Dodaj do ulubionych

wizyta u psychologa

03.07.10, 16:23
jak ona wygląda?

wchodzi się do gabinetu, siada i co dalej?
mam sama opowiadać, czy psycholog zadaje pytania i tylko na nie
odpowiadam

pytam, bo już parę razy się umówiłam i stchórzyłam, bo jakoś trudno
mi wyobrazić sobie, ż mam usiąść na przeciwko obcej osoby i
opowiadać o swoim życiu ze szczegółami

a z drugiej strony potrzebuję tego, bo już nie daję rady sad
Obserwuj wątek
    • szyszunia11 Re: wizyta u psychologa 03.07.10, 16:31
      ale chyba sam początek rozmowy i jego forma techniczna nei jest taka aż istotna?
      w moim przypadku było to pytanie ze strony psychologa: z czym pani przychodzi?
      (czy jakos tak)
      • krakowianka.2 Re: wizyta u psychologa 03.07.10, 16:41
        no właśnie jest istotna - dla mnie
        jakoś się boję, głupie to, wiem

        a na pytanie "z czym przychodzę" to tak naprawdę mogłąbym
        odpowiedzieć, że ze wszystkim, bo nie daję sobie już rady z niczym sad

        nic mi się nie chce sad nic mnie nie cieszy i najchętniej
        skończyłabym ze sobą
        • lolinka2 Re: wizyta u psychologa 03.07.10, 16:47
          no to "wstępniak" już masz smile
        • szyszunia11 Re: wizyta u psychologa 03.07.10, 18:17
          no od czegoś trzeba zacząć. W takiej sytuacji sądzę, że psycholog zada
          odpowiednie pytania pomocnicze.
          > no właśnie jest istotna - dla mnie
          > jakoś się boję, głupie to, wiem
          >
          > a na pytanie "z czym przychodzę" to tak naprawdę mogłąbym
          > odpowiedzieć, że ze wszystkim, bo nie daję sobie już rady z niczym sad
          >
          > nic mi się nie chce sad nic mnie nie cieszy i najchętniej
          > skończyłabym ze sobą
    • kub-ma Re: wizyta u psychologa 03.07.10, 17:28
      Byłam u psychologa z dzieckiem, ale pierwsze spotkanie to była
      rozmowa ze mną. I moja rada: Ty zwyczajnie tam pójdź i usiądź.
      Resztę zostaw psychologowi. Od tego tam jest. Nie martw się na
      zapas, bo pewnie każdy psycholog ma własne podejście do pacjenta.
      Życzę owocnych spotkań i szybkiej poprawy.
      • krakowianka.2 Re: wizyta u psychologa 03.07.10, 17:41
        kub ma, a czy te wizyty coś rzeczywiście wam dały?

        czyto jest ta, że pójdę, pogadam i nic z tego nie wyniknie?
        • kub-ma Re: wizyta u psychologa 03.07.10, 17:54
          Myśmy byli na badaniu poziomu rozwoju mojego dwulatka. A trafiliśmy
          na ambitnego psychologa, który prowadził ze mną niekończące się
          rozmowy zanim zabrał się do przeprowadzenia konkretnego badania.
          Mam koleżankę która chodzi do psychologa czy psychiatry (nie
          pamiętam dokładnie) i jest bardzo zadowolona. Stwierdziła, że
          już po 2 pierszych spotkaniach była duża poprawa. Idź koniecznie.
          Psycholog od tego jest by pomagać w takich sytuacjach. Będzie dobrze.
    • virtual_moth Re: wizyta u psychologa 04.07.10, 00:28
      Psycholog w dzisiejszych czasach to proteza przyjaciela. Bądź pewna, że będziesz sie własnie tak czuć na wizycie, jakbys rozmawiała z przyjacielem. Mają odpowiednie techniki, by Cię "otworzyc", w zasadzie juz po kilku minutach nie będziesz w stanie powstrzymac potoku słów, chyba ze się poryczysz.

      Byłam u psychologa z dzieckiem. Jestem i byłam bardzo sceptycznie nastawiona do fenomenu psychoterapii, ale jako ze dziecko, to nie miałam za bardzo wyjscia. Sama nigdy nie byłabym tym zainteresowana.

      Miałam zatem okazję skonfrontować moje wyobrażenia i zdanie na temat psychologów z rzeczywistością. Psycholog, mimo mojego skrajnego wręcz sceptycyzmu, otworzył mnie i nie mogłam przestac gadać (dziecko w tym czasie było poza pokojem), jednak po wizycie odczułam wyraźny i głeboki niesmak, ze zwierzałam sie obcej osobie i to za kasę. Gdy o tym myślę cały czas czuję wstyd i zażenowanie.

      Co do technik na "otworzenie się" - ciezko to wytłumaczyc, podam na przykładzie. Psycholog badajac dziecko musi wiedziec cos o rodzinie, pyta więc o sytuację. Jestem samotną matka, więc mówę, ze jestem. Psycholog pyta, czy dziecko ma kontakt z ojcem. Nie ma. Dlaczego. Bo ojciec ni ejest zainteresowan. I w tym momencie psycholog odgrywa rolę "zszokowanej", choc ma do czynienia z takim sytuacjami na co dzien. Jak to nie chce miec kontaktu z dzieckiem?! Przeciez to nie jest normalne?! Jak to możiwe?! Co się stało?! I ten szok w oczach. I Ty juz jestes usidlona, musisz kobiecie/facetowi powiedziec o co chodziło. Wchodisz w rolę mentora, osoby niosącej kaganek oswiaty biednej nieuswiadomionej. I ani się nie obejrzysz, juz opowiadasz psychologowi całe zycie, zeby chłopina zrozumiał.
      Większosc doznaje oczyszczenia, częśc osob, tak jak ja, odczuwa niesmak.
      Oprócz niesmaku mam tez wrażenie, jakbym "na zywo" usłyszła wszystko to, co przeczytałam o problemie z córką w necie. Niczego nowego się nie dowiedziałam, merytorycznie net jest nawet lepszy, oprócz wiedzy medycznej masz też opinię osób, które miały podoby problem i TO jest bezcenne, zaden psycholog tego nie da.
      Mam jednak wiele podziwu dla samych technik i jestem przekonana, ze osobie samotnej, która nie ma przyjaciół psycholog moze pomóc. W innym przypadku polecam net i wygdanie się zywemu, bliskiemu człowiekowi.
      • lolinka2 Re: wizyta u psychologa 04.07.10, 10:06
        noooo cóóóóż - zszokowanie udawane czy nie, nie świadczy o
        profesjonalizmie

        pytanie, czy rozmawiamy o wizycie u psychologa celem poradnictwa lub
        interwencji kryzysowej, czy o próbie podjęcia przez autorkę
        psychoterapii.
        Pani od poradnictwa robiła mi za "protezę" (fajne określenie) matki,
        znaczy powychowywała trochę za czasów licealnych (gdy rodzicielka
        rodzona uznała, że "i tak nie umie mnie wychować więc nawet nie
        będzie próbowała, a w ogóle 14 lat to już dorosłe dziecko...") i w
        tej roli zrealizowała się całkiem dobrze.
        Interwencji kryzysowej nie znam - więc nie poopowiadam.
        Natomiast psychoterapia - tu terapeuta (kimkolwiek_z_zawodu_jest -
        psycholog, psychiatra, socjolog, pedagog - grunt aby certyfikat w
        danym nurcie ter. posiadał, to gwarantuje, że przeszedł terapię
        własną, że pracuje pod superwizją itp.) pozwala ci mówić ile chcesz,
        raczej bez nacisku, czasem komentując co usłyszał, gdy ty mówisz...
        Ja jestem po krótkoterminowej terapii behawioralno-poznawczej,
        aktualnie w trakcie długoterminowej psychodynamicznej i jestem pewna
        po własnych doświadczeniach, że nie poszłabym do pierwszego z brzegu
        psychologa. I nie otworzyłabym się (a w życiu!) na pierwszej, czy
        drugiej wizycie. Mojemu obecnemu terapeucie zajęło trochę czasu (choć
        i tak relatywnie krótko w porównaniu z innymi, którzy próbowali moją
        terapię prowadzić) zdobycie mojego zaufania.
        No i wszelkie teksty oceniające, vel wyrażające gwałtowne emocje
        "lustra" jakim ma być terapeuta, są zupełnie nie na miejscu....

        Aha - dodatkowo u psychologa bywałam z dzieckiem, oczywiście wywiad
        obszerny. Tu - głównie w trakcie wywiadu ma się na oku cel wizyty:
        czy to poradnia psychologiczno-pedagogiczna i diagnoza rozwoju, czy
        poradnictwo wychowawcze, czy diagnostyka zaburzeń dziecka w poradni
        zdrowia psychicznego. Mogą pytać o różne rzeczy zależnie od celu
        wizyty. I tu też (na przykładzie ostatniej psycholog, u której z
        młodą byłam) gwałtowne emocje są niemile widziane. Pani zadała
        pytanie, ja odpowiedziałam mówiąc o doświadczeniu chyba
        najtrudniejszym dla naszej rodziny, i skomentowałam "tak, wiem, to
        wszystkich szokuje..." na co pani "ja próbuję z tego o czym pani mówi
        ułożyć portret dziecka, tak że po prostu przyjmuję to jako
        informację, swoją drogą nawet mnie ona specjalnie nie zaskoczyła" (po
        czym wyjaśniła, dlaczego nie..." tudzież w rozmowie o szkole
        skomentowałam własne słowa "nie chodzi mi o to, żeby tu litanię
        pretensji podać...", na co ona "rozumiem, słucham informacji po
        prostu, pani mówi o faktach - i ja je w ten sposób przyjmuję". To, co
        powiedziała mi na zakończenie rozmowy potwierdziło, że istotnie w
        taki sposób słuchała.

        Mam nadzieję, że ten przegląd doświadczeń w czymś Ci pomógł.
    • malila Przykładowa 04.07.10, 08:30
      sesja.
      Terapie prowadzone są metodą psychologii procesu.
    • anorektycznazdzira Re: wizyta u psychologa 04.07.10, 22:22
      Dobrze wygląda.
      Psycholog na tyle jest obyty, że cię nie przygwoździ pytaniami, ale
      będzie oczekiwał, że sama zarecytujesz z całość swoich problemów. Będą
      pytania wprowadzające i pomocnicze. Polecam. Ze swoich doświadczeń
      nawet bardzo.
      • anorektycznazdzira Errata (!!!) 04.07.10, 22:24
        miało być: ale też nie będzie oczekiwał, że sama zarecytujesz
        (...)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka