, nie musi się tłumaczyć z każdego wydanego grosza. konto
          wspólne zostaje ale dobrze jest mieć i własne fundusze, z których
          nie trzeba się spowiadać. Myślę, że ten facet ma własne konto, na
          które pcha oszczędności tylko dla siebie albo na kochankę.
          Znam taki przypadek: ona wpłaca wszystko z własnej pensji na wspolne
          konto, on tylko część.. ale to ona kupuje dla dziecka, do domu..
          więc cała jej kasa przepada w domu a on cieszy się swoimi
          oszczędnościami. Dusigrosze to najgorszy typ faceta. Nie da się z
          takimi żyć.
        • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:16
          " oddzielne polki w lodowce"
          Czemu nie, przynajmniej pan zrozumie,że jogurt nie pojawia się w
          lodówce sam tylko trzeba go kupić smile
    • xolaptop Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 16:48
      Porozmawiaj z mężem w następujący sposób. Słuchaj chcę więcej wydawać.
      Rozmawiamy, żebyś wiedział, że gdyby w przyszłości zabrakło nam
      pieniędzy, nie będę oczekiwać, abyś je zapewnił i nie będę mieć żalu,
      jeśli ich nie zapewnisz. Moim zdaniem wystarczy taka konkretna umowa, a
      mąż zmieni swój sposób patrzenia na pieniądze.
      • iamhier Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:03
        No i co zona bedzie pocieszac sie w sklepie,ze maz ma ja w dupie i
        leje psychicznie na ich zwiazek? Moze to i dobra terapia.
    • iicek bądź skąpsza od niego 10.06.10, 18:16
      licz mu każdą złotówkę, rozliczaj ze wszystkiego, co kupił, wyłączaj
      telewizor, żeby oszczędzać prąd, narzekaj, kiedy się goli, bo
      marnuje maszynki i piankę itp. - zostań karykaturą jego
      postępowania, może wtedy zrozumie Twoje położenie
      • imasumak Re: bądź skąpsza od niego 10.06.10, 18:36
        iicek napisała:

        zostań karykaturą jego
        postępowania, może wtedy zrozumie Twoje położenie


        Problem w tym, że on już jest karykaturą samego siebie. Obawiam się, że
        takie zachowanie małżonki wziąłby za dobrą monetę wink
    • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 18:33
      Jak rozumiem, chodzi o wydawanie jego pieniędzy, nie Twoich? Załóż
      oddzielne konto, tam będziesz odkładać swoje pieniądze i z nich
      sfinansujesz remont. I nie ma problemu.
      • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:00
        no pewnie
        i sfinansuje dziecku godziwe zycie
        a pan bedzie mial wyremontowany dom, odchowane przyzwoicie dziecko i piekna
        sumke na koncie
        jak czytam niektore rady, to wymiekam
        • triss_merigold6 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:08
          Panienka zdaje się dzieci nie ma więc nie wie o czym mówi.
          • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:16
            nie ma tez pewnie meza i doswiadczen ze wspolnym gospodarstwem, bo bredzi jak
            potluczona
            • triss_merigold6 Heheh już wiem skąd u Lavinki 10.06.10, 20:13
              Heheh już wiem skąd u Lavinki takie zaniżone wymagania w stosunku do pana z
              którym się dzieli życie i potrzeba podkreślania jak bardzo jest się
              nieobciążającą i samowystarczalną.
              Wyszukiwarka rulez - to po prostu bardzo brzydka, nieszczęśliwa dziewczyna,
              której nikt nigdy nie zaprosił na randkę więc jak sobie kogoś wychodziła to z
              definicji prezentowała opcję "zero wymagań".
              • rozbojnick Re: Heheh już wiem skąd u Lavinki 10.06.10, 23:48
                triss_merigold6 napisała:

                > Heheh już wiem skąd u Lavinki takie zaniżone wymagania w stosunku do pana z
                > którym się dzieli życie i potrzeba podkreślania jak bardzo jest się
                > nieobciążającą i samowystarczalną.
                > Wyszukiwarka rulez - to po prostu bardzo brzydka, nieszczęśliwa dziewczyna,
                > której nikt nigdy nie zaprosił na randkę więc jak sobie kogoś wychodziła to z
                > definicji prezentowała opcję "zero wymagań".

                Najwyraźniej pomyliłaś Lavinkę z autorką wątku, bo to nie Lav poślubiła kutwę,
                czyli postąpiła wedle zasady; lepszy rydz niż nic.
                • lavinka Re: Heheh już wiem skąd u Lavinki 11.06.10, 01:26
                  Na szczęście już moja praprababka była na swoim utrzymaniu i od iecka
                  byłam uczona samodzielności - także nie muszę szukać do wspólnego
                  życia faceta-bankomatu. Zresztą ten co mi się trafił wystarcza mi
                  akurat na moje wymagania i potrzeby. Sama się dziwię,że widzi we mnie
                  coś ładnego i nie ma pretensji,że nie chcę by mnie utrzymywał(inni
                  panowie strzelali focha, gdy chciałam sama za siebie płacić),ale to
                  już insza inność. Inny światopogląd, gdzie szczytem marzeń nie jest
                  chałupa, samochód i wakacje w Egipcie, ale święty spokój. No,ale na
                  tym forum to nie o pomyślenia, wiem, wiem smile
            • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 01:37
              Albo ma doświadczenia dziecka samotnej matki, która jakoś sobie dała
              radę be męża, i samotnej babki, która dała sobie radę bez męża i
              samotnej prababki która dała sobie radę bez męża i samotnej prababki
              niezależnej finansowo również smile

              Jak kobita nie potrafi na siebie zarobić to musi wisieć na mężu i
              znosić jego humory. Jak potrafi na siebie zarobić to może z czystym
              sumieniem kopnąć takiego w dupę i spokój. smile
              • donkaczka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 09:53
                a wy jakis defekt macie, ze tak co pokolenie zadna z facetem zycia sobie ulozyc
                nie umie?

                umiejetnosc zarobienia na siebie to jedno, umiejetnosc zycia we wspolnocie co
                innego i jedno drugiego nie wyklucza

                w tej chwili nie mam pracy, dzieci wychowuje
                ale gdybym musiala, poradzilabym sobie z trojka dzieci od zera, bo jestem
                zardna, pracowita i mam fahc w rekach plus smykalne do interesow
                i to jest cenniejsza swiadomosc niz osobne konto, ktore tak wychwalasz


                a autorka ma problem nie z niezarabianiem, bo zarabia niezle, tylko z mezem
                kutwa, gdybys nie doczytala, bo projektujesz na watek jakies swoje leki
        • taliaa Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 19:31
          Nie potrafię Ci poradzić Orzechówko, bo u mnie problem jest podobny.
          Charakterystyka mojego męża: zakupy najchętniej z najniższej półki, promocje,
          bieliznę i buty można nosić od urodzenia do zdarcia, koszul nie prasować (szkoda
          prądu, atrakcyjny wygląd dla drugiej osoby - po co?), do fryzjera nie chodzić
          (mama potrafi obsługiwać maszynkę elektryczną), na zakupy nie pojechać, bo nie
          wzięło się ze sobą toreb, a szkoda pieniędzy na reklamówkę, samochód często jest
          brudny (szkoda pieniędzy na myjnię, za chwilę znów będzie zachlapany). Lubimy
          jeździć w góry, ale szkoda pieniędzy na to, żeby kupić nowy plecak (mam taki
          stary szkolny), kurtki przeciwdeszczowe (udało mi się wywalczyć buty). Dziecko w
          drodze - zaczęłam kupować używane ubranka... Łzy mi pociekły przy pisaniu tych
          słów, chyba już nie dokończę.
          • triss_merigold6 Pociesz się tym, że 10.06.10, 20:02
            Pociesz się tym, że jest szansa, że dziecko jak tylko podrośnie to szybciutko
            spieprzy z rodzinnego domu i nigdy już nie będzie chciało oglądać tatusia, który
            zafundował mu tak wypasione dzieciństwo.
            • lavinka Re: Pociesz się tym, że 11.06.10, 01:28
              Tak, bo chodzenie w używanych ubraniach w dzieciństwie to trauma na
              całe życie ;P
              • imasumak Re: Pociesz się tym, że 11.06.10, 13:16
                lavinka napisała:

                Tak, bo chodzenie w używanych ubraniach w dzieciństwie to trauma na
                całe życie ;P


                Nie, bo tatuś sknera to jest nieszczęście i trauma.

          • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 09:40
            I znów: pan się magicznie zmienił po ślubie, czy zawsze taki był?
            • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 13:18
              Rany boskie, co wy z tym ślubem? Niektórzy się kamuflują na tyle skutecznie, że
              pewnych cech wcześniej nie widać. Samo życie, nie ma się co dziwować.
              • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 13:26
                Nie bardzo sobie wyobrażam, jak mogliby to robić. Osobnik
                patalogicznie skąpy na fali zakochania może trochę odpuścić, ale nie
                będzie w stanie kamuflować się skutecznie przez dłuższy czas.

                No chyba, że pan bierze panią dziewicą prosto od mamusi, a
                narzeczeństwo ograniczało się do spacerów z trzymaniem się za rączki.
                (Jeśli tak, to mamy tu liczne dowody na bezsens takiego wariantu.)
                • imasumak Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 13:43
                  A może się na tyle skutecznie kamuflował, że udało mu się osiągnąć efekt
                  wskazujący na to, że jest po prostu rozważny w wydatkach? To jest mile widziana
                  cecha. Do tego nałożył się fakt, że pewne cechy pogłębiają się z wiekiem, więc
                  ktoś, kto 10 lat temu był po prostu oszczędny, teraz stał się zwyczajne skąpy?
                  Może jeszcze omamił narzeczoną tym, z jakim niesmakiem wspominał dzieciństwo i
                  patologicznie skąpego ojca?
                  • crises Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 13:48
                    Owszem, historia założycielki wątku jakoś się składa. Raczej miałam
                    na myśli to, co napisała taliaa, ze łzami w oczach przy kupowaniu
                    używanych ubranek.
          • pegaz_mk Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 10:23
            Hehe, akurat używane ubranka - jeszcze dla niemowlaka czy małego dziecka - to żadna tragedia wink Mnie też skręcało, gdy miałem wydać na ciuszek kilkadziesiąt pln, wiedząc, że dziecko "pochodzi" w tym góra kilka miesięcy i nawet nie zużyje. Natomiast są pewne granice, np. na buty nigdy nie żałowałem, zawsze były nowe, dobre jakościowo, choć niekoniecznie najbardziej modnych marek.

            Nigdy nie miałem oporów przed używanym samochodem, komputerem (np. laptopy poleasingowe), rowerem, aparatem foto itp. Te sprzęty dla mnie nie muszą śmierdzieć nowością ani wypaśnie wyglądać - mają po prostu spełniać swoją funkcję. I jak do tej pory szczególnie źle na tym nie wyszedłem.

            Dziwię się również trochę krytyce osobnych kont w małżeństwie. U mnie się całkiem nieźle sprawdzają - każde z nas ma własne konto, dysponujemy w zasadzie dowolnie. Wspólne wydatki opłacamy jak akurat wygodniej, raz z jednego, raz z drugiego konta. Jak saldo na którymś się zbliża do zera, zawsze można zasilić z drugiego. Oczywiście jest zaufanie, że wydatki własne będą w granicach nierujnujących budżetu.
            Kont może być nawet więcej - co za problem pozakładać konta (lub subkonta) celowe: na wspólne wydatki, oszczędnościowe, budżet na wakacje, oszczędności dla dzieci, itp? W wielu bankach nie kosztuje to nic lub bardzo niewiele.
            • loganmylove Re: pegaz 11.06.10, 11:30
              Podpisuje się pod każdym Twoim słowemsmile Mój mąż jest takim typem człowieka jak
              Ty i oboje uważamy, że wystarczy zachować zdrowy rozsądek przy planowaniu
              wydatków żeby nie szarpać się o kasę. Raz jest więcej raz mniej-gdy mniej to
              staramy się dorobić albo obnizyć pułapsmile
        • lavinka Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 11.06.10, 01:22
          Rozumiem,że ten dom to pani kupiła? Bo coś czuję,że dom to jednak pan
          kupił jak i samochód smile
          • triss_merigold6 KRiO 11.06.10, 11:55
            KRiO się kłania i wspólnota majątkowa po ślubie, o ile strony jej
            notarialnie nie zniosły. Ergo - kupili wspólnie, bez względu na to
            kto więcej zarabiał.
    • pamana [...] 10.06.10, 20:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • jagger2009 Re: Jak żyć ze skąpym mężem?? 10.06.10, 20:38
      UDERZ PIESCIA W STOL I POWIEDZ ZE TY MASZ SWOJA OPINIE NA TEMAT JEGO
      SKAPSTWA I JAK MU SIE NIE PODOBA TO ODEJDZIESZ I ZASKARZYSZ GO O
      ALIMENTY KTORE NIE BEDA NISKIE SKORO ON DOBRZE ZARABIA ZYCIE JEST ZA
      KROTKIE ABY ODMAWIAC SOBIE PEWNYCH LUKSUSOW ZWLASZCZA JEZELI NAS NA
      TO STAC
    • maugorzata2008 "Kieszonkowe małżeńskie" 10.06.10, 21:25
      Nie spodziewałam się, że coś sensownego można usłyszeć na naukach przedmałżeńskich, a jednak wydaje mi się, że usłyszałam tam radę, która mogłaby ci coś pomóc. Małżeństwo prowadzące te warsztaty przytoczyło, że pieniądze są podobno drugim z kolei powodem kłótni małżeńskich (najczęstrzym są "drobiazgi"). Rozwiązanie miało być takie: ustalacie miesięcznie jakąś kwotą (dla każdego taką samą), którą każdy małżonek może wydać jak mu się żywnie podoba bez konsultacji ze współmałżonkiem. Gdyby twój mąż się na to zgodził proponuję założyć osobne konto i od razu sobie to "kieszonkowe" przelewać. Pozstaraj się ustalić od razu co wciąż będzie pokrywane ze wspólnego konta: jedzenie, rachunki, dziecko-100% itp, a co z konta "kieszonkowego". Oczywiście trzymaj się tego, że każdy swoje "kieszonkowe" wydaje wedle uznania, więc nie musi się rozliczać/tłumaczyć. Swoje "kieszonkowe" mąż będzie mógł odkładać bez twojego narzekania "na co ty znowu oszczędzasz?", bo to w końcu jego "kieszonkowe".
      W ogóle dziwię ci się, że jeszcze nie masz swojego konta i podziału pieniędy na "wspólne", "moje" i "twoje". Wspólne konto jest dobre tylko wtedy jeżeli małżonkowie są całkowicie finansowo zgodni, a twój mąż chyba po prostu się do tego nie nadaje.
      • lavinka Re: "Kieszonkowe małżeńskie" 11.06.10, 01:34
        A mnie się wydaje,że żaden związek nie może normalnie funkcjonować
        bez takiego ustalenia(osobne konta,najlepiej 3, podział na wspólne i
        prywatne wydatki, pełne zaufanie co do ich wysokości). I nie wiem jak
        ludzie dają radę wytrzymać z JEDNYM kontem. Ja bym wpadła w szał po
        kilku miesiącach,że ktoś wydaje moje pieniądze a ja wydaję cudze i
        nie ma na tym żadnej kontroli. W czasach studenckich mieliśmy wspólne
        konto z bratem,ale głównie świeciło pustkami po zapłaceniu za
        mieszkanie i jedzenie to nie było problemu. Poza tym brat to nie to
        samo co partner. Tak czy siak wolę trzymać łapę na swoim i basta wink

        Zastanawiam się raczej jak do tego doszło,że dwoje dorosłych
        pracujących od dawna zawodowo ludzi nie_ma osobnych kont.... przykład
        Kaczyński+mamusia jest bardzo trafny.
        • donkaczka Re: "Kieszonkowe małżeńskie" 11.06.10, 09:42
          masz jakas traume dziewczyno, widac te lata wsrod samotnych kobiet jednak
          rzucily ci sie na zwoje

          ja z kolei sobie nie wyobrazam rodziny i podzialow "moje" "twoje"
          dyskusji - ok ty w tym miesiacu placisz dzieciom za przedszkole, oddaj mi tyle i
          tyle bo zaplacilam ubezpeczenie za samochod i wyrownanie za prad
          dlugie lata bylam dobrze zarabiajacym singlem, ale nigdy swojej wartosci nie
          podkreslalam wyciagajac portfel w knajpie na randce i walczac o rachunek, mojemu
          facetowi jaja chowaja sie do brzucha, gdy kobieta w taki sposob manifestuje
          swoja niezaleznosc
          w glowie sie to ma, nie na koncie
          teraz jestem niepracujaca matka trojki malych dzieci i moj maz nie ma
          najmniejszych watpliwosci, ze w razie chryi rodzinnej odeszlabym bez wahania i
          poradzilabym sobie..

          takie definiowanie siebie, swojej pozycji i niezaleznosci osobnym kontem traci
          tak naprawde brakiem pewnosci siebie, brakiem sily charakteru, by poradzic sobie
          w ukladzie, gdzie wszystko jest wspolne - to wymaga zaufania obu stron do siebie
          i delikatnosci i taktu


          przypomniala mi sie pewna sytuacja
          bylismy malzenstwem kilka miesiecy, ja jeszcze przywykalam do wspolnoty
          majatkowej i troche byl to drazliwy temat
          kupilismy wazon, maz stlukl go o drzwi wychodzac ze sklepu
          wkurzylam sie i jeszcze w domu warczalam na niego
          zadzwonil kumpel i przesmiewki mojemo meza, ze zona sie zlosci skomentowal "to
          jej powiedz, ze za swoje kupiles"
          co moj maz rownie szybko zripostowal "w zyciu, rzucilaby mnie po tym"
          i mial racje
          jego wyczucie taktu oswoilo mnie szybko ze wspolnym kontem - bo to ja mialam
          problem wiekszy niz on, do dzis finanse funkcjonuja bez zarzutu
          • olala_29 Re: "Kieszonkowe małżeńskie" 11.06.10, 10:15
            A ja myślę, że w kwestii pieniędzy nie ma jednego rozwiązania. My z mężem mamy
            kilka kont (każde jest własnością jednego z nas bez upoważnień dla drugiej
            strony) i dobrze nam z tym. Ile zarabiamy wiadomo przy wspólnym rozliczeniu. Nie
            interesuje mnie ile On ma pieniędzy a jego ile mam ja. Każde płaci za wspólne
            życie tyle ile w danym miesiącu trzeba i nie sprawdzamy ile płaci jedno lub
            drugie, nie mówiąc już o tym, że wydatki partnera na siebie (jego prawo jazdy na
            motor i związane z tym gadżety, gadżety elektroniczne, mój fryzjer, kosmetyczka,
            ciuchy, itp.) są poza zasięgiem zainteresowania tzn. nie wnikamy ile i na co to
            drugie wydało ale cieszymy się tym, że druga połowa coś fajnego ma, jest
            zadowolona i dobrze wygląda.
            Tutaj nie chodzi o to co jest właściwe a co nie i co o czym świadczyć może ale o
            to żeby obie osoby czuły się z danym rozwiązaniem komfortowo.
          • triss_merigold6 Brawo Donkaczka 11.06.10, 11:54
            Idealnie to ujęłaś.
            Pokolenia samotnych kobiet z defektem, zmuszanych przez własne
            wybory do bycia samowystarczalnymi finansowo.
            Też byłam dłuższy czas zarabiającym na siebie singlem, a jakoś
            akceptuję wizję wspólnoty majątkowej, nawet przy założeniu, że to ja
            zarabiam więcej. Bez wyliczania mój jogurt, twoja kiełbasa, mój
            fryzjer, twoje sandały.

            Niemniej rozumiem, że bardzo brzydka i kompletnie niekobieca pani z
            masą kompleksów, zahamowań i obsesji, czuje, że ma na rynku męsko-
            damskim niską pozycję. I stara się tę pozycję podnieść komunikując
            otoczeniu (facetom) jak bardzo jest niekłopotliwa, dzielna,
            samodzielna i jak bardzo niczego od faceta nie będzie wymagać. Takie
            zachowanie obronne w stylu "może jestem brzydka, ale za to nie
            jestem pazerna/materialistycznie nastawiona/nic cię kochany nie będę
            kosztować".
            • claudel6 Re: Brawo Donkaczka 11.06.10, 16:34
              tris, widzę, ze w Twoim swiecie nie ma miejsca na kobiety, które mają własny
              dochód i nie chcą by ktoś inny im w ten dochód zaglądał i nim dysponował.
              w Twoim świecie kobiety zawsze zarabiają mniej od facetów i ich podstawowym
              celem powinno byc dobre ustawienie się w związku, które oznacza dostęp do jego -
              większej - kasy.
              • claudel6 Re: Brawo Donkaczka 11.06.10, 16:44
                skoro podchodzisz tak wyrachowanie i kalkulatywnie do zwiazków - rozumiem, ze to
                efekt Twoich niefajnych doświadczeń z małżeństwami - to warto byłoby
                poobserwować trochę rzeczywistosć i zauważyć, że od dawna juz nie jest tak, ze
                to pan zarabia więcej i w wielu wypadkach posiadanie osobnych kont chroni
                kobietę przed nadużyciami jej męża/partnera i pozwala w kryzysowym momencie np.
                - zachowac wlasne finanse. posiadanie tylko jednego wspólnego konta wtedy jest
                frajerzeniem się (oczywiscie w Twoich kategoriach).

                zdaje się, ze żyjesz w dużym mieście...dziwne, ze ciagle funkcjonujesz w
                sterotypie - pan więcej zarabia, pani na utrzymaniu.

                btw, właśnie mam w otoczeniu przykład pary, która się rozwodzi, gdzie facet chce
                pozwać swoją młodszą o 10 lat żonę o alimenty.
                • triss_merigold6 ??? 11.06.10, 17:12
                  To chyba nie do mnie tekst, bo zarabiam więcej od eksa i więcej od aktualnego
                  partnera i doprawdy nie mam z tym problemu.
                  Osobne konta na część wydatków - jak najbardziej.
                  W tym konkretnym przypadku pani zależy na wyegzekwowaniu od męża współpokrywania
                  - jego zdaniem zbędnych - wydatków, takich jak wakacje, remont, zajęcia
                  dodatkowe dla dziecka. I tu osobne konta będą dla niej strzałem w kolano, bo ona
                  będzie w pełni utrzymywać dom, a pan oszczędzać.
                  • claudel6 Re: ??? 12.06.10, 00:46
                    no ale zobacz - oni mają wspóne konto, wiec pan uważa, że moze ja rozliczac z
                    każdego, najbardziej osobistego wydatku. to jedno wspólne konto zrodziło te
                    niefajną sytuację. dlatego pomysł - jedno konto - na wspólne wydatki, zasilane
                    proporcjonalnie (albo wg ustaleń), i z tego konta finansowane są wszystkie
                    wydatki na dom, na dziecko oraz inne wspólne (samochód, wyjazdy) oraz jej
                    osobiste konto, na którym ona sobie rozporządza resztą swojego dochodu jak chce.
            • lavenders27 Re: Brawo Donkaczka 15.06.10, 13:01
              Ocenianie kogoś na podstawie wygladu jest żenujące. Wydawałaś mi się sensowna
              kobitka, ale jestem w szoku, że prezentujesz mentalność "bazarówy".

              Widzisz, nie każda kobieta wymaga od faceta kasy. Kasę to ja mam swoją, a od
              faceta wymagam znacznie więcej - tego, czego za pieniądze się nie kupi. W domu
              mnie nauczono, że kobieta z klasą nie przyjmuje od obcych facetów drogich
              prezentów i stać ja na to, żeby zapłacić za siebie rachunek.

              Stać mnie na to, żeby kochać bezinteresownie - Ciebie też? Czy tylko
              interesownie?
              • triss_merigold6 Lol 15.06.10, 13:35
                Jesli bezdzietna i żyjąca w luźnym związku panienka bardzo stanowczo
                wypowiada się na temat stosownego podziału budżetu domowego
                dzieciatej mężatki tworzącej z mężem wspólnotę majątkową, to IMO
                mogę poszukać źródła jej totalnego braku wymagań odnośnie faceta.
                Shit happens, bardzo brzydkie kobiety i bardzo brzydcy mężczyźni
                mają mniej chętnych (o ile w ogóle) i gorszą pozycję przetargową.

                Ktoś mówił o obcych facetach? Mowa w wątku jest o dziadującym mężu.
                Wiesz, kasę też mam własną ale od faceta oczekuję, że będzie w
                równym stopniu dokładał sie do domowego budżetu, a nie zmuszał mnie
                do utrzymywania całej rodziny.
          • claudel6 Re: "Kieszonkowe małżeńskie" 11.06.10, 16:29
            ale donikaczak, co to za bzdury - jeśli cale dorosłe życie miałam własne konto,
            miałam włąsne dochody i planowałam własne wydatki, to dlaczego miałabym z niego
            rezygnować tylko dlatgeo, ze jestem z kims w związku?
            dla Ciebie nienormalna jest sytuacja z 3 kontami, a dla mnie z jednym wspólnym i
            nie wynika to z mojej niepewności siebie, braku charakteru i czego tam nie
            wymyśliłaś, tylko z tego, że nie widze powodu rezygnowac ze swojej "normy".
            dorosły zarabiający czlowiek powinien miec konto. swoje.
            w małzeństwie, gdzie tylko jedna strona zarabia (jak Twoje) to rzeczywiście
            Twoje konto nie miałoby żadnego sensu, bo by świeciło pustkami.
            ale to bynajmniej nie wynika z Twojej siły charakteru, pewności siebie itd.
            tylko z braku własnego dochodu.


            • donkaczka Re: "Kieszonkowe małżeńskie" 11.06.10, 19:38
              a ty masz rodzine, czy teoretyzujesz?
              bo razem z rodzina koncza sie wlasne wydatki, a nadmierne przywiazanie do
              wlasnych dochodow robi z malzenstwa niesympatyczny uklad
              przez 10 lat zarabialam, mialam swoje konto, swoj kredyt, swoje wydatki
              wychodzac za maz przeszlam z trybu "ja" na "my" i z "moje" na "nasze"
              nasz dom, nasz samochod, nasze dzieci, nasze problemy, nasze dochody

              przez pierwsze lata malzenstwa, mimo ze siedzialam w domu z dziecmi, dalej
              mialam spore dochody z firmy (argument o swieceniu pustkami chybiony), wiec moje
              konto dalej by kwitlo, tylko nie widzielismy sensu ani rozdzielnosci finansowej,
              ani wydawania sobie upowaznien, kart itp wiec najpierw maz dopisal mnie do
              swojego, potem razem z kredytem na dom zalozylismy wspolne

              mi po prostu zupelnie zwisa posiadanie wspolnego konta i zagladanie sobie w
              wydatki, bo w niczym mnie to nie ogranicza, nie limituje kwot, jest wygodne a
              ufamy sobie oboje na tyle, ze pomysl posiadania dwoch i robienia zrzutek na
              zycie, czy zasilania wzajemnie wydaje sie nam obojgu kuriozalny

              ale zdaje sobie sprawe, ze poziom zaufania w naszym zwiazku przekracza ogolnie
              przyjete normy, pamietam zdziwienie i zgroze, gdy swoje przedslubne mieszkanie
              chcialam zapisac mezowi do majatku odrebnego..
              • claudel6 Re: "Kieszonkowe małżeńskie" 12.06.10, 00:41
                a co oznacza wg Ciebie mieć rozdinę? być zaobraczkowaną? to w takim rozumieniu
                mieć rodziny nigdy nie będę, bo nie zamierzam formalizowac związku.
                ale w swoim rozumieniu rodzinę mam, wspólne gospodarstwo domowe, wspólne zycie,
                wspólne zobowiązania finansowe i zaraz - wspólne dzieko.

                donikaczka, ależ doskonale, ze tak sobie ufacie i ze u was model 1 konto, a na
                nim wspólne dochody się sprawdza.
                ale Ty napisałas dużo duzo wiecej - oceniłas negatywnie inne modele finansowe w
                związku oraz osoby, które potrzebują zachowac swoje konto.
                ja ufam swojemu partnerowi bardzo i rownocześnie mamy osobne konta - ale nie
                wynika to z braku zaufania i nieradzenia sobie z sytuacja wspólnoty. dla nas
                takie rozwiązanie jest wygodniejsze - praktycznie i psychicznie. każdy
                kontroluje swoje wydatki i swoje dochody i jest nam dużo łatwiej planować. nie
                mamy dużych nadwyżek więc to planowanie jest dużo łatwiejsze, gdy mamy kontrole
                nad osobistymi wydatkami.

              • dynema Re: "Kieszonkowe małżeńskie" 14.06.10, 14:08
                > ufamy sobie oboje na tyle, ze pomysl posiadania dwoch i robienia
                zrzutek na
                > zycie, czy zasilania wzajemnie wydaje sie nam obojgu kuriozalny

                My mamy kilka kont, w tym takie tylko nasze na przyjemnosci i
                kupowanie prezentow, na ktore przelewamy co miesiac tyle samo.

                I z tej perspektywy wydaje mi sie kuriozalne, ze ktos ma jedno
                konto, czyli np. tydzien przed urodzinami widzi transakcje wykonana
                w jubilerze XYZ na kwote XXX. Gdzie tutaj radosc z prezentu? Gdzie
                zaskoczenie? Nawet sama kwota XXX wyplywajaca przed urodzinami - i
                juz wszystko jasne.

                To jest potwornie niesmaczne moim zdaniem. Brakuje do tego jeszcze
                aby zostawic na prezencie metke z cena ...jak to robicie aby druga
                osoba nie znala okolic cenowych swoich prezentow?
                • calineczka2 Re: "Kieszonkowe małżeńskie" 15.06.10, 20:17
                  ...jak to robicie aby druga
                  > osoba nie znala okolic cenowych swoich prezentow?

                  Mozna jakis czas wczesniej wyciagnac gotowke z bankomatu. To akurat
                  jest IMHO blahy problem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka