16.07.10, 11:48
Nie mam pojęcia co i jak, jestem ateistką. Syna "oddam" do chrzytu na prośbę ojca. Nie byłam nigdy na chrzcie, wogole w kościołach nie bywam. Nie mam pojęcie jakie ubranie mam kupic małemu. Musi byc białe? Jak nie to jakie inne? Musi byc eleganckie np z kołnierzykiem itd? Wolałabym nieco na sportowo albo caly na biało ale "zwykłe" wygodne rzeczy. Np białe spodenki (moga byc krótkie?) i biała koszulka. Można tak......? Musi byc nakrycie głowy? Powinien być jak najbardziej zakryty (długie gacie) czy może na "golasa".
Obserwuj wątek
    • tempera_tura Re: Chrzest 16.07.10, 11:49
      I co to jest szatka do chrztu? Po co świeca? Co jeszcze powinnam kupic?
      • franczii Re: Chrzest 16.07.10, 12:01
        Nie rozumiem, czemu ty sie tym wszystkim musisz zajmowac?
        Niech wierzacy tatus sie trohe zakreci skoro mu zalezy.
    • angazetka Re: Chrzest 16.07.10, 11:54
      Może niech się ojciec tym zajmie, skoro chce tego chrztu?
      • tempera_tura Re: Chrzest 16.07.10, 12:00
        smile
        Ojciec siedzi z dzieckiem w domu a ja załatwiam zakupy i sprawy na mieście. Zakup ubranek spada automatem na mnie. Ojciec zasugerował garniturek..... Nie ubiore małego dziecka w garniturek nawet na chrzest. Właśnie dlatego postanowiłam wybrać coś sama, najważniejsza jest dla mnie wygoda dziecka w upał.
        • angazetka Re: Chrzest 16.07.10, 12:05
          Ale może ojciec wie, po co świecia i takie tam. Wypuść go czasem z
          domu wink
          Garniturek w taką pogodę zbędny MSZ.
        • thegimel Re: Chrzest 16.07.10, 13:30
          W kościołach bywa chłodno czasami. Ubierz dziecko normalnie, w zależności od
          pogody, a kup coś, żeby założyć mu tylko w kościele. A szatki, świecę, etc
          kupisz w sklepach z dewocjonaliami. Są zazwyczaj w pobliżu kościoła. Ale
          najpierw dowiedz się, kto u was kupuje szatkę, u nas jest zwyczaj, ze szatkę
          kupuje chrzestna, a chrzestny świecę, gdzie indziej kupują zdaje się rodzice.
      • kocianna Re: Chrzest 16.07.10, 12:04
        A o symbolice (szatka, świeca) jest mnóstwo w internecie.
        Ubranko wg mnie nie musi być nie-wiadomo-jakie-eleganckie, ale też nie w samym
        pampersie smile Nie musi być też białe, ale raczej jasne.
    • tempera_tura Re: Chrzest 16.07.10, 12:11
      ....................................... Zadałam konkretne pytanie...... Nie potrzebuje rad w kwestii wychowania chłopa! Co z Wami?
      • ceide.fields Re: Chrzest 16.07.10, 12:15
        Google przerastają umiejętnosci ateistki?

        chrzciny.wieszjak.pl/chrzest-swiety/208894,Przebieg-ceremonii-Chrztu-Swietego.html
      • angazetka Re: Chrzest 16.07.10, 12:31
        To nie są rady w kwestii wychowania chłopa, tylko sugestia, żeby
        przygotowania do chrztu wzięła na siebie ta strona, która ma o tym
        pojęcie.
        • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 12:41
          angazetka napisała:

          > To nie są rady w kwestii wychowania chłopa, tylko sugestia, żeby
          > przygotowania do chrztu wzięła na siebie ta strona, która ma o tym
          > pojęcie.

          Oraz, co ważne, nie zamierza sabotować całej uroczystości pod
          żenującym pretekstem "wygody dziecka w upał". (Ubrać dzieciaka na
          sportowo? Święty Dawkinsie, jak można coś tak głupiego wymyślić?)
      • cherry.coke Re: Chrzest 16.07.10, 12:36
        tempera_tura napisała:

        > ....................................... Zadałam konkretne pytanie...... Nie pot
        > rzebuje rad w kwestii wychowania chłopa! Co z Wami?

        Ale na konkretne pytanie najlepiej odpowie ci ktos z rodziny, kto ma pojecie o
        tym, co jest stosowne w Waszej okolicy, rodzinie itp. Jesli nie sam chlop, to
        jego strona rodziny moze?

        Bo w necie znajdziesz wszystko na dziesieciu roznych poziomach zadecia - to tak
        jakbys spytala "co mam wlozyc na swoj slub". Jedna wlozy garsonke, a druga
        suknie z trenem z pior i korone...
    • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 12:18
      Widzę, że Twój ateizm polega głównie na nieznajomości obyczajów.
      Ciekawe jak bedziesz wychowywać.
      • sueellen Re: Chrzest 16.07.10, 12:58
        Dlaczego "głównie" - bo akurat na tym sie skupila w pierwszym poscie i nie
        napisala eseju o swoim ateizmie?
        • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 13:23
          A jaki esej o ateizmie może napisać ktoś, kto zgadza się na chrzest
          dziecka?
          Udawanie, że się nie zna obyczajów ateizmu nie udowadnia.
          Podejrzewam, że ma nawet zdjęcie z komuniibig_grin
          • truscaveczka Re: Chrzest 16.07.10, 14:42
            Dziwne masz podejście, broceliande. Moje dziecko jest niechrzczone,
            ale gdyby ktoś je chrzcić chciał, olałabym i nie przeszkadzała. Co
            mnie interesuje jakiś kościelny papierek. Mogę jeszcze u luteran
            ochrzcić i w jakich tam innych wyznaniach/religiach.
            Bo dla mnie, ateistki w 3 pokoleniu to jest sprawa OBOJĘTNA. Ale
            fakt, biblię znam lepiej niż niejeden katolik wink Chociaż
            obrzędowość jest mi obca, byłam w kościele kilka razy i nie znam
            się.
            Fałszywi ateiści zdradzają zapiekłą niechęć/pogardę do obrzędów a
            nie taki tumiwisizm jak autorka.
            • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 14:55
              Moje jest nieochrzczone i nie pozwoliłabym na chrzest.
              Po co?
              Przecież to ja je wychowywuję i co?
              Mam o zbawieniu opowiadać? Guzik, przekazuję mój światopogląd.

              truscaveczka napisała:

              Moje dziecko jest niechrzczone,
              > ale gdyby ktoś je chrzcić chciał, olałabym i nie przeszkadzała. Co
              > mnie interesuje jakiś kościelny papierek. Mogę jeszcze u luteran
              > ochrzcić i w jakich tam innych wyznaniach/religiach.

              A dla mnie to jest dziwne. Ja nie będę nigdzie chrzcić, niech się
              sam ochrzci, jeśli zechce.


              > Fałszywi ateiści zdradzają zapiekłą niechęć/pogardę do obrzędów a
              > nie taki tumiwisizm jak autorka.

              No ja jestem najprawdziwszą, nieochrzczonąbig_grin
              Nie żywię pogardy do obrzędów, tylko tumiwisizm.
              Chrzczenie dziecka tumiwisizmem nie jest.
              Raczej konformizmem.
              • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 15:17
                broceliande napisała:

                > Moje jest nieochrzczone i nie pozwoliłabym na chrzest.

                A jakby ojciec dziecka chciał?

                > Chrzczenie dziecka tumiwisizmem nie jest.
                > Raczej konformizmem.

                Można to też zrobić z przekonania.
                • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 15:22
                  miliwati napisała:

                  > broceliande napisała:
                  >
                  > > Moje jest nieochrzczone i nie pozwoliłabym na chrzest.
                  >
                  > A jakby ojciec dziecka chciał?

                  Nie wiem, chyba raczej też nie.


                  >
                  > > Chrzczenie dziecka tumiwisizmem nie jest.
                  > > Raczej konformizmem.
                  >
                  > Można to też zrobić z przekonania.

                  > Można to też zrobić z przekonania.

                  Ale z przekonania, że co? Ateista przekonany do sensu chrztu?
                  Nie sądzę.
                  • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 15:35
                    broceliande napisała:

                    > miliwati napisała:
                    >
                    > > broceliande napisała:
                    > >
                    > > > Moje jest nieochrzczone i nie pozwoliłabym na chrzest.
                    > >
                    > > A jakby ojciec dziecka chciał?
                    >
                    > Nie wiem, chyba raczej też nie.

                    Hę? No to coś nie za bardzo to jest z Twojej strony tumisisizm.
                    Bardziej wygląda na wojujący ateizm - nie chcesz pozwolić na coś, co
                    jakoby nie ma dla Ciebie znaczenia.

                    > > Można to też zrobić z przekonania.
                    >
                    > Ale z przekonania, że co? Ateista przekonany do sensu chrztu?
                    > Nie sądzę.

                    Ateista nie, ale chrześciajnin chyba mógłby, prawda?
                    • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 15:46

                      miliwati napisała:

                      > Hę? No to coś nie za bardzo to jest z Twojej strony tumisisizm.
                      > Bardziej wygląda na wojujący ateizm - nie chcesz pozwolić na coś,
                      co
                      > jakoby nie ma dla Ciebie znaczenia.
                      >

                      Już pisałam niżej.
                      Nie sądzę, żebym zakochała się w wierzącym.
                      Poza tym można przekazywać dziecku rozmaite światopoglądy bez
                      konieczności ochrzczenia go w konkretnej wspólnocie.


                      > Hę? No to coś nie za bardzo to jest z Twojej strony tumisisizm.
                      > Bardziej wygląda na wojujący ateizm - nie chcesz pozwolić na coś,
                      co
                      > jakoby nie ma dla Ciebie znaczenia.

                      Tak, Kościół i te sprawy nie mają dla mnie znaczenia, więc dlaczego
                      mam im nadawać znaczenie chrzcząc dziecko?

                      > Ateista nie, ale chrześciajnin chyba mógłby, prawda?

                      Zarówno autorka wątku, jak i ja nazwałyśmy siebuie ateistkami, a
                      więc nie jesteśmy chrześcijankami.
                      Myślisz, że ateizm to niebycie katolikiembig_grin
                      • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 15:58
                        broceliande napisała:

                        > Już pisałam niżej.
                        > Nie sądzę, żebym zakochała się w wierzącym.
                        > Poza tym można przekazywać dziecku rozmaite światopoglądy bez
                        > konieczności ochrzczenia go w konkretnej wspólnocie.

                        Tak, znany mit. Można, owszem. Tylko że w praktyce nikt tak nie
                        robi, tylko wychowuje w swojej wierze i tyle.

                        > Tak, Kościół i te sprawy nie mają dla mnie znaczenia, więc
                        dlaczego
                        > mam im nadawać znaczenie chrzcząc dziecko?

                        To nie nadawaj, kto każe? Znaczenia nada ten (teoretyczny) ojciec
                        dziecka. Ty mu w tym tylko nie przeszkadzaj, skoro to nie ma
                        znaczenia. Przecież to tylko trochę wody.

                        > > Ateista nie, ale chrześciajnin chyba mógłby, prawda?
                        >
                        > Zarówno autorka wątku, jak i ja nazwałyśmy siebuie ateistkami, a
                        > więc nie jesteśmy chrześcijankami.

                        A ktoś twierdzi że jesteście?

                        > Myślisz, że ateizm to niebycie katolikiembig_grin

                        Skąd taki śmieszny wniosek?
                        • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 16:02
                          miliwati napisała:

                          > > Myślisz, że ateizm to niebycie katolikiembig_grin
                          >
                          > Skąd taki śmieszny wniosek?

                          No daj spokój, litości!
                          Napisałam, że ochrzczenie dziecka przez ateistkę jest konformizmem,
                          a Ty twierdzisz, że można ochrzcić z przekonania, jak się jest
                          chrześciajaninem.
                          Więc tłumaczę, że ateista chrześcijaninem nie jest, nie tylko nie
                          jest katolikiemsmile
                          • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 16:10
                            broceliande napisała:

                            > miliwati napisała:
                            >
                            > > > Myślisz, że ateizm to niebycie katolikiembig_grin
                            > >
                            > > Skąd taki śmieszny wniosek?
                            >
                            > No daj spokój, litości!
                            > Napisałam, że ochrzczenie dziecka przez ateistkę jest
                            konformizmem,

                            Ach, rozumiem. No ten ateizm nie był aż tak oczywisty w kontekście,
                            ale dobra, teraz już łapię. To tak, jeżeli mówimy o chrzczeniu
                            dziecka przez ateistów i z ich inicjatywy, to prawdopodobnie jest to
                            konformizm.

                            > a Ty twierdzisz, że można ochrzcić z przekonania, jak się jest
                            > chrześciajaninem.

                            No bo można.

                            > Więc tłumaczę, że ateista chrześcijaninem nie jest, nie tylko nie
                            > jest katolikiemsmile

                            No a ja pytam skąd takie śmieszne zastrzeżenia? Przecież wiadomo że
                            ateista to ktoś kto w ogóle nie wierzy.
                          • thegimel Re: Chrzest 17.07.10, 09:33
                            Dziewczyna chrzci dziecko, bo chce tego jego ojciec. To chyba coś innego niż
                            chrzczenie pod wpływem nacisku ze strony cioć, babć i sąsiadów, kto wie, może
                            jemu naprawdę na tym zależy, nie tylko dla zachowania dobrego imienia u sąsiadek.
                      • thegimel Re: Chrzest 17.07.10, 09:30
                        Autorka wątku napisała, że na chrzcie ojcu dziecka zależy, więc niech chrzci. Co
                        ci to przeszkadza?
              • franczii Re: Chrzest 16.07.10, 15:24
                Nie ochrzcilabys nwet gdyby ojciec dziecka byl wierzacy i praktykujacy?
                • chloe30 Re: Chrzest 16.07.10, 15:25
                  franczii napisała:

                  > Nie ochrzcilabys nwet gdyby ojciec dziecka byl wierzacy i
                  praktykujacy?

                  No a ona nie jest wierząca i praktykująca - to czemu ma chrzcić?
                  • franczii Re: Chrzest 16.07.10, 15:36
                    Ja tez nie jestem wierzaca ani praktykujaca ale gdyby moj maz byl to do jakiegos
                    kompromisu trzeba by bylo dazyc i tym kompromisem zapewne byloby ochrzczenie
                    dziecka. Bo chyba brak chrztu dla katolika to dosc powazna sprawa a dla
                    niewierzacego to nic nieznaczacy akt, ktory wcale nie przesadza o przyszlosci
                    dziecka i nie przeszkadza niewierzacemu rodzicowi w przekazywaniu ochrzczonemu
                    potomkowi wlasnej wizji swiata.
                    • chloe30 Re: Chrzest 16.07.10, 15:43
                      Kurcze, co to za kompromis, w którym jedna strona, że tak
                      powiem "bierze wszystko"?
                      A apropos nieznaczącego aktu - on ma o tyle znaczenie, że na jego
                      podstawie - chrztu - mamy w Polsce 90% katolików. Nie wiem jak we
                      Włoszech, pewnie podobnie.
                      A ja bardzo bym chciała żeby ta liczba była urealniona.
                      Jako wierząca i praktykująca dodam.
                      • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 15:54
                        chloe30 napisała:

                        > Kurcze, co to za kompromis, w którym jedna strona, że tak
                        > powiem "bierze wszystko"?

                        A jak sobie wyobrażasz kompromis w sprawie chrztu? Nie każdy ma
                        bliźniaki.

                        > A apropos nieznaczącego aktu - on ma o tyle znaczenie, że na jego
                        > podstawie - chrztu - mamy w Polsce 90% katolików. Nie wiem jak we
                        > Włoszech, pewnie podobnie.

                        No, tak. A jakie TO ma znaczenie?

                        > A ja bardzo bym chciała żeby ta liczba była urealniona.
                        > Jako wierząca i praktykująca dodam.

                        No to trzeba przy spisie powszechnym mieć to uwzględnione.
                        • chloe30 Re: Chrzest 16.07.10, 16:02
                          w skrócie, bo musze lecieć - ma znaczenie rzekoma katolickośc
                          Polski - powołuja sie na nią chocby księża, usiłując wpływac na to
                          co sie w kraju dzieje. Gdyby liczba katolików była realna nie
                          mieliby takiej siły przebicia, i wreszcie rozdział tronu od ołtarza
                          byłby prawdziwy.
                          Ale to w skrócie, może potem sie rozwine smile
                          • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 16:06
                            chloe30 napisała:

                            > w skrócie, bo musze lecieć - ma znaczenie rzekoma katolickośc
                            > Polski - powołuja sie na nią chocby księża, usiłując wpływac na to
                            > co sie w kraju dzieje. Gdyby liczba katolików była realna nie
                            > mieliby takiej siły przebicia, i wreszcie rozdział tronu od
                            ołtarza
                            > byłby prawdziwy.

                            Niezbyt w to wierzę. Oni sa silni bo sa silni, a nie dlatego, że jak
                            idą do posła pogadać o ustawie to biorą ze sobą plik statystyk z
                            parafii.
                      • franczii Re: Chrzest 16.07.10, 16:04
                        > Kurcze, co to za kompromis, w którym jedna strona, że tak
                        > powiem "bierze wszystko"?

                        Ja nie uwazam, ze bierze wszystko. To ze dziecko jest ochrzczone nie oznacza z
                        automatu, ze bedzie katolikiem. Ja zostalam ochrzczona dla mamy i rodziny, moj
                        ojciec nie chcial miec nic wspolnego z kk. Ten chrzest nie utrudnil mi niczego i
                        w niczym nie przeszkodzil, ma dla mnie takie samo znaczenie jak gdyby go nie bylo.
                        Leje na to, czy moje nazwisko w jakis ksiegach parafialnych zasila wyimaginowane
                        szeregi katolikow. Liczy sie dla mnie to, ze ten chrzst nie ma zadnego wplywu
                        na moje obecne zycie. I sorry za brutalna szczerosc ale nie obchodzi mnie czy
                        ty, czy kosciol chcecie urealnic swoje statystyki czy nietongue_out Jesli ktos zapuka
                        do mych drzwi i grzecznie poprosi ,zebym sie okreslila bo mu zalezy na realnej
                        liczbie to bardzo chetnie to uczynie ale sama nie mam ochoty na pisanie podan i
                        wnioskow, lazenie, pukanie i przedstawianie swiadkow, po co? przeciez to i tak
                        nie ma dla mnie zadnego znaczenia?
                • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 15:36
                  Wydaje mi się, że nie.
                  Nie sądzę też, że zakochałabym się w praktykującym katoliku.
                  Więc jest, jak jest.
                  O chrzcie zadecyduje sam zainteresowany, jeśli kiedyś zechce.
                  Ale z praktyki wiem, że zazwyczaj się nie zechce.
                  • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 15:41
                    broceliande napisała:

                    > Wydaje mi się, że nie.
                    > Nie sądzę też, że zakochałabym się w praktykującym katoliku.

                    O? Cóż, dosyć paskudnie to o Tobie świadczy.

                    > Więc jest, jak jest.
                    > O chrzcie zadecyduje sam zainteresowany, jeśli kiedyś zechce.
                    > Ale z praktyki wiem, że zazwyczaj się nie zechce.

                    Nie ma dziwnych, przecież dziecko z reguły pozostaje przy wierze, w
                    której wychowali je rodzice. Ateizm nie jest od tej zasady żadnym
                    wyjątkiem.
                    • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 15:50
                      miliwati napisała:

                      > O? Cóż, dosyć paskudnie to o Tobie świadczy.

                      Trudno.

                      > Nie ma dziwnych, przecież dziecko z reguły pozostaje przy wierze,
                      w
                      > której wychowali je rodzice. Ateizm nie jest od tej zasady żadnym
                      > wyjątkiem.

                      Religia nie ma żadnej racji bytu, jeśli się jej nie wciśnie, kiedy
                      jesteśmy dziećmi.
                      Ateizm przedstawia dziecku rozmaite poglądy na temat powstania
                      świata, sensu życia i tak dalej.
                      Ateizm nie jest wiarą.
                      • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 16:04
                        broceliande napisała:

                        > miliwati napisała:
                        >
                        > > O? Cóż, dosyć paskudnie to o Tobie świadczy.
                        >
                        > Trudno.

                        Nie no, pewnie. Nie mój problem, oczywiście. Po prostu stwierdzenie
                        faktu, podobnie jak opinia o takich co by ręki nie podali pedałowi,
                        albo coś podobnego.

                        > > Nie ma dziwnych, przecież dziecko z reguły pozostaje przy
                        wierze,
                        > w
                        > > której wychowali je rodzice. Ateizm nie jest od tej zasady
                        żadnym
                        > > wyjątkiem.
                        >
                        > Religia nie ma żadnej racji bytu, jeśli się jej nie wciśnie, kiedy
                        > jesteśmy dziećmi.

                        Wciskać to trzeba religię w dorosłych, jak się ją chce zmienić.
                        Dzieci po prostu wyrastają w takiej czy innej religii.

                        > Ateizm przedstawia dziecku rozmaite poglądy na temat powstania
                        > świata, sensu życia i tak dalej.

                        Buahahahaha. Tak, chrześcijaństwo strasznie przeszkadza w
                        zaakceptowaniu teroii Big Bangu. I oczywiście wszyscy chrześcijanie
                        co do jednego uznają tylko jeden sens życia. Co prawda ja ne
                        przykład nie wiem jaki, ale oczywiście tylko jeden, bo to religia suspicious

                        > Ateizm nie jest wiarą.

                        Najczęściej właśnie jest. Mało tego - wyznawcy ateizmu są nierzadko
                        niezłymi fanatykami (jak Ty, choć trafiają się i więksi).
                        • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 20:48
                          miliwati napisała:

                          > Nie no, pewnie. Nie mój problem, oczywiście. Po prostu
                          stwierdzenie
                          > faktu, podobnie jak opinia o takich co by ręki nie podali
                          pedałowi,
                          > albo coś podobnego.
                          >

                          Ja rękę każdemu podam, ale zakocham się nie w każdymsmile

                          > Wciskać to trzeba religię w dorosłych, jak się ją chce zmienić.
                          > Dzieci po prostu wyrastają w takiej czy innej religii.

                          No mnie już nie wciśniesz.

                          >
                          > Buahahahaha. Tak, chrześcijaństwo strasznie przeszkadza w
                          > zaakceptowaniu teroii Big Bangu. I oczywiście wszyscy
                          chrześcijanie
                          > co do jednego uznają tylko jeden sens życia. Co prawda ja ne
                          > przykład nie wiem jaki, ale oczywiście tylko jeden, bo to
                          religia suspicious

                          Wydaje mi się, że wspólną cechą chrześcijan jest wiara w
                          zmartwychwstanie Jezusa, prawda?
                          Niestety nie mogę zaakceptować czegoś takiego.
                          Mówię dziecku, że niektórzy w to wierzą, w niebo, anioły i inne
                          takie.
                          A Ty mówisz dziecku, że są tacy, co nie wierzą w Bozię?

                          > > Ateizm nie jest wiarą.
                          >
                          > Najczęściej właśnie jest. Mało tego - wyznawcy ateizmu są
                          nierzadko
                          > niezłymi fanatykami (jak Ty, choć trafiają się i więksi).


                          Oczywiście krytyka czyjegoś postępowania jako ateisty czyni mnie
                          fanatykiem.
                          Czy ja Cię naprawdę napadłam i obraziła?
                          Ejże?

                          Ateizmu się nie wyznaje, choć oczywiście rozumiem, że wierzący to
                          sobie porówna z wiarą. No bo jak mógłby obiektywnie spojrzeć.
                          • miliwati Re: Chrzest 19.07.10, 10:06
                            broceliande napisała:

                            > miliwati napisała:
                            >
                            > > Nie no, pewnie. Nie mój problem, oczywiście. Po prostu
                            > stwierdzenie
                            > > faktu, podobnie jak opinia o takich co by ręki nie podali
                            > pedałowi,
                            > > albo coś podobnego.
                            >
                            > Ja rękę każdemu podam, ale zakocham się nie w każdymsmile

                            Cóż, takie stwierdzenie to albo głęboka naiwność, albo ciężki
                            fanatzym.

                            > > Buahahahaha. Tak, chrześcijaństwo strasznie przeszkadza w
                            > > zaakceptowaniu teroii Big Bangu. I oczywiście wszyscy
                            > chrześcijanie
                            > > co do jednego uznają tylko jeden sens życia. Co prawda ja ne
                            > > przykład nie wiem jaki, ale oczywiście tylko jeden, bo to
                            > religia suspicious
                            >
                            > Wydaje mi się, że wspólną cechą chrześcijan jest wiara w
                            > zmartwychwstanie Jezusa, prawda?

                            No, prawda.

                            > Niestety nie mogę zaakceptować czegoś takiego.

                            A to ciekawe. Znaczy, masz jakieś na przykład moralne opory, czy tak
                            po prostu z alalizy termodynamicznej Ci wyszło że to fizycznie
                            niemożliwe?

                            > Mówię dziecku, że niektórzy w to wierzą, w niebo, anioły i inne
                            > takie.
                            > A Ty mówisz dziecku, że są tacy, co nie wierzą w Bozię?

                            W rozmowie z dzieckiem jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się użyć
                            słowa "Bozia". Ale tak, oczywiście. I że wierzą w w innych bogów też
                            mówię. Albo że wierzą w tego samego, tylko inaczej.

                            > > > Ateizm nie jest wiarą.
                            > >
                            > > Najczęściej właśnie jest. Mało tego - wyznawcy ateizmu są
                            > nierzadko
                            > > niezłymi fanatykami (jak Ty, choć trafiają się i więksi).
                            >
                            >
                            > Oczywiście krytyka czyjegoś postępowania jako ateisty czyni mnie
                            > fanatykiem.

                            TTST.

                            > Czy ja Cię naprawdę napadłam i obraziła?

                            Nie, bynajmniej. Rozbawiłaś, jak większość ateistów-misjonarzy. Oni
                            są tacy zabawni z tą swoją zaciętą walką ze zjawiskami, które jakoby
                            sa dla nich zupełnie nieistotne.

                            > Ejże?
                            >
                            > Ateizmu się nie wyznaje, choć oczywiście rozumiem, że wierzący to
                            > sobie porówna z wiarą. No bo jak mógłby obiektywnie spojrzeć.

                            Mechanizm wyznawania ateizmu, jak byś się nie odżegnywała od tego
                            terminu, jest identyczny jak wyznawania każdej innej religii. Z
                            matematycznego punktu widzenia jest to po prostu religia w której
                            liczba bóstw wynosi 0. Przypadek szczególny, ale zachowania ludzkie
                            są dokładnie takie same. Od takich, którzy po prostu nie wierzą, po
                            takich którzy irracjonalnie starają się krzewić ateizm, zwalczając
                            inne wyznania. W warunkach Polski jest to wyjątkowo łatwa praca, bo
                            praktycznie wiara w bóstwa jest tu równoważna z katolicyzmem, a do
                            tego zawsze się można przyczepić na gruncie politycznym i społecznym.

                            • broceliande Re: Chrzest 19.07.10, 15:31
                              miliwati napisała:

                              > > Ja rękę każdemu podam, ale zakocham się nie w każdymsmile
                              >
                              > Cóż, takie stwierdzenie to albo głęboka naiwność, albo ciężki
                              > fanatzym.

                              Gdzie tu fanatyzm. Zarzucasz mi go już drugi raz i to bezpodstawnie.
                              Przemyśl, co piszesz.


                              > > Wydaje mi się, że wspólną cechą chrześcijan jest wiara w
                              > > zmartwychwstanie Jezusa, prawda?
                              >
                              > No, prawda.
                              >
                              > > Niestety nie mogę zaakceptować czegoś takiego.
                              >
                              > A to ciekawe. Znaczy, masz jakieś na przykład moralne opory, czy
                              tak
                              > po prostu z alalizy termodynamicznej Ci wyszło że to fizycznie
                              > niemożliwe?


                              Droga Miliwati, dla mnie to jest tylko legenda o Jezusie, który
                              zmartwychwstał. Taka bajka, łapiesz?
                              Natomiast ludzie nie zmartwychwstają, prawda?

                              > > A Ty mówisz dziecku, że są tacy, co nie wierzą w Bozię?
                              >
                              > W rozmowie z dzieckiem jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się użyć
                              > słowa "Bozia". Ale tak, oczywiście. I że wierzą w w innych bogów
                              też
                              > mówię. Albo że wierzą w tego samego, tylko inaczej.

                              No to tak jak ja.

                              >
                              > Nie, bynajmniej. Rozbawiłaś, jak większość ateistów-misjonarzy.
                              Oni
                              > są tacy zabawni z tą swoją zaciętą walką ze zjawiskami, które
                              jakoby
                              > sa dla nich zupełnie nieistotne.


                              To dobrze, śmiech to zdrowie.


                              >
                              > Mechanizm wyznawania ateizmu, jak byś się nie odżegnywała od tego
                              > terminu, jest identyczny jak wyznawania każdej innej religii. Z
                              > matematycznego punktu widzenia jest to po prostu religia w której
                              > liczba bóstw wynosi 0. Przypadek szczególny, ale zachowania
                              ludzkie
                              > są dokładnie takie same.


                              Teraz bredzisz, naprawdę, chyba upał Ci zaszkodził.
                              Jakie zachowania są dokładnie takie same. Z tym "dokładnie" to już
                              bzdet totalny.


                              Od takich, którzy po prostu nie wierzą, po
                              > takich którzy irracjonalnie starają się krzewić ateizm, zwalczając
                              > inne wyznania.

                              Po pierwsze chyba "racjonalnie" chciałaś powiedzieć. A ateizm nie
                              jest "innym wyznaniem".

                              W warunkach Polski jest to wyjątkowo łatwa praca, bo
                              > praktycznie wiara w bóstwa jest tu równoważna z katolicyzmem, a do
                              > tego zawsze się można przyczepić na gruncie politycznym i
                              społecznym.
                              >

                              To nie jest moja praca. Ja nie walczę z niczyją wiarą, co najwyżej
                              hipokryzją.
                              Radzę też wyspowiadać się z pychy.
                              • miliwati Re: Chrzest 19.07.10, 16:18
                                broceliande napisała:

                                > miliwati napisała:
                                >
                                > > > Ja rękę każdemu podam, ale zakocham się nie w każdymsmile
                                > >
                                > > Cóż, takie stwierdzenie to albo głęboka naiwność, albo ciężki
                                > > fanatzym.
                                >
                                > Gdzie tu fanatyzm. Zarzucasz mi go już drugi raz i to
                                bezpodstawnie.

                                Jeżeli jesteś skłonna stłumić własne emocje (i to takie jak
                                zakochanie) tylko dlatego, że ktoś nie jest ateistą, to co to innego
                                jest jak nie fanatzyczne oddanie idei ateizmu?

                                > Droga Miliwati, dla mnie to jest tylko legenda o Jezusie, który
                                > zmartwychwstał. Taka bajka, łapiesz?
                                > Natomiast ludzie nie zmartwychwstają, prawda?

                                Czyli nie wierzysz w cuda, ponieważ są niezgodne z fizyką. No bardzo
                                ładnie, tylko na tym polegają właśnie cuda. I dlatego albo się w nie
                                wierzy, albo nie, natomiast nie da się ich zaakceptować na gruncie
                                racjonalnym, ani nie ma sensu ich na takowym odrzucać jako
                                niemożliwych, bo o ich naturalnej niemożliwości wypowiada się już
                                sama religia w której wystąpiły.

                                Ale to zawsze jest zabawne, jak nielogicznie "rozumują" ludziska
                                spod sztandarów racjonalizmu, kiedy się tłumaczą z niewiary w
                                zjawiska nadprzyrodzone na podstawie ich nadprzyrodzoności smile

                                Otóż tak naprawdę, to uznawanie zmartwychwstania Jezusa (tak samo
                                jak historii o słoniowej głowie Ganesi) opiera się na wierze w
                                dokładnie taki sam sposób, jak nieuznawanie tychże. Wyznawca danej
                                religii uznaje że Jezus zmartwychwstał (albo że Ganesia ma głowę
                                słonia) ponieważ wierzy że mogą się wydarzać cuda niewytłumaczalne
                                fizyką. Równocześnie ateista nie uznaje tych historii, ponieważ
                                także i on WIERZY - wierzy że nie mogą się zdarzać żadne cuda.

                                Podstawy racjonalne obu są takie same - chrześcijanin i ateista w
                                taki sam sposób potwierdzą, że bez interwencji Boga nie da się
                                zmartwychwstać. Różnić się będą tylko w tym, że chrześcijanin wierzy
                                że interwencja Boga jest możliwa, a ateista wierzy że interwencja
                                Boga nie jest możliwa.

                                > > Mechanizm wyznawania ateizmu, jak byś się nie odżegnywała od
                                tego
                                > > terminu, jest identyczny jak wyznawania każdej innej religii. Z
                                > > matematycznego punktu widzenia jest to po prostu religia w
                                której
                                > > liczba bóstw wynosi 0. Przypadek szczególny, ale zachowania
                                > ludzkie
                                > > są dokładnie takie same.
                                >
                                >
                                > Teraz bredzisz, naprawdę, chyba upał Ci zaszkodził.
                                > Jakie zachowania są dokładnie takie same. Z tym "dokładnie" to już
                                > bzdet totalny.

                                Zachowania społeczne. Stosunek do swojej wiary. Skłonność do
                                flejmowania w Internecie chociażby - tak samo istnieje
                                racjonalista.pl dla misjonarzy ateizmu, jak istnieje niepokalana.pl,
                                czy coś podobnego.


                                > Od takich, którzy po prostu nie wierzą, po
                                > > takich którzy irracjonalnie starają się krzewić ateizm,
                                zwalczając
                                > > inne wyznania.
                                >
                                > Po pierwsze chyba "racjonalnie" chciałaś powiedzieć. A ateizm nie
                                > jest "innym wyznaniem".

                                Bynajmniej. Areiści starają się krzewić wiarę że istnieją tylko
                                zjawiska racjonalne, a robią to zupełnie poza racjonalnością (vide
                                sprzeciw wobec "nieistotnego" chrztu który ponoć ma
                                jakieś "konsekwencje"). Oczywiście nie wszyscy, tak samo jak nie
                                każdy chrześcijanin jest misjonarzem

                                > To nie jest moja praca. Ja nie walczę z niczyją wiarą, co najwyżej
                                > hipokryzją.
                                > Radzę też wyspowiadać się z pychy.

                                Pychy? A dlaczego akurat z pychy?
                                • broceliande Re: Chrzest 19.07.10, 17:13
                                  > Jeżeli jesteś skłonna stłumić własne emocje (i to takie jak
                                  > zakochanie) tylko dlatego, że ktoś nie jest ateistą, to co to
                                  innego
                                  > jest jak nie fanatzyczne oddanie idei ateizmu?
                                  >

                                  E tam, już Ci ktoś niżej tłumaczył, że z wiarą wiążą się różne
                                  poglądy, których ateista nie zaakceptuje i faktycznie, jak mi się z
                                  kimś dobrze rozmawia, to żarliwie wierzący nie jest.
                                  Jeśli mężczyzna uważa, że seks przed ślubem, aborcja z
                                  jakiegokolwiek powodu, antykoncepcja, in vitro, rozwody są be, to
                                  raczej mnie nie olśni i żadnych emocji nie wzbudzi.
                                  Generalnie, ludzie, którzy wierzą w gadającego węża są śmieszni.

                                  A może Ty żyjesz z ateistą i ślepa jesteś na różnice śwaitopoglądowe?


                                  > Czyli nie wierzysz w cuda, ponieważ są niezgodne z fizyką. No
                                  bardzo
                                  > ładnie, tylko na tym polegają właśnie cuda. I dlatego albo się w
                                  nie
                                  > wierzy, albo nie, natomiast nie da się ich zaakceptować na gruncie
                                  > racjonalnym, ani nie ma sensu ich na takowym odrzucać jako
                                  > niemożliwych, bo o ich naturalnej niemożliwości wypowiada się już
                                  > sama religia w której wystąpiły.


                                  Błogosławieni co nie widzieli a uwierzyli. Nie widziałam, nie
                                  wierzę, a jak zobaczę, to to nie bedzie wiara tylko wiedza.
                                  Podziwiam przywiązanie do tej legendy, jest ładna miejscami, ale to
                                  tylko taka historia dla pocieszenia. Ja tego nie potrzebuję.

                                  > Ale to zawsze jest zabawne, jak nielogicznie "rozumują" ludziska
                                  > spod sztandarów racjonalizmu, kiedy się tłumaczą z niewiary w
                                  > zjawiska nadprzyrodzone na podstawie ich nadprzyrodzoności smile
                                  >

                                  Na podstawie tego, że to się zdarzyło w bajce, a w naturze tego
                                  zaobserwować nie można.

                                  > Otóż tak naprawdę, to uznawanie zmartwychwstania Jezusa (tak samo
                                  > jak historii o słoniowej głowie Ganesi) opiera się na wierze w
                                  > dokładnie taki sam sposób, jak nieuznawanie tychże. Wyznawca danej
                                  > religii uznaje że Jezus zmartwychwstał (albo że Ganesia ma głowę
                                  > słonia) ponieważ wierzy że mogą się wydarzać cuda niewytłumaczalne
                                  > fizyką. Równocześnie ateista nie uznaje tych historii, ponieważ
                                  > także i on WIERZY - wierzy że nie mogą się zdarzać żadne cuda


                                  Racjonalista wie, że cuda się nie zdarzają, pewne zjawiska po prostu
                                  nie następują, ale pomarzyć o nich możesz.
                                  Nie uznaję również innych historii. O krasnoludkach, elfach,
                                  latających dywanach i tak dalej. Konsekwentnie.

                                  > Podstawy racjonalne obu są takie same - chrześcijanin i ateista w
                                  > taki sam sposób potwierdzą, że bez interwencji Boga nie da się
                                  > zmartwychwstać. Różnić się będą tylko w tym, że chrześcijanin
                                  wierzy
                                  > że interwencja Boga jest możliwa, a ateista wierzy że interwencja
                                  > Boga nie jest możliwa.
                                  >

                                  Oj, już przestań tę wiarę wmawiać, nudne to jest. Nie ma
                                  interwencji, nie ma Boga, żadna wiara to nie jest. Spotykam wielu
                                  wierzących, którzy bronią się w ten sposób, że przecież ateizm to
                                  też wiara.
                                  Myślę, że brak wiary do nich nie dociera po religijnym praniu mózgu.


                                  > Zachowania społeczne. Stosunek do swojej wiary. Skłonność do
                                  > flejmowania w Internecie chociażby - tak samo istnieje
                                  > racjonalista.pl dla misjonarzy ateizmu, jak istnieje
                                  niepokalana.pl,
                                  > czy coś podobnego.


                                  Ja ani jednego, ani drugiego nie czytam. Ale lubię wypowiedzieć się
                                  na temat ochrzczenia lub nie dziecka ateistki.

                                  >
                                  > Bynajmniej. Areiści starają się krzewić wiarę że istnieją tylko
                                  > zjawiska racjonalne, a robią to zupełnie poza racjonalnością (vide
                                  > sprzeciw wobec "nieistotnego" chrztu który ponoć ma
                                  > jakieś "konsekwencje"). Oczywiście nie wszyscy, tak samo jak nie
                                  > każdy chrześcijanin jest misjonarzem


                                  Konsekwencją jest wychowywanie dziecka w wierze.
                                  Potępienia godna jest hipokryzja rodziców, jednego i drugiego.
                                  I nie wyjeżdżaj z argumentami w stylu: ochrzcij, co ci szkodzi,
                                  przecież to dla ciebie nic nie znaczy.


                                  > Pychy? A dlaczego akurat z pychy?

                                  Poczytaj, co wygadujesz.
                                  • szyszunia11 Re: Chrzest 19.07.10, 22:38
                                    broceliande napisała:

                                    > > Jeżeli jesteś skłonna stłumić własne emocje (i to takie jak
                                    > > zakochanie) tylko dlatego, że ktoś nie jest ateistą, to co to
                                    > innego
                                    > > jest jak nie fanatzyczne oddanie idei ateizmu?
                                    > >
                                    >
                                    > E tam, już Ci ktoś niżej tłumaczył, że z wiarą wiążą się różne
                                    > poglądy, których ateista nie zaakceptuje i faktycznie, jak mi się z
                                    > kimś dobrze rozmawia, to żarliwie wierzący nie jest.
                                    > Jeśli mężczyzna uważa, że seks przed ślubem, aborcja z
                                    > jakiegokolwiek powodu, antykoncepcja, in vitro, rozwody są be, to
                                    > raczej mnie nie olśni i żadnych emocji nie wzbudzi.

                                    ja Cię rozumiem. Mojego zainteresowania nie wzbudziłby za to facet, który uważa,
                                    że te wszystkie rzeczy które wymieniłaś są cacy. Ale naprawdę róznice
                                    światopoglądowe maja znaczenie przy lokowaniu uczuć.


                                    > Generalnie, ludzie, którzy wierzą w gadającego węża są śmieszni.
                                    • broceliande Re: Chrzest 20.07.10, 09:54
                                      Szyszuniu,faktycznie.
                                      Są to tematy do jakiejś dyskusji.
                                      Że aborcja czy rozwód to zło, ale...
                                      Z żarliwym katolikiem dyskusji na te tematy nie ma, przekonałam się
                                      na własnej skórze i zostałam po świńsku potraktowana co najmniej
                                      raz, a nieprzyjemnie było kilka razy.
                                      Nie mamowy o żadnym partnerstwie z kimś takim.
                                      • szyszunia11 Re: Chrzest 20.07.10, 10:56
                                        broceliande napisała:

                                        > Szyszuniu,faktycznie.
                                        > Są to tematy do jakiejś dyskusji.
                                        > Że aborcja czy rozwód to zło, ale...

                                        tylko mój głos nie jest polemiczny wobec Twojegosmile zgadzam się z Tobą, kierunek
                                        naszego myślenia jest ten sam, tylko zwrot przeciwnysmile


                                        > Z żarliwym katolikiem dyskusji na te tematy nie ma,

                                        no, to juz zależy z którymwink ja zawsze bardzo chętnie podyskutuję, choć nawet
                                        czasem wiemn, że nie ma to sensu.

                                        przekonałam się
                                        > na własnej skórze i zostałam po świńsku potraktowana co najmniej
                                        > raz, a nieprzyjemnie było kilka razy.
                                        > Nie mamowy o żadnym partnerstwie z kimś takim.

                                        rzeczywiście, ale chyba wiesz, że świńskie zachowania zdarzają się nie tylko
                                        osobom wyznania katolickiego?wink nie ma co się licytować, wazna jest podstawowa
                                        jednośc w mysleniu, niewazne w którą stronę.
                                  • miliwati Re: Chrzest 20.07.10, 10:59
                                    broceliande napisała:

                                    > E tam, już Ci ktoś niżej tłumaczył, że z wiarą wiążą się różne
                                    > poglądy, których ateista nie zaakceptuje i faktycznie, jak mi się
                                    z
                                    > kimś dobrze rozmawia, to żarliwie wierzący nie jest.

                                    Tylko że na świecie istnieją nie tylko "żarliwie" wierzący. Można
                                    też po prostu wierzyć. A korelacja poglądów z wiarą jest bynajmniej
                                    nie taka znowu mocna.

                                    > Jeśli mężczyzna uważa, że seks przed ślubem, aborcja z
                                    > jakiegokolwiek powodu, antykoncepcja, in vitro, rozwody są be, to
                                    > raczej mnie nie olśni i żadnych emocji nie wzbudzi.

                                    Tylko że do tego wcale nie potrzeba być chrześcijaninem.

                                    > Generalnie, ludzie, którzy wierzą w gadającego węża są śmieszni.

                                    Nie bardziej niż ludzie którzy wierzą że na świecie istnieją jedynie
                                    zjawiska racjonalnie wytłumaczalne na podstawie posiadanej przez
                                    ludzi wiedzy smile

                                    > > Ale to zawsze jest zabawne, jak nielogicznie "rozumują" ludziska
                                    > > spod sztandarów racjonalizmu, kiedy się tłumaczą z niewiary w
                                    > > zjawiska nadprzyrodzone na podstawie ich nadprzyrodzoności smile
                                    >
                                    > Na podstawie tego, że to się zdarzyło w bajce, a w naturze tego
                                    > zaobserwować nie można.

                                    Dlatego też religie nie twierdzą że to się zdarzyło w sposób
                                    naturalny.

                                    > Racjonalista wie, że cuda się nie zdarzają, pewne zjawiska po
                                    prostu
                                    > nie następują, ale pomarzyć o nich możesz.

                                    WIE? To jaki jest DOWÓD na to, że cuda się nie zdarzają? Bo jeżeli
                                    nie uznaje istnienia cudów bez dowodu na to, że ich nie ma, to jest
                                    to po prostu tylko WIARA że istnieją wyłacznie zjawiska racjonalne.

                                    > Oj, już przestań tę wiarę wmawiać, nudne to jest. Nie ma

                                    tu nie ma co wmawiać, to stwierdzenie faktu. No chyba że masz
                                    racjonalny dowód na to, że bogowie nie istnieją.

                                    > interwencji, nie ma Boga, żadna wiara to nie jest. Spotykam wielu
                                    > wierzących, którzy bronią się w ten sposób, że przecież ateizm to
                                    > też wiara.

                                    Bronią? Ale przed czym bronią?

                                    > Konsekwencją jest wychowywanie dziecka w wierze.
                                    > Potępienia godna jest hipokryzja rodziców, jednego i drugiego.
                                    > I nie wyjeżdżaj z argumentami w stylu: ochrzcij, co ci szkodzi,
                                    > przecież to dla ciebie nic nie znaczy.

                                    Nie "ochrzcij", tylko "pozwól ochrzcić drugiemu rodzicowi, skoro
                                    chce.

                                    > > Pychy? A dlaczego akurat z pychy?
                                    >
                                    > Poczytaj, co wygadujesz.

                                    Czyli nie umiesz racjonalnie uzasadnić dlaczego akurat pychy. Cóż...
                                    • broceliande Re: Chrzest 20.07.10, 12:23
                                      miliwati napisała:

                                      >
                                      > Tylko że na świecie istnieją nie tylko "żarliwie" wierzący. Można
                                      > też po prostu wierzyć. A korelacja poglądów z wiarą jest
                                      bynajmniej
                                      > nie taka znowu mocna.
                                      >

                                      Jeśli po prostu wierzą, niech nie przywiązują takiej wagi do
                                      sakramentów. Mnie wiara nie przeszkadza, tylko jej
                                      zinstytucjonalizowanie.

                                      > > Generalnie, ludzie, którzy wierzą w gadającego węża są śmieszni.
                                      >
                                      > Nie bardziej niż ludzie którzy wierzą że na świecie istnieją
                                      jedynie
                                      > zjawiska racjonalnie wytłumaczalne na podstawie posiadanej przez
                                      > ludzi wiedzy smile

                                      Acha, Ciebie śmieszy, jak ktoś mówi, że nie ma gadających węży,
                                      aniołków i krasnoludków i wampirów czy innych fantastycznych stworów.
                                      Dla mnie taki ktoś mówi całkiem do rzeczy.
                                      Idź sobie bajeczki poczytaj.

                                      > >
                                      > > Na podstawie tego, że to się zdarzyło w bajce, a w naturze tego
                                      > > zaobserwować nie można.
                                      >
                                      > Dlatego też religie nie twierdzą że to się zdarzyło w sposób
                                      > naturalny.
                                      >

                                      I na tej podstawie całe pokolenia klęczą przed czymś, czego nie ma.
                                      Każda bajak zaczyna się od "dawno dawno temu".

                                      >
                                      > WIE? To jaki jest DOWÓD na to, że cuda się nie zdarzają? Bo jeżeli
                                      > nie uznaje istnienia cudów bez dowodu na to, że ich nie ma, to
                                      jest
                                      > to po prostu tylko WIARA że istnieją wyłacznie zjawiska racjonalne.
                                      >

                                      No, ja na wiarę nie przyjmę nic nadprzyrodzonego. Wiem, co widzę i
                                      czuję. Naprawdę uważasz że świat nie jest wystarczająco piękny bez
                                      omamiania się bzdurnymi teoryjkami?
                                      Jeśli tego potrzebujesz, wolno Ci, niektórzy nie mają odwagi
                                      spojrzeć pawdzie w oczy.

                                      >
                                      > tu nie ma co wmawiać, to stwierdzenie faktu. No chyba że masz
                                      > racjonalny dowód na to, że bogowie nie istnieją.
                                      >

                                      Nie mam racjonalnego dowodu na to, że istnieją wampiry, anioły,
                                      krasnokludki i tak dalej. Wystarczy mi po prostu stwierdzenie faktu,
                                      że ich nikt nigdy nie widział, ewentualnie w wyobraźni.
                                      Stary durny argument: JA mam udowadniać, że Boga nie ma.
                                      Nawet nie umiesz przekonać, że warto się oszukiwać w tej sprawie.

                                      > Nie "ochrzcij", tylko "pozwól ochrzcić drugiemu rodzicowi, skoro
                                      > chce.

                                      Na szczęście nie mam tego dylematu. Dziecko dorośnie i samo
                                      stwierdzi, czy wierzy czy nie. Przecież po to się chrzci małe
                                      dzieci. Jak nie wciśniesz tej bujdy za młodu, to dorosłemu nie dasz
                                      rady.


                                      > > > Pychy? A dlaczego akurat z pychy?
                                      > >
                                      > > Poczytaj, co wygadujesz.
                                      >
                                      > Czyli nie umiesz racjonalnie uzasadnić dlaczego akurat pychy.
                                      Cóż...

                                      Nieuzasadnione samozadowolenie.
                                      Dal mnie nie ma pojęcia grzech, ale jak by było, to bym się martwiła.
                                      Idź się wyspowiadaj, że uległaś pokusie poczucia wyższości nad kimś,
                                      nad kim nie masz prawa.
                                      Acha, i wyzywałaś od fanatyków.
                                      Dotarło?


                                      • miliwati Re: Chrzest 20.07.10, 16:03
                                        broceliande napisała:

                                        > Jeśli po prostu wierzą, niech nie przywiązują takiej wagi do
                                        > sakramentów. Mnie wiara nie przeszkadza, tylko jej
                                        > zinstytucjonalizowanie.

                                        Ach, jakże łaskawie udzielasz wytycznych które elementy religii są
                                        akceptowalne, a które nie suspicious

                                        > Acha, Ciebie śmieszy, jak ktoś mówi, że nie ma gadających węży,
                                        > aniołków i krasnoludków i wampirów czy innych fantastycznych
                                        stworów.

                                        Cóż, mnie na przykład śmieszy jak ktoś, jak ty, nie umie czytać ze
                                        zrozumieniem i dyskutuje z własnymi fantazjami zamiast ze słowami
                                        dyskutantów.

                                        > > Dlatego też religie nie twierdzą że to się zdarzyło w sposób
                                        > > naturalny.
                                        >
                                        > I na tej podstawie całe pokolenia klęczą przed czymś, czego nie
                                        ma.

                                        Cóż, twoim zdaniem nie ma. Masz oczywiście prawo do tego zdania.

                                        > No, ja na wiarę nie przyjmę nic nadprzyrodzonego. Wiem, co widzę i

                                        Ponieważ WIERZYSZ że nie istnieją rzeczy nadprzyrodzone.

                                        > czuję. Naprawdę uważasz że świat nie jest wystarczająco piękny bez
                                        > omamiania się bzdurnymi teoryjkami?

                                        Jakimi znowu teoryjkami?

                                        > Jeśli tego potrzebujesz, wolno Ci, niektórzy nie mają odwagi
                                        > spojrzeć pawdzie w oczy.

                                        > Nie mam racjonalnego dowodu na to, że istnieją wampiry, anioły,
                                        > krasnokludki i tak dalej. Wystarczy mi po prostu stwierdzenie
                                        faktu,
                                        > że ich nikt nigdy nie widział, ewentualnie w wyobraźni.

                                        Czarnej dziury też nigdy nie widziałaś. Ani kwarków. Ale WIERZYSZ że
                                        istnieją. Podobnie jak chrześcijanie en masse. I podobnie jak
                                        chrześcijanie en masse WIERZYSZ że nie istnieją wampiry i
                                        krasnoludki. A w odróżnieniu od nich WIERZYSZ że nie istnieją
                                        anioły.

                                        > Stary durny argument: JA mam udowadniać, że Boga nie ma.

                                        ależ nie musisz. Wystarczy jeżeli uświadomisz sobie że twoje
                                        przekonanie o nieistnieniu bogów to WIARA. Technicznie rzecz biorąc
                                        identyczna jak WIARA w ich istnienie.

                                        > Na szczęście nie mam tego dylematu. Dziecko dorośnie i samo
                                        > stwierdzi, czy wierzy czy nie. Przecież po to się chrzci małe
                                        > dzieci. Jak nie wciśniesz tej bujdy za młodu, to dorosłemu nie
                                        dasz
                                        > rady.

                                        Znaczy się, wiara wlewa się z tą wodą od chrztu?

                                        > > Czyli nie umiesz racjonalnie uzasadnić dlaczego akurat pychy.
                                        > Cóż...
                                        >
                                        > Nieuzasadnione samozadowolenie.

                                        O, zaczyna coś do ciebie docierać. Tak, twoje samozadowolenie jest
                                        zupełnie nieuzasadnione.

                                        > Dal mnie nie ma pojęcia grzech, ale jak by było, to bym się
                                        martwiła.
                                        > Idź się wyspowiadaj, że uległaś pokusie poczucia wyższości nad
                                        kimś,
                                        > nad kim nie masz prawa.

                                        Jakiej znowu wyższości? Odczuwasz moją wyższość? To miłe, ale też
                                        nieco zaskakujące dla mnie.

                                        > Acha, i wyzywałaś od fanatyków.

                                        A co, nazwanie rzeczy po imieniu jest grzechem?
                                        • broceliande Re: Chrzest 20.07.10, 16:36
                                          Miliwati, sorry, aż za dużo czasu Ci poświęcam, a ty burak ciągle.

                                          > Cóż, mnie na przykład śmieszy jak ktoś, jak ty, nie umie czytać ze
                                          > zrozumieniem i dyskutuje z własnymi fantazjami zamiast ze słowami
                                          > dyskutantów.
                                          >

                                          No to chyba vice versa, bo po co przeklejasz moje słowa? Żeby się do
                                          nich nie odnieść?

                                          >
                                          > > No, ja na wiarę nie przyjmę nic nadprzyrodzonego. Wiem, co widzę
                                          i
                                          >
                                          > Ponieważ WIERZYSZ że nie istnieją rzeczy nadprzyrodzone.
                                          >

                                          UWAŻAM, że nie istnieją rzeczy nadprzyrodzone. Specjalistami od
                                          wiary w różne rzeczy są tacy, jak Ty.

                                          >
                                          > Czarnej dziury też nigdy nie widziałaś. Ani kwarków. Ale WIERZYSZ
                                          że
                                          > istnieją. Podobnie jak chrześcijanie en masse. I podobnie jak
                                          > chrześcijanie en masse WIERZYSZ że nie istnieją wampiry i
                                          > krasnoludki. A w odróżnieniu od nich WIERZYSZ że nie istnieją
                                          > anioły.
                                          >

                                          Są dowody na istnienie tych zjawisk fizycznych. Czemu chrześcijanie
                                          nie wierzą w wampiry?
                                          Jak ja odrzucam wszelkie bajki, tak oni mogą się wszelkimi podniecać.

                                          Nie wierzysz w wampiry? Przecież uwierzyłaś, że człowiek
                                          zmartwychwstał, chodził i gadał. I wstąpił do nieba.

                                          >
                                          > ależ nie musisz. Wystarczy jeżeli uświadomisz sobie że twoje
                                          > przekonanie o nieistnieniu bogów to WIARA. Technicznie rzecz
                                          biorąc
                                          > identyczna jak WIARA w ich istnienie.
                                          >

                                          Już pisałam, żebyś tej wiary nie wpierała tylko dlatego, że Twój
                                          sprany mózg nie może zrozumieć innego podejścia do rzeczywistości
                                          niż wiara.
                                          To jest właśnie dowód na spustoszenia, jakie dokonuje religia.

                                          >
                                          > Znaczy się, wiara wlewa się z tą wodą od chrztu?

                                          Nie, tępaku, dlatego, że z ochrzczeniem wiąże się wychowanie w
                                          wierze.

                                          >
                                          > Jakiej znowu wyższości? Odczuwasz moją wyższość? To miłe, ale też
                                          > nieco zaskakujące dla mnie.
                                          >

                                          I co, dostałaś rozgrzeszenie?

                                          > > Acha, i wyzywałaś od fanatyków.
                                          >
                                          > A co, nazwanie rzeczy po imieniu jest grzechem?

                                          Dal mnie grzech to puste pojęcie.
                                          Rozumiem, że fanatykiem jest każdy, kto ma inne zdanie.
                                          Nawet nie wie, że wierzy, biedaczek.
                                          Zajmij sie czymś pożyteczniejszym, niż nawracanie mnie, że też
                                          wierzę.
                                          • miliwati Re: Chrzest 21.07.10, 12:10
                                            broceliande napisała:

                                            > > Cóż, mnie na przykład śmieszy jak ktoś, jak ty, nie umie czytać
                                            ze
                                            > > zrozumieniem i dyskutuje z własnymi fantazjami zamiast ze
                                            słowami
                                            > > dyskutantów.
                                            > >
                                            >
                                            > No to chyba vice versa, bo po co przeklejasz moje słowa? Żeby się
                                            do
                                            > nich nie odnieść?

                                            To może sprawdź lepiej co to znaczy "vice versa"?

                                            > > Ponieważ WIERZYSZ że nie istnieją rzeczy nadprzyrodzone.
                                            >
                                            > UWAŻAM, że nie istnieją rzeczy nadprzyrodzone. Specjalistami od
                                            > wiary w różne rzeczy są tacy, jak Ty.

                                            W porządku. Jak chcesz się bawić w słówka to ja w takim razie UWAŻAM
                                            że Jezus zmartwychwstał.

                                            > Są dowody na istnienie tych zjawisk fizycznych.

                                            Są dowody sugerujące że teoria o istnieniu tych zjawisk jest zgodna
                                            z prawdą. Natomiast tak żeby zobaczyć czarną dziurę to się jeszcze
                                            chyba nikomu nie udało.

                                            > Czemu chrześcijanie
                                            > nie wierzą w wampiry?

                                            Uśmiejesz się, ale dlatego że według religii chrześcijańskiej nie ma
                                            takich istot.

                                            > Nie wierzysz w wampiry? Przecież uwierzyłaś, że człowiek
                                            > zmartwychwstał, chodził i gadał. I wstąpił do nieba.

                                            A w jaki sposób jedno implikuje drugie? W jaki sposób z tego, że
                                            tobie oba wydają się nieprawdziwe ma wynikać, że komuś innemu oba
                                            powinny się wydawać prawdą?

                                            > > ależ nie musisz. Wystarczy jeżeli uświadomisz sobie że twoje
                                            > > przekonanie o nieistnieniu bogów to WIARA. Technicznie rzecz
                                            > biorąc
                                            > > identyczna jak WIARA w ich istnienie.
                                            >
                                            > Już pisałam, żebyś tej wiary nie wpierała tylko dlatego, że Twój

                                            Ja tylko nazywam rzecz po imieniu. A że to dla ciebie bolesne, to co
                                            ja mogę poradzić?

                                            > sprany mózg nie może zrozumieć innego podejścia do rzeczywistości
                                            > niż wiara.
                                            > To jest właśnie dowód na spustoszenia, jakie dokonuje religia.

                                            Cóż, twój z kolei sprany mózg broni się przed dopuszczeniem do
                                            świadomości że tak naprawdę mnóstwo rzeczy przyjmuje właśnie na
                                            wiarę. Mój świat jest pełniejszy, bo ja zdaję sobie sprawę z tego,
                                            że w jedne rzeczy się wierzy, a drugie przyjmuje rozumowo. Ty masz
                                            na oczach klapki racjonalizmu.

                                            > > Znaczy się, wiara wlewa się z tą wodą od chrztu?
                                            >
                                            > Nie, tępaku, dlatego, że z ochrzczeniem wiąże się wychowanie w
                                            > wierze.

                                            Z ochrzczeniem? Bynajmniej. Wychowanie w wierze wiąże się z wiarą
                                            rodziców.

                                            • broceliande Re: Chrzest 21.07.10, 13:40
                                              Ani ja nie szanuję Ciebie, ani Twich poglądów, ani ja Ty mnie ani
                                              moich poglądów.
                                              Widzę, że obrażać Cię można dosolnie, ale już mi się znudziło.
                                              Vice versa oznaczało, że przeklejasz i komentujesz moje wypowiedzi i
                                              tak samo lekko sie do nich odnosisz.
                                              Daj sobie spokój.
                                              Zostań z klapkami fantazji na oczach. Uważaj, co chcesz.
                                              Jeśli świat jest pełniejszy z gadającym ężem - widocznie takiego go
                                              potrzebujesz.
                                              Dla mnie Biblia jest bajką taką samą jak książka o wampirach.
                                              Pa pa, pozdrawiam.
                                              • miliwati Re: Chrzest 21.07.10, 13:47
                                                broceliande napisała:

                                                > Vice versa oznaczało, że przeklejasz i komentujesz moje wypowiedzi
                                                i
                                                > tak samo lekko sie do nich odnosisz.

                                                No to sprawdź lepiej co ten zwrot oznacza naprawdę.

                      • szyszunia11 Re: Chrzest 19.07.10, 22:30
                        broceliande napisała:

                        > Religia nie ma żadnej racji bytu, jeśli się jej nie wciśnie, kiedy
                        > jesteśmy dziećmi.

                        jesteś w błędzie. Własnie religia, a raczej religijność "wciśnięta" - oaprta
                        tylko i wyłacznie na tradycji rodzinnej ma wielkie szanse byc licha i niewiele
                        warta.
                    • martishia7 Re: Chrzest 16.07.10, 16:16
                      > > Wydaje mi się, że nie.
                      > > Nie sądzę też, że zakochałabym się w praktykującym katoliku.
                      >
                      > O? Cóż, dosyć paskudnie to o Tobie świadczy.


                      "Nie zakochałabym się z w człowieku z którym mam całkowicie rozbieżne poglądy na
                      istotę świata, politykę, cel istnienia, oraz sposób spędzania niedzielnych
                      poranków." No sorry beret, ale takie są realia. Myślisz, że istnieje opcja,
                      żebyś zakochała się w dajmy na to złodzieju samochodów recydywiście?
                      • franczii Re: Chrzest 16.07.10, 16:25
                        No tos palnela z tym porownaniembig_grin
                      • miliwati Re: Chrzest 16.07.10, 16:27
                        martishia7 napisała:

                        > > > Wydaje mi się, że nie.
                        > > > Nie sądzę też, że zakochałabym się w praktykującym katoliku.
                        > >
                        > > O? Cóż, dosyć paskudnie to o Tobie świadczy.
                        >
                        > "Nie zakochałabym się z w człowieku z którym mam całkowicie
                        rozbieżne poglądy n
                        > a
                        > istotę świata, politykę, cel istnienia, oraz sposób spędzania
                        niedzielnych

                        Istotę świata? Znaczy na co niby? Jakież to poglądy na istotę świata
                        ma chrześcijanin, które są nie do przyjęcia dla ateisty?

                        Politykę? Od kiedy polityka wiąże się z wiarą lub jej brakiem?

                        Cel istnienia? Znowu - co to w ogóle miało znaczyć i jakie to cele
                        istnienia chrześcijanina miałyby być nie do zaakceptowania dla
                        ateisty?

                        O niedzielnych porankach to już w ogóle szkoda gadać. Jeżeli dla
                        kogoś wypuszczenie partnera z domu na godzinę raz w tygodniu jest
                        nie do zaakceptowania...

                        > poranków." No sorry beret, ale takie są realia. Myślisz, że
                        istnieje opcja,
                        > żebyś zakochała się w dajmy na to złodzieju samochodów
                        recydywiście?

                        No, pojechałaś. Rozumiem że w Twoim rozumieniu chrześcijanin
                        regularnie krzywdzi innych ludzi, tak?
                        • martishia7 Re: Chrzest 16.07.10, 16:37
                          Wiesz dobrze, a jak nie wiesz, to sobie doczytasz, jak poglądy religijne
                          -statystycznie- przekładają się na poglądy polityczne. Problemy praktyczne -
                          chociażby jego poglądy na antykoncepcję tudzież aborcję. Prawdopodobnie (nie na
                          pewno, ale prawdopodobnie) zgodne z nauczaniem. Moje wprost przeciwne. Znaczy
                          co? Kłócimy się, ja łykam tabletki w tajemnicy i on się z tego spowiada? Albo
                          urządza mi regularne gadki umoralniające? Że o seksie przedmałżeńskim nie
                          wspomnę - dla mnie takowego brak jest nie do przyjęcia. Ot takie przyziemne
                          duperele.

                          Zasię co do porównania - nie jest istotny przykład, istotna jest rozbieżność
                          zapatrywań na życie. Jeśli to dla kogoś uwłaczające, to równie dobrze mogę
                          napisać, że nie zakochałby się we we mnie głęboko wierzący&praktykujący, bo dla
                          niego ja jestem tymże właśnie tymże "dresem" światopoglądowym.
                          • miliwati Re: Chrzest 19.07.10, 10:08
                            martishia7 napisała:

                            > Wiesz dobrze, a jak nie wiesz, to sobie doczytasz, jak poglądy
                            religijne
                            > -statystycznie- przekładają się na poglądy polityczne. Problemy

                            Chcesz powiedzieć że w Polsce jest 47% katolików i 53%
                            niewierzących? Tak na posatawie ostatnich wyborów?

                            • martishia7 Re: Chrzest 19.07.10, 11:04
                              Nie ma sensu, zwłaszcza w Polsce, mieszać poglądów politycznych jako takich z
                              poparciem dla konkretnych partii. Jak sobie poczytać, to nagminnym jest, że na
                              daną kwestię X wyborca ma pogląd zupełnie inny, niż programowo prezentuje partia
                              którą popiera. Partię bierzemy niejako w "pakiecie" z dobrodziejstwem
                              inwentarza, co nie znaczy że wszystko co sobą prezentuje przyjmujemy "jak
                              swoje". Miałam na myśli poglądy na konkretne zagadnienia, i to nie tylko
                              polityczne, ale także zjawiska społeczne, etc.
                              • miliwati Re: Chrzest 19.07.10, 11:06
                                martishia7 napisała:

                                > swoje". Miałam na myśli poglądy na konkretne zagadnienia, i to nie
                                tylko
                                > polityczne, ale także zjawiska społeczne, etc.

                                Konkrety proszę.
                                • martishia7 Re: Chrzest 19.07.10, 11:19
                                  Proszę bardzo: wspomniana już aborcja i antykoncepcja - tematy w związku moim
                                  zdaniem ważkie, bo prawdopodobieństwo, że przyjedzie się z nimi zetknąć wysokie.
                                  Pogląd na miejsce kobiety w życiu rodziny. Wszystko inne to okazja żeby pokłócić
                                  się przy dzienniku - stosunek do polityki historycznej (IPN i wszystko co się
                                  wokół niego kręci), zwalczania przestępczości, kary śmierci, mniejszości
                                  seksualnych. Nie mówię, że to pewne, ale istnieje powiedzmy wyższe niż
                                  przeciętnie prawdopodobieństwo, że osoba głęboko wierząca, będzie na te
                                  wszystkie kwestie zapatrywać się dokładnie odmiennie niż ja. Z drugiej strony
                                  jeśli chodzi o tak wierzących mężczyzn, to znam takich przypadków szt. 2. Tym
                                  niemniej prawdopodobnie gdzieś są, ale nie było dane mi się z nimi zetknąć.
                                  • miliwati Re: Chrzest 19.07.10, 11:28
                                    martishia7 napisała:

                                    > seksualnych. Nie mówię, że to pewne, ale istnieje powiedzmy wyższe
                                    niż
                                    > przeciętnie prawdopodobieństwo, że osoba głęboko wierząca, będzie
                                    na te
                                    > wszystkie kwestie zapatrywać się dokładnie odmiennie niż ja. Z
                                    drugiej strony

                                    No, może o kilka procent wyższe to prawdopodobieństwo będzie. Czyli
                                    de facto różnica będzie nieistotna. Największą przeszkodą byłyby w
                                    takiej sytuiiacji Twoje uprzedzenia.
                                    • martishia7 Re: Chrzest 19.07.10, 11:34
                                      W takim sensie, że na początek staram się minimalizować sobie problemy które
                                      mogą się pojawić w przyszłości? Tak, możesz tak powiedzieć. Jest kilka kategorii
                                      osób które dla mnie jako potencjalni partnerzy są "przezroczyści". Osoby głęboko
                                      wierzące do tychże zaliczam.
                                      • miliwati Re: Chrzest 19.07.10, 11:47
                                        martishia7 napisała:

                                        > W takim sensie, że na początek staram się minimalizować sobie
                                        problemy które
                                        > mogą się pojawić w przyszłości? Tak, możesz tak powiedzieć. Jest
                                        kilka kategori
                                        > i
                                        > osób które dla mnie jako potencjalni partnerzy są "przezroczyści".
                                        Osoby głębok
                                        > o
                                        > wierzące do tychże zaliczam.

                                        Normalny człowiek o tym, czy ktoś jest głęboko wierzący, czy wcale,
                                        i w ogóle w co dowiaduje się dopiero po pewnym czasie znajmości.
                                        Kiedy już zna poglądy tej drugiej osoby na parę spraw i zdążył sobie
                                        wyrobić na jej temat opinię. Po prostu nie ma zwyczaju poruszania
                                        kwestii wiary tak po prostu, bez powodu, jakby się gadało o pogodzie.

                                        Skoro więc Ty, jak sama piszesz, NA POCZĄTEK chcesz ustalać czy ktoś
                                        jest wierzący, czy nie, to jest to najzwyklejsze uprzedzenie nie
                                        różniące się niczym od ustalania "na początek" czy ktoś na pewno
                                        jest czystej krwi aryjczykiem.
                                        • martishia7 Re: Chrzest 19.07.10, 12:13
                                          A nie. Sama z siebie nie poruszam i w zasadzie chyba nigdy nie poruszałam tego
                                          tematu. Nie ma takiej potrzeby. Tak jak mówiłam - jeszcze się nie zdarzyło, żeby
                                          ktoś, kto na wiele tematów miał poglądy podobne do moich, po głębszym poznaniu
                                          okazał się żarliwie wierzącym, jakiegokolwiek wyznania.
                                        • szyszunia11 Re: Chrzest 19.07.10, 22:48
                                          > Normalny człowiek o tym, czy ktoś jest głęboko wierzący, czy wcale,
                                          > i w ogóle w co dowiaduje się dopiero po pewnym czasie znajmości.
                                          > Kiedy już zna poglądy tej drugiej osoby na parę spraw i zdążył sobie
                                          > wyrobić na jej temat opinię. Po prostu nie ma zwyczaju poruszania
                                          > kwestii wiary tak po prostu, bez powodu, jakby się gadało o pogodzie.


                                          chyba nie łapię sie na "normalnego człowieka", bo lubie tak po prostu rozmawiać
                                          o wierze, dla mnie to normalny, naturalny temat rozmowy. Faktycznie, miałam taką
                                          sytuację kilka lat temu: zaangażowałam się a dopiero potem dowiedziałam się o
                                          braku wiary u drugiej strony. Rozpoczęła się tym moja prawie 1,5-roczna walka o
                                          związek. Nie udało się, w praktyce okazało się, że zbyt wiele nas dzieli. Nie
                                          chciałam tego rpzeżywac po raz kolejny, dlatego przy zwieraniu kolejnych
                                          znajomości zwracałam uwagę, by mozliwie szybko poznać światopogląd faceta.
                                    • girasole01 Re: Chrzest 19.07.10, 21:06
                                      "No, może o kilka procent wyższe to prawdopodobieństwo będzie."

                                      ??? Jak to o kilka procent wyższe, czegos tu nie rozumiem. Przeciez
                                      stosunek do wymienionych wczesniej kwestii jest bardzo silnie zalezy
                                      od religijnosci, co wynika wlasnie z zalozen danej religii. Konkrety:
                                      - dla katolika seks przedmalzenski jest grzechem, czyli prawdziwy
                                      katolik nie bedzie chcial uprawiac seksu przed zawarciem slubu
                                      - katolik bedzie dazyl do zawarcia zwiazku malzenskiego z kobieta,
                                      ktora kocha
                                      - dla katolika antykoncepcja jest grzechem, wiec nie bedzie chcial
                                      stosowac np. prezerwatyw a jedynie planowanie naturalne
                                      - dla katolika aborcja jest grzechem, wiec jego poglady na to
                                      zagadnienie sa jednoznaczne
                                      itp. itd.
                                      Wiec kobieta, ktora np. nie uznaje malzenstwa, lubi seks, chce brac
                                      pgulki antykoncepcyjne i jest za aborcja moze z bardzo duzym
                                      prawdopodobienstwem stwierdzic, ze jej poglady sa totalnie rozne od
                                      pogladow katolika. No chyba, ze mowimy o tzw. "katolikach
                                      niepraktykujacych", ale oni po prostu nie sa katolikami. Inaczej -
                                      katolik, ktory popiera aborcje to nie katolik.
                                      • franczii Re: Chrzest 20.07.10, 10:35
                                        Jak zycie pokazuje (prznajmiej moje), poglady niewierzacych i wierzacych w
                                        wyzej wymienionych sprawach wcale nie musza byc az tak rozbiezne, zeby nie bylo
                                        mozliwe zawarcie kompromisow i pojscie na ustepstwa. Nikt nie twierdzi, ze jest
                                        to latwe ale na pewno nie jest to niemozliwe. Warunkiem jest zeby zadne nie bylo
                                        fanatykiem.
                                  • mdro Re: Chrzest 19.07.10, 19:12
                                    > Pogląd na miejsce kobiety w życiu rodziny. Wszystko inne to okazja
                                    > żeby pokłócić się przy dzienniku - stosunek do polityki
                                    > historycznej (IPN i wszystko co się wokół niego kręci), zwalczania
                                    > przestępczości, kary śmierci, mniejszości seksualnych. Nie mówię,
                                    > że to pewne, ale istnieje powiedzmy wyższe niż przeciętnie
                                    > prawdopodobieństwo, że osoba głęboko wierząca, będzie na te
                                    > wszystkie kwestie zapatrywać się dokładnie odmiennie niż ja.

                                    Tzn. popierasz karę śmierci? Bo Kościół katolicki (a zakładam, że o
                                    nim mowa) jest jej zdecydowanie przeciwny - bardzo niechętnie
                                    dopuszcza jej możliwość jedynie wówczas, gdy nie ma innej możliwości
                                    pozbycia się ze społeczeństwa np. wielokrotnego mordercy (czyli w
                                    cywilizowanych warunkach nigdy). Natomiast co ma do tego tzw.
                                    polityka historyczna czy zwalczanie przestępczości, nie jestem w
                                    stanie zrozumieć.
                        • martishia7 Re: Chrzest 16.07.10, 16:39
                          Upraszczając już. Ludzie naprawdę, naprawdę, raczej dobierają się na zasadzie
                          podobieństw a nie przeciwieństw. Birds of a feather flock together jak mówią
                          Angole. I tyle.
                          • franczii Re: Chrzest 16.07.10, 16:54
                            Nie zawsze tak sie dobieraja. Moi rodzice mimo ze mama wierzaca i praktykujaca a
                            ojciec wypial sie na kosciol katolicki byli bardzo zgodnym i kochajacym sie
                            malzenstwem. Nie przypominam sobie, zeby dochodzilo do konfliktow na tle roznic
                            swiatopogladowych. Najwazniejsze jest, zeby nie byc fanatykiem. Znam tez pary
                            gdzie jedno jest praktykujace a drugie wierzace ale nie stosuje sie do nauk i
                            tez sie b. dobrze dogaduja.
                          • miliwati Re: Chrzest 19.07.10, 10:10
                            martishia7 napisała:

                            > Upraszczając już. Ludzie naprawdę, naprawdę, raczej dobierają się
                            na zasadzie
                            > podobieństw a nie przeciwieństw. Birds of a feather flock together
                            jak mówią
                            > Angole. I tyle.

                            Zabrakło Ci jeszcze jednego "naprawdę" żeby dowód był nie do
                            obalenia. Również na podstawie tego co mówią Angole.
                            • martishia7 Re: Chrzest 19.07.10, 10:58
                              Nie mam zamiaru niczego dowodzić, wyrażam jedynie mój pogląd. Możesz go wyśmiać
                              jako idiotyczny i odrzucić, możesz też się nad nim zastanowić, pomyśleć "hmm,
                              może coś w tym jest" i chociaż na próbę popatrzeć sobie na świat przez taki
                              pryzmat. To już Twój wybór. Chętnie poznałabym też Twój pogląd na temat: czy
                              osoba głęboko wierząca może bez problemu stworzyć szczęśliwy związek z ateistą,
                              ale w zasadzie takowego nie przedstawiłaś.
                              • miliwati Re: Chrzest 19.07.10, 11:05
                                martishia7 napisała:

                                > Nie mam zamiaru niczego dowodzić, wyrażam jedynie mój pogląd.
                                Możesz go wyśmiać
                                > jako idiotyczny i odrzucić, możesz też się nad nim zastanowić,
                                pomyśleć "hmm,

                                Właśnie zastanowienie się nad nim skłania mnie do wyśmiania.

                                > może coś w tym jest" i chociaż na próbę popatrzeć sobie na świat
                                przez taki

                                Popatrzeć można, czemu nie. Obraz wygląda zupełnie niepodobnie do
                                znanego nam świata. Czyli przymat jest do bani.

                                > pryzmat. To już Twój wybór. Chętnie poznałabym też Twój pogląd na
                                temat: czy
                                > osoba głęboko wierząca może bez problemu stworzyć szczęśliwy
                                związek z ateistą,
                                > ale w zasadzie takowego nie przedstawiłaś.

                                Nie ma czegoś takiego jak "stworzenie związku bez problemu". Nigdy.
                                Jakieś problemy za każdym razem są do przezwyciężenia, zarówno tam
                                gdzie jest pełna zgodność (oboje uwielbiają prowadzić i jak tu
                                pojechać wspólnym samochodem?) jak i tam gdzie jest całkowita
                                sprzeczność (jedno uwielbia operę, drugie nie znosi, co z tym
                                zrobić?).

                                A udany związek między osobami różniącymi się wiarą jest,
                                oczywiście, możliwy.
          • sueellen Re: Chrzest 16.07.10, 15:46
            > A jaki esej o ateizmie może napisać ktoś, kto zgadza się na chrzest
            > dziecka?

            jestem niewierzaca choc jak wiekszosc polakow wychowana w katolickiej rodzinie.
            Na chrzcie bylam raz - wlasnym, choc gdyby moj facet chcial bardzo ochrzcic
            dziecko to bym to zrobila, nie zrobilabym tego tylko dla innych (np tesciowej,
            babci itd), ale dla ojca dziecka - tak.
            • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 15:52
              Widać łatwiej na to przystać, kiedy ma się samemu potrzebne
              sakramentysmile
              Ponieważ jestem nieochrzczona, nie ochrzciłam dziecka.

              Nie mam pojęcia, czy ochrzciłabym, gdyby mąż chciał.
              Pewnie bym się upierała, że dziecko samo się kiedyś ochrzci, kiedy
              już będzie tego świadome.
              • franczii Re: Chrzest 16.07.10, 16:14
                > Widać łatwiej na to przystać, kiedy ma się samemu potrzebne
                > sakramentysmile


                Chyba masz racje. Latwiej przystac bo na wlasnym przykladzie sie wie ze
                odrobina wody na glowie i odprawianie czarow marow to tak naprawde nic groznego
                i nie utrudnia samodzielnego myslenia i podejmowania decyzji w doroslym zyciubig_grin
                • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 20:55
                  franczii napisała:

                  > > Widać łatwiej na to przystać, kiedy ma się samemu potrzebne
                  > > sakramentysmile
                  >
                  >
                  > Chyba masz racje. Latwiej przystac bo na wlasnym przykladzie sie
                  wie ze
                  > odrobina wody na glowie i odprawianie czarow marow to tak naprawde
                  nic groznego
                  > i nie utrudnia samodzielnego myslenia i podejmowania decyzji w
                  doroslym zyciubig_grin
                  >


                  Nie, nie, te czary mary mają potem trwać.
                  Religia w przedszkolu, szkole, komunia, chodzenie do kościoła.
                  To jednak jest jakiś wychowanie w wierze.
                  A skoro ma nie być wychowywania w wierze, tylko tak dla konformizmu
                  takie czry mary, to ja tego nie akceptuję, bo to hipokryzja.

                  Mój mąż odszedł od wiary koło bierzmowania całkowicie i na dobre,
                  też fakt.
                  • franczii Re: Chrzest 16.07.10, 21:52
                    Ale ja nie pisze o sytuacji gdzie oboje rodzice niewierzacy. Taka sytuacja jest
                    klarowna i nie podlega nawet dyskusji bo nic prostszego. Pisze o sytuacji kiedy
                    jedno z rodzicow jest wierzace a drugie niewierzace. Co wtedy zrobic? Przeciez
                    jesli w takiej rodzinie niewierzacy rodzic wyrazi zgode na chrzest to na pewno
                    nie jest to przejaw konformizmu i dla niego sam chrzest bedzie pustym aktem.
                    Natomiast inna sprawa dalsze wychowanie ale z tym tez na pewno sie liczyl wiazac
                    sie z osoba wierzaca. Zreszta tak samo jak wierzacy rodzic liczyl sie z tym, ze
                    jego dziecko bedzie sie wychowywac w rodzinie mieszanej i wzorce czerpac z
                    niewierzacego ojca czy matki.
                    • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 22:29
                      Ja również nie.
                      Miałam na myśli sytuację, kiedy tylko jeden rodzic jest niewierzący,
                      ale zgadza się na chrzest i wychowanie w wierze.
                      I wtedy ten drugi rodzic, wierzący, powinien się rzeczywiście tego
                      wychowania w wierze podjąć.
                      Jeśli to ma być tylko konformizm - albo naturalna kolej rzeczy w
                      stylu, że się nie praktykuje, ale przecież TRZEBA ochrzcić, to po
                      prostu po co?

                      Sytuacja, kiedy wierzący rodzic siedzi z dzieckiem, a niewierzący
                      załatwia ubranka jest jakaś dziwna.
                      Możliwe, że się uniosłam, ale ja nie krytykuję czyjejś wiary, tylko
                      hipokryzję (że ktoś jest ochrzczony, ślub kościlny i chrzest dziecka
                      jest oczywisty, ale nic głębiej z wiarą to nie ma wspólnego).

                      Mój wujek ateista ma wierzące dzieci, ale ślubu połówkowego nie
                      wziął, do chrzcin się nie mieszał.
                      Smutne to, bo w oczach Kościoła te dzieci są nieślubne.

                      Sorry, rozgadałam sięsad
            • 130xe Re: Chrzest 16.07.10, 21:54
              takie rzeczy robi się nie dla ojca tylko dla dziecka
              • broceliande Re: Chrzest 16.07.10, 22:19
                130xe napisał:

                > takie rzeczy robi się nie dla ojca tylko dla dziecka

                Znaczy chrzci się?
                I co daje to dziecku? Po co to?
                • ira_07 Re: Chrzest 19.07.10, 11:05
                  > Znaczy chrzci się?
                  > I co daje to dziecku? Po co to?

                  Dla chrześcijan chrzest jest odrodzeniem się w Duchu Świętym, dla niektórych (dla mnie np.)jest też konieczny do zbawienia. Ale rozumiem, że niewierząca matka w to nie wierzy, więc na chrzest nie zgodzi się "dla dziecka" bo to dla niej nieistotne sprawy. A dla ojca jak najbardziej.
                  • thegimel Re: Chrzest 20.07.10, 10:53
                    Akurat tutaj mama zgadza się, bo wie, że dla ojca dziecka jest to ważne. Moim
                    zdaniem jest to ok.
    • sotto_voce Re: Chrzest 16.07.10, 12:25
      Jeśli to niemowlak, ubranie powinno być przede wszystkim wygodne dla
      dziecka - będzie mniej marudził. Na golasa to chyba nie najlepszy
      pomysł. Na dworze palące słońce, a trzeba dojść. Poza tym ludzie
      robią zdjęcia (chociaż to może moja prywatna schiza, że nie pozwalam
      fotografować moich dzieci nago). Całkowicie na biało to właśnie
      przeciwne symbolice chrztu - dopiero po obrzędzie zakłada się białą
      szatę. Choć ze względu na upał na pewno lepsze to niż na czarno.
      Szacunek dla miejsca świętego owszem okazuje się strojem (zakryte
      barki i w zasadzie kolana, dekolt nie do pasa), ale dotyczy to osób
      nieco starszych niż niemowlęta, więc luzik.
    • moofka Re: Chrzest 16.07.10, 13:26
      w jakim wieku masz to dziecko?
      • 130xe Re: Chrzest 16.07.10, 21:17
        bardzo dobre pytanie
    • urana Re: Chrzest 19.07.10, 15:43
      Kobieto, mąż chce chrzcić, a Ty się tym zajmujesz mimo, że jesteś
      ateistką???
    • mdro Re: Chrzest 19.07.10, 19:54
      No dobra, poszedł flejm nie na temat, a zakładająca wątek dalej
      niewiele wie wink.

      Ubranko skonsultuj z przyszłą matką chrzestną - w niektórych
      regionach jest zwyczaj, że to ona kupuje, w niektórych tylko tzw.
      szatkę. Ubierz dziecko tak, żeby się nie przegrzało/nie zmarzło (w
      starych kościołach nawet w upały jest chłodno). Niemowlęta ubiera
      się raczej na biało (choć mogą być elementy innego koloru).

      Raczej coś elegantszego, może być w tzw. stylu marynarskim. Jeśli
      styl sportowy, to raczej tenisowy niż piłka nożna wink, no i khaki
      też raczej odpada. Chodzący chłopiec może mieć spodenki do kolan
      (niekoniecznie białe, mogą być ciemne) + koszulkę polo. Krótki rękaw
      może być.

      Nakrycie głowy w przypadku chłopaka wyłącznie tak do pół roku życia
      (chłopcy i mężczyźni czapki w kościele muszą zdejmować), ale
      konieczne w żadnym wypadku nie jest.
      • lacitadelle Re: Chrzest 21.07.10, 13:19
        Jestem wierząca i strój mojego syna do chrztu był mi zupełnie obojętny - uważam,
        że w żaden sposób się to z wiarą nie wiąże. Synek był ubrany w normalne ubranko
        - stosownie do wieku i pogody. Na widok niemowlaków w garniturkach dostaję bólu
        zębów.

        Szatkę u nas kupuje chrzestna (to ona jest symboliczna i zakładana po chrzcie),
        a świecę chrzestny.
        • heca7 Re: Chrzest 21.07.10, 16:35
          O kurcze, dziewczynywink Ona tylko zapytała się o ciuchy do chrztu! A dostała w
          promocji wykład na temat światopoglądu kilku foremeksmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka