Moja koleżanka mitomanka

25.06.10, 16:14
Mam od kilku od dłuższego czasu koleżankę. Bardzo się lubimy, znamy
się od 14 lat. Niestety z biegiem lat z moją kumpelką jest coraz
gorzej. Wymyśla rzeczy, które nigdy nie miały miejsca. Nie wiem po
co to robi. Czasem mam wrażenie, że w to wierzy. Opowiada mi np, że
była na wakacjach tu czy tam, a to kłamstwo. Albo, że kupiła sobie
buty za pół tysiąca, a takie model kosztuje 100 zł. Wymysla
osiągnięcia swoich dzieci. Sama jest nauczycielką w liceum. Dobrze
uczy, pracuje naukowo. Skąd u niej takie dziwne zachowanie? Opowiada
o wymyślonych rzeczach, a przecież nie ma powodów do kompleksów!
Z taką osobą nie da się przyjaźnić na dłuższą metę.
    • mama_olusia Re: Moja koleżanka mitomanka 25.06.10, 16:20
      Świetnie Cię rozumiem... mam taką ciotkę.
      Kiedyś byłam z nią na wakacjach i gdy dzwoniła do swojego męża i opowiadała co robimy, to ja, słuchając tego, zastanawiałam się, czy jesteśmy na tych samych wakacjach big_grinbig_grinbig_grin
      Od tej pory zupełnie inaczej zaczęłam ją postrzegać, trudno teraz mi uwierzyć w to, co ona opowiada (choć przecież czasem móże mówić prawdę).
      Co zauważyłam, najlepsze w tym wszystkim jest to, że ona święcie wierzy we wszystko to co opowiada big_grinbig_grin


      --------------------------
      "Kiedy mam wybierać między jednym złem a drugim, wybieram to, którego jeszcze nie próbowałam" M.West
    • deodyma Re: Moja koleżanka mitomanka 25.06.10, 16:21
      pytalas ja, czemu zmysla?
      znam takie mitomanki.
      • serniczkowa Re: Moja koleżanka mitomanka 25.06.10, 17:16
        Rozmawiałam z nią. Wcześniej dawałam do zrozumienia, ze widzę jej
        kłamstwa, wiem o nich. Niestety podczas rozmowy, do ktorej
        dojrzewałam przeszło rok, naskoczyła na mnie. nie przyznała się do
        niczego. Oskarżyła mnie o przesladowanie i śledzenie jej. Przestałam
        więc wracac do tematu. Ograniczyłam kontakt, a gdy widzę, że kłamie
        zmieniam temat. Po co gadać o abstrakcji?
        Jak sobie z tym radzić? Ona wierzy w to co mówi, czy udaje? Ciężko
        mi ją rozgryźć.
        • georgyporgy Re: Moja koleżanka mitomanka 25.06.10, 17:50
          Myślę, że koleżanka miała problemy w życiu i to poważne. Mitomania nie bierze
          się z powietrza tylko z konkretnych powodów. Mogą byc miliony przyczyn.
          Najprostsza i najbardziej banalna to trudne dzieciństwo - budowała sobie wtedy
          świat iluzji i fantazji bo realny nie był przyjazny dla dziecka. Nikt w porę nie
          zauważył i tak zostało. Nikt nie nauczył jej radzić sobie z rzeczywistością więc
          ucieka w tą fantazję dalej. Nawet wtedy kiedy nie musi. Myślę, że ona doskonale
          odróżnia swoje kłamstwa od prawdy ale już nie umie przestać. I myślę, że cierpi
          przez to. Ta jak napisałam... pewnie nikt w porę nie pomógł... Takich osób jest
          mnóstwo. To co jest najtrudniejsze to nie obrażać się na taką osobę jeśli jest
          nam bliska. Sugerować bardzo delikatnie, że wiesz co prawdą może nie być ale też
          dać wsparcie i poczucie bezpieczeństwa pt "akceptuję cię i chętnie pomogę".
          Możesz spróbować zasugerować wizytę u psychologa jeśli wyczujesz, że to dobry
          moment a koleżanka nie zwieje w popłochu.

          A co do Cioci-mitomanki. Myślę, że Ciocia mitomanką nie jest. Pewnie ma tylko
          bardzo nudne życie i sama je sobie ubarwia tak skutecznie, że z czasem już w to
          wierzy. To trochę inny kaliber smile
          • selavi2 Re: Moja koleżanka mitomanka 27.06.10, 10:56
            Zgadzam się w 100% z georgyporgy.
            Mam takiego brata. Facet ma 40 lat, na koncie sporo osiagnięć nie tylko
            zawodowych. Ech... Ale rozmawiałam z nim tak, jak radzi georyporgy z 2 lata temu
            i przy mnie nie ściemnia. No ale to brat i go kocham.
            Rozumiem, że z koleżanką to nie to samo.
    • green_nuska Re: Moja koleżanka mitomanka 26.06.10, 13:40
      Byłam kiedyś sama w domu i przyszedł do mnie mój chłopak (obecny mąż), o coś tam się pokłóciliśmy i wybiegł ode mnie. Patrzyłam przez okno jak biegnie i zobaczyłam jak się przewrócił na zakręcie (była zima). Wydało mi się to tak komiczne, że opowiedziałam o tym mojej mamie. Ona po tych kilku latach ubzdurała sobie, że widziała ten upadek osobiście, bo niby była ze mną wtedy w domu i też patrzyła przez okno. Nie mogę rozgryźć jak to się dzieje, że człowiek uraja sobie w psychice coś, co jest nieprawdą. W przypadku mojej mamy było już kilka takich sytuacji, że ktoś jej coś opowiadał, a ona po pewnym czasie wmawia, że osobiście była tego świadkiem...
      • selavi2 gren_nuska 27.06.10, 10:51
        I tak rodzi się plotka... wink
Pełna wersja