Dodaj do ulubionych

to jescze nic, bedzie duż gorzej...

15.07.10, 11:37
takie coś często słyszę od starszych stażem rodziców. I mimo nielicznych i
nieśmiałych głosów zaprzeczenia, czasem się zaczynam frustrować. Jak już
napisałam w poprzednim watku - mały jest trudny do opanowania, wszędzie chce
biegać, oczywiście najchętniej tam, gdzie nie wolno, nic nei da się mu jeszcze
wytłumaczyc, z najmniejszego powodu popada w histerię, jest mega absorbujący.
I tak np. na wyjeździe nie dało się (z nielicznym wyjątkami) wspólnie z mężem
zjesć posiłku, druga osoba cały czas musiała biegac za małym i asekurować go
na schodach itd. Bylismy w cudownej chacie agroturystycznej. Inny wczasowicz
zapytał mnie jak mi się tu podoba. Powiedziałam, że jest fantastycznie, choć
nie w pełni możemy cieszyć się urokiem miejsca z racji na małe dziecko. Na co
on standardowo: no, jak teraz państwu jest trudno, to co dopiero później -
będzie przecież coraz gorzej... Mój mały na 16 miesięcy. Naprawdę jest z
każdym rokiem coraz gorzej? Coraz mniej czasu dla siebie? coraz mniej
porozumienia z dzieckiem? coraz mniej jego samodzielności? coraz więcej
frustracji? Ja wiem, ze każdy wiek ma swoje problemy, ale coś mi się wydaje,
że to jakas rodzicielska fala...
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 11:43
      Nie słuchaj. Jak zacznie mówic, bedzie lepiej. A po schodach niech schodzi tylem
      jak po drabinie, nie bedziecie musieli asekurowac smile
    • marzeka1 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 11:46
      Nie, nie będzie gorzej, w ogóle nie słuchaj tzw. wampirów energetycznych, bo
      wysysają życiowa energią jak prawdziwe wampiry. U mnie synowie byli bardzo
      absorbujący, gdy byli mali, do 4 roku życia żaden z nich nie nadawał się, np.
      aby pójśc z nim do kościoła na mszę (urządzali sobie wyścigi w nawie
      głównej,ściągałam ich sprzed samego ołtarza), oczy mieliliśmy dookoła głowy-
      minęło, gdy skończyli 4 lata.Lajtowo się zrobiło, gdy można było SAMEMU wyjść do
      kina, na spacer.
      Osobiście jako bardzo trudne wspominam te wczesne lata, teraz to już jest nieźle
      (synowie są nastolatkami).
    • lola211 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 11:48
      Ja tak czekam na to "gorzej" juz 12 lat.Poki co nie mam zadnych
      powodow, by narzekac.Ale to pewnie dlatego, ze dziecko mi sie
      trafilo bez wiekszych problemow ,a i ja jestem mocno wyrozumiala dla
      mlodego czlowieka.Z perspektywy czasu najgorzej wspominam okres
      wczesnodzieciecy z uwagi na koniecznosc ciaglego pilnowania dziecka-
      to wrecz niewola.
    • niezwykladziewczyna Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 11:49
      Ja liczę na to że będzie coraz lepiej.
    • lusitania2 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 11:50
      tylko przy niektórych nastolatkachsmile
    • lacitadelle jest coraz lepiej 15.07.10, 11:59
      Megaabsorbujący syn był do roku, później tylko poprawa. Przynajmniej u nas. W
      restauracji z ogródkiem czy miejscem dla dzieci od jakiegoś czasu możemy w miarę
      normalnie zjeść obiad (mały ma 2 lata). Nawet buntu dwulatka nie zauważyliśmy
      póki co.

      Jestem optymistką i kolejne problemy przewiduję dopiero w wieku nastoletnim.

    • joanna_poz Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:08
      Naprawdę jest z
      > każdym rokiem coraz gorzej? Coraz mniej czasu dla siebie? coraz
      mniej
      > porozumienia z dzieckiem? coraz mniej jego samodzielności? coraz
      więcej
      > frustracji

      z perspektywy posiadania "już" 6-latka odpowiadam:
      jak dla mnie z każdym rokiem było lepiej - bo się nauczył chodzić,
      bo się nauczył gadać, bo był bardziej samodzielny, bo był bardziej
      rozsądny, bo coraz więcej mogl się już zając sam sobą, a ja spuścić
      go z oka.
      • kocianna Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:13
        Mnie tam jest coraz lepiej. Oczywiście, są inne problemy: pyskowanie, teksty
        "głupia mama", pierwsze poważne konflikty na podwórku czy w przedszkolu, ale
        jeśli chodzi o wzajemne zrozumienie i dawanie luzu sobie nawzajem to z każdym
        rokiem jest coraz lepiej.
        • makurokurosek Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 15:45
          Popieram.
          To nie jest tak, ze z każdym rokiem jest coraz gorzej. To jest tak, że z każdym
          rokiem dziecko staje się coraz bardziej samodzielne ale jednocześnie coraz mniej
          zależne od nas, coraz łatwiej zerwać więź porozumienia. W efekcie zamiast
          problemów z bezpiecznym schodzeniem ze schodów masz problemy np z
          pyskowaniem,nieposłuszeństwem, zachłyśnięciem się dojrzałością, wpływem
          towarzystwa.
          I to nie jest tak, że tylko niektórzy rodzice mają z tym problem bo wszyscy
          przez to przejdziemy, kwestia tylko na ile mamy dobry kontakt z dzieckiem i na
          ile potrafimy go kierować aby te sytuacje stały się incydentalne.
          Poczytaj sobie " Starsze dziecko ", a zrozumiesz o czym mówię
    • broceliande Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:16
      A ja mam tak, że jest cały czas fajnie.
      Myślałam, że ale najfajniej mieć noworodka, potem kilkumiesięcznego,
      który się uśmiecha i siedzi, potem uczącego się chodzić, mówić,
      kilkulatka...
      Najfajniej jest mieć sześciolatka, któremu wypadają mleczne zęby i
      który pyta o niebo i piekło.
    • krokre Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:17
      Raczej będziesz miała z każdym dniem, tygodniem, miesiącem coraz LEPIEJ. Dziecko
      zrobi ci się bardziej samodzielne, samo zje samo się załatwi samo się sobą
      zajmie. Młody tak od 9 mies do 1,5 roku był absorbujący ponieważ należało za nim
      chodzić i ciągle mieć go na oku. Jak skończył 1,5 roku zaczęło być coraz lepiej.
      Na dzień dzisiejszy ma 4 lata skończone, sam je sam zasypia sam się ubiera mówi
      więc można się dogadać hihihi. Jednym słowem jest to bardzo samodzielne dziecko
      taki mały dorosły o ile tak to można nazwać. Oczywiście trzeba mieć na niego oko
      ale to nie to co roczne dziecko czy mniejsze. Tak więc głowa do górysmile
      • szyszunia11 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:19
        krokre napisała:


        > .
        > Na dzień dzisiejszy ma 4 lata skończone, sam je sam zasypia

        o, właśnie - sam zasypia - jak ja o tym marzę. Bo u mnie niestety usypianie to
        przeciętnie ok. 45 minut z głowy.


        sam się ubiera mówi
        > więc można się dogadać hihihi. Jednym słowem jest to bardzo samodzielne dziecko
        > taki mały dorosły o ile tak to można nazwać. Oczywiście trzeba mieć na niego ok
        > o
        > ale to nie to co roczne dziecko czy mniejsze. Tak więc głowa do górysmile
    • an_ni Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:20
      cyz gorzej to trudno powiedziec, zalezy od egzemplarza
      na pewno beda wieksze problemy, naprawde nie zjedzenie obiadu to
      jeszcze nie jest problem wychowawczy! big_grin
    • super-mikunia Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:39
      W pierwszym roku życiu syn był dzieckiem w zasadzie bezproblemowym - oczywiście
      jedynie z perspektywy czasu tak mi się wydaje, już nie pamiętam ówczesnych
      frustracji wink Drugi rok życia to problem za problemem - tak mi się wydaje bo
      właśnie jestem na tym etapie. Sądzę, że trzeci będzie podobny. Problemy będą -
      tylko, że inne wink A jak już Młody będzie nastolatkiem to z rozrzewnieniem będę
      chciała się cofnąć do tych wakacji co tyle musiałam się za nim nabiegać i z
      rozrzewnieniem będę wspominać jakie śmieszne wówczas problemy były wink
      • ala_bama1 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 13:05
        Też mam taki egzemplarz. Ma w tej chwili 2,5 roku, i na dzień dzisiejszy też nie
        można nigdzie za bardzo z nim iść, ciągle trzeba gonić (nawet na placu zabaw)
        notorycznie ucieka. Piski, histerie na porządku dziennym. Za rękę nie pójdzie,
        wyrywa się niemiłosiernie. Do tego ostatnio ciągle jest na NIE" każde pytanie
        kwituje tym słowem. Tak wiem bunt dwulatka, ale nie tylko. Uważam że to w dużej
        mierze wina temperamentu. Znam sporo rówieśników mojego dziecka i każde jest o
        niebo spokojniejsze. Też czekam z utęsknieniem kiedy nadejdą dla nas lepsze
        czasy i młody trochę się wyciszy bo na razie nie jest lekko.
    • kropkacom Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:54
      A z jakiej paki ma być gorzej? Dziecko rośnie i z każdym rokiem staje się
      bardziej do rzeczy big_grin Owszem dochodzą inne problemy ale te niedające zjeść
      obiadu odchodzą w niepamięć.
    • echtom Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:54
      Zbyt ogólnikowe to kasandryczne gadanie. W wieku przedszkolno-
      wczesnoszkolnym jest z reguły o wiele lepiej. Prawdziwe problemy
      mogą (ale nie muszą) zacząć się w okresie dojrzewania, kiedy rodzice
      mają znacznie mniejsze możliwości kontroli, a młodzież jest dość
      sprawna, by narobić głupstw, których konsekwencji nie umie jeszcze
      ogarnąć. No i wtedy może dojść do naprawdę bolesnych konfrontacji,
      kiedy np. dziecko po 15 latach katolickiego wychowania oznajmi, że
      nie chce chodzić na religię i przystąpić do bierzmowania.
    • 18_lipcowa1 ludzie tak lubia 15.07.10, 12:55
      tak tak ludzie tak muszą bo inaczej by spać nie mogli
      mi też mówili ze bedzie coraz gorzej bo trzeba pilnować, łazić,
      łapac - no tak jest ale ja sie ciesze, bo dziecko w koncu
      kontaktowe, mozna zabawić, rozsmieszyc i duzo fajnych rzeczy robic
      a potem bedzie jeszcze lepiej- basen ,kino, plac zabaw


    • justyna302 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 12:59
      Szyszunia, to głupoty jakieś. Ja najbardziej sfrustrowana i zła byłam właśnie
      przy niemowlaku. Dziś, gdy moja córka ma 3,5 roku i jest w większości spraw
      samodzielna (załatwianie potrzeb fizjologicznych, jedzenie, nawet kąpać próbuje
      się bez pomocy) naprawdę odetchnęłam. Poza tym jest już tak rozwinięta
      intelektualnie, ma takie poczucie humoru, że stanowi dla mnie najfajniejsze
      towarzystwo. Mogę z nią przebywać i gadać godzinami. Nie trzeba pilnować jej na
      każdym kroku, a prawie wszystko daje się wytłumaczyć za pomocą racjonalnych
      argumentów, odnosząc do znanych sytuacji, wspomnień, bajek, itd. Potrafi bawić
      się sama, można poprosić ją o to by dała mamie chwilę czasu.
      Teraz niestety przerabiam na nowo okres niemowlęcy z młodszym dzieckiem, ale
      wiem, że jak to przetrwam, to będzie coraz lepiej, uwierz.
      • an_ni Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 21:27
        napisz ponownie za pol roku albo za rok
    • kol.3 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 13:16
      Dziecko 16 miesięczne jest rzeczywiście małe, ale może postarajcie
      się go przyzwyczajać do tego, że:
      1. niczego nie wywalczy histerią,
      2. obiad zjada się przy stole,
      3. nie ma latania z łyżką za dzieckiem, nie chce jeść - nie dostaje
      jedzenia aż do następnego posiłku.
      Jeśli go przyzwyczaicie do tego - później będzie Wam łatwiej.
      Piszę to, bo sama popełniałam błędy. Pierwsze dziecko wychowywałam w
      trudnych warunkach, miałam mało czasu, zero pomocy, wymagałam od
      dziecka samodzielności- nie było mowy o bieganiu, o histeriach.
      Drugie dziecko wychowywałam w lepszych warunkach, trzęsąc się nad
      jego zdrowiem i miałam wszystkie te jazdy o których piszesz. Dziecko
      ustawiła wychowawczo niania.
      • szyszunia11 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 15:20
        > Dziecko 16 miesięczne jest rzeczywiście małe, ale może postarajcie
        > się go przyzwyczajać do tego, że:
        > 1. niczego nie wywalczy histerią,
        > 2. obiad zjada się przy stole,
        > 3. nie ma latania z łyżką za dzieckiem, nie chce jeść - nie dostaje
        > jedzenia aż do następnego posiłku.

        masz rację, wiem o tym i staram się tego pilnować. Mój typ nie wiem skąd, moze
        jakoś instynktownie, wymyślił "książkowe" kładzenie się na plecach i ryk,
        poprzedzone przysiadami i wyprężaniem raczek do przodu jak mu coś nie pasuje.
        Jak się położy to nie podnoszę, tylko czekam az sam wstanie, staram się jedynie
        odwrócić uwagę. Ostatnio zaczęłam go nasladować, to sie śmiałwink a i jeszcze
        ostatni wynalazek: na spacerze już tak bardzo nei ucieka jak go wyjmę z wózka.
        Tzn. za rekę nie pójdzie, wiesza się i śmieje przy tym, ale jak odchodzę to on z
        rykiem (bo oczywiście chce po swojemu ) ale idzie za mną - hura!
    • ala_bama1 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 13:19
      Dodam coś na plus - bo zapomniałam: nauczył się sam zasypiać co prawda w
      okolicach 18-19 miesiąca (też swoje przeszłam w tej materii)ale na dzień
      dzisiejszy z zasypianiem jest ok i to jest pocieszające smile
    • xxe-lka Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 13:29
      Będzie coraz lepiej. Miałam takiego samego syna - okres między jego pierwszymi a
      drugimi urodzinami wspominam jako koszmar i niewolę. Był zagrożeniem sam dla
      siebie.
      Teraz młody jest fantastycznym rozumnym pięciolatkiem. Jest bez porównania
      lepiej niż było w okresie który opisujesz
    • kali_pso Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 13:31

      Z mojego punktu widzenia- było z kazdym rokiem coraz lepiej.
      A to dlatego, że mały zaczął robić to, co i mnie sprawiało
      przyjemnoścwinkp razem basen, razem książki, razem rower- mnie np.
      potwornie nudziły te układanki, skrocki-klocki, wiec tak robiłam,
      tak go urabiałamwink aby dziecko jak najwięcej rzeczy mogło robić
      razem ze mną i aby obojgu nam sprawiało to przyjemność- i sa efekty.
      Szereg zajęć, nie wszystkie rzecz jasna, nas łączy.


      To jest też czesto tak, że ludzi nie umieją pogodzic się z upływem
      czasu, z tym, że dziecko z istoty całkowcie od nich zaleznej zaczyna
      przeobrażać się w samodecyzyjnego osobnika. Niektórzy nie potrafią
      sie w takim układzie odnaleźć i może dlatego jest im "trudniej".
      Niktórzy patologicznie niemlaże pragną ubezwłasnowolnić to swoje
      dziecię( często mówić cos zupełnie przeciwnego), bo boją się stracić
      swą dotychczasową pozycję w zyciu dziecka- niezastapionej wyroczniwinkp
      • anyx27 Jest coraz lepiej :) 15.07.10, 14:43
        Z każdym rokiem jest coraz lepiej, wiecej czasu dla siebie, dziecko bardziej
        samodzielne.
        W wieku 2 lat młoda była już bez pampersów, zaczęła sama jeść łyżeczką, mówić,
        korzystać z nocnika.

        W wieku 3 lat wstawała wczesniej niż my, budziła, zeby zrobić śniadanko i dalej
        można było spać wink zaczęła tez korzystać z kibelka,sama się ubierać.

        A od kiedy skończyła 4 lata to i śniadania sobie sobie robi smile i nas nie budzi
        smile sama włącza gry na komputerze, bajki, drukuje sobie kolorowanki i rysuje,
        bawi sie sama, a co drugi dzień od godz. 16 do 20 jest u koleżanki - sąsiadki, w
        pozostałe dni koleżanka u nas, ale bawią się same u siebie w pokoju, wiec też
        mamy wolne wink
      • szyszunia11 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 15:25
        mnie np.
        > potwornie nudziły te układanki, skrocki-klocki, wiec tak robiłam,
        > tak go urabiałamwink aby dziecko jak najwięcej rzeczy mogło robić
        > razem ze mną i aby obojgu nam sprawiało to przyjemność- i sa efekty.
        > Szereg zajęć, nie wszystkie rzecz jasna, nas łączy.

        o, to by było super, tż się będe staraćsmile ja tak wspominam moje własne
        dzieciństwo zresztą. Póki co najbardziej mnie nudzi oglądanie stale tej samej
        książki (Nils i dzikie gęsi) polegające na tym: tu jest pies, tu jest chłopiec,
        tu jest kałamarz, a tu jest wydra, tu jest kuna, a tu jest lustro... w
        samochodzie jedyne, co uspokajało...
      • uullaa Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 16.07.10, 23:59
        Jak ja cię lubię czytać, Kali_pso...
    • gazeta_mi_placi Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 14:53
      Oczywiście,że jest dużo gorzej a ledwie skończy 18-stkę i już myślicie,że
      odetchnięcie a tu wnuka każe bawić i cała zabawa zaczyna się od początku wink
    • agni71 Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 15:01
      Moje dzieci maja teraz 8, 6 i 4 lata i jest zdecydowanie lżej. Sa
      problemy, inne niż kiedy byly malutkie, ale np. łatwiej je czyms
      zając, same wymyslaja sobie zabawy, same zjedzą, umyja się. Nie ma
      tej nieustannej obsługi przy podstawowych czynnościach.
    • tiuia Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 15:10
      Według mnie ze starszym dzieckiem jest lepiej. Mój trzylatek jest już na tyle kumaty, że i pogadać można, i do kina pójść, na wystawę... I pożartować się z nim da, bo łapie już o co chodziwink

      To wciąż dziecko, ale nie tak upierdliwe jak noworodek. Przesypia noce, nie używa pieluch, je to co my jemy. Jest całkiem ok z takim trzylatkiem.
      I w życiu nie chciałabym jeszcze raz przechodzić przez te pierwsze miesiące życia moich dzieci.
    • denea Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 15:13
      Z wiekiem wysiłek rodzicielski przenosi się po prostu w inne
      rejony smile Ludzie tak mówią, bo wydaje im się, że wieczne bieganie za
      roczniakiem było lajtowe w porównaniu do... (tu wstaw obajwy
      charakterystyczne dla poszczególnych etapów rozwojowych człowieka).
      I tyle.

      Zaczyna się np. badania granic przez dwulatka i nagle widzisz siebie
      jako główną aktorkę przedstawienia, które oglądają setki
      przechodniów, a które ma tytuł: "nieudolna matka nie radzi sobie z
      wrzeszczącym dzieciakiem w stanie histerii, ja bym od razu w tyłek
      przylał". Potem masz atak nerwowych duszności, gdy po raz n-ty
      prosisz dziecię, żeby coś zrobiło, a ono udaje głuchotę. W
      perspektywie są całonocne balangi, zagrożenie narkotykami, przemocą
      w szkole nastoletnią ciążą i co tam jeszcze... wink

      Jeśli po prostu chcesz usiąść i zjeść obiad, to pocieszam szczerze:
      naprawdę już niedługo ! Zobaczysz, jeszcze przyjdzie czas, że na
      placu komfortowo poczytasz sobie książkę, zamiast biegać między
      zjeżdżalniami z rozwianym włosem smile
      • szyszunia11 denea 15.07.10, 15:32
        denea napisała:


        > Jeśli po prostu chcesz usiąść i zjeść obiad, to pocieszam szczerze:
        > naprawdę już niedługo ! Zobaczysz, jeszcze przyjdzie czas, że na
        > placu komfortowo poczytasz sobie książkę, zamiast biegać między
        > zjeżdżalniami z rozwianym włosem smile

        oj, dziekuję:0 a'propos placu zabaw - kolezanka, matka 3-latka i 8-miesięczniaka
        miała kiedys cudowny pomysł - chodzmy na plac zabaw, dzieci się pobawią a my
        sobie pogadamy. Chyba nie musze tłumaczyć, ze z rozmowy nici. Mały jak odkrył
        zjeżdżalnie (po której go raz spuściłam) to się zakochał, sam jeszcze wejsc nie
        dał rady, więc trzymałam do na rekach i czekałam aż kolejne dziecko zjedzie, a
        on się darł, bo nie chciał czekać... byłam zgrzana i zdyszana, padnięta, o
        rozmowie oczywiście nie było mowy. Plac zabaw to chyba nieprędko...
        • denea Re: denea 15.07.10, 21:13
          kolezanka, matka 3-latka i 8-miesięczniaka miała kiedys cudowny
          pomysł - chodzmy na plac zabaw, dzieci się pobawią a my
          > sobie pogadamy.

          Bez obrazy, ale ciutkę naiwnie zaproponowała wink Z odzieciałą
          przyjaciółką jak mamy coś absorbującego do omówienia, to się staramy
          o babskie wyjście - żeby nie wiem jakie były atrakcje, przy naszych
          nielatach się nie pogada. A nawet im więcej atrakcji, tym bardziej
          się nie pogada big_grin
          Ale mojego 4-latka już mogę na placu samego wypuścić - mówię Ci,
          królewskie życie ! Zaklepuj ławeczkę, za rok-dwa się przyda smile
    • franczii Re: to jescze nic, bedzie duż gorzej... 15.07.10, 19:13
      Wakacje z 15miesieczniakiem rzeczywiscie nie nalezaly do najbardziej
      relaksujacych. Dziecko jeszcze niepewne w ruchach, eksplorujace kazda dziure.
      Nie mozna bylo puscic go samego i obserwowac chocby z odleglosci kilku metrow.
      Ale rok pozniej juz bylo lepiej, odpoczelismy z mezem oboje, zrelaksowalismy
      sie a i czasu dla siebie znalezlismy. W kolejne wakacje bylo jeszcze4 lepiej bo
      mlody czlowiek zajmowal sie przede wszystkim soba i swim towarzystwem ale nie
      skorzystalismy bo juz mielismy kolejnego na stanie. <Wedlug naszych przewidywan
      przyszloroczne wakacje z 5latkiem i prawie 3latkiem powinny byc rewelacyjne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka