szyszunia11
15.07.10, 11:37
takie coś często słyszę od starszych stażem rodziców. I mimo nielicznych i
nieśmiałych głosów zaprzeczenia, czasem się zaczynam frustrować. Jak już
napisałam w poprzednim watku - mały jest trudny do opanowania, wszędzie chce
biegać, oczywiście najchętniej tam, gdzie nie wolno, nic nei da się mu jeszcze
wytłumaczyc, z najmniejszego powodu popada w histerię, jest mega absorbujący.
I tak np. na wyjeździe nie dało się (z nielicznym wyjątkami) wspólnie z mężem
zjesć posiłku, druga osoba cały czas musiała biegac za małym i asekurować go
na schodach itd. Bylismy w cudownej chacie agroturystycznej. Inny wczasowicz
zapytał mnie jak mi się tu podoba. Powiedziałam, że jest fantastycznie, choć
nie w pełni możemy cieszyć się urokiem miejsca z racji na małe dziecko. Na co
on standardowo: no, jak teraz państwu jest trudno, to co dopiero później -
będzie przecież coraz gorzej... Mój mały na 16 miesięcy. Naprawdę jest z
każdym rokiem coraz gorzej? Coraz mniej czasu dla siebie? coraz mniej
porozumienia z dzieckiem? coraz mniej jego samodzielności? coraz więcej
frustracji? Ja wiem, ze każdy wiek ma swoje problemy, ale coś mi się wydaje,
że to jakas rodzicielska fala...