Nowy związek

27.02.08, 08:45
Witajcie.
Tak mnie jakoś naszło, żeby napisać- ku przestrodze...
Zaraz po wyprowadzeniu się mojego eksa wpakowałam się w kolejny
związek. Facet najpierw przychodził wymieniać żaróweczki, przycinać
wykładzinkę, przykręcać kontakciki...
Był wspaniały, czuły, troskliwy, przytulał i głaskał i pytał o
samopoczucie. I ciągle powtarzał, że kocha, że jestem dla niego
najpiękniejsza i najwspanialsza. No bajka normalnie.
Rzecz jasna- dał mi wszystko to, za czym tęskniłam, o czym marzyłam,
a czego mój mąż nie dał mi nigdy w ciągu naszego 16-letniego
pożycia. Nic więc nic dziwnego, że zachłysnęłam się tą dobrocią i
cudownością...
Mieszkał z nami 3 miesiące.
Po pierwszym miesiącu przestał przykręcać kontakciki, ponieważ
uznał, że wszystko zostało rzetelnie i należycie przykręcone.
Po drugim miesiącu przestał wymieniać żarówki, ponieważ zauważył, że
potrafię to robić sama i nawet nie narzekam z tego powodu.
Po trzecim miesiącu zostało już tylko siedzenie w domu, głaskanie i
przytulanie. I wiecie co?- porzygałabym się, gdyby nie to, że
przypomniałam sobie o cudownym leku przeciwwymiotnym: WYWALIŁAM NA
ZBITĄ TWARZ.
To tak w skrócie, rzecz jasna, chciałam ująć kwintesencję. Bo poza
tym to byłam dla gościa okropna. Przeszkadzała mi jego obecność w
moim domu, nie mogłam znieść, że kładzie się na kanapie mojego męża,
że idzie się kąpać do JEGO łazienki, że pije kawę z JEGO kubka.
Brzydziłam się wziąć do ręki jego skarpetki, za żadne skarby świata
nie włożyłabym na nogi jego pantofli. Porównywałam i porównywałam i
patrzyłam na agonię tego związku.
Aż wreszcie kazałam się wyprowadzić. I dopiero po jego wyprowadzce
pozwoliłam sobie na żal po stracie... własnego męża.
Ech, życie...
    • nangaparbat3 skarpetki i nie tylko 27.02.08, 09:15
      Tak sobie myślę, ze na te skarpetki to tylko miłość pomaga. Że łatwo myślac o
      nowym zwiazku wziać w nawias te skarpetki, a zwłaszcza brudne gacie. Ale one sa
      i bez nich sie nie obejdzie, nawet gdyby wybranek przez jakiś czas zdołał
      dzielnie ukrywać ich istnienie, bardzo dzielnie, w końcu przyjdzie moment, ze
      trzeba bedzie wziać je do ręki. I dopiero wtedy sie okaże - czy to jest to....
      • nangaparbat3 PS 27.02.08, 09:43
        To oczywiscie działa w obie strony, meską i damską, choć najpewniej równi sie w
        detalachwink
    • plujeczka Re: Nowy związek 27.02.08, 11:09
      miła opowieść, sympatyczny poczatek a koniec..jak to koniec .Myśle
      tylko ,ze powinnaś na przyszłośc nigdy powtarzam nigdy nie
      porównywac aktualnego partnera do poprzedniego męża poniewaz nie ma
      na na świcie dwódch identycznych osób,blizniaki są do siebie podobne
      a też maja rózne charaktery i zawsze takie porównanie wypada'
      blado'.
      wIERZE W TO ,ZE KSIAŻĘ NA BIAŁYM KONIU ACZKOLWIEK NIEKONIECZNIE
      galopem ale ZBLIŻA SIE W TWOIM KIERUNKU .pOZDRAWIAM
    • mamusia38 Re: Nowy związek 27.02.08, 19:58
      Pociesze Ciebie, ze jeszcze nie wszystko stracone... nie zawsze tak
      bedzie.
      Ja w nowym zwiazku rozkwitlam i po roku czasu wsplnego mieszkania i
      borykania sie z powaznymi problemami - jestem przeszczesliwa i
      czuje ze zyje. Chce mi sie zyc, pracowac, chce mi sie gotowac i
      sprzatac, kochac sie i myslec o przyszlosci. Nie mam obrzydzenia
      do "nowych" skarpetek wink - w przeciwienstwie do skarpetek exia.

      Po prostu Tobie tym razem nie zdarzyła sie miłość... ale nie szukaj
      jej bo Ona sama do Ciebie przyjdzie wink
      Wiem ze to wyswiechtane ale mimo wszystko prawdziwe.

      Pozdrawiam Ciebie Ciepło.
      • sadaga Re: Nowy związek 27.02.08, 20:33
        mamusia 38 b. się cieszę. budujący wpis smile)) oby wiecej takich. i
        masz racje - nic na siłę. jesli ma przyjsc - przyjdzie
    • zipka Re: Nowy związek 27.02.08, 20:43
      każdy facet prędzej czy później okazuje się starym capem, to tylko kwestia czasu smile
      • mamusia38 Re: Nowy związek 27.02.08, 20:56
        Tak jak i My nie młodniejemy wink))

        Wazne zeby starzec sie razem!
        • sbelatka Re: Nowy związek 27.02.08, 21:10
          Hmmm.Nie do końca wyczytałam - czy to facet okazał sie nie za zbyt
          (skoro juz tylko siedzial i głaskał) czy po prostu nie pożegnałas
          należycie exa...NIM zaczełaś przysposabiac nowe skarpetki...
    • renamar1 Re: Nowy związek 28.02.08, 07:49
      I jedno, i drugie smile
      Zaczęłam przysposabiać skarpetki, bo ich właściciel głaskał. Potem
      się okazało, że ani głaskanie, ani skarpetki nie nadają się do
      przysposobienia smile
      Mój osobisty brat, obserwując z boku te moje różne poczynania, rzekł
      mi był kiedyś w te słowa: "ty moja droga, to choćbyś anioła w domu
      miała, to będziesz napieprzać, że ma skrzydła za szerokie". wink)
      Cóż- prawda jest taka, że faktycznie nie pożegnałam mojego
      poprzedniego życia, nie opłakałam go, nie odżałobiłam swojej żałoby.
      Zamiast tego dałam się głaskać. No i nic dobrego z tego nie wyszło.
      A poza tym- macie rację. Skarpetki byłyby najwspanialszym elementem
      garderoby, gdyby ich właściciel był przeze mnie kochany. A nie był.
      Co do porównań- jak wyżej! Pewnie nie byłoby sensu zawracać sobie
      głowy jakimiś porównaniami, gdyby była miłość...

      • pomimo1 Re: Nowy związek 29.02.08, 09:56
        po rozwodzie rok byłam sama. Był to czas na refleksje, pogodzenie sie ze swoim
        stanem i emocjami. Zlosc na meza,ale i rozwijanie wlasnych skrzydel. Po roku
        poznalam kogos. Dzis mam w domu rozwalone skarpetki, chrapanie po nocach, kropki
        pasty na lustrze w lazience i smarkanie tak glosne, ze tynk odpada ze scian. I
        jestem przeszczesliwa, ze tak mam. Nie jestem gotowa zamieszkac razem i
        oszukuje sie, ze 4 dni z rzedu nocowania ze mna w lozku, wspolnych wieczorow i
        kolacji to nie jest wspone mieszkaniesmile Czasem lubie zostac sama w 4 scianach,
        potesknic, poczuc, ze ciagle sama sobie zeglarzem , sterem i okretem. czasem
        tylko ukochany kapitan przejmuje wodze i wtedy plyne cala szczesliwa. niech na
        razie tak zostanie...
        • m.nikla Re: Nowy związek 29.02.08, 10:25
          Ja miałam podobnbie...szukałam sobie klina? żeby mniej bolałao, wplatywałam się
          w rózne znajomości , ktore trwał raczej krótko, przez chwile było ok,ale potem
          zaczełam porownywanie...i zawsze wychodziło na nikorzysc nowego faceta...I z
          jednej strony mialam poczucie, ze moge kogoś soba zainteresować, nie ejstz emną
          żlewink a z drugiej...zawsze to nie to...
          Chyba potrzeba czasu ....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja