Dodaj do ulubionych

Problem z psem sąsiadki-długie

16.06.10, 21:26
Mam problem z psem sąsiadki i nie umiem sobie pomóc. Historia jest długa, postaram się ją w miarę klarownie przedstawić:

Mieszkamy w 3 rodziny w jednej klatce. Ja na 1 piętrze, sąsiedzi na 2 a 3 sąsiadka na parterze. Mieszkanie ma wspólną ziemię i każdy z nas ma tam swój kącik. Taka mała kamienica. Stosunki są bardzo serdecznie, ogólnie jest ok.
Sąsiadka z parteru wzięła rok temu psa ze schroniska. Pies został znaleziony na ulicy, rok był w schronisku aż trafił do sąsiadki. Nic nie wiadomo o jego przeszłości. Przez rok się adoptował i zaczął pokazywać pazurki.
To duża rasa, która jest wykorzystywana do pilnowania owiec, itp. Pies wizerunkowo odstrasza potencjalnych złodziei ( jest duży), biega sobie po ogrodzie.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie to że od początku nie pałał do mojego męża sympatią. Bal się. Jeszcze w tamtym roku mąż mógł koło niego przejść a pies albo kulił się i zwiewał albo szczekał. Bardzo prawdopodobne, że bił bity przez poprzedniego właściciela, który najwyraźniej był podobny do męża. Teraz po roku pies poczuł się jak u siebie i zaczął atakować mojego męża. Nie może on wyjść z domu na klatkę jak pies sobie siedzi, bo zaraz go atakuje. Gdy wychodzi z córką-przedszkolanką,szczeka na nich oboje. Moja córka się go boi już teraz. Mało tego-olewa wszystkich i nikogo się nie słucha. Jego właścicelka nie jest w stanie zaciągnąć go do domu. To co się dzieje rano na klatce schodowej jest nie do opisania. Jazgot, płacz dziecka. Mój mąż się wkurza niesłychanie, no bo ileż można wytrzymać.

Do tego psiak bezczelnie przekracza granicę intymności-jeśli można to tak nazwać. Jest nachalny. Nie można koło niego stanąć, bo zaraz popycha mnie mordą, trąca mnie po nogach. Odsuwam się i mowię nie wolno a on ma wszystkich gdzieś. Podchodzi do mnie i mnie popycha. No i muszę mu ulec i się przesunąć, a on nadal do mnie podchodzi. Tak jakby chciał pokazać kto tu rządzi. No tak, on tu rządzi. Każde wyjście jest podporządkowane temu gdzie akurat przebywa pies. Mój mąż chodzi i wygląda, czy go nie przyatakuje. Dzisiaj doszło do niebezpiecznej sytuacji-Z domu wyszedł mój mąż a zza rogu wyskoczył na niego pies. Mój mąż zdążył uciec za furtkę i uniknąć kolejnego ugryzienia, w tym czasie jego właścicielka próbowała go złapać, ale to okazało się niewykonalne zatrzymać w biegu 50 kilo, pies ją pociągnął za sobą, ona spadła na schody dość boleśnie się kalecząc. całe szczęście że moje dziecko było daleko, bo zostałoby boleśnie poturbowane.

Jestem zmęczona tą sytuacją. Tym pilnowaniem gdzie jest pies, tłumaczeniem dziecku i wysiłkami mającymi na celu zmniejsznie jej lęku, tej zabawy w chowanego-gdzie jest pies i czy wyskoczy zza rogu i ugryzie męża, a może i mnie? No i tą jego nachalnością i przepychaniem mnie z kąta w kąt.

Jak sobie radzić z sytuacją? Pomóżcie.
Dodam, że ja nie mam psa, nie znam się na psach i jestem bezradnauncertain
Obserwuj wątek
    • pitahaya1 Re: Problem z psem sąsiadki-długie 16.06.10, 21:33
      Pogadać z sąsiadką i normalnie, bez emocji przedstawić problem. Skoro macie
      dobre relacje powinno obyć się bez wrzasków i fochów. Jeśli nie, uprzedźcie
      sąsiadkę, że tak dalej być nie może. Ale ją o tym uprzedźcie w momencie, gdy
      powie "nie".
      Potem zostaje policja, chyba.
    • kawad Re: Problem z psem sąsiadki-długie 16.06.10, 21:42
      Po pierwsze to pies nie ma prawa latać samopas. Powinien być wyprowadzany na
      smyczy. I to może powinnaś na początku uświadomić sąsiadce.
      Psa należy wychować, sąsiadka powinna iść z nim na szkolenie.
      Co ty możesz zrobić? Porozmawiaj z sąsiadką. Jeśli to nie pomoże i pies wciąż
      będzie stwarzał zagrożenie nie pozostanie nic innego tylko powiadomienie
      policji. Nie możecie dać się sterroryzować nieodpowiedzialnej kobiecie, która
      wzięła pieska pod opiekę na zasadzie "niech sobie jest". Jak się ma psa to
      trzeba być za niego odpowiedzialnym.
      • meggi502 Re: Problem z psem sąsiadki-długie 16.06.10, 21:59
        tak jak radzą dziewczyny, jak najprędzej porozmawiać z sąsiadką. jeśli nie
        pomoże to śmigiem na policję. pies stanowi ogromne zagrożenie dla męża i dziecka
        skoro już teraz pozwala sobie przeganiać męża za płot. sytuacja niedopuszczalna,
        pies czuje się panem. Twój mąż jest chyba wedle niego najniżej w hierarchii.
        zacznijcie działać zanim stanie się coś złego. pozdrawiam
    • babcia47 Re: Problem z psem sąsiadki-długie 16.06.10, 22:01
      jak widać pies po odzyskaniu pewności siebie uznał, że
      jest "przewodnikiem stada" we własnym domu i najblizszym otoczeniu a
      was, sasiadów traktuje podobnie, jak istoty podległe. Włascicieli
      przerosły obowiazki, z których nie zdawali sobie sprawy biorąc tak
      dizego psa i do tego "po przejsciach", wiec po pierwsze pogadać z
      sąsiadami i pies nie powinien wychodzić samopas i bez nadzoru.
      Powinien byc w towarzystwie osoby dorosłej, na długiej smyczy i w
      kagańcu (przy okazji pokaze mu to miejsce w stadzie), powinien
      przejśc tresure pod okiem fachowca i w towarzystwie własciciela,
      który nauczy sie jak z nim sie obchodzic, w jaki sposób to on ma
      zostać "przewodnikiem stada" i utrzymac tą rolę. Zasadę, ze pies nie
      wychodzi sam tylko z włascicielem trzeba zastosować "od zaraz",
      zanim wyrzadzi komuś (np. dziecku) poważną krzywdę. Ja mam co prawda
      własny ogródek, nie dziele go z nikim..ale znam "mozliwości" moich
      psów i nigdy nie wychodza same, wiec jest to mozliwe (potrafia
      przeskoczyc ogrodzenie i zaatakowac innego psa, ludzi nie
      atakuja..ale na drugim końcu smyczy małego pupilka moze być np.
      dziecko, które moga zahaczyc przypadkiem lub przewrócić tak, ze
      upadnie na krawężnik..)Trzeba koniecznie porozmawiać z sąsiadką i
      zmusic do działania..po ostatnim zajściu, gdy sama ucierpiała, nie
      powinna mieć watpliwosci, ze jest to niezbędne
      • czar_bajry Re: Problem z psem sąsiadki-długie 16.06.10, 22:10
        Jak najszybciej porozmawiaj właścicielką psa, niestety jeśli kobieta nie będzie
        w stanie zapanować nad psem i nie pójdzie z nim na szkolenie to nie pozostanie
        Wam nic innego jak zawiadomienie policji i to za każdym razem gdy pies luzem lata.
        Zwierzak stanowi ogromne zagrożenie dla Was wszystkich.
    • pegaz_mk Re: Problem z psem sąsiadki-długie 17.06.10, 06:25
      Jak to owczarek, pasie swoje stado. Stąd to popychanie i podgryzanie - twój mąż to zapewne wyjątkowo niepokorna owieczka i na dodatek zagrożenie dla panującego samca alfa wink
      Szkoda psa, bo bidulek po przejściach i na dodatek trafił do nieodpowiedzialnej baby - niemniej nie można się nad nim litować, nie może stanowić zagrożenia dla kogokolwiek. Jedyne co mi przychodzi do głowy to pomoc psiego psychologa - behawiorysty. I raczej indywidualny trening psa i właścicielki, bo na grupowy trening jest raczej za późno. Zresztą, żeby dał efekty, właścicielka musiałaby mieć niejakie pojęcie.
      Jak się nie zgodzi to nie ma na co czekać, tylko zgłosić się po pomoc na policję. Tu nie chodzi o Wasz dyskomfort a realne niebezpieczeństwo.
      • nelamela Re: Problem z psem sąsiadki-długie 17.06.10, 08:04
        Porozmawiac z sasiadka tak zwyczajnie po ludzku.Ona na pewno tez widzi ten problem.Pies obowiazkowo na szkolenie z psim instruktorem.Moze mozna wydzielic psu jakis kojec zeby byl na zewnatrz ale nie atakowal ludzi.Psy ze schroniska to czesto psy po przejsciach ale odpowiednio traktowane i prowadzone sa naprawde super towarzyszami.
    • imasumak Re: Problem z psem sąsiadki-długie 17.06.10, 08:16
      A sąsiadka co na to? Rozmawialiście z nią?
      • ariosso1 Re: Problem z psem sąsiadki-długie 17.06.10, 09:57
        Psy po przejsciach są własnie takie niepokorne.
        Co do ataków na ludzi - krzyczeniem na niego wzmagacie jego ataki.
        On nie rozumie Waszych słów, nie ma z wami więzi i nie ma do Was
        zaufania. Krzyk odbiera jako zachętę do ataków - i będzie dalej i
        szybciej atakował.
        Dlatego ja widze tutaj dwa wyjścia.
        Albo rozmowa z sąsiadką ( i tak nic nie da bo pies tak sie nie
        zachowuje od wczoraj tylko od dłuzszego czasu i sasiadka gdyby
        chciała zareagowałaby juz dawno)-potem zgłaszanie na policjiitp-co
        doprowadzi do kłótni i złosliwosci sasiadki wzgledem Was.
        Drugi sensowniejszy sposób-wymaga zaangazowania z Waszej
        strony.Potraktujcie psa jakby był Wasz.Za porozumieniem z sasiadką
        mozecie go przekupic.Maz przez kilka dni postara sie skupic na sobie
        uwage psa-ale pozytywna uwagę-przekupuje go smakołykami-dla psa nie
        ma nic motywujacego bardziej niz jedzenie.Maz zaczyna spontaniczne
        zabawy z psem-ale tylko na etapie kiedy pies potrafi juz skupic na
        nim uwagę czyli mąz przekupił psa smakołykami a teraz np po 2
        dniach wprowadza bardzo proste komendy dla psa np siad-smakołyk, za
        chwile siad -smakołyk-wtedy pies jest nagradzany i chwalony przez
        męza-tym samym staje sie niejako jego przewodnikiem w danym momencie.
        W kolenym etapie jest czas zabawy- aportowanie, zabawa w szukanie
        pochowanych w trawie smakołyków-pies nie ugryzie i nie bedzie
        szczekał na męza jezeli sie przekona ze to mu sie nie opłaca.Wazne
        aby pies przez kilka dni nie dostawał jedzenia w domu.Cała porcje
        jedzenia dostaje w ciagu dnia od Twojego męza z ręki-zrodzi to więz
        miedzy nimi-uwierz mi pies z głodu zrobi wszystko.Na początku
        oczywiscie próby przez ogrodzenie potem wolnymi krokami do
        przodu,potem maz wprowadza komende na miejsce zostań-cwiczy
        najepszymi smakami jakie znajdzie-nagradza, bawi sie z psem-dalej
        przed wwyjswciem do pracy odwołuje psa na miejsce i każe mu zostać-
        kiedy maz yjdzie z klatki i dojdzie spokojnie do końca posesji-
        nagradza psa-tedy pies zrozumie ze nie warto szczekac bo nie bedzie
        nagrody.Wiem ze to nie wasz pies nie wasz problem i najlepiej psa
        oddac do azylu- ale zobaczysz ze moze byc naprawde fajnie-bez
        awantur,bez zalów,a córka z czasem zauważy ze pies jest spoko w
        stosunku do meza i sama przestanie sie go bac.Wystarczy dosłownie
        kilka sesji dziennie z psem po kilka minut.
        Domyslam sie ze pies jest wykastrowany skoro jest z azylu.
        w miedzyczasie polecam lekture na necie-jest wiele rozwiazań- uwierz
        naprawdę mozecie doprowadzic do zgody miedzy psem i mezem ale to
        jest cos za coś-maz musi sobie "nauczyc" psa,bo sąsiadki raczej nie
        zmieni.
        • alba27 Re: Problem z psem sąsiadki-długie 17.06.10, 10:13
          -koniecznie szkolenie,
          -kojec,
          -wypuszczanie psa poza kojec tylko w kagańcu
          takie rozwiązania zaproponuj sąsiadce i zobaczysz co ona na to.
    • jowita771 Re: Problem z psem sąsiadki-długie 17.06.10, 12:08
      Pogadaj z sąsiadka i daj jej czas na nauczenie psa zachowania, np. miesiąc.
      Niech idzie z psem na tresurę. Jak się nie poprawi, kupić gaz na psy albo
      urządzenie do wytwarzania ultradźwięków. Nie wyobrażam sobie, żebym miała
      podporządkowywać się psu.
    • naladowana.bateria Re: Problem z psem sąsiadki-długie 17.06.10, 20:44
      Dzięki za sugestie.
      Pies ma kojec, tzn część ziemi jest ogrodzona postawioną bramką. Nie zawsze to
      działa-bo jak ja przechodzę a pies to widzi to leci i się przepycha. Nie wróci
      za bramkę a ja nie jestem w stanie go zaciągnąć z powrotem

      Mąż próbował go przekupiać, dawał jedzenie, nie pomogło. Bardzo możliwe, że było
      to prowadzone za krótko. Sąsiadka brała go na spacery, chodzili razem. Jeszcze
      kiedyś mogli koło siebie stać, teraz pies się od razu rzuca. Mąż kiedyś dał mu
      parówkę, próbował go pogłaskać-został ugryziony.
      Nie krzyczymy na tego psa. Chcemy tylko, zeby tolerował męża-nas toleruje.

      Efekt jest taki, że ja do sąsiadki już nie chodzę-pies leży pod drzwiami i jak
      nie ma ochoty to nie wstanie, a ja nie będę pchała drzwiami 50 kilogramowego
      ciała. Póki co mnie toleruje. Corkę też, no ale ta druga się go boi.

      Dzięki, porozmawiam z sąsiadką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka